Dodaj do ulubionych

leczenie w NL

30.12.12, 00:42
Zwracam się tu bardziej do osób majacych obywatelstwo holenderskie. Mój brat jest w Holandii przeszło 20 lat i własnie takie ma obywatelstwo. Jest w szpitalu. Dostałam w święta telefon.
Brat jest rozwiedziony wiec samotny. Rodzine ma tylko w Polsce. Lezy w szpitalu od miesiaca, nikt nie zawiadomil nas o tym, dopiero teraz, po miesiącu.
Brat miał problemy zdrowotne, z kręgosłupem, puchły mu nogi. Chodził regularnie na wizyty, rehabilitację. Teraz podobno przewrócił się i zabrano go do szpitala gdzie amputowano mu część nogi. Czy na taka operację potrzebna jest zgoda? znam brata i wiem, że nigdy nie zgodziłby się na taki zabieg. Prawdopodobnie kiedy dotarło do niego co się stało to wk..ił się i odmówił dalszego leczenia, moze bał się co jeszcze moze sie stać? W zwiazku z tym przestano podawać mu cokolwiek, takze jedzenie i picie. Za to w dużych ilosciach leki uspakajające bo "denerwował się". Kiedy brat znalazł się na skraju zycia to uprzejmie zaczęto szukać rodziny, uwaga! po to zeby zgodziła się oddać go do hospicjum!
jasne jest że przyjechac z Polski do Holandii w jeden dzień, w dodatku swiateczny, to nie jest takie proste. W dodatku jak na złość mój dowód osobisty zakończył swoją ważność, nie spieszyłam się z wyrobieniem bo nie musiałam a teraz jest kanał. Wysłałam tam dorosłego syna (anglojęzycznego) i kuzynkę (dukającą po niemiecku), która bywała u brata i dobrze się znają. Są tam od wczoraj, przynajmniej dali bratu pić, podobno wyrywał im butelkę z ręki!
Lekarza za to nie spotkali ani razu, tylko pielegniarkę.
Dla mnie to wszystko jest niepojęte i w Polsce, tej z tyłu za Murzynami niemal, niemożliwe po prostu. W głowie sie nie mieści żeby tak zostawić umierającego człowieka na łóżku, takie filmy to tylko o Chinach oglądałam.
Jak tylko dostanę dowód to tam pojadę ale chciałabym wiedzieć jakie prawa ma pacjent w NL i w ogóle cokolwiek nt lecznictwa w NL.
Brat ostatnio nie pracował, najpierw był na bezrobociu, później dołączyły się do tego problemy zdrowotne ale głównie z kręgosłupem je miał.
Był ubezpieczony, nawet także prywatnie, cokolwiek to znaczy - tak mówiła właśnie kuzynka.
Dziękuję za każdą odpowiedź. Kiedy tam pojadę to chciałabym wiedzieć jak się w tym obracać.
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: leczenie w NL 30.12.12, 11:28
      Nie wierze, ze go glodzili. Nie w tubylczym szpitalu. z jego strony historia moze wygladac zupelnie inaczej, niz ze strony szpitala. Ale jesli odmowil jakiegokolwiek leczenia, to nie dziwne, ze go chca wywalic, szpital to nie hotel, jesli nie moga nic zrobic, by stan pacjenta sie polepszyl, albodalsze leczenie jest mozliwe poza szpitalem, to wywalaja i juz.
      Prywatne ubezpieczenia to wszyscy maja, pytanie tylko czy jest to ubezpieczenie podstawowe, czy ma jakies dodatkowe. Tu masz problem do zmartwienia, bo polisa dokladnie okresla, co pokrywa, a zadna nie pokrywa pobytu w szpitalu bez powodu i za okres, gdy odmowil leczenia, a w szpitalu lezal mozecie dostac gruuuuuby rachunek. z ta noga to przykra sprawa, ale tu jest tak, ze jak cie przyjmuja do szpitala, wydajesz zgode na niezbedne zabiegi medyczne i NIKT sie dodakkowo nie pyta, czy na to albo tamto sie zgodzisz, bo w takim wypadku decyzja nalezy do lekarza. Np jak masz rodzic i w trakcie porodu cos wyjdzie, to pacjentka zostanie co najwyzej poinformowana, ze bedzie miec cesarke. Dopoki sie czemus konkretnemu wyraznie nie sprzeciwisz, to zaklada sie, ze zgadzasz sie na wszystko, co lekarz uzna za konieczne. Jesli twoj brat byl operowany w systemie naglym, czyli po wypadku a nie mial zabiegu umawianego wczesniej, to wowczas robia wszystko, co uwazaja za niezbedne, wlacznie z amputacja, tak, ze tu nawet jakby chcial szpital zaskarzyc, to nie ma szans na wygrana, musialby udowodnic, ze noga byla zdrowa, a piszesz, ze puchly od dawna, wiec cos tam bylo nie tak.
      To, ze lekarza twoja rodzina nie widziala, to nic dziwnego. W okresie swiatecznym i weekendy obowiazuje system dyzurow weekendowych i lekarza moze w szpitalu nawet nie byl, pojawia sie wylacznie do naglych wypadkow, dyzyruje pod telefonem i jest w szpitalu po 15 minutach. Na obchod do wszystkich tez nie chodzi, zwlaszcza, jak ktos odmawia leczenia, tak ze musicie pielegniarki przydusic, ze chcecie rozmawiac z lekarzem. Brat ma prawo zadac wydania kopii dokumentacji i przemyslcie, czy nie warto sie skontaktowac z ubezpieczalnia. Maja swoje wtyki i kazdy pacjent ma prawo do tzw drugiej opinii, wiec zapewne nie beda robic problemu, zeby przewiesc brata do innego szpitala i tam jeszcze raz przebadac. ale nic z tego nie bedzie, jak sie na leczenie zgadzac nie bedzie. W szpitalu zwykle jest tez cos jak biuro/rzecznik pacjenta, mozna do nich isc ze skargami i wnioskami, oni tez zalatwiaja tlumacza, jesli jest potrzebny.

      szczerze mowiac uwazam, ze twoj brat sie okropnie wkurzyl i jego opowiesc jest znacznei przejaskrawiona. Widzialas tubylcze sszpitalne warunki? nikt tu ludzi z premedytacja nie glodzi, a lazienki czy umywalki z woda pitna sa na kazdej sali, nie wierze, ze na prosbe nikt by mu kubka wody nie podal. zreszta piszesz, ze w szpitalu lezy od miesiaca, operowali go po przywiezieniu do szpitala, to jakim cudem w ogole miesiac przezyl bez pozywienia i wody???
      To hospicjum to tez naciagana sprawa. Jesli twoj brat nie wymaga leczenia szpitalnego, to logoczne, ze go chca wypisac, nawet jesli konieczne sa jakies drobne zabiegi wykonywane przez pielegniarki i podawanie lekow, a pacjetna nie moze przyjac i zaopiekowac sie nim rodzina, to sa osrodki (verzorgings tehuis), domy opieki, gddzie pobyt moze byc staly lub czasowy do osiagniecia przez pacjenta samodzielnosci potrzebnej do samodzielnego zamieszkania i nie ma to nic wspolnego z hospicjum kojarzonym jako "umiealnia", choc i dogorujacy pacjenci tez tam wlasnie trafiaja. Jest tylko jeden problem: koszty. Roznie bywa z miejscami, jedne osrodki sa tansze, inne drozsze, ale platne sa wszystkie. Mozliwe, ze czesc pokrywa ubezpieczenie w takim wypadku, ale radze sie dokladnie dopytac. Od 1 stycznia jest mozliwa zmiana ubezpieczenia i dowiedz sie dokladnie, co twoj brat postanowil, bo jesli ma tylko podstawowe, to moze was to wszystko slono kosztowac:/
      • kamunyak Re: leczenie w NL 30.12.12, 13:16
        Dziękuję za odpowiedź.
        Mój brat nic nie mówił bo leży półprzytomny pod wpływem srodków uspakających. Nie chodzi. I nie chodził bo przecież amputowano mu nogę. Nie moze sam zaspakajać swoich potrzeb.
        To co wiem to głównie z opowiadań jego sąsiada, który do nas dzwonił jako pierwszy. Nawiasem mówiąc, to policjant. To on wspominał coś testamencie a o hospicjum dalszy znajomy brata, Polak mieszkający w Holandii. On mówił także, ze brata chcą "pozbyc sie ze szpitala za jakieś 2-3 dni".
        Dziękuję za twoje uwagi, na pewno przydadzą mi sie później, kiedy brat dojdzie do siebie bo na razie nie sposób z nim rozmawiać. Jest półprzytomny.
        O ile, oczywiście, przeżyje.
        Podobno jeśli pacjent odmawia leczenia to najblizsza rodzina nie jest w stanie za niego decydować, nawet jeśli pacjent, z uwagi na pogarszający sie stan, nie jest w stanie samodzielnie decydować. To przykre, u nas w takich przypadkach jest inaczej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka