woman-in-love
13.11.07, 18:35
Posłuchajcie mojej opowieści: trzeba mi wydostać metrykę urodzenia z
Mokotowskiego Urzędu. Sprawdzam na dzien przed planowaną akcją: ulica
Ra-ko-wie-cka. Jak wół stoi. Idę smagana wiatrami i deszczową wodą na tę-że,
stresuję się widokiem więzienia, a Urzędu za grosz. Bo ten-że własnie
przeniesiono na Falęcką ulicę. I nikt nie wie, gdzie jej szukac, no,
oczywista, że na Mokotowie. Wreszcie znajduję. Winda, czwarte piętro - i -
kartka, że "te sprawy" załatwia sie w pok 303. Tylko na żadnym z pokoi nie ma
numeru. Dobrzy ludzie powiadają: niech pani idzie na pobliska pocztę i wróci z
dowodem wpłaty na 22 zł (+porto 2.50) , bo będzie musiała pani stac jeszcze
raz w kolejce. Więc idę (w strugach deszczu) płacę na poczcie, wracam z lekko
zamoczonym dowodem wpłaty - i co się okazuje? Że metryki wydawane w celu
wymiany dowodu są zwolnione z opłaty. A gdybym oszukała i powiedziała, że to
na dowód, a potem przedstawiła np. w sądzie, to co?!?! Pytam się?!?!