wielce_powazny_autorytet
07.01.04, 12:39
Uniwersytet Zielonogórski nr 2 listopad 2001
35
Czy strach
ma wielkie oczy?
Wszelkim zmianom zawsze towarzyszy pewna ekscytacja, zaciekawienie i obawa.
W pewnym sensie antycypując te nastroje, na spotkaniu wykładowców Studium
Nauki Języków Obcych
Uniwersytetu Zielonogórskiego, podzieliłam się z pracownikami swoimi
przemyśleniami.
Szanowni Państwo,
Połączone siły obu studiów językowych to
ponad sześćdziesiąt osób, samych filologów, to
siła intelektu, przed którą należy z szacunkiem
pochylić głowy, bo jak mówią, człowiek jest
bogatszy i mądrzejszy o tyle, ile zna języków
obcych.
Jak Państwo dobrze wiecie, od 1 września
jesteśmy jedną uczelnią. Uniwersytet Zielonogórski,
to brzmi dumnie, ale chyba jeszcze
nigdy żadna reforma, żadne zmiany nie budziły
tyle naszych emocji, nadziei i niepokojów
zarazem.
Nowa sytuacja może wyzwolić różne, niejednokrotnie
skrajne, zachowania i postawy.
Z jednej strony zadziałać może mechanizm
otwartości na zmiany, chęć podejmowania
nowych wyzwań i sprawdzania się w nowych
sytuacjach. I pozostaje mi tylko wyrazić nadzieję,
że dla większości z nas idea połączenia
obu uczelni stanowiła właśnie takie twórcze
wyzwanie, powód do oczekiwania z zainteresowaniem
na zmiany mające nastąpić. Z drugiej
zaś strony, każda nowa sytuacja, czy to zawodowa,
czy społeczna, czy towarzyska, może
powodować obawy i być przyczyną podejrzliwości
i niepokoju.
Wszyscy chyba, w mniejszym lub większym
stopniu, doświadczyliśmy tego stanu,
w którym zaciekawienie nowymi możliwościami
i nowymi perspektywami rozwoju przegrywało
z poczuciem niepokoju „jak to będzie po
nowemu”: lepiej czy gorzej? Czy idea połączenia
obu uczelni rzeczywiście przyniesie korzyść
środowisku akademickiemu? Jak my, jako
jednostka uczelni, oraz każdy z nas indywidualnie,
odnajdziemy się w nowej strukturze? Jakie
będzie nasze miejsce i rola? Co możemy zyskać,
a co stracić? Czy będziemy w stanie zaakceptować
i pozytywnie reagować na zmiany, które
nas nieuchronnie czekają? Sądzę, że nie ma
wśród nas osoby, która choćby przez chwilę nie
oddawała się takim rozważaniom. Jest to zupełnie
naturalne i psychologicznie uzasadnione.
Działa tu prosty mechanizm, stanowiący odzwierciedlenie
naszej obawy przed czymś „nowym
i nieznanym”, w którym można poczuć się
niepewnie i nieswojo.
Nasuwa się tutaj pytanie, jak postępuje
przeciętny człowiek, który jest postawiony
w sytuacji nowej, nieznanej i budzącej wiele
emocji. Odnoszę wrażenie, że wszechogarniającym
uczuciem jest poczucie niepewności. Niepewność
z kolei generuje poczucie zagrożonego
bezpieczeństwa. Uaktywniają się mechanizmy
obronne. A pamiętać trzeba, że od poczucia
zagrożonego bezpieczeństwa tylko krok do
strachu, który jest istotnym, jeśli nie najistotniejszym,
motywem plotki. Proszę się nie obruszać
na to słowo, choć może faktycznie brzmi
zbyt ostro. Można je zresztą zastąpić eufemizmem
lub synonimem: pogłoski, niesprawdzone
wiadomości, legendy, mity...
Śmiem twierdzić, że każdy z nas słyszał
mniej lub bardziej prawdopodobną historię
o jednym czy drugim studium, o jednej czy
drugiej uczelni. Tego typu zachowania, przyzwalające
na dawanie posłuchu „niesprawdzonym
wiadomościom”, czy też tworzące plotkę,
także są zrozumiałe z psychologicznego punktu
widzenia. Dążenie do uznania, znaczenia,
poważania czy pochwał jest podstawowym
popędem ludzkiego zachowania. Normalna
potrzeba znaczenia odpowiada dążeniom do
„przebicia się”, wyrastającym ze zdrowego
poczucia własnej wartości. Aby dodać wagi tym
swoim amatorskim rozważaniom chciałabym się
posłużyć cytatem: „Niektóre przejawy poczucia
znaczenia uchodzą jednak za kompensację
własnych braków. Zdaniem Alfreda Adlera
wszelkie dążenia ludzkie wywodzą się z poczucia
– rzeczywistego lub urojonego – mniejszej
wartości, które człowiek stara się czymś zrównoważyć.”
Plotka, ta zwykła codzienna bezmyślna
gadanina – jak twierdzą psychologowie
– wynika z potrzeby „projekcji”, wyposażania
obcych w cechy negatywne, by tym sposobem
dowartościować siebie.
Zapewne zastanawiacie się Państwo do
czego zmierzam w tym swoim przydługim
wywodzie.
Chciałabym podkreślić, że stanowimy jedno
wspólne Studium i zadaniem naszym jest
wspólna rzetelna praca dla dobra uczelni. Na
bok należy odłożyć wszelkie podziały
i niezdrowo pojętą rywalizację. Nie działajmy
kierując się zasadą „MY” i „ONI”. Nie ma
urojonych przeciwników czy konkurentów.
Nauczmy się myśleć kategoriami „MY”. My
będziemy wspólnie pracować, i choć może
zabrzmi to górnolotnie, to my w pewnym stopniu
będziemy współtworzyć obraz nowej uczelni,
a już na pewno obraz naszego Studium,
i w dużej mierze sami zadecydujemy jakie
będzie to nasze nowe-stare wspólne miejsce
pracy. Czy będzie to miejsce przyjazne i życzliwe,
czy uda nam się stworzyć satysfakcjonujące
i ciepłe relacje międzyludzkie. Od nas zależy
czy w pracy znajdziemy zaspokojenie i samorealizację.
Nie zapominajmy także, że jesteśmy nauczycielami
akademickimi, którzy nie powinni
ograniczać się li tylko do przekazywania wiedzy,
ale także swoją postawą dawać przykład
studentom, by nauczyć ich szacunku do rzetelnej
pracy, uczciwości i szczerości we wszystkich
działaniach, a także tolerancji
i poszanowania prawdy.
Życzę Państwu i sobie, by nasze Studium było
dla nas najwspanialszym miejscem pracy,
z którym będziemy się identyfikować. Miejscem,
w którym praca będzie nobilitować
i stanowić źródło zadowolenia i satysfakcji.
* Klaus Thiele-Dohrmann „Psychologia plotki”,
PIW Warszawa, 1980
Jolanta Pacewicz-Johansson*
*Autorka jest zastępcą kierownika SNJO