boo-boo
13.06.08, 10:02
Oj dawno mnie nie było ale, schizę mam, załamanie nerwowe, depresję na maksa i
nic mi się kurwa nie chce i ta jebana pogoda mnie jeszcze dobija. Ciągle praca
i praca i tak w kółko-od weekendu do weekendu.
W pracy wkurw dzień w dzień czasami i w weekend też. Nie wiem sama czy ja się
nudzę czy co, ale czym i w jaki sposób-zawsze mam coś do zrobienia. Plecy w
krzyżach mnie dalej napierdalają do tego jeszcze zwichnęłam sobie lewy
nadgarstek...
Czekam na te zasrane wakacje jak na zbawienie, mam nadzieję,że w polszy pogoda
dopisze bo mam zamiar pierdzieć w stołek ogrodowy w ogródku przez cały dzień.
Potem na jesieni spadam do Afryki-chyba wtedy bo to też jedna wielka
niewiadoma-zresztą tak jak i termin mojej przeprowadzki. Normalnie huj z tym
wszystkim chyba przez to taka wkurwiona jestem-wszystkie plany nie tak jak
było zaplanowane, co trochę muszę coś zmieniać, odwoływać, kombinować i
cudować. Co trochę jakieś rewelacje po drodze wychodzą i reszta w pizdu idzie.
Na Łośka się wkurwiam, a potem na siebie,że się na niego wkurwiłam znowu i to
niepotrzebnie i w dodatku jeszcze jego-ja to bym mogła robić za taką bombkę
atomową-kamikadze chyba. Ostatnio rano w niedzielę mnie budzi, akurat był upał
i mi mówi,żebyśmy może gdzieś na śniadanie pojechali do knajpy bo fajna
pogoda. Na co ja,że ok ale muszę się najpierw wykąpać,łeb umyć. No to poszłam
do łazienki, wyjęłam sobie z torby ubrania które sobie zabrałam do niego na
weekend i stwierdziłam,że jak się już odrobię w kąpaniem i włosami to żelazko
sobie muszę skombinować. No więc skończyłam, wychodzę z łazienki i oczom nie
wierzę-ubrania na wieszakach powieszone i wyprasowane, a on mi się
przestraszony -nie wiem dlaczego- pyta czy w tych ubraniach to ja idę bo on mi
je jakby co to właśnie uprasował.
Normalnie mnie rozjebał. Muszę sobie chyba jakąś listę sporządzić takich jego
"uczynków",że następnym razem jak mi przyjdzie do głowy się na niego wkurwić
to sobie ją przeczytam i do 10-ciu policzę bo tak na prawdę to nie mam o co
się na niego wkurzać-no nie mam i to mnie też wkurwia,że się na niego wkurwiam
nawet jak nie mam o co.
A w pracy to chyba zacznę zabijać, ale to inna historia.