Dodaj do ulubionych

Mam dość Wawra.

26.12.10, 12:20
Mieszkam tu od 6 lat. MARZĘ o tym aby się wynieść. Powoli, powoli realizuję swój plan.
Mam dość:
1. Brak normalnych sklepów, do których można dojść na piechotę, bądź podjechać autobusem
2. Brak normalnej ulicy, gdzie można BEZPIECZNIE poruszać się z dziećmi
3. Brak normalnego chodnika, na ktorym nie rozwalę sobie wózka i bez szarpania się przejadę (płytki chodnikowe są tak porozwalane, że nawet mój wózek terenowy nie daje rady)
4. Brak przedszkola/li publicznego/ych. Dziecko musiałam zapisać do innej dzielnicy. Tam też muszę dojeżdżać komunikacją.
5. Brak placu zabaw, gdzie można udać się z dziećmi
6. brak równego chodnika i ścieżki rowerowej gdzie dzieci mogłyby pojeździć i spędzić czas aktywnie. Jakoś nie "czuję" jazdy z małymi dziećmi na rowerach po Trakcie.
7. Kałuż na chodnikach....wrrr...jak wracam z pracy i nie ma 142 ( bo jeździ wiec`zorem 2 razy na godzinę idę na piechotę. Noszę ze sobą kalosze, bo w normalnym obuwiu nie da się przejść. Tacham ze sobą tą siatę z kaloszami, bo jak się przejdzie w normalnym obuwiu-wstyd w miejscu pracy wśród ludzi

A jak moje małe dziecko (niemowlę) dostało w nocy zapalenia krtani i zaczęło się dusić-znając sposób postępowania-ubrałam je ciepło i otworzyłam okno aby mogło złapać świeże powietrze-powalił mnie smród palonych śmieci. Przysięgam, nie wiedziałam co robić-czy pozwalać mu wdychac te śmierdzące opary czy zamknąć okno patrząc jak się dusi i szybko ubierać się i jechać na dyżur.

MAM DOŚĆ! Przez te 6 lat nie zmieniło się NIC ( no oprócz minironda, dzięki któremu czasami jeżdzę przez skrzyżowanie z Kadetów) WOW.....Pogratulować rozwoju.

Nie przemawia do mnie po tych 6 latach możliwość wypicia kawki na tarasie. Lato ( bardzo krótkie) to jedyny mały plus mieszkania tutaj. Sezon deszczowo-jesienny jednak dłużej trwa.

W przyszłym roku o tej porze już mnie tu nie będzie. Odetchnę w końcu. Czekam jak na zbawienie aby stąd wyprowadzić się.
Obserwuj wątek
    • Gość: wawawawer Wawer to taka warszawska favela IP: *.jjs-isp.pl 26.12.10, 12:56
      A najdziwniejsze jest to, że każde stwierdzenie tego faktu budzi tu wielkie protesty bogaczy villowo-segmentowych. To skutki anarchii, braku jakiegokolwiek planowania i przekonania że "moja ulica - mogę odgrodzić". Ten teren to urbanistyczna klęska niewyobrażalna. Bardzo się cieszę że mieszkam w Radości, na rowerze z przyjemnością jeżdżę po Aninie, Falenicy albo Marysinie (albo Starym Wawrze!), a przez Wawer-Las przejazd w kierunku mostu Siekierkowskiego jest okropny, ciągle ślepe uliczki, brak ścieżek i chodników, kompletny chaos. Jeszcze trochę terenu do zabudowania zostało - może warto zadbać by to było normalne miasto a nie wioska przebrana w miejskie szaty?
      • Gość: Krzysiek_S Re: Mam dość Wawra. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.10, 17:21
        W Zastowie jest więcej sklepów niż trzy...
        A wkrótce będą Delikatesy Tora na Lucerny...
        Jest też klinika weterynaryjna[24H] , apteka, stomatologia, fryzjer, 3 supermarkety budowlane.
        Fakt wiejska jest sama ulica Trakt Lubelski, z połamanymi chodnikami, pokruszoną nawierzchnią z dziurami i bez odwodnienia. Szpetne są też bilbordy których najwięcej chyba jest w okolicy Lucerny. Komunikacja też jest wiejska , autobus zwykły co 30 minut i linia podmiejska co 1,5h.
        W okolicach Lucerny jest nie co lepiej pod względem komunikacji miejskiej
        Mamy swój klub Kultury który jest do rozbudowany z pewnym małym placem zabaw.
        Brakuje przedszkola[ planuje się na Węglarskiej na Sadulu i kontenerowy gdzieś w kierunku os. Las.].
        Mamy wspaniały las przy Lucerny [ niestety nie co zaśmiecony]
        Mamy też las z bagnami.
        Kto tego nie dostrzega widząc same wady, to faktycznie niech się wyprowadza.
        Napisałem to co jest w Zastowie bo tu mieszkam, oczywiście cały Wawer tez ma swoje wady i zalety, ale niech to już wymienią mieszkańcy innych rejonów.

        To co trzeba zmienić to:
        - komunikacja miejska
        - uporządkowanie sytuacji z przydrożnymi reklamami.
        - trzeba przypominać cały czas że oczekujemy jak najszybszej przebudowy Traktu Lubelskiego, budowy odwodnienia ulicy i kanalizacji- inwestycje miejskie.
        - inwestycje dzielnicowe- Wąbrzeska, Darniowa , Wjazdowa, Spadowa, Dychowska.
        - rozbudowa Klubu kultury Zastów poprzez stworzenie centrum kultury okolicy, rewitalizacja terenów miejskich w okolicach skrzyżowania KLTL
        - rozwiązanie problemu z zasypywaniem terenów przy Kadetów.
        - stworzenie mpzp Sadul i Wawer-Zastów .
        Krzysztof Sokołowski







        • pani_domuonline Re: Mam dość Wawra. 26.12.10, 22:31
          W Zastowie jest więcej sklepów niż trzy...
          > A wkrótce będą Delikatesy Tora na Lucerny...

          Owszem są. Mam do nich daleko.
          > Jest też klinika weterynaryjna[24H] , apteka, stomatologia, fryzjer, 3 supermar
          > kety budowlane.

          Kliniki weterynaryjnej nie potrzebuję. Apteka-jeżdżę na Widoczną ( najtaniej, a leków w sezonie zimowym kupuję niestety sporo). Fryzjer-ten najbliższy mi na Trakcie - za ścięcie kilku piórek niemowlęcych pani zaśpiewała mi 35 zł 3 lata temu. Za 5 zł ścinam u fryzjera koło przedszkola ( w innej dzielnicy). W supermarketach budowlanych nie kupię pieluch i kaszek i innych produktów. Muszę jechać do hipermarketu ( dość daleko, nie ma nic na miejscu) :/ Kiedyś potrzebowałam kupić marchewkę. Zwykłą marchewkę. Nie było marchewki luzem w żadnym z pobliskich sklepów spożywczych. Miałam do wyboru: kupić dwie włoszczyzny bądź jechać na Szembeka. Wybrałam pierwszą możliwość. Nawet tak banalna sprawa jak kupno warzyw może być kłopotliwa.

          Mamy swój klub Kultury który jest do rozbudowany z pewnym małym placem zabaw.
          > Brakuje przedszkola[ planuje się na Węglarskiej na Sadulu i kontenerowy gdzieś
          > w kierunku os. Las.].


          Byłam kiedyś w klubie. dziecko moje miało wtedy niecałe 2 lata. Zostałam wyproszona z terenu bo odbywały się zajęcia dla 3 latków, więc moje dziecko nie mogło się pobujać na pustej huśtawce. Panie uprzejmie mnie zaprosiły jak dziecko osiągnie 3 lata :D Były to wakacje, a nie regularny rok szkolny. Byłam też niedawno (w listopadzie) z dziećmi zajrzeć czy w niedzielę jest otwarty. Niestety, plac zabaw w niedzielę jest zamknięty. Pocałowałam klamkę i Traktem, przepychając wózek po superowych chodnikach wróciłam do domu.
          obecnie moje dziecko spełnia normę wiekową. Chciałam je zapisać na taniec. Niestety zajęcia odbywają się od godziny 15:45 do 16:15. Za wcześnie. Ale to akurat mały szczegól. Dziecko będzie chodziło jak plany wyjdą-w centrum, na zajęcia, które zaczynają się o 17:30.

          Przedszkola- -planuje się. A kiedy plany przerodzą się realizację? Pewnie niewiadomo. A jak jakimś cudem się to uda-temat przedszkola nie będzie mnie interesował, bo pewnie dzieci będą szły do gimnazjum. Ja potrzebowałam przedszkola 1,5 roku temu. Cudem dostałam w innej dzielnicy. Tam też w drodze kontynuacji miejsce ma zapewnione młodsze dziecko. Tutaj? Nie ma co marzyć o przedszkolu.
          Mamy wspaniały las przy Lucerny [ niestety nie co zaśmiecony]
          > Mamy też las z bagnami.

          A wjechałeś tam kiedyś wózkiem? Owszem, byłam w tym lesie. Ale moje dzieci lubią się bujać na huśtawkach. W przedszkolu zapewnie ze względów bezpieczeństwa nie mają huśtawek, więc chadzam z nimi obok przedszkola na publiczny acz ogrodzony plac zabaw.

          Wiem, dużo trzeba zmienić. Wszyscy na wszystko czekają. Na Trakt, na komunikację o kanalizacji nie wspomnę, nawet nie chcę się denerwować.

          Ja chcę normalnie, wygodnie żyć. Bezpiecznie. Dom w którym mieszkam-otwieram furtkę i dzieci wybiegają mi na ulicę. Musiałam uczyć dziecko reagowania na komendę stój!. Aby dojść do chodnika/przystanku mam dwie możliwości:
          1. przejść (przebiec) przez ulicę w niedozwolonym miejscu ( nie wspomnę jak się to ma do lekcji starszego dziecka z policjantami w przedszkolu o bezpiecznym przechodzeniu przez ulicę) - przypominam: z wózkiem i niemowlakiem w środku, ze starszym dzieckiem i rowerkiem dla przykładu, lub hulajnogą- mega bezpieczne i przyjemne, nieprawdaż? Mam jeszcze inną drogę-iść po swojej stronie ulicy, nie poboczem ( nie wspomnę o odśnieżaniu), ale gołą ulicą z dzieckiem i wózkiem do przejścia dla pieszych! Mam tego dość! Ja chcę normalnej ulicy, z chodnikiem, czegoś co kilka kilometrów dalej jest normą tu jest niewykonalne! Ileż można czekać i się denerwować że dzieciak wyleci mi prosto pod koła samochodu?
          Takich przykładów można mnożyć. Jestem zwyczajną matką, żoną. Pracuję, wychowuję dwójkę dzieci. I przez te 6 lat mi się zbiera złość i irytacja. Bo takiemu zwykłemu obywatelowi jest bardzo trudno tu żyć. A najbardziej klnę siarczyście jak wieczorek idę Traktem, podnosząc nogawki spodni i brodząc w kaloszach w kałużach oglądam się za siebie czy oby nie jedzie samochód i na dodatek jeszcze mnie nie ochlapie. Tracę mnóstwo czasu na dojazdy, przesiadki i dojście do domu.
          Naprawdę mam dość.

          Czy to są wygórowane oczekiwania?
            • Gość: Krzysiek_S Re: Widziały gały co brały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.10, 23:07
              Fakt działki w moich okolicach są źle podzielone , jest to efekt dziedziczenia przez kolejne pokolenia oraz po dworski majątek, który były sprzedawane w wąskich paskach. Wtedy nikt nie myślał o ładzie przestrzennym. Więc niestety teraz, żeby to odwrócić będzie bardzo ciężko. Radość czy Anin powstawały już według jakiego konceptu.
              W miarę ułożone jest osiedle w okolicach Dzielnicowej, które powstało z działki zabranej spadkobiercom za niepłacenie podatków. Na reszcie działki powstały domy komunalne nie co już później. A obecne straszaki powstały już na działkach prywatnych, więc niestety brak tutaj jakieś koncepcji.
              Ja mieszkam w domu istniejącym od lat 50 , czyli nie jako jestem potomkiem tutejszych tubylców . Widząc wady i zalety tych rejonów nie zamieniłbym chyba na Otwock, czy nawet Radość[ chociaż lepszy dostęp do kolei kuszący]
              Mam 9 km do centrum Warszawy i zarówno dostęp do dzikich rejonów między Zastowem , a polami zastowskimi i osiedlem las i w miarę blisko centrum Warszawy.
              To co potrzeba to wymieniłem, jednak zdaje sobie sprawę, że do ideału wiele będzie brakować.
              Niektóre rzeczy ciężko albo w ogóle nie da się już odwrócić.









    • anna.handkel Re: Mam dość Wawra. 26.12.10, 15:09
      Droga Pani_domuonline!. Proszę nie czekać , tylko szybko się stąd wyprowadzać. Skoro nie znalazła Pani żadnego sklepu godnego uwagi, nie widzi Pani zalet otulających lasów, skoro nie umie Pani powiedzieć sąsiadowi aby nie palił śmieci... to nie ma co czekać ! Warszawa chętnie przyjmie Panią do swoich zamkniętych ogrodzonych blokowisk, piaskownic pełnych kocich odchodów, do marketów do których prowadzą proste chodniki. Nikt nie zmusza Panią do mieszkania tutaj. Ja tak kocham spacery po naszych sosnowych lasach , bieganie na nartach zimą, jazdę rowerem latem. Kocham rozpalać grilla, kocham kwilenie ptaszków, kocham bazarek w Falenicy. Nawet to dziwne kino kocham. Ach ! Droga Pani! Ja nawet te chodniki kocham. Życzę miłej przeprowadzki- a na Pani miejsce niech wprowadzi sie ktoś mniej zgorzkniały . Może pobiega za mną po lesie ?
      • Gość: meeee Jakich lasów? IP: *.jjs-isp.pl 26.12.10, 22:37
        Lasy są po wschodniej, lepszej stronie torów. Po zachodniej jest bajzel i chaos. Ale wyobrażacie sobie co by było jakby miasto chciało np pozamieniać działki by nie było wąskich pasków, bo kiedyś tak się pola podzieliło? Więc lepiej nie będzie. Lepiej było w latach 80-tych, gdy były to sympatyczne tereny rolnicze. Kanalizację się zbuduje, kilka chodników też, ale na pewne sprawy jest już za późno. Nie wyznaczy się normalnej siatki ulic, parków, pętli autobusowych itd.
      • pani_domuonline Re: Mam dość Wawra. 26.12.10, 22:46
        Pani Anno!
        Trudno mówić o sklepie godnym uwagi, kiedy ma się do wyboru dwa.
        Umiem powiedzieć sąsiadowi, żeby nie palił śmieci, bądź ich nie podrzucał do koszy n a przystankach. I co z tego? Uważa Pani, że jak powiem to posłucha?
        Osiedle, które mnie interesuje, i gdzie się rozglądam za mieszkaniem, fakt, jest grodzone. Plac zabaw jest ogrodzony, mało tego, piaskownica jest zakrywana zarówno przez dozorcę jak i troskliwych rodziców, którzy mimo tego że żyją w blokowisku dbają o miejsce zabaw dla dzieci. Wiem, bo moje dziecko często tam się bawi, bo tu na Wawrze nie ma blisko fajnego placu zabaw.

        A ja Pani nie bronię kochać spacerować po lasach.

        Kocha Pani chodniki? Nawet te nierówne? A może niech zostaną? Przecież Pani one nie przeszkadzają. Ale czasami warto pomyśleć o kimś innym niż o sobie! W naszym domu mieszka od jakiegoś czasu osoba niewidoma. I ta osoba dopiero ma przerąbane. Ja to jeszcze sobie poradzę, jakoś przepcham ten swój wózek, zmęczę się, naklnę ale przejdę. A ta niewidoma pani? Jak pójdzie to albo sobie nogę złamie a w najlepszym wypadku zęby wybije, przecież mamy na Wawrze dentystę, to czego ona oczekuje? Bezczelna, prostych chodników jej się zachciewa! Sklepu blisko jej się zachciewa!
        Czy ktokolwiek widział kiedyś w okolicach Traktu Lubelskiego osobę na wózku inwalidzkim? Ja nie, ale może ślepa jestem, może widzę tylko czubek własnego nosa.
        Tam gdzie chcę mieszkać, gdzie są te paskudne proste chodniki ludzie na wózkach mogą żyć normalnie i godnie, nie muszą się szarpać z niechętną im infrastrukturą. Tym bardziej niechętnymi mieszkańcami,. którzy chęć wygodnej drogi odbierają jako zgorzkniałość.

        Przyznam się szczerze że mnie zatkało, jak przeczytałam o sobie: zgorzkniała
            • Gość: Krzysiek_S Re: Mam dość Wawra. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.10, 23:36
              Wawer, czy inaczej Kolonia, a również Anin, Radość , czy obecna Falenica powstały po wybudowaniu kolei Nadwiślańskiej, w ciągu pół wieku. To nazywam boomem. Jakiś impuls spowodował lawinę budownictwa.
              Powstała cała sieć osiedli , aż po Otwock.
              Początkowo były to domy na lato, a później już na stałe. Najpóźniej powstało osiedle Sadul.
              Były to oczywiście różne osiedla, z różnymi mieszkancami.
              Przed tym były tylko wsie Zastów , Zerzeń, Miedzeszyn, Zagóźdź, czy Błota, Las i mały osady w lesie jak obecna Zbójna Góra.
              Było też pewne osadnictwo na tzw. Starym Wawrze przy karczmie i trakcie handlowym.




          • Gość: Pani_domu Re: Mam dość Wawra. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.10, 10:37
            Cieszę się że jest tu taki optymista jak Ty. Dzięki tobie jest bardzo prawdopodobne, że kiedyś te zmiany nadejdą. Mam zajrzeć za parę lat? Chętnie, wpadnę do znajomych na kawkę na tarasie i spacer w pobliskim lesie. Może i pewnie będę żalować że nie mieszkam na topowym Wawrze. ale w oczekiwaniu na zmiany, ja stracę zęby na zaciskaniu ze złości. Ile lat przewidujesz jeszcze na czas oczekiwania na zmiany? Mi dzieci zdążą wyrosnąć, a do tego czasu nadal będe się męczyć i bedzie mi sie trudno żylo. Nie chce mi się już czekać i wierzyć, że będzie lepiej.

            To miejsce, do którego chcę się przeprowadzić to normalne osiedle z blokami. Ścieżki rowerowe, sklepy, banki ( których na Wawrze nie ma-internet nie zalatwi wszystkiego), przychodnia, a nawet kilka, blisko nocny dyzur pediatryczny, z którego korzystałam bardzo często, place zabaw, sale zabaw, kilka bazarków, pętla autobusowa. Owszem są tez wady. I nikt mi nie powie, ze "widziały gały co brały", bo żyję, prawie "mieszkam" równolegle na Wawrze i w tej dzielnicy/osiedlu. I wiem gdzie Mi i dzieciom będzie lepiej żyć. Gdzie moim dzieciom będzie bezpieczniej. Gdzie nie będą mi głowy zajmowały takie przyziemne sprawy jak:
            -pamiętanie o nieśmiertelnych kaloszach w siatce, pieczołowicie wożonych w razie deszczu i wielkiich kałuż
            -użeranie się z komunikacjacją miejską
            -strata czasu na przystankach w oczekiwaniu na autobus i modlenie aby przyjechał zgodnie z rozkładem niskopodłogowy ( zdarzało się aj zdarzało że przyjechał autobus ze stopniami....mój wózek waży ponad 15 kilo-tylko taki da radę na chodnikach i przy pokonywaniu poboczy. Niestety, nie jestem w stanie go unieść w całości i wnieść do autobusu. Nie zawsze pasażerowie rwą się do pomocy, mimo moich próśb)

            To i wiele innych rzeczy przekładają się na moje niezadowolenie z faktu, że mieszkam tutaj.
            Gdybym była sama-5 minut spacerkiem w tą czy w ta nie robiłoby mi różnicy. Niestety "spacerkiem w 5 min" to nie to samo u osoby dorosłej jak i matki z 2 dzieci.

            Mam nadzieję że Twoje marzenia się kiedyś spełnią i że warto będzie czekać. Ja nie chcę czekać. Przez 6 lat nie zmieniło się nic na tyle, aby zmotywować mnie do dalszego czekania. :(
            • wajego w Wawrze 27.12.10, 11:00
              Pytanie OT: po co Ci banki do szczęścia? I czego nie możesz załatwić w banku via internet plus bankomat?
              BTW to prawda, że prawdziwy Wawer zaczyna się za torami.
            • Gość: meeeee Re: Mam dość Wawra. IP: *.jjs-isp.pl 27.12.10, 11:03
              Wydaje mi się że nie warto tego wątku dalej ciągnąć bo co można było powiedzieć to zostało już powiedziane. Każdy niech mieszka gdzie dobrze się czuje i już :) W Wawrze było tak zawsze, więc na co narzekać? Przy całej tandecie "Miasteczka Wilanów" już teraz widać że co jak co ale chodniki i ulice tam będą.

              Zastanawiam się tylko jaką trzeba mieć megalomanię by pisać " gdzie Mi i dzieciom" - Mi wielką literą! A co, Dzieci mniej ważne?
        • aninianin Re: Mam dość Wawra. 26.12.10, 23:40
          Ja sie Pani nie dziwie. te okolice to miejsce, gdzie diabel mowi dobranoc. To bardziej wies ,niz miasto, podzielone tylko wyspami zamknietych osiedli.
          Pani decyzja, aczkoliwek w osiedlach przy linii Otwockiej jest juz normalnie. Znam Warszawe jak wlasna kieszen, troche mieszkalem w innych dzielnicach, i akurat wiem ze Anin jest najlepszy.
          Sa pewne niedogodnsci, ale ten klimat, wiewiorki na balkonie, lasy gdzie na rowerach spedzamy z dzieckiem kazda wolna chwile rekompensuje to z nawiazka.
          Nie znajdzie Pani lepszego miejsca. Chyba ze jakies zamkniete getto. Ale one tez maja same wady. Zyje sie tam jak w wiezieniu a nie w duzym miescie.
          Zreszta : Te wszystkie wady byly widoczne, gdy Pani sie na trakt wprowadzala. Bylo wiadome, ze przez najblizsze 30 lat nic sie nie zmieni. Wiec wprowadzila sie Pani w klapkach na oczach?

          • Gość: Krzysiek_S Re: Mam dość Wawra. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.10, 00:01
            Anin może jest fajnym miejscem na mieszkanie [ komunikacja jedna z najlepszych w Wawrze,spośród tego chłamu co mamy] no i las i % ulic z nawierzchnią i z chodnikiem jest dość spory.
            Tylko sklepy podobno są do bani.
            W końcu "stolica"Warszawy. Jednak ja zawsze będę bronił Wawra zachodniego , szczególnie Zastowa, mieszkam tu już 26 lat i 4 miesiące , tak samo jak wy będziecie bronić Wawra , czy Anina. Ma ten swój urok, który trudno opisać słowami.
            Nikt nie potrafił do tej pory tego wykorzystać.




            • Gość: Bobi Re: Mam dość Wawra. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.10, 00:26
              Każdy lubi coś innego. Ma inne potrzeby, przywyczajenia i możliwości.
              W sumie jeśli ktoś nie dysponuje smaochodem, to rzeczywiście na dłuższą metę jest mu ciężko w Wawrze. Ale jakoś nigdy nie miałem problemu ani z marchewką, ani benzyną, ani chlebem. Może najciężej kupić dobrą wędlinę, ale bez niej też przeżyję jeden dzień.
              Mnie się tu podoba, ale rozumiem tez wybory innych.

              Koło mnie są słabe chodniki, brak hipermatketów. Są jakieś place zabaw, ale raczej słabe. Ale nie przypominam sobie miejsca w Warszawie gdzie to wszystko byłoby zapewnione. To czego nie mam pod ręka w 5 min spacerem, mam w 10 min samochodem.
              I to na razie mi starczy. Na pewno nie chcę hipermarketów. Mam dwa 10 min samochodem i jakieś 5 spermarketrów 5 min samochodem i dla mnie jest ok.
              Brakuje mi tylko dobrej podstawówki w 5 min spacerem. Ale nie mozna mieć wszystkiego.

              PS. Jeśli chodzi o wózki to rzeczywiście jest tragedia z chodnikami, ale z wózków korzysta się 2 lata na jedno dziecko, a żyje się kilkadziesią. Jak dzieci będa miały 8 lat to nie ma nic lepszego niż dziki las na zabawy, dużo terenów na rowery.
              • Gość: Krzysiek_S Re: Mam dość Wawra. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.10, 00:42
                Ja korzystam tylko i wyłącznie z autobusów z wyboru, jak również po części z powodu wady wzroku, chociaż mógłbym mieć prawo jazdy. I żyje.Widząc wady Wawra staram się własnymi siłami , żeby coś zmienić, a nie uciekam jak z tonącego okręgu,już nie powiem kto.
                Po prostu trzeba pokochać i zaakceptować to co jest na miejscu. Jak kocham Zastów i Wawer z jego wadami i zaletami. A jak Pani nie kocha Wawra , no to taki związek nie ma przyszłości na dłuższą metę.



              • Gość: Pani_domu Re: Mam dość Wawra. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.10, 10:57
                Typowe męskie myślenie....:D
                PS. Jeśli chodzi o wózki to rzeczywiście jest tragedia z chodnikami, ale z wózk
                > ów korzysta się 2 lata na jedno dziecko, a żyje się kilkadziesią. Jak dzieci bę
                > da miały 8 lat to nie ma nic lepszego niż dziki las na zabawy, dużo terenów na
                > rowery.

                Jedno dziecko korzystało z wózka ok. 3,5 roku. A wiesz dlaczego? Bo czasami odległości do pokonania na piechotę są duże a dzieciak nie zawsze wytrzyma. Póki jest małe, tak do 2 lat świetnie sprawdza się taki na dużych pompowanach kołach. Wjedzie na większość podjazdów wysokie krawężniki, da radę na poboczu. Potem dzieciak wyrasta i wózek typu "parasolka" bardzo się przydaje. Niestety taki wózek ma małe kółka, chodniki, piaszczyste pobocze są dla niego nie do pokonania. Jak gdzieś będe szła za te dwa słynne lata, kiedy rzekomo wózek nie będzie mi potrzebny, może zaistnieć sytuacja, że padnie mi jakieś dziecko. I co? będe miała problem. Wózek JEST mi potrzebny, jeszcze dłużej niż dwa lata. Bo w normalnym miejscu wkładam padnięte dziecko do wózka i idę chodnikiem. Tutaj taki manewr jest trudny do zrealizowania-wózek parasolka nie przejedzie. Na chodniku na Trakcie lubelskim załatwiłam sobie dwa wózki-jeden na skrzyżowanie z Kadetów, przy stacji gazowej-wiecie jak tam leżą płytki chodnikowe? Idźcie, spacerkiem w 5 min sie przejdźcie i zobaczcie jak tam matki się szarpią. Drugi wózek załatwiłam sobie trochę dalej, za przystankiem, za dentystą Agadent. Zapraszam do oglądania chodników.

                Niczym moje dzieci będą miały po 8 lat-zdążą się zniechęcić do roweru. Starsze ma rower czterokołowy-nie chce na nim jeździć. Dlaczego? Nie ma siły na pedałowanie po nierównych chodnikach. Drogi, porządny rower stoi bo dziecko nie chce na nim jeździć, bo nie ma jeszcze siły aby zjeżdżać z krawężników niejednokrotnie nienaturalnie wysokich. i manewrować po nierównych płytkach.
                  • Gość: Pani_domu Re: Mam dość Wawra. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.10, 12:07
                    Potwierdzam, przegapiłam temat. Mogłam pisać. SKupiłam się na szukaniu kogoś kto naprawi mi wózek, a potem jak się okazało że się nie da naprawić, na szukaniu nowego wózka, takiego, który podołałby tą trasę. Ten nowozakupiony rozwaliłam jakiś czas później kawałek dalej, i następny jaki zakupiłam to z dużymi kołami; odpuszczając sobie wtedy temat posiadania podręcznego wózka typu parasolka z średnimi bądź małym kółkami.

                    A teraz? Teraz tylko czekam na to aż się wyprowadzę.
                • Gość: Bobi Re: Mam dość Wawra. IP: 212.160.172.* 27.12.10, 14:30
                  > Typowe męskie myślenie....:D
                  Wypraszam sobie, mam syna prawie 3 lata i wiem co to wózki dzieciece, kiedy, ile i jak się z nich korzysta, zarówno głębkie jak i spacerówki/parasolki. Nie jeździłem nimi Traktem. Ale po osiedlu Sadul kiedyś dużo, teraz już żadko ze względu na wiek dzieci. Jeździłem nimi również po lasku przy Lucerny, również ścieżkach i polach za tym laskiem. Jeździłem również rowerem z dziećmi na foteliku rowerowym i wiem jak je trzęsie.
                  Tak jak napisałem z chodnikami jest słabo, ale nie pomyślałbym żeby się z tego powodu wyprowadzać.
                  Też napisałem, że każdy wybiera co lubi a ja nie mam zamiaru nikogo za to piętnować. Chciałem się tylko dowiedzieć jakie przesłanki przyświecały decyzji.
            • Gość: mm Re: Mam dość Wawra. IP: *.acn.waw.pl 10.05.11, 14:19
              >Nie znajdzie Pani lepszego miejsca. Chyba ze jakies zamkniete getto. Ale one tez maja same wady.

              Ale pokretna logika :DDD
              Ludzie zawsze chca SIEBIE przekonac, ze dobrze wybrali, ze mieszkaja w fajnym miejscu, a gdzie indziej jest tak samo. Im gorzej, tym bardziej stosuja te metode.
        • aninianin Re: Mam dość Wawra. 27.12.10, 13:22
          Boi się Pani napisać na jakim osiedlu mieszka?
          Ten cały watek pachnie mi tania prowokacją.
          Naprawdę 6 lat temu sprowadzając się nie sprawdziła Pani okolicy?
          Nie wiedziała Pani, że Warszawa nie ma pieniędzy na inwestycje infrastrukturalne , i że dzielnice takie jak Wawer nie maja na szansy?
          A może kupiła Pani dom wierząc reklamie ze to Anin??
          Ja mieszkam w innej części Wawra, w Pani jestem sporadycznie. Ale wystarcza mi to do stwierdzenia, co to za okolica.

          • pani_domuonline Re: Mam dość Wawra. 27.12.10, 13:49
            Nie mam ochoty najmniejszej zostawiać o sobie informacji na forum publicznym.
            Jak pachnie tanią prowokacją Tobie-masz w takim razie kłopoty z węchem.
            Nie znasz też okoliczności w jakich tu zamieszkałam. Nie wiesz czy mieszkam w bloku, domu czy szeregowcu. To jest nieistotne.
            Istotne jest to, że w ciągu 6 lat mojego pobytu tutaj nic się nie zmieniło, a jeśli już coś to w bardzo małym stopniu. O zmianach się tylko mówi, a ja mam dość wyczekiwania. I ja mówię głośno o tym. Mój wątek to sygnał dla rządzących, że w taki oto sposób tracą mieszkańców. Że trzeba też pomyśleć o najmłodszym pokoleniu, bo przecież jak ich nie będzie to nic nie będzie.
            Taka oto "prowokacja". Na dodatek "tania"
            • aninianin Re: Mam dość Wawra. 27.12.10, 13:56
              Rozumiem, że w innej dzielnicy rządzący będą inni ?? Ta sama władza .
              Nie wierze, że ktokolwiek się tu sprowadził 6 lat temu , do zaniedbanej przez 50 lat dzielnicy mógł sądzić ,że coś się zmieni w 6 lat.
              Nie wiem , jak napisanie w jakiej okolicy Pani mieszka może doprowadzić do Pani identyfikacji.
              I po co jest ten cały watek?
              Na Pani miejsce przyjdzie 1000 innych mieszkańców , którzy wiedzą gdzie się sprowadzają.
                • Gość: kościesza Re: Mam dość Wawra. IP: *.182.164.211.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.12.10, 16:06
                  Nie dziwię się ani jednemu Pani słowu. Mieszkam w tym Wawrze na zachód od linii kolejowej od urodzenia. Moja rodzina mieszka tu od wielu pokoleń (chyba od zawsze), coś ponad 350 lat. (Zamieszkiwanie nawet 150 lat temu na obszarze dzisiejszego Międzylesia było niemożliwe - niedostęny bór pełen zwierza, żyjący pomiędzy torfowymi jeziorkami). Te tereny przyłączone do Warszawy na początku lat 50-tych ubiegłego wieku zawsze były traktowane jako peryferyjne. Również jakakolwiek infrastruktura jaka tu się pojawiła była najczęściej dziełem miejscowych mieszkańców (komitety społeczne) i ich wysiłków - gazociąg, linie telefoniczne, utwardzenia dróg, chodniki. Boom budowlany wywołany z jednej strony chciwością developerów, z drugiej strony presją przybyszów na mieszkania "w zieleni" w miarę blisko centrum a z trzeciej strony pazernością posiadaczy działek poparty kompletną ignorancja władz najpierw gminy potem dzielnicy a i także miasta Warszawy doprowadził do stworzenia potwora. Potwór ów charakteryzuje się zabudową "od Lasa do Sasa" domostw o bardzo różnym standardzie (również i o urodzie "leżących bloków") na terenach zupełnie do tego nieprzygotowanych, charakteryzuje się brakiem kanalizacji, brakiem siatki ulic, chodników, ścieżek rowerowych. To cywilizacyjne zapóźnienie związane z ww. peryferyjnością zostało 10 -15 lat temu pogłębione przez brak planów przestrzennego zagospodarowania (bo tak wygodniej zawłaszczać przestrzeń). Tych planów brak jest do dziś - ciągle tak jest łatwiej "dorzynać" przestrzeń. Czyli jednym słowem na obszar zupełnie do tego nieprzygotowany wpadli jak Hunowie developerzy, którzy wybudowali jak i co chcieli, sprzedali ludziom (wciskając czasami niezły kit, jak domy przy ulicy Kaszmirowej (vide ostatnia powódź), domy zbudowane na mokradłach, etc.) a ci co zamieszkali licząc na zmianę jakościową w najbliższych latach czują się zwiedzeni brakiem postępu. Skala niedoinwestowania jest tak ogromna, iż jeszcze długie lata brak będzie poprawy. Jednocześnie zabudowa tych terenów bez planów pogarszać będzie i tak już złą sytuację. To co włodarze czynią obecnie i z moim Wawrem zakrawa na jawną kpinę. Zamiast zatrzymać proces degradacji poprzez szybkie uchwalenie planów, czasowe ograniczenie ekspansji developerów, wprowadzenie normalnej komunikacji miejskiej (normalnej to znaczy co 15 minut), zadbanie o zrównoważony rozwój tych okolic poprzez organizację tzw. przestrzeni wspólnych (parki czy skwery), ukończenia wreszcie kanalizacji (ile można tylko o tym gadać, to nie jest zadanie aż tak trudne by zajmowało aż tyle czasu!!!), zadbania o tę infrastrukturę, która już jest, nie robiąc kalkulacji, że jak zrobimy kolektor W w Trakcie to ho ho ho... wszystko będzie nowe, bo na razie ani kolektora ani równego chodnika, mamy gry wyborcze, zapowiedzi, licytacje na programy, zamierzenia.... itd itd (szkoda słów). Co zrozumiałe (bo jakieś środki są) inwestycje powstają w tej bardziej cywilizowanej (czytaj mniej zapóźnionej) cześci Wawra czyli generalnie wzdłuż i po stronie wschodniej linii kolejowej. Chyba też nie pocieszę Pani. Moim zdaniem to zapóźnienie będzie bardzo trudno odrobić. To, że za dwa trzy lata będa nowe chodniki to pewne, ale nikt już nie jest w stanie odkręcić durnych błędów planistycznych mających ewidentny wpływ na jakość życia i tych co tu mieszkają z dziada pradziada (patrzą z coraz to bardziej rosnącym przerażeniem na to co się wyrabia) i tych nowych przybyszów, zwiedzionych mariażem mieszkania w zielonej dzielnicy, po jakimś czasie dostrzegających bolesne braki w infratsrukturze miejskiej, skalę zaniedbań, niechęć władz do inwestowania tu, błędy planistyczne no i oczywiste zagrożenia począwszy od skażenia powietrza, a skończywszy na zagrożeniu powodzią. Po analizie zbliżonej do powyższego wywodu kupiłem nieduży folwark 25 km na południe od Wawra. Zamieszkam w nim w przyszłym roku (po remoncie). Miasta do szczęścia mi już nie trzeba, a na to co dzieje się w Wawrze już patrzeć nie mogę (burzy się moje wykształcenie pobrane na renomowanych uczelniach zlokalizowanych poza Polską).
                  Pozdrawiam
                  • Gość: meeee Re: Mam dość Wawra. IP: *.jjs-isp.pl 28.12.10, 13:37
                    Z moich obserwacji wynika też że wiele zależy od społecznej pozycji osób które tam się osiedlały. Na podstawie własnych znajomości oceniam że to w zdecydowanej większości świeża migracja do Warszawy. Część z nich jest zachwycona tamtejszą sytuacją bo przypomina rodzinne strony, na wsi nikt się nie pytał czy wolno się grodzić i jak ma dom wyglądać itd. Część jest sfrustrowana bo mimo taniej ziemi nie jest łatwo spłacać kredyt a bolączki są aż nadto widoczne. Jednak mimo to znam kilka osób które mieszkają w tych okolicach i zachowują pogodę ducha :)

                    We wpisach inicjatorki wątku nie rozumiem motywacji - czy Pani Prezydent HGW powinna w trybie pilnym zlecić budowę chodnika? A może to my powinniśmy błagać by jednak nie opuszczała Wawra? Dziwne to, ale też znamienne. Żeby chociaż w przyszłości nie było rozczarowań!
    • anna.handkel Re: Mam dość Wawra. 27.12.10, 21:47
      A przez te 6 lat nie zauważyła Pani żadnych zmian na lepsze? A brała Pani udział w jakiejkowiek akcji sprzątania ziemi? Na wiosnę, na jesień , na dzień ziemi ? Ja z dziećmi z wielu szkół zbierałam papierki po lasach, sprzątałam rzekę Świder w pobliskim Józefowie, piekłam kiełbaski zafundowane przez sponsora. W lasach mamy mnie śmieci, dzieciaki są uświadamiane, zbierają nakrętki w przedszkolach, puszki aluminiowe w szkole. Wymaga Pani od władz chodników, placów zabaw, zajmowania się dwulatkiem przy okazji zabawy z trzylatkami. Droga Pani! A co Pani pozostawi po swoim 6- letnim pobycie w Wawrze? Czy do Pani dwulatka można podrzucić jednego jednolatka? To przecież żadna różnica... Nie ukrywam ,że jestem ciekawa odpowiedzi. Co pozostawia Pani po sobie?
      • anna.handkel Re: Mam dość Wawra. 27.12.10, 21:55
        osiedle, które mnie interesuje, i gdzie się rozglądam za mieszkaniem, fakt, jest grodzone. Plac zabaw jest ogrodzony, mało tego, piaskownica jest zakrywana zarówno przez dozorcę jak i troskliwych rodziców, którzy mimo tego że żyją w blokowisku dbają o miejsce zabaw dla dzieci. Wiem, bo moje dziecko często tam się bawi, bo tu na Wawrze nie ma blisko fajnego placu zabaw.
        Ja z takiego osiedla uciekłam 7 lat temu i nigdy nie żałowałam. Wścibscy sąsiedzi , zero intymności , muzyka puszczana przez 16 - latka obok. Zobaczy Pani , czy dzieciaki tak można puścić na ogrodzone podwórko ... tak jak w Wawrze. Co kto lubi. Nie mniej szanuje Pani decyzję. Niech każdy mieszka tam gdzie chce. Tylko proszę w życiu zacząć działać a nie wylewać epopeje na forum. A co do palenia śmieci przez sąsiada wystarczyła lekcja o segregacji śmieci. Ot co...
        • Gość: Pani_domu Re: Mam dość Wawra. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.10, 12:49
          Wścibscy sąsiedzi są wszędzie.
          16 latek puszczający muzykę na głos znajdzie się i na Wawrze.
          Puszczam dzieciaki na ogrodzone podwórko, bo nie mam innego wyjścia. Dziecko nie ma się z kim i gdzie pobawić. A kontakty społeczne z grupą rówieśniczą są też konieczne do rozwoju społecznego, nie tylko własne podwórko. Do takich kontaktów służą między innymi place zabaw, których tu brakuje.
          Nie mniej szanuje Pani decyzję
          Ale jednocześnie mnie Pani atakuje, zamiast przedstawić racjonalne argumenty.
      • Gość: Pani_domu Re: Mam dość Wawra. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.10, 12:43
        A przez te 6 lat nie zauważyła Pani żadnych zmian na lepsze?
        Tu gdzie mieszkam-nie. Sam Krzysiek_S przyznał, że mieszkańcy czekają na te zmiany ( ulica Trakt Lubelski, kanalizacja, komunikacja, przedszkola). Tak jak pisałam-pojawiło się minirondo na krzyżówce Lucerny-Kadetów. Ułatwiło to kierowcom przejazd przez skrzyżowanie.
        Poza tym-nic. Nie domalowano przejść dla pieszych - jak biegam po ulicy do przejścia 6 lat temu-dalej biegam, bądź przechodzę jezdnię w niedozwolonym miejscu łamiąc przepisy i narażając życie swoje i przede wszystkim małych dzieci na niebezpieczeństwo. Nic si nie zmieniło.
        A brała Pani udział w jakiejkowiek akcji sprzątania ziemi?
        A muszę?
        Mi wystarcza czasu na jedynie samodzielną segregację ,i naukę tego moich dzieci dając im w domu przykład. Nie wpadłoby mi do głowy śmiecić w lesie, lub gdziekolwiek indziej.
        Jeśli zaś muszę, to mam pytanie: sprzątacie również po zmroku? Jestem do dyspozycji po godzinie 19:00. Weekendy mam zajęte.
        Wymaga Pani od władz chodników, placów zabaw
        Wymagam. Chodnik zapewniający możliwość BEZPIECZNEGO poruszania się pieszo to PODSTAWOWY, NAJNIŻSZY STANDARD. Dziwi mnie zdziwienie, że wymagam. Mnie dziwi, że nie ma chodnika (po obu stronach, w miarę równego)przy tak ruchliwej ulicy jaką jest Trakt Lubelski.
        zajmowania się dwulatkiem przy okazji zabawy z trzylatkami
        Proszę jeszcze raz przeczytać moją wypowiedź. Powtórzę: chcialam iść z dzieckiem wówczas 2 letnim na najbliższy mi plac zabaw. Były wakacje, a dziecko chciało się pohuśtać na huśtawce. Bujałabym ja osobiście. Nie mogłam, ponieważ odbywały się zajęcia dla dzieci 3 letnich. Huśtawka była pusta, a ja od nikogo nie oczekiwałam opieki. ,
        A co Pani pozostawi po swoim 6- letnim pobycie w Wawrze?
        A co mam pozostawiać? Jakiś obowiązek jest pozostawiania po sobie pamiątek? Jak się będę wyprowadzać na pewno nie pozostanie po mnie nic. Inaczej ujmę może-pozostawię po sobie porządek (dosłownie i w przenośni). Nie będzie żadnych porozwalanych przy ulicy starych śmiei, mebli, sprzętów domowych, co się zdarza czasami widzieć przy drodze. Wystarczy?
        Czy do Pani dwulatka można podrzucić jednego jednolatka
        Do jakiego dwulatka? Mam dziecko w wieku przedszkolnym i niemowlę. Od opieki są żłobki bądź opiekunki. Żłobków publicznych brakuje. Moje niemowlę oczekuje na miejsce w żłobku publicznym w dzielnicy, do której starsze dziecko chodzi do przedszkola.
        Nie ukrywam ,że jestem ciekawa odpowiedzi.
        Jakiej odpowiedzi Pani oczekuje Pani na swój post?
        Naprzechwalała się Pani, oczekuje Pani braw? Proszę bardzo: Brawo, brawo, brawo.
        Jest Pani usatysfakcjonowana?
        • poziomka001 Re: Mam dość Wawra. 28.12.10, 13:30

          Pani_domu, na tym forum plucie jadem na osoby niezbyt zadowolone z mieszkania w Wawrze jest standardem :) Przykre to, ale niestety prawdziwe.

          Sama rozumiem wiele z Twoich bolączek, choć mieszkam w tej "lepiej" zorganizowanej części, bo po wschodniej stronie torów, niemniej jednak mogłabym wypisać całą litanię rzeczy, które powinny być i tu zrobione/ załatwione. Przez Twoją okolicę często przejeżdżam i mogę powiedzieć tylko jedno - współczuję! Bo rzeczywiście jeśli chodzi o infrastrukturę, to brak słów.

          Oby Ci się w nowym miejscu mieszkało jak najlepiej :) Pozdrawiam :)

          • Gość: mikasia nie mam dość Wawra. IP: *.centertel.pl 28.12.10, 13:56
            Witam
            mieszkam w Wawrze od 2 lat, teraz bede sie przeprowadzać, ale też w "terenie". Mam już starsze dziecko i na szczęście nie musiałam przerabiać chodników i wózków. Ale poznałam je doskonale jeżdżac na rowerze do przyjaciółki która mieszka na os.Las. Rzeczywiście dramat. Rowy wypełnione wodą po każdym deszczu, ledwo przejezdna zatapiana Zwoleńska, drogi jak super delikatesy smierdzący MarcPol, autobusy jeżdżace co pól godziny, kwaszarnie kapusty, sąsiedzi nie pilnujący swoich szamb, to wątpliwe uroki mojej okolicy. Ale mimo to lubie tu mieszkać i nie zamieniłabym tego na mieszkanie w bloku w innej dzielnicy. Rozważaliśmy z mężem inne lokalizacje, mój mąż wychował sie na cywilizowanym mokotowie a ja na pradze południe, ale zgodnie stwierdziliśmy, że nie ma takiej opcji. Zdajemy sobie sprawe ze wszystkich minusów wymienionych w poprzednich postach, ale i tak zostajemy. Podziwiam Panią za decyzję, nie wiem czy mieszka Pani w domu jednorodzinnym, ale ja nigdy nie zdecydowałabym sie na powrót do bloku, jeśli nie zmuszałaby mnie do tego sytuacja materialna. Pozdrawiam.
            • Gość: Bobi Re: nie mam dość Wawra. IP: 212.160.172.* 28.12.10, 14:32
              Twoja wypowiedz oddaje mniej więcej moje odczucia.

              Wszyscy widzą bolączki, problemy, braki. Wiele poprzednich wątków w Wawrze to oddawało, szczególnie przed wyborami. Ale między frustracją i decyzją o przeprwadzce jest pewna różnica. Dla mnie problemy autorki wątku nie są największymi problemami mojej okolicy. Ale ja mogę mieć inne oczekiwania, potrzeby i pewnie tak jest.
              To że uważam Wawer za najgorzej zorganizowaną i najbardziej za niedbaną Dzielnicę Warszawy jest "oczywistą oczywistością", co nie znczy ze szukam mieszkania w centrum :-)

              Cały wątek ma dosyć emocjonalny charakter, co podkreśla rzeczywicie determinację autorki. Ja ją rozumiem, ale nie popieram :)
              • Gość: Krzysiek_S Re: nie mam dość Wawra. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.10, 14:54
                Z tym że autorka nie mieszka jeszcze w takim złym rejonie. Co prawda chodnik ,nawierzchnia , kanalizacja jest do natychmiastowej budowy lub wymiany oraz komunikacja miejska do przebudowy[ teraz są 3 linie co 30 minut] , jednak przestrzeń i architektura jeszcze nie wykracza poza standard wawerski. No może jeszcze jest za dużo reklam .
                Sklepy i usługi są w miarę blisko.
                Według mnie najgorzej to wygląda w okolicach osiedla Jeziorowa , czy osiedla Las, Zbytki , okolice Zwoleńskiej, Zastów południowy i Nadwiśle, gdzie występuje przewaga nowej chaotycznej zabudowy, która powstała w przeciągu 10-15 lat nad starszą która wynikła z podziału działek w czasie dziedziczenia po rodzicach. I tutaj można zarzucić zły układ ulic , ale w miarę to jeszcze wygląda.




            • miedzylesianin1 Re: Kocham Międzylesie 28.12.10, 14:46
              choć wiele razy narzekałem na Międzylesie, które jak i inne "części" dzielnicy Wawer mają fatalny "standard" infrastruktury, to nie widzę siebie i mojej rodziny w żadnym blokowisku, choćby byłby to wieżowiec zaprojektowany przez światowej sławy architekta. Naszą dzielnicę albo się kocha miłością bezwarunkową, albo nienawidzi. Ja kocham i będę kochał. Mieszkałem na dość dobrym osiedlu na Mokotowie. Nie da się - wróciłem "na stare śmieci". Nic nie zastąpi latem śniadania na tarasie jedzonego w piżamie, obok na drzewach trajlujące ptaki, delikatny szum liści z pomiędzy których promienie słoneczne muskają twarz. Bezcenne i nie do osiągnięcia w żadnym blokowisku. Kwestię obiadów na tarasie pomijam. Boskie są też kolacje przy świecach i świerszczach cykających w trawie, pachnąca maciejka. Dla takich chwil warto pomęczyć się, choć wiem, że z małymi dziećmi jest trudniej. Sam zużyłem 5 (tak, pięć) wózków dla dwójki moich dzieci. I co z tego. Teraz biegają na boska po trawie, rwą kwiaty, wspinają się na gałęzie drzew, bawią się w chowanego. Tego nie kupisz w żadnym apartamentowcu. Czas wbrew pozorom bardzo szybko leci. Za 3-4 lata Twoje dzieci będą wdzięczne za to, że zostaniesz tu. Jeśli mieszkasz w domu jednorodzinnym z przyzwoitym ogródkiem, to nie szukaj nic innego. W bloku będziesz pod wścibskim okiem sąsiadów, a jak poprosisz ich o pomoc, to będą udawać, że Cię nie znają. Nie musi tak być, ale niestety bardzo często tak jest.
              Mnie też szlag trafia, że nie ma kanalizacji, że moja ulica jest wyłożona skorodowanymi płytami. Ale mam nadzieję, że niebawem to się zmieni. Mimo swej brzydoty (a raczej szpetoty) kocham moje Międzylesie i chciałbym tu dożyć do końca moich dni.
              Jeśli mam problemy z wyegzekwowaniem jakiś decyzji administracyjnych, to zwróć się na tym forum do KrzysztofaS. On ma solidną wiedzę w tej materii i posłuży dobrą radą.
              Poczekaj do wiosny, aż zakwitną pierwsze kwiaty, aż usłyszysz ćwierkające ptaki. Wtedy podejmij decyzję. Zima nie warto podejmować takich decyzji, bo zima sama w sobie potrafi negatywnie nastawić człowieka do życia (odśnieżanie, koszty ogrzewania domu).
              Poczekaj do wiosny i wtedy daj znać o swojej decyzji.
              Pozdrawiam i życzę więcej samozaparcia.
        • anna.handkel Re: Mam dość Wawra. 28.12.10, 23:14
          A brała Pani udział w jakiejkowiek akcji sprzątania ziemi?
          A muszę?
          Mi wystarcza czasu na jedynie samodzielną segregację ,i naukę tego moich dzieci dając im w domu przykład. Nie wpadłoby mi do głowy śmiecić w lesie, lub gdziekolwiek indziej.

          Ot i mam odpowiedź. Wymaga Pani od innych uprzejmości , świadomości - a sama na moje pytanie od razu sugeruje odpowiedź , że Pani nie musi. Oczywiście , racja- nie musi Pani brać udziału w żadnych akcjach proekologicznych, ale gdyby sąsiad ( ten co pali śmieci) zobaczył że sąsiadeczka lata z workami po lesie i zbiera śmietki , to może zastanowiłby się nad sensem tego całego zamieszania. Nie chodzi bowiem o sprzątnięcie lasów , chodzi o uświadomienie społeczeństwu o konieczności pewnych postaw.
          A co do zmian , to nie zauważyla Pani np. SKM? dojeżdżam do W-wy codziennie i jestem pod wrażeniem. Oprócz pociągów Mazowieckich K. puścili co pół godziny SKM. Mi to odpowiada,jadę do stacji swoim "złomem" i nie stoję w Centrum w korkach. Poza tym , na SKM obowiązuje bilet MZK- oczędnośść na maxa.
          Jakiej odpowiedzi Pani oczekuje Pani na swój post?
          > Naprzechwalała się Pani, oczekuje Pani braw? Proszę bardzo: Brawo, brawo, brawo
          > .
          > Jest Pani usatysfakcjonowana?

          Nie - nie jestem. Jestem przerażona. Wydaje się Pani młodą kobietą( ta dwójka małych dzieci wskazuje że jest Pani w wieku rozrodczym(:). Przeraz mnie sama myśl o Pani starości . O kolejkach w służbie zdrowia, o niskiej emeryturze, o drogich lekach itd. Co wtedy droga Pani? Jeśli teraz umie Pani tylko narzekać , to w moim wieku będzie musiała się Pani chyba tylko powiesić.... Zamiast założyć wątek typu : młode mamy, stare krowy , dziarscy panowie- b]]spotkajmy się w lesie w niedzielę o 13- ej i zróbmy cokolwiek [/b](nawet zawody w ciąganiu saneczek , albo zawody w lepieniu bałwana)spala Pani energię na mało zbożny cel- narzekania.Jeśli Pani chce , serdecznie Panią zaproszę na wiosnę do fajnych akcji - które zresztą opiszę na tym forum. Kiedyś byłam jak Pani... nic mi nie leżało. Ale ta postawa nie prowadzi do niczego dobrego. Teraz staram sie dopatrywać jakichkolwiek zalet w najtrudniejszych sytuacjach - i łatwiej mi się żyje.
          A tak z innej beczki: kupiłam biegówki i nie wiem o co chodzi. Czy zna Pani jakiegoś taniego i przystojnego instruktora?
          • wajego Re: Mam dość Wawra. 29.12.10, 08:48
            Jestem przerażona. Wydaje się Pani młodą kobietą( ta dwójka m> ałych dzieci wskazuje że jest Pani w wieku rozrodczym(:). Przeraz mnie sama myśl o Pani starości . O kolejkach w służbie zdrowia, o niskiej emeryturze, o drogich lekach itd. Co wtedy droga Pani? Jeśli teraz umie Pani tylko narzekać , to w moim wieku będzie musiała się Pani chyba tylko powiesić....

            I to jest kwintesencja stanu założycielki wątku. 100% roszczeniowość, zero wkładu własnego. Obrazić się na wszystkich, napisać bezsilny wątek na forum i w długą. Bardzo to smutne.

            A co do meritum. Tereny Zerznia, Sadula, Lasu są skazane na sukces. Osiedla tak blisko położone centrum miasta, przy ważnych projektowanych arteriach, w pobliżu Parku Krajobrazowego itd. będą się intensywnie i dynamicznie rozwijać. Myślę, że za jakieś 10-15 lat będzie tam namiastka drugiego Żoliborza. Pytanie tylko czy chce się czekać...
          • pani_domuonline Re: Mam dość Wawra. 29.12.10, 09:52
            że sąsiadeczka lata z workami po lesie i zbiera śmietki , to może zastanowiłby się nad sensem tego całego zamieszania.
            Sąsiad nie mieszka w lesie, więc mnie w akcji nie będzie widział. bardzo możliwe, że w tym czasie będzie pracował.
            Napisałam Pani że mogę zbierać śmieci po 19-tej. Dlaczego Pani nie odpowiedziała mi na pytanie czy o tej porze lata Pani z woreczkiem i śmietki zbiera??? Chętnie dołączę i pomogę. Nie ma problemu.
            Wcześniej nie dam rady-pracuję. Niestety muszę za co bardzo przepraszam ( taki dupochron, żeby nie wyjść na nieuprzejmą i roszczeniową), rat nikt za nas nie zapłaci, dzieci nie wyżywi, nie nakarmi.

            A tak w ogóle, dziwi ( znowu, za co przepraszam :D) mnie pokrętna logika Pani myślenia :D
            Chcesz człowieku mieć chodnik? To sprzątaj w lesie i bierz udział w akcji proekologicznej! :D
            Bo jak nie posprzątasz to nie masz nawet co marzyć o możliwości bezpiecznego i wygodnego poruszania się po drodze! :D:D:D

            Otwierasz okno po północy i czujesz smród palonych smieci? Zostaw dziecko, które ma obrzęk krtani i z którym natychmiast trzeba jechać na pogotowie, bo jak nie to się udusi. Nie! Trzeba w pośpiechu wybiec na ulicę z niedbale zarzuconą kurtką i rozwianym włosem biec, szybko biec!!! TRzeba poszukać z którego komina leci dym - ten śmierdzący ( w gąszczu domów ) i waląc pięściami pobudzić ludzi i wygłosić im pogadankę proekologiczną o segregacji śmieci!

            Do kolejki SKM mam w prostej linii 2 km. Idąc ulicami ( bo o chodnikach nie śmiem nawet napomknąć :D) mam jeszcze dłużej. Kolej SKM do niczego mi nie jest potrzebna, ponieważ nie dowiezie mnie do miejsca pracy, bliżej mi komunikacją miejską.

            Przeraz mnie sama myśl o Pani starości . O kolejkach w służbie zdrowia, o niskiej emeryturze, o drogich lekach itd. Co wtedy droga Pani? Jeśli teraz umie Pani tylko narzekać

            Mnie nie przeraża myśl o mojej starości. Nie wiem też dlaczego Pani wmawia mi narzekanie i już Pani mnie ustawia w kolejce do lekarza rodzinnego; a ja myślę o swojej przyszłości pozytywnie i podejmuję pewne kroki aby się zabezpieczyć finansowo na przyszłość. Oprócz oczywiście pracy zarobkowej, która wiadomo już, że da mi kiepską emeryturę. Czy ta świadomość jest też narzekaniem?
            Pani wmawia mi narzekanie ( gdzie ja tu narzekam? Narzekanie jest wtedy, kiedy człowiekowi nic innego nie zostaje jak tylko narzekanie. Ja zauważam problem-nie wierzę, że jest on tylko mi widoczny, komentuję i deklaruję się, że już niedługo i nie będę musiała żyć w trudnych warunkach.), a jednocześnie przypina mi etykietkę. Nie znając mnie kompletnie, nic o mnie nie wiedząc i na podstawie kilku wypowiedzi wysysając baaaardzo pochopne wnioski.

            spala Pani energię na mało zbożny cel- narzekania
            Pani Anno, nie spalam, proszę mi wierzyć. Wątek tak zboczył z tematu, że czytam go już z czystej ciekawości w którą jeszcze stronę pójdzie :) ja nadal żyję swoim życiem i przygotowuję się do zmian-do zmiany mieszkania.

            Jednocześnie w prywatnej korespondencji z Krzysztofem dowiedziałam się na kiedy są planowane rozwiązania problemów o których pisałam. Tyle czasu to ja czekać nie będę, ponieważ bieganie po ulicy przyprawia mnie o dreszcz na plecach. Nie chcę aby moje dziecko zginęło na drodze, a prawie codziennie się wystawiam biegając po Trakcie.

            Jeśli Pani chce , serdecznie Panią zaproszę na wiosnę do fajnych
            > akcji - które zresztą opiszę na tym forum

            Bardzo chętnie. Często zaglądam tu na forum, więc nie przegapię na pewno informacji.
            Teraz staram sie dopat
            > rywać jakichkolwiek zalet w najtrudniejszych sytuacjach - i łatwiej mi się żyje

            [/i]
            I fajnie. Widzi Pani, ja obracam się w kręgu osób niepełnosprawnych. I takie osoby nie mają tu najmniejszych szans na godne samodzielne życie.
            Nie mam gwarancji, że ja zawsze będę pełnosprawna. Osoba niepełnosprawna nie ma tu żadnej szansy na samodzielne życie wśród innych ludzi, bo wyjście z domu to będzie nie lada problem.
            Nie wiadomo czy moje dziecko będzie w przyszłości sprawne ( pewne obciążenie genetyczne). I co ja mu gwarantuję? Gwarantuję mu niewolę w domku z ogródkiem ogrodzonym. zapewniam mu kawkę na tarasie ale uniemożliwiam życie w grupie i spełnianie ról społecznych.
    • szaser doskonale rozumiem! 30.12.10, 08:55
      Przed laty mieszkałem, jako mały chłopak, we Włochach (tych prawdziwych). Zawsze tęskniłem do Włoch, więc po latach tam się wybrałem.
      Chodziłem po Włochach, odnajdując znane mi miejsca i byłem zaskoczony, jak w tym syfie i dziadostwie mogłem mieszkać i dorastać przez tyle długich lat. A przecież w tamtym czasie nie wyobrażałem sobie lepszego, bezpieczniejszego i bardziej zorganizowanego miejsca na ziemi. W tych dyskusjach wyłączyłbym więc głosy ludzi, którzy mieszkają od wielu lat na stałe w Wawrze.
      Autochtoni widzą wszystko inaczej, a jedynie obiektywne głosy, pochodzą od przybyszów.
      Autochtoni są urażeni, albo nieraz udają, że tak samo, jak obcy, dostrzegają niedostatki w swoim miejscu na ziemi.
      • Gość: kościesza Re: doskonale rozumiem! IP: *.147.123.117.nat.umts.dynamic.eranet.pl 30.12.10, 23:15
        Drogi Saszerze,
        spójrz na mój post powyżej, a chyba zobaczysz, iż Twoja opinia to tak jak stzrał kulą w płot. Otóż znajdziesz bez problemu mieszkańców z dziada pradziada Zerznia, Zbytek czy Borkowa (reszty de facto do połowy XIX wieku nie było) dla których ocena tego co teraz jest w Wawrze nie nastręcza większych problemów i nie idealizują oni tego co było. A to z prostej przyczyny bowiem to co było miało charakter post-wiejski (łącznie z układem dróg, pól, majątków, dworów etc.) i było w pewnym sensie zrozumiałe a to co jest teraz jest efektem zaniedbań planistycznych, zaniechań urzędniczych, presji nabywców działek, chciwości developerów a więc z gruntu rzeczy to patologie i taki tworzą porządek.
        • szaser Powodzenia w 2011 roku w przeprowadzce! 31.12.10, 07:24
          Pani, inicjująca ten wątek ma całkowitą rację.
          Widzi wszystko świeżo, dokładnie, rozsądnie i najobiektywniej.
          Ocenia okolice z własnego punktu widzenia, bez jakichkolwiek zakłamań.
          Weszła do tego otoczenia, mówi co jej przeszkadza i wyciąga bardzo logiczne wnioski.
          Notabene, nigdy bym nie chciał mieszkać tak daleko od centrum w dzisiejszych czasach korków, braku bezpieczeństwa i ogólnego bezhołowia.
          Jak się pracuje a jeszcze ma małe dzieci, to tylko jak najbliżej centrum. Jak się jest na emeryturze, to „starych drze się nie przesadza”, a poza tym też w centrum bliżej np. do lekarza. Życie na prowincji jest też, wbrew pozorom, dużo droższe i bardziej kłopotliwe.
          Podsumowując, Życzę z całego serca, tej Pani, bezkłopotliwej Przeprowadzki do bardziej ucywilizowanych regionów naszego miasta, nie tylko miasta z samej przynależności administracyjnej.
          Zawsze marzyłem o mieszkaniu w wysokim bloku, na Mokotowie i na wysokim piętrze z windą. I tak się w końcu stało, z czego już powoli zacząłem się cieszyć.



          • Gość: ziomal Re: Powodzenia w 2011 roku w przeprowadzce! IP: 195.184.83.* 31.12.10, 09:58
            nieprawdą jest to napisał mój poprzednik, że jak bliżej centrum to jest ok. Mieszkam w okolicy ul. Rogatkowej (Miedzylesie) - mam pod nosem pocztę, aptekę, przychodnię, fryzjera, jest też i biedronka. Do autobusu mam mniej niż 5 min. spokojnym spacerem, a do pociągu 10. Moim zdaniem należy się mocno zastanowić przed zakupem nieruchomości. Trzeba sobie szczerze powiedzieć - na co mnie stać (to ogranicza bądź poszerza ofertę), co jest moją główną potrzebą (praca, czy oświata dzieci, kontakt z naturą, czy bliskość kin i teatrów). Na pewno nie ma idealnego miejsca, gdzie byśmy mieli wszystko w jednym miejscu i to w dobrej cenie. Trzeba iść na kompromis, a przed planowaniem zakupu nieruchomości w danej okolicy dobrze jest poruszyć taki wątek właśnie np. na takim forum.
            Znam wiele starszych osób, które mają już dość mieszkania w naszej dzielnicy. Ale jest sporo, którzy nie chcieliby stąd się wyprowadzać i nie chodzi tu o przesadzanie starych drzew. Po prostu kochają swoją okolicę.
            Szaser życzył autorce tu cytat:"bezkłopotliwej przeprowadzki do bardziej ucywilizowanych regionów naszego miasta". Powiem tak - takich miejsc nie ma. Wszędzie znajdzie się coś, co po jakimś czasie będzie nam przeszkadzać. Taką mamy naturę. A to sąsiad za mocno zamyka drzwi, a to znowu inny krzywo zaparkował swoje auto na parkingu bądź garażu i my przez to mamy utrudnione wysiadanie ze swojego. A to dozorca kiepsko odśnieżył chodnik, a to psie kupy walają się na trawniku i nikt tego nie sprząta (ukłon w stronę właścicieli psów - jeśli je kochacie, to sprzątajcie po swoich pupilach - ich gówna śmierdzą i są siedliskiem bakterii - mam nadzieję, że mieszkający w "bardziej cywilizowanych regionach miasta" mają na tyle kultury). Powodów do narzekań nigdy nam nie zabraknie. Ja też mieszkałem na Sadybie ponad 3 lata. Powiem tak - dla młodych to świetne miejsce, ale dla osób ceniących sobie względny spokój to nie miejsce. Autorka tego wątku popełniła błąd przy podejmowaniu decyzji zakupu nieruchomości i tyle. Człowiek zawsze uczy się na własnych błędach. Ja też Ci życzę spokojnej przeprowadzki w ten rejon, gdzie Ci będzie dobrze. I oby to była trafiona decyzja.
            • Gość: karol Re: Powodzenia w 2011 roku w przeprowadzce! IP: *.bas.roche.com 31.12.10, 13:38
              pani_domuonline ma prawie calkowita racje jesli chodzi o bajzel w Wawrze.
              Ja w Zerzeniu mieszkam co prawda tylko 3 lata, ale tez nie zauwazylem wielu zmian na plus (poza rondem i teraz poza tym, ze chyba TP SA podciagnie wreszcie jakas nowoczesna linie, dzieki ktorej bede mogl miec normalny, szybki i nie-radiowy internet).

              ALE! Taki bajzel to nie jest cecha wylacznie Wawra. Szukajac domu zjedzilem wiele miejsc w Warszawie i niestety poza drogimi lokalizacjami wszedzie bylo mniej wiecej podobnie. Byc moze przez te 3 lata radni np. Bialoleki czy Wloch zrobili wiecej niz radni z Wawra, ale to akurat po czesci nasza wina, ze u nas sie nie udalo, w koncu sami sobie takich wybralismy ;-)

              Ja najwiekszy "dramat" przezywam jak wracam zza granicy, widzac dosc biedne regiony w USA i sluchajac opowiesci tubylcow, ze "tutaj to w zadnym razie by nie chcieli mieszkac, bo szkoly zle, jest malo bezpiecznie, kiepska infrastruktura itd." tak sobie mysle, ze my zyjemy naprawde w trzecim swiecie, bo te ich biedne osiedla maja 1000 razy lepsza infrastrukture niz nasze.
              Sek w tym, ze nie chodzi tylko o rowne chodniki, kanalizacje, wodociagi czy internet, chodzi o ogolny porzadek, brak syfiastych reklam na ogrodzeniach, relatywny porzadek wokol domow itd. Tego radni za nas nie zrobia, a tymczasem wystarczy sie przejechac np. Traktem Lubelskim (polecam na przyklad samowolke reklamowa przy rondzie przy Lucerny, chodzi mi o te reklamy sklepu z plytkami przywiazane do drzew - az sie dziwie, ze mieszkancy budynkow na przeciwko nic z tym nie robia!) i zobaczyc jak u nas panuje balagan i chaos.


              • komisarz_ryba Re: Powodzenia w 2011 roku w przeprowadzce! 31.12.10, 17:23
                Moi pradziadkowie mieszkali przed wojną przy Rondzie Wiatraczna, a Dziadek wybudował dom i przeprowadził się tuż po wojnie na Marysin Wawerski. Mieszkam więc tutaj od urodzenia, ponad 40 lat i jestem do Wawra bardzo przywiązana. Komunikacja z centrum i SKM jest rewelacyjna, przez całe liceum oraz studia na UW korzystałam z PKP i uważam to za najlepszy i najszybszy sposób dojazdu do Śródmieścia. Cała nasza rodzina została w Wawrze, większość przyjaciół ze szkoły lub z podwórek też nadal meszka w Wawrze. Przykro mi, że autorka wątku jest tak bardzo rozczarowana tą dzielnicą, a może po prostu masz gorszy okres w życiu, jesteś przemęczona pracą, obowiązkami, prozą życia. Uważam, że są gorsze kataklizmy niż nierówny chodnik. Przecież od Kadetów przez cały Wał masz fajną ścieżkę rowerową, gdzie maluchy mogą bezpiecznie jeźdzdzić na rowerkach, aż do Józefowa i tam popiknikować nad Wisłą. Spróbuj naprawdę myśleć pozytywnie, wiem, że to banał, ludzie wokół nas borykają się z ogromem tragedii, a Ty żyjesz sobie komfortowo w stolicy, masz własny dom, dwoje fajnych szkrabów, pracę na pewno przed sobą jeszcze wiele do zrobienia. Amerykanie mówią, że trawa w ogrodzie sąsiada jest zawsze bardziej zielona i to prawda. Szukajmy plusów, dobrych stron w naszym życiu, mam nadzieję, że w Nowym Roku znajdziesz wokół siebie więcej pozytywów i tego bardzo Ci życzę. Pewnie, że Wawer nie jest idealny, ale ja osobiście nie zamieniałbym się na żadną Saską Kępę ani Wilanów.Powodzenia !
                • Gość: mm Re: Powodzenia w 2011 roku w przeprowadzce! IP: *.acn.waw.pl 10.05.11, 14:51
                  Szaser ma pelna racje piszac o sposobie myslenia autochtonow, ktorzy nie widza, nie chca widziec syfu dookola siebie.

                  Ten mechanizm zostal juz dawno opisany przez psychologow i socjologow. Okazuje sie ze ZAWSZE ludzie mieszkajacy w jakims miejscu opisuja je jako dobre do zycie, bezpiecznie i ladne, "takie samo jak inne" lub lepsze. Jest tak ZAWSZE. Zdaniem psychologow jest to mechanizm obronny, ktory pozwala czuc sie lepiej. Dziala tak samo w autentycznych slumsach jak i w najgorszych dzielnicach w miescie. I zawsze ich mieszkancy umniejszaja zalety lepszych od siebie, stosujac rozne metody.

                  Tylko osoby podejmujace decyzje o wyprowadzce lub przynajmniej majacy na nia szanse zachowuja sie inaczej, zaczynaja "widziec" zle strony. Ten watek swietnie to pokazuje.
                  • Gość: Bobi Re: Powodzenia w 2011 roku w przeprowadzce! IP: 212.160.172.* 11.05.11, 09:31
                    Owszemm, ten mechanizm jest opisany i działa też w druga stronę.
                    Po podjętej decyzji, np o przeprowadzce, zaczynamy się z nią tak utożsamiać, że wcześniejsze rozważane argumety przeciw decyzji staramy się banalizować lub niezauważać.

                    Jak kupujesz samochód, zastanawiasz się Citroen czy Peugot zbierając argumenty za i przeciw. Jak już podejmniej decyzje np wybierzesz Cytrynę, to mimo że wcześniej wydawała ci się kanciasta, nie miała takiej super klimatyzacji i bagażnik był mniejszy, to po decyzji te argumenty stają się nieistotne, twój wybór jest idealny i jedyny słuszny i będziesz przekonywał kumpli że to najlepszy samochód na świecie.

                    Nie ma ludzi całkiem i uniwersalnie obiektywnych ... na szczęście !!!!
                    Od tego są algortymy i komputery.

                    Na szczęście za to każdy ma wybór, to sobie wywalczyliśmy.
      • Gość: mieszkanka_Sadula Re: Mam dość Wawra. IP: 46.113.210.* 02.01.11, 19:01
        Przeprowadziłam się z Gocławia 6 lat temu. To była b. dobra decyzja! Nie muszę szukać trawy aby dzieci mogły się wybiegać, możemy mieć psa, jeździmy po lesie na rowerach, generalnie mamy swobodę, za którą jesteśmy w stanie zapłacić dojazdami do pracy. Nie było łatwo - toneliśmy w błocie, dość daleko do komunikacji, itp. Od tego czasu sporo się zmieniło. Przybyła nam droga do posesji z kostki :), komunikacja miejska - 2 linie z częstotliwością co 10 min. :), światła w standardzie europejskim przy Lucerny :). Plac zabaw na Gajowej też się doposażył:). Ale wiecie co już od początku uczestniczyliśmy w spotkaniach z radnymi a nawet z-cą burmistrza. Rozmawialiśmy, pisaliśmy petycje, dzwoniliśmy itd. Warto informować urzędy, warto się udzielać i być aktywnym. Jeżeli ktoś lubi kontakt z przyrodą i wzgledny spokój to dzielnica godna polecenia.
        • Gość: who Re: Mam dość Wawra. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.01.11, 10:34
          Do autorki wątku: doskonale Cię rozumiem, mieszkam dopiero od dwóch lat na Wawrze, ale mam podobne obserwacje co Ty. Mieszkam też w okolicy Traktu. Daję sobie jeszcze jakiś czas na mieszkanie tutaj, zobaczymy czy i jakie zmiany nadejdą. Teraz wożę mojego malucha do żłobka w innej dzielnicy, zakładam że z przedszkolem będzie podobnie, bo tu na nic nie ma szans (nie licząc oczywiście gdzieniegdzie prywatnych placówek). Jedyny placyk zabaw z jakiego korzystamy w lato, to ten przed cukiernią przy kościele. Infrastruktury nie ma, tu gdzie mieszkam od paru lat gaz ziemny już już ma być i dalej go nie widać... i nie wiadomo kiedy będzie. O kanalizacji czy wodzie miejskiej mozna pomarzyć...można oczywiście wymieniać mnóstwo rzeczy ale nie o to chodzi. Jedyny dla mnie plus to taki, że całkiem szybko jedzie się do centrum - oczywiście samochodem (a nie komunikacją miejską)...w każdym razie powodzenia w nowym miejscu:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka