Dodaj do ulubionych

"Cesarski Poker"

10.02.07, 19:43
Tralala, opowiedziała mi, że kilka dni temu, przed inscenizacją Bitwy pod
Jonkowem, wiele ludzi nie wiedziało o co tak na prawde chodzi, kto z kim się
bił i czy Napoleon oszukał Polaków czy nie ?
Przyznam się, ze do tych ludzi i ja należałam do czasu, kiedy nie trafiła do
moich rąk książka "Cesarski poker" Waldemara Łysiaka. I to jest to ! No jó !

"I cesarz to zrobił, pomścił nas, przywrócił Polskę do życia. W podzięce wciąż
się słyszy: "Napoleon oszukał Polaków !".
Skąd się to bierze ? Jakie to jest krzywdzące dla Napoleona.
Wyjaśnimy to w dalszej części, przy rozdawaniu kart pokerowych w Tylży gdzie
też się szykuje feta z okazji okrąglutkiej rocznicy 200 lat temu....
Zapraszam.
Tralala pamiętasz ?
Cóż znaczy nazwa ?
- Na litość Boga, człowieku ! Cóż znaczą nazwy, cóż wolałbyś ? Księstwo wolne
i niepodległe, jakie mamy, czy Polskę Polską zwaną z pozorami wolności jeno ?
Cesarz Napoleon Bonaparte
schlesien.nwgw.de/board/viewtopic.php?t=457
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: "Cesarski Poker" 10.02.07, 19:54
      Ale powinniśmy coś niecoś wiedzieć o samym Napoleonie
      Ta wiadomości na pewno nas zdopinguje do głębszego zrozumienia inscenizacji.

      Poker polityczny jest tak stary, jak stara jest polityka i dyplomacja. Oszustwem
      w pokerze nazywamy blefem. Wszyscy byli hazardziści, jak słusznie zauważył znany
      Warmijakom Bismarck - agresywna polityka międzynarodowa jest "krwawą grą sił i
      hazardu."
      Ze wszystkich historycznych pokerów jednym z najbardziej interesujących wydaje
      mi się (pisze Waldemar Łysiak) ten, w którym wzięło udział dwóch wielkich
      cesarzy: cesarz Francuzów Napoleon I i imperator Rosji Wszechrosyji Aleksander
      I. Grali przez pewną zamkniętą epokę, zwaną dzisiaj napoleońską, równo
      piętnaście lat.
      Ten poker odbywał się też na ziemiach warnijskich, gdzie własnie 2 lutego
      uczciliśmy Bitwę pod Jonkowem równo 200 lat temu w 2007 roku.
      Gietpe buł
      grochówkę i mnód psił
      Zapraszamy do galerii zdjęć.
      schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=371
      • rita100 Re:Poker - czyli prezentacja graczy 10.02.07, 19:57
        Poker - czyli prezentacja graczy
        W 200 rocznicę obchodzoną na ziemi Warnijskiej zapoznamy się z graczami.
        Tralala pytała się o rodowód Napoleona. Napoleon był synem korsykańskiego
        adwokata Karola Buonapartego, urodził się 1796r
        Rodowód Napoleona wywodzi się jeszcze z czasów średniowiecznych. Jeszcze w
        latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych niemiecki profesor Fritz Ernst
        dowodził, iż przodkami Napoleona byli Turcy, którzy przybyli na Korsykę z
        Egiptu. Ale tak głęboko nie będziemy wchodzić.
        Kiedy Napoleon stał sie cesarzem , wszyscy chcieli udawadniać jaką ma szlachetną
        i wielką posiada geneanalogię.
        Wszystko tak jest skomplikowane, ze tylko możemy przypuszczać. Czy Napoleon był
        bękartem czy nie, to rozważania naukowe.
        Na Korysce rodzina Napoleona posługiwała sie nazwiskiem włoskim Buonaparte
        dopiero w Paryżu Napoleon sfrancuszczył je wyrzucając 'u'.
        Tak więc na Korsyce był on Napoleonem Buonaparte a we Francji Napoleonem
        Bonaparte. Z ubogiego szlachetki wyrósł na jednego z największych monarchii.

        Drugi gracz urodził się 1777 roku i był o 8 lat młodszy od Napoleona. Kim był
        ten drugi gracz ?
        Ten to sie urodził od razu w wielkiej rodzinie choć jak mówi przysłowie: nie
        tylko miecz, ale nawet linia kądzieli budziła sporo wątpliwośćci.
        Formalnie Aleksander Pawłowicz, syn Pawła I i ukochany wnuk Katarzyny II carycy
        Rosji. Katarzyna urodziła chorowitą córeczkę i zamieniła na zdrowego chłopczyka
        i tak powstał ojciec Aleksandra I.
        Ojciec Aleksandra całkowicie nie był podobny do carskiej rodziny, miał odruchy
        klasycznego wariata, szaleniec, ktory w nagłym impulsie wydał taką oto komendę :
        - W prawo zwrot, na Sybir !
        Oczywiscie , ze Katarzyna II nienawidziła swojego syna.
        Całą swą miłość przelała na wnuka Aleksandra i jego posadziła na tronie carskim
        • rita100 Re:Poker - prezentacja widowni 10.02.07, 19:59
          Poker - prezentacja widowni
          "Była to sama śmietanka starego kontynentu, wielce osobliwa.

          Król Anglii, Jerzy III, którego obłęd ukrywano dość długo, by jednak w roku
          1811, kiedy już stał się kompletnym wariatem, odesłać go z tronu na leczenie.

          Król pruski, Fryderyk Wilhelm III, nadęta kukła, niezgrabna, pozbawiona
          jakichkolwiek talentów i pogardzana przez własne otoczenie - Napoleon mówił o
          nim: "Głupi jak feldfebel".

          Cesarz austriacki, Franciszek, tępy i zawsze uroczysty, w pełni zasługujący na
          epitet, którym go obdarzono: "Głupiec w gali".

          Król Hiszpanii, Karol IV, wyśmiewany przez całą Europę ślepy rogacz, który
          kochanka swej żony uczynił pierwszym ministrem królewstwa, niewątpliwie również
          zasługujący na pomnik głupoty.

          Król Neapolu, Ferdynand I, wszechświatowy champion rogaczy owej doby, leniwa i
          bezrozumna marionetka w rękach królowej Marii Karoliny.

          król Szwecji, Gustaw IV, pogrążony w mistycyzmie, znienawidzony przez cały naród
          i wreszcie 'zdymisjonowany' przez sejm.

          Zaiste, doborowe towarzystwo.

          Czyli nie znalazł się ani jeden konkurent dla Aleksandra i Napoleona. Tylko oni
          dwaj mogli zagrać o tytuł arbitra Europy. I zagrali.
          • rita100 Re: Poker - I runda 10.02.07, 20:01
            Poker - I runda
            Była to runda jeńców i morderców.

            Pierwsza runda zaczeła sie od zdobycia przez Francuzów wyspy Malty.
            U Napoleona wszystko zaczynało się i kończyło na wyspach. Urodził się na
            Korsyce, wygnany został na Elbę, zmarł na Świętej Helenie.

            Flota francuska bez większych kłopotów zdobyła Maltę. Klopoty natomiast były w
            Europie, bo podczas nieobecności Bonapartego powstała koalicja antyfrancuska.
            Dwie rosyjskie armie rosyjskie cara Pawła I nadciągnęły ze wschodu. Jedną armią
            dowdził Korsakow, drugą Suworow. Tak, ten Suworow , ktory budził grozę, kat
            Polaków i Turków, ach jak się wtenczas bali ich Francuzi.
            A więc przedstawmy w tej rundzie Suworowa - brzydota jego była legendarna. Sami
            Anglisy przyznali , ze i też był obłakany w jakiejś tam części.
            Do zdobytego Mediolanu Suworow wjechał głośno i honorowo siedząc na kozackim
            koniku. Siedział w bieliźnie, a tłumy zbierające się - błogosławił. Na oczach
            Włochów i Włoszek, z siadł z konia, rozebrał się do naga i wziął kąpiel w
            fontannie miejskiej.
            Wśród zwyczajów wojskowych był taki jeden - pobudka: osobiście budził armię
            naśladując donośnym głosem ku-ku-ku-ku !
            Jak mówi autor - bardzo trudno określić jakim był kogutem Soworow, w każdym
            razie pechowym - zmarł (1800) na syfilis.
            Soworow miał prostą dewizę w walce "bystrota i natisk" - czyli pchał się szybko
            do przodu miażdząc przeciwników.
            Dobra, dobra, wracajmy do I rundy.
            Więc mimo armii Suworowa i Korsakowa wojska rosyjskie musiały uciekać spod
            Zurychu, uciekać bo zostały rozbite przez Francuzów pod dowództwem Massena. Tak
            , taktyka zwyciężyła, mieli dobre karty w grze.
            Kiedy ładnie się rozciagały linie armii rosyjskiej wtedy Massen zadał potworny
            cios, przygwoździł Korsakowa do Jeziora Zuryskiego i rozdeptał, biorąc kilka
            tysięcy jeńców, wszystkie armaty (100 stuk), zapasy i skarbiec.

            A Napoleon powrócił 9 października 1799 roku do Francji.

            Zwróćcie uwagę na jeńców - bo to rozdanie pokerowe zostało nazwane rozdanie
            jeńców i morderców.
            Jeńców już mamy.
            Teraz przejdźmy do morderców.
            • rita100 Re: Runda jeńców i morderców 10.02.07, 20:03
              No cóż car Paweł I, syn carzycy Katarzyny II objął tron.
              Można o tym długo mówić i w jaki sposób zamordowana została Katarzyna i w jaki
              sposób car Paweł I. Zamach za zamachem , spisek za spiskiem , tragiczne to
              wszystko i tak oto mamy na tronie cara Aleksandra I.
              Kto uknuł spisek i jaka to była wielka zbrodnia , wypadałoby sie przyjrzeć
              bliżej, bo mordercy cara Pawła I zostali później awansowani dowócami wojsk
              rosyjskich.
              Stąd mówimy o rundzie pokerowej morderców cara PawłaI.
              Na tronie mamy teraz z grze cara Aleksandra I.

              Mając chwileczkę czasu wróćmy do rodów carskich.
              Być carem w Rosji to straszna rzecz. To że , Katarzyna swojego męża otruła w
              spisku, to że podmieniła własne dziecko na inne, to że sama zginęła wskutek
              spisku w 1796 roku okrutną śmiercią w wychodku na polskim tronie królewskim
              Lechitów to wszystko mówi jak straszna to rzecz być carem w Rosji. O godności
              umierania jak w Czrodziejskiej Górze nie może być mowy. Ale i spisek dosięgnął
              Pawła I ojca Aleksandra I. Zginął on również śmiercią okrutną we własnym pokoju
              gdzie obok smacznie spał synek - Aleksander. Z cara Pawła I zrobiono jajecznicę
              wśród pijackich szałów, tańców, ochrypłych śpiewach i kopania trupa.
              Na wieś o śmierci cara Pawła I, ktorego oficjalny komunikat brzmiał, ze zmarł na
              apoplesksje Napoleon bardzo się przestraszył. Bał się też o siebie.
              - Mogli by już Rosjanie wymyślić jakąś inną chorobę dla pozornej śmierci ich
              władców. Był przekonany, ze mord inspirował wywiad brytyjski. Do dziś tego nie
              można udowodnić.
              Kto brał udział tym mordzie ? Ano generał Bennigsen (szef- morderca) i został on
              natychmiast po morderstwie gubernatorem Litwy, a od roku 1807 roku nabrał
              większego znaczenia.
              Książe Piotr Wołkoński również otrzymał nagrodę jako szef sztabu głównego,
              generał , adiutant cara. Następnie demon nocy hrabia Uwarow również został
              mianowany generałem. Na dalszych spiskowców już nam czasu brakuje, ale będziemy
              ich jeszcze wspominać w następnych rundach.

              Reasumując Francuzi tą runde wygrali mając jeńców rosyjskich, a Rosja ma morderców.
              • tralala33 Re: Runda jeńców i morderców 10.02.07, 21:05
                generał Bennigsen - to nazwisko nam już znane, ale przecież z dużo późniejszych
                czasów, z bitwy pod Tannebregiem w I wojnie światowej.
                Swoją drogą, w mrocznych barwach odmalował Łysiak Rosyjskie Imperium.
                • rita100 Re: Runda jeńców i morderców 10.02.07, 23:12
                  Nie tak bardzo, bo nie zapomniał o sielankach Imperium - to dopiero były fajerki.
                  Jakiś ten świat napoleoński wydaje mi sie zepsuty do granic możliwości.
                  Generał Bennigsen - zwrócę na niego szczególną uwagę.
                  • rita100 Re: Poker - II runda 12.02.07, 20:37
                    Poker - II runda
                    Była to runda szeregowców i podoficerów, a zarazem rozdanie decydujące pod
                    Austerlitz.

                    Ta runda trwała pięć lat. I tak jak w pokerze - nie w każdym rozdaniu dochodzi
                    do decydującego starcia. Dopiero gdy figury po obu stronach w jednym momencie
                    ułożą się w znaczącą kombinację, następuje wielka gra.
                    Przygotowanie do drugiej rundy rozpoczęło się od wzajemnych bon tonów. Car Paweł
                    był już przeszłością, do gry wchodzi car Aleksander !.
                    Nienawiść Aleksandra do Francji rosła, szczególnie po koronowaniu się Napoleona
                    w Paryżu na cesarza, a w Mediolanie na króla Włoch. Tego car nie mógł ścierpieć.
                    Przygotowania do koalicji antyfrancuskiej rozpoczęły się. Petersburg układał się
                    z Anglią. Wciągano w to jeszcze Austrie i Prusy. Licytacja robi się gorąca.
                    W licytację wchodziło też 'wskrzeszenie Polski'.

                    oto cytat:
                    "W mroźny poranek 21 września 1805 roku, po uroczystym nabożeństwie przed
                    ołtarzem Matki Boskiej Kazańskiej Aleksander wyruszył z Petersburga za swymi
                    wojskami na zachód. W końcu września dotarł do Puław; zatrzymał się w pałacu
                    Czartoryskich (rosyjski minister sprawa zagranicznych) i balował tam przez
                    piętnaście dni wśród oczarowanych nim pięknych Polek oraz Polaków, którzy,
                    oszołomieni wizją zmartwychwstania ojczyzny, zbiegli się doń zewsząd i całowali
                    go po rękach za przyrzeczenie. Złożył im to przyrzeczenie w chwili wzruszającej
                    szczerości: tak, Prusy zostaną przez niego zmiażdzone, a wolna Polska odbudowana!"
                    (...)
                    Jak wiadomo wszystko było grą. Pocałunki jakim obdarzyli entuzjaści cara, nie
                    wyszły na dobre , bo oto gdy rosyjski poseł w Berlinie, zdradził pruskiemu
                    kanclerzowi, Hardenbergowi, sekrety "planu puławskiego" i gdy wysłany przez cara
                    (za plecami Czartoryskiego i Polaków) do Berlina książe Dołgoruski nacisnął
                    mocniej Fryderyka Wilhelma III i przestraszone Prusy zgłosiły gotowość do
                    ustępstw (choć wcześniej wymigiwały się z układu). Tylko na to czekał car
                    Aleksander I i poędził do Berlina i od ręki przekazał całą listę Polaków
                    patriotów, którzy w Puławach wspomnieli o niepodległości Polski. Berlinn
                    rozpętał okrutną akcję represyjną wobec tych ludzi.
                    Mimo wszystko Prusacy ostatecznie nie wzieli udział w wojnie mimo , ze car
                    Aleksander smarował do nich cholewki. A więc ta karta Aleksandra nie była mocna.
                    Kolejne drobne rozdania również nie przyniosły carowi sukcesu. Atakował,
                    przebijał, a Napoleon sprawdzał i wygrywał. W połowie listopada wojska rosyjskie
                    zostały pobite pod Amstetten, St. Poeltem i Hollabrum, a tylko pod Durrenstein
                    jakiś tam remis. Gra toczyła się na terenie Austrii.
                    --

                    Tak tyle mamy w tej rundzie o Polakach.
                    Zajmiemy sie teraz wojskiem, różnicą między jedną armią , a drugą.
                    • rita100 Re: Poker - II runda 13.02.07, 21:02
                      "Wielka Armia została przez Napoleona przerzucona na naddunajski teatr działań z
                      baz nad kanałem La Manche w momencie kiedy napuszczeni przez cara Aleksandra
                      Austriacy rozpoczęli kroki wojenne przeciw Francji. Pierwszym celem Napoleona
                      było niedopuszczenie do połaczenia się armii austriackiej i rosyjskiej. Armia
                      rosyjska nie zdołała zagrodzić Francuzom drogi do Wiednia i po kilku krwawych
                      starciach, została odepchnięta w kierunku Brno i Ołomuniec, gdzie przygotowywała
                      się do rozstrzygającej bitwy.
                      Doszło do niej w pierwszych dniach grudnia 1805 roku w pobliżu małej wioski
                      Austerlitz (dzisiaj Sławkowo)"
                      • rita100 Re: Poker - II runda 13.02.07, 21:03
                        "Czas przedstawić karty obydwu graczy w tym ostatnim rozdaniu. Francuzi mieli
                        około siedemdziesięciu pięciu tysięcy żołnierzy, Rosjanie o kilka tysięcy więcej
                        oraz pomagających im kilkanaście tysięcy Austriaków. Ilościowo więc karty te nie
                        różniły się znacznie, jakościowo tak !
                        Napoleon potrafił wychować żołnierzy karami o charakterze psychologicznym.

                        Fajny przykład podam:
                        Kiedy żołnierze Starej Gwardi wywołali burdę w knajpie, a potem umówiło się stu
                        gwardzistów i stu piechurów pod miastem i kończyli burdę gdzie padło zabitych
                        trzydziestu trzech ludzi i trzeba było ich rozdzielać, bo tak się zaczeli miedzy
                        sobą rąbać, że aż co do jednego mogli się zarąbać, no więc kiedy Napoleon sie o
                        tym dowiedział, że na dodatek jatka zaczęła się przez jakąś pioseneczkę śpiewaną
                        w knajpie to rozkazał wydrukować jej tekst, po czym zmusił gwardzistów do
                        przemarszowania przez miasto z bronią pod lewym ramieniu i z ową karteczką
                        przypiętą na każdej piersi.
                        Była to dla tej Starej Gwardii hańba, katastrofa. Wielu z nich nigdy przedtem
                        nie uroniło ani jenej kropli łzy, a wówczas w Boulogne, beczeli w głos
                        maszerując, a ludzie stojący na ulicach zamarli z przerażenia i nikt nawet nie
                        był w stanie się śmiać.
                        Od tej pory burdy w wojsku się skończyły smile
                        • rita100 Re: Poker - II runda 13.02.07, 21:05
                          Napoleon miał też wspaniały system nagród i awansów.
                          Żołnierze Napoleona nosili w tornistrach buławy marszałkowskie, bo awansować do
                          najwyższego stopnia mógł każdy. Następowały one dość szybko i to z różnych powodów.
                          I znów posłużymy się ciekawym przykładem szybkiego awansu na generała syna
                          robotnika Jana Ludwika Grosa.
                          W roku 1807 Gros był jednym z wielu pułkowników Wielkiej Armii który został
                          generałem.
                          Słuchajcie, fajne tosmile

                          "Pewnego dnia, stojąc w korytarzu w Tuileriach, Gros zaczął poprawiać sobie
                          kołmierz przed lustrem. Widok własnego odbicia tak mu się podobał, że zaczął
                          mówić sam do siebie , czyli do lustra:
                          - Ach, gdyby czlowiek tak dzielny jak ty, z twoją duszą żołnierza, znał
                          matematykę, to cesarz z pewnoscią zrobiłby cię generałem.
                          W tym momencie poczuł na ramieniu czyjąś dłoń (była to dłoń Napoleona, który
                          właśnie przechodził korytarzem)
                          - Już nim jesteś, Gros.
                          I w rok później Gros, został baronem Cesarstwa.

                          Jak z tego widać, żołnierze napoleońscy znajdowali po drugiej stronie lustra nie
                          gorszą krainę czarów niz Alicja."
                          Trochę zatrzymamy sie przy Armii napoleońskiej, taki życiowe ciekawe
                          niespodzianki , za czym dojdziemy do charakterystyki armii rosyjskiej.
                      • tralala33 Re: Poker - II runda 13.02.07, 22:06
                        "... gdzie przygotowywała się do rozstrzygającej bitwy.
                        Doszło do niej w pierwszych dniach grudnia 1805 roku w pobliżu małej wioski
                        Austerlitz (dzisiaj Sławkowo)"

                        Ciekawe, czy i tam odbywają się rekonstrukcje tej bitwy?
                        • rita100 Re: Poker - II runda 13.02.07, 22:09
                          Ni , nic ni słyszała, ale sprawa Napoleona ni je taka uswięcana - ni ziam
                          daczemu, moze bez to co historycy eszcze sie spierajó co do intencji walk.
                          • rita100 Re: Poker - II runda 15.02.07, 21:00
                            Marzeniem każdego z żołnierzy Wielkiej Armii był krzyż ustanowionej przez
                            Napoleona Legii Honorowej, zwłaszcza zdjęty przez samego cesarza z własnej
                            piersi i zawieszony na piersi odznaczonego. To się zdarzało często.
                            Podczas kampani włoskiej, po bitwie pod Roveredo, głodny Napoleon zwrócił się do
                            jednego z żołmierzy o podzieleniem się jedzeniem. Ten bidoczek przełamał suchar
                            na pół i się podzielił. W kilka lat później Napoleon rozpoznał darce i otrzymał
                            krżyż Legi.
                            Legie Honorową traktował jako maskotkę , kupując w ten sposób serca żołmierzy.

                            "Napoleon często przebierał się za cywila i badał nastroje. Na swoich żołnierzy
                            sie nie obrażał.
                            W roku 1807 w Polsce, gdy zabrakło prowiantu dla armii i żołnierze musieli się
                            żywić przez tydzień własnym przemysłem, przebrał sie po cywilnemu i poszedł do
                            biwakujących. W popiele jednego z ognisk, wokół którego spała kampania piechoty,
                            ujrzał ziemniaki. Wygrzebał sobie kilka z żaru końcem szbli, a wówczas któryś z
                            żołnierzy odemknął oko i spytał:
                            - Hej ty, cwaniaku, nie przeszkadza ci to, ze nam rąbiesz kartofle ?
                            - Wybacz kolego, ale jestem taki głodny....
                            - To weź jeden lub dwa, jeśli juz musisz, i spieprzaj !
                            Ale intruz nie spieszył się ze "spieprzaniem", wobec czego żołnierz zerwał się,
                            pchnął go i....padł na kolana, poznał bowiem cesarza. Uderzył cesarza !
                            - Sire, karz mnie rozstrzelać, błagam !
                            - Nie bredź, synku. To ja jestem winien. I nie wrzeszcz tak, bo ich pobudzisz i
                            dopiero bedzie mi wstyd ! - uciszył go Napoleon i wkrótce poteem awansował na
                            porucznika."
                            Napoleon, osobiście zbierał z pola bitwy rannych i to bez różnicy, swoich i
                            przeciwników - zgodnie z jego rozkazem rannych żadnej ze stron, a takze oficerów
                            nie wolno było wyrózniać."

                            Swoją drogą, jak pisze autor był to teatr, ale teatr tak skuteczny, taki
                            uwodzicielski, a Napoleon ich uszczęśliwiał. Dbał o mundury, obuwie, prowiant.
                            - Cóz chcecie, to są moje dzieci, a to co robię, to moje rzemiosło. Sam też sie
                            nie oszczędzał.
                            Który żołnierz na swiecie nie chciałby takiego ludzkiego stosunku ? To wszystko
                            miało odzwierciedlenia w walkach i bojach. Zołnierze Napoleona kochali.
                            • rita100 Re: Poker - II runda 15.02.07, 21:01
                              A oto ciekawa scena rozegrana, no sami łobaczcie:

                              "Napoleon często przebierał się za cywila i badał nastroje. Na swoich żołnierzy
                              sie nie obrażał.
                              W roku 1807 w Polsce, gdy zabrakło prowiantu dla armii i żołnierze musieli się
                              żywić przez tydzień własnym przemysłem, przebrał sie po cywilnemu i poszedł do
                              biwakujących. W popiele jednego z ognisk, wokół którego spała kampania piechoty,
                              ujrzał ziemniaki. Wygrzebał sobie kilka z żaru końcem szbli, a wówczas któryś z
                              żołnierzy odemknął oko i spytał:
                              - Hej ty, cwaniaku, nie przeszkadza ci to, ze nam rąbiesz kartofle ?
                              - Wybacz kolego, ale jestem taki głodny....
                              - To weź jeden lub dwa, jeśli juz musisz, i spieprzaj !
                              Ale intruz nie spieszył się ze "spieprzaniem", wobec czego żołnierz zerwał się,
                              pchnął go i....padł na kolana, poznał bowiem cesarza. Uderzył cesarza !
                              - Sire, karz mnie rozstrzelać, błagam !
                              - Nie bredź, synku. To ja jestem winien. I nie wrzeszcz tak, bo ich pobudzisz i
                              dopiero bedzie mi wstyd ! - uciszył go Napoleon i wkrótce potem awansował na
                              porucznika."
                              Napoleon, osobiście zbierał z pola bitwy rannych i to bez różnicy, swoich i
                              przeciwników - zgodnie z jego rozkazem rannych żadnej ze stron, a takze oficerów
                              nie wolno było wyrózniać."
                              • rita100 Re: Poker - II runda 16.02.07, 20:43
                                Tak, Napoleon 'bóg wojny' dbał o żołnierzy, potrafił słowami, odezwami upajać
                                ich mocniej niż rosyjskich żołnierzy kubkami wódki otrzymywanymi w nagrodę od cara.
                                Przejdźmy teraz do carskich podopiecznych.

                                Car - poeta, car mistyk car Aleksander traktował żołnierzy swoich jak bydło.
                                Pędził ich do walki jak tłum chamstwa nawet nie tłumacząc celu walki. Trzymał
                                wojsko staromodnie.
                                W bitwie pod Austerlitz wzięło czynny udział siedmiu francuskich marszałków:
                                Bernadotte, Berthier, Bessieres, Davout, Lannes, Murat i Soult.
                                Z kolei Alesander miał pod Austerlitz dwóch generałów Kutuzowa i Bagrationa.
                                2 grudnia 1805 roku zaczął się bój między Napoleonem i Aleksandrem pod
                                Austerlitz. Straszna walka się zaczęła między armiami.
                                Wyrżnięcie kawalerii gwardii rosyjskiej spowodowało przełom. Potem zaczęła się
                                rzeź. Cześć Rosjan uciekała przez skute lodem jeziora Menin i Zacany. Francuzi
                                swoimi działami zasypali lód gradem kul i potopili setki nieprzyjaciół.
                                Francuski generał Langeron odezwał się tuż po bitwie do generała Dochtórowa:
                                - Widziałem już różne klęski, ale takiej nie mogłem sobie nawet wyobrazić.
                                "Eksperci militarni zgodzili sie z nim, nazywajac Austerlitz "drugim, okok Kann
                                Hannibala, arcydziełem taktycznym w historii wojen"
                                Car Wszechrosji uciekał z pola bitwy i pędził co sił w kierunku swojego
                                Imperium. Radziecki historyk napisał:
                                "Aleksander drżał jak liść i straciwszy panowanie nad sobą rozpłakał się.
                                Uciekał jeszcze kilka następnych dni".
                                Napoleonowi mimo zwycięstwa nie było łatwo. Jego marszałkowie ciągle się
                                kłócili,przekomarzali sie i złoscili. Dlatego też dzień po bitwie Napoleon oddał
                                hołd prostym żołnierzom dzieki którym wygrał tą rundę pokerową. Marszałkowie
                                mieli tu niewiele do powiedzenia, ich czas będzie w następnych rundach.

                                Nadchodzi 3 runda roku 1807, czyli nasza Warmińska. Zrozumiemy o co toczył się
                                bój i jaką rolę odegrały walki, które w tym roku obchodzimy 200 lecie.
                                Była to runda marszałków i generałów, a rozdanie decydujące było pod Friedlandem
                                czyli pod Lidzbarkiem Warmińskim.
                                Zwracam uwagę na wierszyk:
                                "Złą dolę znoś jak dobrą,
                                mając to na względzie,
                                że gdy będziesz źle znosił,
                                gorzej ci z tym będzie".
                                • rita100 Re: Poker - III runda 17.02.07, 22:36
                                  To runda marszałków i generałów czyli rozdanie decydujące pod Friedlandem.

                                  Czas marszalków i generałów w cesarskim pokerze nadszedł bardzo szybko - już w
                                  roku 1807 - i trwał równo pół roku. Mowa o wojnie francusko-rosyjskiej Anno
                                  Dominium 1807 na terenach pruskiego i rosyjskiego zaboru Polski, czyli o tzw.
                                  "pierwszej wojnie polskiej Napoleona".
                                  Niestety żołnierze byli już zmęczeni walką we wszystkich prawie krajach.
                                  Przestało ich już to bawić. Armia była juz u kresu wytrzymałości. Żołnierze
                                  walczyli już z musu. Właśnie podczas kolejnej wojny z Rosją w roku 1807, po raz
                                  pierwszy rozległy się krzyki po kilku bitwach - zamiast "Niech żyje cesarz" -
                                  okrzyki: "Niech żyje pokój !". Przyczyną też były warunki pogodowe, bo kampania
                                  toczyła sie podczas brzydkiej zimy i wiosny.
                                  Tym razem marszałkowie musieli bardzo ze sobą współpacaować i wspierać się
                                  wzajemnie. W tym okresie zapomnieli o swoich waśniach i współdziałali ze sobą
                                  jak bracia, dlatego w tej runidzie byli doskonałymi figurami.

                                  W armii carskiej sytuacja była identyczna , tyle że żołnierze tam byli
                                  automatami, nakręcanymi strachem i trzymaniem pruskiej dyscypliny według wzorca
                                  Fryderyka II. Tym razem, nie car Aleksander dowodził ale dowództwo oddał swoim
                                  generałom.
                                  Król pruski, Fryderyk Wilhelm III, nie chciał tej wojny, ale chciała jego żona
                                  Luiza, oraz armia pruska nudząca się przez ten czas i będąca tylko w charakterze
                                  widza.
                                  Wypowiedzieli Napoleonowi wojnę, a Napoleon szybko wyprowadził ich z błedu.
                                  Dokładnie w ciągu jednego dnia, 14 października 1806 roku pod Jeną i Auerstaedt.
                                  Na tych polach armie pruskie przestały istnieć, a po miesiącu przestały istnieć
                                  Prusy jako takie.
                                  Wówczas dopiero do stolika brydżowego zasiadł Aleksander i tak zaczęła sie
                                  trzecia runda pokerowa.
                                  Jednocześnie Wielka Armia po skopaniu Prus przekroczyła Odrę i parła dalej na
                                  wschód, a Polacy słali do Napoleona błagania o odbudowanie ich niepodległosci.
                                  • rita100 Re: Poker - III runda 19.02.07, 20:46
                                    W tej trzeciej rundzie Napoleona podstawowym celem było oczywiście pobicie
                                    przeciwnika, ale tylko po to, by Aleksander I car Rosji uznał wreszcie
                                    Bonapartego za równego sobie jako Cesarza Europy i doprowadzić do pokoju.
                                    Na scenę teatru w kampanii 1807 roku wskoczyli francusccy marszałkowie jak :
                                    Bernadotte, Davout, Lannes, Augereau, Murat, Berthier, Soult i Ney. Było ich
                                    ośmiu wspaniałych.
                                    Było to 200 lat temu i z miłą chęcią zapoznamy się z tymi bohaterami.
                                    • rita100 Re: Jan Babtysta Bernadotte 19.02.07, 20:47
                                      1. Gaskończyk Jan Babtysta Bernadotte (1763-1844), zaczął karierę wojskową mając
                                      17 lat, wspiął się wysoko, odznaczał się bardzo kształtnymi kończynami dolnymi
                                      - towarzysze broni nazywali go "sierżant- piękna nóżka"
                                      Odkąd tylko poznał Napoleona, intrygował przeciwko niemu i był zamieszany nawet
                                      w spisek w roku 1804.
                                      Lecz Napoleon pokrzykując , że zastrzeli zdrajcę mianował go gubernatorem
                                      Luizjany, posłem Waszybgtonu i marszałkiem Cesarstwa , a na koniec ozdobił go
                                      wielką wstęgą Legii Honorowej po czym zrobił go nawet księciem.
                                      • rita100 Re: Ludwik Mikołaj Davout 19.02.07, 20:48
                                        2. Ludwik Mikołaj Davout (1770-1823), pochodził ze starej szlacheckiej rodziny
                                        burgundzkiej o silnych tradycjach żołnierskich. Mawiano: "Za każdym razem, kiedy
                                        rodzi się Davout, jedna szbla wychodzi z pochwy".
                                        Davout początkowo też za Napoleonem nie przepadał, ale kiedyś kiedy po bitwie
                                        pod Abukirem Napoleon wprowadził pod rękę skarżącego sie Davouta, to tam w
                                        namiocie sobie porozmawiali. O czym nikt nie wie. Faktem jest, ze po wyjściu z
                                        owego namiotu Davout stał się najwierniejszym sługą "boga wojny" i jako jeden z
                                        nielicznych marszałków nie zdradził go w roku 1814.
                                        Jeszcze zostańmy przy tym ciekawym człowieku. Otóż:
                                        Żołnierze "kochali go, lecz bali się jak ognia". Bali się ponieważ za brak
                                        dyscypliny, nie mowiąc o rabunku i gwałcie można było oberwać ołowiem w głowę.
                                        Utarło się piękne powiedzenie o Davoucie:
                                        "tam gdzie jest Davout, kurczęta mogą bez obawy spacerować między koszarami"
                                        A kochali dlatego, że był to jedyny korpus, w którym nigdy nie brakowalo, ani
                                        jednego sanitariusza czy kuchni polowej.
                                        Historycy twierdzą, iż Davout był 'jedynym uczniem Napoleona i pojmował strategię'
                                        Napoleon zaś podczas piętnastu lat epoki napoleońskiej usuwał go w cień -
                                        prawdopodobnie przez zazdrość.
                                        • rita100 Re: Jan Lannes 20.02.07, 20:40
                                          3. Gaskończyk Jan Lannes (1769-1809) był synem wieśniaka. Wstąpił jako ochotnik
                                          do wojska i od tej poty tam, gdzie się znalazł, wszystko wokół farbowało sie na
                                          czerwono. Doceniono jego wielki zapał w rąbaniu, siekaniu i strzelani i w
                                          przeciągu czterech lat promowano go na generała. Był on też jednym z marszałków
                                          , który pozwalał sobie na przeklinanie i kłócenie się nawet w obecności
                                          Napoleona. Soczyście klął , może też i z tego powodu wybaczano mu wiele. Został
                                          też księciem Montebello. Miał dwie żony.
                                          W tej swojej brawurze był często kontuzjowany. W Hiszpanii uratowano mu życie,
                                          zaszywając całego w świeżo zdartą skórę barana. W 1809 roku, gdy kula armatnia
                                          oberwała mu nogę i wdarła się gangrena zmarł. Napoleon płakał przy jego łożu
                                          śmierci.
                                          Przed śmiercią jedyny raz, pierwszy i ostatni, zwrócił się do Napoleona słowami
                                          nie przeklinając:
                                          - Za kilka godzin Sire, utracisz człowieka, który bardzo Cię kochał.
                                          • rita100 Re: Piotr Franciszek Karol Augereau 20.02.07, 20:41
                                            4. Piotr Franciszek Karol Augereau (1757-1816), syn murarza. Był lokalem , był
                                            kelnerem i zawsze był wyrzucany za uwiedzenie kobiet oraz za niesubordynacje.
                                            Był bardzo dobrym szermierzem ale bardzo nieposłusznym. Zaciągał sie do wojska i
                                            uciekał. Gdzie on nie służył ?
                                            hoho w Szwajcarii, w wojsku służył pod Suworowem i w pruskim wojsku. Przedziwny
                                            przypadek sprawił, ze podaczas kamnanii napoleońskiej w której służył w 1806
                                            roku w jego ręce wpadł ten sam pułk pruski w którym służył w młodości. Augereau
                                            z radości obdarował pułkowników pruskich złotem.
                                            Augereau był bardzo kochliwy, zabijał serca kobiet i męskie ciała, a przy tym
                                            bardzo zaradny, był uczył tańców, sprzedawał zegarki, kombinował jak mógł. Czy
                                            kochał Napoleona ?
                                            Zgadliście juz czytelnicy, że kochliwy Augereau w Napoleonie się nie zakochał.
                                            Nie miał okazji. Już przy pierwszym spotkaniu w roku 1796 nie mylić z 1769,
                                            Bonaparte uspokoił jego zamiary:
                                            "- Generale, jest pan od mnie wyższy o głowę, ale jeśli natychmiast nie
                                            przestanie pan być bezczelny, to każę zlikwidować tę różnicę !
                                            Swoją złość Augereau wyładował w najbliższej bitwie pod Castiglione, za co
                                            został jej księciem.
                                            Lecz nawet będąc księciem, ten uroczy bufon, brutal i złodziej nadal pozostał
                                            łobuziakiem.
                                            Do końca życia.
                                            • rita100 Re: Joachim Murat 21.02.07, 21:10
                                              5. Gaskończyk Joachim Murat (1767-1815), syn oberżysty. Nie lepszy od innych ,
                                              kolekcjoner dam, przeklinacz, znawca i kreator mody. Znawca koni, wyćwiczony w
                                              dobrej jeździe uciekając przed 'narzyczonymi'.
                                              Jeśli chodzi o jego stroje, to jego potrzeby nie spełniali krawcy dlatego sam
                                              zaczął projektować. Jednego razu na balu Napoleon powiedział Muratowi, że
                                              wygląda jak małpa w cyrku i nakazał przebrać się w mundur.
                                              Murat to ciekawa postać, w swojej drodze awansów trzeba przyznać , że o mały
                                              włos nie został królem Polskim, został jednak królem Neapolu. (Łysiak-"Wyspy
                                              zaczarowane")
                                              • rita100 Re: Aleksander Berthier 21.02.07, 21:11
                                                6. Aleksander Berthier (1753-1815), syn inżyniera krolewskiego, urodzony oficer
                                                sztabowy, a przy tym miał upodobanie również do strojów (ach ci Francuzi), ale
                                                i bardzo pracowity. W czasie jednej z kampanii obywał się bez snu przez
                                                trzynaście dni i nocy z rzędu. Napoleon próbował mu dorównać ale zmieścił się w
                                                granicy tygodnia. Berthier zawsze był gotowy do pracy w całym umundurowaniu.
                                                Cechowało go narzekanie, kapryśność i opryskliwość.
                                                W Egipcie narzekał na słońce i piasek pustynie, w Szwajcarii na góry, w Polsce
                                                na błoto, w Rosji na śnieg, w Prusach na deszcz, i w ogóle narzekał wszędzie na
                                                wszystko.
                                                Napoleon nazwał go: 'mentor starej baby' co nie przeszkadzało go awansować. Był
                                                Wielkim Łowczym Cesarstwa i podwójnym księciem.
                                                Berthier, podobnie jak Augereau, Murat i kilku innych również porzucił cesarza
                                                tuż przed końcem Empire'u. Tylko , ze w przeciwieństwie do innych, kiedy ujrzał
                                                wojska rosyjskie maszerujące obok jego domu na Paryż, wyskoczył z okna i zabił
                                                się na miejscu.
                                                • rita100 Re: Aleksander Berthier 21.02.07, 21:12
                                                  Wielki Łowczy Berthier
                                                  "Największą bitwę stoczył w czasie polowania, które jako Wielki Łowczy
                                                  zorganizował dla Napoleona w roku 1808. Załatwił sprzet, nagonkę i zwierzynę i
                                                  popełnił jeden tylko drobny błąd: zamiast dzikich, kupił tysiąc oswojonych
                                                  królików, nie wiedząc, iż są one przyzwyczajone do otrzymania dwóch posiłków
                                                  dziennie. Kiedy więc cesarz wszedł do lasu ze strzelbą, króliki wzieły go za
                                                  pastucha i radośnie oblepiły ze wszystkich stron. Zrozpaczony Berthier nadbiegł
                                                  z batem i zaczął je siec, pragnąc rozproszyć i dać monarsze do strzału. W końcu
                                                  wygrał tę batalię, ale wówczas obrażony Bonaparte był już dawno w drodze
                                                  powrotnej do stolicy.
                                                  • rita100 Re: Mikołaj Jan Boży Soult 23.02.07, 20:32
                                                    7. Mikołaj Jan Boży Soult (1769-1851) syn ubogiego notariusza. Dzielny zawadiaka
                                                    i straszliwy rabuś. W czasie wyprawa wojennych posyępował według maksymy:
                                                    "Bierz, co sie da, niech się dzieje co chce"
                                                    Hobby Soulta stanowiło budowanie pomników. Gdzie tylko mógł - budował pomniki.
                                                    Był bardzo ambitny. Chciał zostać księciem Austerlitz, ale niestety Napoleon nie
                                                    podzielił jego ambicji.

                                                    8. Ney - największą swoją kreację stworzył w rundzie ósmej i tam go przedstawimy.
                                                  • rita100 Re: Zajmiemy sie Armią Carską 23.02.07, 20:33
                                                    Zajmiemy sie Armią Carską. Mistyk Aleksander miał figury dobrze urodzone,
                                                    głównie książęta i hrabiowie. Zagrał pięcioma dobrymi figurami, pięciu generałów
                                                    było:
                                                    Baggowut, Bagration, Baeclay, Bennigsen i Buxhowden, przy czym każdy z nich był
                                                    właściwie cudzoziemcem, a niektórzy nie mieli ani jednej kropli rosyjskiej krwi
                                                    w żyłach. Mama historia płata trzeba przyznać rózne figle.
                                                    Tak więc w Armii Carskiej mamy pięciu panów B.
                                                    Ponieważ car Aleksander I nie chciał już brać udział w wojnach po przegranej pod
                                                    Austerlitz głównodowodzącym został Niemiec , hrabia Bennigsen.
                                                  • rita100 Re: Levin August Teofil Bennigsen vel Bennina 23.02.07, 20:35
                                                    1. Hrabia Levin August Teofil Bennigsen vel Bennina (1746-1826)
                                                    Tak , tak , ten sam "szef-morderca", ktory pomógł Aleksandrowi zgładzić ojca. No
                                                    ale o tym po tym.
                                                    Bennigsen urodził się koło Hanoweru, w rodzinie szlacheckiej, a jako
                                                    czternastolatek rozpoczął służbę wojskową. O jego przeniesieniu do Rosji
                                                    zadecydowała jego 'kochliwość'. Jako strażnik więzienny tak gorliwie pilnował ,
                                                    ze bali się o osadzone kobiety w Zelle. Tam go zwolniono i zjadożony Bennigsen
                                                    wyemigrował w 1773 roku do Rosji. W armii rosyjskiej wziął udział w wielu
                                                    kompaniach ale dowodził kiepsko. Miał coś z Soulta - piękne plany, kiepska
                                                    realizacja.

                                                    A teraz to poczytajcie, jak ten Łysiak potrafi przykuć człowieka do książki.
                                                    "Wcale jednak nie musiał być zdolny, by był w łaskach cara. Wystarczyło, ze miał
                                                    zdolną małżonkę, i że car Aleksander przepadał wprost za Polkami. Tak, taki to
                                                    już był z tego Aleksandra swój chłop. Nie przepuszczał paniom róznej narodowości
                                                    i ras, ale najbardziej cenił sobie Polki. Przebierał się nawet w mundur prostego
                                                    oficera i incognito 'podrywał' w polskich dworkach. Przyczynił się też
                                                    demograficznie - mająca z nim syna pani Sulistrowska głośno się tym
                                                    przechwalała, ale radość jej mącił fakt, ze nie była jedyną mającą powody do
                                                    takiej dumy."

                                                    a dalej tak:

                                                    "Największą rozpustę swego zycia oraz córkę wyprodukował car z Marią
                                                    Czetwertyńską, małżonką Naryszkina.
                                                    Ach, te Laszki - toż ulubioną maskotką Napoleona była również Marysia.

                                                    Proszę się nie niecierpliwić już wracamy do generała Bennigsena - pisze Łysiak.
                                                    Ciekawe - nie ? smile

                                                    Ciekawe czy w inscenizacji będą wszystkie te damy ?
                                                    Powinny też być goszczone w taką rocznicę jak 200 lat.
                                                  • rita100 Re: Levin August Teofil Bennigsen vel Bennina 26.02.07, 20:49
                                                    Generał Bennigsen po zamordowaniu Pawła I musiał być usunięty z przed oczów
                                                    carycy-matki i został mianowany generalnym gubernatorem Litwy. Zaraz po
                                                    przybyciu do Wilna zakochał się w w wieku 60. lat w młodziutkiej Marii
                                                    Buttowt-Andrzejkowiczownie i wziął ślub. Zaś pani Bennigsenowa bardzo spodobała
                                                    się carowi i dlatego na balach w majątku Zakręt pod Wilnem zaczął namiętnie
                                                    obtańcowywać. Wtenczas Aleksander wpadł na pomysł, ze majątek wykupi, a w
                                                    kontrakcie zagwarantował dośmiertne mieszkanie generała Bennigsena. Majątek miał
                                                    dwóch włascicieli formalnie. Mógł więc przebywać car w majątku o każdej porze.
                                                    Bennigsen został mianowany 1 stycznia 1807 roku wodzem naczelnym całej armii
                                                    rosyjskiej. Zaś Aleksander już nie wypuszczał się na wojny, a bawił się w
                                                    majątku generałowej. I tak w czasie gdy generałowie toczyli walki, Aleksander
                                                    korzystał z uczt i tańców. Zapraszał na bal do Zakrętu, same damy wileńskie -
                                                    bez mężów !
                                                    Taki był car Aleksander I. Jego zasadą było niczym się nie przejmować.
                                                  • tralala33 Re: Aleksander Berthier 26.02.07, 20:59
                                                    rita100 napisała:

                                                    > Wielki Łowczy Berthier
                                                    > "Największą bitwę stoczył w czasie polowania, które jako Wielki Łowczy
                                                    > zorganizował dla Napoleona w roku 1808. Załatwił sprzet, nagonkę i zwierzynę i
                                                    > popełnił jeden tylko drobny błąd: zamiast dzikich, kupił tysiąc oswojonych
                                                    > królików, nie wiedząc, iż są one przyzwyczajone do otrzymania dwóch posiłków
                                                    > dziennie. Kiedy więc cesarz wszedł do lasu ze strzelbą, króliki wzieły go za
                                                    > pastucha i radośnie oblepiły ze wszystkich stron. Zrozpaczony Berthier
                                                    nadbiegł
                                                    > z batem i zaczął je siec, pragnąc rozproszyć i dać monarsze do strzału. W
                                                    końcu
                                                    > wygrał tę batalię, ale wówczas obrażony Bonaparte był już dawno w drodze
                                                    > powrotnej do stolicy.

                                                    To do kónta z zicami pasuje big_grin
                                                  • rita100 Re: Aleksander Berthier 28.02.07, 22:19
                                                    To pamnientasz, taki film był polski co i świnie w lesie buły za dzików smile
                                                  • rita100 Re: Karol Baggowut 01.03.07, 21:01
                                                    Karol Baggowut (1761-1812) pochodził z estońskiej rodziny Baggohufwudtów i
                                                    podobnie jak Bennigsen miał w żyłach niemiecką krew. Rozpoczął służbę w wojski
                                                    niemieckim, by potem przejśc do armii rosyjskiej w stopniu podporucznika.
                                                    Walczył na Krymie i Multanach, w Polsce i w Szwecji gdzie odniósł sukcesy.
                                                    Mimo to car wciąż nie chciał tańczyć z jego żoną.
                                                  • rita100 Re: Michał Barclay de Tolly 02.03.07, 21:34
                                                    Michał Barclay de Tolly (1761-1818) był wśród pięciu panów B. absolutnym
                                                    rekordzistom - wuj, który go wychowywał, zapisał go do pułku kirasjerów, jako
                                                    kaprala, nim chłopczyk skończył ósmy rok życia. Jego szkoccy przodkowie,
                                                    wyemigrowali w XVIII wieku do Meklemburga, a potem do Rygi.
                                                    Za liczne kampanie (Turcja, Szwecja, Finlandia, Polska, Prusy i Francja)
                                                    otrzymał od cara całą furę orderów, stanowisko feldmarszałka i tytuły hrabiego
                                                    oraz księcia.
                                                    Rosjanie nie lubieli 'zniemczonego Szkota', gdyż ten w towarzystwie po niemiecku
                                                    rozmawiał.
                                                  • rita100 Re: Fiodor Fiodorowicz Buxhowden 02.03.07, 21:34
                                                    Fryderyk Wilhelm czyli Fiodor Fiodorowicz Buxhowden (1750-1811) to czwarty
                                                    Niemiec w tym towarzystwie z rodu pierwszych krzyżowców, którzy przybyli na
                                                    Inflanty i założyli zakon Kawalerów Mieczowych.
                                                    Walczył w Polsce, Turcji, Austrii i a Skandynawii.
                                                    Jeszcze ojciec Aleksandar, Paweł I zrobił go generałem i majorem, hrabią i
                                                    gubernatorem Petersburga, a potem swoim zwyczajem w chwili złości wygnał won, do
                                                    Niemiec.
                                                    Buxhowden był w trzeciej rundzie, z woli Aleksandra, drugą w wojsku rosyjskim
                                                    osobą po Bennigsenie, chociaż był strasznym beztalenciem wojskowym.
                                                    Pod Austerlitz skompromitował się strasznie. Był natomiast gorliwy i grzeczny ,
                                                    mówiono nawet że lizus.
                                                  • rita100 Re: Piotr Bagration - Gruzin 02.03.07, 21:36
                                                    Piotr Bagration (1765-1812) był to ten piąty z piątki, Gruzin, pochodzący z
                                                    panującego niegdyś domu carów Imeretyńskich. Zaczął wojować w wieku 17 lat i
                                                    robił to ponoć doskonale. Nie dziwcie się , był uczniem samego Suworowa.
                                                    W roku 1805 pod Schongraben z sześcioma tysiącami ludzi powstrzymał przez cały
                                                    dzień kilkakrotnie większe siły Murata i Lannesa. On to właśnie po ucieczce
                                                    Aleksandra i kontuzji Kutozowa, wyprowadził resztki armii ze strasznego pola
                                                    Austerlitz. Otrzymał za to stopień generała-lejtnanta i order św. Jerzego. Był
                                                    też pieknym mężczyzną i kochała sie w nim siostra Aleksandra, Wielka Księżna
                                                    Katarzyna Pawłowa.
                                                    Piotrek Bagration, lubiał fantazjować i być pyszalkowatym, lubiał też robić
                                                    'głuposti', a największą jego ponoć głupotą był ożenek z przepiekną Polką,
                                                    hrabiną Skowrońską, której wyuzdane erotyczne i seksualna filantropia stały się
                                                    (po smierci męża) legendarne.
                                                    Ach te Laszki.
                                                    No własnie , przypomnijmy sobie, ze car w Laszkach gustował nadzwyczajnie."
                                                    Jednak car nie miał łatwego dostępu, a po za tym Piotruś Bagration nie ustępował
                                                    w drzewie genealogicznym, i z tej przyczyny car go nie lubiał i z tej też
                                                    przyczyny najzdolniejszy oficer rosyjski nie został postawiony na czele armii w
                                                    trzeciej rundzie cesarskiego pokera.

                                                    Gruzin wiadomo, niebezpieczny, wystarczy tylko spojrzeć na jego żonę a już można
                                                    popaść w niebezpieczeństwo.
                                                    (to porada dla tych co pojadą na urlop do Gruzji smile
                                                  • rita100 Re: Trzecia runda 8 luty 1807 02.03.07, 21:37
                                                    Trzecia runda 8 luty 1807
                                                    Ta trzecia runda składała się z kilkunastu mniejszych i dwóch dużych bitew.
                                                    Podczas gdy Napoleon politykował w Warszawie i innych polskich miejscowościach,
                                                    marszałkowie francuscy staczali bitewki.
                                                    Lannes ze swoim korpusem wdał sie w bitwe pod Pułtuskiem , cały dzień się tam
                                                    prali z liczebną armią Bennigsena i Buxhowdena. Pod Gołyminem też Francuzi
                                                    odepchneli Bennigsena i Buxhowdena. Rosyjscy generałowie dostali rozkaz od
                                                    Aleksandra wyrzucenia Francuzów na lewy brzeg Wisły za wszelką cenę. Starali się
                                                    żołmierzyki, lecz w licznych małych bitewkach i potyczkach karty Napoleona
                                                    okazywały się silniejsze - marszałkowie wciąż wygrywali i posuwali się naprzód.
                                                    Dopiero Bennigsen myślał, myślał i wymyślił zatrzymać Francuzów pod Pruską Iławą
                                                    i tam doszło do walnej bitwy 8 lutego 1807 roku.
                                                    Miała to być bitewka, pojedyneczek, ale niestety bitwa ta była rzezią - to była
                                                    rzeź ! Napoleon był obecny przy tym. Musiał dowodzić sam , bo starcia za
                                                    starciem były.
                                                    W pewnym momencie rzucił do natarcia swoje centrum, korpus Augereau. Chciał
                                                    Napoleon powtórzyć Austerlitz pod Pruską Iławą. Lecz niestety, warunki tu były
                                                    inne. Pod Austerlitz było słońce, a pod Pruską Iławą śnieg.
                                                    Tak, tak, śnieg to największa karta atutowa Aleksandra, tą kartę trzymał do
                                                    końca. Ten atut tu na tym miejscu w Pruskiej Iławie pojawił się po raz pierwszy,
                                                    a powróci za pięć lat. (dla niewtajemniczonych, chodzi o marsz na Moskwe)
                                                    Zatrzymajmy się na nocleg pod Pruską Iławą, wyśpijmy się smacznie , bo jutro
                                                    stoczymy bój z generalicją rosyjską cara Aleksandra I.

                                                    Zmęczeni ?
                                                    Cała ta bitwa pod Pruską Iławą Łysiak opisał w specjalnej książce "Kolebka".
                                                    Niestety my tylko w najważniejszych faktach jej będziemy uczestniczyć.
                                                    A teraz do spania, a sio.... pod psierzynki cieplutkie
                                                  • tralala33 Re: Trzecia runda 8 luty 1807 02.03.07, 22:30
                                                    Tak więc bitwa pod Jonkowem była tylko przygrywką do walnej bitwy pod Pruską
                                                    Iławą. Dobrze, że możemy spokojnie legnać w łoże, a nie marznąć gdzieś na
                                                    biwaku czekając na kolejną bitwę.
                                                  • rita100 Re: Trzecia runda 8 luty 1807 02.03.07, 22:33
                                                    Wyobraźmy sobie, co je zima, je śnyg, je mrożno i zieje zawierucha na dworze, a
                                                    mym jutro musim do walki stanóńć z armia rosyjską. To jedna z ciekawszych bitew
                                                    napoleońskich.
                                                    szszu, szszu, ziatr zieje
                                                  • rita100 Re: Trzecia runda 8 luty 1807 03.03.07, 20:05
                                                    Bitwa pod Iławą Pruską
                                                    I wstajemy, zbieramy się do obserwacji walki. Korpus Augereau ruszył do ataku, a
                                                    tu nagle zerwała się zamieć śnieżna i uderzyła Augereautowi w twarz. "Kohorty
                                                    centralnego ugrupowania armii francuskiej, oślepione piekielną zadymką śnieżną,
                                                    myliły kierunki i nieświadomie brnęły mozolnie ku wzgórzom, wprost w paszcze
                                                    rosyjskich dział. Coś okropnego jak pogoda. Rosjanie mają kurzawę w plecy,
                                                    błyskawicznie podciagneli olbrzymia baterię odwodu artyreryjskiego. Przerywaja
                                                    ogień na całej lini i czekają. Czekają na wojska francuskie, na ślepą zdobycz, a
                                                    wojska napoleońkie stają się coraz bardziej bezbronne, obarczeni okrutnym
                                                    wyrokiem przeznaczenia. Rosjanie widzą, ze bić się już nie będą, że są tylko
                                                    prawie jak pluton egzekucyjny, że wszystko co im pozostało do zrobienia, to
                                                    rozstrzelać zbliżające się tłumy. I rozstrzelali. Ziemię pokryły ciała
                                                    francuskich żołnierzy.
                                                    W ciągu jednego kwadransa marszałek Augereau stracił swój korpus prawie co do
                                                    jednego człowieka a sam Audereau został ciężko ranny.
                                                    Historia, do bitwy pod Iławą, nie widziała podobnej hekatomby, rekordowej pod
                                                    względem szybkości spełnienia.
                                                    (Bennigsen, szybko zameldował Aleksandra o swoim zwycięstwie pod Pruską Iławą,
                                                    choć bitwy jeszcze nie koniec...)
                                                    I wtenczas Napoleon........
                                                  • rita100 Re: Trzecia runda 8 luty 1807 03.03.07, 20:06
                                                    Napoleona uratował "cyrkowiec Franconi". Napoleon widząc, ze wszystko się wali,
                                                    podjechał do niego i powiedział z uśmiechem tak swobodnym, jak tego wymagała
                                                    rozpaczliwość sytuacji:
                                                    - Joachimie, nie pozwolisz chyba, by ci Azjaci zjedli nas żywcem ?
                                                    I wówczas pierwszy jeździec Francji, syn karczmarza, Joachim Murat, w wyszywanym
                                                    złotym kożuchu (własnego kroju, rzecz jasna) i z pękiem strusich piór u
                                                    kapelusza, siedząc w siodle podesłanym zamiast czapraka lamparcią skórą i
                                                    dyrygując laską o złotej gałce, poprowadził po lodzie największą szarżę
                                                    kawaleryjską w dziejach świata - dziewięćdziesiąt szwadronów konnicy !
                                                    Uderzenie było tak potworne, jak uderzenie obuchem w głowę. Linie rosyjskie
                                                    pękły i zostały stratowane, a galeon Cesarstwa mógł płynąć dalej.

                                                    Pobojowisko w Pruskiej Iławie nie daje się opisać. Najstarsi żołnierze dostawali
                                                    z przerażenia gęsiej skórki. Francuzi stracili piętnaście tysięcy ludzi,
                                                    Bennigsen (Rosja) prawie połowę armii !. Napoleon, zasępiony jak nigdy,
                                                    osobiście zbierał rannych, podczas gdy wojsko, miast wiwatować, krzyczało:
                                                    "Niech żyje pokój !"
                                                    "Niech żyje Francja i pokój !"
                                                    "Chleba i pokoju !"
                                                    W kilka dni później cesarz Napoleon napisał smutne słowa:
                                                    "Ojciec, ktory traci swoje dzieci, nie jest zwycięzcą. Krzyk serca gasi ułudę
                                                    sławy".
                                                  • rita100 Re: Trzecia runda 8 luty 1807 03.03.07, 20:07
                                                    A co w tym czasie robił partner od pokera Alekasnder I ?
                                                    Też grał i to przekonany od Bennigsena o swoim zwycięstwie.
                                                    Zacznijmy jednak od 'zjadania żywcem'
                                                    Aleksander puścił w ruch propagandę, która z nawiązką odpłaciła Napoleonowi za
                                                    jego dowcipy.
                                                    Jeńcy rosyjscy, przyprowadzeni przed generała Colberta padli na kolana i
                                                    błagali, by nie dał ich pożreć swoim żołnierzom, informowano ich bowiem, ze
                                                    Francuzi żywią się mięsem nieprzyjaciół ! Ci ruscy chłopi uwierzyli w to. A sam
                                                    Colbert oniemiał....
                                                    Poza tym Aleksander zwrócił się do hierarhii prawosławnej o oczytanie pisma
                                                    stwierdzające, ze Bonaparte jest zwiastunem Antychrysta i wojnę z Rosją prowadzi
                                                    w celu zniszczenia kościoła. O tym powinni pamietać dniem i nocom Rosjanie.
                                                    --
                                                    Tak, co potrafi dobra propaganda ? Od wieków wiadomo.

                                                    Ostateczne baty w tej rundzie dostanie Aleksander I 14 czerwca 1807, a śniegu
                                                    już tam nie było.
                                                    Odpocznijmy i zbierzmy siły do tej ostatniej bitwy tej rundy. Jak widać Warmia
                                                    odegrało tu wielką rolę, a ziemia jej trupami zasłana była tak francuskimi i
                                                    rosyjskimi. Sam Napoleon walczył kiedy car Aleksander bawił sie z damami dworu w
                                                    Petersburgu.
                                                  • rita100 Re: Trzecia runda 8 luty 1807 05.03.07, 22:32
                                                    "Ostatecznie baty w tej rundzie dostał car Wszechrosji pod Friedlandem 14
                                                    czerwca 1807 roku. Nie było juz tam śniegi. Byli natomiast marszałkowie
                                                    francuscy w wyśmienitej dyspozycji. Zmusili, przy największym udziale Lannesa,
                                                    wojska Bennigsena do przyjęcia bitwy w bardzo niekorzystnym dla Rosjan terenie,
                                                    i to w sytuacji, gdy Bennigsenowi nie udało sie przerzucić na czas przez rzekę
                                                    Łynę całej swej artyrerii. Napoleon po przybyciu na miejsce zauważył:
                                                    - Rzadko kiedy udaje się przyłapać nieprzyjaciela na tak wielkim błędzie.
                                                    Jakby w odwecie za pogrom Augereau pod Pruską Iławą - pod Friedlandem
                                                    zadecydowała artyreria francuska: i zmasowany ogień kartaczowy. Tym razem
                                                    Rosjanie próbowali odwrócić kartę atakiem kawalerii, którą jednak
                                                    zdziesiątkowano działami. Podobieństwo do Austerlitz polegało na tym, że kiedy
                                                    uciekająca armia cara podpaliła mosty, tysiące odciętych na 'francuskim' brzegu
                                                    Łyny żołnierzy potopiło się w rzece. Stracili Rosjanie trzydzieści tysięcy ludzi
                                                    i wszystkie działa !
                                                  • rita100 Re: Trzecia runda 8 luty 1807 05.03.07, 22:32
                                                    I to już był koniec rundy. Marszałkowie francuscy szykowali się do
                                                    obstalowywania sobie w Paryżu nowych triumfalnych portretów i do nowych
                                                    wzajemnych porachunków. Chodzi pewnie o wpisanie nazwy miejscowości Friedland
                                                    czyli Lidzbarka Warmińskiego na Łuku Triumfalnym w Paryżu. To już poznaliśmy
                                                    historię tego uwiecznienia miasta warmińskiego.
                                                    Berthier napisał zaraz po bitwie: "Jakąż szaloną odwagę wykazał Ney! Jemu
                                                    zawdzięczamy zwycięstwo". I po tym marszałkowie francuscy zaczęli wzajemną
                                                    słowną krucjatę, by podnieść swoje sukcesy.
                                                    Aleksander nie miał juz czym grać, gdyż jego figury zawiodły. I dlatego przystał
                                                    na zgodę. W ten sposób Bonaparte osiągnął swój cel i wygrał trzecią rundę
                                                    carskiego pokera - cesarz Wschodu będzie musiał spotkać się z cesarzem Zachodu w
                                                    Tylży, a Europa będzie patrzeć i zapamięta."
                                                    Ale jeszcze o czymś zapomnieliśmy, o najważniejszym, co najmocniej utkwiło w
                                                    pamięci w tym rozdaniu. Na szczęście Łysiak sobie przypomniał. Będzie to pewna
                                                    scena, która zaczeka do jutra smile
                                                  • gajowy555 Re: Trzecia runda 8 luty 1807 06.03.07, 12:15
                                                    No jó, psianknie łopisane rozgrywki zielgiego pokera.
                                                    A dlo amatorów Napoleona, tu mowam dokładne łopsisy bzitew kampanii ziosenny
                                                    1807 roku : pod Lidzbarkiem i Frydlandem.
                                                    Warto poczytoć bo fejn napsisane i gwołt szczegółów...

                                                    napoleon.gery.pl/kampanie/friedland.html
                                                  • rita100 Re: Koniec III rundy 06.03.07, 20:44
                                                    Fejn stronka Gajowy, fejn, dokładnie wszystko opisane. Tlo pocytać i łuż
                                                    bandziem ziedzieli w czam rzecz i ło co łóni walcyli. Tero łuż ziamy.

                                                    Eszcze łopoziastka.

                                                    "Najmocniej mi jednak utkwiło w tym trzecim rozdaniu pokerowej rundy to:
                                                    Podczas bitwy zapaliła się ferma leżąca w pobliżu Friedlandu. Na podwórzu stało
                                                    drzewo zwieńczone bocianym gniazdem z małymi. Matka opuściła gniazdo, kiedy
                                                    płomienie wspięły się po pniu, i krążyła nad nim, próbując wydobyć swe dzieci.
                                                    Kiedy ogień ogarnął gniazdo, wydała straszny krzyk i rzuciła sie w żywioł, by
                                                    spłonąć razem z nimi. Wokół padały trupem tysiące ludzi, a żołnierze francuscy,
                                                    którzy patrzyli na tę scenę, popłakali się. Jedyny raz tego dnia."
                                                  • gajowy555 Re: Koniec III rundy 07.03.07, 10:06
                                                    Rita napisała:
                                                    "Podczas bitwy zapaliła się ferma leżąca w pobliżu Friedlandu. Na podwórzu stało
                                                    drzewo zwieńczone bocianym gniazdem z małymi. Matka opuściła gniazdo, kiedy
                                                    płomienie wspięły się po pniu, i krążyła nad nim, próbując wydobyć swe dzieci.
                                                    Kiedy ogień ogarnął gniazdo, wydała straszny krzyk i rzuciła sie w żywioł, by
                                                    spłonąć razem z nimi. Wokół padały trupem tysiące ludzi, a żołnierze francuscy,
                                                    którzy patrzyli na tę scenę, popłakali się. Jedyny raz tego dnia."

                                                    Wstrząsające i zarazem pouczające zachowanie mamy bocianicy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka