alex.stela
09.05.06, 12:43
Pijany dróżnik z Wisły nie zamknął rogatek
mac 08-05-2006 , ostatnia aktualizacja 08-05-2006 20:27
Dwie osoby trafiły do cieszyńskiego szpitala po zderzeniu samochodu z
pociągiem w Wiśle. Kierowca wjechał na tory, bo przejazd był otwarty.
Pełniący na nim służbę dróżnik miał 0,8 promila alkoholu w wydychanym
powietrzu.
Wypadek wydarzył się wczoraj rano w Wiśle Obłaźcu. Prowadzącą przez miasto
główną drogę wojewódzką przecina tutaj linia kolejowa. Przed ósmą przejeżdżał
tędy volkswagenem golfem mieszkający nieopodal 63-letni mieszkaniec Wisły. W
momencie, gdy wjechał na przejazd kolejowy, w samochód uderzył jadący z
Goleszowa pociąg osobowy. Najpierw wlókł go po torach, potem auto zsunęło się
z nasypu.
- W tym miejscu jest fatalna widoczność, ponieważ tory zasłaniają budynek
dróżnika i rosnące drzewa. Kierowca jechał prawidłowo, a przyczyną wypadku
były nieopuszczone rogatki - wyjaśnia Ireneusz Korzonek, rzecznik
cieszyńskiej policji.
Pracujący na przejeździe dróżnik był na służbie od czwartej rano. Badanie
alkomatem nie pozostawiało wątpliwości: 46-letni wiślanin miał w wydychanym
powietrzu 0,8 promila alkoholu. Policji tłumaczył, że pił poprzedniego dnia.
Według niego to nie alkohol był przyczyną wypadku. - Przekonywał, że nie
dostał powiadomienia o nadjeżdżającym pociągu. Komisja powołana przez PKP
wstępnie to wykluczyła, ale badamy wszystkie okoliczności - dodaje Korzonek.
Ranny kierowca golfa został przewieziony do cieszyńskiego szpitala. Jego stan
lekarze określają jako ciężki, ale stabilny. 36-letnia pasażerka samochodu
również trafiła do szpitala, ale jest w lepszym stanie.
Po przesłuchaniu dróżnik został zwolniony do domu. W szpitalu pobrano mu
krew, ponieważ nadzorująca postępowanie prokuratura chce ustalić, ile miał
promili w momencie rozpoczęcia pracy. Jeżeli mężczyźnie zostanie postawiony
zarzut spowodowania wypadku w ruchu lądowym, będzie mu groziło nawet 10 lat
więzienia.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3331910.html