Gość: eksperd Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.brnt.cable.ntl.com 24.09.06, 16:42 rozmawiam z kolezanka w pracy, byl to poniedzialek, godzina 1.30 w nocy, i tak sie pytam o ktorej dzis konczy. ona odpowiada,ze o 2.00. ja wiec, ze ma fajnie, bo niedlugo idzie do domu. na drugi dzien spotykam ja w pracy, byla okolo 4 nad ranem, i pytam sie jej, a co ty tu robisz , mialas skonczyc o 2???? pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eksperd Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.brnt.cable.ntl.com 24.09.06, 16:51 jeszcze jedno mi wpadlo do glowy leze sobie na kanapie skacowany, zmeczony a na stole stoi szklanka z woda. tak sie podle czuje i strasznie zmeczony jestem, ze nie chce mi sie nawet palcem ruszyc, a pic chce sie bardzo. postanowilem napic sie wody lezac. efekt , rolzalem wode na siebie i kanape. smialem sie z siebie pare dobrych minut. pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aśka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.kalisz.mm.pl 29.09.06, 22:46 Moja siostra poprosiła mamę,aby wpłaciła pieniądze na konto jej męża.Gdy mama podeszła do okienka wpłaciła pieniądze,ta pani z okienka spytała się"kto wpłaca" moja mam bez skrupułów walnęła"Teściowa" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdziwiony Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.nott.cable.ntl.com 01.10.06, 16:58 Razu pewnego, po zakupach otwieram lodowke, patrze, a tam w srodku plyn do plukania...Dobrze ze w lodowce sie zapala swiatlo, bo jak w nocy bym sie chcial czegos napic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zaza Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.06, 21:39 moja kumpela ma siostrę imieniem Ulina , ja -Basia .Gdy mialyśmy po okolo 5 lat, kumpela przyszla do mnie i pyta mojej mamy " dzien dobry , czy jest Ubasia. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 01.10.06, 21:45 Parę lat temu uczyłam się do egzaminu.Leżałam już w łóżku i byłam mocno śpiąca. W ręku trzymałam na wys.piersi szklankę z herbatą. W pewnym momencie nagle się obudziłam. Po prostu wylałam ją sobie za dekolt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MSK Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.06, 18:56 Ja też mam coś takiego. 1. Raz w sobote budzę się, patrzę na komórkę - 9:30, myślę : SZKOŁA!!! zerwałem się z łóżka, biegnę do mamy z wyrzutami, że zaspała, a w odpowiedzi słyszę, że dziś sobota. ale mi łyso było... 2. Te z kiedyś komiksy czytałem do późna. Było ok. północy gdy osttni raz na zegar spojrzałem. Rano budzi mnie mama o godz 11. leżę w komiksach, a światło się jeszcze pali. zasnąłem i ani razu się nie przebudziłem. 3. w 3 klasie podstawówki, gdy szedłem się myć to zdjęte skarpetki wrzuciłem do muszli klozetowej zamiast do kosza na bieliznę... wyjąłem je w rękawiczkach i wywaliłem. nigdy ich nie nałożyłem znowu. 4. Kiedyś wróciłem ze szkoły do domu bez plecaka. w klasie został... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dona Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.06, 19:29 wracam wczoraj do domu maksymalnie zamyślona, drzwi do klatki szeroko otwarte, ja zatrzymuję się i naciskam kod na klawiaturze domofonu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madika Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.menos.org 02.10.06, 20:00 Mam małe dziecko i jestem niedospana... przez to wkropliłam naszemu szczeniakowi do oka witaminę D zamiast Gentamycyny, a znowu synkowi o mało nie podałam mojej tabletki antykoncepcyjnej zamiast wit. B6 (rozgniecioną na łyżeczce). PS Pieskowi nic się nie stało :) Odpowiedz Link Zgłoś
ankab29 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 02.10.06, 21:03 Moja ulubiona wpadka : robiłam zakupy na targu,takie tam warzywa, owoce...i składniki na ciacho-jakaś impreza domowa się szykowała i się troche spieszyłam.Podeszłam do pierwszego z brzegu stoiska z jajkami- jakiś młody gościu sprzedawał: -(ja)12 jajek poproszę... -(on)A jakich? większych, mniejszych? -(ja, zaskoczona)A wszystko jedno, niech pan da takie jakie pan ma... Tak głupiej miny u faceta dawno nie widziałam:)Hihi.Po niej się dopiero kapnełam co mi się chlapło. Sprzedał mi jajka klasy A...:) Odpowiedz Link Zgłoś
ankab29 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 02.10.06, 21:14 No i jeszcze psi wątek do kolekcji : teściowie wyjechali na weekend (weselicho w rodzinie) więc przenieśliśmy się z mężem na 2 dni do ich mieszkania, co by starą rudą sunię -Mikę - wyprowadzać (co 2-3 godz!).A tu 3 piętro w bloku więc się psina musiała nagimnastykować po tych schodach. Mąż był po nocce w pracy więc ja się zaoferowałam i z samego rańca (gdzieś po 6 rano) wyszłam z Miką. No a po drodze po papiersoki, gazetkę...i szybciutko do domu bo zimno było.Potem kawka, TV, czytanie gazetki. Dochodzi południe...Słyszę jak mój mąż zdziwiony woła z drugiego pokoju : "Anka, a co Mika robi na dworze?" Chyba słyszał jej szczekanie przez uchylony lufcik...Po czym dodał : "Ty to dziecka z piaskownicy zapomniałabyś zabrać...:)" Odpowiedz Link Zgłoś
moniqab Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 02.10.06, 21:31 To były czasy kiedy pracowałam w aptece, a mieszkaliśmy z mężem u jego babci, mając do dyspozycji jeden mały pokój, w którym wszystko staraliśmy się "upchać". No więc wychodze rano do pracy, zła bo zaspałam i wszystko musiałam robić w biegu. Po wyjściu na ulice zorientowałam się, że poprzedniego dnia zabrałam z pracy fartuch do prania i zapomniałam teraz zabrać drugi na zmianę. Wpadam więc z powrotem do mieszkania, otwieram szafkę, gdzie zawsze leżały moje fartuchy, łapię pierwszy z brzegu i lecę do pracy. Koleżanki miały niezły ubaw, kiedy wyciągnęłam z torby prześcieradło :) Odpowiedz Link Zgłoś
ankab29 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 02.10.06, 21:55 Szukałam mojej komórki. Całe mieszkanie przebuszowałam.Dzwonie w końcu ze stacjonarnego a tu dzwoni w ...lodówce! Odpowiedz Link Zgłoś
ankab29 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 02.10.06, 22:00 I jeszcze o mojej siostrze : jechała na egzamin, biegiem na przystanek, a po drodze do kiosku po bilet.Taka zziajana dopadła do okienka: -Ulgowy na miejscu poproszę. -(a facet z kiosku przytomnie)Mam tylko na wynos...Podać? Odpowiedz Link Zgłoś
ankab29 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 02.10.06, 22:10 i jeszcze gdzieś zasłyszane.Koleżanka koleżanki wybierała się na pierwsza wizytę do ginekologa. Strasznie była zdenerwowana.Postanowiła na zakończenie higieny intymnej spsikać się czymś pachnącym. Juz na fotelu ginekologicznym słyszy komentarz gienia: -No, no, ale się pani wystroiła... Po powrocie do domu zorientowała się, że użyła lakieru do włosów z brokatem. Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 02.10.06, 22:35 Urban myth. Stare jak świat. Odpowiedz Link Zgłoś
ankab29 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 03.10.06, 21:01 wiem, że stare, ale mnie ubawiło:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tak z wierzchu co tak z wierzchu co mi się przypomniało IP: *.aster.pl 28.04.07, 01:47 1. odbieram kiedyś syna (8 lat) z basenu, ocieka wodą w tej szatni, pomagam mu zdjąć kąpielówki, jakieś takie cholera grube i ciężko schodzą... pod nimi były normalne majtki, zapomniał zdjąć i pływał godzinę w podwójnych, nie zauważywszy. 2. miewam długie i stresujące telekonferencje po angielsku. Jeszcze kilka minut po ich zakończeniu cały czas trwają mi w głowie. Czasem się zdarza, że jak mnie ktoś zaczepi w biurze to mylą mi się języki i zasuwam mu po angielsku. 3. Kolega kiedyś w czasie meczu w TV długo szukał pilota, nie znalazł. Następnego dnia pilot odnalazł się w zamrażarce (jak brał piwo zabrakło mu rąk, na chwilę odłożył pilota mocując się z butelkami, i tak już zostawił) 4. jeszcze mój syn. To jego częsty numer. Rozbiera się do snu (czy też rano rozbiera z piżamy). Idzie mu to oczywiście wolno, bo robi jeszcze kilka rzeczy naraz. Rozebrał się, pogadał, po czym ubrał na nowo (w to samo). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gobo Re: Mąż IP: *.agora.pl 05.10.06, 10:14 Mój mąż jest szczególnie roztargniony. Potrafi pare razy dziennie pytać - Co dzisiaj jest? Od dłuższego czasu na kolejne pytanie tej treści odpowiadam "niedziela". Już tyle rzeczy zdążył zrobić, że nie mieszczą mi się w pamięci. Z ostatnich paru dni: 1.Pojechał po olej do samochodu (na szczęście z córką). Przed sklepem zajrzał co ma kupić i powiedział głośno "Lotos", po czym weszli do sklepu i mąż prosi o "Mobil". Córka 7-latka przytomnie poprawia tatę, że lotos. Pan w sklepie miał radochę 2.Spotkanie na działce u znajomych. Trzeba coś tam dokupić więc mąż z kolegą wsiadają do jego czerwonego forda i jadą. Wrócili. Za chwilę mąż idzie do drugiego samochodu (zielonego opla - innego kolegi), bo tam zostawił papierosy jak byli na zakupach. Odpowiedz Link Zgłoś
nikamo133 Re:Roztargnienie 07.10.06, 23:47 Kilka historii, więć postaram się streszczać: 1. Lata 80te, na trawnikach królują jamniki i spaniele. Mama mojej koleżanki przyszła raz ze spaceru z cudzym jamnikiem. Pomyłka rozpoznana została po tym, że właściwy pies był ślepy na jedno oko, które mu specyficznie "metalizowało". Przyprowadzonemu nie świeciło oko, więc mama pognała szybko na trawnik - jej pies jeszcze tam się bawił, więc szybka podmianka i odpowiedni pies został doprowadzony do domu :) 2. Stoję z rodzicami przy przejściu dla pieszych - nagle zatrzymuje się samochód, kierowca wysiada i pyta: "dobrze jadę?". Mój tata równie przytomnie odpowiada: "bardzo dobrze". Pan podziękował i odjechał /bardzo ładnie i bardzo dobrze, ale czy dotarł do miejsca przeznaczenia - do tej pory nie wiemy :)/ 3. Zamyślona koleżanka w pracy nastawiła wodę w czajniku, wsypała z puszki kawę do kubka; po zagotowaniu się wody wlała ją do .... puszki /duuuuuża i mocna kawa :)/ 4. Zamyślony mąż poszedł do toalety i ... oprzytomniał już w pełni przygotowany do oddania moczu nad koszem na śmieci. Dobrze, że w sumie do niego nie nasikał! :) 5. Odbieram w pracy telefon, jakaś pani mówi: "poproszę sygnał faksu". A ja: "Piiiiiiiiiii" :) 6. Podnoszę słuchawkę i wybieram nr telefonu na kalkulatorze :) Odpowiedz Link Zgłoś
saurapl Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 10.11.06, 12:48 Witam wszystkich roztargnionych. Postanowiłam również dołączyć do Waszego grona: 1. Kilka lat temu przez ładnych kilka godzin szukałam cukierniczki- odnalazła się następnego dnia w lodówce (miejsce dobre jak każde inne;-)). 2. Szukanie auta na parkingu w centrum handlowym też zaliczyłam (jedyne czym mogę się tłumaczyć to to, że zaparkowałam na innym poziomie niż zazwyczaj). Telefon do koleżanki, która ze mną tam pojechała niestety nie pomógł. 3. Pomyłka z dniami przytrafiła mi się przy okazji pigułek antykoncepcyjnych- któregoś dnia z przerażeniem stwierdziłam, że zapomniałam o niej poprzedniego dnia, wzięłam więc podwójną porcję. Dopiero następnego dnia zorientowałam się, że nie zapomniałam pigułki tylko pośpieszyłam się o jeden dzień. 4. Do samochodu wracam się regularnie, żeby sprawdzić czy na pewno zamknęłam. 5. Z pracy potrafię wychodzić kilka razy, bo nigdy nie jestem pewna czy wszystko wyłączyłam. 6. Moja ulubiona sytuacja miała miejsce w zeszłym miesiącu- żeby dostać się do biura muszę odebrać klucz z portierni, a po pracy go tam odnieść. Wychodzę z biura, odnoszę klucz, dochodzę do samochodu i szukam do niego kluczyków i wtedy okazuje się, że w portierni oddałam klucz do auta zamiast do biura. Portier też się nie zorientował;-). Pozdrawiam wszystkich mniej lub bardziej roztargnionych. Odpowiedz Link Zgłoś
clariee Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 10.11.06, 13:51 Wraz z moimi przyjaciółkami siedziałyśmy kiedyś na uczelnianym korytarzu, wykorzystując przerwę miedzy zajęciami na zjedzenie kanapek. Korytarzem szedł nasz wykładowca, dyskretnie schowałyśmy kanapki i cztery z nas powiedziały chóralnie 'dzien dobry" a piąta - zaabsorbowana kanapką "smacznego"! Profesor z lekka sie zdziwił. My - dopóki profesor nie zniknął z pola widzenia dusiłyśmy się ze śmiechu a potem to ryczałyśmy na całego :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iveta2 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.06, 23:24 Kiedys z mojego osiedla przyjechalam do centrum samochodem.Po paru godzinach zakupow,obladowana siatami pognalam na przystanek autobusowy.Dopiero przeciskajac sie do autobusu przypomnialam sobie,ze przyjechalam autem.To jednak nie byl koniec!Nastepna godzine stracilam na szukanie mojego pojazdu,poniewaz za nic w swiecie nie moglam przypomniec sobie gdzie zaparkowalam.Krecilam sie z tymi siatami jak w jakims czarnym snie...Druga przygoda z autem.Rano wybieralam sie do pracy.Otwieram garaz(za osiedlem) i serce mi zamarlo!Nie ma!Ukradli w nocy z garazu.Stoje i zaczynam szukac sladow wlamania.Nie ma.Samochod stal pod domem cala noc.I to ja osobiscie go tam postawilam jak przyjechalam w nocy.Malo tego - mijalam go w drodze do garazu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cicho szaa... Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.06, 18:33 Uśmiałam się po pachy...Dołączę swoją wpadkę.Pewnego dnia wybierając się do miasta,nałożylam spodnie z dnia poprzedniego z rajstopami w nogawce.I tak odsztyftowana paradując na pystanek ciągnełam je za sobą,uświadmiła mnie o tym napotkana znajoma.Myślałam ,że umre ze śmiechu z samej siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ultra75 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 18:49 Z ostatniej chwili, tez pewnie klasyk :-): włączyłam pralkę, a po jakiejś godzinie weszłam do łazienki, żeby zobaczyć ile jeszcze zostało do końca. I co widzę na pralce? Przygotowany proszek w dozowniku :-). No i cała operacja od początku tym razem juz z proszkiem :-). Przynajmniej było dobrze wymoczone ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maprin Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 62.87.102.* 13.11.06, 00:22 Kiedys mialam wyjatkowo zakrecony, zimowy dzien i robilam 100 rzeczy naraz. Zadzwonil telefon, polaczenie bylo fatalne, jezyk obcy (acz dobrze mi znany), ktos chcial sie ze mna umowic, nie wiedzialam ktory to z moich znajomych obcokrajowcow, wiec powiedzialam tylko, ze "cudownie, stary!" (w koncu wszytsko jedno :),i ze bede pod Adasiem o ktorejs tam godzinie. Oczywiscie zapomnialam. Oczywiscie przypomnialam sobie za pozno i przylecialam zdyszana i spozniona o jakies 20 minut. Pod Adasiem,jak byk, stal konsul, ktorego kiedys tlumaczylam... Wypusilam torebke z reki, konsul glupi nie byl, wiec zasmial sie i powiedzial - "Nie mnie sie spodziewalas, co?" Cos tam wybakalam, przepraszajac za "starego" i spoznienie, czerowna jak moja puchowa kurtka. NO nic, poszlismy cos tam przekasic, poszla butelka wina, ja sie kajam, on sie smieje. Wychodzimy, pan szatniarz kulturalnie chce mnie odziac, ubieram sie wiec, gadajac jak najeta, kieruje sie w strone wyjscia... i slysze glos konsula;" wiesz, swietnie ci w moim plaszczu, ale twoja kurtka jest na mnie za mala...". Nadmienie, ze plaszcz byl czarny. NO nic, do dzisiaj przesylamy sobie zyczenia swiateczne :)). Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 13.11.06, 11:42 Mój szkolny kolega Piotruś został wysłany do warzywniaka. Mama mówiła: kup Piotrusiu trzy kilogramy dużych kartofli na placki. Piotruś cały przejęty podchodzi do lady i mówi: "Poproszę trzy kilogramów dużych placków!". Chyba dużych kartofli na placki, -mówi pani sprzedawczyni. Tak, tak! Odpowiada Piotruś. Pani waży kartofle, podaje Piotrusiowi i pyta: co jeszcze? Jeszcze 3 kologramy kartofli!!! Tryumfalnie odpowiada Piotruś. Pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Popka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.range86-145.btcentralplus.com 19.11.06, 22:43 - bylam kiedys na basenie i zapomnialam wziac czepek, poszlam wiec do ratownikow, zeby pozyczyc od nich. NIe wiem jak to sie stalo, ale powiedzialam "czy moglabym pozyczyc STROJ KAPIELOWY"? Ale mielismy ubaw! :) - pare dni temu zaspalam do pracy. obudzilam sie o godzinie, o ktorej juz najwyzszy czas wyjsc z domu, zeby dotrzec na czas. Ale co tam, spojrzalam spokojnie na zegarek i pomyslalam 'dobrze, ze to weekend i moge jeszcze spac'. Za chwile cos mnie tknelo, zeby spr jaki dzis dzien tygodnia. Byla sroda. - wracamy z pracy z przyjaciolka, ja kieruje. Obie bylysmy zmeczone, ale jeszcze czekaly nas zakupy. Zjezdam wiec na pas, z ktorego skreca sie do sklepu. Auta na pasie obok jada a 'nasz pas' stoi i stoi. Ja zniecierpliwiona wypaliliam 'ale korek!'. Okazalo sie, ze kierowcy zrobli sobie z tego pasa parking i wlasnie nieswiadomie ZAPARKOWALAM auto ;)) Nawet kierowcy przejezdzajacy obok mieli usmiechy na twarzach :) - jechalysmy z przyjaciolka na wakacje. tak nas zaabsorbowal jeden ze sklepow na lotnisku, ze potem doslownie bieglysmy na zapalenie pluc do samolotu, a bylo daaaleko! taki odswiezajacy 5-min bieg z przeszkodami (pasazerowie). ledwo co zdazylysmy; bylysmy ostatnie! ( a zadne tam z nas zakupoholiczki itp ) - po jakims czasie juz w samolocie ... (bagaze podreczne upchalysmy byle gdzie, czyli wszedzie gdzie bylo miejsce) kolezanka jedna siatke wlozyla w schowek przed soba. po jakims czasie byla pewna, ze siatka jest pusta, wrzucala tam wiec grzecznie wszytskie smieci. W koncu to zauwazylam i uswiadomilam jej, ze przeciez ma tam rozniez swiezo zakupione ubranie! :))) Ale to roztrzepanie mozna zrzucic na karb zmeczenia, bo bylysmy na nogach jakies 24 h! - ostatnio w ciagu tygodnia dostalam 2x zyczenia urodzinowe od znajomych, ktorzy sie nie znaja i nigdy nawet na oczy sie nie widzieli! Urodziny mam 3 m- ce pozniej... ( Szkoda tylko, ze obylo sie bez prezentow ;) ) - pojechalismy kiedys z kolega odwiedzic jego kumpla. Tak sie stalo, ze dotarlam na miejsce pierwsza, ale nie znalam gospodarza osobiscie, tylko z opowiesci, zdjec, mailii itd. To nie problem, bo od razu sie poznalismy i wszystko bylo ok. Ale najzabawniejsze bylo, gdy ow kolega wypalil (widzial wczesniej tylko moje zdjecia) 'Ja Cie znam! Przeciez juz sie spotkalismy - na xxx imprezie!' Tak sie sklada, ze nie bylo mnie wtedy na tej imprezie, ani nawet w miescie! :) - jeszcze na studiach - moje kolezanki "sledzily" kiedys w miescie dziewczyne ludzaco podobna do mnie, nawet ubrana byla b. podobnie do mnie! Kolezanki uznaly to za swoj obowiazek, gdzyz owa dziewczyna szla z jakims obcym nam facetem. Byly przekonane, ze spotykam sie z nim 'za ich plecami', bo nic im o tym fakcie nie wspomnialam :)))) - Przejezyczenia: znajomy na ksywke 'facet z burdelu'. Kiedys siedzimy z przyjaciolkami i opowiadamy sobie jakies historie. Jedna chcac powiedziec: "Wychodzimy z knajpy a 'facet z burdelu' costam...", powiedziala jednak : "Wychodzimy z burdelu..." Konca historii nie opowiedziala, bo sie po prostu nie dalo i do dzis tak jest ;) - juz nie wspomne o kilku przypadkach czekania na siebie, gdy z 'obcojezycznymi' znajomymi umawia sie na wtorek/czwartek i czesto sie zdarza, ze ktos pomyli Tuesday z Thursday i ...czeka na Godota Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 23.11.06, 12:00 Ja kiedyś wsiadłam do pociągu :D nie miałam biletu więc postanowiłam udać się do konduktora, w celu zakupienia owego biletu ;P Jak wiadomo konduktor siedzi w 1 przedziale :D więc dziarskim krokiem ruszyłam w tamtym kierunku. W miedzy czasie pociąg ruszył, ja dotarłam do przedziału gdzie na końcu stała jakaś parka i blokowała drzwi. Więc ich przeprosiłam i zaczęłam sie szarpać z drzwiami, po chwili zauwazyłam że są zawiązane sznurem uznałam więc że za nimi jest już lokomotywa... Zdziwiona parka pyta mnie czego szukam ? A ja że konduktora, i że chiciała bym tam wejść bo on jest w 1 przedziale a tu zamknięte... Zupełnie nie rozumiałam z czego się śmieją, dopiero ten chłopak mi powiedział że to jest ostatni przedział a nie 1 :D:D:D Najlepsze było to że pociąg cały czas jechał w odwrotną dorge niż ja szłam ;) Moja mama kiedyś w przypływie twórczego gieniuszu postanowiła tłuc orzechy porcelanowym kubkiem :> No i niestety pamiątke z NY szlag trafił :/ teraz służy jako podstawka do ołówków :D Psa jesszcze nie zapomnialam, ale pewnie wszystko przede mną... Aaaa i kiedyś przez tydzien codziennie myłam włosy odrzywką zamiast szamponem i się dziwiłam czemu one takie tłuste cały czas :D No i ostatnio weszłam do budynku dworca widze napis PCHAĆ - no to pcham i jeszcze sie ciesze ze udało mi się nie zrobić siary nie ciągnąc... Oczywiście jak wychodziłam z powrotem - też pchnęłam drzwi :D Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 23.11.06, 12:06 O jeszcze coś mi się przypomniało :D Kiedyś poszłam z mamą na cmentarz myć groby i po wszystkim miałam wywaliś te wszystkie liście chaszcze itp do kubła, niestety w ręku miałam też wiaderko z przyborami do umycia grobu. Oczywiście wiadomo co wylądowało w kontenerze na śmieci... :D Z tydzien temu byłam w Krakowie... jedziemy z kolegą "tramwajem" i cały czas jest korek. Myslę sobie cholera czemu te inne tramwaje jadą tak szybko a my stoimy, potem patrze kurcze to torowsiko jest tak dziwnie z boku... no ale nic jedziemy dalej. Dopiero jak wracaliśmy z powrotem tym samym numerem "tramwaju" gdzieś tak w połowie drogi zorientowałam się że to autobus a nie tramwaj :D Odpowiedz Link Zgłoś
misscraft Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 23.11.06, 12:21 Gdy byłam na wakacjech, w Ustroniu Morskim, tam były pawilony samoobsługowe z różnymi rzeczami, mnie dwa razy zdarzyło się wyjść z pawilony z koszykiem na zakupy:) ale na szczęście pustym, więc nie uznano mnie za złodziejke. Ale raz odruchowo w sklepie zamiast włosyć towar do koszyka, wrzuciłam do reklamówki.Przy kasie wyjęłam jakby nigdy nic. Kasjerka tylko dziwnie na mnie spojrzała. Pokazałam jej, że nic więcej tam nie mam ze sklepu.Przez gapistwo można sobie kłopotów narobić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beciaxxxxxc Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 17:57 jak byłam mała to pare razy mi sie zdarzyło że jak wychodziłam z kościoła w tłumie ludzi to łapałam za rękę jakis obcych mężczyzn myśląć że to mój tata bo mieli taki sam kolor spodni albo podobne buty hehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chris 1001 :) IP: 217.116.110.* 27.11.06, 18:40 Pękło 1000 postów w tym wątku, czas na kolejny :) Szukał już ktoś czegoś, co trzymał właśnie w ręku (np. telefonu kom.)? (ja tak ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaskierek Re: 1001 :) IP: *.imperiumpw.pl 27.11.06, 22:25 Ja właśnie szukam:( Dostałam od kumpla 300 $, żeby przesłać je mężowi co jest w USA na jakieś zakupy dla niego. No i schowałam, żeby nie zginęły. Szukam 2 dzień, tracę nadzieję! Odpowiedz Link Zgłoś
foxy_lady Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 11.12.06, 13:09 moja wspóllokatorka w porannym pośpiechu zamiast nalać wody do kubka z kawą zalała słoik z kawą potem piliśmy kawę z esencji jaką mieliśmy w garnku, żal było wylewać.. :) Odpowiedz Link Zgłoś
foxy_lady Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 11.12.06, 13:52 jeszcze jedno mi się przypomniało - tym razem moje strasznie mnie bolał ząb, do dentystki byłam umówiona na następny dzien, wieczorem nażarłam się prochów przeciwbólowych i jedyne co byłam wstanie zrobić to obejrzeć film wspóllokatorka kupiła na dvd jakiś fajny polski film i mi go poleciła i gdzieś poszła, ja zaczęłam go szukać, znalazłam, wpakowałam się do łóżka, zapuściłam i obejrzałam jakiś krótki był bo godzinę tylko trwał, ale spodobał mi się następnego dnia rano rozmawiam z nią o filmie, mówię, że taki awangardowy dosyć, bo nie wiadomo nic od początku, tu gdzieś ktoś samochodem kogoś goni, nie wiadomo za co, tam gdzieś jakiś facet postrzelony leży, ale ogólnie fajny i jedno mnie tylko zastanowiło - tak jej mowię - że w napisach końcowych była Katarzyna Figura, ale ona przecież w tym filmie nie występowała! na co wspóllokatorka - Marta, ten film ma dwie płyty.. cóż, obejrzałam drugą płytę.. Odpowiedz Link Zgłoś
foxy_lady Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 11.12.06, 14:57 to znowu ja, ale tak co rusz mi się coś przypomina to o koledze F. z liceum raz F. zapomniał roweru na klasową wycieczkę rowerową, spotkał go po drodze do szkoły kolega z klasy równoległej, który wiedział że nasza klasa jedzie na wycieczkę i on dopiero uświadomił F., że F. zapomniał roweru :) innym razem F. jadąc do szkoły autobusem zapomniał swoich nowych adidasów na zmianę i podobno jak się skapnął, to zaczął gonic autobus potem weszło do naszego klasowego słownika powiezdenie: "Gdzie jest F.? Pewnie ciągle goni autobus.." Odpowiedz Link Zgłoś
przypadkowadziewczyna Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 11.12.06, 15:08 Wielokrotnie zdarzało mi się zakładać spodnie na goły tyłek..albo majtasy na rajstopy...innym razem zdarzyło mi się założyć bluzke na lewą strone. Jak byłam w liceum zostawiłam komórke na półeczce pod ławką...zorientowałam się o tym jak byłam już w domu.. Kiedyś bardzo często zdarzało mi sie wsiadać do auta i jechać w miasto bez dowodu rejestracyjnego.. A najgorsze momenty gdy rece mi opadają? Wsiadam za kierownicę i uświadamiam sobie, ze zapomniałam wziąć ze sobą kluczyków od auta:/ Odpowiedz Link Zgłoś
foxy_lady Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 16.12.06, 21:19 up up up!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dorotita Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.wmin.ac.uk 22.02.07, 15:10 Ja dzis, jako ze nie spalam w nocy i jestem bardziej niz zwykle roztrzepana,kupowalam cos do jedzenia w malym supermarkecie gdzie byla jedna dluga kolejka do kilku kas ktora jednak bardzo szybko szla i ci co zaplacili wychodzili jeden za drugim, zawolano mnie do kasy, zaplacilam , prawie padajac ze zmeczenia ruszylam do wyjscia za klientem ktory byl obsluzony przede mna,wiec ide za nim i weszlam na zaplecze sklepu :O bo to byl pracownik. Jedziemy metrem z kolezanka po dlugiej imprezie, siedzimy sobie wygodnie, nasz przystanek nadchodzi, wstajemy do drzwi czekamy az sie otworza, a ja do kolezanki: O zobacz tak sie 2 miejsca zwolnily. Bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
lavinka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 16.12.06, 21:27 -Zgubiłam pilota od tv, szukam go przez cały dzień, nic, poddaję się, wieczorem zaczynam zmieniać kanały, po paru minutach orientuję się,że trzymam w ręku pilota... do tej pory nie mam pojęcia, jak to się stało... ;-)))) lav Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewi Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.blackhorsescientific.com 19.12.06, 16:10 To teraz moja seria :) 1. Kilka lat temu, wakacje w trakcie studiow. Postanowilam wtedy dorobic i pracowalam nawet po 13 godz dziennie. mieszkalam w akademiku. przed 11 wrocilam z pracy, umylam sie i spac. wlacza sie radiobudzik. o rety, to juz? nie zdazylam sie wyspac. zebralam sie zeby isc jeszce pod prysznic umyc glowe (lazienka na korytarzu). pod prysznicem rozne mysli - rety zle sie czuje, moze zadzwonie ze nie dam rady dzis przyjsc? wracam do pokoju i dopiero zauwazylam, ze u sasiadow drzwi otwarte, muzyka gra i sporo osob kreci sie na korytarzu. jakos za duzo jak na 6 rano.... w pokoju okazalo sie ze to dopiero 12 w nocy. pokladala sie ze smiechu ale i radosci ze jeszcze mam czas sie wyspac :) 2. moja kuzynka z mezem przyjechali na weekend do swoich rodzicow. razem z reklamowka butow. wujo pyta ich co to jest, na co jego ziec, zartujac, ze to do spalenia. wujcio wzial reklamowke do piwnicy. za jakis czas siedzimy przy kawie i coraz cieplej sie robi. tekst do wuja ze niezle napalil. na co on: to te wasze buty, niezle grzeja.... nie musze chyba opisywac biegu do piwnicy... na szczescie jako pierwsze splonely kapcie.... nie poznal sie wujcio na zarcie :)) 3. moja byla szefowa miala zwyczaj mylenia (laczenia) powiedzonek. do histori przeszlo: z sufitu mi pan spadl :)))) wiecej nie pamietam oczywiscie chodzenia ze smieciami do sklepu czy wychodzenia z niego z koszykiem nie opisuje... psa nie posiadam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moka2 Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.acn.waw.pl 19.12.06, 16:18 liceum - kilka lat temu. mielismy w klasie nowego kolege. zachorowal a tak sie skladalo ze do szkoly chodzilam do innego miasta a on jako jeden z niewielu mieszkal niedlaleko mnie. poszlam zaniesc mu lekcje. pukam do drzwi, otwiera jego mama a ja "dzien dobry czy zastalam..." i tu stoje i nie moge sobie przypomniec jego imienia. bylo mi strasznie glupio ale nie przypomianalam sobie ostatnio szukalam pilota. nie moglam go znalesc. nastepnego dnia w pracy zguba sie znalazla - nosilam ja w torebce. ;) czesto mi sie zdarza powiedziec do kolegi z pracy imieniem mojego meza - dobrze ze nie odwrotnie ide do kuchni po herbatke, biore jablko wracam do pokoju, klade sei wygodnie na lozeczko i przypomina mi sie ze to nie po to szlam - znow trzeba wstac Odpowiedz Link Zgłoś