rita100 03.01.07, 21:02 Jedyn z dowcipów warnijskich, bardzo owego czasu sławny. Psisał ło niam i Barczewski i Samoluwski. Może chto eszcze ? "Pan Gąsiorowski się przeniósł z Garncowa do Torbowa." Weno lołna, łobacz nizej Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rita100 Re: Z Garncowa do Torbowa ;) 03.01.07, 21:03 Dowcip ten, głośny na Warmii, powstał z następującego zdarzenia. Dziad, jakich wielu, chodził po żebraniu, zbierał szperki (słoninę) i mąkę. Było to podczas żniw, gospodyni sama w domu gotowała na obiad gęsie mięso. Kiedy dla dziada poszła 'na górę' po mąkę, dziad wyjął mięso z garnka do torby. Gospodyni wracając z mąką pyta się: - Dziadku, co tam też nowego słychać ? - Nic tak, pani, jeno Gąsiorowski z Garncowa przeniósł się do Torbowa - powiedział dziad. I poszedł. Za chwilę zajrzała gospodyni, czy gęsie mięso się już 'uwarzyło' i zrozumiała dopiero sens nowiny dziadowskiej. Ale dziad już był w mili.... Tak opisuje to Barczewski w Kiermasach. Odpowiedz Link
rita100 Re: Z Garncowa do Torbowa ;) 04.01.07, 20:17 Z Torbowa do Garncowa Wiersz Samulowskiego z 1889 roku Wszedł raz w progi dziad nieznany, Torbami był obwieszony I łachmanami odziany. Rzekł: "Niech bedzie pochwalony" "Na wieki wieków" - odpowiada Gosposia tym zagadnięta, A dziadowi nie jest rada, Bo gotowaniem zajęta. Dziad się pyta: "Pani złota ! Czyście tylko sami w domu ?" "A tak, bo w polu robota, Więc nie czas tu być nikomu". Dziad się żegna i odmawia "Ojcze nasz" z pobożną miną Gosposia garniec wystawia Z gęsim mięsem i czarniną. Chcąc darzyć jałomużną dziada, (A była szczera z natury) Dała szperkę i wypada, By mu przynieść mąki z góry. Dziad na mięso ślinę łykał, Ale żeby się nie zdradził Mięso z garnca powymykał, A kurp z torby w garniec wsadził. Gosposia też już wracała, Dziad niby kończył pacierze I jeszcze mu mąki dała, Dziad niby dziekował szczerze. Lecz mu sumienie pukało, Więc jeszcze mowe zaczyna: "Wiecie pani co sie stało ?" "Nie wiem, co tam za nowina ?" "Ot, Gąsiorowski z Garncowa Sprowadził się do Torbowa, A znów Kurpowski z Torbowa Przeciągnął się do Garncowa". Gospodyni nie ciekawa Rzecze: "Cóż mnie to obchodzi"... Dziad natychmiast prędko wstawa I z domu żwawo odchodzi. Domownicy z pola głodni Zeszli sie już wkoło stołu, I jak w pracy byli zgodni Chcieli zjeść obiad pospołu. Gosposia nic nie przeczuwa, Na kluski czarninę wlewa, A tu z garnca się wysuwa Brzydki kurp zamiast mięsiwa. Krzyknęła więc: "Cóż za psota, Co się stało, co to znaczy Ach wiem - to ów dziad niecnota, To zrobił ów dziad żebraczy". Tak więc poszło z tym obiadem, Jedni sie z tej rzeczy śmiali, Drudzy szli w pogoń za dziadem, Lecz nie wiem, czy go dognali. Odpowiedz Link