Dodaj do ulubionych

Zachowanie w kinie.

02.02.04, 10:03
Hej, mam do Was takie pytanko. Wczoraj byliśmy w kinie na Władcy Pierścieni,
film okrutnie nam się podobał, ale niestety nie wszyscy którzy chodzą na dany
film są z niego zadowoleni. Do połowy filmu połowa oglądających wsuwała
popcorn, szeleszcząc torbami, jakaś tam inna grupka ludzi zaczeła sobie
opowiadać streszczenie drugiej części bo nie łapali o co teraz chodzi, albo
śmiały sie do rozpuku w momentach gdzie raczej nie było do śmiechu. Zostały
opierdzielone i jakoś mi przeszły te dobre nastroje. Jakieś dwie panny z tyłu
kopały mi w fotel. Nie wiem co sie dzieje ale coraz rzadziej mam ochotę
chodzić do kina. Czy ludzie, którzy są na danym seansie nie umieją uszanować
tego, że komuś ten film może się podobać, że nie wszyscy chodzą do kina tylko
dlatego, że jakiś film musowo obejżeć bo tak trzeba? Chyba mam jakąś awersję
do ludzi, może niech zrobią jakieś dodatkowe nocne seanse, z droższymi
biletami gdzie będzie chodziło mniej ludzi.
Powiedzcie jak Wy sie zachowujecie w takich sytuacjach, czy też Was to
drażni, a może zachowujecie się jak w/w osoby?
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 10:15
      hej Mario,
      hehe, na początek, chyba nie sądzisz, że ktoś się przyzna, że się właśnie tak
      zachowuje. (Dla wyjaśnienia, ja NIE:)
      Lubię kino, ostatnio jednak nie bywam w nim za częśto , z różnych względów.
      Takie zachowanie też mnie denerwuje, na szczęście nie za często takie
      widywałam. Może to dlatego, że na filmach, na jakich my bywamy chyba w miarę
      rzadko ktoś taki się trafia, jakkolwiek czasem właśnie na filmie typu "WP", czy
      innym takie typy się trafiają.
      Raz byłam na filmie, na którym laski za mną oplotkowały wszystkie koleżanki,
      nie wiem, czemu nie wybrały się do knajpki, chyba piwko w sumie tańsze, niż
      biletu.
      Najidiotyczniejsza sytuacja jednak miała miejsce , kiedy byliśmy na japońskiej
      wersji "Kręgu". Była tam bowiem parka, która...no, właśnie. Bez zupełnej
      krępacji, nie, żeby gdzieś poszli do ostatnich rzędów...ja zmieniłam miejsce,
      bo miałam ich niemal przed oczami, a jakoś nie jestem typem obserwatora.
      Kiedy zapaliły się światła, połowa sali się z nich zaczęła śmiać, ale oni
      dumnie unieśli głowy i wielce zadowoleni wyszli. Może właśnie taki rodzaj sexu
      ich rajcował, kto tam wie...
      • mario_m1 Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 10:38
        Hej Chiara,
        cieszy mnie że tak się nie zachowujesz.
        Wiem, że się nikt do tego nie przyzna, ale miałem nadzieję.
        Ja jeczcze nie byłem świadkiem takiej sytuacji jak Ty, ale wiem od znajomych,
        że czasami da się takowe zauważyć. Może faktycznie na filmach "ambitynych"
        takie sytuację mniej się trafiają.
    • malen_a Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 10:51
      nie cierpie takiego zachowania!!
      rozumiem jeszcze chrupanie chipsami i siorbanie cola, ale nie nawidze jak ktos
      gada, tupie i glosno bije brawo (zdazylo mi sie to na amieli...w ludzie ci
      wygladali bardzo kulturalnie...)...ale ja nic nie mowie, nie potrafie zwrocic
      komus uwagi :(
      • kasia721 Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 10:59
        Gdy idziemy na poważny film to nawet cola i popcorn mi jakoś nie pasują.Co
        innego gdy wybieramy się na komedie.Gdy mma ochotę pokomentować film na
        bieżąco zostajemy w domu i oglądamy na dvd. Potrafię opieprzyć takich
        oglądaczy, którzy przeszkadzają!
        • mario_m1 Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 11:05
          Ja niestety jakoś dalej nie potrafię opieprzać, musze być wyprowadzony
          porządnie z równowagi, ale wtedy to chyba nie tylko bym opierzył. Wczoraj to
          moja żona to zrobiła, ale też nie jest z tych wyrywnych.
          • beauty_baby Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 11:13
            A mnie okropnie wk..* jak ludzie zachowują sie jak świnie (nie obrażając tych
            bogu ducha winnych zwierząt)tzn. mlaskają, ciamkają, siorbią, chlipią i w ogóle
            zachwują się jakby tydzień głodowali. Jestem przeczulona na tym punkcie i
            normalnie potrafiłabym w takim momencie zabić. jak już piszę o tym się
            denerwuję więc lepiej już skończę:)
            • kasienka80 Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 15:42
              Ja jak mnie kiedys koles kopal pol filmu w plecy i juz nie moglam wytrzymac po
              prostu sie odwrocilam i powiedzialam, ze ma przestac albo niech zmieni miejsce
              (mial wolne kolo siebie) Przestal :-)

              Ale ja nie lubie jeszcze jednej rzeczy, ale na to sie nie poradzi. Otoz, nie
              lubie chodzic na filmy dla dzieci ze wzgledu wlasnie na dzieci!!! Bylam
              ostatnio na "Nemo" i po prostu myslalam, ze oszaleje: dzieciak ok 10-letni
              siedzacy za mna powtarzal w kolko jak z plyty: to bylo dobre, dobre dobre.
              Uwierzcie, ze po 5 razie mialam ochote dzieciaka udusic, a on czestotliwosc
              mial naprawde zawrotna :-)
              No ale coz...to byl film z wyboru, wiedzialam co mnie czeka :-)
    • aariel Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 16:18
      Ja uwielbiam chodzic do kina, a najbardziej do pustego kina. Zle sie czuje jak
      jest tlum, jak nie moge sie rozlozyc, czyli polozyc kurtke, torbe na siedzeniu
      obok. Ale przyznam sie, ze czasem tez cos se jem w kinie, ale zawsze jak sie
      robi cicho na ekranie to zamieram z pelna buzia, zeby nie bylo slychac mojego
      chrupania ;) wiec staram sie nikomu nie przeszkadzac.
      A co do tego, ze ludzie chodza na jakis film, bo wypada to chyba sie z tym nie
      zgadzam. Bo w tej chwili bilety do kina nie kosztuja malo i mysle, ze ludzie
      raczej nie pojda na cos, czego nie chca zobaczyc, bo szkoda pieniedzy.
      Mysle, ze sa po prostu zle wychowani.
      • mario_m1 Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 16:27
        aariel napisała:

        > A co do tego, ze ludzie chodza na jakis film, bo wypada to chyba sie z tym
        nie
        > zgadzam. Bo w tej chwili bilety do kina nie kosztuja malo i mysle, ze ludzie
        > raczej nie pojda na cos, czego nie chca zobaczyc, bo szkoda pieniedzy.
        > Mysle, ze sa po prostu zle wychowani.

        To ostatnie też, ale wczoraj tak sobie czytałem jakieś formu "Kino" i ktoś tam
        napisał, że oglądał dwie części na divxe, które mu się nie podobały, no i
        wybrał się teraz na trzecią do kina tylko po to żeby stwierdzić to samo, co w
        poprzednich, że dno. Więc nie wiem po co tam poszedł. W Kinotece (Warszawa)
        bilety z kartą ulgową kosztują 12zł, to chyba jeszcze tak drogo nie jest, ma
        podobno byc drożej.
        • aariel Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 16:33
          mario_m1 napisał:

          W Kinotece (Warszawa)
          > bilety z kartą ulgową kosztują 12zł, to chyba jeszcze tak drogo nie jest, ma
          > podobno byc drożej.

          Ja mam wyrobiona karte klubu Nokia i tez place tyle samo w kinie Atlantic (w-wa
          tez), podobno dziala tez ona w Multikinie, ale pewna nei jestem.
          No i mam tez karte Lunatyka (kino Luna), gdzie tez sa bilety za 12 zl.
          A tak (juz nie mam znizki studenciej) to bym placila cos ok. 20 zl. Prawie tyle
          co do teatru!
          • malen_a Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 17:04
            w multikinie tez dziala karta klubu nokia :)
            2 bilety za 14 zl mozna kupic :D
          • mario_m1 Re: Zachowanie w kinie. 02.02.04, 23:41
            Zgadza się ja mam rówież z klubu Nokii i już chodziłem z nią do Multikina.
            Więc nie jest tak jeszcze źle, są jakieś udogodnienia.
            • alicya Re: Zachowanie w kinie. 03.02.04, 15:57
              A ja czasem mysle, ze mam pecha, bo prawie zawsze znajdzie sie za mna jakis
              osobnik, ktory kopie w moj fotel. Zwykle konczy sie to odwroceniem i
              rzuceniem "piorunujacych" spojzen.
              Niedawno mialam za soba grupe mlodych ludzi, ktorzy z koleji glosno
              zastawnawiali sie dlaczego wybrali sie na ten (wg. nich) beznadziejny film. Po
              dluzszym czasie sluchania ich opini odwrocilam sie i poprosilam zeby byli
              cicho. Oni mieli czelnosc odpowiedziec, ze przeciez napisypo sa polsku, tak
              wiec nie musze nic slyszec! Ale na szczescie uspokoili sie.
    • segovia Re: Zachowanie w kinie. 04.02.04, 01:54
      hmmm tego samego dia byliśmy na "Władcy"...

      Więc tak
      • mario_m1 Re: Zachowanie w kinie. 04.02.04, 12:26
        a może jeszcze w tym samym kinie?
        ja kiedyś też lubiłem sobie kupić popcorn w kinie, ale od paru lat nie znoszę
        tego po prostu, i chyba już nic tego nie zmieni, chyba że zrobią jakies
        plastikowe pudełka dzięki którym nie będzie słychać jak wkłada się te łapska.
        • segovia Re: Zachowanie w kinie. 04.02.04, 15:05
          mario_m1 napisał:

          > a może jeszcze w tym samym kinie?

          byłam w silver screenie, o 21.30


          łapy wkładam tylko przy głośniejszych momentach, to samo z chrupaniem.
          Natomiast prawie zawsze wychodziłam z kina zapaprana okruszkami.

          Okruszki można strzepać, dobrze, żę nigdy się nie połasiłam na tacos z sosem
          salsa. Widziałam raz parkę, która wychodziła z seansu, cała umorusana tym
          sosem. Zrozumiałe, gdyby byli na horrorze. Od biedy sos mógłby udawać krew,
          ale to była komedia romantyczna..
          • mario_m1 Re: Zachowanie w kinie. 05.02.04, 10:32
            Wiesz strasznie się dziwię ludziom, którzy kupują właśnie tacos, nie doś że to
            nie wygodnie jeść w kinie, dają tego mało to jeszcze dużo droższe jest niż
            normalnie w sklepie.
            Chore jest to wszystko.
            • m-gosia Re: Zachowanie w kinie. 05.02.04, 10:40
              mario_m1 napisał:

              > Wiesz strasznie się dziwię ludziom, którzy kupują właśnie tacos, nie doś że to
              > nie wygodnie jeść w kinie, dają tego mało to jeszcze dużo droższe jest niż
              > normalnie w sklepie.
              > Chore jest to wszystko.

              Ja już dawno zauważylam, że kino to nie jest już "świątynia filmu";
              show-biznes,cinema-biznes czy jak to inaczej nazwać...Nie zdziwiłabym się, nawet
              gdyby tam hotspoty umieścili, żeby poserfować na laptopiku na przykład:))))Skoro
              można pogadać, najeść się i pokochać, to czemu nie poserfować...Cieszę się, że w
              Kraku są jednak miejsca gdzie grupa ludzi w skupieniu potrafi obejrzeć cały
              film. Pozdrawiam
              • mario_m1 Re: Zachowanie w kinie. 05.02.04, 14:13
                Tu chyba teraz najlepszym rozwiązaniem jest zakup porządnego sprzętu HiFi, i
                ogladanie na troche mniejszym ekranie.
                Jestem za zamknięciem kafejek w kinach, albo niech sprzedają tylko napoje.
            • kasienka80 tacos i popcorn 05.02.04, 11:28
              Ja kupilam tacos, bo we francji uwielbiam jesc, a w Atlanticu jest identyczne,
              tylko.....
              myslalam, ze ubije na miejscu kobiete, ktora mi to sprzedala: nasypala mi 3
              tacos na krzyz, na spod pudelka. To normalne, bo inni tez tak dostali, ale ja
              bylam rozczarowana, bo we Francji daja wielka gore !!!
              ;-(((
              a popcornu nie lubie, bo zapach mnie odrzuca

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka