Dodaj do ulubionych

Dlaczego wciaz jada za chlebem do USA?

IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 27.07.05, 06:28
Podobno juz tak dobrze jest w PL, podobno juz sa w Unii, podobno juz wszedzie
ucza sie po angielsku, podobno...
A z drugiej strony w "supermarketach" kupuja przeterminiowana zywnosc - serki
od ktorych choruja na zoladek, a z dyplomem nie moga znalezc zadnej pracy. Do
lekarza czekaja kilka m-cy w kolejce, i musza mieszkac z dziadkami pod 1-ym
dachem. I ci sami sa wciaz przy zlobie, albo dzieci tych samych.
Czy to pedzi Polakow za Ocean?
Obserwuj wątek
    • Gość: onka Re: Dlaczego wciaz jada za chlebem do USA? IP: *.aster.pl 28.07.05, 20:20
      Niestety Doktorze taka jest polska rzeczywistosc. Niby jest lepiej a tak na
      prawde jest gorzej. Dookola zawisc, zazdrosc, rzucanie klod pod nogi drugiem.
      Ludzie sa spieci, zdenerwowani, smutni. Bo niby jak inaczej skoro po glowie
      chodzi tysiac czarnych mysli: "wywala mnie teraz czy za miesiac, zaplacic za
      prad czy wode, wykupic lekarstwa czy zaplacic za czynsz". Do Stanow jeszcze
      bardzo bardzo dlugo Polacy beda jezdzic za chlebem . I to zarowno Ci, po
      zawodowkach jak i po szkolach wyzszych bo wszyscy wola tam na budowie pracowac
      za 1000$ niz tutaj za 1000 PLN.
        • mika_1 Re: Dlaczego wciaz jada za chlebem do USA? 29.07.05, 13:46
          Smutne jest to, że ludzie piszą takie rzeczy. Zastanawia mnie, po co ktoś taki
          nazywa się Polakiem, kiedy tak naprawdę nienawidzi Polski. Wstyd mi za
          takich "rodaków".
          Owszem, jest o wiele ciężej niż w Stanach, trzeba walczyć o codzienność. Ale z
          drugiej strony, jeśli ludzi potrafią tylko opluwać Polskę, to trudno się
          dziwić, że tak się rzeczy mają.
          Zamiast narzekać, trzeba wziąć się w garść i zacząć coś robić.
          Ci, co jadą "za chlebem", nie mają zazwyczaj papierów, nie mają ubezpieczenia,
          robią najgorszą pracę za najniższą stawkę. Jeśli Ty to nazywasz "godnym"
          życiem, to Ci serdecznie współczuję.
          • jan.latus Wspolczucie 29.07.05, 16:31
            mika_1 napisała:
            > Ci, co jadą "za chlebem", nie mają zazwyczaj papierów, nie mają
            ubezpieczenia,
            > robią najgorszą pracę za najniższą stawkę. Jeśli Ty to nazywasz "godnym"
            > życiem, to Ci serdecznie współczuję.

            Wpolczuc to ty mozesz ale temu "doktorowi", bo z niego taki doktor jak z koziej
            dupy zapalniczka.
            Po 20 latach w USa siedzi na polskim forumie i zadaje idiotycznie prowokujace
            pytania.
            Walnij sie w glupitki lepek, "doktorku"
            • katlia Re: Wspolczucie 29.07.05, 17:32
              Zgadzam sie, ze doktor to po prostu prowokator. Kiedy jezdze do Polski widze
              nowe budownictwo, wybor w sklepach, dobre produkty, poprawiajace sie drogi,
              lepsza obsluge, i mlodych ludzi ktorzy maja znacznie wieksze szanse na wlasne
              mieszkania i ciekawe zycie niz ich rodzice w tym wieku. To nie znaczy, ze w
              Polsce nie ma problemow - i to bardzo powaznych. Ale tez bardzo duzo zmienilo
              sie na lepsze w przeciagu ostatnich 20 lat - i bedzie nadal sie zmieniac.
              Trzeba tylko nie tracic nadzieji: fakt, ze mlodzi ludzie wyjezdzaja za chlebem
              nie znaczy, ze WSZYSTKIM sie nie powodzi, i tez, ze ci sami ludzie nie wroca do
              kraju kiedy warunki sie poprawia.
              • ontarian01 Re: Wspolczucie 29.07.05, 18:42
                katlia napisała:

                > Polsce nie ma problemow - i to bardzo powaznych. Ale tez bardzo duzo zmienilo
                > sie na lepsze w przeciagu ostatnich 20 lat - i bedzie nadal sie zmieniac.
                tak? a co sie zmienilo na lepsze?
                bo to co troszke wyzej wymienilas
                to zwykly bullshit
                • jan.latus Re: Wspolczucie 29.07.05, 19:16
                  99% zmian to zmiany na lepsze.
                  A ciebie boli, emigrncka dupo, bo ubogo wegetujesz na marginesie
                  kanadyjskiego spoleczenstwa wmawiajac sobie, ze masz tam normalne zycie.
                  Normalna to bedziesz mial tylko smierc na tym wygnajewie.
                  • ontarian01 Re: Wspolczucie 29.07.05, 19:44
                    jan.latus napisał:

                    > 99% zmian to zmiany na lepsze.
                    tak, w twej chorej wyobrazni platfusie

                    > A ciebie boli, emigrncka dupo, bo ubogo wegetujesz na marginesie
                    > kanadyjskiego spoleczenstwa
                    hehehe, chcialbys zasrancu
                    to raczej ciebie pryszczata doopa boli
                    bo cie wszyscy juz wyroohac zdazyli
                    tylko taki kiep tego nawet nie widzi
                    i dalej za pare zeta w polu u soltysa zapie..

                    > wmawiajac sobie, ze masz tam normalne zycie.
                    kto tu sobie safandulo co wmawia? hehehe

                    > Normalna to bedziesz mial tylko smierc na tym wygnajewie.
                    ty nawet tego normalnego miec nie bedziesz
                    bo albo cie lapiduchy w erce zayebial
                    albo na smietnisku, zarcia szukajac padniesz
              • Gość: marysia Re: Nadzieja matka glupich jest IP: *.ct.gemini.ntplx.com 30.07.05, 16:05
                W Ameryce rowniesz sie poprawilo w ostatnich 20latach. Tak masz racje bedziemy
                wracac do Polski jak moja 87letnia sasiadka. Po stalym pobycie w USA i ciaglym
                jezdzenu do Polski zdecydowala sie na spedzenie ostatnich dni w Polsce przy
                rodzinie. Wytrzymala tylko 2lata i juz jest spowrotem w USA oswiadczajac, ze w
                Polsce tylko na smierc mozna czekac.
      • Gość: Doctor Patos odpowiedzi az poraza IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 30.07.05, 09:26
        Najbardziej podoba mi sie:
        "Wpolczuc to ty mozesz ale temu "doktorowi", bo z niego taki doktor jak z
        koziej dupy zapalniczka. Po 20 latach w USA siedzi na polskim forumie i zadaje
        idiotycznie prowokujace pytania. Walnij sie w glupitki lepek, "doktorku"...
        Taaak, kompleks nizszosci Polakow z Polski jest tak ogromny, ze nie wierza,
        wrecz zabraniaja, komukolwiek "ze swoich" wybic sie do zawodu lekarza. Jak
        bowiem "prawdziwy doctor w USA" moglby sie przyznawac do Polski, polskiego
        pochodzenia? Z chwila zdobycia wysokiego statusu spolecznego NIE WOLNO mu wejsc
        na polskie forum, bo co bedzie jak sie sasiedzi dowiedza, a nie daj Boze
        koledzy - lekarze? Tak wiec wszyscy ci, kt. pisza na tutejszym forum MUSZA byc
        azbesciarzami, kiblarzami, sprzataczkami, ewentualnie - prostytutkami... Bieda
        polska ma daleki zasieg.
        • mika_1 Re: Patos odpowiedzi az poraza 30.07.05, 11:56

          Z założenia "Doktor" to tytuł, który nobilituje. I powinien, przynajmniej
          teoretycznie, świadczyć o jakimś potencjale umysłowym. Powinien też pozwalać na
          czytanie ze zrozumieniem. Z tym, jak widzę, masz problemy. A może po prostu
          jest ci wygodnie przyjmować do swej świadomości tylko to, co wygodne. Chyba
          tak - bo właśnie takie sobie "obraz" Polski tworzysz w świadomości.
          Lepiej siedź sobie tam, gdzie siedzisz, tylko, proszę, nie przyznawaj się, że
          jesteś Polakiem. Zmień nazwisko, żeby nie brzmiało słowiańsko - bo tylko wstyd
          przynosisz...

          • filipzkonopii Re: Patos odpowiedzi az poraza 31.07.05, 18:20
            Mika I Katia !!!
            Jestescie obie typowymi niedorozwinietymi Polkami w pretensjach, daje glowe, ze
            nawet studia skonczylyscie, bo w Polske glupota jest nobilitowana. Siedzcie
            sobie w tej Polsce i opowiadajcie emerytom, ze jest dobrze, bo wkrotce i tych
            zabraknie, umra z biedy. A mlodych nie bedzie, bo wyjada do Niemiec czy Anglii
            myc kible. A o Ameryce mozecie juz zapomniec, nie ma juz miejsca dla
            nielegalnych. A co sie nas tyczy, nie mielismy ani mozliwosci jakie macie wy
            teraz, ani pieniedzy i jakos na ludzi wyszlismy. Teraz zyjemy sobie niezle,
            cokolwiek wy byscie nie napisaly, pindy krajowe. Wy nigdy takiego zycia nie
            bedziecie mialy. Nie bedziemy sie tu chwalic jakiego. Mamy nawet czas na to aby
            sobie posiedziec na tym necie. A wy niedorozwiniete panienki zamiast wylewac
            zolc na necie szukajcie jakiegos frajera, zeby sie z wami ozenil, bo do reszty
            zglupiejecie.
            • mika_1 Re: Patos odpowiedzi az poraza 31.07.05, 21:33
              Psychologiem jesteś rzeczywiście przednim, a nawet wróżką. Rzeczywiście jestem
              sfrustrowana i samotna do bólu, nikt mnie nie kocha, a Amerykę widziałam tylko
              na obrazkach.
              I marzę o tym, żeby się z tej zakichanej Polski wyrwać.
              A teraz już końcę, bo dziś jeszcze dzierganie na drutach mi zostało... A potem,
              ja głupia, wypłaczę się w poduszkę i tyle z tego zasmarkanego życia w
              zapyziałej Polsce będę miała...
        • Gość: ciekawy Re: Patos odpowiedzi az poraza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 07:29
          Ameryce




          Patos odpowiedzi az poraza
          Autor: Gość: Doctor IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com
          Data: 30.07.2005 09:26 + dodaj do ulubionych wątków

          skasujcie post

          + odpowiedz

          --------------------------------------------------------------------------------
          Najbardziej podoba mi sie:
          "Wpolczuc to ty mozesz ale temu "doktorowi", bo z niego taki doktor jak z
          koziej dupy zapalniczka. Po 20 latach w USA siedzi na polskim forumie i zadaje
          idiotycznie prowokujace pytania. Walnij sie w glupitki lepek, "doktorku"...
          Taaak, kompleks nizszosci Polakow z Polski jest tak ogromny, ze nie wierza,
          wrecz zabraniaja, komukolwiek "ze swoich" wybic sie do zawodu lekarza. Jak
          bowiem "prawdziwy doctor w USA" moglby sie przyznawac do Polski, polskiego
          pochodzenia? Z chwila zdobycia wysokiego statusu spolecznego NIE WOLNO mu wejsc
          na polskie forum, bo co bedzie jak sie sasiedzi dowiedza, a nie daj Boze
          koledzy - lekarze? Tak wiec wszyscy ci, kt. pisza na tutejszym forum MUSZA byc
          azbesciarzami, kiblarzami, sprzataczkami, ewentualnie - prostytutkami... Bieda
          polska ma daleki zasieg.

          ---------------------------------

          Ja tez jestem ciekawy co Pan robi na tym forum? A scislej, w jaki sposob
          znajduje czas aby pisac tutaj. Zwykle lekarze (zatrudnieni) nie maja czasu na
          obiad w restauracji bo sa tak busy a w kosciele modla sie z biperem w reku. Czy
          to okres przejsciowy?
    • Gość: ropertus Re: Dlaczego wciaz jada za chlebem do USA? IP: *.tnt12.dca5.da.uu.net 03.08.05, 07:32
      Hehe, widze ze stare mity zyja... Na prawde my Polacy w koncu powinnismy sie
      pozbyc kompleksow i mysle, ze wiekszosc mlodego pokolenia bedzie jednak choc
      troche madrzejsza niz paru uzytkownikow tego forum.
      Co do wyjazdow do USA to sprawa jest prosta - duzo pracy i to dobrze platnej
      nawet na najnizszych stanowiskach. Prosty przyklad - wczoraj zaczalem szukac
      czegos dla mnie, a jutro ide 1 dzin do pracy. 5 minut piechota do najblizszego
      centrum handlowego. Ogloszenia "Help wanted" w kazdym oknie restauracji, sklepu
      czy co tam sobie zazyczysz. Dla mnie - swiezego legalnego emigranta jednak
      lekki szok porownujac Polskie realia. Po prostu to sa prace gdzie amerykanie
      sie nie chwytaja a nielegalnych juz nikt nie przyjmuje - wiec jest duzo wolnego
      miejsca. Stawki znowu nie najgorsze - moja 1 robota, 0 doswiadczenia w tym co
      bede robic i na reke w przeliczeniu ok. 4000PLN. Mieszkanie z wyzywieniem
      kosztuje mnie 1500PLN, wiec kalkulacja prosta. Poza tym to poczatek - szukam
      dalej pracy biurowej, entry level to min. 30tys. rocznie ale od tego poziomu
      zaczyna sie konkurencja z amerykanami wiec latwo nie ma. Ale spox, ja mam czas
      szlifuje jezyk bo swietny angielski w Polsce to sobie tu mozna wiadomo gdzie
      wlozyc, i za jakis czas cos tu trafie. I zaczynasz zyc jak normalny czlowiek -
      cos o czym w Polsce juz raczej ludzie zapomnieli. I co sie dziwic ze ludzie
      dalej chca emigrowac?

      Mala uwaga co do polskiej biedoty w USA, zamiatajaca ulice i kochajaca azbest -
      jak dla mnie kompletna bzdura. Opierajac sie tylko na opinii amerykanow, Polacy
      sa postrzegani wysoko w hierarhii imigrantow. Ucza sie jezykow, sa swietnymi
      fachowcami, staraja sie rozwijac i zdobywac coraz wyzsze stanowiska, pozycje.
      Do tej pory slyszalem tylko pozytywne opinie o nas i to bardzo mile. Wiec moze
      jednak emigracja robi tu nie najgorsza robote, jak sie przyjelo w kraju
      uwazac...
    • Gość: JP Błędne dyskusje IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 03.08.05, 09:31
      Czytajac od pewnego czasu to forum a takze "Praca w Ameryce" i "USA i Kanada"
      zastanawiam sie nad trescia tutejszych polemik pomiedzy Polonia i Polakami
      mieszkajacymi obecnie w Polsce.

      Dlaczego niektorzy Polacy mieszkajacy za granica w bogatym kraju, np USA,
      potrzebuja ciagle jakiegos sprawdzenia, porownania a moze dowartosciowania?
      Wyglada na to, ze wielu z nich nie poszlo tu dobra droga i nie osiagnelo wiele.
      Zawsze uwazalem, ze ten kto nie radzi sobie w Polsce nie bedzie sobie radzil za
      granica. Ci pewnie, szukaja tu pocieszenia, ze w Polsce jest jeszcze gorzej.

      Druga ciekawa kwestia to reakcje Polakow z Polski.
      Zupenie nie dziwi mnie to, ze oburzaja sie jak czytaja, jak to za granica jest
      dobrze a w Polsce ciagle zle. Jak jest, wszyscy wiedza i nie trzeba o tym w
      kolko powtarzac.
      Zastanawia mnie w ogole dlaczego oni czytaja to forum? Chca tez emigrowac i
      potrzebuja wiecej informacji? Wahaja sie i potrzebuja aby ktos ich ostatecznie
      przekonal? A moze, szukaja informacji, ze na Zachodzie jest rownie zle i nie
      warto wyjezdzac.
      Przeciez chyba nie poto tu przychodza aby wywalic swa zlosc na tych ktorym sie
      powiodlo, za to, ze im jest zle.

      Uwazam, jestem o tym przekonany ze Ameryki, Australii i kilku innych krajow
      zamorskich nie trzeba chwalic czy bronic. One chwala i brona sie swietnie sama.
      Mieszkasz w Stanach? Powiodlo ci sie? Masz dobra prace i wysokie zarobki?
      Jestes szczesliwy? Pomysl, ze sa inni Polacy ktorzy tego nie maja. Sa biedni,
      zniecheceni, zmeczeni, bez nadziei. Pomoc im mozesz dodajac otuchy. Dajac rade
      jak z tego dolka wyjsc. Dajac im impuls do dzialania. A moze podpowiadajac im
      gotowe a znane ci rozwiazania.
      Moze oni poto tu przychodza?

      Wiem, ze w wielu wypadkach zlosc i z tym zwiazana zlosliwosc ludzi na emigracji
      wynikaja z tesknoty za krajem, za rodzina, za przyjaciolmi. Proponuje im
      wyladowac sie w dyskotece, w sporcie, w ogrodku a moze w seksie.
      Pamietaj, ze oni nie maja jak sie bronic. Chyba tylko wytykajac ci blad
      ortograficzny.
      Pamietaj tez, ze to jak jest w Polsce czesto nie jest ich wlasna wina. Polsce
      powojennej nie dano stanowic o sobie. System komunistyczny zostal narzucony.
      Propaganda i cenzura zrobila reszte. Polacy musieli zyc w tym systemie 50 lat.

      Cieszmy sie wiec z tego ze w Polsce jest coraz lepiej. Cieszmy sie rowniez z
      tego ze Polacy za granica sa juz postrzegani lepiej.

      Marzy mi sie solidarnosc pomiedzy Polakami, tak ja to mozna zauwazyc w innych
      nacjach.
      • Gość: wrw Re: Błędne dyskusje IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 04.08.05, 02:24
        Jp to ladne co napisales, ale po latach "dzielenia sie swoimi doswiadczeniami i
        radami" z rodakami w kraju jak zyc lepiej powoli sie zniechecam. I juz mi sie
        prawie nie chce. A dlaczego? A bo rady emigrantow sa po prostu nieatrakcyjne.
        Polacy nie chca sluchac ze najlepsza inwestycja jest wyksztalcenie, ze sukces
        przychodzi po latach ciezkiej pracy, ze klamstwo i oszustwo nie poplaca, i w
        koncu ze rola panstwa nie jest zapewnienie pracy, mieszkania czy bezplatnych
        wczasow w Ciechocinku. Oni po prostu chca uslyszec cos innego. I w zadne
        opowiesci zza wody nie uwierza.
        Emigracja jest wielka proba i nie kazdy ja zdaje. Zreszta wielu nie ma
        predyspozycji by emigrowac. Mnie osobiscie przekonala do jednego, ze nalezy
        liczyc na siebie i tylko na siebie. Oczywiscie moze sie zdazyc ze ktos zechce
        pomoc w potrzebie, ale trzeba to traktowac jako bonus a nie obowiazek innych.
        Zgadzam sie z jednym: Dobrze za granica radza sobie ci, ktory wiedzieli co z
        zyciem robic i w Polsce.
        Jeszcze jedno: nigdy nie cieszyly mnie kleski Polski, polityczne czy
        gospodarcze. Przeciez wszyscy mamy tam rodziny, przyjaciol czy znajomych. Nie
        rozumiem w jaki sposob niepowodzenia Ojczyzny moglyby mi pomagac na emigracji?
        Reasumujac, Polacy jako narod powinni w koncu wziasc losy swego kraju w swoje
        rece i madrze decydowac o jego przyszlosci. Niestety do tego trzeba
        charyzmatycznego przywodcy, surowego prawa i lat ciezkiej pracy. Niestety
        Dziadek nie zyje.
        pozdr.
        • Gość: pol Re: WRW IP: *.ct.gemini.ntplx.com 04.08.05, 03:58
          Myslalem, ze umiejatnosci sa najwazniejsze w Amryce, a nie wyksztalcenie. Zanam
          faceta w Ameryce, ktory nie skonczyl nawet szkoly sredniej, a wyciaga $3500 na
          dzien roboczy, inwestujac. Pracuje pare godzin dziennie i szczegulne w te dni
          co nie moze grac w golfa. Ma 40lat nigdy nie byl zonaty. Jak raz oglosil sie w
          biuze matrymonialnym, to parada najlepiej wyksztalconych kobiet sie zglosila
          (relacja jego ojca). Komunisci lubia ksztalcic(wiadomo kto to). Dla nich
          wyksztalcenie jest, rodzjem zezwolenia na prace. Jak nie masz W. to nie
          bedziesz inwestowl, naprawial samochodu, TV, budowl domu, zakldal kanalizacji
          itd. Jak masz wyzsze to automatycznie jestes elita, czyli wolno tobie np.
          klamac, krasc, reprezentowac kraj itd. Twoja opinia jest niepodwazalna. Jak
          stwierdzisz, ze sie klimat ociepla, to nikomu nie wolno tego analizowac. Jak
          NASA oglosilo przed laty, ze komety to tylko sniezna i brudna kulka, to tak
          musi byc. Studen nie skonczy studiow jak bedzie myslal, ze jest to stala bryla
          twardego materialu,jak juz dawno to udowodniono w latach 50-ch przez
          niezaleznych naukowcow. Sama NASA dowiedzial sie miesiac temu. Niestety nie
          wspominajac juz o tym eksperymencie rozbicia sie satelity w ogonie komety. Juz
          przed IIWS zkonstruowano(H. FORD)samochod jezdzoncy an oleju z konopi. Jak
          wiemy jest to chyba najszybciej rosnaca roslima. Niestety zakazana od lat 30-ch
          w uprawie. O ktorym wyksztalcenu wiec piszesz szanowy kolego WRW?
          • Gość: wrw Re: WRW IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 04.08.05, 04:54
            I co, bedziemy sie za slowka lapali jak dzieci?
            Umiejetnosci, wyksztalcenie, wiedza, praktyka, wszyscy wiemy o co chodzi.
            Chyba nie zamierzasz kwestionowac faktu, iz w wielu dziedzinach zycia
            przygotowanie teoretyczne jest niezbedne nie tylko do osiagniecia sukcesu ale
            do jakiegokolwiek sensownego dzialnia. Chyba ze wolisz byc np.leczony przez
            znachora pajeczyna z chlebem. Twoje zdrowie i twoj znachor. Nie myl tego z
            monopolem panstwa na wiedze, bo tego nie popieram. Tez uwazam, ze mozna
            odniesc sukces bez "kwitu". Niemniej jednak nie jest to regula niezlomna.

            Nie wydaje mi sie , zeby kontynuacja tematu "wyksztalcenie a umiejetnosci"
            mogla wniesc cos nowego do tego watku.

            ps.
            To, jakich znasz inwestorow-golfistow to czemu mialo sluzyc?

          • Gość: JP Do pol IP: *.hnllhi1.dsl-verizon.net 04.08.05, 08:26
            Czy wyksztakcenie w USA jest wazne i potrzebne? Z wielu powodow bezwzglednie
            tak.
            Te przyklady ktore podajesz, (dodalbym jeszcze przyklad Gatesa), dotycza malej
            grupy ludzi wybitnie uzdolnionych. Ludzi ktorzy potrafia sobie radzic bez
            niego. Wzglednie ludzi ktorzy urodzili sie juz bogaci.
            Nie wiem jak Ty oceniasz siebie samego ale jezeli zaliczasz sie do przecietnych
            to wyksztalcenie daje Ci bardzo duzo. Przesuwa Cie jakby o szczebel wyzej i w
            zarobkach jak i pozycji spolecznej. Tutaj w USA sa nawet uregulowania prawne
            ktore wprowadzaja limity minimalnych zarobow. Np. magister nie moze zarabiac
            mnie niz ... itp.
            Nie chce przez to powiedziec ze tu jak masz wyksztalcenie wyzsze to masz
            automatycznie dobra prace i wysokie zarobki. Nic automatycznie. Musisz sie
            jeszcze wykazac umiejetnosciami.
            Tu jest czesto tak. Przychodzisz do pracodawcy i mowisz ze jestes inzynierem z
            Polski. On mowi OK, zatrudniam cie na stanowisku inzyniera ale na okres probny.
            Ktos moze pomyslec o to dobrze tzn ze uznaja dyplomy Polskie. Tak i nie. Jezeli
            potrafisz sie wykazac wiedza i umiejetnosciami to tak ale jak nie to zaden
            dyplom lacznie z tym Amerykaniskim ci nie pomoze.
            W Polsce jest cos z automatu, tutaj nie. Jak mnie ktos pyta czy w USA trzeba
            nostryfikowac dyplom? Ja mowie, ze nie ale to zalezy.

            Chwala wiec komunistom ze stawiali taki nacisk na wyksztalcenie i umozliwiali
            uzyskanie go za darmo. Pomijam tu kwestie jakosci.
            Polacy czesto mowia, inzynier Polski jest lepszy od Amerykanskiego. Jezeli
            stana do konkursu to kto wie ale w praktyce napewno nie.

            Poza tym wyksztalcenie daje szersze horyzonty myslenia, wiare w siebie, nawet
            pewnosc siebie. W sumie powoduje latwiejsze zycie.
            W tym kontekscie nie jest istotne czy wiedza nabyta jest nowoczesna czy lekko
            przestarzala. Studia nie ucza tylko wiedzy ksiazkowej. Ucza takze zycia.
        • Gość: ropertus Re: Błędne dyskusje IP: *.tnt12.dca5.da.uu.net 04.08.05, 05:41
          "Jeszcze jedno: nigdy nie cieszyly mnie kleski Polski, polityczne czy
          gospodarcze. Przeciez wszyscy mamy tam rodziny, przyjaciol czy znajomych. Nie
          rozumiem w jaki sposob niepowodzenia Ojczyzny moglyby mi pomagac na emigracji?"

          Nie mysle, zeby tu chodzilo o to, ze emigracja sie cieszy z niepowodzen w
          Ojczyznie - bo jak napisales wielu ma tam wciaz kogos. Przyczyna jest raczej
          to, ze emigranci lubia sie pokazac, wykazac, ze jest im lepiej niz innym,
          udowodnic ze w koncu dotkneli tego wymazonego raju. To po prostu w nas siedzi.
          Czy w Polsce ludzie nie lubia pokazac sasiadowi albo innym ze sie powodzi?
          Jasne, ze tak - wielu jak moze zaszpanowac to to od razu robi. Tu jest
          podobnie - emigracja pokazuje rodakom ze tu maja dobrze, porownujac dobitnie,
          ze to i to w Polsce jest gorsze, niz oni maja np. w USA. Tak to dziala na
          linii, biedny - bogaty sasiad to samo biedny - bogaty kraj. I nie chodzi tu
          tylko o Polske - tak robi z moich obserwacji wiekszosc roznych emigracyjnych
          nacji. Jak widze odstawiona droga sportowa zabawke na drodze a'la podrasowane
          Infiniti G35 coupe, to wiem ze zaraz z niej wysiadzie jakis chinczyk,
          koreanczyk, filipinczyc czy co tam sobie mozesz dobrac, ale raczej nie
          amerykanin. Znam kupe bogatszych amerykanow i wierzcie mi wstydzilibyscie sie
          ich samochodami w Polsce jezdzic. Taka juz dola tej emigracji, ale to sie nie
          rodzi tutaj - to sie przywozi z Polski.
    • aksiegowy ciekawa dyskusja 05.08.05, 18:58
      przeczytalem wszytstko z zaciekawieniem. Na poczatku zamieszanie ale po tym
      jak ktos usadzil latusia rozwinelo sie ciekawie.
      Jedna uwaga - nie ma minimalnej placy dla magistra

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka