artwilk
12.04.07, 13:25
Z założeniem takiego wątku nosiłem się już od jakiegoś czasu i wreszcie
dojrzałem. Chciałbym poznać Wasze opinie (a raczej uczucia) w takiej oto kwestii:
Parę miesięcy temu pytałem prof.Stanisława Beresia, poeta, literaturoznawca z
Uniwersytetu Wrocławskiego o magię Wrocławia. Powiedział mi wtedy m. in.:
„Dzisiaj ja i wielu moich znajomych łapiemy się na tym, że jesteśmy dumni z
tego, z czego może nie powinniśmy być dumni: my podziwiamy Wrocław za to, że
dłużej niż Berlin opierał się oblężeniu Armii Czerwonej.”
Zachwyciły mnie wtedy te słowa i zachwycają do dziś. Ja podobnym paradoksalnym
uczuciem dażę moje Pieniężno. I jestem wściekły na wyzwolicieli z gwiazdami na
czapkach za to, że je tak zniszczyli. Pieniężno nie broniło się tak długo jak
Wrocław, zdobyto je bez wysiłku, a mimo to zostało doszczętnie zniszczone
przez żołnierzy Armii Czerwonej. Co ciekawe Pieniężno zostało zdobyte 17
lutego 1945, czyli tydzień po zakończeniu konferencji w Jałcie, na której
Wielka Trójka ustaliła, że Prusy Wschodnie trafią w ręce Polski. Po co więc
było niszczyć miasto, w którym niebawem mięli zamieszkać Polacy. Jakoś nie
wierzę, że dowódcy radzieccy zdobywający Prusy nie wiedzieli o tej decyzji,
przecież żądania Stalina w tej sprawie znane były dużo wcześniej.
Jak czytam o tym, jakie było przedwojenne Pieniężno, to jestem wściekły na
„wyzwolicieli”. Ale też dumny z historii mojego miasta, chociaż tworzyli ją
głównie Niemcy.
A jak jest z Waszą dumą?