abbon
13.10.07, 22:56
No coz.. tak jak na codzien jestem cynikiem, to nie myslalem, ze serial
political fiction bedzie w stanie mnie wzruszyc.
Kiedy porownuje obraz serialowy z rzeczywistym, to naprawde boli.. Prawie
fizycznie.
Oczywiscie, wiadomo, ze serial jest wyidealizowany, ale w naszej codziennej
polityce nie ma ani ziarenka tego, co mozemy tam zobaczyc.
U wszystkich politykow widze tylko jakies zaslepienie zupelnie nieistotnymi
celami. W mediach caly czas toczy sie debata na tematy zastepcze, ktore w
zaden sposob nie odnosza sie do naszej, obywateli, rzeczywistosci.
Chore...
Jedyne rozwiazanie jakie widze, to budowanie spoleczenstwa obywatelskiego.
Tak, zeby znac swojego radnego nie z plakatow wyborczych, ale ze wspolnie
organizowanych przedsiewziec na rzecz lokalnej spolecznosci.
Moze ten radny zostanie w nastepnej kadencji burmistrzem? A w nastepnej
ministrem? Poslem? Premierem?
Moze po drodze nie zapomni skad pochodzi i dlaczego wybral taka droge.
Jednym slowem - wszystko w naszych rekach :)
Nie wiem, czy na temat, ale takie przemyslenia nasuwaja mi sie zawsze w
piatki, kiedy skoncze ogladac nowy odcinek Ekipy.
Pozdrawiam