nacięcie

23.03.07, 09:57
Nie boję się porodu, ale od tygodnia jak nie więcej mam fazę bo zaczęłam się
bać nacięcia krocza, a już się naczytałam że to niepotrzebne i nie zawsze
pomaga. Tyle że w szpitalu gdzie chcę rodzić podobno robią to (podobno) na
dzień dobry niemalże - profilaktycznie. (Szpital Bródnowski).
Jak to jest? Ja chyba z porodówki ucieknę jak się zaczną do mnie "dobierać"..
    • rena78 Re: nacięcie 23.03.07, 10:03
      powiem jak było u mnie rodziłam 26.12.06 7h porodu w tym ostatnia bóli partych
      cięcie przyniosło mi ulgę mała wyskoczyła szybciutko:) położna chroniła moje
      krocze przed cieciem jednak się nie udało jak widziałam znak lekarza żeby cięła
      i nożyczki w jej ręku nie bałam się było mi wszystko jedno:)) gorzej z szyciem
      ale mała już leżała na mnie:)))
      nie bój sie ciecie nie boli!!!
      • edzia.79 Re: nacięcie 23.03.07, 10:08
        HEJ
        ja tez mialam naciecie na Karowej.Polozna zrobila je w trakcie skurczu i nic nie czulam.Rodzilam ze znieczuleniem i do zszycia podali mi druga dawke wiec caly dol mialam zdretwialy a bolu nie bylo.
        SZwy zalozyli normalne,zdjeli w 5dobie-tez nie bolalo.
        Wszystko dobrze sie zagoilo.Teraz sama dziwie sie tej afery wokol nacinania.
        Mnie jest to obojetne.
        • astarza78p Re: nacięcie 23.03.07, 10:38
          przy pierwszym porodzie rodziłam bez znieczulenia (nie mieliśmy na to kasy,
          tzn. wolałam zapłacić za rodzinny niż za znieczulenie); szczerze mówiąc to
          poród jest bolesna sprawą i przy tym wszystkim nacięcie krocza to pikuś;-) ja
          miałam 5 szwów.
          Jedyne co moge doradzić to nie golenie się przed porodem. Ja się ogoliłam i
          teraz tego nie zrobie. Czemu? Bo Podczas gojenia się krocza po porodzie
          odrastające włosy to bardzo bolesna sprawa, a ogolić się nie sposób (boli!!!).
          pozdr
          • e-millie Re: nacięcie 23.03.07, 11:05
            myślę, że to bardzo indywidualna sprawa. jak czytam, że w innych europejskich
            krajach nacinanych jest 10% kobiet, a u nas 90%, to jednak nie wydaje mi się ta
            procedura taka oczywista, konieczna i dobra. na pewno przyspiesza poród, ale
            uważam, że decyzja powinna należeć do rodzącej i rodząca powinna mieć więcej
            informacji na ten temat. ja rodziłam w trybie błyskawicznym, nie byłam zmęczona,
            miałam mnóstwo energii i gdyby tylko położna powiedziała, że jeśli nie natnie,
            to rodzimy dłużej, na pewno bym spróbowała! jak już nie miałabym siły albo
            najzwyczajniej w świecie ochoty na dalszą "pracę", sama poprosiłabym o nacięcie.
            poza tym w bardzo wielu szpitalach położne nie chronią krocza, a do tego
            dochodzi pozycja na plecach w czasie parcia, więc w zasadzie niewiele personel
            robi, żeby kobiet nie nacinać. mam wielką nadzieję, że jeśli poproszę na
            początku porodu położną o ochronę i nie nacinanie krocza, to przy dobrej
            współpracy uda nam się tego uniknąć. marzy mi się też wybór pozycji do parcia,
            ale to też niestety trudna rzecz do wynegocjowania... a jednak mam cały czas
            nadzieję i będę probowała!!!
            jednak ku pocieszeniu dziewczyn, które boją się samego nacięcia, to rzeczywiście
            zrobione w odpowiednim momencie nie tylko nie boli, ale jest absolutnie
            niewyczuwalne. jak lekarz dobrze zszyje (koniecznie proście o porządne
            znieczulenie do szycia!), to również pięknie i szybciutko się goi, więc ja -
            mimo nacięcia - wspominam poród i połóg bardzo miło :)
            pozdrawiam,
            e-millie
            • monikaj21 Re: nacięcie 23.03.07, 12:34
              Zgadzam się - lepiej bez nacięcia, ale jak sie nie da to trudno. A samego
              nacięcia w czasie pierwszego porodu nie czułam.
              Teraz to sama nie wiem czy bym chiała uniknąć nacięcia czy nie - z jednej
              strony tak, ale gdybym miała nie popękać - tego chyba bardziej się boję niż
              nacięcia. Ja mam taki problem że mam bardzo dziwne tkanki - przy poprzednim
              porodzie normalnie mi się 'rozłaziły'. Dłuższy czas po porodzie jak położna
              opatrywała mi krocze to mówiła że boi się dotknąć, bo tylko dotknie a tu coś
              zaczyna krwawić z zupełnie dziwnego miejsca. Po samym porodzie musiałam mieć
              nawet szew z przodu na wardze sromowej bo mi się po prostu tam skóra rozeszła.
              Nie wiadomo dlaczego tak jest. Moja gin mówi, że najbardziej prawdopodobne że
              to wina bakterii, którą mam (przynajmniej wtedy miałam), ale nie jest pewna.
              Jak jestem u dentysty jest to samo - wystarczy że mi dotknie do dziąsła a tam
              zaczyna krwawić...
              Tak więc obawiam się że przy tych moich bibułkowych tkankach nacięcie będzie
              koniecznością. Ale już gadałam z położną i ginką i obie powiedziały że będziemy
              coś kombinować i że może się uda :)
              • edzia.79 Re: nacięcie 23.03.07, 12:39
                a co do golenia,ja przed porodem golilam sie maszynka a polozna i tak przed nacieciem poprawila wiec to chyba bez sensu zeby sie nie golic.
    • boazeria Re: nacięcie 23.03.07, 13:11
      Moja bratowa prosila o naciecie ale polozna probowala uchronic ja przed tym.
      Niestety krocze peklo i to bardzo brzydo. Masa bolu i szwow. Potem ze se goilo
      i okazalo sie ze zle zszytoi miala operacje poprawiajaca. Koszmar...
      Ja juz chyba wole zeby nacieli- raz a rowno.
      • joannakw Re: nacięcie 23.03.07, 23:45
        I ja miałam nacięcie krocza, poród był długi i ciężki, więc nikt już nawet sie
        nie zastanawiał tak czy nie, dużo pomocy otrzymałam ze strony mojego gina i
        położnej, czasem się smieję że to oni urodzili Kacpra, tzn. wypchali go ze mnie,
        naciecie nic nie czułam, było dobrze naciągnięte i mąż, aż się zdziwił jak to
        widział. Zszywanie to już było chyba gorzej, ale to dlatego, że byłam
        wymordowana po 12 godzinach bolesnych skurczy i dobie bez jedzenie, ale dostałam
        znieczulenie, a problem był z nogami, nic nie czułam, tak zdrętwiały. Gojenie
        sie i szwy wsztsko ok, po cieciu nie było śladu po 2 tygodniach, w drugiej dobie
        usiadłam po turecku na łózku wiec wszystko ok. ;)
        Wiec co chodzi o nacięcie, to jeżeli jest potrzebne to lepiej, niż pękniecie.
        Nie bój się i nie uprzedaj faktów, tego jak będzie nie wiemy. Pozdrawiam
        • joannakw Re: nacięcie 23.03.07, 23:46
          a szwy jak poszłam na wciąganie to już ich nie było, same wypadły, podczas mycia. :)
    • kami-danielito Re: nacięcie 24.03.07, 02:18
      Ja porod wspominam bardzo dobrze, niestety bol krocza po porodzie i dyskomfort
      bede dlugo pamietac. Tu czesc lekarzy jest za tym , aby nie interweniowac
      czytaj nacinac jesli to naprawde nie jest potrzebne. Podobno nawet jesli krocze
      peknie samo z siebie to bedzie goic sie szybciej. BZDURA BZDURA, BZDURA !!!!
      Nie wiem czy to przez to ze nastapilo pekniecie, czy przez to ze za mocno
      parlam (urodzilam przy drugim parciu), moim zdaniem poszlo za szybko, nawet nie
      bylo czasu aby krocze stopniowo rozciagalo sie, nikt nie robil mi masazu, a to
      podobno pomaga. Pekniecia oczywiscie nie czulam, naliczylam pozniej szesc czy
      siedem szwow, wiec chyba duzo, choc lekarz powiedzial ze pekniecie nie bylo
      dlugie tyle ze postzrepione. Naprawde dlugo dochodzilam do siebie, potem
      przestalo bolec, ale moglam zapomniec o seksie :( nie dalo sie. Tym razem
      jestem juz troszke madrzejsza, zmienilam gino, bede rodzic w innym szpitalu, i
      juz od nastepnej wizyty zaczynam truc gino i mowic czego oczekuje, czyli wiecej
      opieki i NACIECIA !!! Nie lekcewazcie tego dziewczyny, przedyskutujecie to z
      waszymi lekarzami.
      Kami
      • e-millie Re: nacięcie 24.03.07, 10:24
        kami, ja myślę, że gdyby położna chroniła krocze i gdyby się nie spieszyła,
        mówiąc Tobie, kiedy przeć, a kiedy nie, to może nawet urodziłabyś beż małego
        pęknięcia. niestety często położne dążą do szybkiego zakończenia, a czasami to
        wcale nie jest dobre. ja też rodziłam błyskawicznie, miałam chyba trzy-cztery
        skurcze parte i też żałuję, że nie spróbowaliśmy chronić krocza. byłam nacięta,
        pięknie zszyta i wszystko błyskawicznie się zagoiło, ale teraz marzy mi się
        poród bez nacinania i pękania, czego i Tobie życzę!!!
        • zabka1233 Re: nacięcie 24.03.07, 10:39
          Naciecia nie czulam moja polozna masowala mi je w trakcie porodu ale widocznie
          nic to nie dalo , za to szycie i pológ nie byl przyjemny mam nadzieje ze teraz
          bedzie inaczej
        • kami-danielito Re: nacięcie 25.03.07, 01:19
          Dzieki ;)
          Zobaczymy jak to bedzie w parktyce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja