Gość: zdziwiony
IP: *.2p.ll / 192.168.2.*
04.09.03, 07:50
Ja w ogole nie rozumiem, po co te wszystkie stopnie, podzialy
nauczycieli na mianowanych, chyba zeby stworzyc jakas sztuczna
hierarchie i odwrocic uwage od zasadniczego problemu - tych
smiesznych, zalosnych pensji. O przejsciu nauczyciela do lepszej
grupy przeciez nie decyduje, czy jest on naprawde dobry, tj. czy
potrafi zmotywowac i czegos nauczyc swoich uczniow, ale
tworzenie jakis dziwnych programow, eksperymentow, opracowywanie
programow. Decyduja tez publikacje w czasopismach na temat
metodyki, a przeciez kazdy, ko to czytal wie, ze sa to w
wiekszosci pseudointelektualne wypociny. Rzadko dobry teoretych
bywa rownie dobrym praktykiem. A juz w ogole pomysl, zeby
walczyc przez 14 lat o 600 zl brutto jest po prostu smutny.