Dodaj do ulubionych

Herbert Czaja

24.08.04, 09:31
Spotkałam starszego pana, który jawi mi się nie tylko jako Niemiec, ale i
Ślązak - katolik, który z troską i nadzieją spogląda w przyszłość i marzy o
prawdziwym pojednaniu Niemców ze wszystkimi sąsiadami, w tym i z Polską i
Polakami.



- “Wieczny mąciciel", “wiarołomca ze Skoczowa", “rewizjonista i rewanżysta"-
tak przed laty pisała o panu nasza prasa. Gomułka straszył panem polskie
dzieci i nazywano pana nowym führerem odwetowców. A kim naprawdę jest Herbert
Czaja?

- Byłem i jestem niemieckim patriotą, ale zawsze szanowałem Polaków. Mam 81
lat i jestem już u schyłku życia. Nigdy nie należałem do partii
hitlerowskiej. Do chrześcijańskiej tak. Znam błędy Niemców i Polaków. Według
mnie, wy Polacy macie za dużo mesjanizmu. A kampania przeciwko mnie w Polsce
rozpoczęła się, gdy zostałem prezesem Związku Wygnańców w 1970 roku.


www.silesiasuperior.com/02/HerbertCzaja_Nadszedlczaskompromisu.htm
Obserwuj wątek
    • skoczowiok Herbert Czaja o pojednaniu 24.08.04, 09:33
      Oficjalne wypowiedzi Związku Wypędzonych orientują się na szukanie kompromisu i
      współpracę z Polakami. Wytępienie narodowych stereotypów nie jest naturalnie
      łatwe. Osobiście występuję na rzecz bliskiej współpracy, ramię przy ramieniu,
      przy odbudowie utraconych ziem ojczystych, jednak przy swobodzie samorzadowej
      Niemców i swobodnej możliwości ponownego się tam osiedlenia. Mam na myśli
      współpracę fachowców, w celu przezwyciężenia biedy i chaosu, na tej współpracy
      winna się oprzeć droga do wolności.
    • skoczowiok Górny Śląsk ma 800-letnia historię niemiecką 24.08.04, 09:36
      - To, że na Górnym Śląsku ukazywały się również polskie gazety nie jest żadnym
      dowodem przeciwko temu, że Śląsk przez ostatnie 700 lat był częścią niemieckich
      terytoriów. To jest w pełni dowód na niemiecką tolerancję.

      Jest oczywiste, że pochodzący ze wschodniego Górnego Śląska Niemcy rozumieją
      język polski. Wielu z nich mówi po polsku. W bielskim gimnazjum jako pierwszy
      język obcy mieliśmy język polski. Wielu Niemców studiowało w Krakowie. Pan
      powinien się cieszyć, że istnieje przynajmniej mała grupa Niemców, którzy znają
      polską mowę, historię i literaturę. Tego bowiem szczególnie na zachodzie
      Niemiec brakuje. Byłoby rozsądne, gdyby Polacy właśnie z tą grupą Niemców
      pielęgnowali bliskie kontakty.

      Zgadza się, że wielu deklarujących swoja niemieckość nosi polskie nazwiska.
      Asymilacja w Austrii Habsburgów nie była asymilacją czynioną na siłę. Wiele
      rodzin w miastach opowiedziało się wówczas za niemieckością. Poza tym mieliśmy
      na Górnym Śląsku rozmaite grupy niemieckie, jak i ludność o niezdecydowanej
      tożsamości narodowej. Z tego powodu, jak i z wielu innych, zawsze głosiłem
      pogląd, że spośród niemieckich plemion Górnoślązacy posiadają szczególną
      tożsamość.

      • skoczowiok nadszedł czas historycznego kompromisu. 24.08.04, 09:40
        - Jest Pan jedynym deputowanym do Bundestagu, który w czerwcu 1990 roku
        głosował przeciwko rezolucji w sprawie granic, a więc przeciwko uznaniu granicy
        na Odrze i Nysie Łużyckiej. Swoją negację uzasadnił Pan prawem narodów do
        samostanowienia. Czy mógłby Pan rozwinąć swoje uzasadnienie?

        - W czerwcu 1990 roku przeciwko ostatecznemu uznaniu granicy na Odrze i Nysie
        głosowali również inni zachodnio - i wschodnioniemieccy deputowani. Tak a
        propos, mówi się ciągle o potwierdzeniu granicy (Bestätigung des Bestandes der
        Grenze), a nie jest jasne, co ma zostać prawnie potwierdzone. W gruncie rzeczy
        jest to granica, która została uzgodniona w tajnej umowie między Stalinem i
        Komitetem Lubelskim 27 lipca 1944, to znaczy amputacja wschodniej Polski,
        amputacja wschodnich Niemiec i podporządkowanie Polski sowieckiej hegemonii.
        Jestem zdania, że oddanie całych wschodnich Niemiec i zredukowanie wschodnio-
        niemieckich życzeń do zera, przy stuprocentowym wypełnieniu życzeń polskich nie
        uwiarygadnia narodowo nastawionych Polaków. Będzie to prowadziło do
        permanentnego strachu i ciągłego żądania nowych gwarancji, jak to już
        przewidywał Churchill.

        Prawo do samostanowienia narodów jest jus cogens, czyni to więc niezgodne z nim
        umowy od samego początku nieważnymi. Tylko rząd i parlament, który zostanie
        wybrany przez wszystkich obywateli niemieckich może podjąć decyzję o rezygnacji
        z tych ziem. Do chwili obecnej nie wydaje mi się, by zostały spełnione warunki
        wolnego samostanowienia całego niemieckiego narodu. Może się zdarzyć, że
        większość deputowanych, którzy tak zostaną wybrani, zrezygnuje ze wszystkiego.
        Historycznie uważam to za bardzo niebezpieczne. Jestem zdania, że nadszedł czas
        historycznego kompromisu. Po dwóch stuleciach konfliktów, po przerażających
        tajnych układach Hitler - Stalin, Stalin -Komitet Lubelski, po okrutnej i
        strasznej wojnie, po przerażających zbrodniach Niemców i wielu zbrodniach na
        Niemcach, po masowych wysiedleniach, w obliczu komunistycznego zniszczenia i
        upadku Środkowej i Wschodniej Europy, nadszedł, moim zdaniem, czas
        akceptowalnego kompromisu opartego na koncepcji wspólnej odbudowy. Tego
        historycznego momentu nie powinniśmy zaprzepaścić. Obawiam się po obu stronach
        nowego, wzmożonego, przykrytego wstydem nacjonalizmu, będzie on w życiu
        codziennego bardzo trudny do przezwyciężenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka