Dodaj do ulubionych

zdradzil i zosatwil....

07.04.07, 12:58
zwiazek trwal 2 lata...byly to piekne pelne milosci dni:(...przed wczoraj
dowiedzialam sie ze on od paru tyogdni juz nic nie czuje... i spotyka sie z
kim sinnym...a dlaczego to pzredluzal?? bo mu bylo mnie zal..i bal sie mojej
reakcji....:( litosc taka!!!!! nie musze mowic jak mi ciezko i zle...jak
skrzywdzona i rozczarowana sie czuje..Nie spalam cala noc....lez mi juz nie
starcza....mam taki zacisk na gardle z bolu..starcilam go...tak bardzo
kochalam. oddalam sie cala mu..duchem icialem..a on...zostawil mnie ...
zostawil i z czystym sumieniem poszedl do niej....:( buduje szczescie na moim
bolu cierpieniu na moim niesczesciu. I kto tu pzregral?? ja.... ta co za
bardzo kochala. Onjest sczzesliwy z inna..bez bolu mnie zostawil i nie poczul
co to cieprienie....a ja zostalam sama z rozpacza i zalem;( zostalam sama....
mnei nic nie spotyka dobrego a jego tak.....to chyba powinno inaczej byc
prawda???:(:(:( tak mi starsznie ciezko. napewno to jzu pzrechodzilyscie..ale
ja nie wiem co mam robic...nie wiem..... nie wierze ze to sie stalo ze tak si
eskonczylo.... jescze troche i bede musiala sie leczyc bo nei daje rady....
Boje sie ze juz nigdy nic dobrego mnie nie spotka...ze juz zawsze bede tesknic
i ciepriec..... Bardzo go kocham..bylam taka pewna ze to wlasnie ten, bylam
pewna go i jego intencji...no i co? i sie pzrejechalam znowu kolejny raz...il
ebede ciepriec??? tego nikt nei wie.... ja wiem tylko ze teraz mam znisczone
zycie..wszystkie plany i marzenia lrgly w gruzach.....poradzcie mi jak sie z
tego uwolnic....jak bylo u was???? jak dalysci erade?
Obserwuj wątek
    • mirella111 Re: zdradzil i zosatwil.... 07.04.07, 13:37
      Bardzo wspolczuje, ale z tego co widac to facet nie dorasta Ci do
      piet. Zrobil tak bo nie dojrzal do Twojej milosci, w ogole nie dojrzal
      do milosci. Ja proponuje glowe do gory, rozgladnac sie dookola, rozerwac.
      W kolo jest pelno mezczyzn. Nie proponuje Ci odrazu nowej milosci, ale
      moze warto sie troche podbudowac, bo zazwyczaj kiedy ktos nas zostawia
      mamy zanizone poczucie wlasnej wartosci. Wyjdz do ludzi i nie mysl ciagle
      o tym, ze jestes samotna, bo nie jestes. Ja jestem na takim etapie swojego
      zycia, ze mam ochote byc sama. Mam dosc obietnic mojego faceta. Wiem, ze
      wiekszosc z tego co mi obiecuje nie ma racji bytu. I tak wspominam sobie
      czasy mojego singlowania i wiem, ze to byly najlepsze miesiace mojego
      zycia. Mysle, ze niebawem znowu stane sie singlem, bo ja nie nadaje
      sie do zycia w zwiazku (co nie znaczy ze nie kocham i ze rozstajac
      sie nie bede cierpiec). Koniec z zamartwianiem sie. Zycze duzo szczescia,
      u boku wartosciowego czlowieka, ktory niebawem napewno pojawi sie w
      Twoim zyciu
      • juliana03 Re: zdradzil i zosatwil.... 07.04.07, 14:44
        Wiem, ze ci ciezko, mam sytuacje podobna do twojej, jesli nie gorsza. Wywalilam
        swojego za drzwi, ale z serca o wiele trudniej, chodz on na to zasluzyl. Mam
        wzloty i upadki, nie wiem czy twoj utrzymuje z toba kontakt, moj pisze mi sms
        (ktore wcale nie sa mile i kulturalne), a ja nie umiem, nie jestem gotowa
        zakonczyc tego definitywnie. Czasami przychodzi taki czas, ze nabieram odwagi,
        smialosci, wiary w siebie, by za chwile znowu wpasc w dolek, i co robie lece na
        to forum, siadam i pisze... Dziewczynom juz na pewno dawno znudzilo sie czytac
        te moje zalosne posty, ale czytaja, i pocieszaja ( i pewnie zastanawiaja sie
        kiedy ja w koncu przejrze na oczy, i zmadrzeje, kiedy stwierdze, ze to na co
        mam jeszcze nadzieje, dawno pryslo jak banka mydlana, a moze tego czegos nigdy
        nie bylo...). Dzieki tym wlasnie dziewczynom wiem ze nie jestem sama i jakos mi
        razniej, isc przez zycie.

        Z tego co po samej sobie zdazylam sie zorientowac, to rzeczywiscie tak jak moja
        poprzedniczka napisala, nie mozemy zamykac sie na ludzi, trzeba wyscibolic
        nosek nieco dalej za prog, mi nastroj poprawia to forum i zakupy (chocby to
        mialy byc zwykle majtki). Jak jestem juz bardzo wsciekla to latam ze sciera po
        calym domu i szoruje wszystko jak leci, jak juz sie zdrowo ozapierdalam, to nie
        mam silu nawet na rozpaczanie.

        Sama musisz wiedziec, co ci pomoze, nie mysl o nim, o tych najpiekniejszych
        chwilach, bo wystarczy ze ci sie one w nocy snia. Ja staram sie nie myslec o
        nim wogole, a jak juz to nie w pozytywnym swietle. Roztlumaczam sama sobie, ze
        to nie mialo sensu, ze on sie poprostu nie zmieni, ze to predzej czy pozniej
        musialo sie tak skonczyc. Ostatnio musialam wrocic do tabletek na uspokojenie,
        bo dalam mu sie wciagnac w sms pogawedki, z ktorych nic dobrego nie wyniklo, bo
        jemu zalezyalo nie na zgodzie tylko na tym jak by mnie tu jeszcze na odchodne
        upokorzyc. Wczoraj przegiol i to grubo, zawalilam mu wiec sms, w ktorym
        napisalam co ja o nim mysle, i kogo za wszystko winie, po czym wylaczylam
        komorke. Nie zamierzam jej wlaczac przez najblizsze dni, zeby sie w swieta nie
        denerwowac, wlacze po swietach a jesli w skrzynce znajda sie jakies wiadomosci
        od niego, obiecalam sobie- zaeby nie wiem co NIE ODPISZE I SKASUJE NIE
        CZYTAJAC.

        Najlepsze lekarstwo, trzymac sie z daleka, wtedy mozna zachowac jeszcze resztki
        godnosci i szcunku dla samej siebie!!!

        Trzymaj sie i nie dawaj, nie mysl o nim, wyzal sie na forum, chocbys miala to
        robic co 5 minut. Dla mnie to forum, jest jak dobry psycholog, bez niego do tej
        pory bym juz w psychiatryku siedziala.
        • madziuuunia Re: zdradzil i zosatwil.... 07.04.07, 15:11
          o jeju Juliana szukalam kogos takiego jak Ty.... Jest mi choelrnie ciezko, ledwo
          zipie tutaj.... jelsi moge torszke przyblizyc moja historie to zorbie to i
          naswetle obraz tego wszystkiego;(... bylismy ze soba 2 lata ...to byly dwa lata
          na odleglosc, widywalismy sie jeden weekned na pare tygodni...no i cale wakacje
          razem.... on mieskza 500km ode mnie (studiuje w gdyni na Akademii morskiej-
          marynarz) mialam sie w tym roku do niego przeprowadzic no ale stalo si eco si
          estalo...ok od pazdzirenika zaczely si eklotnie na gg.... i to czasami starsznie
          ostre...obiecywalismy sobi epoprawe do usranej smierci.....w styczniu nie
          wytrzymal - powiedzial ze chce pzrerwy bo on ma metlik w glowi ei nie wie co
          czuje do mnie...zerwal.... po 1,5 miesiacu mojego placzu i blagan ...worcil.
          Zrobilam z siebie szmate proszac go o to zeby worcil.... no ale inaczej nie
          potrafilam.....przyjechal do mnie raz - bylo cudownie bajecznie ale tlyko
          pojechal spowrotem i znow zaczel asie gehenna....ja go podejzrewalam o zdrade bo
          starsznie si ezmienil, zorbil sie chlopdny i niemily...weszlam na jego gg i
          wzielam numer jednej podejrzanej dziecwzyny...gadalam z nia jako jakis chlopak
          ale to niczego mi nie rozjasnilo...... Tak wiec z mojm K. klocilismy sie ciagl
          ejakies problmey...a to ze nie pisal... a to ze na gg nie hcce dac opisu a to ze
          rodzicom nie poweidzial o tmy ze worcilismy do siebie...no kupe glupich
          powodow.... i nagle pzrestal do mnie psiac...tylko odpisywal..pzrez pare dni tak
          bylo, ja dzownilam a on byl zly ze dzwonie..... powiedzial ze znow ma metlik w
          sercu i nei wie co czuje...dalam mu pare dni do namyslen i trzymal mnie tak w
          niepewnosci az powiedzial ze odchodzi bo bardzo chce byc sam...jaaasne.. Weszlam
          na jego gadu a tu wiadomosc od dziecwzyny "Kochanie ...sratatta" jak sie
          wscieklam .....okazalo sie ze on mnie juz nie kchal od paru tygodni (zabawne
          nie??) i ze z nia sie spotykal bo "cos go do niej ciagnie" a mnie nie hccial
          zostawic bo zal mu bylo mnie....jeszcze biedna cos sobie zorbie..... Oklamywal
          mnie starsznie....wyrzadzil najwieksza krzywde jaka moglabym sobie wyobrazic.Nie
          jest wart milosci..niczyjej milosci. Wiecie dziecwzyny ja mu dalam
          wszystko..mial wszystko.Kochalam calym sercem, dla neigo wyrzekalam sie tak
          wielu przyjemnosci..... starcilam zycie towazyskie dla niego..Ubieralam sie
          zawsze sxi, cwiczylam dla neigo...wszystko robilam dla niego.... Nie jeden
          marzyl o mnie a on zadrwil z moich uczuc i mojej milosci. Udowodnil mi jaki jest
          podly i jaki klamliwy.....pokazal ze nie stac go na nic:( Czulam ze mnei zdradza
          czulam to bardzo mocno.... on zawsze zapzreczal i si ewymigiwal jak to facet.
          Ale ja wiedzialam...a wiecie jakie bylo jego wytlumaczenie??? Bo on juz mnie nie
          kochal wiec czul sie wolny....dlatego uwazal ze moze robic co zechce....nie
          informujac mni eo niczym:( wspaniale prawda??? czuje sie bardzo upokozona i
          zniewazona....zadrwil ze mnie ... Wczoraj dzownil do mnei i wyzywal ze jestem
          nienormalna, jak smialam wejsc na jego GG NO JAK JA SMIALAM COS TAKIEGO
          ZORBIC??? kurwa.... przy tym co on mi zorbil to jest pikus... choc brzydze sie
          tym ale jednak dorbze zorbilam bo poznalam prawde..... za takie klamstwa nie
          hcce go znac nawet.... zaklamany dran..a tej dziecwzyny mi szkoda bo ona pewnie
          sie zauroczy i da nabrac na czule slowka..byleby tylko byla ostzrejsza niz ja i
          nie dala sobie wejsc na glowe i w maire szybko zorientowala kim on jest..... mam
          taka nadzieje..... do mnie on juz powrotu nie ma, takim ludziom nie daje sie
          drugiej szansy....Byleby tylko zycie sie usmiechnelo do mnie i zebym juz na
          takiego buca nie trafila....
          • bogna71 Re: zdradzil i zosatwil.... 07.04.07, 15:31
            No cóż Ci mogę powiedzieć - historia chyba typowa....
            I potwierdza to, co zawsze myślałam - związek na odległość nie ma zwykle
            przyszłości...
            Teraz wydaje Ci się, że to koniec świata, ale jesteś młoda, ładna i niegłupia,
            więc życie przed Tobą, że tak sloganem walnę;)
            Jeżeli mogę Ci coś poradzić, to nie upokarzaj się więcej - zachowaj godność -
            nie zmusisz nikogo do miłości. Jeżeli wypaliło się między Wami (tzn. jeżeli on
            już nic do Ciebie nie czuje), to nie zmusisz go do pokochanie Cię na nowo.
            Ciesz się, ze nie byliście małżeństwem, że nie macie dzieci... Juliana Ci już
            odpowiedziała, w jakiej Ona znalazła się sytuacji na początku roku....
            Dawaj upust swojej złości i frustracji tu u nas, na Forum, a jego postaraj
            wykreślić z pamięci. Proste to nie będzie, ale to, ze wchodzisz na jego gg, czy
            też usiłujesz kontrolować w inny sposób niczego już nie zmieni...
            Zachowaj godność, żebyś mogła sobie w lustrze w twarz spojrzeć, odnów kontakty
            ze znajomymi, których od siebie odsunęłaś, a gdy następnym razem będziesz z
            facetem (bo tak się prędzej czy później stanie:), nigdy nie poświęcaj się dla
            niego. Bądź po prostu sobą!!
            Na aerobik, czy inny fitness chodź dlatego, że Tobie się to podoba, a nie
            dlatego, że to ON chce mieć super-laskę!

            Trzymaj się i zaglądaj tutaj - bedziemy Cię wspierać!
            Pozdrawiam.
            • juliana03 Re: zdradzil i zosatwil.... 07.04.07, 15:49
              ciesz sie ze nie masz dzieci, u mnie dichodzi jeszcze cora, ktora coraz
              iecejrozumie, a ja nie umien jej odpowiedziec na proste pytania "czy tata mnie
              kocha" Frajer nie kontaktuje sie z dzieckiem od poczatku roku czyli od dnia
              kiedy wywalilam go za drzwi, nie za zdrade, za ognista wode i brak szacunku,
              dla nas obydwu!!!

              Dalam mu sie wciagnac ostatnimi czasy w sms kontakty i zle na tym wyszlam , bo
              w momencie kiedy powoli akceptowalam cala swoja sytuacje, dojrzalam do mysli o
              rozwodzie, on sie ozwal wprawdzie tylko przez zwykle sms ale i tak znowu boli.
              Trzymaj sie od niego z daleka!!!! Inaczej nigdy nie odzyskasz rownowagi, ja tym
              razem mam mocne postanowienie i mocno zaciskam zeby, nie dam sie hujowi!!!!

              Zero kontaktow!!!!!!!!!!

              Dobra pisz co i jak u ciebie ja tu regolarnie zagladam, na razie spadam bo moja
              pocieszka ( z jego oczami i charakterkiem dodam ze ostatnia wade temperuje od
              najmlodszego) wlasnie zaczyna sie budzic!!!! Trzymaj sie i nie dawaj dupkowi!!!!
          • joanna784 Re: zdradzil i zosatwil.... 07.04.07, 19:51
            napewno się do ciebie życie uśmiechnie. musisz dać sobie tylko czas i przestać
            myślec o tym facecie jak o stracie. nie był to ideał z tego co piszesz.przestań
            o nim myśleć (wiem że trudne).znajdź sobiejakieś hobby,wychodx z
            przyjaciółmi.nie możesz się załamywać.facet cię okropnie zranił,ale to nie
            jedyny facet na świecie.piszesz że dla niego ćwiczyłaś,ubierałaś się.teraz to
            rub dla siebie i tylko dla siebie.zobaczysz jaką to radość ci sprawi.potrzeba
            czasu ale ból minie.pozdrawiam
    • sirionna Re: zdradzil i zosatwil.... 07.04.07, 18:24
      nie placz za nim bo nie warto!
      to przeciez zwykly gnojek. nie dorosl do twojej milosci.
      musisz przerzucic jeszcze troche tego towaru. w twoim wieku nie mozna lapac
      pierwszego z brzegu i twierdzic, ze to ten na cale zycie. jeszcze znajdziesz
      swojego ksiecia z bajki. daj mu tylko (i sobie tez) czas.

      przytulam cie mocno
    • s.dominika Re: zdradzil i zosatwil.... 07.04.07, 19:45
      Trzymaj się ciepło. A najważniejsze, to bądź dzielna, nie błagaj go, nie proś.
      Pokaż mu że masz klasę a on niech cię pocałuję w ... Wiem, że może to łatwo
      mówić, ale przynajmniej spróbuj. Tej miłości juz nie wróci nic. Pomyśl, czy
      chciałabyś, żeby z Tobą był z litości?? Na pewno nie.
      Uszy do góry. I na ile to możliwe Wesołych Świąt.
      • madziuuunia Re: zdradzil i zosatwil.... 08.04.07, 11:07
        Witajcie!!!!! u mnie sie az tyle dzialo z tym kretynem ze nie bylam w stanie
        sie ruszyc lduzie.....chodzilam do
        kosciola zeby odetchnac a pozniej przyejchala moja przyjaciolka i pyszne winko
        skonsumowalysmy..... no i kaca teraz lecze od rana...w kosciele myslalam ze
        bombe zorbie ale wytrzymalam:):) hehe a etraz do zrcezy...no wiec moj piekny ex
        tak starsznie mnie upokorzyl i zjechal ze nie moglam wytrzymac... zaczelo sie od
        tago ze jego "nowa" naskoczyla na mni ze jestem klamczucha i woogle okropna bo
        daje opis zeby Kubusia wkurzyc..... nie wiedzialam o co jej chodzi ale
        zablokowala mnier wiec nie zdazylam sie dowiedziec. ta swinia jej bajki
        naoopowiadala i przedtawila wszystko inaczej niz bylo...NO TOOOOOOOO tak sie
        wkurzylam ze zjechalam go z gory na dol.... napsialam wszystko co o nim
        mysle....wiecie co mi odpisal??? zaczal ze mnie syzdzic i nabijac sie i psial ze
        nie jestem niczego warta...ze sama ejstem sobie winna bo gdybym sie nie
        zmienila TO ON BY MNIE JESZCZE KOCHAL...... napisal mi ze zlauje kazdej minuty
        ktroa pzrez te 2 lata starcil na mnie....napsial ze jestem typowa kwoka z bazaru
        ktora tylko gdacze i mowi niepzremyslne bzdury.... tylko maly problem bo ja juz
        danwo doszlam do pewnych wnioskow co do niego wiec wiedzialam co pisze.... na
        kazde moje slowa znaigrywal sie.... obrazil moja mame...powiedzial ze jestesmy
        siebie warte ,..takei same. Powiedzial ze ejstem dla niego zerem,gownem...ze
        bede sama bo nie zalsuzylam..a On jest pewien ze ebdzie szczesliwy.....:( Tak
        mnie to ruszylo ze ....ze nic mu nie napsialam juz:(... zorbil ze mnie idiotke
        ..kretynke....wariatke... obrazil i zniewazyl starsznie. ja mu powiedzialam
        prawde o nim...ktora padala nie tylko z moich ust ale tez z ust wszystkich
        ktorzy go znaja....Bezczelny typ...egoista...Powiedzial mi ze on mnie nie
        zdradzil....i nei zorbil zadnej krzywdy i to moja chora wyobraznia... JA SOBI
        EWYMYSLILAM ZDRADE......wg niego on juz byl wtedy wolny...tylko kurde zapomnial
        mnie o tym powiadomic ze jest WOLNY.... zgnoil mnie ladnie...najgorsze jest
        teraz to:( ze:( ja:( naprawde czuje sie winna teraz;( czuje ze sama sobie to
        zgotowalam....bo powiem wam szczerze ze pzrechodze ciezki okres..... poprawiam
        mature i od sierpnia siedze dzien w dzien sama w domu...mozna dostac juz kota
        ... naprawde nie radzilam sobi z tym..jescze on mi dokopywal wiec jak ja moglam
        sie nei zmienic>??? no ale to mu wsytarczylo zebym mieala problemy i zeby
        pzrestac kochac...kopnal mnie w najtrudniejszym dla mnie okresie.....i jeszcze
        powiedzial ze sama jestem sobie winna...... GDYBYM SIE NEI ZMIENILA TO BY MNIE
        DALEJ KOCHAL...... oh Boze;( myslalam ze poznalam innego czlowieka.... on wogole
        nie poczuwa si edo winy..sadzi ze jest ok i wlasnie on bedzie szczesliwy....a ja
        nie..... wciaz powtarzal ze moje slowa to bezmyslny niepzremyslany belkot...na
        wszystko tak odpowiadal..... Ludzie etraz juz wiem jaki on jest.....Boze;( teraz
        widze z jakim niedojrzalym typem bylam... On nei rozumie czym jest milosc, nie
        rozumie ze kochac to nie tylko dobre strony ale tez zle.... tzreba kochac
        czlowkeia w kazdej chwili...a gdybym zachorowala/? na raka/? albo noge mi
        ucieli?? teraz jestem pewna ze by mnie zostawil bo pzreciez zmienilam sie
        prawda????? nie wolno tak robic.... kochac to znaczy byc z kims na dobre i na
        zle...a nie kochac tylko za dobre cechy i za dobre wspolne pzrezycia...on tego
        nie rozumie i teraz sie o tym pzrekonalam. zawsze myslalam ze jest inaczej.....
        ciezko mi..ale dam sobie rade...boze juz schudlam 5 kg... w pare dni...nawet nie
        zauwalylam..dzisiaj sie ubralam i wssyscy zaczeli patzrec na mnie ze wszystko
        wisi....porazka..to chyba pzrez te nerwy i lzy bo staralam sie jesc
        normalnie.... katastrofa z tym facetem. teraz moj cel to zpaomniec o tym gnojku
        i wogole sie nie kontaktowac ani z nim ani z jego NOWA mioloscia......boli mnie
        to ale msuze miec wiare i sile. Mam nadzieje na lepsze jutro.... kiedys spotkam
        kogos kto zasluzyl na mnie..no moje oddanie i milosc. On tego nie docenil wiec
        niech teraz spada... Oby ta dziecwzyna nauczyla go zycia, zeby kiedys gorzko
        pozalowal co zorbil...oby... a ja jestem silna kobietka i musze dac sobie
        rade!!!! nie dam mu satysfakcji i spelnie swoje marzenia..bede kims...a on moze
        mnie cmoknac wiecie w co;)
        • juliana03 Re: zdradzil i zosatwil.... 08.04.07, 16:40
          Moja rada NIE KONTAKTUJ SIE Z NIM< CHOCBY NIE WIEM CO!!!!

          To normalne ze ci tak napisal, wcale nie jestem zdziwiona, wrecz przeciwnie
          mozna sie bylo tego spodziewac. Dziewczyno nigdy, ale to przenigdy TY mu nie
          przetlumaczysz z polskiego na nasze ze jest totalnym kretynem, ze ON a nie ty
          ponosi za wszystko wine, ze to ON powinien zrobic sobie rachunek sumienia!!!
          Nawet nie probuj, bo tylko ty na tym jeszcze bardziej ucierpisz. Nie warto, nie
          przetlumaczysz mu.


          Mam podobna sytuacje, ze swoim jeszcze niedoszlym ex, po 3 miesiacach nie
          kontaktowania sie, zaczelam sms, glownie za namowa rodzicow, mowili ze pewnie
          zmadrzal i szuka pretekstu zeby sie ze mna pogodzic, (no i dziecko mamy) wiec
          dalam sie wciagnac w te sms pogaduszki. Dodam ze przed juz nawet powoli do mnie
          docieralo, ze to kretyn, malo tego nawet zaczelam pare razy flirtowac z innymi
          (znaczy zauwazac innych), chocby przy tankowaniu samochodu na stacji benzin.
          Wracajac do glownego watku wiec u mnie skonczylo sie to tak ze, poprzez te sms
          ktore nic nowego i dobrego nie przyniosly, wrocilam do srodkow uspokajajacych,
          dowiedzialam sie po raz kolejny jaka to jestem glupia, a on jaka to jest
          ofiara, kto ponosi wine za rozpad malzenstwa (oczywiscie ja) , jakiego to
          wspanialego faceta stracilam i jak to on sobie zycie na nowo bezemnie ulozy, Na
          calej mojej rodzinie suchej nitki nie zostawil, postraszyl rozwodem, ze on
          trafi do sadu i wezmie zaswiadczenie ile to na corke alimento placi (przy
          dochodach 1600- 300 zl raptem i to wszystko) o dziecku ANI RAZU NIE WSPOMNIAL
          NIE ZAPYTAL< ZDROWE< CHORE- NIC. W Wielki piatek postanowilam z tym skonczyc,
          wyslalam mu sms ze owszem jeszcze go kocham, ale on na mnie i nasze dziecko nie
          zasluguje i poniewaz nie interesuje sie corka to nie uwazam zebysmy mieli
          wspolne tematy. Mam nadzieje ze bez niego tez bede umiala zyc, i ze moze kiedys
          znajdzie sie ktos kto nas pokocha naprawde, na dobre i na zle. Co do niego
          zadnych uwag poza jedna- To twoje zycie, i twoja sprawa jak go przezyjesz!!!!
          Po czym wylaczylam telefon. Nie wiem czy cos odpisal, czy nie w dupie to mam,
          prawda jest taka ze on szukal sobie tylko kogos na kim moglby sie w dalszym
          ciagu wyrzywac, a nie drogi do zgody. Wiem ze nawet jesli odpisal, to nic
          dobrego i madrego, wiec nie spieszno mi do czytania jego zali. Mam tez mocne
          postanowienie, nie sluchania wiecej rad rodzicow i cioc, jak to mam probowac
          ratowac rodzine, bo na gowno one mi sie zdaja. Postanowilam ze nie dam mu sie
          wiecej wciagnac w zadna gre i pod zadnym pozorem nie dam sie wciagnac w
          kontakty, sms ewentualne kasuje bez czytania. NIE CHCE GO ZNAC!!!!


          Tak wiec nie sadze zeby sie przejal moimi uwagami, bo tacy jak moj ex mysla
          dupami, mial szanse (kolejna z kolejnych) nie wykorzystal- niech spierdala. Nie
          mysle wiecej sie z nim kontaktowac, ciezko przyjdzie mi ten rozwod bo wiadomo
          nie wyszlam za obcego faceta, tylko za takiego, ktorego kochalam calym sercem,
          ale im wczesniej tym lepiej dla mnie bo w obecnej sytuacji z nim nie zyje i nie
          moge byc otwarta na nowe znajomosci (ewentualne) gdyz mamy nie uregolowana
          sytuacje, rada jest jedna NIE KONTAKTOWAC SIE POD ZADNYM POZOREM< ZAPOMNIEC!!!!
          CZAS LECZY RANY!!!! I nie mysl sobie (patrz moj przyklad) ze wysylajac mu liste
          swoich zali i pretensji on usiadzie i pomysli- Jaki ja glupi bylem NIGDY,
          owszem usiadzie i pomysli NIE PRAWDA TO TY JESTES IDIOTKA i WINA JEST TWOJA. To
          pieprzony egoista, kazdy kto szuka znajdzie dziore w calum i bedzie ci
          pierdolil swoja wersje do tad az cie upokorzy, wpedzi w wyrzuty sumienia, i
          nerwice, sam bedzie ci sie na koncu smial w oczy. Znam ten typ wiec radze NIE
          KONTAKTUJ SIE Z NIM.

          Jesli chcesz mozemy zlozyc sobie postanowienie totalnej olewki razem pisz mi na
          priv o kazdym zdarzeniu, jak cie kurwica zlapie pisz do mnie nie do niego, moze
          razem bedzie nam razniej.

          Mnie tez dzisiaj kusi wlacz telefon, ale zaciskam zeby i mowie- ni huja!!!! Nie
          dam sie wciagnac!!!! S.......
    • madziuuunia Re: zdradzil i zosatwil.... 09.04.07, 00:09
      to moj drugi dzien jak wiem o wszystkim. Szczerze to nie sadzilam ze az tak dam
      sobie rade, mam troche sily...jedyne co mnie gnebi teraz to wizja
      samotnosci..boje sie jej. okropnie sie boje.Nie chce byc sama bo wiem ze wpadne
      w rozpacz...i jeszcze ten smiec jest z nia...ciesza sie na moim cieprieniu:(
      ciesza sie soba...to boli ..cholernie boli....no ale tak sie musialo stac...tak
      juz jest. Boje sie zycia ale stawi emu czola. dzieki wam ucze si ewilu prawd
      zycia....zaczynam otwierac oczy i szukac sensu siebie samej...... chcialabym
      zeby on pzrejechal sie na tej lasce...zeby przekonal sie ze starcil super babke
      ( mnie:) ) ze codziennosc ich dobije i zauroczenie prysnie...tak abrdzo bym
      tego chciala. Oczywiscie szansy powrotu nie ma wiec nei wiem dlaczego az tak
      tego pragne..... glupia chyba jestem... Teraz pragne tylko spokoju ducha i
      wyzwolenia z cieprien....juz raz pieklo z nim pzrezylam ..drugiego nie
      pozwole.... zniszcylam sobie zdorwie...tak wiec...... nie msuz episac chyba
      wiecej bo kazda to jzu pzrechodzila chyba...szkod atylko ze majac 20 lat
      pzrezylam takiego kopa juz 5 razy a ten 6 jest najwiekszy....:(... ilez mozna...
      • juliana03 Re: zdradzil i zosatwil.... 09.04.07, 11:01
        Kazdy boi sie samotnosci, a zyc z nim i oszukiwac siebie sama, ze jest super,
        to nie samotnosc? To juz wole wersje light- bez niego.
      • madziuuunia Re: zdradzil i zosatwil.... 09.04.07, 11:10
        kurwa...wstalam....i co?? objerzalam mala syrenke i sie zryczalam... ehhh Nie
        wazne ze sobie pomyslalam o wszysktim i wylam tylko z powodu...tego gnoja:(
        Sorry ze tak psize tu..ale nie mam sily na nic innego... musze to z siebie
        wyrzucic bo rodzinie truc glowy nie bede, udaje ze czuje sie juz lepiej. Jak ja
        cieprie to oni tez wiec po co mi to... wracajac do temtu to mialam dzisiaj o
        dziwo tylko 6 pzrebudzen z placzem.... no to juz mniej niz wczesniej.. szlag
        mnie trafi ana mysl o "NICH" no trafia mnie....no jak to ze on jest
        szzcesliwy/...? jak to ze on buduje szczescie na moim cierpieniu...?? jak.... to
        tak nie powinno byc. mam bunt...tylko bunt teraz... a moje uczuci ato chyba
        parszywa zadrosc... klucie w sercu i zlosc...:( Co chcwile zapiominam co mi
        zorbil i przypominaja si epiekne chwile...co chwile sama siebei obrzucam blotem
        i wmaiwam ze to moja wina...gdybym nie fiksowala to by mnie nie zosatwil. Ale to
        glupie paplanie..masakra...Klebi sie to we mnie od rana i msuze to wyrzucic z
        siebie bo umre z tymi myslami. Nie sadzilam ze forum bedzie taka dobra
        terapia..moge sie wyzalic ile chce;) a kto chce to pzreczyta kto chce to nawet
        odpisze;) swietna sprawa.... zaluje etraz wielu rzeczy ktore zorbilam...zaluje
        ze po pierwszym rozstaniu tak go porsilam, ze nie bylam konsekwentna i nie
        powiedzialam mu ze nie ma juz powrotu..moze wtedy wszystko inaczej by
        wygladalo..zlauje ze tak klapalam jezorem i mu mowilam wszystko co
        pomyslalam...zaluje starsznie. Moze wyszlabym z tego z twarza,....i moze
        wzbudzilabym wnim jakeis poczucie winy swoim milczeniem...a tak to on obarcza
        mnie o wsystko i cieszy sie w najlepsze ze mnie zostawil ..dla innej:( Kobietki
        ja juz nie moge ...nie moge tego zniesc...do cholery chudne z tych nerwow jak
        szlaona..staram sie jesc ile sie da a ja i tak chudne wciaz...to bardzo
        zle...jejuu....dzisiaj mialam sie woncu za siebei wziasc i co spouczyc..chyba
        ejszcze nie jestem w stanie cokolwiek robic....co za bydlak kurwa...zniszczyl mi
        psyche i zycie...mam dosc od samego rana...
        • maja167 Re: zdradzil i zosatwil.... 10.04.07, 09:10
          TAK..trafiłas na normalnego dupka,i swietnie Cie rozumiem..ja jak sie z moim
          rozstawalam a nie bylo to kulturalne rozstanie(to straszne jakie najgorsze
          instynkty wychodza z czlowieka jak sie wkurwi...)przechodzilam to samo
          -ryczalam po katach(nie moglam tak na legalu bo mam synka z tym penerem)
          -serce myslamam ze mi peknie z rozpaczy ,czulam autentyczny bol..
          -zupelnie nie wiedzialam co mam robic
          -raz sprzatalam jak jebnieta cala chate...prawie po czworakach czyscilam
          najmniejsze duperelstwa...prasowalam cale stosy ubran,mylam okna...by nie
          myslec...by nie rozpamietywac...by nie czuc...
          -albo lezalam sobie bezsensu(jeszcze byl to czas gdzie szukalam pracy)
          i nic nierobilam nie potrafilam sie zmobilizowac do NICZEGO
          Rodzina ze swoimi tekstami:Dziewczyno wez sie w garsc...masz dziecko,ogarnij
          sie...tylko mnie wkurwiala....nie widzialam sensu zycia....wszystko sie
          rozsypalo jak domek z kart..
          Ale niestety....co moge Ci powiedziec to ..czas..czas leczy rany..i kontakty z
          ludzmi...nie zamykaj sie na zycie,bo zwariujesz,a chyba nie chcesz byc
          zgorzkniala do konca zycia! powiedz sobie..PIERDOL SIE DEBILU..ZA GLUPI BYLES
          DLA MNIE...i POWTARZAJ TO SOBIE ...
          Pozdrawiam i trzymaj mi sie mocno!!!!!!!!!!!!
    • wredna_zmija Re: zdradzil i zosatwil.... 11.04.07, 12:41
      Ja nie pomoge - nie mam tego problemu, zwyczajnie bowiem już się nie wiążę...
      • wredna_zmija Re: zdradzil i zosatwil.... 11.04.07, 12:43
        ale nie bierz ze mnie przykładu - nie warto...
    • madziuuunia Re: zdradzil i zosatwil.... 11.04.07, 19:20
      no to.... mam teraz ja zalamke...wzielam sie za kopenie podworka w celu zasiania
      trawki i kurde....nie moglam pzrestac myslec, wszystko mnie boli tak starsznie.
      Doszukuje sie wlasnej winy wszedzie a jemu zapominam. To ze wybaczylam to u mnie
      norma...od razu mial wybaczone ale najgorsze ze zapominam o tym ze to on jest
      winny i szukam winy u siebie. jak to boli wszystko. ja nie chce zeby oni byli
      razem!!!!!!! nie chce:(:(:( tak bardzo nie chce........ nie moge tego pzrezyc ze
      oni sa razem, ciesza sie i sa szcesliwi...nie moge;(:(:( dlaczego ...dlaczego
      moim kosztem to si estalo:( pzreciez to takie niesprawieliwe,takie wredne
      paskudne obrzydliwe.....Ja bym mogl amu to w tej chwili wszystko zapomniec i
      worcic do niego...moglabymz nim byc...kocham go tak abrdzo.... boze nie moge sie
      uspokoic. On mi tyle zla wyrzadzil a ja moglabym z nim byc dalej, worcici.....
      gdyby tylko zehccial:(:(:( Mam dosc tego zamartwiania sie, wyobrazania ich
      razem;( to boli bardziej niz cokowleik innego. Fakt ze mnie nie kocha nie boli
      tak bardzo jak fakt ze on ma inna....... yhhhh co zorbic...:(Chcialam by
      ckochasna, kochac....chcialam:( i co?? jajo...siedze na tylku jako ta
      pzregrana....On si ecieszy bawi .... i kocha juz pewnie tez:( zorbcie mi cos ,
      napsizcie bo umre;(
      • juliana03 Re: zdradzil i zosatwil.... 11.04.07, 20:07
        A moze tu nie chodzi tak zupelnie o milosc a o urazona dume? Pomysl nad tym.
        W moim przypadku bywa(ło) tak, ze jak maz ostatnimi czasy napisal mi sms, (nie
        bede wchodzic w szczegoly- no w kazdym badz razie jak bym wiedziaa ze to nie on
        to nawet bym sie ucieszyla), to mi raptownie odechciewalo sie go, zdawalam
        sobie sprawe ze nie jest mi dzisiaj do niczego potrzebny, ze przegral zycie, a
        ja go wygralam na nowo. Natomiast jak mi napisal, ze chce rozwodu, bo chce
        sobie zycie ulozyc na nowo, to to juz mnie wkurzalo, i juz jakas niepewnosc, a
        jak jemu sie uda, a mi nie, a jak on bedzie szczesliwy, a ja zgorzkniala?

        No i tak po jakims czasie doszlam do wnoisku, ze moze to nie o milosc tu
        chodzi, ale o urazone ambicje? Dlatego juz nie odpisuje na jego sms, ma dzis
        urodziny, ale jakos mi nie spieszno z zyczeniami.
        (Tu prozba do Joanny i Zmiji- sraczke chcialam mu sprezentowac- da sie, tak do
        przyszlego jubileuszu????)

        Kochasz go? A moze to urazona duma, ambicje?

        Nie mysl o nim, czas leczy rany, jestes mloda, na pewno jeszcze ci sie uda!!!
        Skoro moglas miec tkiego frajera, to niby dlaczego nie miala bys poznac
        naprawde porzadnego faceta, ktory bedzie cie szanowal? A! O nich nie mysl,
        przepadna w szarosci dnia codziennego!!!
        • azaheca Re: zdradzil i zosatwil.... 11.04.07, 20:16
          "przepadną w szarości dnia codziennego",cytując Julcię Ci napiszę.A swoją drogą
          to kawał obrzydliwego palanta z niego,rani po to by ranić-dla sadystycznej
          przyjemności,nie ma kogo żałować!Ciesz się już teraz..:))))))))
          • juliana03 Re: zdradzil i zosatwil.... 11.04.07, 20:21
            Nie on jeden, takich swin nie brakuje, moj tego samego pokroju. W wielki piatek
            przyslal mi sms- Nie zaslugujesz na moje nazwisko. Bez komentarza, pewnie sie
            nawalil w 4 dupy, ale to go nie usprawiedliwia. Na swieta nawet o dziecko (przy
            okazji sms,jakze filozoficznego chociazby) nie zapytal, o odwiedzinach nie
            wspomne, nie ma co huj i tyle, i od takich madziuuunia trzymamy sie z daleka,
            jak od gowna, ze tak porownam chodz nie chce gowien obrazac!!!
            • madziuuunia Re: zdradzil i zosatwil.... 11.04.07, 21:55
              Masz racje....ta milosc we mnie sie wypala...teraz jestem jzu spokojna i
              pzreszlo mi troche. czuej ze pzrestaje go kochac , z dnia na dzien jest lepiej.
              masz sluszna racj emowiac ze to urazone ja powoduje to co czuje. zanim
              dowiedzialam ze o zdradzi eto nawet o nim nie myslalam, przyzwyczajalam sie do
              tego ze sama bede bez niego i bylo mi dorbze...ale gdy tylko dowiedzialam sie ze
              on zorbil cos takeigo to cos peklo we mnie....zaczelam szalec z bolu. I masz tu
              racje to urazone ambicje i ego...nie pozwal ami to zpaomniec . takei
              swinstwo,krzywda...wybaczam mu to ale nie zpaomne...zbyt bardzo mnie to
              ukulo.... Kto skogo si etak kochalo kto...."kochal" robi cos tak
              obrzydliwego...szkoda slow na bydlaka...ja wiem ze on nie jest nci wart... nie
              jest wart milosci. Mnie spotka wieksze szzcescie bez niego. On by mnie szmacil
              cal ezycie, zawsze bylabym w jego cieniu, on bylby tym lepszym. To gnoj i cham
              jest.... niech sobi eposuwa to lalunie ktora ma 192 cm az mu kutas spuchnie.
              Choc w lozku za ciekawy ni ebyl bo zcetso mu opadal..wiem wredna teraz jestem
              ale musze sie wyzyc na nim piszac tutaj. Bzo enei hcce mu zyczyc zle ale
              straszni enie chce zeby mu si eudalo.... nie zasluguje tym kim jest i po tmy co
              zorbil..nie zasluguje na nic dobego. A ja jetsem silna konieta i dam sobie
              rade...wytrwam i osiagne swoje cele a jemu niech sciska zal dupsko osrane... nie
              pisze bez przyczyny ze osrane...bo on mial z tmy problem....czesto mial osrana
              dupe i jak si ekochalismy to nie raz mu smierdzialo i brazowo bylo...juz nie
              wspomne o jego majtkach....hehe al eja jestem wredna;) sorkui za to drastyczne
              al elepiej mi jak go tak powysmiewam.... Lord kurwa ktory mysli ze jest
              najlepszy a chodzi z osranym dupskiem.... ladne oczy a brazowa dupa....och
              och:):):) lepiej mi juz ....
              • azaheca Re: zdradzil i zosatwil.... 11.04.07, 22:45
                dupsko miewał obsrane powiadasz? i tęsknisz za tym?ja mam odruch wymiotny
                czytając to tylko,obrzydlistwo,a fuj!Ciesz się że to już przeszłość,powtarzam
                raz jeszcze..:(((((((((
                • madziuuunia Re: zdradzil i zosatwil.... 11.04.07, 22:58
                  alez ciesze sie ciesze;) mog epowiedziec ze w obecnej chwili jestem szczesliwa
                  uwolniona kobieta:):):) kurcz etaki bydlak obrzydliwy nie zalsuzyl na kogos
                  takiego jak ja, na taka milosc zmojej strony i los mu mnie zabral;0 to on jest
                  pzregrany:) pzregral mnie;) bedzi ezalowal wiem to;) kiedys przypomni sobie il
                  emi zawdziecz ai iile dla niego zorbilam:):):) hehe:) napewno gdzies jest ktos
                  kto czeka tam na mnie a ja czekam na niego;):):) ciesze sie dziewczyny ze to juz
                  koniec i ja czuje ze wychodze z tego ... jedna chwila slabosci dzisiaj tylko;)
                  tak wiec coraz lepiej;) zasypiam juz ze spokojem i myslami ktore sa daleko od
                  niego;) To ja jestem na wygranej pozycji a nie on....:) starcil taka babke;) co
                  nawet wytrzymywala z obsrnaym tylkiem;):):) calkiem calkiem co??
                  wybaczcie te drastyczne opisy ale kusilo mnei zeby to wam napsiac i poprawic
                  sobie humor;) dorbanoc
              • rzenus Re: zdradzil i zosatwil.... 12.04.07, 00:56
                błahahha ale sie usmialam!Nie no ja mialam gorsza sytuacje ty masz to wersje
                light uwierz mi:)
                • yvona73pol Re: zdradzil i zosatwil.... 12.04.07, 05:19
                  gorsza do osranej dupy? ;))) nie wierze....
                  a, Jula, mam mysl - to z tym nazwiskiem mi nasunelo: jak juz sie rozwiedziesz,
                  to czy nie byloby szans na zmiane nazwiska, i na ograniczenie praw
                  rodzicielskich (z utrzymaniem alimentow of kors), bo wiesz, jak on ma problem
                  alkoholowy (tak wnioskuje) to na starosc sadownie moze wywalczyc, ze twoje
                  biedne dziecko bedzie musialo go utrzymywac, mimo, ze nie widzialo go od lat i
                  nie pamieta "tego pana"; taka sytuacje dokladnie miala kumpela mojej mamy, i
                  nie ma zlituj, sad zasadzil i plakala i placila... obcemu staremu zapijaczonemu
                  dziadowi, ktoremu sie nagle przypomnialo, ze kiedystam zrobil corke....
                  • juliana03 Re: zdradzil i zosatwil.... 12.04.07, 08:26
                    no wlasnie tego sie najbardziej obawiam, ze moj ex po latach sobie przypomni
                    zeby, wyciagnac od corki kase, on nie jest az takim strasznym alkohilikiem na
                    dzien dzisiejszy, my mielismy tez inne problemy, brak szacunku z jego strony
                    itp, wtatek znacie.
                    Ale wlasnie boje si ze z czasem to sie bedzie nasilac, bo sprawa wyglada tak ze
                    majac 24 lat nigdy nie odmawia jak czestuja, codziennie piwko, a od czasu do
                    czasu tygodniowka.... Tak bylo przynajmniej kiedy byl ze mna czyli niespelna 4
                    m-ce temu, i jakos nie wierze w cudowna przemiane.

                    Co do nazwiska to z tego co wyczytalam w internecie, sprawa wyglada tak, ze
                    nawet jak mu ogranicze prawa rodzicielskie (o ktore i tak nie zabiega) to
                    nazwiska malej nie zmienia- przepisy. A moze sie myle? Chciala bym,
                    interesowalam sie juz tym. Rozwod- no tak zeby od niej nic nie mogl zadac po
                    latach to musial by byc z orzekaniem o winie, powoluywaniem swiadkow (bo on
                    nigdy sie nie przyzna), powrotem do wspomnien, nie chce przehodzic przez to
                    znowu i jeszcze calej rodziny angazowac, zapomniec o bydlaku chce!!!
                    • yvona73pol Re: zdradzil i zosatwil.... 12.04.07, 13:15
                      masz racje, korowody.... zawsze moze cora smignac za wielka wode ;))))
                      moze zloz juz orzeczenie, zeby on przypadkiem tego nie zrobil z proba wykazania
                      twojej winy... im predzej, tym szybciej bedzie po sprawie
                    • sirionna Re: zdradzil i zosatwil.... 12.04.07, 13:57
                      juli to troche nie tak z tym orzekaniem o winie.
                      wina przy rozwodzie nie ma nic wspolnego z alimentami od dziecka. jezeli
                      udowodnila bys mu jego wine to finansowy plus jest jedynie taki, ze ty mozesz
                      zadac alimentow na siebie. za kilkadziesiat lat kiedy on by chcial alimentow od
                      swojego dziecka nie mialoby to wiekszego znaczenia. musialby byc pozbawiony praw
                      rodzicielskich. tego na dzien dzisiejszy na pewno nie uda ci sie zrobic. dla
                      sadu nie jest argumentem, ze kilka miesiecy sie nie interesuje dzieckiem. moze
                      gdyby to bylo np 5 lat?

                      a co do nazwiska.
                      na zmiane nazwiska dziecka on musi wyrazic zgode. w koncu to ojciec, choc
                      bylejaki. z tego co pisalas wczesniej to jemu chodzi raczej o twoje nazwisko a
                      nie malej. ja bym dziadowi nie ustapila i do panienskiego nazwiska na twoim
                      miejscu nie wracala (na swoim tez bo wlasnie tak zrobilam). bedziesz miala to
                      samo nazwisko z dzieckiem, jak rodzina. dziad nie ma tu nic do gadania!
                      • juliana03 Re: zdradzil i zosatwil.... 12.04.07, 15:38
                        Ale by mu oczy slupem stanely przy odbiorze pozwu o rozwod. Do tej pory on mi
                        pisze ze chce rozwodu, ale nic w tej sprawie nie robi (a pisze od 8 marca),
                        traktuje to jak jakiegos straszaka (nie wiem na co), jak by nie mial
                        swiadomosci ze i ja mu moge pozew zlozyc i finito.
                        Ostatnio np, napisal mi sms, ze zlozy pozew o rozwod i (tu maialo zabrzmiec jak
                        grozba, terror jakis)niech sie nie martwie, bo on trafi do sadu i weżmie
                        zaswiadczenie ile to on alimentow na dziecko placi (przy dochodach 1600- 1700,
                        300 zl)pewnie mysle wes przyda sie. Zabral wspolny samochod, wszystkie sprzety
                        gospodarstwa domowego, nawet stare wideo, na ktorym mala z kasety Wilka i
                        Zajaca ogladala. Dodam ze tam gdzie poszedl nie ma telewizora. Zapomnial, ze
                        istnieje cos takiego jak wspolnota majatkowa.
                        Wszystko w swoim czasie, na razie muszse magistra obronic, a pozniej przyjdzie
                        pora na rozrachunek z przeszloscia.
                        A! Dziewczyny mam pytanie (ten samochod wiecie niezbyt wartosciowy, ale jest i
                        ja na niego pracowalam), czy gdyby on go w tej chili sprzedal, to ja nic w
                        razie ew. rozwodu nie dostane, jak to jest, moze powinnam poslac do niego
                        jakiegos rzeczoznawce zeby wycenil i ta wycene trzymac, a pewnego dnia
                        wyciagnac na swiatlo dzienne. A moze przy podziale nie trzeba wycen bo biora
                        rok produkcji, i chodzby samochodu juz nie bylo to wycenia go na podstawie, no
                        jakejs tam im znanej podstawie, nie znam sie? Wiecie jak to z takimi sprawami
                        bywa? A jak wycenia to po polowie, czy wezma pod uwage tez dziecko i na 3
                        czesci.
                        A bym kasy zdarla, ujz zacieram rece, cale 3 tysiace moze 3,5, wow!!! Zarty,
                        ale i tyle dobre mozna dziecku na ksiazeczke oszczednosciowa zlozyc!!! Moze
                        kiedys jej sie przyda.
                        • yvona73pol Re: zdradzil i zosatwil.... 12.04.07, 21:43
                          drzyj julka, drzyj, nawet jak sprzeda, nalezy ci sie polowa, nie podaruj,
                          wypisz sobie wszysciutko co zabral, co to jest, biore zabawki i ide na swoje
                          podworko? razem sie dzieliliscie? nie sadze... no to zwykla kradziez jest....
                          nawet stare wideo... stare, ale jare, skoro mloda ogladala ;)
                  • rzenus Re: zdradzil i zosatwil.... 13.04.07, 21:56
                    Nie, gorzej zostalam potraktowana przez bylego i jakos zyje!!!Ale nie powiem, ze
                    bylo latwo!
    • madziuuunia Re: zdradzil i zosatwil.... 12.04.07, 21:44
      :( pocieszcie bo nie moge tego sobie sama zorbic;(:(:(:(:(
      • yvona73pol Re: zdradzil i zosatwil.... 13.04.07, 14:39
        madziunia, powiem, ze wyszlas na tym zajebiscie korzystnie i jeszcze kiedys
        laurke bylemu wyslesz z podziekowaniami, ze cie byla uczynil ;)))))
        powaznie
        • juliana03 Re: zdradzil i zosatwil.... 13.04.07, 17:14
          kontaktujesz sie z nim?
          • rzenus Re: zdradzil i zosatwil.... 13.04.07, 22:08
            madziunia nie kontaktuj sie z nim pod zadnym pozorem!!Zapamietaj, ze nic juz z
            tego nie bedzie.Nie da sie kogos zmusic do milosci!Naprawde chcesz takiego
            frajera, ktory sra w gacie.Opowiedz o tych gaciach jego nastepnej jak ja
            spotkasz, to bedziesz miala satysfakcje. Jak kiedys napisze do ciebie, to tez mu
            wspomnij o tym, zeby bylo mu glupio.Posluchaj, a moze tam na gorze jest ci
            przeznaczone, byc z kims o niebo lepszym i to dlatego nie mozesz byc z
            terazniejszym facetem, zebys kiedys sie nie zapomniala i nie przeoczyla tego
            NAJWAZNIEJSZEGO dla ciebie!Nic nie dzieje sie bez przyczyny.Bedziesz silniejsza,
            rozwazniejsza.Nie wolno zyc czyims zyciem, bo masz swoje!Musisz sie nauczyc, ze
            to facet ma o ciebie zabiegac, a nie ty o faceta.To TY jestes
            najwazniejsza!Kiedys bedziesz matka slicznych dzieci.Czy ty chcesz ,zeby twoje
            dzieci urodzily sie kiedys chore, kalekie.Wypluj.Przez takie zamartwianie sie,
            popadanie w depresje niszczysz swoj organizm, ktory kiedys ma urodzic piekne
            piskleta.Wiesz jaka to by byla tragedia dla meszczyzny, ktory cie bedzie
            kochal!?Daj sobie z nim spokoj, nie on jeden na tym swiecie.Nie taki cie kiedys
            na rekach bedzie nosil.Zobaczysz!Zapomnij i niech sobie go tamta wezmie.Myslsiz,
            ze on ja bedzie super traktowal?Tylko na pocztatku.Kiedys sie nia znudzi i
            zostawi tak, jak ciebie nieodpowiedzialnie, a ona moze bedzie juz stara z
            dzieckiem na karku.Jestes mloda i mozesz przebierac.
    • anilah777 Re: zdradzil i zosatwil.... 14.04.07, 01:18
      Zamów sobie ksiązkę-"kobiety, które kochają za bardzo". Wiele zrozumiez, a właściwie wszystko
    • madziuuunia Re: zdradzil i zosatwil.... 14.04.07, 11:26
      takich slow potzrebowalam:) nie nie konaktuje sie z nim ale widze jego ospisy
      ktore wysiewaja autentyznie mnie!!! macie zupelna racje oj zupelna. To dopiero
      ponad tydzien jak wiem co tam wykrecil mi...wiec nie ejst tak latwo d razu
      zpaoniec ale staram sie:) spokojnie moje chwile slabosci sa rzadkie i
      krotkie...ale za to jakie pozterzne;) hehe dzisiaj czuje sie swietnie....wiem ze
      oni sa etraz razem...wiem ze wietnie sie bawia moim kosztem no i niech im to
      sczescie uszami wyjdzie. ja mam juz swoje wlasne zycie i postaram sie nie myslec
      o tym co sie stalo. Nie sadzilam ze zdrada az tak boli.....hehe nawet nie mysle
      o fakcie ze on mnie nie kocha..wogole mnie to nie obchdozi...boli tylko to ze
      zorbil cos tak obrzydliwego....no i jeszcze jest z siebei zadowolony hehe. Mam
      nadzieje ze los go keidy snauczy wiekszej pokory i jesli nie bedzi emu dane
      ciepriec to chociaz zeby nie wysmiewal cieprienia innych..... ze mnie sie
      smieje...ze robie z siebie nieaiwdomo co..widze po jego opsiach...no i
      dorba....poczekmay zobaczymy czy niedlugo tez bedzi emu tak do smiechu:) heh...
      mam nadzieje ze pozlauje tego wszysktigeo i bedzi emu dane kiedys zaplacic za
      moje kzrywdy. teraz dorbze sie bawi...ledwo los zabral mu jedn amilosc to od rau
      dal mu kolejna...jakas niesprawiedliwoc w tmy jest ale jak dlugo?? cza spokaze.
      Najwaznjesze dla mni teraz to ksupic sie na sobie i poznawac ludzi...:):)
      pozdraiwam was mocno:) dziekuje za te wsystkie slowa;) wezme je do siebie;0
      • rzenus Re: zdradzil i zosatwil.... 18.04.07, 10:49
        Ale kochana madziu ja mam identyczna sytuacje.Poporostu identyko.Po 3 latach
        zwiazku moj facet stwierdzil ,ze mnie nie kocha jest ze mna z litosci, bo sie
        tak plaszczylam i tak mi zalezalo, a puzniej zostawil mnie ja sie poplakalam on
        mnie wsmial i za 3 dni mial juz inna.tEraz ponoic jest diabelnie szczesliwy i
        zakochany po 3 miesiacach nie bycia ze mna.Ja przez te 3 miesiace szlalam z
        tesknoty, chodzilam po scianach, upijalam sie do nieprzytomnosci, ale nie
        dzwonilam.Nigdy juz nie zadzwonie i nigdy nie porozmawiam z nim, nawet nie
        spojrze w jego strone jak go spotkam.Myslam ,ze to moj facet, moja milosc, moj
        przyjaciel, a zgotowal mi takie pieklo, ze sama dziwie sie sobie, ze jeszcze
        zyje:)Na szczescie chodza anioly po tej ziemi, dlatego jestem tu z wami.Nie
        warto...los mu odplaci tym samym nie martw sie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka