Dodaj do ulubionych

Rity monologi wesołe

31.03.06, 20:26
Co jo woma bande godoć, gwołt banda wamo godać, bom dzisioj spsiywoła
psiosenke

Idzie flaska piersa
Idzie flaska sersa
Wiwat nam
Toto pan
Bo gorzauki dau !

I tak sobzie podspsiywuje w pracy , a taki chłop sia pyta. A co to za
psiosenka ? Ano z Mazur prose pana.
Taaak , ja byłem na Mazurach, to ja powiem coś.
- Mów Pan ! - mózia
I łón zaczoł łopowiadać, co buł na Mazurach i godał z takim mazurskim starym
chłopem przy psiwie. Mazur sia go pyto - a skąd wy jesteście ?
- My z Krakowa - odpoziada wesoło Krakus.
- O reny, to wy gdzieś z Katowic - łodpoziada wesoło Mazur
- Nie z Katowic tylko z Krakowa - godo rześko Krakus
- Toć mózie co wy eśta z Katowc - godo energicznie Mazur
- Nie dziadku, my jesteśmy z Krakowa ! - godo głośno Krakus
- Aaaa, tak, toć mózie dobrze co z Katowic ! - godo głośniej Mazur
Zjadoził sia Krakus i myśloł co dziodek je głuchy i Krakus psisze na
serwetce - KRAKÓW , a Mazur , no , jó toć godom co eśta z Katowic !
- A umiecie czytać dziadku Mazurze ? - pyto sia nerwowo Krakus
- Jo, łumnie cytoć i cytom co to nie só Katowice - łodpoziada smutno Mazur.

I tako to gadko prowadzili ze sobó ludzie na Mazurach - człoziek z Mazur i
człoziek z Krakowa.
No nie kóniec na tym, potam , potam tan rodowity Krakus zaczoł mi śpsywać
radośnie jak skowronek na ziosne, a jo chibko psisałam by woma tyż pospsiywać.

Jechołem, jechołem
bez ten potok
koło mi zbyrcało
chciołek posmorowoć
jaja mi urwało

Jechołem, jechołem
bez ten potok
wózek mi roztyrkotoł
zbiroj dziwce te kółeczka
bedzies moja ty dzieweczka

Może by i więcej spsiywał, ale go fest suszyło i musioł jiść łuż dóma.
Lubzia swojó prace, zawdy chtoś przyjdzie i pogoda lub pospsywa.

Gratulacje dla Tralalali , piosenka 'idzie flaska jedna' robi furrorę wink))
Gdybyśmy ją mogli usłyszeć na mp3. Marzenie.
Obserwuj wątek
    • tralala33 Re: Rity monologi wesołe 31.03.06, 20:56
      Ej, Mazury - zaśpsiewajcie tak:

      jedzta, psijta, spożywajta,
      Tlo w dybzaki nie chowajta,
      tlo w dybzaki nie chowajta,
      Bo będzie tu taki,
      Co przejrzy dybzaki.
      Moziuł ja, móziuł ja, móził ja!

      dybzaki - kieszenie
      • rita100 Re: Rity monologi wesołe 03.04.06, 20:20
        Tylko melodyji nie znomy, ale jo sobzie dorabiam lalala wink
        • rita100 Re: Rity monologi wesołe 03.04.06, 20:21
          Tołwarzyse i łobywatele!

          Eszcze roz !

          Panusie i panockowie !

          Mnili suchace !

          niy, eszcze roz
          • rita100 Re: Rity monologi wesołe 03.04.06, 20:22
            Rita , eszcze roz :

            Panusie i panockowie !

            Zicie, jo cytołam fejny „Alfrejda z Wesołej monologi po ślonsku”. Alfred to je
            taki człoziek z Wesołej dzie sia narodził i sobzie on wyjechoł do Hameryki i je
            tero Pon.
            Popsisał sobzie monolog , bo tak chciał , a jo sobzie cytoła i tyż tak sobzie
            myśla , że i jo moge psisać monolog po warnijsku, po naszamu. No i co wy
            myslita , co nie moga ? Moga !
            Weno, monolg to je, jek chtoś som ze sobzó godo. Piyrwyj mym monologów nie
            znali, choc łu noju byli zawdy ludzie co sami ze sobzó godali, ale mym nie
            ziedzieli , ze to sia nazywa monolog, mym myśleli , co taki człoziek to je
            szwiyrninty abo szurnianty.
            Ale potam przyszła ta kultura do noju i mowamy łuż monolog.
            Weno 'monolog' to je jek chtoś sobzie do siebzie goda. A 'dialog' to je, jek
            dwoje ze sobzó godajó, a jek gwołt wiyncej ludzi se sobzó godojó to je 'larmo'
            abo 'haja'.
            No to aż na drugi roz
            • rita100 Re: Rity monologi wesołe 04.04.06, 20:11
              Eszcze roz !
              Panusie i panockowie! Mniyli suchace!

              "Bo jo noprzód poziedzioł „towarziyse i łobywatele”, bo jo chodził w 60-tych
              latach do skoły, jak mym tan ludowo bodowali. Wtady tan świat buł ajnfachowy,
              byli jino towarzise i łobywatele, a ci jinksi to byli sekretarze i to buło
              wszystko. Ta roźnica buła, ze sekretarz buł tołwarzisyng i łobywatelyng, ale
              łobywatel i byle jeki tołwarzis nie buł sekretarzyng. Tak buło. A panusiow i
              panołckow nie buło, jino w mnieście abo w Londynie. Tak godał wesoły Alsoł z
              Wesołej."
              A mym tu mowamu gburstwo i łu noju byli: gbur i gburka.
              Łóni mniali ziamnie i gwołt pracy. No ale przyszli towarzyse i sekretarze i
              gburów łuż nima. Mym mnieli spódzielnie i PGR.
              Tero nima ani sódzielni ani PGR, bo tero jest eszcze jinksze, tera jest
              wolność !
              No to do potam

              Eszcze cóś : jo sia nazywom Rita, Rita z Łolstyna, bo jo sia łurodziła w
              Łolstynie, no ale mnieszkam w Krakowie. I łod kedy am łusiadła do kómputera to
              sia w Łolstynie znolazła. Trzydzieści lot mnie nie buło w Łolstynie, alem jek
              tlo przyjechoła do woju tom chibko pojechała do Jyziora Ukiel. Am nie znoła
              nozwy Jyziora Ukiel, am znoła tlo nazwe Krzywe i tak do dzisioj ta nozwa
              łostała w pamnienci. Ale znowój sia rozklekotałam..... no to do potam.
              • rita100 Re: Rity monologi wesołe 04.04.06, 20:11
                Eszcze roz Rita
                Jakem łusłyszała Matylde w radjiu, tom sia łuśmiała. Toć łóna psianknie goda po
                naszamu, no i co wy myślita ło tam stinole, co kobziytki nie potrasió godać. A
                popatrzta na Tralaló. Chto to je ta Matylda co tak psianknie cyto gowędy ?
                • gajowy555 Re: Rity monologi wesołe 05.04.06, 12:42
                  Toć jó, mosz recht Rita.
                  Ta Matylda fest psianknie godo po naszamu, bo to je Cyfusowo siostra
                  Barbara Cyfus - Werkmeister, co łóna w Mniemcach mnieszko.
                  Cole byśwa ty godki słuchać ni mogli, jekby łóna Cyfusowi w ty robocie nie pomogła.
                  Toć kobziytki potrasió godać i nie tlo po naszamu ...
                  • rita100 Re: Rity monologi wesołe 05.04.06, 12:50
                    Gajowy , ta Matyldko to by zawojowała cału Polskę i wszystkie konkursy by
                    wygrała. Ma w sobie magię , no i przede wszystkim wyssała gwarę razem z mlekiem
                    matki.
                    A nie możecie jej sprowadzić na Warniję ? Toc jyj mniejsce łu nas .
                    Łoj zawojowała by w mediach - bo ziysz , gdzie diobeł nie może tam kobzite
                    pośle wink))
                    • gajowy555 Re: Rity monologi wesołe 06.04.06, 11:12
                      No jó, tlo co by ten coły Werkmeister , jeji chłop no to poziedzioł, jekby mym
                      jó na Warnija nazod sprowodzili ?
                      A może Cyfus by sia łodezwoł ?
                      • rita100 Re: Rity monologi wesołe 06.04.06, 19:50
                        A móglby sia tan Cyfus łodezwać, bo ja splytki łopoziadam , a dzisioj sia tyle
                        działo smile
                        A tero bandzie Rita - splyta wink
                        • rita100 Re: Rity monologi wesołe 06.04.06, 20:06
                          Skubanie gajsi
                          A buło to tak, przyszed chłop kupsić gorzałeczke, a jo ziedziała co łón taki
                          muzykantny je i sia pytołam czy zno jakeś psiosenczki. A łón mózi co zno jich
                          gwołt tlo musi sia napsić, a bandzie eszcze bardzij gwołt znoł jek bandzie
                          łużerty. No jo nie chiała go tak wypuścić, bo jek bandzie łón łużerty to
                          pośpsiewa jinnym a nie ma. Mózia jymu co jek pospsiewa to z rena dobrze bandzie
                          sia pracować. No jimu ciajżko buło na syrcu, bo w gambzie sucho i łochota
                          gwołt na jabolka. No, jek zidzioł łuż gorzałeczke to jajzyk mu sia rozziójzoł i
                          chibko zaczoł godać, a jo woma chućko psisoła co byśta tyż ziedzieli ło czam
                          łu noju splatajó.
                          Mój 'artysta' dzisioj łopowiadał ło skubaniu gajsi. Weno na wsi zbzierały sia
                          kobzity zwone 'skubacki" i do pospołu gejsi skubały. Roz skubały w jydnyj
                          chacie, potam w drugam i tak sia zbzierali i skubali te gejsi. Chłopy w tan
                          cias nie mnieli wstępu do jizby. Kedy gajsi buły wyskubane i jizba
                          łusprzóntinynta to prazie wchodzili muzykanty i chłopy z gorzałeczkó i sia
                          zaboziali. Łón praził co kobzity w ciasie skubania gwołt , gwołt spsiewały , a
                          gejsi gę, gę , gęgały i łuż mi spsiywoł:

                          Wy storzy, woma gorzałeczka nie do twarzy
                          My młodzi, noma gorzałeczka nie zaszkodzi

                          lalalalala i chlup w tan gupsi gejsi dziób wink)

                          abo jinna spsiewnia buła taka smutna...

                          Dwonaście aniołków
                          Dwonoście listeczków
                          Na tej białej rózy
                          Tobie dzisioj służy

                          Dałam panu rączkę
                          On mi dał obrączkę
                          Zalała sia łzami
                          Zalała sia łzami
                          Przed jego łoczmi

                          I zidze co, jo pomiarkowała co mój artysta bardzo tajskni za jaboleckiem i tak
                          mi skuczno sia zrobziło co łón taki skuczny bo dalyj ma sucho w gambzie i tlo
                          jygo myśli ryrojó sia przy jabolku aż gambzia mu sia skrzyziuła. Cias na glaske
                          jabolka, cias nozod do dóm. Jo łuż ło nic nie pytała, jo podziankowała,
                          ziórtnóła dupó i podała mu jaboleczka. Łón sia łucieszył i taky radosny poszedł
                          do dóm.

                          No to do potam
                          • rita100 Re: Rity monologi wesołe 17.04.06, 10:16
                            Jek splytki ło jojkach to splytki i jo co nie co poziem, bo razu pewnego gdym
                            buła dziewczonkiem to pojechałam na taki łobóż sportowy do Inowrocławia i mym
                            mnieszkali w takem łogromnej sali, wszystkie dziewczotka pospołu. Na frysztyk
                            dostalim po dwa joja. Jo jojek am nie lubziała, no podszedł kyrownik i
                            poziedzioł co jojka mom zjiść. To jo te jojka schowała do torby i tak z niymi
                            łaziła kilka dni. Pewnego zieczora kedy wszyscy łuż śli spać, am sobzie
                            pomyślała co jo te jojka..... zrobzie figiel z jojkami i kedy dziewczontka
                            poszły sia myć do łazienki to jo te jojka pod prześcieradlo do łoża włożyła
                            koleżance. I jo chiałam słyszeć jek te jojka bandó trzeszczeć i sia gnieść wink)))
                            Ale tak sia złożyło, co do tygo loża weszły dwie dziewczonki pospołu. Jo jy
                            łobserwowałam co sia bandzie dziać. I słysze jek sia wiercó i godajó do
                            sobzie. Jena do drugyj pyta sia - czy ty aby sia nie zeszczała ? Nie , jo myśla
                            co ty sia zeszczała. Jo sia w duszy chichrom z jich godek. Nagle łóne sia
                            zerwały, śwatło zaświeciły i łobaczyły co je na sienniku. Na sienniku buły fest
                            rozgniecone jojka na mnientko i łostało sia na sienniku i przescieradle gwołt
                            mokrych , szpetnych plam. Jo sia zaczłam śmioć i łóne poznały co to am jo
                            zrobziła. Łóne zrobziły rejwach, zawołały kyrownika i am dostała nagane. Bo
                            ziyta co dawniej to w łożach buły take sienniki i coły siennik buł łuż precz.
                            Kyrownik musioł za niy zapłacić psianiendzmi, a poniewaz w turnieju grałam fejn
                            jek Gajowy na perkusji, to nic ma nie zrobzili tlo pózniej sia wszyscy z tygo
                            łuśmiali, co pomniantam do dzisiejszego dnia.
                            No to do potam smile
                            • gietpe Re: Rity monologi wesołe 17.04.06, 14:27
                              A powziedajo co tlo szurki majo pomysły...
                              • rita100 Re: Rity monologi wesołe 17.04.06, 14:36
                                No jo , pozinnam eszcze łopoziedzieć jek to wodó lałam z koleżankami z okien
                                dóma na Samulowaskiego na ludzi czkających na oftobus, bo zita co dawno , dawno
                                tamu , tam buł Banof Aftobusowy czyli Dworzec Autobusowy i ..... oftobus do
                                Braniewa przez Ełk łodjeżdza ze stanowiska 2 i chlus tych ludziów łoczekujących
                                na oftobus i wioderkiem z wodó i tak wszystkich....aż noju gonili, lecz my sia
                                ukryli na strychu tygo dóma.
                                • tralala33 Re: Rity monologi wesołe 17.04.06, 15:00
                                  W szkole z internatem na fyrsztyk dzieciuki dostały po dwa jojka na mniantko.
                                  No jeden szurek wziół te jojka i zabrał do swojej jizby. Wraca i zidzi co inne
                                  szurki zabaziujó sia i ciskajó temi jojkami – ciasem trafió a ciasem jajko w
                                  ściane wyrżnie. No przyszed pon kerownik i pyto ‘Kto jojkami ciskał. Bandzie
                                  tero ściane mył!’. Tak ten szurek co jojka do jizby zabrał mózi ‘Jo nie ciskał.
                                  Jo swoje jojka moga pokazać!’
                                  • rita100 Re: Rity monologi wesołe 17.04.06, 20:56
                                    hehe, to ca szurek wink))
                                    jek łogórek wink
                                    • rita100 Re: Rity monologi wesołe 18.04.06, 20:57
                                      Dzisoj, am mnioła fest rozruch po śwantach. Wziełam am sia do pucowania łokien
                                      na wierchu i tak am robziła i pucowała te łokna i pucowała i dwa łokna
                                      wypucowała. Bo ziyta co na Śwanta nie dało sia wszystkich lokien wypucować.
                                      Tero reszta, a i pozietrze fejn do pucowania smile
                                      • rita100 Re: Rity monologi wesołe 18.04.06, 20:58
                                        Tero jide powiesić firanki na łokna i zaroz banda curik .
                                        • rita100 Re: Rity monologi wesołe 20.04.06, 21:14
                                          Co Woma dzisioj poziedzieć, może troche łopoziem , bo dwano nie łopoziadałam.
                                          Cosik wczora zieciór nie mniołam sztymungu, tak jekoś bułam bez sztymungu.
                                          Wziełam sia zino co łostało po śwantach i jek Matylda po szklónecce am psiła.
                                          Mózia sobzie: kobzito , łustyruj sia, włącz luzik i łobacz jeki śwat psiankny.
                                          Spsik kolorowy , glizdy sia czołgają z jyziora wychodzó pijawki i taki to spsik
                                          buł. No reno am do pracy poszła, kawkó wypsiła i przyszedł pon co zaro
                                          zaśpsiewał ma psiosenke:

                                          Miałek se ja babe
                                          ale mi omierzła
                                          uwarzuła kure
                                          zadku nie oberżła

                                          i zaro sia łuśmiała, słóneczko zaświeciło i dzisioj jek nowonarodzona am.
                                          No to nie wszystko , bo eszcze pon łod kómpotera kupsił ma nową mysz i łóna
                                          fejna jest, tak fejna co łóna chodzi leciutenieczko.
                                          • rita100 Re: Rity monologi wesołe 21.04.06, 21:11
                                            A dzisioj Woma Rita łopowiem jek wyglónda kontrol w sklepsie. Wlazujó dwa
                                            człozieki i pokazujó takó karte co bandó kontrolyrować. Jo sia nie strachała,
                                            bo jek ? Wszystko jest fejn, wszystko na mniejscu i wszystko łopłacone żywymi
                                            psianiandzmi. Tak sia łóni rozglóndajó, tak niuchajó i prosili ło papsiery do
                                            wglondu.
                                            Ja pokazała, łoglóndneli i znaleźli haczyk....
                                            - Mandat będzie - poziedzieli
                                            - Nie może być, jeki mandat , za czam ? - godam
                                            A łóni - cóż się pani tak boi manadatów ?
                                            - Mandant , to mandat , jekie jo przekroczenie szosyjowe zrobziła ?
                                            - Może będzie mandat , może nie będzie mandat, to się zobaczy.
                                            No to ja zaro psianknie do niych - a może kawkó uwarzyć, może cygaretka
                                            poczęstować ? Łóni - nie, nie nic nie potrzebujemy i zaczli psisać cóś i
                                            psisać, potam jo podpisałam te protokoły i nikt nie godał ło madatach.
                                            Na kóniyc jyden taki goda coby sia psiwa napsił. To ja mózie bierzte co chceta
                                            za tak mniłó kontrol i ziyto co ?
                                            Łóni dosłownie to wzieli moje słowa i wzieli z górnej półki nojlepsze
                                            gorzałeczki i nojlepse cygaretki, żodne tam psiwa.
                                            Taki dziań dzisioj mniałam smile
                                            No ale to eszcze nie wszystko, bom co straciła to zara zyskała. Bo ziyta co,
                                            przyszedł 'taki aparat' i chcioł sia pozbyć rakiety tenisowej ( spadł jek z
                                            nieba, bo jo potrzebuje eszcze troche rakiet tenisowych do Kołobrzega) i mózi:
                                            ile pani da za tą rakiete ? Łoglóndam tó rakiete (prince , grafit) - fejn
                                            rakieta, uchwyt tyż fejn i mózie 20 zł - bandzie ?
                                            Łón - łucieszył sia i tak am kupsiła rakiete tenisową, która je fest droga w
                                            sklepsie.
                                            Zaraz łobaczyta na łobrazku jó.
                                            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=76&pos=8
                                            • rita100 Re: Rity monologi wesołe 26.04.06, 22:13
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=38936959&v=2&s=0
                                              Cosik łostatnio mało prazie ,a i ziosna , a i pozietrze fejn do roboty i ciasu
                                              mniej. Tak jekoś siedza tero na słóneczku i trocha cytom.
                                              Łostatnio sia gwołt łu noju dziaje, bo sójsiedzki dom zamnieszkali jinni
                                              ludzie, cołkam nowi i jo musze z niami godać, mózic co gdzia jest. Pewnien dóm
                                              jydnorodzinny stoł sia dómem strcym i mom teroz za sójsiadów staruszków.
                                              Co badzie sia dziać nie ziem, ale nie wesołe zidoki bande mnieć.

                                              Poziedział, że dobrze jest , ze radość jest z toba , bo pisękny jest Twój życia
                                              średni wiek - Czerwony Tulipan
                                              • tralala33 Re: Rity monologi wesołe 26.04.06, 22:20
                                                A na mojo działecke stojsiad śmnieci cisnół. To chtó bandzie tero to wszo
                                                zbzierał? Psiosun morowy z takem stojsiadem - lepsi mnieć rzondne staruszki.
                                                • rita100 Re: Rity monologi wesołe 26.04.06, 22:28
                                                  Zsratuskami to kłópot, łóne nie kupsó ani psiwa ani gorzołeczki, a jek kupsio
                                                  zino to musza jym łotworzyć tyn korek z butelki wycióngnóńć wink))))bo nie
                                                  ziedzom jek sia dostać do płynu wink))

                                                  To mosz sójsiada bałaganiarza. I co zrobisz ze śmieciami ?
                                                  Jynna sójsiadka paliła łogień i zadymili noju - jak w psiekle buło wink
                                                  Tak wyglóndajó porzóndki w łogrodach.
                                                  • tralala33 Re: Rity monologi wesołe 26.04.06, 22:33
                                                    Bandziewam sprzóntać. Nie ma co jamrować ze stojsiadami. Tlo poczkajcie -
                                                    płotek wysoki postawzimi i sia skończy śmniecenie w cudzym łogródku.
                                                  • rita100 Re: Rity monologi wesołe 29.04.06, 22:17
                                                    29.IV.2006 rok godz, 11.00
                                                    Co Woma dzisioj poziem ? Poziem co łu noju sia pozawczoraj działo. Był moment
                                                    co co mniołam dość dobrygo syrca. Ziecie co, bez dwa dnia nazbzierałam gwołt
                                                    figurek takich - łobaczta
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=99&pos=57
                                                    Taki jydyn co zawdy nie ma psieniandzy na boleczka abo ma mniyj niżli brukuje
                                                    łostawia ma figurki i goda - 'weż pani to za dobre serce'. No i jek mom nie nie
                                                    wziójść, kedy ma tak namazia łusilnie. Nie je dobrze w Polsce, bo ziyta co,
                                                    ludziska bziedni majó coraz ziencyj bziedy, a tan co psije dziań w dziań nie ma
                                                    łuż cole domu. Jygo wsie łopuszczajó, łostaje som z przedawczynió i łóna je dla
                                                    niygo 'bóstwo'. Wszystko przyniesie, nowet łostatnie buksy - take je życie. I
                                                    przyjdzie taki moment co dzieś podnie jek psies. Nie ma medykamentów łuż na
                                                    takygo człozieka. A buł kedajś zielkó gziozdó, wszyscy do niygo łazili jek
                                                    mnioł psieniandze i fejn posade, tero łuż nie ma nikogo, ani sójsiadów, ani
                                                    familiji.
                                                    A mnioł być wesoły monolog, a nie wyszedł jek w życiu i jek w psiosence:
                                                    Znowuj w życiu ma nie wyszło
                                                    Łuciec pragne w zielki spik
                                                    Na dno tamuj tej doliny
                                                    Dzie bez dziań doganiam dziań.

                                                    No to tedy aż na drugi roz
                                                  • rita100 Re: Rity monologi wesołe 29.04.06, 22:23
                                                    Zieczorem poszłam na film "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" i ziecie co, pisząc
                                                    powyższy tekst nie wiedziałam , że napisałam scenariusz filmu oglądanego dziś
                                                    wieczorem. Byłam w szoku. Film pokazał to co ja widzę na codzień.
                                                    Jestem tak pod ogromnym wrażeniem filmu i symboliki w nim zamieszczonym, że
                                                    ledwo klikam.
                                                    A tyle miałam pomysłów do dzisiejszych rozmów , a tu dialogi filmowe takie
                                                    wywarły na mnie wrażenie , że nie jestem w stanie dziś pisać .
                                                    Jutro opisze wrażenia.
                                                  • rita100 Re: Rity monologi wesołe 30.04.06, 21:09
                                                    A ja wczoraj byłam na filmie "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" i tak go
                                                    przeżyłam , że spać nie mogłam. Symbolika tekstów i obrazów bardzo zadziałała i
                                                    taka prawdziwa. Lubię się śmiać i ironizować z gorzałeczki, ale w tym filmie to
                                                    raczej był śmiech przez łzy.
                                                    Ciekawa sprawa, że częśc ludzi się podchichiwała , a mnie łzy leciały. Rodzina,
                                                    alkoholizm, narkomania i codzienne życie. Dołujący film, ukazujący
                                                    rzeczywistość naszą.
                                                    Teroz zaprosze Wos na następna wycieczkę.
                                                  • tralala33 Re: Rity monologi wesołe 01.05.06, 22:00
                                                    O tu w kóntku wkleje sobzie dwie lopozieści o psierszomajowym śwancie. Po
                                                    polsku bandzie bo po naszamu nie dam rady.

                                                    Byłam jeszcze w szkole podstawowej, kiedy pewnego razu na pierwszego maja
                                                    zamiast czerwonych szturmówek dostaliśmy do niesienia żółte i czerwone
                                                    tulipany. Te tulipany były wycięte z kolorowego kartonu i przyklejone do takich
                                                    zielonych kołek z dykty na zielonym drążku. W drodze na pochód stanęliśmy na
                                                    dłużej koło dyrekcji Lasów Państwowych – nagle lunął straszny deszcz – dobrze,
                                                    że choć ciepły. Nie mieliśmy się gdzie schować przed deszczem, i te nasze
                                                    tulipany wnet odkleiły się od dykty. Zostały nam w rękach zielone patyki
                                                    zakończone zielonymi kołami. Uśmialiśmy się i poszliśmy dalej. Idziemy już pod
                                                    trybuną i słyszymy z megafonów – ‘a oto dzieci ze szkoły podstawowej nr ... –
                                                    machają do nas wesoło zielonym lizakami’ smile)))

                                                    Innym razem nasza wychowawczyni wpadła na pomysł, żebyśmy przygotowali coś, co
                                                    będzie się kojarzyło z Warmią i Mazurami. My na to, że to kraina turystyczna, i
                                                    że przebierzemy się za wędrowców. Pani się zgodziła ale efekt przeszedł jej
                                                    oczekiwania. Kiedy stawiliśmy się przed szkołą chyba miała ochotę odesłać nas
                                                    do domu – bo wyglądaliśmy jak banda dziadów żebraczych, w starych łachach,
                                                    rozdeptanych trampkach, z pustymi plecakami zwisającymi smętnie z ramion. Co
                                                    niektórzy nawet dzierżyli w rękach kije. Fejn ta nasza klasa wyglądała śród
                                                    innych dzieciuków w łodświetnej łoblece smile))
                                                  • gietpe Re: Rity monologi wesołe 01.05.06, 22:05
                                                    Mus to mus ,ale jak nie dostać flagi bratniej albo "ożenić i czmychnąć przed
                                                    trybuną, ale tańce na dechach i Stary z bigosem i parówkami to się mile
                                                    wspomina
                                                  • rita100 Re: Rity monologi wesołe 01.05.06, 22:09
                                                    lizakami wink)))hehe

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=708&w=28910748&a=29539797
                                                    Ja pamiętam pochody pierwszomajowe i te w Olsztynie też. Byłam Krakowianką w
                                                    stroju i rodzice mnie pilnowali bym nie zgineła , czyli szli chodnikiem . Po
                                                    pochodzie zawsze była imprezka , mama na dalsze spacerki ze mną a ojciec na
                                                    wódkę. Ale pamiętam , że to był bardzo uroczysty dzień i wszyscy to przeżywali.
                                                    W podstawówce też w przeddzień prałam , prasowałam rzeczy i bardzo odświętnie
                                                    się chodziło pierwszego maja. Bardzo się cieszyłam na ten pochód, bo zawsze coś
                                                    sie działo. Buło hucznie , no i festyny były i rózne fajne imprezki po
                                                    poludniu. Też były imprezy sportowe.
    • gietpe Re: Rity monologi wesołe 01.05.06, 22:07
      W Olsztynie były wieczorem zabawy na dechach ?
      • rita100 Re: Rity monologi wesołe 01.05.06, 22:15
        Czyli festyny wieczorne smile
        Ale teraz to te Świeto jest bardziej smutne i powinno się nazywać Majówka .
      • tralala33 Re: Rity monologi wesołe 01.05.06, 22:17
        Pewnie były, ale nas dzieciaków z podstawówki nauczyciele odprowadzali do
        szkoły i tyle. A w liceum już nie chodziłam na pochody, tylko przed samą maturą
        dyrektor zapowiedział, że kto nie przyjdzie na pochód nie zda matury. No to
        przyszliśmy pod szkołe, odhaczyliśmy obecność i potem hyc, hyc, każdy tylko
        patrzył gdzie i kiedy wymnkąć się z parady. Trasa była długa, więc pod trybunę
        to chyba tylko ciało pedagogiczne doszło wink
        Ja to miałam pecha, bo wyciagnęłam swoją koleżankę, która była córką
        milicjanta. Ktoś nas wypatrzył, jakaś znajoma jej ojca i zaczęła
        jamrować 'wracaj do pochodu, bo ojca z pracy wyrzucą' - no jo, tak dalej
        poszłam sama na lody i kowke.
        • rita100 Re: Rity monologi wesołe 01.05.06, 22:26
          Ja też w liceum już nie chodziłam, ale w podstawówce to nawet to lubiłam, bo
          zawsze coś sie dzialo wesołego. Najgorzej było czekac w kolejce , bo ten pochód
          tak ślamazarnie szedł, duzo zamieszania, dopiero po przejściu przed trybuną
          wszyscy się wyluzowali i było fajnie , lody ciastka i stragany z balonikami .
          Raz nawet szłam jako harcerka. Najgorsze było , kiedy trzebabylo na placu
          odczekać te nudne przemówienia.
          A dziś byłam w markecie i kupiłyśmy atrament do drukarki , by juz drukowac
          pracę magisterską smile To był pierwszy maj!
          Oraz materiał na sukienkę na ślub córki smile
          • rita100 Re: Wyjście z sytuacji 04.05.06, 21:09
            No to momy psiankniuchnó ziosne. Łobaczcie jek sia ksiotki łuśniechajó, jek
            ksitnó , jek szalóne. Tak by sia chciało zatrzymać cias. Maj, maj mniesiónc
            ślicznuchny. I jek w taki dziań sia nie radować ?
            A mnie sia spomiało taka fejn mondra łopowiastka o mleczu i ło łogrodniku, co
            dbał ło swój trawniczek wink
            Tero łobaczcie na łobrazek, zrobziłam go jek tlo łobaczyłam tak śliczniuchnego
            mlecza ksitnóncego i takego samotnego na ta zielónó traweczce.
            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=72&pos=51
            "Pewien człowiek postanowił wyhodować wspaniały trawnik.
            Przygotował glebę, nasiona, nie zapomniał o nawozie i regularnym podlewaniu.
            Trawnik rósł wyśmienicie.
            Lecz pewnego dnia pojawił się mlecz. Ogrodnik wyrwał go czym prędzej ; nie taki
            kwiat chciał widzieć w swojej trawie. Ale następnego dnia pojawiły się cztery
            kolejne mlecze, a wkrótce były ich całe tuziny, jakby uparte roślinki tylko
            czekały, by zaatakować wypielęgnowany trawnik, który juz ledwo było spod nich
            widać.
            Człowiek był zrozpaczony, nie pomagało nic , żadne chemikalia i alieansy wręcz
            przeciwnie, mlecze kwitły jak najęte. Wszytkich się radził - na prózno!
            Tylko jeden stary ogrodnik znalazł wyjście z sytuacji, jakiego jeszcze nikt nie
            zaproponował:
            - Po prostu pokochajmy te mlecze...."

            No i jek - mondre łopoziadanie ?
            A tero łobaczie jek pianknuchno wyglónajó te mlecze
            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=72&pos=57
            • tralala33 Re: Wyjście z sytuacji 08.05.06, 20:53
              Człowiek był zrozpaczony, nie pomagało nic , żadne chemikalia i alieansy wręcz
              > przeciwnie, mlecze kwitły jak najęte. Wszytkich się radził - na prózno!
              > Tylko jeden stary ogrodnik znalazł wyjście z sytuacji, jakiego jeszcze nikt
              nie zaproponował:
              > - Po prostu pokochajmy te mlecze...."

              I pomysleć, że do tej pory znałam to tylko w wersji o karaluchach sad
              • tralala33 Kinematograf 08.05.06, 21:00
                30 maja 1908 r. na placu za szkołą realną (gdzie dziś jest Urząd Wojewódzki)
                otwarto pierwszy kinematograf. Pokazywał 100 nowości przez srebrną ścianę. - o
                tym donosiła Gazeta Olsztyńska, a mi przypomniała się opowieść mojej babci.
                Będzie po polsku, po naszamu nie poradzę sad

                Otóż moja babcia, kiedy pierwszy raz poszła do kina, a było to jeszcze przez I
                wojną światową to myślała, że w kinie jest tak, jak w teatrze i najlepsze
                miejsca są najbliżej sceny. Tak też i usiadła pod samym ekranem. Dopiero jak
                zgasły światła i rozpoczął się film, zrozumiała błąd, ale było za późno, zeby
                się przesiadać. Więc z tego pierwszego filmu niewiele zobaczyła, ale kino
                baaardzo się jej spodobało i potem już chodziła niemal w każdą sobotę, tylko
                siadała z tyłu. A najbardziej lubiła filmy z Charlie Chaplinem. Pomyśleć, że
                oglądała je jako premierowe pokazy, a nie stare kino z myszką smile))
              • rita100 Re: Wyjście z sytuacji 08.05.06, 21:07
                Oj, karaluchy to jednak bym nie pokochała smile
                • rita100 Re: Machlajstwo 11.05.06, 20:29
                  Zicie, co , pozawczoraj, gwołt turystów zogronicznych dobzijali sia do pewnego
                  domu, jeko że mnieli zaryzyrwowane noclegi. To sia łokazało co łóni na
                  internecie znaleźli biuro podróżnicze i to biuro łoferuje te noclegi w
                  prywatnych domach i to nie w swoich. Weno, ludzie w kamienicy nie spsió
                  spokojnie, bo co sile jecyś turyści stukajó, pukajó do bramy i domagajó sia
                  noclegów. Jo patrze na intertnet , no rychtycznie łoferujó ludziam spanie w
                  cudzych domach, a własciciele nic ło tym nie ziedzó. To sia nazywa machlajstwo,
                  bo turyści z góry płacó, a przyjeźdzajó do niczego. No i Papsiyż bandzie i
                  badzie gwołt turystów tak zmachlowanych bez to Biuro internetowe.
                  No pozidzcta sami jake machlajstwo.
                  • rita100 Re: chłop i halbka 18.05.06, 21:20
                    No i dzisioj bandzie monolog. Weno tak sia złożyło co do mojyj pracy przyszedł
                    chłop po halbkę. Taki łuśmiany na gambzie łod łucha do łucha. I prazi co
                    dzisioj ma geburstag i łoczekiwał gwołt życzeń. I czkał , czkał na tylefón , a
                    tu dzwóni grobarz, grawer co dzisioj na cmentarzu założy nowó płyte nagrobkową
                    z wygrawerowaną jygo dató łurodzin. Chłop ło tam downo zaboczył. No fejn,
                    powiedzioł chłop , toć pon wybrał dziań moich łurodzin. Ale szpas se pan
                    robzi - goda chłop do tylfónu. Żoden szpas to prowda łodpoziedział grawer, a
                    chłop z tyj łokazyji przylecioł po halbkę dla grawera nagrobkowego. Toś my sia
                    łuśmiali pospołu. Bandzia pon długo żuł.
                    No to aż na drugi roz
                    • rita100 Re: chłop na targu 20.05.06, 20:22
                      Bandzie monolog , bandzie , bo sia tak łuśmiołam coby chciała byście tyż sia
                      łuśmiali. Weno dzisioj sobota i mym chłop łazi po targu i robzi sprawunki na
                      łobziod. Ale dzisioj mocka sprawunków mnioł gratis i tlo temu co łuzidzioł
                      gwołt dużych warzyw i jarzyn. Rzodkiewka buła taka łogromniosta, łogórki,
                      pomidory i kartofle co aż łuzidziało mu sia co só za łogromniaste te jarzyny.
                      No i wpodł na pomysł co łóne nie majó certyfikatu UE.
                      Poszedł do ofta, wycióngnół metr stolarski i na targu naczoł mnierzyć. Nojpierw
                      rzodkiewke - taka buła fest kulista, to goda do przedawcy:
                      - Panie, ta rzodkiewka nie spełnia wymogów norm unijnych, jest o dwa centymetry
                      za duża, jak się Unia dowie to... co pon tu sprzedaje ? wink)))))
                      I co mnioł przedawca zrobzić, poziedzioł tlo - weź pan sobie ją i daj mi
                      spokój pan wink))))
                      I tak mom dzisioj w domu rzodkiewkę, która nie spełnia wymogów unijnych.
                      Łogórki nie unijne, kortofle greckie nie hiszpańskie, bo mnioły normy unijne ,
                      no i mom pomidory polskie, bo co polskie to nolepsze i tu łuż norm chłop nie
                      mnierzył.
                      I tak na krakowski targu znolozł sia chłop co mnierzył normy unijne i cały targ
                      postowił na baczność, bo jak sia mózi: ordung musi być i szpas wink
                      • rita100 Re: markotne łopoziadanie 29.05.06, 20:41
                        Dawnom nie łopoziadała. Weno, tó razó nie bandzie radosne łopoziadanie ,
                        markotne, bo ziyta co buł człoziek, fejn czloziek, śpsiewał ma na przyzitanie
                        tak:

                        gorale, gorale
                        goralska muzyka
                        cały śwat łobleci
                        nima takyj nika.

                        No i jek tak śpsiewał , łobaczył kota i posmutniał i naczoł jamrować na kota,
                        co bez kota ciyrzpsi. Keby sia łustyrowoł , naczoł łopoziadać , co łónegdoj
                        mnioł familije i małego kotusia. Razu pewnego wrócił doma łożarty i siadł w
                        kąciku , zdejmował buty, a bziołka cosik do niygo szpetnie godała i powadzili
                        sia. Łón tak sia zjadoził co ficił w ranka buta i ciepnół w bziołke. Łokazało
                        sia co to nie buł but tlo maleńkij kotek kele niygo i łón tym kotkiem cisnół,
                        bziołka sia łodchyliła i kotek w ścione trafiuł i umer. Jojta buła zielga i za
                        kota łoberwała bziołka, a wszystko to zidział dzieciuk i..... kóniec z
                        familijó. Łod tej pory chłop żuje sam i ło tam nie może zaboczyć.
                        Tero psije bo jymu lżej jek sia łużre.
                        • tralala33 Re: markotne łopoziadanie 29.05.06, 20:56
                          Lepsi by ta flaszka z gorzałko cisnół ło ściane.
                          • rita100 Re: o gołebiach 02.06.06, 20:53
                            zgadza się, tan czloziek do dzisiaj to przezywa , ale juz na nigo ni ma
                            lekarstwa, tlo to jest lekarstwe. A dzisioj ten sam mi to łopowiedzioł:
                            O gołebiach
                            A oto dialog między nami:
                            - Panie zna pan jakieś przyśpiewki o gołebiach
                            - O gołębiach ? Skąd, nic z gołebiami nie miałem do czynienia.
                            - Żadnych pan piosenk o ptaszkach nie zna ?
                            - Nie znam, bo gołebiarze nie śpiewają, oni chleją i kłócą sie między sobą.
                            - A skąd pan wie ?
                            - Bo woziłem kiedyś na zawody gołębie pocztowe. Wie pani jak gołebiarze sie
                            kłócą między sobą kiedy układają klatki na samochód ?
                            - No jak sie kłócą i o co ?
                            - O wszystko, to taka zazdrtość miedzy gołębia, a że ten ma krzywy dziób, aż że
                            temu pióro wisi, a ten znów ma inny kolor piór i każdy wychwala swojego , aż
                            wreszcie czasmi dochodzi do bójki. Kiedyś wiozłem 2000 sztuk gołebi i jak
                            dojechałem to tam już było następnych 8000 sztuk przygotowanych do wypuszczenia.
                            - No i kto był pierwszy z powrotem pan samochodem czy gołab ?
                            - Oczywiście , ze te dranie gołebie , przecież gołab leci na przestrzał
                            prosto , a ja muszę jechać po zawiłych drogach. A wie pani jak niebo wygląda
                            jak wypuszczają ptaki ?
                            - No jak ?
                            - No jak to jak, robi się w okolicy ciemno jak w nocy, kiedy się wzbija w niebo
                            tyle tysięcy gołebi. One startują jjak samoloty, póżniej się łączą w stada i
                            lecą. Kiedyś ledno stado w złym kierunku poleciało, ale zaraz się zoriętowały i
                            nawróciły.
                            - A mówił pan , że nic do czynienia z gołebiami nie miał, ale z pana
                            kłamczuszek wink
                            - Więcej powiem, czy wie pani , że nie zawsze gołab leci w prostej lini, bo jak
                            będzie chmura na niebie to on ją omija, a jak bardzo duża chmurę napotka to
                            może nawet zabładzić. Jeden taki gołąb tak sie zagubił, że gołebiarz liczył
                            stratę, a tu ten drań gołą po długim czasie powrócił z trzema obrączkami na
                            nodze. To dopiero był sukces gołebia.
                            - Jak to z trzema ?
                            - No bo tak , jak gołab się zagubi w locie i tak bładzi to gdzieś musi sobie
                            usiąść i ten właśnie wylądował w Niemczech, tam hodowca zaobrączkował go i
                            dalej wypuścił tego gołębia, ale ten gołab coś musiał mieć z ptasim móźdzkiem,
                            bo poleciał do Czech i tam go znów zaobrączkowali.
                            - kurcze , to jednak ptak też nie jest wolny od obrączek wink
                            - A wyobraża sobie pani jak zszokowany był gołebiarz, kiedy wrócił do niego
                            gołąb i to z trzema obrączkami, ponoć chlał cały tydzień i dłużej.
                            Słuchaj pani dalej , bo jeszcze nie skończyłem, bo kiedy gołebie wracają to
                            gołebiorz musi go najpierw przywołać, ona siada na gołebnik, póżniej zwabić go
                            do gołebnika, złapać go i zdjąć obrączkę. Obroczkę moczy w matrycy gdzie odbija
                            się dokładny czas powrotu. Tyle lat mineło , oj , gołebiarze , gołebiarze,
                            poznam każdego na kilometr.
                            - Po czym ?
                            - Tego też pani nie wie ? Po karku ! Od ciągłego patrzenia w niebo kark im się
                            skrzywia w odwrotną stronę i gołębiorze przechodzą na rentę najczęściej z
                            powodu skrzywienia karku. Nie mogą chodzić po ziemi , bo ciągle mają głowę w
                            niebie.
                            - hihihi
                            - Niech się pani tak nie śmieje, bo miałem ciężką i odpowiedzialną pracę. A czy
                            pani wie , że gołębia w locie może zjeść jastrząb i jak to pani udowodni , że
                            to nie ja go zabrałem i nie sprzedałem ? A wie panni ile osób mnie zaczepiało
                            po drodze by im sprzedac jednego gołabka, a tu jastrząb zjadł , a szewca
                            wieszają.
                            Konwojent ma ciężką i odpowiedzialną pracę i 2000 stuk , wiezie, a taki jeden
                            8000 gołebi wiezie i to wszystko trzeba w jednym momencie wypuścić i fruuuuu
                            Co za widok i szum skrzydeł.
                            I dwa razy poroszę to co zawsze.....
                            • rita100 Re: o ptaszkach 10.06.06, 21:15
                              No dzisioj bande łopoziadać ło ptaszkach, bo ziyta wczora ,wychodze rano z
                              dómu, łotwieram drzwiyrza a tu kawki skrzeczó jek najente i frruu jedna i frruu
                              druga i tak sobzie myśle , ho, ho cosik sia dzieje w łogrodzie. I am nie
                              mniliłam sia. W łogrodzie gwołt kawyk, to am bziore aparat i łobrazki pstrykam.
                              Nogle coś małego mom po nogami - ptoszek łazi i taki bziednuchny, a kowki na
                              mnie lecó i frru i frru. Łuciekłam z łogrodu w strachu. Za silke patrze, a
                              kowki łodprowadzajó do dzwiyrz Abrakadabre (kota). Kot taki wystraszony sia
                              trzesie jek galareta, a ptoki nad nim fruu i krrra i fruu i krrraa i kot sia
                              wystroszył i łuciekł dóma i łuż nie wyszedł z niygo. Potam przylozł jinny kot i
                              jek łóne te ptoki skrzeczały to jo tygo kota musiała przegonić i tak do
                              zieczora psilnowałam ptoszka. A calusieńka łopoziastka je na łobrazkach -
                              łobaczta.
                              schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=151&pos=3
                              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=151
                              psiankne ptaszki i jakie muzykalne, łukładały sia w nutki na drutach.
                              Nie znom dalszych losów ptoszka, bo z rena łobudził mnie zielki szum,
                              łotwieram łokno i łobaczta co zidziołam -
                              łoj, myśla sobzie - winada do nieba i znowu aparat w rance i pstryk i znowu
                              łobaczta na mój skraweczek nieba smile
                              schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=152&pos=6
                              • tralala33 Re: o ptaszkach 10.06.06, 21:27
                                Take łobrazki to rychtycznie 'Ptaki' Hitchcocka. Kożdy kot by sia strachnuł. To
                                jo Woma jutro łopowiem o kawce com jó ratowała łod śmierci. Tlo nie ziam czy
                                potrafia po naszamu łopoziedzieć.
                                • rita100 Re: o ptaszkach 10.06.06, 21:56
                                  Potrasisz Tralala i łobacz eszcze jek sia kole ma buduje nozi dom i coraz mniej
                                  mam nieba do łoglóndania. Tera zeby zrobzić łobrazek nieba prawie wlazuje na
                                  dach wink)) Fejn co mam tyn aparat , bo takie ptasie sceny moge woma pokazać.
                                  To buło zielkie zaskoczenie te kawki i łobserwowałam je. Kot do tyj pory boi
                                  sia wyleź na łogród.
                                  • tralala33 Re: o ptaszkach 11.06.06, 20:01
                                    Łobaczymy czy potrasie godać po naszamu:

                                    Ło kowce
                                    Tero to my mowam koty no łonegdaj, łuż bez dwadzieścia lot tamu, mnielim
                                    psieska. Jenygo razu am szpacyrować poszła z tym psieskiem. Łoraz zidza co kole
                                    jenygo szczepa gwołt kowek lota i jamruje jekby mnieli zapłacone. Am poszła
                                    bilży i zidza co wsie kawki łuciekły tak sia psieska strachnuły, tlo jeno kowka
                                    łostała sia na szczepie, bo to kowka za noga buła przywiózana do szczepa! I
                                    łolyko co słuchać nie jidzie, aż ma strojchło. Tek am chućko doma poleciała i
                                    wołam – ratujta kowka. Łojczulek zydelek ficił tak i nazod pod ta szczepa
                                    pobieglim. Łojczulek wlozł na zydelek, z zydelka na szczepa i to kowka
                                    odciepsił.
                                    Am sia z łojuczulkam przynieśli bziedaka doma, zidzima co z to noga nie je
                                    cale dobrze. Tak my jó zanieśli do stojsiada co za weterynarza robził. Łon
                                    łobejrzał ta noga i mózi: Trza jó łodcionć bo gangeryna sia robzi. Noga kowce
                                    łodciół, noma poziedział jek to kowka futrować, a to eszcze młode buło. Tak my
                                    jó futrowali mlekiem z cukrem bez takó pipetke. Jek łurosła to my jiej dowali
                                    bziały syrek i mniensko. Łona sia wyuczyła lotać i na tyj jednej nodze skokać.
                                    Mózia Woma – śnichu buło gwołt z tó kowkó doma. Tlo cejtungi wszendzie leżeli
                                    coby łona nie narznóła na meble.
                                    A tego co to kowka do szczepa przewiózał - coby jego Pon Bóg sraczkó pokoroł.
                                    No jo, tak tedy aż drugo roz.
                                    • rita100 Re: o ptaszkach 11.06.06, 20:30
                                      Tralala, ale fejn łopoziadanie, ale poziedź, chto tak wysoko wlaz na szczep i
                                      kowke łuziójzał ? Chtoś musioł tyż zydelek wziójśc i wleź na szczep by
                                      łuziójzać kowke. No chto , taka klata ?
                                      I jek kowka łodleciała łod woju ? Tak sobzie pofruneła frrru i jej nie ma ?
                                      Czy przylatywała eszcze do woju ?
                                      • tralala33 Re: o ptaszkach 11.06.06, 20:35
                                        To nie buł człoziek tlo zilk łokrutny w ludzkiej skórze. Nie ziam po czemu łon
                                        to zrobził? Kowka łodfruneła a żuła buła sobzie długo i szciajśliwie smile
                                        • rita100 Re: o ptaszkach 11.06.06, 20:46
                                          Psiankne zakóńczenie i łozdrozienie kowki. Ale tyż kedajś znolazłam psieska,
                                          chtóry buł przywiónzany do szczepa na Krzeminkach i tak łostawiony. Śójsiadka
                                          na szczajście go sobzie wzieła i tyż szczejśliwie przy niyj żuł. Jek nie łumarł
                                          to eszcze żuje.
                                          • tralala33 Re: o imionach 15.06.06, 20:54
                                            Tek jó Woma łopoziem jek to z moim imnieniem buło. Jek jó mniała na tyn świat
                                            przyjiść to mój tatulo wybrał dla mnie psiankne mniano Piotr, Piotruś. Tek
                                            potem am sia łurodziła i wsie łobaczyli co to mniano nie lejduje. Co tu robzić?
                                            Trza buło jenaksze imnie wybrać. Tek moja matulka pomyślała i dała mi imnie
                                            swojej szkoły – Liceum Żeńskiego im. błogosławionej Jolenty w Gnieźnie. No chtó
                                            to zidział coby dzieciuka po szkole mnianować! Tero patrzajcie co sia
                                            porobziło. Moja starsza siostra to ma imnie po aktorce chtóra kedajś sia mocno
                                            łudała mojej mamie – i łona, ta moja siostra, łukończyła szkoła dla aktorów. A
                                            ja mom mniano po szkole i robzia za nauczycielke na tym naszym Wysrolu co to
                                            tero sia mnianuje UWM. Trza łostrożnie swoje dzieciuki mnianować. No jo ...
                                            • tralala33 Re: o imionach 15.06.06, 20:56
                                              II Liceum Ogólnokształcące im. Dąbrówki w Gnieźnie jest szkołą łączącą bogatą
                                              tradycję i nowoczesność. Inicjatywę założenia gimnazjum żeńskiego podjął w roku
                                              1919 gnieźnieński działacz społeczny - Bolesław Kasprowicz - fabrykant
                                              przetwórni wódek i likierów. Nabył budynek, mieszczący się przy ul.
                                              Łubieńskiego i tam - dzięki ofiarności wielu osób - powstało Gimnazjum Żeńskie,
                                              im. bł. Jolenty. Wraz z nowym rokiem szkolnym 1937/38 dotychczasowe Gimnazjum
                                              przekształcono na podstawie decyzji Kuratora Okręgu Szkolnego w Miejskie Liceum
                                              Żeńskie pw. bł. Jolenty w Gnieźnie. Szkoła wznowiła działalność 15 marca 1945
                                              roku, jako Miejskie Gimnazjum i Liceum Żeńskie.
                                              Budynek liceum na starej pocztówce
                                              www.galeria.gniezno.com.pl/pocztowki/ulice/lata20te/31.jpg
                                            • rita100 Re: o imionach 15.06.06, 21:03
                                              Rychtyczno, tak jekoś w żuciu je co dziań 'gebursztyku' czy dziań tygodnia to
                                              działa na człeka. Jo nie ziem daczemu moja matula dała mi imie Zofia, kedy
                                              łónej tyż Zofia. I matula buła Zofia, a jo Zojka - łuż nigdy nie dowiem sia
                                              daczemu. Twoja matula Tralala buła móndra. Moja tesciowa mnioła soma wybrać
                                              imnie , bo rzóndziła domem i łóna wybrała wnukczkom. I patrzała co jij sia
                                              imiona lejdujó. Storsza łurodziła się w niydziele i taka je, nic prac domowych
                                              nie zrobzi, bo ludziska niydzielni tlo łodpoczywajó. wink)))
                                              • rita100 Re: o imionach 15.06.06, 21:14
                                                To znaczy, że św. Jolanta buła siostrą św. Kingi. A miałam powiedzieć , że w
                                                Wieliczce chodziłam do szkoly z koleżanką Jolanta i spotkałam ją po latach w LO
                                                jako dyrektorkę.
                                                • tralala33 Re: o imionach 15.06.06, 21:16
                                                  O to tak, jakby Wielczka była siostrzanym miastem Gniezna wink
                                                  • tralala33 Re: o imionach 15.06.06, 21:20
                                                    Kilka miesięcy temu czytałam książkę poświęconą Agnieszce Osieckiej. Był tam
                                                    cały rozdział o jej wyjazdach na Mazury, wtedy jeszcze dzikie i nie tak
                                                    popularne wśród turystów. Agnieszka zatrzymywała się w pewnej mazurskiej wsi i
                                                    tam poznała starszą Mazurkę, która całe życie godała po naszemu. Pewnego dnia
                                                    zobaczyła, że ta kobzieta jakaś zmartwiona chodzi. Pyta - co się stało, a ona
                                                    odpowiada - wnuk się mi urodził. - To chyba dobrze? - No tak, ale tak go jakoś
                                                    brzydko nazwali. Wilhelm. - No a jak by pani chciała? - pyta Agnieszka, myśląc,
                                                    że może ta Mazurka wolałaby jakieś polskie imię. A ona na to:
                                                    - Adyć Dietrich mioł buć!
                                                  • rita100 Re: o imionach 15.06.06, 21:25
                                                    Popatrz, a ja czytałam wspomnienia Olgi Lipińskiej też na Mazurach. Mazury sa
                                                    bardzo dobrym wypoczynkiem dla polityków, artystów i aktorów, właściwie to
                                                    ulubionym miejscem.
                                                    Jakby sie tak przejśc po czmentarzach mazurskich to tych imion pewnie więcej
                                                    byśmy znaleźli. Ciekawe czy ktoś się zajął spisywaniem takich imion ?
                                                  • rita100 Re: o kleszczach 30.06.06, 20:50
                                                    Ostrzeżenie z ostatniej chwili - uważajcie na kleszcze.
                                                    Abrakadabre złapał kleszcz za ogon, dowiedziałam się o tym zbyt późno, już
                                                    zesechł na ogonie , ponieważ mało krwi ogon miał. Więc wziełam pinsetę i
                                                    zgodnie z odwrotnością wskazowek zegara wyciągłam ususzonego kleszcza. A teraz
                                                    instrykcja - po czym poznać , ze we włosach ogona kota znajduje się kleszcz ?
                                                    Otóż kot strasznie wywija ogonem , jest złośliwy i pobudliwy, może nawet ugryz.
                                                    Macha tym ogonem w lewo i w prawo bardzo energicznie bijąc i tłucząc nim
                                                    wszystko co się wokół niego znajduje. To są pierwsze objawy szalejącego
                                                    kleszcza na ogonie kota. Później przystępujemy do łapania kota i zabiegu
                                                    opisanego wyżej.
                                                    Po tym drastycznym wyciąganiu kleszcza, kota całkiem spokojnie wypuszczamy - i
                                                    już akcja odkleszczenia zakończona.
                                                    Każda akcja wywołuje reakcję, więc uważajcie wink)))
                                                  • rita100 Re: ło gwarze 04.07.06, 19:35
                                                    Musza Woma poziedziec , co dzisioj pierwsy roz godołam po warnijsku. Tak chibko
                                                    psisze, bo to buło ni dawno. To tak przychodzi do mnie góral i goda:
                                                    - Szczęść Boże , witojcie , dojcie coski do picia, bo gorąco. Jo goral.
                                                    - Szczajść Boże woma , witojcie po warnijsku. Jo Warnijaczka. Psiankny dziań
                                                    mowamy. Zaro podam psiwo. Wlazujta i czkajta wink)))
                                                    - O Jezusiczku kochany gdzie jo jestem ?
                                                    - U swoich - godam
                                                    I zabawa słowna sia zaczła. Wchodzi jinny chlop i słucha i się śmieje i mówi:
                                                    pani to daje popalić.


                                                    Pierwszy raz rozmawiałam, jakie to bylo fajne, a jakie smieszne , w dobry humor
                                                    nas wszystkich wprawił , bo ciągle czytam , a jajzyka w gambie zapominam.
                                                    To na mecz sia szykujem


                                                  • tralala33 Re: ło gwarze 04.07.06, 20:35
                                                    To ten goral myślał co je moc łożarty bo po psiwo aż na Warnije sia
                                                    wyciógnół smile
                                                  • rita100 Re: ło gwarze 04.07.06, 20:39
                                                    Poziedzioł , co jutro przyjdzie , to mom z kim godać smile
                                                    Swojsko bandzie smile
      • tralala33 Łostatnie namaszczenie 20.07.06, 21:00
        Tak tero bandzie do śniechu i do płaczu - ło łóstatnim namaszczeniu:

        Łónygdoj mnielim ksiandza w rodzinie. Łon buł w bernardyńskim zakonie. Łojciec
        Leszek sia mnianował. Jedyngo rozu jego wezwali do łumierajóncego z wyjatykem,
        łostatnim namaszczeniem. Łojciec Leszek poszed, wyspowiadoł bziedaka i
        namaszczenie mu doł. No zaro potam ten cłoziek łozdroział i z łoża wstoł. Pu
        roku potam wołajó łojca Leszka co tyn chłop je łumnierajóncy i falorza brukuje.
        Poszed Łojciec Leszek drugi roz, łostatnie namaszczenie doł, a łon tak i drugi
        roz łozdroział! I żuł eszcze rok abo i dłużyj. No potam znowu wołajó ksiandza
        Leszka i poszed trzeci roz wyspowiadać bziedoka i łostatnie namaszczenie mu
        doć. Tak ten roz łon pomerł sad No jo, tlo potam w klasztorze mózio do Łojca
        Leszka ‘No tyn roz toście jego fejn namaścili!’
        • rita100 Re: Łostatnie namaszczenie 20.07.06, 22:27
          Take rychtyczne namaszczenie to lostatnie, wczaśniej cos falorz musioł sia
          łobijac a nie namszczać wink))
          • tralala33 Eszcze roz o łojcu Leszku 22.07.06, 21:34
            Jednygo rozu Łojciec Leszek przyjechoł do noju w gościna. To buło przed samo
            Zielganocó, bo łon zawdy przyjeżdżał przed abo po świantach. Tak mnioł łuż
            jechać nazod do zakonu to buło reniuchno. Łojciec Leszek nikogo budzić nie
            chciół, som sobzie frisztik zrobził, cółta z psieczonkó na droga wziół, na
            banóf poszed i w cug wsiod. Tak to buło eszcze w latach psiandziasióntych to
            gwółt ludzi cugom rejzowało bo mało chtóren mniół ołto. No jo, colan cug buł
            ludzi no Łojciec Leszek plac naszed i usiodł. A ludzie godali cołan cias i łon
            z nimi godał. Tak w pu drogi Łojciec Leszek rychtyczny głód mnioł, ta cółta z
            psieczonko wycióngnół i jeść zaczół. Na ten roz wsie zacichli. Bo to buł Zielgi
            Psiontek a tu falorz cółta z psieczonkó jie?
            Wenowejcie, to sia ludzie potam bojeli gamby łotworzyć. Strach jich łobleciół
            bo myśleli co Łojciec Leszsek je abo milicmon abo co gorzy łubek za zakonnika
            przewleczóny. A łon to tlo pociyrze łodmoział coby tyn cug chućko jiechół!
            • rita100 Re: Eszcze roz o łojcu Leszku 22.07.06, 21:41
              hehe, to fejn buł tan łojciec Leszek. Takygo to ze świyczkó szukać i , że sia
              taki znolazł na Warniji. No to tera nie dziwia sia co Warnija taka
              katolicka wink)))
              • rita100 Re: Wyboczta co dzisioj ... 28.07.06, 19:48
                Wyboczta co dzisioj to bande psisać co bande psisać. Taki łupał co czort
                bzierze i to je prowda. Dzisioj to dziań krytyczny łu noju. Ludziska myślami só
                łuż w weekendzie, a tu psióntek i trza pracować. Kiele mnie je gwołt budów, to
                znaczy ludziska robzió na budowie, gwołt górali ale i łóni nie wytrzymujó tygo
                słońca. Co raz to słychać - paniusiu , dojcie mi psiwo , zimne psiwo i zidze co
                łóni fest, fest łumenczóni. Gamba fest, fest zniszczóna tym słóncem i
                tympyraturó. Nie jidzie wytrzymać, mózie woma , nie jidzie wytrzymać. Tak mi
                żol tych ludzi, bo to łokropnie mynczónce takie cóś. Jydni tacy co pracujó przy
                kościele, elewacje robzió to zicie co łóni godajó, ze jich chyba kara boska
                spotkała i nie ziedzó za czyje grzechy tak ciajżko robzió i to słónce zamniast
                przygrzewać to pali jek diobeł.
                No jo. Co jó mom z tami ludziskami, mózie woma, że fejn pletó z tygo gorónca.
                No i przyszli na zakóńczenie dnia pracy tacy łuśmiechnięnci, tacy rozradowani,
                bo weekend sia zaczół dla niych i bzioró psiwa , jydno , drugie , trzecie, a jó
                jim śpsiewam spsiewniu ło wczasach - jesteśmy na wczasach w tych góralskich
                lasach, słoneczko przygrzewa , łopalamy sia, a łóni jek nie w śmniech, co jó
                jim bardziej dopsiekam niżli słóneczko wink No niych tlo wytrzymajó, już je
                weekend. Pojychali dóma.

                Trawa wysycha a... człoziek tyż taka roślinka, taka trzcinka, trzcineczka i czy
                ziedzónc ło takich łupałach nie trza zrobzić zakaz prac fizycznych lub sjeste
                tak do 17.00 ?
                Mózie woma , nie jidzie wytrzymać , nie jidzie dysz'cz ani sikawica . Psy tlo
                szczykajó a karawana jidzie dalyj jek to godajó.
                Byle do ziosny i do potam
                Weno pisjmy i zujmy, zujmy i psijmy
                • rita100 Re: A tero woma poziem takó historyje 29.07.06, 16:21
                  A tero woma poziem takó historyje. To je prawda co to historyjka rychtyczna. To
                  fakt !
                  No jo. Weno lyży sobzie właściciel kamnienicy w Krakowie w łożu i czyto
                  cejtung. Spokojnie, nie nerwowo, czyto noziny mniasta i ziycie co..... łoraz
                  sia zrywa z łoża na równe gnaty i drza sia :
                  O jenuuu, jenuuu , co sia dzieje w mojyj kamnienicy, pociski przeciwpancerne
                  znalyziono w piwnicy , a jo nic nie ziym. Kobzita jygo bzierze cejtung , a tu
                  czorno na bziałym psisze co w piwnicy przy remoncie łodnaleziono miny
                  przeciwpancerne. Zardzewiałe. Przyjechała ekiapa, łogrodzili dóm i te pociski
                  zabrali. No jek godajó robotnicy łóni mysleli co to só puszki i stukali ,
                  pukali jek do łokienka Zosi Ułani wink))) Wziali sobzie takó jydnó mine, pocisk
                  na podworzec i zaczeli majzlem, młotkiem klepać, być może myśleli co tam je
                  złoto dla zuchwałych ?
                  Take to fajerwerki czkały na łodkrywce. No jo.
                  Jo zawdy godała co kożda kamnienica kryje swoje tajemnice.
                  Jek Cyfus goda.... a życie toczy sia dalyj. Tak bym chciała poznać historie tej
                  własnie kamnieniacy nim łuż nikt sia nie bandzie interesowł tylko psienóndz.
                  Nikt sia łuż nie dowie skónd te pociski sia tam nolazły. No ja bande prowadzić
                  własne dochodzenie, bo w cejtungu nie psisze czy to nimnieckie cy sowieckie
                  pociski. No i skónd łóne sia tam wzieły ?
                  A to historyja prosto z cejtunga. W poniydziałek dozia sia ziencej jek przyjó
                  robotnicy smile
                  No to do potam
                  • tralala33 Re: A tero woma poziem takó historyje 31.07.06, 21:18
                    ...ło jegrach smile

                    Jedyn gbur jamrował co mu dziki tartofle futrujó i pole psujó. Jenego dnia
                    jeger mózi ‘Pójda tamoj w nocy i banda wachował’. Jak poziedziół tak zrobził.
                    Wachował cała noc no raniuchno ślypsie zawer i spsik go wziół. Naroz sia
                    lobudził i co zidzi – dzik w tartofle wloz! Przyłożył jeger na onego dzika
                    flynte i chciał strzelyć. Naroz tyn dzik wstoł na dwie nogi, kipa z tartoflami
                    do rangki chycił i na droga poszed. Bo to nie buł dzik tlo zlodziej co z
                    cudzego pola tartofle łukrod.
                    • rita100 Re: A tero woma poziem takó historyje 31.07.06, 21:32
                      No tak, to i kortofle kradnó w nocy i dzików sia nie boją, a co dopsiero ło
                      wilkach mówićwink To tacy bohaterscy zlodzieje wink))
                      • rita100 Re: A tero woma poziem takó historyje 19.08.06, 20:20
                        No tak , dzisioj mniołam fejnistego klienta. No może łón taki fejnisty ni buł,
                        ale zrobziłam z niygo fejnistego. A rozłazi sia ło to, co łón chciał kupsić
                        bardzo zimne psiwo i goda:
                        - Niech bandzie take bardzo zimne psiwo, takie fest zimne psiwo.
                        - Dobra jest ! Mysle sobzie chłop wlozł prazie w chłodziarke, bo tak zimnego
                        psiwea nikt ni ma. Mom gwołt chłodziarek i psiwo sobzie stoi. No ale łón tak
                        niepewnie patrzy i eszcze roz goda co aby było fest zimne psiwo.
                        - Dobra jest ! Trocha sia zjadoziłam, bo ci stali klienci ziedzó co rychtycznie
                        zimne psiwo mom. A tyn sia łuparł na ma i naokróngło powtarza, tlo zimne, tlo
                        zimne...
                        No i wycióngam te psiwska z chłodziarki staziam na lade , podaje siateczke coby
                        sobzie zapoakował i kasuje pieniandze.
                        - A łón nic tylko czka aż am mu zapakuje do siateczki te psiwa. A jo mu na to:
                        - Tó przyjemność pakowania psiwa zostawiam dla pona coby pon dotknół, co psiwa
                        só zimne.
                        I łón pakuje, łoraz mózi: - zimne, zimne.
                        A jo na to:
                        - Zimno , zimno , mroźno. No zidzi pon jakem dobra, am dała siatecke coby pan
                        nie przemorzł łod tych psiw keby do dóma szedł. Tak prosza pana, łu noju fest
                        zimne psiwo. To je mocno dobra rzecz ! No jó !
                        Tak aż drugi roz.
                        • rita100 Re: A tero woma poziem takó historyje 27.10.06, 20:12
                          Ziycie, downo ma ni buło alem com dzisiaj przeszła to przeszłam ? Nie ziycie
                          co, no bo jek mocie ziydzieć ? Z nikaj ziadomości ni mocie. Jano Woma poziem co
                          policyja buła łu ma i łostaziła portret kobziety chtóra jest poszukiwana. I tak
                          wszyscy brali mi ten portret policyjny kobzity i łazili do dziadków pytoć sia
                          cy aby kedajś jyj ni zidzieli. Przyszedł taki pon i mózi , co ludzie godajó co
                          jakie złodzieje grasujó w łokolicy i trza sia pilnować i bzierze portret i
                          wszystkim pokazuje coby dali pozor na tó kobzite i sia zamykali porzóndie dóma.
                          No jó ni wytrzymała łuż.
                          Bo ziyta, co jó ziym, co to kobzita łubita je i głośno ło niyj buła w TVN, bo
                          chtoś łodciół jyj głozie a reszta wyrzucił do śliczniuchnego parku. Tak tero
                          policaja szuka toższamości tyj kobzity, a ni kobzite . Kobzity łuż na tym
                          śwacie nie ma. No ale tan pon jó szuka.
                          Jek mi łodda portret to poziem coby sia łuż ni manczył tym szukaniem.
                          No ale ni buło go i ni łoddał portret tyj kobzity.
                          Dalyj nie napsisze co myśla.
                          • rita100 Re: Zawisza 16.11.06, 22:20
                            Musze woma łopoziedzieć dzisioj takó historyjke.
                            Czytom sobzie , spokojnie, ksiójżeczke , tak sia w tekst wdrożyłam , a tu
                            wchodzi chłop i goda:
                            - Poprsze Zawisze
                            - Ni ma go ! - łodpoziadam, całkiem zaskoczona
                            - Jek to ni ma, przeciez jest ! - goda zaskoczony klient
                            Patrze na półke i...
                            - Ło jenu, jest, rychtycznie jest Zawisza Czarny, a jo myslała co jidzie pod
                            Grunwald. A łón tu sia wala wśród gorzałeczki.
                            Tak sia noczłam sniać, tak całó gambó , co musiałam klienta przeprosić i
                            wyjaśnić , że akurat cytam ksiójżke ło Zawiszy jek jedzie z orszakiem na kóniu
                            i mnie tak nagle zaskoczył.
                            No tak ,pomyślał pewno co ze mmnie jaka..... a , ziecie co w kóntku ło zamkach
                            ło Zawiszy dzsioj psisze i mnie mniarkujecie.
                            No jó. To jest prawda.
                            • fedar Re: Zawisza 16.11.06, 23:25
                              > wchodzi chłop i goda:
                              > - Poprosze Zawisze

                              A Zawisza na to:
                              - Noju prosić nie trza, bom słowny chłop i na moim słowie jak na Zawiszy polegać możesz -
                              a potem:
                              - Powiedz mi kobzieto, którędy na Grunwald? Dawno tam nie byłem i żem drogi zaboczył.
                              Rita:
                              - Ło jeny! Toś ty dostojny rycerzu chyba za wiele zinka od Gajowego popróbował, abo i pare szluczków gorzałeczki i żeś wielką bitwę przespał.
                              Zawisza:
                              - Nie przespałem. Drugi raz idę, bo na polach grunwaldzkich o nowy amfiteatr batalia się teraz toczy. Przetarg przetargiem, a sprawiedliwość po naszej stronie być musi.
                              Rita:
                              - Tak podążaj tym traktem na Warszawę, ale sam gród obejdź bokiem, bo on rozrósł się ostatnio niezmiernie i przezeń ciężka przeprawa. A nie zabocz po drodze do Ciechanowa zajechać z argumentami, bo tamtejsi włodarze chcą zamek książęcy oszpecić. Nie próbuj też mieczem zdobywać zamku Soldau, boć on ci już nasz od 80 lat.
                              Zawisza:
                              - Dziankujem Woju z całego serca. Czas mi ruszać w drogę.
                              Po czym rycerz wyszedł, mieczem odciął blokadę z przednich kopyt swojego rumaka (zaboczył wrzucić talara do parkomatu) i odjechał na północ.
                              Klient wybiegł ze sklepu z "Zawiszą" pod pachą, łapiąc w locie szczękę, która mu opadła ze zdziwienia smile))

                              Wesołe jest życie klientów kupujących w sklepie Rity smile))
                              • rita100 Re: Zawisza 17.11.06, 20:19
                                Fedar, wspaniała satyra.
                                Tak podeslij mi rycerzu z Ciechanowa mape Grunwaldu, bo jak kierować tych co
                                przychodza po Zawisze, mogą na Rakowicką do Warszawy trafić i co bandzie ?
                                Musze im wytyczyć bezpieczny trakt, wszak orszak Zawiszy i Zagłoby może iść ,
                                stoją na półce obok siebie. No jo. To je prowda! Wyborne i luksusowe
                                towarzystwo, gdziesik z tyłu absolwencik. Na jeziorach łuż pływają żagle
                                Bolsa,a w puszczy Gajowy z zubróweczką sia czai.wink

                                wink)))
                                Fantazja nie ma granic

                                • rita100 Re: co za ciasy 01.12.06, 21:24
                                  Włazi pon do piwnicy i goda:
                                  - Poprosza seteczke spirytusu.
                                  - Ło jenu, tak mało pon bzierze ? - dogaduja
                                  - Ano, tylko do łopatrunku mi trza - łodpoziada
                                  - A co sia stało ? - pytam
                                  - Pani, co za ciasy mym sia doczkali - goda
                                  Właściciel biura komorniczego poszedł po dług do psiekarni i poprosił ło zwrot
                                  długu psianiandzy, a ziy pani co tyn psikarz zrobził ?
                                  - No co zrobził ?
                                  - No prosza pani, to je prowda. Właściciel psiekarni zadzwonił po swoich
                                  pracowników i kiedy łóni przylecieli, tak goda do tych pracowników przy tym
                                  komorniku oczywiście:
                                  - Zwalniam was natychmiast z pracy. Ten łoto pan komornik przyszedł po
                                  pieniądze i tero ni mom czam wam wypłacić.
                                  To pracownicy sia zjadozili (zdenerwowali) i kiedy komornik wyszedł łod
                                  psiekarza tak go pobzili, szczanke skrzywili, zamby wybzili, papsiery potargali
                                  i łuciekli. Tak, prosza pani, co za ciasy, co za ciasy. Tero mym łopatrunki w
                                  bziurze robim komornikowi. Chyba na rante pójdzie. Jeno szczajście co tan
                                  komornik mnioł ofto dalyko zaparkowane, bo i z ofta nic by ni łostało.
                                  - szok ! godam. No jo !
                                  To nie fantazyja Rity - to buła rychtyczna prowda.
                                  • tralala33 Chojna 25.12.06, 10:37
                                    To Woma łopowziem co ma sia przytasiło w Zigilijny dzień rano. Chojna łuż w
                                    izbzie stoi trza jo łustroić. Piersie światełka rozwziesiłam a tak ciajżko je
                                    czepać no staram sia psianknie coby wszandzie buły, a chojna zielka. Naroz
                                    łojczulek pyta:
                                    - A sprawdziłaś czy się świecą?
                                    No jó mózia – Napewno się świecą. Rok temu się świeciły to i teraz się świecą.
                                    Załojczyłam je do prondu – nie świaco sia! Ło Jenu – wsie lampki sprawdzamy,
                                    jeno po druga, dociskamy – nie świaco sia. Nie ma rady – ściojgamy światełka,
                                    łojczulek sprawdza w drugim kontakcie. Świaco sia no nie zowdy, zidać co wtyk
                                    popsowany. Tak mózi łojczulek – my chyba mamy drugi komplet. Przyjedziesz do
                                    nas to sobie weźmiesz.
                                    Myśla sobzie – może majó, może nie majo, może też popsowany, i mózia – Pojadę
                                    do miasta kupić nowe.
                                    Tak am pojechała do mniasta, jida do jenygo geszefu – nie majó. Do drugiego –
                                    majo, no tlo niebzieskie abo bziałe, a jó chca kolorowe. Trzeci – nie majo,
                                    może w Rossmanie bando. W Rossmanie nie majo. W szwartym geszefcie – nie
                                    prowadzo. Eszcze jeden – mnieli no wsie sprzedali. Tak wracam do drugiego
                                    geszefu, te bziałe am kupsiła. I do rodziców jada łobaczyć czy łoni majo te
                                    drugie światełka. No jo – majo, tak tero mom dwa komplety. To łuż je ciajżko
                                    wybrać, bziałe czy kolorowe? Sama nie ziam.
                                    A tu mój łojczulek co śnieci poszed ciepnońć, wraca do chałupy, w rangkach dwa
                                    pudła niesie. – Patrzcie, koło śmietnika ktoś położył te światełka!
                                    Rychtycznie – w pudełkach dwa komplety lampek, jak nowe i świaco sia. Jek
                                    myślita – to Świanty Mnikołaj przyniós mi te lampki wink No to tero mom sztyry
                                    komplety lampek. Na chojnie so te bziałe, a reszta am łokna łudekorowała smile
                                    Szciajśliwych Świant.
                                    • rita100 Re: Chojna 25.12.06, 18:36
                                      hehehe - rychtycznie śliczna historyjka. Tlo trocha kłopotlowa, bo ji prazie
                                      wszystkie piwnice połobjeźdzane za świecidełkami i ciasu trocha poszło.
                                      A wystarczyło tlo ze smieciami wyjść i łobok śmatnika noleź wink))))
                                      Chto ło tam ziedział ? Nikt tlo łojczulek Tralali. To znaczy sia co łojczulek
                                      Tralali mo konszachty z św. Mnikolajem. Nie musiał Mnikołaj włazić bez łokno.
                                      Tralala, jesli mniołas cztyry komplety lampek na chojina to sile gyszynków pod
                                      chojinó ? wink))
                                      • rita100 Re: Chojna 25.01.07, 20:08
                                        Ho, ho - łobaczta co jo tu mom ?
                                        Psianka zima, i śnyg i lód i Anglik.

                                        Ciajsto do ma wlazuje do pracy Anglik, tyn łod łokrantu "Bismarka". Ni poziem ,
                                        bo ni moge chto to je, ale dzisioj wlazł tlo po to coby ma pokozać buty. To só
                                        takie buty przeciwlodowe wink)) - nie, nie , przeciwślizgowe.
                                        Wlazuje do piwnicy, bardzo delikatnie, jek panienka na szpilkach i tup, tup, tup
                                        słychać po posadzce.
                                        Ło jenu, chołp na szpilkach łazi zima , sobzie myśla.
                                        Patrza sia na nygo, łod gnat do głozi, mnierze ślypsiami i godam:
                                        - Co to je , takie stuk, puk po posadzce ?
                                        A łón podnosi noge i pokazuje buty i goda po angielsku.
                                        Nic jygo ni mniarkuje, zidze co buty majó gwoździe.
                                        I znowu do nigo godam: moge pstrykóńć łobrazecek ?
                                        - Yes, yes - i gnat wystawia do łaparatu i sia śnieje i jo sia śnieje i śniejem
                                        sia pospołu. Potam coś palcem wskazuje i goda po angielsku. No jo ni mniarkuje -
                                        tak zianc łobaczcie na łobrazecki , może eśta pomniarkujecie co z tygo ?

                                        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=76&pos=13
                                        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=76&pos=14
                                        • rita100 Re: Poziastka nowa 20.02.07, 20:35
                                          Przybańczuło mi sia taka stara łopziastka. Buło to w sklepsie, buła tamój
                                          przedawczyni. Buło łupalne lato i buły dżwyrza łotwarte na rozcierz. No i łóna,
                                          ta przedwczyni sia nudziła , fest nudziła. Jek sia tak nudziła to włónczyła
                                          telywizór i tak słucha łobrady Sejmu. I słucha te łobrady , słucha , posłowie
                                          patrzypyski przedajó , jadożó sia , jamrożą, nowet jojty sia noczynajó w tam
                                          Sejmie. I łóna, ta przedawczyni wsłuchała sią w tan Sejm. Ło bożym świacie
                                          zaboczyła tlo łoglóndała rylacje z Sejmu.
                                          Łoraz słyszy ... łolykania, mocka jadożenia, takie stankanie, ojoj, ojoj, ojej
                                          ach .... i takie tam eszcze jamrowanie płaczliwe.
                                          I słucha, słucha ta przedwczyni - co sia dzieje myśli sobzie ? Cy poseł tak
                                          łolyka dzieś do mikrofonu, cy sia łożer ? No i łóna łuż nie wytrzymała , noczła
                                          godać do siebzie na całyj głos:
                                          - Ło, jenu, co za łolykania na tych łobradach jekby mnieli zapłacóne, a moze
                                          jich bełki boló z łobżarstwa, łożyroki jydne !
                                          I dalyj z ciykawośció bidula słucha łolykania i to coraz ziancej i gromkie
                                          łolykanie, aż łodwraca głozie w strone lady w sali przedaży i zidzi i łoczom ni
                                          ziarzy, bo weno cosik sia rusza. Nosomprzód soma ranka na ladzie, potam
                                          głoziczka i jek pająk sia wyłania. Ślypsio, ślypsio, łotwiera te ślypsia
                                          bardziej - to klient! Tworz taka zmaltretowana, rance takie pokrzozione - ło
                                          jenu, zaryczała przedawczyni. Toż to człoziek po łupdaku. Przedawczyni ledwo co
                                          nie łumarła ze stacha. Klient wycióngnół sia co dopsiero z dyl (podłogi). Goda
                                          co nogle podknół sia ło próg i przewolił sia jek placek na dyle i ciajżko mu
                                          buło sia podnieść. Tlo słuchał na lyżónco łobrad Sejmu i nie mógł sia podnieść.
                                          Tak fejn godali w Sejmnie. A łuż kometarze przedawczyni co do zachowania się
                                          posłów dobziły go rychtycznie i nie mógł sia podnieść choćby nowet ze somego
                                          śniechu.
                                          No jek łuż wstoł i stoł twordo gnotami na ziamni to winszował sobzie dwa zimne
                                          psiwa.
                                          Cołe szczajście co nic sia jymu ni stało.
                                          No jó. Myślita co to kóniyc tyj poziastki ?
                                          Eszcze ni. Bo ta przedawaczyni mózi potem do kierownika sklepu:
                                          - Szefie, dzisioj klient podł na dyle jek długi.
                                          A szef tak łodpoziada :
                                          - No co sia dziwisz kobziecinko, dzisioj taki łukrop co ludziska padajó jek muchy.

                                          No jó ! Pamnientam co kedajś buły takie łupalne dnia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka