Dodaj do ulubionych

Trochę o superniani

07.10.07, 12:10
W ostatnim odcinku superniania pomagała parze homoseksualnych kobiet
mających problemy ze swoimi córeczkami. Pomijam kwestie problemów
wychowawczych, bo takie mogą mieć wszyscy rodzice na świecie bez
względu na płeć, pochodzenie czy orientacje seksualną.

Zainteresowała mnie dyskusja w studiu po programie. Nie łatwo jest
przygotować dzieci na ewentualne problemy/nieprzyjemności ze strony
otoczenia, gdy schemat rodziny zdecydowanie odbiega od normy - choć
słowo norma może nie jest tu najodpowiedniejsze - i nie tylko w
rodzinach, w których rodzice są homoseksualni, ale także takich w
których są np niepełnosprawni, w rodzinach niepełnych itp. Bohaterki
programu uznały, że nie muszą dziewczynek przygotowywać bo "jakoś to
będzie", a zaproszona do studia pani "pracuje nad wyrobieniem
pancerza ochronnego u swoich dzieci".

A jak wy uważacie, czy trzeba przygotowywać dzieci do ewentualnych
nieprzyjemnych uwag czy kłopotliwych pytań ze strony otoczenia?
Obserwuj wątek
    • jagandra Re: Trochę o superniani 07.10.07, 13:27
      Uważam, że jak najbardziej trzeba. Tak samo jak trzeba opowiedzieć o
      religii dziecku wychowywanemu w ateistycznej rodzinie.
      • ledzeppelin3 Re: Trochę o superniani 28.11.07, 14:37
        Te laski były chyba jedynymi, które nie wpatrywały się w Zawadzką
        jak w obraz, nie mówiły do niej per "Nianiu":P tylko "Doroto", a do
        tego polemizowały z nią (dyskusja o czasie poświęcanym dzieciom-
        Zawadzka mówiła jak zwykle, że za mało jest tego czasu, bo dziecku
        trzeba "się poświęcać" 24h/dobę, a laski obstawały przy swoim)-
        podobało mi się to
        • verdana Re: Trochę o superniani 28.11.07, 14:56
          Nie widziałam, bo na "Supernianię" mam ostrą alergie - uważam, ze to głupią
          babą, a jej program przynosi wiele szkody. Nie mówiąc już o tym, ze nikt na
          świecie w tydzień nie wychowa dziecka.
          A dziecko trzeba przygotować na przykrości, ale bez przesady - czasem te
          przykrości wcale sie nie pojawią, a dziecko od razu patrzy podejrzliwie na
          kolegów i każdą wypowiedź interpretuje jako wrogą.
          • sir.vimes Ja nie oglądam 28.11.07, 15:06
            ale wieści o pogladach "niani", zachowaniu podczas programu zadziwiają mnie,
            szczególnie połaczone z zachwytem jakim darzy ją wielu rodziców...
            • sir.vimes Re: Ja nie oglądam 28.11.07, 15:07
              Np taki fragment z jej bloga:


              Z listu matki do syna pilota „Lataj synku nisko i powoli“. Coś w tym jest. Dla
              matki najbezpieczniejszym pojazdem dla syna jest, bowiem trójkołowy rowerek. I
              nie ważne czy synek ma 4 czy 44 latka. Wiele mam najchętniej zamknęłoby swoje
              dziecko w szklanym kloszu i… dodatkowo tak dla zabezpieczenia jeszcze na tym
              przykryciu usiadło. Opiekuńczość, ochrona, hołubienie… bez końca i bez umiaru.
              Takie po prostu jesteśmy: My, Mamy. J Dlatego do pary dostałyśmy naszych panów
              mężczyzn. Tatusiów, Ojców czy też staroświecko i pieszczotliwie Ojczulków
              naszych dzieci. Oni mają wprowadzić równowagę w traktowaniu dziecięcia.
              Zadaniem mężczyzny w związku jest, więc między innymi opanowanie wszystkich
              lęków partnerki, której dziecko: za mało je, za dużo je, za mało śpi, za krótko
              śpi, dlaczego tak długo śpi? Płacze, nie płacze a inne płaczą, zjadło klocek,
              nie robi kupy, kupa żółta, chyba ma zeza, może ma kolkę, nie siada, za szybko
              siada, nie rosną mu zęby…. itd. itp.
              • verdana Re: Ja nie oglądam 28.11.07, 15:21
                A ja z kolei przeczytałam fragment z jej książki dla ojców - z którego wynika,
                ze ojcowie mają zabronić gościom odwiedzać świeżo upieczona matkę. Bo kobieta
                wcale nie chce tych odwiedzin, ale jest zbyt delikatna, żeby to powiedzieć.
                I ze dzieci zawsze lepiej bawią się z ojcami na placu zabaw.
                Słowem - słodka idiotka kontra zdecydowany, mądry samiec.
                • sir.vimes Re: Ja nie oglądam 28.11.07, 15:23
                  No absurd.
                  Szczególnie, że często kobieta mrzy o gościach - mimo zmęczeniai niewyspania;
                  chocby po to by porozmawiać z kims kto ma pewne rzeczy za sobą, pozwierzać sie ,
                  czuć się "pogłaskaną" nie tylko przez partnera czy rodziców...(bo chyba świeżo
                  upieczonym dziadkom "niania" zezwala na odwiedziny???)
                  • verdana Re: Ja nie oglądam 28.11.07, 15:30
                    Nie.
                    Wcale się nie dziwię, że mąż ja puścił w trąbę.
                    A jej metody kojarzą mi sie czasem z kapo w obozie, a nie z nianią.
                    • ledzeppelin3 Re: Ja nie oglądam 28.11.07, 15:51
                      Ja przyznaję bez bicia, że miałam okres kiedy niania mi się
                      podobała, ale teraz...
                      Przede wszystkim kobita nie dociera do sedna i przyczyn problemów z
                      dziećmi. Prześlizguje się po powierzchni, mówiąc: "A bo wy nie
                      lubicie bawić się z dziećmi i dlatego dzieci sa wrzaskliwe". Jej
                      ingerencja polega na pokazaniu rodzicom paru tricków, jak karny
                      kącik, regulamin, system nagród i kar. niektóre sposoby sa nawet
                      warte podpatrzenia. Tylko co z tego, jak system "wychowania
                      rodziców" przez nianie polega na wpędzaniu ich w poczucie winy i na
                      niczym więcej. "Wy do tego doprowadziliście, ale ja wam pokażę
                      cztery sztuczki będziecie mieli dzieci-aniołków". Nie dochodzi do
                      sedna- dlaczego matka ma dosyć swoich dzieci, dlaczego ojciec jest
                      wycofany i nie angażuje się w życie rodzinne, dlaczego rodzice nie
                      lubią swoich dzieci, dlaczego one ich męczą? Poważne, cholernie
                      trudne problemy, które gdzieś się gubią i bynajmniej nie zostają
                      rozwiązane. No i przekonuje mnie teoria Firestone'a, który twierdzi,
                      że jakakolwiek metoda wychowawcza nie przyniesie skutku, jesli
                      dzieci wyczują w niej "metodę" i sztuczność, a nie autentyczne
                      zaangażowanie i miłość. Kiedy znajdzie się w końcu psycholog, co
                      pomoże rodzicom rozwiązac ich własne problemy, albo nauczy ich
                      kochac własne dzieci, a wtedy kłopoty z dziećmi będą dużo prostsze
                      do rozwiązania? A nie powie tylko: "Czas wolny dla rodziców jest od
                      22 do 6 rano, bo wtedy dzieci śpią".
                      • malila Superniania to pikuś 28.11.07, 15:59
                        Mnie najbardziej rozbrajają teksty komentujące kolejne odcinki
                        pt. "co to za beznadziejni rodzice i jak oni mogli do tego dopuścić".
                        • ledzeppelin3 Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 16:06
                          Mam niedosyt po każdym odcinku. I jestem wnerwiona:P
                          • verdana Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 16:11
                            Nie mówiąc już o tym, ze dzieci, po zastosowaniu kilku schematycznych rad niani,
                            mogą zostać poważnie skrzywdzone.
                            Raz - jeden jedyny - wyprowadziłam moja córkę do przedpokoju, żeby ochłonęła.
                            Takiej rozpaczy nie widziałam nigdy wcześniej czy później - chyba lepiej już by
                            było zlać ja bestialsko pasem:-) A tu ma być to metoda uniwersalna.
                            Wiele metod - to nie metody, tylko szantaż. Trzymanie dziecka w kojcu tak długo,
                            aż sprzątnie zabawki to metoda wymuszania, która jest absolutnie
                            niedopuszczalna. Równie dobrze można uzyskać efekt nie dając dziecku jeść, tak
                            długo, aż będzie grzeczne i posłuszne.
                            Widziałam raz angielska supernianię, która przyjechała z wizyta do niegrzecznej,
                            ociekającej z domu nastolatki. Po wysłuchaniu obu stron, uścisnęła ze
                            współczuciem dłoń dziewczynie i zabrała się za wychowywanie rodziców.
                            • ledzeppelin3 Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 16:20
                              Ale z tego typu programów jest jeden pozytyw: taki, że ludzie
                              zdecydowali się pokazać, ze polska rodzina to niekoniecznie Ideał.
                              Że każdy może mieć "kłopoty z dziećmi" i to nie powód do wstydu. i
                              że ludzie już tak bardzo nie przeżywają tego, "co sąsiedzi
                              powiedzą". To są jaskółki zmian w dulskiej mentalności.
                              • kocia_noga Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 17:51
                                ...i za to lubię Supernianię.Owszem, jest seksistką, wyrwało jej się
                                w progarmach kilka tekstów dobzre to ilustrujących - blog to
                                potwierdza.Owszem, niektóre metody to tresura.
                                Ale: ona nie prowadzi psychoterapii.
                                pokazuje że da rady bez bicia
                                pokazuje jak się można bawić z dziećmi
                                pokazuje że inni też mają kłopoty
                                A co do angielskich wersji, to uderzyla mnie jedna róznica: tam nikt
                                tak się nie spręża i natęża,żeby odpicować mieszkanie pzred wizytą
                                Superniania,żeby było jak w Ikei albo jak w "Pani Domu".
                                Widzaiłam wizyty w normalnych domach, gdzie łachy wisza na oparciu
                                kzresła, tu i ówdzie nawet bakteria przemknie się, rzeczy w domu nie
                                sa kupione tydzień pzred.
                                Ja jestem fanką.Uważam,że program pomimo wad robi bardzo duzo,
                                zwłaszcza na prowincji.
                                A może umyslnie dobrano do tego patriarchalną matrone?
                                Skoro prof Środa wywołuje u ludu wycie,to osoba burząca uświęcone
                                porządki domowe zostałaby w mig wygwizdana i nicby nie wskórała.
                                • verdana Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 18:23
                                  Wiesz, nie widzę dużej różnicy pomiędzy biciem a trzymaniem dwu czy trzylatka
                                  trzy godziny w kojcu, aż załamie sie i sprzątnie zabawki. Albo zakazem dotykania
                                  płaczącego dziecka w nocy. I to jest znęcaniem sie nad dzieckiem i to - a
                                  uświęcanie znęcania się nad dzieckiem jakoś mi nie leży.
                                  • ledzeppelin3 Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 18:55
                                    No ja nie widziałam zakazu podchodzenia, jak dziecko płakało w nocy
                                    Byla jedna pani nadopiekuńcza, co właziła dzieciom do łóżka, jak
                                    spały, i tej zabraniała
                                    • verdana Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 18:59
                                      Ja widziałam. Matka ma prawo siedzieć w pokoju dziecka, ktore placze w nocy,
                                      ale nie ma prawa go dotknąć.
                                      Rozumiem, ze można nawet zostawić dziecko samo w pokoju, płacze - trudno.
                                      Rozumiem, ze można zajrzeć, pogłaskać i wyjść mimo ryku.
                                      Ale siedzieć, gdy dziecko chce się przytulić i nie dotknąć dziecka - zgroza....
                                      • malila Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 19:24
                                        Ja jeszcze pamiętam, że nie wolno się wtedy także odzywać.
                                        • verdana Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 22:23
                                          No horror, horror.
                                          Co może sobie pomyśleć dziecko, gdy mama jest, ale nie dotyka i się nie odzywa?
                                          Skorzystać na tym może jedynie mój syn, który ma zamiar specjalizować sie w
                                          terapii rodzinnej i dziecięcej.
                                        • kocia_noga Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 22:24
                                          Zawadzka dała wywiad w TV Style.
                                          Mówiła,że najpierw rozmawia z rodzicami o celach, jakie chcą
                                          osiągnąć.I jesli rodzice chcą nauczyć np dziecko chodzenia spać bez
                                          awantur, to im w tym pomaga.
                                          Ja nie kładłam dzieci w ten sposób, bo nie miałam problemu.Ale widac
                                          w ich wypadku ta metoda działa.Nie widzę w tym niczego specjalnie
                                          okrutnego.Gdy matka jest uzależniona od spania z dziećmi, siedzenie
                                          pzry nich bez kontaktu fizycznego IMo jest dobrym pomysłem.Wszelkie
                                          dotykanie pociągnęłoby za soba znane reakcje prowadzące w końcu do
                                          tego,ze znów wylądowałaby w łóżku z dziećmi.
                                          • verdana Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 22:31
                                            Terapia matki nie może odbywać sie kosztem dzieci! Jak czuje się dziecko, które
                                            płacze, do wczoraj mama tuliła, a dziś nagle siedzi jak mur, nie odzywa się, nie
                                            dotknie? Może pomyśleć tylko jedno - ze już go nie lubi.
                                            Jesli matka potrzebuje pomocy psychologicznej, to jako przedmiotu do ćwiczeń nie
                                            ma prawa wykorzystywać dziecka!
                                            Rodzice mogą chcieć wiele - ale nie każda metoda prowadząca do celu jest
                                            uprawniona, nawet jeżeli okaże się skuteczna. Dziecko pójdzie spać bez ryku, ale
                                            straci poczucie bezpieczeństwa. Spanie samodzielne przychodzi z wiekiem,
                                            poczucie bezpieczeństwa można stracić na zawsze. Tylko tego TV nie pokaże.
                                            • andziulindzia Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 22:55
                                              Oglądałam wywiad w tvn style z Dorotą Zawadzką i w tym programie p.
                                              Dorota stwierdziła, że superniani nie lubi. I opowiadała jak
                                              współpraca z rodzinami naprawdę wygląda. Ona przede wszystkim spędza
                                              z nimi 3 tygodnie. to są rodziny, które już wcześniej korzystały z
                                              pomocy psychologów i nic im to nie dało. Przez to, że siedzi u
                                              takiej rodziny 3 tygodnie praktycznie 24 h/dobę to łatwiej jest jej
                                              ustalić co jest przyczyną problemów. Rodziny po jej wizycie nadal
                                              korzystaja z psychologów, ale wtedy podlegaja juz konkretnej terapii
                                              dzięki znajomości przyczyny. Wchodząc do rodziny superniania pyta
                                              się rodziców jaki jest cel jej wizyty i najczęściej to: samodzielne
                                              zasypianie, pozbycie się smoczków/butelek, sprzątanie. Prawda jest
                                              taka, żeby załatwic takie cele wystarczą te "triki" o których pisała
                                              verdana (chyba). Moim zdaniem ten program przyniósł wiele dobrego.
                                              Niektórzy ludzie w ogóle zaczęli się zastanawiać nad swoimi dziećmi
                                              i nad tym, że złe zachowanie dzieci nie wynika z ich złej woli a z
                                              nieporadności czy błędów wychowawczych samych rodziców. I to jest
                                              dobre.
                                              • ledzeppelin3 Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 23:12
                                                A z ciekawości: co robicie, jak zabraniacie czegoś po raz ęty
                                                dziecku (trzyletniemu) i ono robi to dalej?
                                                Czy wysłanie do kąta to przemoc psychofizyczna? Pytam powaznie.
                                                • andziulindzia Re: Superniania to pikuś 28.11.07, 23:34
                                                  Ja swoich dzieci do kąta nie wysyłam. Zresztą moje dziewczynki są
                                                  raczej spokojne i nie widzę potrzeby. Ale żeby nauczyć sprzątania po
                                                  sobie zabawek starsza córka nie oglądała bajki. Jak się
                                                  zorientowała, że rzeczywiscie bajki nie ma szybciuteńko pobiegła do
                                                  pokoju posprzatać. Od tej pory zawsze sprząta. I nie ma traumy.
                                                  • ledzeppelin3 Re: Superniania to pikuś 29.11.07, 12:57
                                                    Moja starsza jak robi coś ewidentnie na złość ("nie popychaj sistry"-
                                                    a ona ją popycha 10-ty raz) to po dwóch ostrzeżeniach ląduje w
                                                    kącie na 2 minuty. I potem jest znacznie grzeczniejsza.
                                                    Do tego kąta to uciekamy się ze dwa razy na tydzień, potem wystarczy
                                                    zagrozić- bo pójdziesz do kąta.
                                                  • verdana Re: Superniania to pikuś 29.11.07, 15:38
                                                    Dwoje dzieci czasem stawiałam do kata, czy odsyłałam do innego pokoju - jednego
                                                    nigdy i za nic.
                                                    Propagowanie jednej metody, jako dobrej dla wszystkich dzieci, może niektórym
                                                    dzieciom wyrządzić naprawdę wielka krzywdę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka