estetka_25
18.02.04, 09:56
Sama nie wiem, co się dzieje, może ktoś z was miał takie objawy i wie jak
sobie radzić. To nie jest zwykła chandra. Po porstu czuję jakbym była
zamknięta w jakimś balonie, przez który wszystko mogę obserwować, ale nie
mogę w tym uczestniczyć. Nie mam siły: podnieść słuchawki,żeby zadzwonić w
swojej sprawie, ruszyć coś z brakiem pracy, nie mam siły dbać o siebie,
wyglądam jak kupa nieszczęścia, ale nie chce mi się z tym nic zrobić. Facet
jeszcze ma do mnie cierpliwość, ale to daltego że dużo pracuje i widujemy się
wieczorami i rano. Cały dzień mi umyka, leżę patrzę w sufit, czuję ścisk w
sercu, boję się działać. Próbuję szukać czego w internecie i tak utykam na
długie godziny. Nic mnie nie cieszy, nawet to, że wychodzę za mąż, mam fajne
mieszkanie. Jestem ciągle spięta. Czuję, jakby świat mi się walił z powodu
mojej alienacji i wycofania. wszystko sprawia mi PROBLEM! Mam siebie dość.
Mam jakieś pomysły na siebie, ale realizacja sprawia mi ogromną trudność, bo
mam straszne opory przez ludźmi. Nie wiem co się ze mną stało. To trwa już
kilka miesięcy, ale teraz uderzyło mnie z taką siłą. Nie wiem jak w takim
stanie mam się dobrze sprzedać pracodawcy no i jak - daj Boże - pracować,
skoro ciągle chce mi się spać i wszystko jest takie trudne. Nie wiem nawet
gdzie szukać psychologa, który by mi mógł to wyjaśnić. O matko... ale ze mnie
kupa nieszczęścia wyszła teraz, prawda? no tak to się prezentuje niestety.
Jak się wziąć w garść? Jak rozpoznać czy to przejściowe i minie czy mam iść
się leczyć? W zasadzie nic nie weim o depresji i zawsze ją lekceważyłam. A
teraz sama się boję...