Patologiczne Skąpstwo

27.08.09, 18:16
Odświeżę zarchiwizowany temat:

https://forum.gazeta.pl/forum/w,384,60745581,,Patologiczne_skapstwo.html?s=0

Ma ktoś podobne doświadczenia??
    • poplar31 Re: Patologiczne Skąpstwo 28.08.09, 09:09
      Moja była teściowa zbiera deszczówkę do prania, ubiera się w ciuchlandach,
      jeździła kiedyś rowerkiem 4km,żeby zapłacić u elektryków r-k za światło bez
      opłaty za przelew - przelew wtedy kosztował 1zł (już nie jeździ, bo teraz do
      najbliższych elektryków jest 30 km). Jak robi prezenty wnukom, to też używane -
      ciuchy i maskotki z ciuchlandu. Myje głowę raz na miesiąc chyba... kąpie się
      rzadko (ładnie od niej nie pachnie), jako lekarstwa na wszystko używa pokrzywy i
      wszystkim ją doradza. Potrafiła obdarowywać mnie starymi łachami czy butami z
      innej epoki. Kawę kupuje najtańszą, jakieś śmierdzące śmieci, które nawet
      ziarenka prawdziwej kawy chyba nie zawierają... A, i jeszcze jeździ "na stopa",
      żeby na biletach autobusowych zaoszczędzić (baba dobrze po 60-ce). Jak bywała w
      większych miastach, to chodziła na piechotę i potem cieszyła się, że nie musiała
      kupować biletu. Nigdy w życiu nie kupiła by niczego w żadnym barze ani
      restauracji - zawsze zabiera ze sobą kanapki jak gdzieś jedzie. I to wszystko
      nie dlatego, że jest taka biedna, bo nie jest. Zastanawiam się czasem, czy to
      nie jest jakaś choroba psychiczna?
    • Gość: Agi Re: Patologiczne Skąpstwo IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 28.08.09, 13:15
      Hehe, fajny wątek wygrzebałeś. :)

      Mam wujka na wsi, złoty człowiek, nie wypuści gościa, póki nie obdaruje czymś
      pysznym: a to koszyk jabłek, a to kiełbasa domowej roboty, a to jakieś
      przetwory. No i są takie okazy, jakieś pociotki jego żony, które przyjeżdżają
      tylko i wyłącznie po zaopatrzenie! Wpadają dosłownie na dwie godziny, ładują
      samochód po dach dobrem wszelakim i do widzenia. Nie krępują się wcale, dzwonią
      i zapowiadają, że tego a tego dnia przyjadą po ogórki (oczywiście tych ogórków
      ma im wcześniej wujek lub ciotka nazrywać, żeby było gotowe do zabrania, i to
      nie kilo, tylko dwa wiadra, do kiszenia). Albo kilka tygodni przed świętami
      dzwonią i pytają, kiedy świniobicie i kiedy mogą przyjechać po kiełbasę. Nigdy
      nie zaproponowali zapłaty, to jest dla nich oczywiste, że rodzinę na wsi ma się
      po to, żeby karmiła. Nigdy nic nie przywieźli w prezencie.

      U moich dawnych sąsiadów dywany były pozakrywane folią, żeby się nie brudziły i
      nie wycierały. Nie zdejmowano tej folii nawet jak przychodzili goście na imieniny.

      Kiedyś koleżanka z pracy zaprosiła mnie do domu na kawę. W pewnym momencie
      spytałam, gdzie jest toaleta. Pan domu zerwał się, wybiegł z pokoju, usłyszałam
      szum spuszczanej wody i dopiero wtedy zostałam zaproszona do rzeczonego
      przybytku. Okazało się, że oni spuszczają wodę tylko po tzw. grubszej potrzebie.
      Na spłukiwanie siusiu szkoda im wody.
    • Gość: kasia Re: Patologiczne Skąpstwo IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.08.09, 15:49
      Może to nie aż tak patologiczne, ale tez przykre. Mamy w firmie
      klienta, który zarabia na czysto 30-80 tyś zł miesięcznie
      (działalnośc gospodarcza, stąd te rożnice). Ma 3 domy - 2 pod
      miastem i 1 w mieście - 2 zawsze są wynajmowane, bo to dochód jest,
      przecież po to budowali. Ma też 2 dzieci - jedno już pełnoletnie,
      studiuje dziennie i pracuje wieczorami i w weekendy, żeby zarobić na
      swoje utrzymanie w domu rodziców, a drugie "podstawówkowe". Kiedy
      młodszy szedł do szkoły - przeprowadzili się do domu w mieście "bo
      te codzienne dojazdy tyle kosztują". Przy tym strasznie ubolewał, że
      za ten dom najwięcej na najmie zarabiali... Dojazdami starszego
      dziecka na uczelnię, a wcześniej do szkoły średniej nikt się nie
      przejmował - musi jeździć, niech płaci...
      Jako klient też jest beznadziejny - za każdym razem przy zmianie
      cen, albo zakupie nowego towaru awanturuje się, że tak drogo, że w x
      TO SAMO może mieć za 20 zł mniej (tylko nie mówi już, że nasz towar
      i towar x to jakby porównać najlepszą restaurację z McDonaldsem).
      Przy każdej fakturze musimy dłuuuuugo dopominać się o płatność i
      często słyszymy że nie ma teraz pieniędzy...
      Na wakacje pojechał kiedyś dość daleko - do znajomego. Przez cały
      czas urlopu mieszkał i jadł u tego znajomego (za darmo oczywiście) i
      jeszcze po powrocie narzekał, że tamten pracował przez większość
      czasu, a powinien przecież go oprowadzać po okolicy...
      Żona tego pana zazwyczaj nie pracuje, ale co jakiś czas gdzieś się
      zatrudni (zawsze na tak długo, żeby po zwolnieniu z pracy mieć
      uprawnienia do zasiłku dla bezrobotnych). I po zwolnieniu jeździ
      swoim luksusowym samochodem do urzędu po zasiłek, bo przecież nie
      poda numeru konta, bo jak sprawdzą ile na nim jest, to jeszcze by
      jej ten zasiłek odebrali...
      Czasem mi się wydaje, że na pewnym etapie bogactwa ludzie
      głupieją... Ubodzy, lub średniozamożni cieszą się, jak mogą kupić
      coś lepszego albo więcej czegoś, a bogaci oszczędzają na śmiesznych
      rzeczach.
      • Gość: blondteaser Re: Patologiczne Skąpstwo IP: *.dyn.iinet.net.au 29.08.09, 08:59
        Moj wujek nie spuszcza wody w kiblu az jedno gowno drugie popycha,
        przepraszam za wyrazenie. Raz zbil butelke wina po czym wzial
        sciereczke z kuchni, wytarl podloge, wycisnal zawartosc do szklanki
        i wypil! Tego wina nawet nie kupil tylko mu ktos sprezentowal jakies
        20 lat wczesniej. Okazja do jego otwarcia byl moj przyjazd a ja
        niewdzieczna teraz to opisuje na forum, niewdziecznica ze mnie i
        tyle.
    • Gość: autor Re: Patologiczne Skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.09, 10:43
      To się nazywa być niewolnikiem pieniędzy. Bo co, zabiorą tę kasę do grobu?
      Przecież kasa jest po to, by wydawać ją na coś potrzebnego, ale i na spełnianie
      swoich zachcianek, oczywiście w rozsądnych proporcjach, żeby jednego miesiąca
      nie żyć jak panisko, a następnego wyprowadzić się pod most.
      Takim ludziom to współczuć, ale jakoś nie bardzo potrafię :-P Skąpcy zawsze
      budzili we mnie odrazę, podobnie, jak i rozrzutne dupki w gatunku Paris Hilton.
      • bea.mal Re: Patologiczne Skąpstwo 29.08.09, 13:27
        z mojego doświadczenia
        rok 2000 albo 2001
        zostaliśmy zaproszeni do znajomych , którzy wrócili na stałe już do
        PL - przez 10 lat pracowali we dwójkę w Austrii

        jak tam żyli - wiem z ich opowiadań - przywieźli spore pieniądze
        (ich słowa - na tamte czasy dla przeciętnego człowieka bardzo duże
        pieniądze)

        zadzwoniła X do mnie do pracy z tekstem "nie gotujcie po pracy w
        domu , my tu (PL) siedzimy i nic nie robimy to zrobimy placki
        ziemniaczane z jakimś sosem - załatwcie babcię do dziecka -
        posiedzimy , pogadamy , coś zjemy ...

        wiec jeszcze będąc w pracy (pracowałam z moim M ) zamówiliśmy
        jedzenie na telefon , żeby po pracy nie być wsciekle głodnym

        wróciliśmy do domu , odświezyliśmy się , dziadek przyszedł do
        młodego - odwiedziliśmy po drodze sklep , kupiłam butelkę wina ,
        ciastko do kawy , jakieś chrupki , paluszki

        i pojechaliśmy

        na wstępie rozmowa "nie trzeba było przywozić nic , po co tyle kasy
        wydałaś itp " - ja "może Ci pomóc przy tych plackach?"
        a potem - X - to chodźmy do kuchni - zobaczymy - krzyk z kuchni -
        "Y - obrałeś ziemniaki??? " - "tak - są na kuchence" - zagladamy -
        3 sztuki , bo tyle w domu było... na 4 osoby ...
        no nic - ścieram je , bo na placki muszą być tarte a nie zdążyli...
        w tym czasie X szuka nerwowo w szafce oliwy/oleju do smażenia - nie
        ma ; potem szuka mąki - bo dodamy do ziemniaków jajko , mleko i mąkę
        to się nadgoni z ilością... ale - jajko w domu jedno , mąki prawie
        nie ma a oliwy wcale...
        więc mówię - macie nocny sklep pod sobą - na parterze - a mieszkali
        na pierwszym piętrze - mój M pójdzie i dokupi, co trzeba
        "no coś Ty - w takim sklepie? wiesz ile przepłaci? "

        efekt - "placki" po 1 sztuce , drapane z patelni (bo w domu innego
        tłuszczu też nie było" - smak bez komentarza - po prostu żadnych
        składników w domu nie mięli ...o sosie już nie wspomniałam ...

        czułam się ugoszczona i podjęta jak jeszcze nigdy...
        dobrze , że zabrałam coś do kawy

        patologiczne? nie wiem - nam było przykro
        • Gość: Azorek Re: Patologiczne Skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.09, 14:47
          Mieliśmy kiedyś takich skąpych znajomych. Uzywam czasu przeszłego, bo jakoś trudno nam było znaleźć wspólny język z ludźmi, którzy:
          -mówili tylko o pieniądzach
          -liczyli pieniądze własne i cudze
          -wszędzie węśzyli zamach na własne dobra
          Znajoma radośnie opowiadała, jak młody chłopak w warzywaniaku, pomyłkowo dał jej dwa pojemniczki malin, a skasował za jeden. Radość na cały dzień.
          On, stomatolog, właściciel prywatnej kliniki i pogotowia dentystycznego we własnym domu, zjadłby spod siebie i wodą z kolana popił. Kiedyś byłam zmuszona skorzystać z jego pomocy ok. godz. 20-tej. Ból nie wybiera. Nawiasem mówiąc wcześniej to on sam zatruł mi ząb, ale coś nie wyszło. Zadzwoniłam przed dwudziestą, ból zaczął się po wizycie u niego, poprosiłam o pomoc. Pojechaliśmy, zmienił rodzaj leku w zębie i zażyczył sobie...350 zł. Nocna taryfa, tak to ujął. Mojego męża zatkało. Kilka godzin wcześniej zapłaciłam 160 zł...Jego żony nie było w domu, bo były wakacje i właśnie odpoczywała w naszym domu na wsi...Oczywiście za friko.

          Kilka miesięcy później znajomy zadzwonił z propozycją. Miałam uświetnić ślub jego córki swoim występem. I raz jeden byłam wredna - zgodziłam się i podałam mu cenę. Zaporową. "Ile?!" - usłyszałam. "No, widzisz, ty mi za ząb policzyłeś taryfę nocną, ale ja nie jestem mściwa i uwzględniam w tej cenie 30% rabatu..."

          I spokój. No, też nie od razu, bo musieliśmy kilkakrotnie prosić o zwrot kluczy do wiejskiego domu. Okazało się (sąsiedzi ze wsi nam donieśli), że tam było nie raz korzystane. Mój mąż, skomentował to tak:
          -Dobrze, że za swoją benzynę nam zwracać nie kazali...Musieli tam przecież dojechać...

          • Gość: jaija Re: Patologiczne Skąpstwo IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.08.09, 16:17
            Gość portalu: Azorek napisał(a):
            .............

            Masakra!!! Zaczynam podejrzewać, że ludziom od nadmiaru forsy po prostu odbija!
            Powinniście byli dla jaj zaproponować, że zwrócicie im kasę za benzynę, na
            której dojechali na tę Waszą daczę, zapewne skwapliwie by się zgodzili...

            Ja słyszałam "tylko" o facecie suszącym fusy od herbaty do ponownego zalania
            (no, ma inne jeszcze podobne zwyczaje), ale to chyba przy takim czymś jest
            drobnym dziwactwem...
            • nessie-jp Re: Patologiczne Skąpstwo 31.08.09, 22:23
              > Ja słyszałam "tylko" o facecie suszącym fusy od herbaty
              > do ponownego zalania

              Dajcie spokój, takie nawyki ma się przeważnie po latach trudności finansowych. U
              nas w domu też się tak parzyło herbatę w latach 80-tych
              • Gość: jaija Re: Patologiczne Skąpstwo IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.08.09, 22:45
                Ale ten facet raczej biedny nie był i nie jest... a ma jakieś takie nawyki,
                jakby przeszedł obóz koncentracyjny, dosłownie!
                • nessie-jp Re: Patologiczne Skąpstwo 31.08.09, 23:18
                  Gość portalu: jaija napisał(a):

                  > Ale ten facet raczej biedny nie był i nie jest.

                  Wiesz co, ja też już biedna nie jestem
          • mallard Azorku, -jedno pytanie: 01.09.09, 11:08
            Jak długo "przyjaźniliście" się z tymi ludźmi?
    • zwierze_futerkowe Re: Patologiczne Skąpstwo 29.08.09, 15:23
      Kiedyś dostałam na imieniny książkę, ofiarodawczyni uprzedziła, że "tam jest w
      jednym miejscu plama z kawy, bo czytałam sobie i mi kapnęło, sorry". Nie, to nie
      było starocie z jej biblioteczki ani żaden klejnot z antykwariatu - książka była
      świeżo wydana.
      • Gość: jaija Re: Patologiczne Skąpstwo IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.08.09, 20:32
        Niektórzy tak mają, że czytają po kupieniu komuś, co niespecjalnie pochwalam
        (moja matka rodzona tak potrafiła zrobić). Ale jak zaplamiła, to mogła kupić
        inną. To raczej nie skąpstwo, ale niedbalstwo i brak kultury.
        • heca7 Re: Patologiczne Skąpstwo 31.08.09, 20:53
          Wstawiam link do podobnego trochę wątku z forum "Kobieta".
          Warto przeczytać;)
          forum.gazeta.pl/forum/w,16,72618380,72618380,Najbardziej_skapy_facet_ranking_.html
          • heca7 Re: Patologiczne Skąpstwo 31.08.09, 22:43
            Szczególnie polecam post ewosi z tegoż wątku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja