3.14-roman
04.09.09, 19:34
Jsem se vratil!
Jako pacholę zobaczyłem kiedyś ciekawy program, w którym występowała gromadka wysportowanych ludzi, odzianych w coś co przypominało jednoczęściowy kostium kąpielowy nałożony na legginsy. Dzielna drużyna znajdowała się w miejscu, które przypominało salę od w-fu w wersji deluxe. Owymi bohaterami dowodziła energiczna kobieta, wydająca swoim pomocnikom polecenia w stylu: "Noga w bok!", "Prawo!", "Jeszcze raz!", a oni grzecznie wykonywali całą serię ćwiczeń gimnastycznych, nie tracąc ani na chwilę z twarzy szerokiego hollywoodzkiego uśmiechu, którym najprawdopodobniej mieli zachęcić widza, aby zwlókł cielsko z kanapy i dołączył do nich. Kiedyś widziałem taki skecz propagandowy wymierzony w bikiniarzy- jako przeciwwagę pokazano tam młodzież robotniczą z Warszawskiego Klubu Sportowego "Stal" i młodych robotników z zakładów im. Róży Luksemburg, którzy z identycznym rozanieleniem gimnastykowali się w walce o wykonanie planu. Déjà vu?
Przeważającą większość załogi stanowiły panie, ale kilku mężczyzn też się trafiło. Jeden z nich miał kiedyś tak obcisły strój (jaskrawe getry i coś a la kostium kąpielowy), że kiedy raz zdarzyło mu się niewerbalnie okazać zainteresowanie ćwiczącym obok niego dziewczętom, było to widać I TO JAK! Niestety na radosny pisk mojego kolegi: "Patrz!", jego babcia gniewnie wyłączyła telewizor i dodała z oburzeniem: "Ziarno" byście sobie pooglądali, a nie takie głupoty!