cze67
06.10.08, 15:39
Łatwo się zrażam do serialu, kiedy widzę, że realizatorzy mają
widzów za debili. Tak było z "Oficerem", gdzie to wszechstronnie
wyszkolony oficer Kruszon przeniknął (co musiało trwać z kilka
miesięcy) do dwuosobowej "szajki" złożonej z ćpuna i ćpunki
dokonujących jakichś niezbyt spektakularnych napadów a oddziałem
antyterrorystycznym dowodziło młode dziewczę o imieniu Aldona. Dwa
odcinki i do kosza.
Tak było z "Twarzą w twarz", gdzie rezultatem skomplikowanej, bodaj
rocznej operacji plastycznej bandyty-policjanta Waszki w najlepszej
klinice w Europie (czy jakoś tak) była regulacja policzków i
rozjaśnienie włosów. Jak wyżej.
Że o "Tajemnicy Twierdzy Szyfrów" i, ostatnio, "Czasie honoru" nie
wspomnę.
Moje pytanie brzmi: po cholerę oglądacie (ci, którzy oglądacie) te
seriale? Dla mnie takie podejście do widza to tytułowe robienie go w
balona. Ergo - realizatorzy nie są godni, by "dawać im szansę". A
jednak, jak czytam na tym portalu, sporo widzów brnie w te serialowe
bzdury dalej. I potem mamy drugie i trzecie sezony tychże
gniotów. "Bo oglądalność."