Dodaj do ulubionych

Gdy widzę słodycze, to kwiczę...

IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.09, 21:48
No właśnie, co za pech. Siedzę i wżeram na sucho galaretkę malinową,
wygrzebaną z szafki, bo chce mi się czegoś słodkiego. Co jecie "na głodzie"?
Można nie tylko o słodkim.

Moje typy:
- znaleziska szafkowe - niedojedzone landrynki, suche galaretki, resztki
zapomnianej czekolady
- totalny głód - miód, powidła, dżem, cukier w kostkach
- faza śmiertelna - cukier z cukiernicy (na szczęście, już mi się nie przytrafia).
A może macie jakieś dobre pomysły na to, jak z niczego wyczarować coś
słodkiego? I w ogóle na smakołyki w 5 minut, jak zassie?
Obserwuj wątek
    • Gość: sunia Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.toya.net.pl 19.07.09, 22:26
      marcepanowe Merci )jako jedyne z zestawu zostawiam, sa ohydne

      gorzka czekolada, ostatecznosc
      • dotttek Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 19.07.09, 22:39
        kawowe merci..
        marcepanowe wyżeram na samym początku...

        miód..
        kogelmogel
        a jak już totalnie zassie omlet na słodko z dżemem...
        zapycham się i nagle odechciewa mi się słodkiego w połowie jedzenia.

        jak włączy mi się odkurzacz na słodkie.. leci co mi wpadnie w ręce.
        a że z natury raczej nie jestem słodka dziurka miewam problemy ze znalezieniem
        czegokolwiek...

        gorzej jak włączy się odkurzacz na bliżej nie sprecyzowane "coś" ...
        • Gość: hegemon® mój nos nigdy mnie nie zawiódł IP: *.aster.com.pl 22.07.09, 13:00
          przez całe dziecinstwo moja mama sie denerwowala ze nigdy nie potrafi nic przede mna ukryc, bo nie wazne gdzie schowala, w kuchni, pokoju itp i tak to znajdowalem zanim chciala nas tym poczestowac

          pare razy sie oberwalo jak cos mialo byc dla gosci i sie okazywalo ze tego juz dawno nie ma :-)
        • Gość: danuta Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.elgrom.laz.digi.pl 22.07.09, 18:03
          ja też wciskałam wszystko co bylo pod ręką,a szczegółlnie jak rzuciłam
          palenie,na efekty nie trzeba było długo czekać.powiedziałam basta,dalam radę
          papierosom dam i wam.teraz trzeba bylo czekać wiecej na efekty.oplaciło
          się.doszłam do figury.nie pale i słodycze be.zjem ale sporadycznie.wystarczy
          przetrzymać tę chwilkę jak najdzie cię ochota na nie.powoli apetyt na słodycze
          sam zacznie przechodzić.sprawdzone na mnie.
      • dona.a Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 19:34
        Gość portalu: sunia napisał(a):

        > marcepanowe Merci )jako jedyne z zestawu zostawiam, sa ohydne
        >
        > gorzka czekolada, ostatecznosc

        Jak dla mnie to Merci mogłoby się składać wyłącznie z marcepanowych,
        uwielbiam, podobnie jak gorzką czekoladę, jak nic nie ma w domu
        (staram się nie dopuszczać) szukam rodzynek, suszonych śliwek,
        moreli, fig
      • wieslawawie Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 30.07.09, 20:16
        Te wyjadam pierwsze
    • Gość: jaija Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.09, 22:45
      Od razu dodaję, że np. mimo zgonu słodyczowego przenigdy już nie zjem nic, co
      słodkie, ale anyżowe, fuj!
      • sootball Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 19.07.09, 23:18
        a ja z kolei przepadam za anyżem, mogę go jeść w każdej postaci.
        • Gość: haha Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.cable.smsnet.pl 20.07.09, 12:07
          sootball napisała:

          > a ja z kolei przepadam za anyżem, mogę go jeść w każdej postaci.

          Dodaj do tego kminek i uznam, że jesteś alien :))))
          • sootball Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 12:49
            Dodaję. Co prawda nie na raz.
            Za to nie lubię surowych ogórków, śliwek, wiśni, czereśni i brzoskwiń.

            Sesesesesesesesese :)
            • Gość: haha Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.cable.smsnet.pl 20.07.09, 13:21
              Dla mnie to mogliby dać konkurencję w "fear factory" do jedzenia tego, podziwiam.
              • sootball Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 13:41
                mnie by mogli straszyć surowym ogórem.
                O ile resztę z w.w. jestem w stanie zjeść w sytuacji najwyższej konieczności :),
                tak mizeria przyprawia mnie o gęsią skórkę i może być najstraszniejszym
                elementem każdego horroru. A za kiszonymi przepadam!

                (nie próbuję tego zrozumieć) :))
                • Gość: haha Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.cable.smsnet.pl 20.07.09, 13:51
                  Kiszone tak, octowe pizdryki nie, jednak nie jesteś taki alien. Zamiast mizerii
                  jadaj pociachane pomidory w śmietanie, jak dla mnie jeszcze lepsze do kotleta i
                  ziemniorów. Młode ziemniory z kolei odpadają, tylko stare są jadalne:))
                  • sootball Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 21:24
                    Jem przede wszystkim pomidory. Dzień bez pomidora jest dniem straconym.
                    Octowych pizdryków :) też raczej unikam, ale nie panicznie :)
                    A co jest nie tak z młodymi ziemniakami?
                    • Gość: jaija Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: 78.8.25.* 20.07.09, 22:50
                      Młode ziemniaki to ohyda i sama woda. Stary ziemniaczek to dużo skrobi, no i
                      świetne fryty. Młode to sobie możesz z koprem utłuc i kwaśnym mlekiem popić,
                      którego to zestawu śmiertelnie nienawidzę ;)
                      • sootball Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 23:17
                        hmmmm młode, ale nie tłuczone, ugotowane, polane odrobiną roztopionego masła i
                        posypane koperkiem, mniam :)
                      • Gość: haha Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.cable.smsnet.pl 21.07.09, 21:05
                        Lepiej bym tego nie ujął, w całości to się świniom daje:))
                        • sootball Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 21.07.09, 22:12
                          chrum chrum.
                          Pyszne.
                          • Gość: haha Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.cable.smsnet.pl 21.07.09, 22:48
                            https://farm4.static.flickr.com/3626/3446628404_edb9b45c2d.jpg?v=0


                            ;)
                            • sootball Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 22.07.09, 14:36
                              https://kulinaria.rogatek.pl/wp-content/uploads/2009/06/z1.jpg
                              • Gość: haha De gustibus... :) IP: *.cable.smsnet.pl 22.07.09, 15:34
                                https://kuchennewzlotyiupadki.blox.pl/resource/schabowy.jpg


                                Osobiście wolę modrą, a zamiast schabu np. pierś w panierce - ale tłuczone
                                zawsze, choć jakbym nie miał wyboru to zjadłbym całe uprzednio ugniótłszy je
                                widelcem, ha!
                                • Gość: jaija Re: De gustibus... :) IP: 78.8.27.* 22.07.09, 20:46
                                  Tak, utłuc je - to podstawa!
                                  Ale schabowych akurat nie lubię...
                                • mrarm Re: De gustibus... :) 23.07.09, 10:24
                                  O rany, jaki to jest nudny standard. Jeszcze ta surówka - zgroza, przedszkole mi się przypomina, kazali mi to zjadać, a ja zakopywałem np. surówkę pod ziemniakami.. :)

                                  Teraz oczywiście bym zjadł, bo nie wybrzydzam, ale żeby samemu zrobić takie obiad? 0 finezji:)
                                  • Gość: haha Re: De gustibus... :) IP: *.cable.smsnet.pl 23.07.09, 11:23
                                    Toteż pisałem o innym kotlecie i surówce - temat dotyczył tłuczonych starych
                                    kartofli, do nich przecież nie tylko schab z kapuchą pasują:)
                                  • Gość: cuisine Re: De gustibus... :) IP: *.lebarts.com 23.07.09, 11:44
                                    A dla mnie bez finezji sa te okraglaki w smietanie z koprem, jak na wsi u mojej
                                    babci i zeby nie bylo lubilem wiejskie jadlo ale okraglaki w smietanie to dla
                                    mnie trauma byla. Po prostu kazdy ma inne smaki i juz, dla mnie to syf z malaria
                                    i jesli jadam ziemniaki to tluczone i w malych ilosciach. We Francji i Wloszech
                                    kupuje sie je na sztuki i rzeczywiscie jada cale, bo dla nich to niecodzienne
                                    danie (zra tylko te rogale i makarony).
                                    • sootball Re: De gustibus... :) 23.07.09, 13:06
                                      Przyczyny Pierwszej Wielkiej Wojny Kulinarnej nie są do końca jasne. Czy ktoś
                                      uraził kogoś swoją sympatią do nietłuczonych ziemniaków? Czy ktoś nie mógł
                                      znieść widoku koperku, komuś nie spodobał się prosiaczek, a kogoś innego
                                      skręcało na myśl o schabowych? To, o czym wiemy na pewno, to że zanim ktokolwiek
                                      się zrorientował, wojna trwała już na całego. Zwolennicy młodych ziemniaczków
                                      zasypywali gradem pocisków miłośników ziemniakowej pulpy, ci w zamian
                                      ostrzeliwywali wrogów z katapulty kulami złocistej masy, skutecznie ich
                                      oblepiając, a w walce w zwarciu z lubością odkrywali skuteczność tłuczka. Z
                                      blanków lano potoki sosu koperkowego na śmietanie, bez litości wykorzystywano
                                      miotacze kotletów, a zdobyte pozycje zabezpieczano zasiekami z diabelsko
                                      splątanej i niezwykle zdradliwej kiszonej kapusty.

                                      I kiedy sootball trafiona śmiertelnie w żołądek frytką, osunęła się i
                                      podtrzymywana w ramionach przyjaciela ostatkiem sił odgarnęła z czoła gałązkę
                                      koperku i wyszeptała: "Powiedz haha... powiedz... (tu rozkaszlała się
                                      dramatycznie) jak go spotkasz, powiedz mu, że nigdy nie czułam się tucznikiem.
                                      Na pewno... na pewno zrozu... i wtedy jej oczy zasnuła mleczna, chciałoby się
                                      rzec, mgiełka. Słońce chyliło się ku zachodowi. Z daleka, na środu pobojowiska,
                                      spośród stosów parującego puree, stert posiekanej marchewki i rozrzuconych
                                      wszędzie kotletów, mała figurka w kucharskiej czapce trzymająca w ramionach inną
                                      figurkę, najwidoczniej już martwą, wydała z gardła rozpaczliwy krzyk. W górę
                                      poderwało się stado wróbli i zaczęło krążyć nad pobojowiskiem ćwierkając ponuro.
                                      Ze wszystkich zakamarków zaczął z wolna wylewać się chłód, cienie rosły w miarę
                                      jak słońce znikało za horyzontem, a przybierający na sile wiatr przesłonił
                                      wkrótce całą scenę chmurą drobno siekanej pietruszki.
                                      • Gość: haha Re: De gustibus... :) IP: *.cable.smsnet.pl 23.07.09, 13:18
                                        Tłuczki w dłoń, trzeba krwi! Cekaemy strzelające frytkami ogniem zaporowym
                                        obronią starego poćciwego Ziemniaka przed imperialną stonką i śmietaną, wiernym
                                        jej towarzyszem - nieprzyjaciół naszych. Trzeba krwi!
                                        • sootball Re: De gustibus... :) 23.07.09, 14:48
                                          ... kaszanki?
                                          • Gość: haha Re: De gustibus... :) IP: *.cable.smsnet.pl 23.07.09, 15:57
                                            Tylko Rh+
                  • princessofbabylon Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 23.07.09, 12:50

                    Gość portalu: haha napisał(a):
                    > Młode ziemniory z kolei odpadają, tylko stare są jadalne:))

                    Oj Bożeeee, pyreczki w każdej postaci :)
          • Gość: lapinporo Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.yok.fi 22.07.09, 22:06
            oj, mozna jesc anyz w kazdej postaci, na przyklad w finlandii takie alieny
            chodza:) lody anyzkowe, sos do lodow anyzkowy, cukierki, gumy do zucia, wodka.
            czy o czyms zapomnialam..? na pewno, ale juz chyba i tak wystarczy:)
            • Gość: haha Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.cable.smsnet.pl 22.07.09, 22:19
              Ależ Finowie to alieni są właśnie, ja to cenię u nich nie Nokię i wódkę o nazwie
              kraju, ale heavy metal i nieskażoną przyrodę, totalną separację od świata, także
              w wymiarze społecznych wzorców zachowań:)
              • Gość: koko gwoli scislosci IP: *.majordomo.ru 22.07.09, 22:58
                byly minister edukacji zalecal mowic finlandczycy, on wie lepiej a ty pisz
                poprawnie, hue hue :D
                • Gość: mia Re: gwoli scislosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 08:27
                  FINCZYCY! ;)))))

                  Finlandczycy byloby za poprawne w jego boskich ustach hehe
                  • Gość: haha Re: gwoli scislosci IP: *.cable.smsnet.pl 23.07.09, 11:34
                    Nie wzywaj ministra swego nadaremno, Wielki Edukator niestety nie może już
                    stąpać ścieżką T. de Torquemady!
            • Gość: haha Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.cable.smsnet.pl 22.07.09, 22:19
              Anyżkowym skrytożercom mówię: NIE!
            • Gość: aniakin Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: 77.223.200.* 23.07.09, 01:00
              Oj pierwsze slysze, ze w Finlandii popularny jest anyz, a mieszkam tam juz troche czasu. Bardzo lubiana jest wprawdzie slodka i slona lukrecja (lakritsi ja salmiakki), ale to nie to samo co anyz, laponski reniferze.

              PS: W FI sa rowniez lukrecjowe sosy do miesa.
    • madame_charmante polewa czekoladowa wlasnej roboty ;) 19.07.09, 22:53
      pól kostki margaryny, 3/4 szklanki cukru, kakao i kilka lyzek
      mleka :)).. zagotowac, wyżerac jeszcze cieple lyżką :))
      upaprac sie tym jak nieboslkoe stworzenie ;)
      aaa.. i mozna wsypac jeszcze platkow owsianych hojna ręką.. bedzie
      treściwsze ;)
      zaslodzi w pięc minut ;)))
      a w ogole rzadko cierpię, bo niestety dla mojej figury - mam na
      parterze dlluuuuugo dzialajacy sklep :/
      • sootball Re: polewa czekoladowa wlasnej roboty ;) 19.07.09, 23:23
        Najdziwniejsze upodobania mam związane z mlekiem. Pomijam moje bezgraniczne
        uwielbienie dla wszelkiego rodzaju kożuchów na mleku, ale jak najdzie mnie
        ochota przez wielkie białe O, wsypuję kilka łyżek mleka w proszku do kubka,
        zalewam to zwykłym mlekiem i tak przygotowaną półpłynną masę wpierniczam w 15
        sekund.
      • Gość: fuksja Re: polewa czekoladowa wlasnej roboty ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.09, 22:57
        o tak! z płatkami owsianymi jest pyszne!też tak robię:)czasem daję też orzechy i
        rodzynki jak mam:)

        a jak mnie mocno nie ssie to formuję z tego małe kuleczki i czekam az zastygną:)
        i robią się ekstra ciasteczka o wyglądzie gowienek:)ale jak smakują:)
        jednak najczęściej wyżeram z gara na goraco:)

        poza tym pocieszyłyscie mnie dziewczyny ze to nie tylko ja tak mam z tym
        odkurzaniem wszystkich słodkich resztek:)
        • theorema Re: polewa czekoladowa wlasnej roboty ;) 22.07.09, 22:15
          wątek dla mnie! średnio 3 razy w tygodniu mnie nachodzi. Nie wiedziałam, że ktoś
          jeszcze wyżera polewę z garnka, a z płatkami i rodzynkami jeszcze nie próbowałam
          - może dziś w nocy?:)
          Najśmieszniejsze, że jak jest w domu czekolada, albo ciasto, to się tak nie chce
          - a jak pusto, to 20 min. do nocnego mogę zasuwać - wszyscy po piwko stoją - a
          ja dwie czekolady i budyń poproszę:)
          a serio - czasem pomaga zjedzenie...mięsa. Jak się zje dużo białka, to jakoś
          "Misie" tak nie kuszą...
          • jam-agru Re: polewa czekoladowa wlasnej roboty ;) 27.07.09, 15:20
            Dodajcie, że kakao musi być najzwyklejsze, bo przy rozpuszczalnym całość nie
            chce zastygać - kiedyś mi wyszła paskudna zupa, w dodatku przesłodzona.
            Wracając do tematu, dodam jeszcze dżem prosto ze słoika. Najlepszy był
            Stowitowski z fig, ale od ładnych paru lat go nie widziałam :(
      • magdeszka Re: polewa czekoladowa wlasnej roboty ;) 23.07.09, 07:52
        Mój ulubiony sposób:) Zawsze stał u mnie garnuszek z tym
        przysmakiem, bo szybko i słoooodko:) Jest jeszcze sposób dla
        wyjątkowych leniuszków i amatorów nabiału - ciemne kakao zmieszać z
        cukrem (bardziej wytrawna wersja niż gotowiec instant), do tego
        śmietanka.
        A jak mnie już dopadnie na słodkie w a domu pustki, to wyżeram
        słodkie kakao na sucho :) Tylko jakieś dobre miałkie, możliwie bez
        grudek. Tylko łasuch łasucha zrozumie :))
      • extrawagancja Re: polewa czekoladowa wlasnej roboty ;) 23.07.09, 11:57
        cukierniczekreacje.blox.pl/2009/07/Czekoladowe-ciacho-w-5-minut.html - to
        wygląda nieźle :-)
    • miss_paradox Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 19.07.09, 23:28
      na megaglodzie zjem nawet kostke czarnej czekolady, anyżka i
      generalnie rzeczy, których jak mam wybór, nie kupuje. Ale nawet po
      takiej kostce czekolady, albo lece do sklepu albo robię herbate z
      cukrem ;)
      • woda.na.mlyn Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 10:02
        Życie zmienia się na lepsze gdy to wszystko co powyżej zamienisz na
        marchewkę lub jabłko. Też słodkie.
        • o-kurde.pl Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 10:18

          Ostatnia faza: zjedzenie nocą sernika wyjętego z zamrażalnika, w
          stanie zamrożonym, który wcześniej schowałam przed samą sobą, aby go
          nie zjeść od razu.
          • freyete Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 19:05
            :D Znam to. Zamroziłam też pół opakowania ptasiego mleczka- się mroziło, aż
            odkryłam, że jest jeszcze lepsze;) Galaretka na sucho najlepsza jest
            owocowo-leśna, taka kwaskowata.
            • Gość: jaija Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: 78.8.25.* 20.07.09, 22:51
              Malinowa tez była kwaśna. A ten sernik mrożony to chyba pychota, jak i to mleczko?
    • magdzie Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 10:20
      miod, nutella, dzemy, powidla - do ataaakuuu!
      jak juz powyzszych nie ma to cukier.
      a jak juz nie ma nic z powyzszych to musze przebolec to jakos i siegne po owoce
      w puszce lub babany.
      w ostatecznosci zjem sproszkowana kawe latte lub cappuccino.
      amen.
      • Gość: Azorek Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.09, 11:17
        Faza śmiertelna występuje u mnie w nocy. Poziom cukru we krwi bliski jest śpiączce cukrzycowej i wtedy mogę zjeść wszystko. Nie tylko słodkie. Jakieś stare herbatniki wygrzebane w szafce, nadgryzione batoniki, resztki czekolady z białym nalotem, a jak nie ma nic słodkiego, to kawałek żółtego sera.

        A marchewkę to wiesz, gdzie możesz i co możesz...
        Nie wiem dlaczego moje życie miałoby się zmienić na lepsze, jeśli slodkie zastąpię marchewką? Nie lubię marchewki.
        • woda.na.mlyn Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 13:31

          > Nie wiem dlaczego moje życie miałoby się zmienić na lepsze,
          > jeśli slodkie zastąpię marchewką? Nie lubię marchewki.

          Zbyt poważny temat na Forum Humorum ale ... dlatego, że jedząc
          marchewkę (i inne warzywa) zamiast słodyczy ustabilizujesz poziom
          cukru we krwi i przestaniesz mieć takie właśnie wahania :-)

    • Gość: haha Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.cable.smsnet.pl 20.07.09, 12:11
      Przy rzucaniu palenia można pobić rekordy w ilości spożywanych pestek z dyni,
      słonecznika, orzechów, czipsów, krakersów i... owoców:) Osoby nie rzucające
      palenia nie mają powodów mieć takiego głoda! ;0
    • Gość: szampanna Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.sta.asta-net.com.pl 20.07.09, 12:12
      śliwki kalifornijskie lub suszone morele, jeśli się uchowały. Jeśli
      nie, orzechy, nie słodkie co prawda, ale u mnie w jednym rzędzie z
      przekąskami na kryzysowe momenty. Kawa z mlekiem i cukrem - marna
      namiastka, ale zamula skutecznie. Do wyżerania cukru się nigdy nie
      zniżyłam ;)
      Resztek ciastek, czekolad, cukierków itp u mnie w domu nigdy nie ma.
      Od razu są zjadane do końca ;)
      • ewa9717 Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 12:53
        Ach, ileż pokrewnych dusz! Prawie wszystkim, co napisano wyżej,
        zgrzeszyłam. A marchewkę to se można rzeczywiście... ;-)
        • Gość: hania85 Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.09, 20:45
          O matko, a ja myślałam, ze tylko ja mam takie napady.
          Na głodzie to cukier z cukiernicy, kubek kwasnej śmietany
          wymieszanej z cukrem i łyżką kakao, rodzynki, puszki z brzoskwiniami
          lub ananasem odłożone aby zrobić sernik, suche płatki kukurydziane,
          obojętnie czy te zwykłe czy czekoladowe muszelki, albo miodowe
          kółeczka, słodkie kakao - mniammm.
          Więcej grzechów narazie nie pamiętam
          Galaretki na sucho - nie próbowałam, o matko, jak poczytam ten wątek
          to zacznę jakąś żelatynę niedługo wpierdzielać :P:P
        • Gość: z-goła Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.07.09, 10:15
          Hah, a to mi się przypomniało jak kiedyś miałam jakiegoś dziwnego słodo-głoda i
          przysmażyłam sobie młodą marchewkę z odrobiną masła - była naprawdę słodka:)
          A tak przeważnie to... mleko w proszku, cukier waniliowy, kawa 3w1 (saszetka) -
          lubię takie słodkie proszki, tak jak w dzieciństwie vibovit :)))
          O, własnie sobie uświadomiłam - jak nie mam cukierka czy gumy, to dawaaaaj
          neoangin, chlorchinaldin czy inny badziew gardlany :) naturalnie, kilka sztuk,
          co mi tam...
      • Gość: jaija Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: 78.8.25.* 20.07.09, 22:53
        Z tymi śliwkami i morelami to zastrzeżenie - wyłącznie dla osób o skłonnościach
        do zaparć. Ja mam raczej w druga stronę i kiedyś, jak opędzlowałam trochę moreli...
        • croyance Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 02.08.09, 18:13
          Ty patrz, a ja zjadam suszone morele calymi paczkami i nic.
    • sommernachtstraum Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 20.07.09, 20:40
      duże ilości, całe opakowania, gumy do żucia o smaku owocowym, bo chociaż guma
      bez cukru to ta otoczka jest nawet słodka.
    • Gość: drim Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.09, 21:36
      w latach szczenięcych (osiemdziesiątych - notoryczny brak słodyczy)
      zżerałam słodką otoczkę z witaminy c i innych tabletek, jak doszłam
      do kwaśnego białego wypluwałam do wiadra z węglem stojącego przy
      piecu. Poza tym ktoś mi sprzedał patent, że rdzeń z surowego
      korzenia piertuszki smakuje jak orzechy laskowe, sprawdziło się,
      serio , spróbujcie, ale sam rdzeń bez tego badziewia wokół
    • Gość: jaija Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: 78.8.25.* 20.07.09, 22:55
      A czy ktoś jadł landrynki z masłem?
      ..................................

      bo ja tak o_O , jak byłam wybitnie głodna
      • sootball Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 21.07.09, 10:26
        nie, ale kanapkę z masłem i cukrem już tak.
        Dziś mnie trochę skręca na to wspomnienie ;)
        • Gość: slodko Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.09, 21:00
          uwaga
          Kruszonka, czyli kawalek margaryny z mąka,cukrem uformwać w kulki i
          na sucho...
          Normalnie to czyms takim posypuje się ciasto drożdzowe...
      • Gość: ciekawska Re: landrynki z masłem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:12
        Będąc 5-latką wynosiłam z domu landrynki w puszce, bo dzieciaki w
        pobliskim parku uwielbiały je gryźc razem z chlebem z masłem (lata
        50., przed modą na margarynę). Nie pamiętam, ale pewnie też
        próbowałam. Pewnie mi nie smakowało, bo przez całe życie nie lubiłam
        i landrynek, i chleba z masłem.
    • maggi9 Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 21.07.09, 23:03
      Cukier z cukiernicy:) bo u mnie zazwyczaj nie ma slodyczy jak nie kupie.
      A i jeszcze takie cos-w garnku rozpuscic margaryne/maslo do tego miod i
      kakao.mozna wyzerac samo albo z platkami kukurydzianymi.
    • stefanka35 Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 22.07.09, 12:22
      Ja mam "awaryjną" nutellę (dziwne, że nigdy się nie psuje). A w sytuacji
      kryzysowej, jak nie mam nawet tego, to potrafię włomotać nawet przeterminowane
      cukierki i czekolade z nalotem.... Ale wtedy naprawdę się sobą brzydzę ;) Po
      prostu zawsze kupuję słodycze na zapas, duży zapas ;p
      • Gość: mm zapasy? IP: *.unlockweb.org 22.07.09, 12:41
        Jak kupię sobie megapudło wafelków w czekoladzie, by raz na miesiąc mieć coś
        słodkiego to gdy przychodzi ta ochota... dupa, ni ma, niczewo nie zostawili -
        muszę zadowolić się tik-takiem:)
      • Gość: cynaamonka Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 12:50
        Bosko i zaskakująco jest się przekonać, że nie jestem jedyna. Bardzo zaskakująco!
        Do cukru z cukiernicy od dawna się nie zniżyłam. Ale jadam świeżego ogórka
        maczanego w cukrze. ZAWSZE mam w domu calutkie opakowanie slodiego kakao (takie
        z żyrafą na opakowaniu, żółte - najlepsze). Parę lat temu w akcie absolutnej
        desperacji wygrzebalam z polowki chleba miąższ, zmieszałam z dżemem i masłem,
        wepchnęłam z powrotem i taką 'roladę' zjadłam w plastrach. Całą. Przy ssaniu nie
        słodkim preferuję stopiony żółty serm, nieźle działa też pomidor z
        majonezem/białym serkiem i ziołami, bez chleba czy innych dodatków.
        • Gość: lapin Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.yok.fi 22.07.09, 22:16
          cynaamonka, poplakalam sie czytajac o roladzie z chleba:))) w zyciu bym na cos
          takiego nie wpadla! zreszta widze, ze moje pomysly sa malo kreatywne, choc pol
          sloika miodu udalo mi sie juz zjesc za jednym zamachem, fuj!:)
        • Gość: atojaxxl Jesteś WIELKA !!!! IP: *.is.net.pl 23.07.09, 11:57
          Wydaje mi się,ze mozna to opatentować z wykorzystaniem długiej buły :)
          • Gość: bundle Re: Jesteś WIELKA !!!! IP: *.phreebsd.org 23.07.09, 12:11
            patenty dzwignia monopolu, jestem przeciwna niszczeniu konkurencji wolnorynkowej:)

            fajne pomysly tu sa na tanie ssanie sacharozy :D
    • Gość: a ja Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.07.09, 12:38
      ja już dawno takich głodów na słodycze nie mam ale z lat wcześniejszych mam
      parę patentów ;]
      kogel mogel na różne sposoby (z kakaem, z kwaskiem cytrynowym, z taką kolorową
      posypką do tortów i z różnymi innymi takimi)
      cukier roztopiony na patelni, nabrany na łyżkę i ostudzony w zimnej wodzie
      (babciny sposób na lizaka ;]
      raz miałem nawet fazę na robienie różnych ciast i zjadanie ich na surowo ;]
    • eye-witness Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 22.07.09, 12:49
      na glodzie jemy cos konkretnego, nie zapychamy sie badziewiem.

      i mam male pytanie: jaki nosisz rozmiar?;-)
      • Gość: jaija Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: 78.8.27.* 22.07.09, 20:44
        eye-witness napisała:

        > na glodzie jemy cos konkretnego, nie zapychamy sie badziewiem.
        >
        > i mam male pytanie: jaki nosisz rozmiar?;-)

        Uznaję, że do mnie pijesz, bo o jedzeniu "na głodzie" z początku dyskusji. Ja po
        pierwsze, pisałam o głodzie słodyczowym. Uwierz mi, odżywiam się dość
        racjonalnie, posiłki częste, o stałych porach, itp. bzdety. Ruchu też zażywam,
        jestem ofiarą cyklozy i nie lubię siedzieć na dupsku, a TV to nie pamiętam,
        kiedy oglądałam, bo nie mam w zwyczaju.
        A słodycze jem, bo uwielbiam, nic na to nie poradzę. A jeśli chodzi o mój
        rozmiar, to zapewne Cię rozczaruję, bo może oczekujesz jakiegoś spaślaka po
        drugiej stronie łącza, ale jak na razie, od lat noszę odzież w rozmiarze 38 i M
        ( w porywach do 36, S - zależy od ciucha) i to przy niedoczynności tarczycy,
        więc chyba nie jest źle? Może napiszesz, że gdybym nie jadła słodyczy, to
        miałabym stale 36/34 - nie wiem, być może, ale co to za życie, kiedy człowiek
        odmawia sobie najlepszych smakołyków, żeby być JESZCZE szczuplejszym... wolę
        swoje normalne 38 i dobre samopoczucie po pysznych cuksach!
        A opisane napady wyjadania czegokolwiek słodkiego nie są znowu aż takie częste,
        kiedy mam coś lepszego do zassania ;)
      • Gość: Azorek Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.09, 11:33
        eye-witness napisała:

        > na glodzie jemy cos konkretnego, nie zapychamy sie badziewiem.
        >
        > i mam male pytanie: jaki nosisz rozmiar?;-)

        Ja się zapycham badziewiem, jeśli mi przychodzi na to ochota. Rozmiar 36/38 (rzeczywiście zależy od ciucha), wiek 44 lata.
        Moja babcia całe życie lubiła boczuś, skwarki, słodycze, podjadała w nocy i ważyła najwięcej 53 kg. Dziś ma 86 lat i jest w doskonałej formie.
        Co tam komu pisane w genach...
    • Gość: wylinka7 Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:22
      Aż takich głodów cukrowych, żeby wyjadać cukier z cukiernicy nie miewam. Z
      reguły mam jakieś słodycze zachomikowane w szufladzie lub lodówce. Ale jeśli
      zdarzy się sytuacja kryzysowa, to nutella albo dżem jest w robocie.

      Ale jak mi się bardzo chce i nie mam lenia to najlepsze jest szybkie pieczenie.
      Zagniecenie kruchego ciasta trwa chwilę, a potem wystarczy machnąć jakieś owoce,
      czy dżem i już :)
      • Gość: GH Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:38
        Aktualnie walczę z wagą, więc jak mnie dopada chęć na cukier, to jem maliny lub
        borówki z łyżką naturalnego jogurtu polane łyżką miodu. Albo melona z plastrem
        szynki. Pomaga.
        • Gość: lil Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.09, 14:43
          Tak, w środku nocy, gdy lodówka/spiżarka prawie pusta, na zabicie głodu
          cukrowego zawsze jem melona z plastrem szynki albo świeżą malinkę. Czasami także
          łyżeczkę kawioru, albo strzelam sobie szklaneczkę dwudziestoletniej whisky.
    • Gość: JADZIAK Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.brodnica.pl 22.07.09, 14:06
      Noo moj temat.
      Jak pamiętam to od małego wyżerałam łyżką mleko w proszku prosto z
      paczki ile wlezie. Jak już troche podrosłam to przerzuciłam się na
      kakao nesquick-pewnie z powodu defizytu żelaza. Czasami jak mam niż
      cukrowy to robie kogel mogel w wersji kakao lub bez, kanapke z
      masłem i miodem, albo gorące mleko z dużą ilością miodu. Po wypiciu
      połowy kubka mam dosc :P
      Jak mam więcej czasu robie takie fajne kokosanki w tej mniamuśnej
      polewie kakaowej, albo karpatke.
      Moim ulubionym przysmakiem letnim są owoce: jagody, maliny albo
      truskawki zalane mlekiem, zasypane cukrem i wymiziane łyżką w
      kubku...uwielbiam to w kaŻdej ilości bez względu na późniejsze
      kłopoty żołądkowe
    • Gość: niezalogowana Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.159.12.2.static.crowley.pl 22.07.09, 14:14
      A myślałam, że tylko ja tak mam ^^
      jak mnie dopadnie to oczywiście najpierw szukanie po szafkach, czy nie została
      jakaś czekolada, ciasteczka itp., a jeśli nie ma, to zwykle kogel-mogel z duuużą
      ilością cukru i kakao, taki, że aż czarny. Cukier mi nie pomaga w takiej
      sytuacji, bo jak mnie dopada coś takiego to pożądam smaku czekoladowego :))))
      ostatnio robiłam sobie "kanapki" z polewą czekoladową do ciast, taką gotową...
    • gekon010 Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 22.07.09, 14:18
      Archeolodzy bryjscy wykopali szczątki nerandeltaczyka z okresu kredy
      i tamponu. Obok zwłok znaleziono prymitywny laptop co sugeruje o
      bardzo bardzo rozwinięty mózdzek u tych naszych niestety przodków (
      w archelogiczym żargonie te przodki nazywane są zadkami).
      Przypuszczalną przyczyną zgony jest zadławienie sie przy prubie
      połkniecia klawisza "shift lewy". Naukowcy doszli do wnosku ze
      wymarcie tej zorganizowanej społeczności spowodowane było brakiem
      dostepu do czegoś czego nie mieli. wnioski nasuwaja sie samiutkie.
      1. Nie bo nie.
      2. Wczoraj nie bedzie kisielu na obiad.
      3. Sprzedaj, pomyj , poobracaj.
      Mniam
    • Gość: grenzoid Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.chello.pl 22.07.09, 14:40
      Jak smakuje ogolona ?
      Jak lizak !
      A nieogolona ?
      Jak lizak spod szafy !
    • Gość: ana Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.r.ae.katowice.pl 22.07.09, 15:07
      W fazie śmiertelnej głodu cukrowego, ubijam białka z dwóch jaj z
      dużą ilością cukru, powstaje pyszna puszysta pianka, mniiiiiam:))
    • Gość: ALLA Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.218.146.194.generacja.pl 22.07.09, 15:37
      smakołyk gdy nic nie ma:
      -śmietana, kakao + cukier
    • dzyndzelka Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 22.07.09, 15:47
      Naleśniki z nutellą mmmmmmm
      • Gość: anka Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.dhcp.bluecom.no 22.07.09, 16:41
        a niech was! poczytałam i poleciałam do kuchni szukać... jest! gotowa polewa
        czekoladowa, pokruszyłam i wcinam :)
        • o-kurde.pl Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 22.07.09, 17:27
          Gość portalu: jaija napisał(a):

          > Malinowa tez była kwaśna. A ten sernik mrożony to chyba pychota,
          jak i to mlecz
          > ko?
          Sernik mrożony był pyszny, tylko zrobiłam dziurę w blacie
          kuchennym, jak go usiłowałam uciąć.

          Najgorsze jest to, że jak przyprze na słodycz, to musi być od razu.
          Żadne gotowanie lub pieczenie nie wchodzi w grę.
          • Gość: gall anonim Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 01:08
            dziewczyny kocham Was ;) moje wyjadanie mleka w proszku i słodkiego kakao nie
            jest odosobnione. Jak byłam mała to robiłam sobie chleb z cukrem i ze śmietaną.
            Teraz faktycznie również robię polewę z płatkami owsianymi. Faktycznie jak jest
            głód to czekanie aż ciasto się upiecze może doprowadzić do furii. Zamiast czekać
            wolę ananasy z puszki albo rodzynki :)
    • Gość: haha Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: 79.175.233.* 22.07.09, 18:55
      A pamiętacie mleko w tubce? To dopiero był rarytas, dziś bym tego nie tknął:)
      • Gość: jaija Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: 78.8.27.* 22.07.09, 20:50
        Ja tam lubię sobie jeszcze czasem kupić mleko w tubce, teraz sa fajne smaki -
        kokosowe, czekoladowe, karmelowe - mniam ;)
    • switonemsi Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... 22.07.09, 19:51
      Przerazajace!

      Jablko sobie zjedz i idz na spacer.
      • Gość: jaija Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: 78.8.27.* 22.07.09, 20:51
        switonemsi napisał:

        > Przerazajace!
        >
        > Jablko sobie zjedz i idz na spacer.
        >

        Właśnie niedawno wróciłam z wyprawy rowerowej i zżarłam truskawki z kompotu, bo
        posucha w portfelu i szafkach ;)
        I co w tym przerażającego?
        • Gość: haha Re: Gdy widzę słodycze, to kwiczę... IP: *.cable.smsnet.pl 22.07.09, 23:02
          Jeśli kompot ze słomy makowej to wszystko w porządku, każdy tak robi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka