Dodaj do ulubionych

Wiosna tuz tuz

15.03.04, 10:02
Luzne grupy poetycznie nastawionych osob plci obojga rusza w plener. Po
jesiennym lamaniu pior w depresji mijankowej (czarny sen dyzurnych ruchu) czas
na zachwyt nad zaspana przyroda. Taki np. ja to wczoraj zlapalem pierwsza
wiosenna gume w przednim kole.
Obserwuj wątek
    • edzioszka :) 15.03.04, 10:51
      dobryj den! Brezly, Ty nie znajesz, iż najwięcej genialnych dzieł powstaje,
      kiedy poecie komplikują żywot duchowe rozterki? bywają tyż i w ciągłym
      zachwycie idący, jako ks. Twardowski ze swą nieco infantylną poezyją..
      przytoczę wierszydło "niespodzianka"

      pewien dziad
      na zębach siadł
      nagle krzyknął przerażony
      -ktoś mnie ugryzł
      z tamtej strony!

      PS. dodatek dla cyklistów:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11971&w=8750998&a=11219264 :)
      • brezly Re: :) 15.03.04, 11:12
        Rozterki, duchowe czy zyciowe, Edoisiu? Dzien dobry, poza tym.
        Np. poeta zarabia na zycie jako komornik i w czasie egzekucji traci dwa zeby.
        Znaczaco zmniejsza to jego urode na czas jakis, ale juz to wystarcza aby
        wybranka jego serca, do tej pory wahajaca sie wybrala konkurenta. A wszystko
        przez to ze rodzina patologiczna zalegala rachunki za komorke. Poeta pograza
        sie w zadumie na temat zaleznosci miedzy windykacja a prokreacja i pisze elegie
        na czesc swego niepoczetego syna, zaczynajaca sie od slow: przez niezaplacona
        komorke Maslakow rodziny nigdym twych komorek nie ujrzal, moj synu, co miales
        byc niejedny.
        • edzioszka Re: :) 15.03.04, 11:27
          skąd Ty takie historyjki bierzesz na poczekaniu? jakoś się mi windykacja
          należności, bankowość, finanse i księgowość apoetycznie kojarzą, bo gdzież
          liryzmu się doszukiwać śród rzędów cyfr.. poza tem - wraźliwość niektórych
          twórców zakrawa na chorobę psychiczną..
          • miltonia Re: :) 15.03.04, 12:40
            Nie przesadzaj Eda z ta wrazliwoscia tworcow. Na mamone oni wrazliwi i na swoim
            punkcie najczesciej.
            • brezly Re: :) 15.03.04, 13:32
              Miltonia, powinnas zapozowac mojemu koledze. On sie nosi z zamiarem wyrzezbienia
              trzezwego zdrowego rozsadku :-)) Moze byc z drinkiem w reku.

              W ogole, ROTFL:-)))
              • slovianecka Re: :) 15.03.04, 14:06
                hyhy, Miltonia jak ją znam - muzować będzie wyłącznie artyście z górnej półki i
                za "przyzwoitą" gażę.. a że przy swym realiźmie jest tyż wielce fotogieniczna,
                cóż, stawka wzrasta dziełosztuczo ;)
                • miltonia Re: :) 15.03.04, 20:59
                  Chyba Cie Eda najme na menadzera, bo widze, ze czujesz bluesa.
                  • edzioszka Re: :) 15.03.04, 21:05
                    hyhy, już menageruję sportowi i rekreacji - a to wiąże się z rygorystyką,
                    której unikamy przeca jako kaduk święconej wody.. masz chętkę umocnić
                    szerega? ;)
                    • miltonia Re: :) 15.03.04, 21:47
                      Eno, do szeregu to ja niekoniecznie.
    • brezly Bo jesienia to wiadomo 16.03.04, 09:51
      Progresja

      Wierzby nad strugą ocipiały,
      Ksiądz znowu zapadł na migdałki,
      A jakis starzec zapaździały,
      Brzdąka na strunach dyrdymałki.

      Główkę łysiutką ma jak gałka,
      Nóżki się za nim ledwie wloką,
      A zabytkowa dyrdymałka
      Reprezentuje styl rokoko.

      Melodia gmatwa się i wije,
      Nad wsią przeciąga wiatr i słota.
      Wójt swojej żonie plecy myje,
      A zootechnik bada kota.

      I kury już pozasypiały
      I jeż, i wesz, i wilk, i stonka.
      I tylko starzec zapaździały
      Na dyrdymałce swojej brzdąka.

      I myśli przy tym: - Mocny Boże,
      Jak się rozkręcę, jak rozigram,
      To cały ból w melodię włożę
      I całą młodość swoją wygram.

      Wyśpiewam smutek, żal i troskę,
      Miasta, pałace i żołnierzy.
      I dreszcz przeszyje nagle wioskę,
      I włos się jej na głowie zjeży.

      A guzik, drzewa zaszumiały
      I pies wyknocił się na działce,
      I tylko starzec zapaździały
      Z uporem gra na dyrdymałce.

      Ty pojmiesz go, poeto młody,
      Też złości cię martwota gminu.
      Także byś porwać chciał narody
      Do niesprecyzowanych czynów.

      Zatrzymać Ziemię, popchnąć Słońce
      Uniezależnić się od teścia.
      A tutaj - nakład dwa tysiące,
      Cena - 5 złotych, stron dwadzieścia.

      Recenzje dwie się ukazały
      I sąsiad gratulował żonie.
      Więc jak ten starzec zapaździały
      Też dyrdymałkę chwytasz w dłonie,

      A jeśli wolisz - to na flecie,
      A jeśli zechcesz - na gitarze.
      I teraz gracie już w duecie,
      To znaczy ty i tamten starzec.

      I słuchać gromki odgłos dęcia,
      I rżnięcia - z boków, z góry, z dołu,
      Doszlusowują ćwierćtalencia
      I dołączają do zespołu.

      Płyną rapsodie i horały,
      Znane, lecz cwane, bez wątpienia.
      Albowiem szansa zapaździałych
      W upowszechnieniu zapaździenia.
      • edzioszka Waligórski jak nic 16.03.04, 10:16
        to jeszcze załączam link z całokształtem twórczości:

        www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=a
        i dobryj den :)
        • slovianecka nadejście wiesny po waligórsku 16.03.04, 10:54
          Wiosna idzie, będą zmiany duże,
          Wkrótce ptaszki zaćwierkają na sosnach,
          Nawet w szarym zadymionym biurze,
          Domyślono się, iż idzie wiosna.
          Wprawdzie w biurze nie widać słońca,
          Wprawdzie wszyscy toną w drukach i w druczkach,
          Ale wczoraj obsypało gońca,
          Ale dzisiaj odmarzła spłuczka
          I bluznęła z szumem jak kaskada,
          Aż naczelnik wyleciał z zebrania.
          A w tym samym czasie w szufladach
          Jęły cicho zakwitać podania
          Jak murawa górska, na zielono,
          Ze starości, bo je dawno złożono!
          A na widok tej namiastki trawki
          Ciepło w sercach zrobiło się wszystkim.
          Urzędnicy zdjęli zarękawki
          I spojrzeli na maszynistki.
          Maszynistki się okryły rumieńcem
          I zepsuły w roztargnieniu maszyny,
          A głównemu księgowemu tak zadrżały ręce,
          Że przekroczył fundusz na nadgodziny,
          Ale zaraz podjął decyzję męską,
          Nie pozwolił, by przygniotła go troska,
          I w piśmie do centrali wytłumaczył ten cały
          bałagan żywiołową klęską, Której na imię
          "Wiosna".
          • kanuk Re: nadejście wiesny po waligórsku 18.03.04, 05:11
            jak wy ty wiesny wypatrujeta.fosforycznej. a wam o lato chodzi przeca.do niego
            piechoto bedzie szua. i wielki szum morza. lubie noca spacerowac w strone
            atlantyku, nie widac go w bezgwiezdna noc a slychac jego basowe brzmienie
            narastajace w miare zblizania sie do brzegu. z oddali nadplywa kuntakinte.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka