No jó, nie ziedzioł am co "Baba" i to eszcze Pruska, drugo babe fest zjadozić łoddo

.
Tak poczytojta ...
Baba drażni, czyli co nie podoba się działaczce PiS
Marta Bełza 24.01.2012

Kolorowe figury przedstawiające pruską babę opanowały starówkę i centrum w ramach happeningu Olsztyn babą stoi. Turyści byli zachwyceni.
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Bożenie Ulewicz nie spodobał się letni happening z malowanymi posągami w roli głównej. Akcja, która miała być w założeniu zabawna, stała się dla niej pretekstem do wylania żalu na wszystkich i za wszystko
Akcja "Baba z Olsztyna" miała promować stolicę Warmii i Mazur jako miejsce przyjazne twórcom i kobietom. Większości mieszkańców i turystów spodobały się kolorowe figury bab pruskich, których autorami byli głównie studenci wydziału sztuk pięknych i uczniowie Liceum Plastycznego.

Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Baby zrobiły taką furorę, że aż trzy ukradli
Nie wszystkich jednak malowana baba ucieszyła. Bożena Ulewicz, była kandydatka PiS w wyborach do Sejmu i radna wojewódzka oraz działaczka Akcji Katolickiej, na portalu prawicowej "Debaty" postanowiła obnażyć prawdę o akcji "wąskiego grona pożal się Boże happenerów", którym - o zgrozo - udało się uczynić pruski posąg maskotką Olsztyna. Ulewicz w akcji z babą dopatrzyła się kilku nadużyć, które nie dają jej żyć. W tym to, że "kamienny tłumok" - jak nazywa babę - to wcale nie baba, ale chłop, a właściwie pruski wojownik. Biorąc pod uwagę, że nikt nigdy tego nie ukrywał, jej śledztwo nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Jeśli pruska baba miałaby zostać maskotką czegokolwiek to - proponuje działaczka - tylko Ruchu Palikota. Dlaczego akurat Palikota? Odpowiedź jest banalnie prosta. - Casus babo-dziada, niejakiej Grodzkiej vel Grodzkiego [posła Ruchu Palikota, który zmienił płeć - red.], mówi sam za siebie. Powiedziałabym, że widzę nawet duże podobieństwo - wyjaśnia Ulewicz. Jest też trop godny prawicowych śledczych z czasów IV RP, że akcja z malowanymi babami to tak naprawdę skok na kasę, bo "babę trzeba ulepić, umalować, przewieźć tu i siam, posadowić, fotografie porobić, książkę napisać", a jakiś samorząd - pewnie Olsztyna, bo jaki - będzie można na to "z kasy wycyckać".
Czytając to trudno się dziwić, że Bożena Ulewicz stanowczo nie zgadza się ze stwierdzeniem, że malowane baby były największą atrakcją minionego lata w Olsztynie. Przy tych podejrzeniach zarzuty pod adresem "Gazety", że "aż się skręca, aby "toto" lansować - pisze to mając na myśli nominowanie przez "Gazetę Wyborczą Olsztyn" pomysłodawców akcji z babą do tytułu Olsztynianina Roku - to drobiazg.
cdn...