Gość: 3,14-Roman
IP: *.eranet.pl
06.12.08, 22:08
Święty Mikołaj/Gwiazdor/Dziadek Mróz w natarciu, więc otwieram
tradycyjny, doroczny wątek pod hasłem "nietrafione prezenty".
A oto moja historia:
Jako czternastolatek otrzymałem od ojca mego zacnego prezent na
Gwiazdkę- była to ciężka paczka, w kształcie prostokąta.
Prezent okazał się książką, obszerną bryłą w twardej oprawie. I choć
3,14-roman książki lubi, to zdziwił się bardzo. Dzieło to dotyczyło
tematyki, która (o czym rodziciel doskonale wiedział) nie
interesowała go ani trochę*, był to obszerny traktat na temat
gospodarki mojego miasta rodzinnego w XVI-XVII wieku, pisane
specyficznym, hermetycznym językiem.
*dziwnym zbiegiem okoliczności to akurat mojego tatę baaardzo
fascynują właśnie sprawy naszego grajdołka :D
-Patrzcie!-rzekł mój rodziciel z triumfem- Patrzcie, jaki piękny
prezent dziecku kupiłem.
Piękny prezent został pięknie umieszczony na półce. Następnego dnia
ojciec mój przybył do pokoju swego nastolatka na audiencję
generalną, spytał:
-Czytasz teraz tą książkę?
Na odpowiedź:"nie,tato", oczy tatusia zabłysły, chwycił bryłę w ręce
i rzekł z ledwie skrywaną radością:
-No to ja ją wezmę!!!
I razem z łupem pobiegł do swego pokoju, niczym Pan bez fletu,
cofający się do swych ojczystych kniei.