alex.stela
14.10.04, 09:59
Ślązacy rzadko korzystają z usług prostytutek
Witold Gałązka 14-10-2004 GW
Na zlecenie seksuologa prof. Zbigniewa Izdebskiego OBOP skrupulatnie wyliczył, jaki procent mężczyzn w poszczególnych województwach zwykł się zabawiać... z prostytutkami. Śląskie uplasowało się na przedostatnim miejscu w Polsce, a to znaczy, że jest niemal wzorcem cnót małżeńskich.
Na zlecenie seksuologa prof. Zbigniewa Izdebskiego Ośrodek Badania Opinii Publicznej skrupulatnie wyliczył, jaki procent mężczyzn w poszczególnych województwach zwykł się zabawiać... z prostytutkami. Śląskie uplasowało się na przedostatnim miejscu w Polsce, a to znaczy, że jest niemal wzorcem cnót małżeńskich. Tylko czterech na stu mieszkańców naszego województwa korzysta z płatnej miłości. Cnotliwsi są tylko Mazurzy i Warmiacy (3,3 proc.). Poza tym wszędzie indziej szerzy się zepsucie: w Krakowie, Kielcach, Łodzi, a nawet na podkarpackiej wiosce i na Ziemiach Odzyskanych!
Cnota Ślązaków tym większa, że mamy za miedzą gniazdo zarazy: w województwie opolskim do burdeli chadza 13 spośród 100 panów (i jeszcze się tym bezwstydnie chwalą przed ankieterami!).
Z Opolszczyzną sprawa jest prosta jak drut. Kobiety są tam nasze, ale za to każdy samiec wozi w audicy paszport z Reichu. I na prastarych ziemiach piastowskich spełnia się bajka o Wandzie, co nie chciała Niemca. Więc musi on, chce czy nie chce, skoczyć na bok z jakąś Nataszą albo inną Wierą. Na Mazury też wprawdzie tłumnie przyjeżdżają Niemcy, ale powszechnie wiadomo, że to w większości emeryci i w dodatku sentymentalni.
A Górnoślązacy? Wszak to lud roboczy, ciężko harujący. Jak się taki niedobitek-górnik pod ziemią uciora, to potem zwyczajnie sił mu nie staje i fantazji. Ci zaś, co już odeszli z kopalń, dawno zdążyli wydać sute odprawy, a przecież wizyta w agencji towarzyskiej kosztuje kilkaset złotych. Gdyby OBOP przepytał nas przed reformą górnictwa, to może mielibyśmy i pierwsze miejsce w kraju, ale przyszło bezrobocie i mamy przedostatnie.
Metale ciężkie i skażenie środowiska też się podobno na męskiej kondycji jakoś odbijają, tak jak długotrwałe spożycie gorzołki, czyli realne pokłosie restrukturyzacji przemysłu na niegdyś górniczym Górnym Śląsku.
Mężczyźni mają też inne wytłumaczenia. - A po kiego diobła mom do burdelu chodzić, jak jo w nim żyja za darmo? - bezrobotny mieszkaniec Bytomia zaskoczył mnie świeżością spojrzenia, ale zdeprymował zapachem oddechu.
Jego kolega przy stoliku uśmiechnął się szeroko i zaraz wyłożył swoją teorię cnoty seksualnej Górnoślązaków: - Czamu nom lafiryndy niy w gowie? Bo my som chopy górnośląskie. I nojszwarniejsze baby momy u sia w doma. Moja mi jeszcze nigdy nie pedziała, że jom gowa boli, jakech jej dowoł kusku. To po co mom kajsik drałować na jakieś cudze tutki? Żeby mie potym moja baba nudelkulom zabiyła?!
------
Straszne pierdoły...