Dodaj do ulubionych

Robienie widza w balona

06.10.08, 15:39
Łatwo się zrażam do serialu, kiedy widzę, że realizatorzy mają
widzów za debili. Tak było z "Oficerem", gdzie to wszechstronnie
wyszkolony oficer Kruszon przeniknął (co musiało trwać z kilka
miesięcy) do dwuosobowej "szajki" złożonej z ćpuna i ćpunki
dokonujących jakichś niezbyt spektakularnych napadów a oddziałem
antyterrorystycznym dowodziło młode dziewczę o imieniu Aldona. Dwa
odcinki i do kosza.
Tak było z "Twarzą w twarz", gdzie rezultatem skomplikowanej, bodaj
rocznej operacji plastycznej bandyty-policjanta Waszki w najlepszej
klinice w Europie (czy jakoś tak) była regulacja policzków i
rozjaśnienie włosów. Jak wyżej.
Że o "Tajemnicy Twierdzy Szyfrów" i, ostatnio, "Czasie honoru" nie
wspomnę.
Moje pytanie brzmi: po cholerę oglądacie (ci, którzy oglądacie) te
seriale? Dla mnie takie podejście do widza to tytułowe robienie go w
balona. Ergo - realizatorzy nie są godni, by "dawać im szansę". A
jednak, jak czytam na tym portalu, sporo widzów brnie w te serialowe
bzdury dalej. I potem mamy drugie i trzecie sezony tychże
gniotów. "Bo oglądalność."
Obserwuj wątek
    • gweeny Re: Robienie widza w balona 06.10.08, 16:17
      wiesz, mam podobnie ;]

      mnie do Twarzą w twarz zniechęcił widok Magdy Walach biegającej po
      mieście w kaszkiecie - co było jej kamuflażem (kto jak kto ale ona
      ma dość charakterystyczną urodę)

      co do innych seriali "kryminalnych" drażni mnie to że wszyscy
      policjanci to komisarze - jakby inne stopnie nie były wystarczająco
      medialne
      Pitbul i Glina - to były dwa polskie udane seriale, które oglądałam
      z przyjemnością, widać jak się chce to się uda ;)
    • Gość: matt_banco Re: Robienie widza w balona IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.10.08, 18:00
      Ja mam usprawiedliwienie ... przez 14 lat nie ogladalem TV (poza
      sporadycznym zerkaniem 1-2 w miesiacu podczas wizyt u znajomych) i
      calym moim kontaktem ze sztuka ruchomych obrazkow bylo nalogowe
      chodzenie do kina. Na lono TV wrocilem w 2005 roku (w ten sposob np.
      na GLINE zalapalem sie dopiero przy powtorce) i ... zaczalem sie
      temu przygladac. Okazalo sie, ze jest calkiem sporo intrygujacych
      rzeczy, daleko odbiegajacych od standardowego poziomu
      telewizyjnego ... no tak, ale byly to rzeczy "nienasze". No i
      zaczely pojawiac sie produkcje polskie ... sila rozpedu temu tez sie
      zaczalem przygladac. Bardziej z przekory niz potrzeby, chociaz z
      czasem okazalo sie to calkiem fajna, chociaz irytujaca zabawa.

      Bo to dosc ciekawe, jakim cudem mozna tak dobrze zrobic "PITBULLA"
      (1-2 serie) i jednoczesnie tak naiwnie prowadzic watki i postaci
      w "Twarza w twarz". I nie trafia do mnie do konca argument, ze to
      dwie rozne konwencje, bo pewna wewnetrzna logika powinna byc
      przestrzegana w kazdej produkcji. A nie jest i nie bardzo wiem
      dlaczego. Dlaczego metamorfoza Waszaka nie "zazgrzytala" producentom
      i tworcom serialu, skoro zgrzyta widzom? Dlaczego w polskich
      serialach rezyserowanych przez roznych ludzi widac roznice stylu, a
      w dobrych serialach amerykanskich trudno sie tego dopatrzec?
      Dlaczego "ustawia" sie seriale pod wyimaginowanego widza
      przecietnego, albo dosc nieudolnie tworzy sie
      seriale "wielowarstwowe", ktore w zadnej z warstw nie sa
      satysfakcjonujace? Cholera wie ... jak dla mnie to po czesci
      przynajmniej wina producentow oraz tzw. kreatorow odpowiedzialnych
      za spojna wizje calosci. Scenariusz to scenariusz, rezyser to
      rezyser, ale ktos musi nad serialem jako caloscia panowac, miec
      pewna wlasna wizje, niefiltrowana przez durnowate wskazniki
      ogladalnosci i wyimagiowany profil odbiorcow. Jestem ciekaw, czy
      polscy tworcy ogladaja swoje "dziela" bez bolu zebow i poczucia
      zazenowania? Nad "Housem" pracowalo 17 rezyserow, 20
      scenarzystow ... ale nad produkcja czuwal glowny pomyslodawca i
      scenrzysta D. Shore, do spolki z B. Singerem, ktory wyrezyserowal
      raptem 3 odcinki, ale wczesniej zrobil takie filmy jak "Usual
      suspects" czy serie "X-menow". Profesjonalizm ... w pelni
      kontrolowany przez profesjonalistow.
      • cze67 Re: Robienie widza w balona 06.10.08, 18:10
        Przykład pierwszy z brzegu niezrozumiałej dla mnie reżyserskiej
        nieudolności: dlaczego do roli niezoperowanego Waszaka nie
        zatrudniono jakiegoś INNEGO aktora niż Małaszyński? Może nieco
        podobnego, ale z inną twarzą, taką, która uzasadniałaby roczne
        starania pani doktor? A tak na samym starcie mamy zgrzyt i stratę co
        najmniej jednego (mnie) widza...


        ...ale może zyskanie kiluset tysięcy innych, takich, którzy widząc
        Małaszyńskiego OD POCZĄTKU wciągnęli się i oglądali DO KOŃCA...

        :-)
        • romcia.p Re: Robienie widza w balona 06.10.08, 20:51
          ja oglądam bo chce zobaczyc jak sie skończy serial,jak sie rozwiąza zagadki,ale jeśli serial jest kiepski nie oglądam następnych serii - tak np jest z twarzą w twarz
          tak mam tylko z serialami kryminalnymi bo te lubię najbardziej,więc daję im szanse przez całą serię
          z innymi serialami tak nie jest - odpadam już po pierwszym odcinku lub nawet w połowie:przykład polsatowskie agentki
      • Gość: faszyna Re: Robienie widza w balona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.08, 12:15
        Matt, co do Vegi i obu seriali mam taka koncepcję. Pitbulla zrobił
        dobrze, bo przez iles miesiecy oglądał z bliska prawdziwe zycie
        glin. Na TwT sie przejechał, bo jak wynika z jego życiorysu, nie ma
        doświadczen z normalnego zycia rodzinnego i małżenskiego. I stąd te
        nierealne sceny, papierowe dialogi mesko-damskie i soap-operowe
        emocje.
        • Gość: matt_banco Tak ... doswiadczenie zyciowe wazna rzecz IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.10.08, 17:17
          Ha ... no prosze nie wpadlem na to, a wyglada na bardzo
          przekonywujaca hipoteze ;-) Sek w tym ze TwT pisze 3 scenarzystow, a
          kolejne trzy osoby, w tym Vega sprawuja nadzor scenariuszowy. Jakby
          tego bylo malo, jest jeszcze nadzor literacki (no to juz zagadka,
          czym te nadzory sie roznia) i ... jest jeszcze autor pomyslu
          scenariusza i na dokladke jeszcze zgraja producentow, a w tym znany
          skadinad producent wykonawczy, ktory maczal palce w produkcji
          wszystkiego o czym tu mowimy, czyli Oficerach, Trzecim oficerze,
          Twarza w twarz, Teraz albo nigdy i ... w swoim ukochanym, bo tez
          rezyserowanym przez siebie Czasie honoru. I to mnie wlasnie
          zastanawia ... facet, ktory siedzi w tym po uszy, wyprodukowal setki
          godzin seriali, bardzo roznych jakosciowo ... powinien miec "ucho"
          i "oko" do tego jak powinien brzmiec dialog, jak powinny byc
          zbudowane postaci, jak snuc watki i tak dalej. W ostatecznosci to on
          zatwierdza scenariusz do produkcji i kombinuje kase na ta zabawe.
          Zreszta przy "Czasie honoru" pracowal tez W. Wojcik, ktory troche
          przyzwoitych rzeczy w swoim zyciu zrobil, w tym moje ulubione "TAM I
          Z POWROTEM", pracowal tez Michal Rosa, ktorego "Rysa" tez ostatnio
          mocno zaistniala ... No i wlasnie, czy z tego cos wynika? Bo ja mam
          wrazenie ze dokladnie nic ... czy rezyseruje wieczny asystent
          rezysera, jak w przypadku "Wiedzmina", czy fachman w postaci
          Dejczera (ktory w oczywisty sposob nie dal rady z "Oficerami") to
          efekt koncowy jest wlasciwie przypadkowy. Raz sie udaje mniej, a raz
          sie udaje jeszcze mniej, a czasami udaje sie bardziej. Wychodzi na
          to, ze to wina scenariusza, ktory rezyser bierze i bez mrugniecia
          okiem "realizuje" ... tylko czemu mu sie czerwona lampka nie zapala
          z napisem "smierdzi, smierdzi ... mocno smierdzi". Tego nie wiem.
          • Gość: faszyna Re: Tak ... doswiadczenie zyciowe wazna rzecz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.08, 17:30
            No moze rzeczywiscie scenarzystów było wielu, ale za efekt końcowy
            odpowiada chyba jednak Vega. A tu brak doświadczenia życiowego mógł
            byc istotny w tym niezapaleniu się czerwonego światełka.
            Zresztą co po światełku, jak sie zyje w przekonaniu o własnym
            geniuszu albo gdy zbiera sie kasę na nowy model jaguara.:)
            • Gość: matt_banco Re: Tak ... doswiadczenie zyciowe wazna rzecz IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.10.08, 17:46
              Oj widze, ze ten nieszczesny jaguar, ktorym tak sie zachwycal i
              poranne przejazdzki urzadzal bedzie mu pamietany dlugo ;-))))))
              Brak doswiadczenia zyciowego nie tlumaczy jednak chociazy tych
              nieszczesnych "przemian", ktore kluczowe zarowno dla pierwszej i
              drugiej serii TwT zostaly "skopane" wzorcowo. Ze mu to po prostu nie
              przeszkadzalo ... to jest niepojete.
    • Gość: erpak Re: Robienie widza w balona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.08, 22:45
      Moje wyjaśnienie - najkrócej?
      1. Przy pierwszej emisji Oficera szlag trafił mnie w trakcie pierwszego odcinka,
      zarzuciłam oglądanie, obejrzałam całość dopiero niedawno. Moim zdaniem ten
      pierwszy odcinek jest po prostu zły. Cała reszta ma swoje mielizny, ale ma tez
      klimat, fajnie zbudowane postaci, dobre dialogi i mnie wciągnęła. Teraz z
      zainteresowaniem oglądam Trzeciego.
      2. Twarzą w twarz przemordowałam pierwszą serię, próbując pojąć dlaczego Vega
      jest takie dumny z dziurawego, komiksowego scenariusza. Drugiej serii nie oglądam.
      3. Tajemnicę Twierdzy Szyfrów oglądałam tylko dla przyjemności czytania recenzji
      AJK na pręgierzu. Mam nadzieję że Wołoszański nie dostanie kasy na ciąg dalszy.
      4. Czas honoru oglądam chyba z ciekawości na ile da się to oglądać.
      5. Dla przyjemności oglądam Housa :)
    • czekolada72 Re: Robienie widza w balona 07.10.08, 10:13
      - Oficerów - bez bicia - nie oglądałam
      - Twarza w twarz - jw - wystarczyło, że wysłuchałam jęków zachwytu
      nad coooooodnym Małaszyńskim
      - TTS - ha! własnie mimo, że zakładałam, że oglądnę - nie udało mi
      się , jakies wyrywkowe scenki, chociaż chciałam bardzo ze względu na
      swietna ksiazke, na Czoche, na wnętrza (przynajmniej zakładałam te
      wnetrza...), na pomysł!
      - Czas honoru - bo łudziłam się, ze to bedzie cos w rodzaju Klossa
      czy Pogranicza w ogniu - teraz - juz tylko by kuknac na wnętrza i
      zobaczyc jak jeszcze mozna to schrzanic...
    • Gość: joystick Re: Robienie widza w balona IP: *.chello.pl 07.10.08, 12:35
      Najlepszym przykładem iż producenci mają telewidzów za baranów jest
      serial "Teraz albo nigdy" gdzie scenariusz jest tragiczny. Co z tego
      że ładna Marta tam gra, że czasami ładne zdjęcia - dialogi pisał z
      kapelusza jakiś grafoman, to co się mówi przez 5 minut mozna
      powiedzić kilkoma zdaniami.
      Eh naprawdę tęsknota za Pitbullem itp.
      • gweeny Re: Robienie widza w balona 07.10.08, 13:50
        ee nic nie przebije polsatowskiej Pierwszej miłości, chciałabym
        wiedzieć czy scenarzysta śmieje się z tych bzdur które wypisuje...
        • cze67 Re: Robienie widza w balona 08.10.08, 10:33
          Żeby nie było, że tylko polskie. Nie lubię także takiego mnożenia
          absurdów jak w Prison Break, obejrzałem kilka odcinków, każdy coraz
          mniej prawdopodobny i dałem sobie spokój.
          Nie wiem z czego można tu "ulepić" kolejne sezony...
          • cze67 Re: Robienie widza w balona 13.10.08, 12:25
            Wydawało misie to nieprawdopodobne, ale są ludzie, którzy
            za "przyjemność" oglądania Tajemnicy Twierdzy Szyfrów gotowi są
            nawet zapłacić!
            Oto dowód:
            www.allegro.pl/item448859100_tajemnica_twierdzy_szyfrow_4dvd_nowe_folia.html
    • Gość: matt_banco Bo pan to moze postac? ... albo polezec? IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.10.08, 17:41
      No wlasnie ... postac, bohater i jego konstrukcja. Czemu kochamy
      House'a ... bo to kapitalnie zmajstrowana postac, majaca okreslony
      charakter oraz niepodrabialny styl i wizerunek (laseczka, sportowe
      buty, koszula na spodnie i tak dalej). Dlaczego przepadamy za
      Dexterem ... bo to kapitalnie zmajstrowana postac, majaca okreslony
      charakter, bogata przeszlosc i podobnie jak House'a pewien styl (za
      kazdym razem jak widze jedzacego Dextera to nie moge wyjsc z
      podziwu, ze on to tak fizycznie i "zmyslowo" robi ;-) O tym jak
      bogate w niunse byly postaci z "Szesciu stop pod ziemia" to w ogole
      nie ma co wspominac, bo to jakis zupelnie kosmiczny poziom.
      A u nas sie generalnie postaci albo slabo buduje albo nie buduje
      wcale, czekajac na to az sie sama zbuduje, bo aktor dobrze rokuje w
      roli. Chociaz w takim PITBULLU bylo to zrobione swietnie (Metyl -
      alkoholik z problemami rodzinnymi, Gebels - sfrustrowany ojciec z
      lekka szemranymi znajomosciami czy Despero - cwaniaczek z
      romantycznym sercem). No ale ... tu sie Vega na "prawdziwki"
      napatrzyl i bylo mu po prostu latwiej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka