ola_motocyklistka
06.10.08, 18:16
Swego czasu na studiach pedagogicznych ( zaocznych) miałam wykłady z
psychologii z dość intrygującym doktorem...Zrobił kiedyś nam przerwę. Woła do
jednej z dziewczyn: ej ty piękna blondynko! idź do bufetu i kup mi schabowego,
ziemniaki i buraczki.
Owa dziewczynka poszła zakupiła co trzeba, przyniosła na salę.Doktor zarządził
przerwę obiadową. Spożył obiad w następującej kolejności: ziemniaki, buraczki,
kotlet został.Zapalił papierosa,a jak skończył to zagasił go w kwiatku.
Rozpoczął zajęcia.
rozdał nam kserówki z jakąś tabelą. Chodzi po sali, je kotleta i wyjaśnia tą
tabelę. W pewnym momencie podchodzi do jakiegoś studenta: I co nie rozumie
Pan? Przecież tu jest napisane to i to...waląc mu po notatkach tym kotletem
schabowym...i przy okazji wytłuścił kartki...:)
Nie zapomnę tego do końca życia...
:)