Dodaj do ulubionych

"Wesoła fala"

30.01.09, 21:41
Łonegdoj, na wsi w jenej chałupsie buło radio i tamój ludzia sia schodzili i
słuchali radia. Sprawdy nie buło to take proste. Bo nasamprzód brok antene
dobrze łobrócić, potam Kajetan Kowalski musioł nastawić fale gałeczkami,
kranciołkami i szukoć stacyje.
Głośnik jek nie chrapśnie, jek ne skrzypsnie, jek ni gulgnia, a potam eszcz
jek ni gźiźdnie.
Wciórcy goście z coluśkiej zioski siydzó w jizbzie i czkajó na wesołó fale. A
tu znowój jek nie fest gźiźdnie, aze z kocheru wyjrzoła grózka Weronika:

- Moiściewy! Sto lot juz na śwacie żyje, a eszczam takich grzmotów w januarze
nie słyszała. Grzniota jidzie czy co !
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: "Wesoła fala" 30.01.09, 21:48
      Pan Kajetan manczy sia i dali nastazia radyjo, az poty ciurkam lecó po glacy. Ni
      może tyj "Lwowskiej Fali" fycić. Goście juz tyż sia nerwujó.

      - Niech no wujo da, juz jo nastazie - godo szurek Wicek
      - Oho, znowój jajo chce być móndrzejsze łod kokoszy - goda pan Kajetan, ale
      puszcza Wicka do aparatu.
      Wicek to je 'mechanik, fachman', gdzie może, zaro cosik zmajstruje i nie jedno
      juz radyjo zidzioł.

      - Je juz Warszawa, fitamy, ciskamy - mózi Wicek
      - Nu, a gdziesik "Fala" ? - ryczy Kajetan - złotrował yś radio ! Radio, ło
      chtórnym bez trzi mniesiónczki cało ziaś godała! Noziutkie radyjo, prosto z
      Warszawy!
      Radyjo milczy, cisza jek makiem zasioł.
      A lof łoraz do jizby wskakuje zadyszona Magda:
      - Ło rety ! Kur sia noma łobziesiuł !
      - Dzie, co , kaj ?
      - A na tam radiumie - woło Magda
      - Aha ! i Wicek wybzieg na obora

      Kur antyne złotrował, brok naprawić. Szurki sia zebrali , wziali drabzie i na dach
      • rita100 Re: "Wesoła fala" 30.01.09, 21:51
        No jó ! Gospodorz i goście wytchneli z ulgo. Pan Kajetan
        łodchrzóchnuł solennie i... słuchajta dali
        - .... nie bądź frajer. Tońku! Tak si nart nie zakłada
        - Ta joj, Szczpciu...Szczepciu... Ta ty mi nogę całkiem wykręcił !
        - Nu, cichu, Tońciu, cichu. Czego wrzeszczysz. Przeci widzisz, ze noga zdrowa...
        - Szczepciu... pójedziemy du Stryjskiego parku, nu ni ?
        - Pójidziemy, Tońku, ale na Łyczaków, du szpitala.
        - Oj, Szczepciu, a my tam po cu ?
        - Bo jak mi jeszcze raz tak kijkiem pu głowi zamalujisz, to na miejscu kity zawalę.
        - ... Nu, Szczepciu, a po cu ty ciągli głowę podstawisz ?
        - Tońku, uważaj teraz, Tońku, zeby ty z tej górki na łeb ni zleciał. Uważasz,
        Tońku ?
        - Ta uważam, co si czepisz ?
        - Jak ja si czepiam, tu sam zjiżdżaj !
        - Nu, Szczepciu, nie bądź durny! Ni strugaj wariata...Gdzie lecisz ?.... Oj,
        czekaj, Szczepciuuu!...
        - Zjiżdżaj, Tońku, zjiżdzaj śmiału, zakosem....
        - ...U... u ....
        - Tońku ! Tońku ?!
        - Uhu!
        - Tońku, wariat, czy ty sie zabił całkiem ?
        - Ni, Szczepciu, ni całkiem, jeszcze troszku żuji.
        - A co ty sobi złamał ?
        - Jeszcze nic, Szczepciu.
        - Nu, to wstawaj.
        - Ojoj, Szczepciu, ni mogę.
        - Nu, cu będzie, Tońku ? Jakzy my tera do domu zajdziem ? A tu ja chciał jeszcze
        z tobą do "Agidka" na zraz z kaszą wstąpić.
        - Ta czego mi od razu ni mowisz, frajer ? Nu, ty jidziemy.
        - ....
        - Wiesz, Szczepciu, z tej górki fajnu si zjeżdża. Tylku narty przeszkadzają.
        Może by mi bez nart kiedy popróbowali ?

        Zamilkło radyjo, kur znowój na dachu obora, znowój cosik buchneło - a to, śniech
        po jizbzie, bo sójsiedzi lejdujo sia śniać z wciórkich, eszcze jek mowajó
        gorzałeczke przi radyju..... nu, cicho.....
        (H. Huszczyńska)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka