rita100
30.01.09, 21:41
Łonegdoj, na wsi w jenej chałupsie buło radio i tamój ludzia sia schodzili i
słuchali radia. Sprawdy nie buło to take proste. Bo nasamprzód brok antene
dobrze łobrócić, potam Kajetan Kowalski musioł nastawić fale gałeczkami,
kranciołkami i szukoć stacyje.
Głośnik jek nie chrapśnie, jek ne skrzypsnie, jek ni gulgnia, a potam eszcz
jek ni gźiźdnie.
Wciórcy goście z coluśkiej zioski siydzó w jizbzie i czkajó na wesołó fale. A
tu znowój jek nie fest gźiźdnie, aze z kocheru wyjrzoła grózka Weronika:
- Moiściewy! Sto lot juz na śwacie żyje, a eszczam takich grzmotów w januarze
nie słyszała. Grzniota jidzie czy co !