Dodaj do ulubionych

czesc olga

13.08.01, 17:07
nie jestem z umyslowej prowincji; ale dzieki za wstawiennictwo; podziekowania z
opoznieniem, ale wiesz, jak jest...
Obserwuj wątek
    • Gość: single2 Re: czesc olga IP: 213.25.97.* 14.08.01, 08:28
      Zdrajco :) to ja zawsze za toba, ale ty sie pochodzenia wypierasz i oldze
      dziekujesz ???!!!

      zarazka napisał(a):

      > nie jestem z umyslowej prowincji; ale dzieki za wstawiennictwo; podziekowania z
      >
      > opoznieniem, ale wiesz, jak jest...

      • woland? Re: czesc olga 14.08.01, 09:05
        Oj co� Twój rycerz innej Pani służy...
        popatrz, popatrz, co to się powyrabiało
        Woland <współczujšcy>
        • Gość: single2 Re: czesc olga IP: 213.25.97.* 14.08.01, 09:15
          Zlituj sie wolandzie, nie dobijaj, moje serce i tak juz krwawi; ale niech no
          tylko go spotkam, rycerza blednego !!!

          woland? napisał(a):

          > Oj co� Twój rycerz innej Pani służy...
          > popatrz, popatrz, co to się powyrabiało
          > Woland <współczujšcy>

          • Gość: zarazka Re: czesc olga IP: 10.10.41.* 14.08.01, 09:18
            Gość portalu: single2 napisał(a):

            > Zlituj sie wolandzie, nie dobijaj, moje serce i tak juz krwawi; ale niech no
            > tylko go spotkam, rycerza blednego !!!

            to co bedzie?
            • Gość: drwal Re: czesc olga IP: *.scm.de 14.08.01, 09:21
              nic nie będzie, bo się szyny wygnš
            • Gość: single2 Re: czesc olga IP: 213.25.97.* 14.08.01, 09:23
              Pogawedzimy sobie mosci kuklinowski !!!

              Gość portalu: zarazka napisał(a):

              > to co bedzie?

              • Gość: drwal Re: czesc olga IP: *.scm.de 14.08.01, 09:30
                powinna� go otruć, albo pchnšć nożem. Możesz go też skazać na moje towarzystwo. Nie wiem co gorsze...
        • Gość: zarazka Re: czesc olga IP: 10.10.41.* 14.08.01, 09:17
          woland? napisał(a):

          > Oj co� Twój rycerz innej Pani służy...
          > popatrz, popatrz, co to się powyrabiało
          > Woland <współczujšcy>

          woland? wybacz serdecznie, nie chcialbym byc dla ciebie nie mily, ale jedno musze
          ci powiedziec po kolezensku, ty zawsze masz zle wyczucie

      • Gość: zarazka Re: czesc olga IP: 10.10.41.* 14.08.01, 09:15
        Gość portalu: single2 napisał(a):

        > Zdrajco :) to ja zawsze za toba, ale ty sie pochodzenia wypierasz i oldze
        > dziekujesz ???!!!

        hmmm, tak szybko w pracy? od 8 godziny?
        a propo, czyzbys uwazala, ze jestem z umyslowej prowincji?

        • Gość: single2 Re: czesc olga IP: 213.25.97.* 14.08.01, 09:25
          Ty tez cos dzisiaj do pracy pospieszyles :) umyslowa prowincje sugerowala olga,
          ktorej tak dziekujesz

          Gość portalu: zarazka napisał(a):

          > hmmm, tak szybko w pracy? od 8 godziny?
          > a propo, czyzbys uwazala, ze jestem z umyslowej prowincji?
          >

          • Gość: Olga Re: kolizja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.01, 10:50

            Zarazka napisał:
            (...)
            > a propo, czyzbys uwazala, ze jestem z umyslowej prowincji?

            Single2 odpowiedziała:
            (...)
            > umyslowa prowincje sugerowala olga, ktorej tak dziekujesz


            Ad Single2.
            Odrzekam się stanowczo od stwierdzenia jakobym sugerowała, że Zarazka (i
            Woland?) pochodzą z umysłowej prowincji. No, to jest jawnie niedorzeczne. Jak i
            wcześniej, tak i teraz, oczywiste jest, że tak nie jest.
            Single, NI Z TEGO, NI Z OWEGO, ZMIENIASZ SENS TEGO, co mówię. Oj, nieładnie,
            nie w smak, nie do pomyślenia.
            Powiem wyraźniej (tym razem); zdziwił mnie bardzo Twój pęd do bezsensownego
            lastrykownia forum, więc kiedyś spytałam: czy Woland? i Zarazka mieszkają na
            jakiejś prowincji umysłowej, że musisz przytaczać im definicje tą drogą
            (przepraszam, powtarzam się) Zatem, coś sugerowałam, ale Tobie... Co? ..., że
            ta Twoja „instalacja” nie ma sensu. Wyobrażałam sobie „produkowane” przez
            Ciebie określenia znaczeń poszczególnych słów (i wszelkich) w całej
            rozciągłości zalewające przestrzeń... -oczywiście śmieję się), ale byłaś
            blisko. O ile, o ile? Omal, omal że, o mało co...

            ...i tyle ode mnie. Finito.
          • zarazka Re: czesc olga po dwakroc oraz cala reszta 20.08.01, 17:49
            Droga Olgo (jesli mozna w ten poufaly sposob sobie z toba pozwolic, ale choc
            dotychczasowe rozpoznanie mowi mi, ze z toba pozwalac sobie nie mozna, to
            jednak pozwalam sobie, bo wole kobiety inteligentne; niech sie dzieje co chce,
            droga Olgo)

            zanidbalem zagladanie do watku, ktory sam zalozylem, tylko po to, aby jakos
            spotakc ci w tej wirtualnej przestrzeni;
            powod zalozenia: przeczytalem twoje wypowiedzi w rezerwacie zalozonym przez
            Lilly, ktory dawno juz mialem za zamkniety i zarosniety chaszczami
            cel: zaczac rozmawiac;
            nieoczekiwanie odezwali sie zarowno single 2, jak i woland?; moi strazy i dawni
            admiratorzy; ciesze sie, ze w dobrym zdrowiu
            nie zagladalem tu, sadzac, ze serfujesz po innych falach; ale prosze, prosze
            jestes; niniejszym dziekuje osobie, ktora, zwrociła mi uwage na to, ze jestes,
            bo pewnie nie zajrzalbym tu jeszcze czas jakis

            pozwol, ze powiem, ze wszystkie twoje uwagi sa jak najbardziej trafne, choc z
            drugiej strony ich trafnosc mnie martwi, gdyz poziom poczucia humoru nie u
            wszystkich jest wysoki

            wolandus!
            najbardziej rozbawila mnie w tym wszystkim twoja egzegeza:
            1 Albo Olga istnieje, to po kiego grzyba, zarazka dziękuje na forum, a nie jej
            osobi�cie
            2 Albo nie istnieje, znaczy zarazka bleufuje <po co?>
            3 Albo cholera wie co.

            ad. 1 bedzie okazja, to podziekuje osobisci, juz ty sie woland o to nie martw;
            twoja sugestie - co tak naprawde sie za tym kryje i kto, he, he, he - w tym
            miejscu rozumiem doskonale, ale nie bede sie do niej odnosil
            ad. 2 woland chlopie, nie bzikuj; widze, jak rozpaczliwie po tym forum latasz i
            rozne kobiece nicki zaczepiasz; zycze ci szczescia jak najbardziej, wiedz o
            tym; no wlasnie, po co mialbym blefowaf? aby ciebie woland uwiesc? wybacz, ale
            nie jestes w moim typie (mam tu na mysli jedynie poczucie humoru)
            ad. 3 he, he, he - no ludzie jak was nie lubic?

            pisze woland: Rozsšdek <w moim skromnym pojęciu> nakazuje dziękować osobi�cie.
            Inaczej jest to powierzchowne i może <a wręcz na pewno> na celu co innego niż
            same podziękowanie

            jasne, woland, jasne, moim celem nie bylo li tylko dziekowac oldze, ale takze
            zlapac z niaa kontakt, czy sie uda?
            • woland? jasne! 21.08.01, 09:19

              zarazka napisał(a):

              > Droga Olgo (jesli mozna w ten poufaly sposob sobie z toba pozwolic, ale choc
              > dotychczasowe rozpoznanie mowi mi, ze z toba pozwalac sobie nie mozna, to
              > jednak pozwalam sobie, bo wole kobiety inteligentne; niech sie dzieje co chce,
              > droga Olgo)
              >
              > zanidbalem zagladanie do watku, ktory sam zalozylem, tylko po to, aby jakos
              > spotakc ci w tej wirtualnej przestrzeni;
              > powod zalozenia: przeczytalem twoje wypowiedzi w rezerwacie zalozonym przez
              > Lilly, ktory dawno juz mialem za zamkniety i zarosniety chaszczami
              > cel: zaczac rozmawiac;
              > nieoczekiwanie odezwali sie zarowno single 2, jak i woland?; moi strazy i dawni
              >
              > admiratorzy
              no tylko bez przesady, proszę...

              ; ciesze sie, ze w dobrym zdrowiu
              dzekuję, dziękuję

              > nie zagladalem tu, sadzac, ze serfujesz po innych falach; ale prosze, prosze
              > jestes; niniejszym dziekuje osobie, ktora, zwrociła mi uwage na to, ze jestes,
              > bo pewnie nie zajrzalbym tu jeszcze czas jakis
              >
              > pozwol, ze powiem, ze wszystkie twoje uwagi sa jak najbardziej trafne, choc z
              > drugiej strony ich trafnosc mnie martwi, gdyz poziom poczucia humoru nie u
              > wszystkich jest wysoki
              >
              > wolandus!
              > najbardziej rozbawila mnie w tym wszystkim twoja egzegeza:
              > 1 Albo Olga istnieje, to po kiego grzyba, zarazka dziękuje na forum, a nie jej
              > osobi�cie
              > 2 Albo nie istnieje, znaczy zarazka bleufuje <po co?>
              > 3 Albo cholera wie co.
              >
              > ad. 1 bedzie okazja, to podziekuje osobisci, juz ty sie woland o to nie martw;
              > twoja sugestie - co tak naprawde sie za tym kryje i kto, he, he, he - w tym
              > miejscu rozumiem doskonale, ale nie bede sie do niej odnosil
              > ad. 2 woland chlopie, nie bzikuj; widze, jak rozpaczliwie po tym forum latasz i
              >
              > rozne kobiece nicki zaczepiasz
              statystyka, stary, statystyka... w końcu kogo� znajdę

              ; zycze ci szczescia jak najbardziej, wiedz o
              > tym; no wlasnie, po co mialbym blefowaf? aby ciebie woland uwiesc? wybacz, ale
              > nie jestes w moim typie (mam tu na mysli jedynie poczucie humoru
              > ad. 3 he, he, he - no ludzie jak was nie lubic?
              dwa punkty to optycznie za mało, dla formy musiał być trzeci.

              lubię tak sobie pogadać, niby bez senu, ale jak gadasz sensem, to zwkle ludzie odpowiadajš bez sensu, sprawd� działa w 100%.
              >
              > pisze woland: Rozsšdek <w moim skromnym pojęciu> nakazuje dziękować osobi
              > �cie.
              ten temat już przerabiali�my i uważam go zazamknięty

              > Inaczej jest to powierzchowne i może <a wręcz na pewno> na celu co innego
              > niż
              > same podziękowanie
              >
              > jasne, woland, jasne, moim celem nie bylo li tylko dziekowac oldze, ale takze
              > zlapac z niaa kontakt, czy sie uda?
              POWODZENIA z Olgš <przynajmniej teraz z przyczyn obiektywnych będziesz musiał jechać pocišgiem, to może tym razem szyny się nie wygnš, hi, hi, hi...>
    • Gość: Olga Re: akcje i reakcje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.01, 10:45

      Gość portalu: zarazka napisał(a):
      >nie jestem z umyslowej prowincji; ale dzieki za wstawiennictwo; podziekowania
      >z opoznieniem, ale wiesz, jak jest...


      Zarazko,
      witam „z opóźnieniem, (...) wiesz jak jest...” (nawiasem mówiąc, pięknie
      powiedziane; w pierwszej chwili oczywiście pomyślałam, że wiem..., za to w
      drugiej (?)..., że nie bardzo). Cóż, jest jak jest.
      Widzę, że Single2 i tutaj Cię znalazła, Woland? wysuwa pochopne wnioski, a
      Drwal sugeruje coś niecoś w stylu: truć, dźgać i w ogóle..., wszystko przeze
      mnie...
      A propos Singlewoman, czy chodzi tutaj o jakieś doniosłe sprawy z wymiaru
      subtelnych drgnień uczuć, czy rzecz toczy się jedynie o to, by być zauważoną,
      by nie zostać porzuconą przez swojego rycerza? Oj, Zarazko, zastanów się, dobór
      sygnałów świdczy o... (?). Otóż , coś mi się wydaje, że wszystkie
      Twoje „akcje” wywołują u Single2 natychmiastowe „reakcje”. W takiej sytuacji
      wszystko pociąga za sobą poważne trudności.

      P.S.
      W sprawie prowincji, patrz: kolizja.

      Pozdrawiam
      i życzę miłego dnia.
      • woland? Re: akcje i reakcje 20.08.01, 10:54
        zaczyna robić się ciekawie. To się czyta jak całkiem niezłš ksišżkę <nitk nic niewie na poczštku, ale jest ciekawie>
        Woland <zupełnie baz urazy, naprawdę>
        PS Ludzie, jacy my wzyscy popieprzeni jeste�my! Zamiast porozmawiać z kim trzeba, uciekamy się do aluzji, podstępu, itp. Gdzie tu rozsšdek ????
        • Gość: ziuta Re: akcje i reakcje IP: 195.94.206.* 20.08.01, 12:11
          woland? napisał(a):

          > zaczyna robić się ciekawie. To się czyta jak całkiem niezłš ksišżkę <nitk ni
          > c niewie na poczštku, ale jest ciekawie>
          > Woland <zupełnie baz urazy, naprawdę>


          skąd wiesz ,że tak jest w istocie,to właśnie owa magia słów , tekst wyłącznie
          dla wtajemniczonych ,jak sądzę, i nic tu po nas zwyłych smiertelnikach




          • woland? Re: akcje i reakcje 20.08.01, 12:33
            zdradza Cię brak spacji po przecinku Tolu...
        • Gość: Olga Re: klasyfikacja? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.01, 16:24
          Gość portalu: Woland napisał:
          > zaczyna robić się ciekawie. To się czyta jak całkiem niezłš ksišżkę <nitk nic
          niewie na poczštku,
          > ale jest ciekawie
          > Woland <zupełnie baz urazy, naprawdę>
          > PS Ludzie, jacy my wzyscy popieprzeni jeste�my! Zamiast porozmawiać z kim
          trzeba, uciekamy się do aluzji,
          > podstępu, itp. Gdzie tu rozsšdek ????



          Zatem, ustalmy kategorie do jakich kto zostaje przydzielony? Wolandzie, może
          byś zaczął od innych swoich zalet (?); nie piszę tego z ironią, naprawdę...
          Zamiast słowa: „normalny” jest, rzecz jasna, inne, czyli: „niepopieprzony”
          –przeciwstawnie zaprzeczone, a sens ma ten sam i przy nim zostańmy; idźmy
          dalej; owo wzorowe „niepopieprzenie” godne jest, oczywiście, uznania i...
          (czegoś tam jeszcze), ale jest totalnie pospolite i nudne –po stokroć, zbyt,
          pospolite, żeby mogło być podstawą... hm, czego? Nieważne,czegoś tam jeszcze...

          P.S.
          Żeby sprawdzić, czy niczego nie przeoczyłam, zaczęłam czytać ponownie to, co
          napisałeś i nie daje mi spokoju pewien istotny szczegół, który mógłbyś
          wyjaśnić, poświęcając dwie minuty na wytężone poszukiwania w rejonach od brwi
          do czubka głowy, naprowadź swoje myśli i powiedz, o co chodzi z tym rozsądkiem?
          Co to za parawan?

          To na razie.
          • woland? Re: klasyfikacja? 20.08.01, 16:50
            Czyżbym Cię uraził swym słownictwem, że się odgrażasz? Niech będzie podwójne zaprzeczenie <tylko po co>. proszę ja�niej, bo upał i cienko z mojš dedukcjš...
            Rozsšdek ?
            Uuuu, to ciężka rzecz. Nie daje się go tak łatwo sklasyfikować i opisać. Kiedy�, dawno, dawno temu, wiodłem bardzo intensywnš dyskusję z pewnym przygodnie napotkanym go�ciem <cecha charakterystyczna: niezmiernie chudy i z długimi włosami, jak spotkacie to pozdrówcie go ode mnie > będšc oczywi�cie nieco pod wpływem... Do rzeczy. On bronił tezy, że nawet totalne zero intelektualne, chciałoby się powiedzieć kretyn, może być rozsšdny. Ja, że rozsšdek idzie w parze z inteligencjš. I niestety po latach jestem zmuszony przyznać mu rację. Rozsšdek, to umiejętno�ć oceny sytuacji i umiejscowienia siebie samego w tejże sytuacji, znalezienie wła�ciwego rozwišzania, które jest możliwe do zrealizowania.
            W tym wypadku rozsšdek jest w rozterce, bo:
            1 Albo Olga istnieje, to po kiego grzyba, zarazka dziękuje na forum, a nie jej osobi�cie
            2 Albo nie istnieje, znaczy zarazka bleufuje <po co?>
            3 Albo cholera wie co.

            Rozsšdek <w moim skromnym pojęciu> nakazuje dziękować osobi�cie. Inaczej jest to powierzchowne i może <a wręcz na pewno> na celu co innego niż same podziękowanie.

            Woland



            > Zatem, ustalmy kategorie do jakich kto zostaje przydzielony? Wolandzie, może
            > byś zaczął od innych swoich zalet (?); nie piszę tego z ironią, naprawdę...
            > Zamiast słowa: normalny jest, rzecz jasna, inne, czyli: ni
            > epopieprzony
            > przeciwstawnie zaprzeczone, a sens ma ten sam i przy nim zostańmy; idźmy
            >
            > dalej; owo wzorowe niepopieprzenie godne jest, oczywiście, uznani
            > a i...
            > (czegoś tam jeszcze), ale jest totalnie pospolite i nudne po stokroć, zb
            > yt,
            > pospolite, żeby mogło być podstawą... hm, czego? Nieważne,czegoś tam jeszcze...
            >
            > P.S.
            > Żeby sprawdzić, czy niczego nie przeoczyłam, zaczęłam czytać ponownie to, co
            > napisałeś i nie daje mi spokoju pewien istotny szczegół, który mógłbyś
            > wyjaśnić, poświęcając dwie minuty na wytężone poszukiwania w rejonach od brwi
            > do czubka głowy, naprowadź swoje myśli i powiedz, o co chodzi z tym rozsądkiem?
            >
            > Co to za parawan?
            >
            > To na razie.

            • Gość: Olga Do Wolanda, na początek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 10:42
              Wolandzie,
              odpowiadam:

              napisałeś: „Czyżbym Cię uraził swym słownictwem, że się odgrażasz? Niech będzie
              podwójne zaprzeczenie <tylko po co&#
              62. proszę ja�niej, bo upał i cienko z mojš dedukcjš...”
              ...
              1. Uraził?
              2. Odgrażam się?

              ...zaprzeczam dwa razy, a żeby było jaśniej (niezależnie od pogody):
              ad.1
              Nie (żartuj) –po pierwsze. Gdyby tak (było), nie użyłabym słowa, które mnie
              razi.
              ad.2
              To czysta przesada, więc po raz drugi zaprzeczam: Nie (mam takiego zwyczaju).

              Oczywiście, „wypośrodkowanie” przeciwieństw przynosi poczucie osiągniętej
              równowagi, a jeśli sądzisz, że Twoje słownictwo mogłoby mnie urazić to
              chciałabym móc Cię skłonić do wyrzeczenia się zbytniego zrutynizowania i
              minimalizmu. Niestety nic na ten temat -słownictwa, którego zwykłeś używać- nie
              mogę powiedzieć, więc sam musisz spojrzeć raz jeszcze, syntetyzująco, na
              formuły określające Twój sposób mówienia, pisania i nie daj boże... -myślenia.
              Tak serio, mam nadzieję, że zachowujesz równowagę. Gdybym się myliła, proszę
              tylko, nie realizuj w tym wątku swoich możliwości, mogłoby to prowadzić do
              większych napięć między nami.

              Nie rozumiem następującej kombinacji znaków, napisałeś: „<tylko po co&# 62”.
              Wyjaśnisz?


              ...dalej piszesz:
              >Rozsšdek ? Uuuu, to ciężka rzecz. Nie daje się go tak łatwo sklasyfikować i
              opisać.
              ...

              No, wiesz... jak ciężka (?), rodzaj materiału, właściwości itp. Zawsze można
              dokonać jakiejś analizy.

              >Kiedy�, dawno, dawno temu, wiodłem bardzo intensywnš dyskusję z pewnym
              przygodnie napotkanym >go�ciem <cecha charakterystyczna: niezmiernie chudy i z
              długimi włosami, jak spotkacie to pozdrówcie go >ode mnie > będšc oczywi�cie
              nieco pod wpływem”
              ...

              Nie znam gościa, cechy charakterystyczne nic mi nie mówią, ale...
              ...hm, nie sądzę, abyś był pod wpływem gościa...


              >Do rzeczy. On bronił tezy, że nawet totalne zero intelektualne, chciałoby się
              powiedzieć kretyn, może być >rozsšdny. Ja, że rozsšdek idzie w parze z
              inteligencjš.”
              ...

              Nie dziw, nie dziwota, miał rację.

              >I niestety po latach jestem zmuszony przyznać mu
              >rację.”
              ...

              Cóż, zmiany zdań następują w różnych okresach życia.

              Woland?:
              >Rozsšdek, to umiejętno�ć oceny sytuacji i umiejscowienia siebie samego w tejże
              sytuacji, znalezieni
              >e wła�ciwego rozwišzania, które jest możliwe do zrealizowania”.

              ...vide „Do dwóch egzegetów”.

              ...dalej:
              >W tym wypadku rozsšdek jest w rozterce, bo:
              ɭ Albo Olga istnieje, to po kiego grzyba, zarazka dziękuje na forum, a nie jej
              osobi�cie
              ɮ Albo nie istnieje, znaczy zarazka bleufuje <po co?>
              ɯ Albo cholera wie co.”
              ...

              Wolandzie,
              ależ ja istnieję (!), jak by Ci to udowodnić, czy raczej uświadomić? Cóż,
              pomijając owe wielorakie stosunki wyznaczane relacją podstawową (w tej
              chwili) „ja – Ty” lub „ja – inni na forum”, owo „ja” ma również znaczenie
              szersze, wykraczające poza to forum i to są fakty najprostsze mojego istnienia.
              Nie mów, że mnie nie ma, bo w tej sytuacji sama sobie jestem najbliższa i
              siebie bronię, koncentrując się na własnej osobie (nie znaczy to, że tak w
              ogóle kieruję się tylko własnym interesem; jak do tej pory zostało mi sporo
              samokrytycyzmu, a nadmierne, absolutyzujące zatapianie się w sobie jest mi obce
              i mam nadzieję takie pozostanie, więc nie zrozum mnie źle) i... myślę, a myślę
              nie po to, aby jakiś Woland mówił, że mnie nie ma. Od niedawna jestem na tym
              forum, ale to, że tutaj jestem, jest formą mojego bytu i ekspresji, to dla mnie
              nowe terytorium -jak wszyscy, tak i ja pozostawiam za sobą jakiś cień
              (charakter, coś...) -wybacz, nie będę się niepotrzebnie eksponować. Rozumiem
              poniekąd Twój dylemat, życie pewnego filozofa przebiegało wśród podobnych wahań
              (sprawę rozstrzygnął doskonale i dosyć jasno), mam zatem nadzieję, że to dobrze
              jeśli życie człowieka przebiega wśród takich rozważań; a jeśli, „pytasz się,
              jak długo lęgną się moje myśli; sześć tysięcy lat, o uroczy”.

              Woland?: „Rozsšdek <w moim skromnym pojęciu> nakazuje dziękować osobi�cie.
              Inaczej jest to powierzchowne i może
              <a wręcz na pewno> na celu co innego niż same podziękowanie.”
              ...

              Nie sądzę, aby to miało coś wspólnego z rozsądkiem, ale zważając na to, że
              wstawiłam się za Tobą gdzie trzeba...,do rzeczy, ergo: mógłbyś powiedzieć coś
              więcej o tym celu (?). Podobnież dzisiaj się nudzisz, intelektualisto?

              Pozdrawiam i nie zrozum mnie źle -opozycja musi zawsze w jakiejś mierze
              wystąpić, nie ma w tym nic złego. Jest jakiś próg wytrzymałości, to wiem, więc
              abyś nie mówił, że jestem wredną Olgą obdarowałam Cię miłym słowem,
              komplementem, podarunkiem w wątku o Wolandzie (właściwie to zaraz to zrobię).

              P.S.
              Nie mam siły czytać tego ponownie, niech będzie jak jest.
              Pozostaje mi jeszcze podziękować, że wytrwałeś do końca i życzyć przyjemnej
              (dalszej) lektury (tak,mam zamiar coś dopisać), bo jak sam Wolandzie napisałeś
              czytasz to, co piszę, jak niezłą książkę i nie ukrywam, to miłe.

              Olga.
              • woland? Re: Do Wolanda, na początek 22.08.01, 12:13
                Opowied� poniżej:

                Gość portalu: Olga napisał(a):

                > Wolandzie,
                > odpowiadam:
                >
                > napisałeś: Czyżbym Cię uraził swym słownictwem, że się odgrażasz? Niech
                > będzie
                > podwójne zaprzeczenie <tylko po co
                > 62. proszę ja�niej, bo upał i cienko z mojš dedukcjš...
                62 ? jakie 62 ? to był chochlik.
                > ...
                > 1. Uraził?
                > 2. Odgrażam się?
                >
                > ...zaprzeczam dwa razy, a żeby było jaśniej (niezależnie od pogody):
                > ad.1
                > Nie (żartuj) po pierwsze. Gdyby tak (było), nie użyłabym słowa, które mn
                > ie
                > razi.
                > ad.2
                > To czysta przesada, więc po raz drugi zaprzeczam: Nie (mam takiego zwyczaju).
                czuję się zszczycony.
                >
                > Oczywiście, wypośrodkowanie przeciwieństw przynosi poczucie osiąg
                > niętej
                > równowagi
                dobre, przemy�lę sobie to w domu.

                , a jeśli sądzisz, że Twoje słownictwo mogłoby mnie urazić to
                > chciałabym móc Cię skłonić do wyrzeczenia się zbytniego zrutynizowania i
                > minimalizmu.
                do rutyny mi daleko, bliżej do nostalgii

                Niestety nic na ten temat -słownictwa, którego zwykłeś używać- nie
                >
                > mogę powiedzieć, więc sam musisz spojrzeć raz jeszcze, syntetyzująco, na
                > formuły określające Twój sposób mówienia, pisania i nie daj boże... -myślenia.
                > Tak serio, mam nadzieję, że zachowujesz równowagę. Gdybym się myliła, proszę
                > tylko, nie realizuj w tym wątku swoich możliwości, mogłoby to prowadzić do
                > większych napięć między nami.
                nie sšdzę.

                >
                > Nie rozumiem następującej kombinacji znaków, napisałeś: <tylko po co&
                > # 62.
                > Wyjaśnisz?
                co� jak z: "a imię jego 44"

                >
                >
                > ...dalej piszesz:
                > >Rozsšdek ? Uuuu, to ciężka rzecz. Nie daje się go tak łatwo sklasyfikować i
                >
                > opisać.
                > ...
                >
                > No, wiesz... jak ciężka (?), rodzaj materiału, właściwości itp. Zawsze można
                > dokonać jakiejś analizy.
                >
                > >Kiedy�, dawno, dawno temu, wiodłem bardzo intensywnš dyskusję z pewnym
                > przygodnie napotkanym >go�ciem <cecha charakterystyczna: niezmiernie chud
                > y i z
                > długimi włosami, jak spotkacie to pozdrówcie go >ode mnie > będšc oczywi�
                > cie
                > nieco pod wpływem
                nie ale lubię sie zastanawiać nad tym co inni mówiš. Wcale nie mšdrzy i inteligentni zawsze muszš mieć rację.


                > ...
                >
                > Nie znam gościa, cechy charakterystyczne nic mi nie mówią, ale...
                > ...hm, nie sądzę, abyś był pod wpływem gościa...
                >
                >
                > >Do rzeczy. On bronił tezy, że nawet totalne zero intelektualne, chciałoby s
                > ię
                > powiedzieć kretyn, może być >rozsšdny. Ja, że rozsšdek idzie w parze z
                > inteligencjš.
                > ...
                >
                > Nie dziw, nie dziwota, miał rację.
                >
                > >I niestety po latach jestem zmuszony przyznać mu
                > >rację.
                > ...
                >
                > Cóż, zmiany zdań następują w różnych okresach życia.
                >
                > Woland?:
                > >Rozsšdek, to umiejętno�ć oceny sytuacji i umiejscowienia siebie samego w te
                > jże
                > sytuacji, znalezieni
                > >e wła�ciwego rozwišzania, które jest możliwe do zrealizowania.
                >
                > ...vide Do dwóch egzegetów.
                >
                > ...dalej:
                > >W tym wypadku rozsšdek jest w rozterce, bo:
                > m Albo Olga istnieje, to po kiego grzyba, zarazka dziękuje na forum, a nie
                > jej
                > osobi�cie
                > n Albo nie istnieje, znaczy zarazka bleufuje <po co?>
                > o Albo cholera wie co.
                > ...
                >
                > Wolandzie,
                > ależ ja istnieję
                cieszę się, a zarazka zapwne cieszy się podwójnie

                (!), jak by Ci to udowodnić, czy raczej uświadomić? Cóż,
                > pomijając owe wielorakie stosunki wyznaczane relacją podstawową (w tej
                > chwili) ja  Ty lub ja  inni na forum,
                > owo ja ma również znaczenie
                > szersze, wykraczające poza to forum i to są fakty najprostsze mojego istnienia.
                >
                > Nie mów, że mnie nie ma, bo w tej sytuacji sama sobie jestem najbliższa i
                > siebie bronię, koncentrując się na własnej osobie (nie znaczy to, że tak w
                > ogóle kieruję się tylko własnym interesem; jak do tej pory zostało mi sporo
                > samokrytycyzmu, a nadmierne, absolutyzujące zatapianie się w sobie jest mi obce
                >
                > i mam nadzieję takie pozostanie, więc nie zrozum mnie źle) i... myślę, a myślę
                > nie po to, aby jakiś Woland mówił, że mnie nie ma. Od niedawna jestem na tym
                > forum, ale to, że tutaj jestem, jest formą mojego bytu i ekspresji, to dla mnie
                >
                > nowe terytorium -jak wszyscy, tak i ja pozostawiam za sobą jakiś cień
                > (charakter, coś...) -wybacz, nie będę się niepotrzebnie eksponować. Rozumiem
                > poniekąd Twój dylemat, życie pewnego filozofa przebiegało wśród podobnych wahań
                >
                > (sprawę rozstrzygnął doskonale i dosyć jasno), mam zatem nadzieję, że to dobrze

                dobre, naprawdę dobre! gratuluję!

                >
                > jeśli życie człowieka przebiega wśród takich rozważań; a jeśli, pytasz
                > się,
                > jak długo lęgną się moje myśli; sześć tysięcy lat, o uroczy.
                >
                > Woland?: Rozsšdek <w moim skromnym pojęciu> nakazuje dziękować oso
                > bi�cie.
                > Inaczej jest to powierzchowne i może
                > <a wręcz na pewno> na celu co innego niż same podziękowanie.
                > ...
                >
                > Nie sądzę, aby to miało coś wspólnego z rozsądkiem, ale zważając na to, że
                > wstawiłam się za Tobą gdzie trzeba...,do rzeczy, ergo: mógłbyś powiedzieć coś
                > więcej o tym celu (?). Podobnież dzisiaj się nudzisz, intelektualisto?

                troszkę
                >
                > Pozdrawiam i nie zrozum mnie źle -opozycja musi zawsze w jakiejś mierze
                > wystąpić, nie ma w tym nic złego. Jest jakiś próg wytrzymałości, to wiem, więc
                > abyś nie mówił, że jestem wredną Olgą obdarowałam Cię miłym słowem,
                > komplementem, podarunkiem w wątku o Wolandzie (właściwie to zaraz to zrobię).
                >
                > P.S.
                > Nie mam siły czytać tego ponownie, niech będzie jak jest.
                > Pozostaje mi jeszcze podziękować, że wytrwałeś do końca i życzyć przyjemnej
                > (dalszej) lektury (tak,mam zamiar coś dopisać), bo jak sam Wolandzie napisałeś
                > czytasz to, co piszę, jak niezłą książkę i nie ukrywam, to miłe.
                Cieszę się.
                >
                > Olga.

                Miło, miłej, miłemu <co� mi sie kojarzy...>
                Woland
            • Gość: Olga Nie od razu (Wolandzie), nie od razu... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 10:47

              Rzeczywistość jest taka..., czy może raczej: Rzeczywistość bywa najczęściej
              taka..., iż człowiek jednych rzeczy namiętnie poszukuje - wówczas inne są mniej
              istotne- i pragnie je (te pierwsze) za wszelką cenę osiągnąć, zatem stają się
              one przedmiotem jego udręki. Wolandzie, porzuć bolesne udręki, a spłyną na
              ciebie sukcesy, które będą owocem Twojej systematycznej pracy -jeśli prawdą
              jest to, co pisze Zarazka (szczerze mowiąc, nie sprawdzałam), cytuję: „Woland
              chlopie, nie bzikuj; widze, jak rozpaczliwie po tym forum latasz i rózne
              kobiece nicki zaczepiasz; zycze ci szczescia jak najbardziej, wiedz o tym;” i
              zadowolenie na miarę owych sukcesów -ja życzę, z całego serca.
              Sam wiesz, w życiu są wielkie i małe zdarzenia, owe subtelne doznania i wielkie
              wybuchy; nie zadręczaj się, a trwanie w czasie i przestrzeni doprowadzi
              wreszcie do gwałtownej zmiany ilościowo-jakościowej. Twoje działania są zatem
              jej podstawą, nie tylko statystyka, teoria prawdopodobieństwa lub inne nie
              znane mi teorie.
              ...wystarczy.
    • zarazka Re: czesc olga 22.08.01, 10:03
      czesc olga!
      mijamy sie i mijamy
      • woland? nie na temat. 22.08.01, 10:25
        ... poczyałem sobie urywki z rezerwatu. Oj to były czasy... co� się przynajmniej działo. Nie to co teraz. Nuda, czasem tylko pojawi się jaki� burak z bardzo pojemnš dupš. Ale prawdziwych ''partnerów'' do dyskusji już nie ma, oj nie ma...
        Woland <znudzony>
        • zarazka Re: nie na temat. 22.08.01, 10:28
          woland nie narzekaj; pelno ci tu na kazdym kroku; laski za toba piszcza;
          panowie podziwiaja; bajki o tobie pisza; he, he, tesknisz za lilly co? przyznaj
          sie... ciekawe co sie z nia stalo, co?
          • woland? Lilly wróć! 22.08.01, 10:44
            ...a żebys wiedział! To była całkiem fajna babka. Miała jechać nad morze, ale z moich wyliczeń wynika, że powinna już wrócić. Lilly wróć do nas! Prosimy.
            Woland
            • zarazka Re: Lilly wróć! 22.08.01, 12:46
              woland? napisał(a):

              > ...a żebys wiedział! To była całkiem fajna babka. Miała jechać nad morze, ale z
              > moich wyliczeń wynika, że powinna już wrócić. Lilly wróć do nas! Prosimy.
              > Woland

              nad morze? nad jakie? ja jestem nad morzem...
              skad wiesz, ze fajna? wredna hetera.... ot, co

              • woland? Re: Lilly wróć! 22.08.01, 12:55

                zarazka napisał(a):

                > woland? napisał(a):
                >
                > > ...a żebys wiedział! To była całkiem fajna babka. Miała jechać nad morze,
                > ale z
                > > moich wyliczeń wynika, że powinna już wrócić. Lilly wróć do nas! Prosimy.
                > > Woland
                >
                > nad morze? nad jakie? ja jestem nad morzem...
                > skad wiesz, ze fajna? wredna hetera.... ot, co
                >
                to ja my�lałem, że ona do Ciebie nad te morze i stšd ten podwójny nelson.
      • Gość: Olga jeszcze bez wiodącego tematu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 10:39
        zarazka napisał(a):

        > czesc olga!
        > mijamy sie i mijamy

        Witam Zarazko i Wolandzie,
        już do was dołączam.
        To na razie.
        • zarazka Re: jeszcze bez wiodącego tematu 22.08.01, 10:45
          Gość portalu: Olga napisał(a):

          > Witam Zarazko i Wolandzie,
          > już do was dołączam.
          > To na razie.

          ufff, nareszcie, aczkolwiek szczescie byloby pelniejsze, gdyby adres zostal
          skierowany tylko do mnie
          gne sie w uklonach (nie ma to nic wspolnego z karlowaceniem w rezerwacie)
          pa
        • woland? Re: jeszcze bez wiodącego tematu 22.08.01, 10:47
          wespół w zespół, by żšdz moc móc zmóc ????
          Woland
          • Gość: Olga Re: jeszcze bez wiodącego tematu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 07:09

            Duet?


            Gość portalu: Woland napisał(a):
            „wespół w zespół, by żšdz moc móc zmóc ????”
      • Gość: Olga Do Zarazki. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 10:51

        ...już odpisuję.

        Zarazko, napisałeś:
        > Droga Olgo (jesli mozna w ten poufaly sposob sobie z toba pozwolic, ale choc
        >dotychczasowe rozpoznanie mowi mi, ze z toba pozwalac sobie nie mozna, to
        >jednak pozwalam sobie, bo wole kobiety inteligentne; niech sie dzieje co chce,
        >droga Olgo)
        ...

        O nie, nie... mów niech się dzieje co chce, ufasz ślepemu losowi?

        Zarazka:
        >zanidbalem zagladanie do watku, ktory sam zalozylem, tylko po to, aby jakos
        >spotakc ci w tej wirtualnej przestrzeni;
        >powod zalozenia: przeczytalem twoje wypowiedzi w rezerwacie zalozonym przez
        >Lilly, ktory dawno juz mialem za zamkniety i zarosniety chaszczami
        ...

        ...bardzo mnie to cieszy, że... tam chaszcze rosną, bo coś mało z Wolandem
        pasowaliście do stada karłów o „sile mięśniowo-duchowej”.

        Zarazka:
        > cel: zaczac rozmawiac;
        ...

        No, to chyba się udało.) Jakie są pozostałe cele?
        Mój cel (?): znaleźć odpowiedź na pytanie zadane egzegetom.
        >nieoczekiwanie odezwali sie zarowno single 2, jak i woland?; moi strazy i
        dawni
        >admiratorzy; ciesze sie, ze w dobrym zdrowiu
        >nie zagladalem tu, sadzac, ze serfujesz po innych falach; ale prosze, prosze
        >jestes; niniejszym dziekuje osobie, ktora, zwrociła mi uwage na to, ze jestes,
        >bo pewnie nie zajrzalbym tu jeszcze czas jakis

        >pozwol, ze powiem, ze wszystkie twoje uwagi sa jak najbardziej trafne, choc z
        >drugiej strony ich trafnosc mnie martwi, gdyz poziom poczucia humoru nie u
        >wszystkich jest wysoki”
        ...
        Niestety, nie mam na to wpływu.

        P.S.
        W ramach usprawiedliwienia, że dopiero dzisiaj: niestety, systematycznej
        korespondencji zagwarantować nie mogę, więc jeśli Ci to odpowiada, zrób coś,
        żeby moje odpowiedzi nie musiły być już taaak lakoniczne. Zapanował jakiś
        bezruch, na pewno rozumiesz sens struktury przyczyna-skutek. Wprawdzie, dzięki
        Tobie, istnieje tutaj już ciąg przyczyn i skutków, bo nic nie dzieje się bez
        przyczyny...

        ...vide „Do dwóch egzegetów” (to za chwilę) i... pozdrowienia.
        Olga.
        • woland? walkower. 22.08.01, 11:03
          stary to ja znikam, bo znowu wyjdzie na to, że się bawię w odbijanego. A poza tym licho nie �pi i ucho ma wielkie. Wszystko pó�niej wykorzysta i przeciw mnie obróci.
          Tak więc powodzenia !
          Woland
          • Gość: zarazka Re: walkower? IP: 10.10.41.* 22.08.01, 11:25
            woland? napisał(a):

            > stary to ja znikam, bo znowu wyjdzie na to, że się bawię w odbijanego. A poza t
            > ym licho nie �pi i ucho ma wielkie. Wszystko pó�niej wykorzysta i przeciw mnie
            > obróci.

            stary, nie znikaj; na razie to ja sie bawie; w odbijanego? a co odbiles i komu
            kochanienki? zawsze ci powtarzam, ze nie wszystko jest jakim sie zdaje; ty woland
            powinienes o tym dobrze wiedziec, ale coz, ty masz tylko nick z wolanda...
            sztanstwa w tobie niewiele; moge ci troche odsprzedac

            • woland? Re: walkower? 22.08.01, 11:43
              może trochę masz i rację. Nie mam się zamiaru spierać kto jest bardziej beee, ja czy Ty. Jury obiektywnego nie ma. Co do podwójnego nelsona, którego jak sugerujesz mi założyłe�: obawiam się, że mogła Ci się pomylić moja szyja z kostkš <czyżbym był aż tak paskudny, że taka pomyłka jest możliwa ?> Stary zastanów się jak to wyglšda :
              facet zakładajšcy komu� nelsona na kostce...
              Woland <prowokator (tani?)>
              • zarazka Re: walkower?? 22.08.01, 12:05
                bredzisz!!!
                nie zakladam ani nie mam zamiaru zakladac ci zadnego nelsona, ani podwojnego, ani
                pojedynczego, ani na szyje ani na kostke; powiem jak drwal: wali mnie to
                z braterskim pozdrowieniem

                chyba,ze chodzi o nilsena, kapitana nilsena, jednego z bohaterow przygod pippi,
                to wtedy co innego
                • woland? Re: walkower?? 22.08.01, 12:20

                  zarazka napisał(a):

                  > bredzisz!!!
                  ale za to z gracjš!

                  > nie zakladam ani nie mam zamiaru zakladac ci zadnego nelsona, ani podwojnego, a
                  > ni
                  > pojedynczego, ani na szyje ani na kostke; powiem jak drwal: wali mnie to
                  > z braterskim pozdrowieniem

                  Ty!, od drwala to Ty się odwal. drwal ma dzi� szkolenie z rżnięcia zakończone wieczornym egzaminem. Facet jest w stresie, bo nie wie co robić. Jest niedouczony, a raz już do tego egzaminu podchodził i nawiał po otwarciu kopert z pytaniami.

                  >
                  > chyba,ze chodzi o nilsena, kapitana nilsena, jednego z bohaterow przygod pippi,
                  >
                  > to wtedy co innego
                  Woland
                  • zarazka Re: walkower?? 22.08.01, 12:48
                    woland? napisał(a):

                    > ale za to z gracjš!

                    kto ci powiedzial, ze bredzisz z gracja?

                    • woland? Re: walkower??! 22.08.01, 12:53
                      no niech Ci będzie, bredzę i już
        • zarazka Re: Do olgi 22.08.01, 11:12
          Gość portalu: Olga napisał(a):

          > ...już odpisuję

          a radosc zapanowala w jego domu

          > O nie, nie... mów niech się dzieje co chce, ufasz ślepemu losowi?

          o tak, tak... nich sie dzieje co chce; nie ufam slepemu losowi, dlatego wole grac
          w pokera niz w toto-lotka

          > ...bardzo mnie to cieszy, że... tam chaszcze rosną, bo coś mało z Wolandem
          > pasowaliście do stada karłów o „sile mięśniowo-duchowej”.

          nie zaliczylbym wolanda do stada karlow, nie wiem jak stado, ale slowo karzel do
          niego nie pasuje (chyba, ze inelektualny co najwyzej, ale tak dobrze go nie znam;
          zawsze moge sie mylic); sila zas zawsze sie przydac moze, i ta miesniowa i ta
          duchowa; mam szacunek do sily, zwlaszcza rozsadnie przylozonej

          > No, to chyba się udało.) Jakie są pozostałe cele?

          no, to jeszcze nic nie wiadomo; pozostale cele sa na etapie formulowania
          strategii; wiadomo jak to pod koniec roku bywa;

          > P.S.
          > W ramach usprawiedliwienia, że dopiero dzisiaj: niestety, systematycznej
          > korespondencji zagwarantować nie mogę, więc jeśli Ci to odpowiada, zrób coś,
          > żeby moje odpowiedzi nie musiły być już taaak lakoniczne. Zapanował jakiś
          > bezruch, na pewno rozumiesz sens struktury przyczyna-skutek. Wprawdzie, dzięki
          > Tobie, istnieje tutaj już ciąg przyczyn i skutków, bo nic nie dzieje się bez
          > przyczyny...

          ps. na ps.
          kto tu mowi o sympatii? zrobie oczywiscie co moge, choc nigdy nie mamy pewnosci,
          co tak naprawde mozemy; rzecz polega na stalym przesuwaniu granicy wytzrymalosci,
          coraz dalej od siebie, coraz dalej... rozum jem wiec rozumiem te ciagi
          ufff, mam nadzieje, ze to wystarczy na dzien dobry
          pozdrowienia

          ps. ode mnie
          bynajmniej dla mnie nie ma potrzeby definiowania slowa "egzegeta"; w jakim sensie
          za to mi placa
      • Gość: Olga Do dwóch egzegetów. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 10:58

        Zarazka napisał:
        ...
        <wolandus!
        <najbardziej rozbawila mnie w tym wszystkim twoja egzegeza:

        <ə Albo Olga istnieje, to po kiego grzyba, zarazka dziękuje na forum, a nie
        jej
        <<osobi�cie
        <ɚ Albo nie istnieje, znaczy zarazka bleufuje <po co?>
        <ɛ Albo cholera wie co.

        <ad. 1 bedzie okazja, to podziekuje osobisci, juz ty sie woland o to nie martw;
        <twoja sugestie - co tak naprawde sie za tym kryje i kto, he, he, he - w tym
        <miejscu rozumiem doskonale, ale nie bede sie do niej odnosil
        <ad. 2 woland chlopie, nie bzikuj; widze, jak rozpaczliwie po tym forum latasz
        i
        <rozne kobiece nicki zaczepiasz;”
        ...

        A Woland??:
        <statystyka, stary, statystyka... w końcu kogo� znajdę

        Zarazka dalej w punkcie 2:
        <zycze ci szczescia jak najbardziej, wiedz o tym; no wlasnie, po co mialbym
        blefowaf? aby ciebie woland <uwiesc? wybacz, ale nie jestes w moim typie (mam
        tu na mysli jedynie poczucie humoru)
        <ad. 3 he, he, he - no ludzie jak was nie lubic?”

        Woland ad.1,2,3:
        <dwa punkty to optycznie za mało, dla formy musiał być trzeci.


        Witam.
        No, tak widzę, że pewnie zacieśniła się między wami więź i macie wiele spraw
        wspólnych. Dla mnie nie zupełnie zrozumiałych i może nie powinnam się wtrącać,
        ale taki urok... może, więc odsłonicie wewnetrzną motywację, skrywaną
        tajemnicę, niedostępną mojej obserwacji, niejasną. Woland ma jakieś poważne
        problemy, ja przypuszczenia –nie wiem, nie wiem o co chodzi, jakaś rywalizacja?
        Czy któryś egzegeta mi to wyjaśni???
        Widać, łatwo zostać przedmiotem kalkulacji opartych na statystyce, teorii
        prawdopodobieństwa czy też innych zjawiskach. Wygląda na to, że zdarzenia takie
        są (jednak) faktem, a właśnie ich nieprzewidywalność –kwalifikuje je do
        ujmowania w strukturę jednorazowego, przelotnego zdarzenia. Tak chyba nie musi
        być?
        Czekam niecierpliwie na słów kilka, wpadnę dopiero wieczorem.
        Pozdrawiam.
        Olga.
        • woland? Re: Do dwóch egzegetów. 22.08.01, 11:15
          W zwišzku z tym, że już mnie nie ma, tzn zniknšłem, nie mogę odpowiedzieć na nurtujšce pytania, ale gdybym nie zniknšł, to bym odpowiedział następujšco: patrz poniżej...

          Gość portalu: Olga napisał(a):

          >
          > Zarazka napisał:
          > ...
          > <wolandus!
          > <najbardziej rozbawila mnie w tym wszystkim twoja egzegeza:
          >
          > <Y Albo Olga istnieje, to po kiego grzyba, zarazka dziękuje na forum, a
          > nie
          > jej
          > <<osobi�cie
          > <Z Albo nie istnieje, znaczy zarazka bleufuje <po co?>
          > <[ Albo cholera wie co.
          >
          > <ad. 1 bedzie okazja, to podziekuje osobisci, juz ty sie woland o to nie mar
          > tw;
          > <twoja sugestie - co tak naprawde sie za tym kryje i kto, he, he, he - w tym
          >
          > <miejscu rozumiem doskonale, ale nie bede sie do niej odnosil
          > <ad. 2 woland chlopie, nie bzikuj; widze, jak rozpaczliwie po tym forum lata
          > sz
          > i
          > <rozne kobiece nicki zaczepiasz;
          > ...
          >
          > A Woland??:
          > <statystyka, stary, statystyka... w końcu kogo� znajdę
          >
          > Zarazka dalej w punkcie 2:
          > <zycze ci szczescia jak najbardziej, wiedz o tym; no wlasnie, po co mialbym
          > blefowaf? aby ciebie woland <uwiesc? wybacz, ale nie jestes w moim typie (ma
          > m
          > tu na mysli jedynie poczucie humoru)
          > <ad. 3 he, he, he - no ludzie jak was nie lubic?
          >
          > Woland ad.1,2,3:
          > <dwa punkty to optycznie za mało, dla formy musiał być trzeci.
          >
          >
          > Witam.
          > No, tak widzę, że pewnie zacieśniła się między wami więź i macie wiele spraw
          > wspólnych. Dla mnie nie zupełnie zrozumiałych i może nie powinnam się wtrącać,
          > ale taki urok... może, więc odsłonicie wewnetrzną motywację, skrywaną
          > tajemnicę, niedostępną mojej obserwacji, niejasną. Woland ma jakieś poważne
          > problemy,
          oj nie tak, po prostu carpe diem! Wcze�niej było memento mori, nie wyszło więc mim się odmieniło, ot co.

          ja przypuszczenia nie wiem, nie wiem o co chodzi, jakaś rywali
          > zacja?
          > Czy któryś egzegeta mi to wyjaśni???
          > Widać, łatwo zostać przedmiotem kalkulacji opartych na statystyce, teorii
          > prawdopodobieństwa czy też innych zjawiskach. Wygląda na to, że zdarzenia takie
          >
          > są (jednak) faktem, a właśnie ich nieprzewidywalność kwalifikuje je do
          > ujmowania w strukturę jednorazowego, przelotnego zdarzenia. Tak chyba nie musi
          > być?

          statystyka nie kłamie, kiedy próba jest odpowiednio duża. W zwišzku z tym, że badana próba była poddana wstępnej paraintelektualnej selekcji, nie musi ona wynosić akurat 1127 dorosłych mieszkańców naszego kraju.


          > Czekam niecierpliwie na słów kilka, wpadnę dopiero wieczorem.
          > Pozdrawiam.
          > Olga.

          Pozdrawiam,
          Woland
        • Gość: zarazka Re: do olgi - egzegetki IP: 10.10.41.* 22.08.01, 11:21
          Gość portalu: Olga napisał(a):

          > No, tak widzę, że pewnie zacieśniła się między wami więź i macie wiele spraw
          wspólnych

          blad - nie mamy wielu spraw wspolnych

          > Dla mnie nie zupełnie zrozumiałych i może nie powinnam się wtrącać,
          ale taki urok... może, więc odsłonicie wewnetrzną motywację, skrywaną
          tajemnicę, niedostępną mojej obserwacji, niejasną

          motywacja - zabawa
          tajemnica - nie moge

          > Woland ma jakieś poważne problemy, ja przypuszczenia –nie wiem, nie wiem o co
          chodzi, jakaś rywalizacja?

          problemy wolanda - nie rozwazam
          rywalizacja - he, he, nie ma miedzy nami rywalizacji i nigdy nie bedzie (nie moge
          powiedziec dlaczego, mozesz tylko uwierzyc na slowo)

          > Widać, łatwo zostać przedmiotem kalkulacji opartych na statystyce, teorii
          > prawdopodobieństwa czy też innych zjawiskach. Wygląda na to, że zdarzenia takie
          > są (jednak) faktem, a właśnie ich nieprzewidywalność –kwalifikuje je do
          > ujmowania w strukturę jednorazowego, przelotnego zdarzenia. Tak chyba nie musi
          > być?

          nie musi i z mojej strony nie jest; oboje wiemy, ze egzegeza wolanda chybiona, a
          jego statystyka i teoria prawdopodobienstwa jedynie zabawna (opuscil te lekcje,
          zdaje sie)

          pozdrawiam

    • Gość: Olga Czyż nie pora na dzień dobry? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 07:07

      Dzień dobry, Zarazko!
      -tylko do Ciebie wedle życzenia.
      • Gość: Olga Do Zarazki, tego jedynego... i profesjonalnego egzegety. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 07:14


        Gość portalu: Olga napisał(a):

        > ...już odpisuję

        Gość portalu: Zarazka napisał(a):

        > > a radosc zapanowala w jego domu


        ...będzie częściej gościć.


        > (...) O nie, nie... (...)

        > > (...) o tak, tak...(...)


        ...bez komentarza, mogłoby to doprowadzić do długiego ciągu asocjacyjnego i
        jakże uboga stałaby się nasza rozmowa.


        > ...bardzo mnie to cieszy, że... tam chaszcze rosną,
        > bo coś mało z Wolandem pasowaliście do stada karłów
        > o „sile mięśniowo-duchowej”.

        > > nie zaliczylbym wolanda do stada karlow, nie wiem jak stado,
        > > ale slowo karzel do niego nie pasuje (chyba, ze inelektualny co najwyzej,
        > > ale tak dobrze go nie znam; zawsze moge sie mylic); sila zas zawsze
        > > sie przydac moze, i ta miesniowa i ta duchowa; mam szacunek do sily,
        > > zwlaszcza rozsadnie przylozonej


        ...ha, ha...) to mnie ubawiłeś. Zarazko, z tego, co piszesz stado do niego (jak
        najbardziej) pasuje; tak się zastanawiam... -co do reszty (znaczy) karła-
        mogłam się pomylić, chyba zrozumiałe, rzeczywistość bywa różna. ( Notabene nie
        wiedziałam, że Woland taki ekscesywny ). Intelektualnego skarłowacenia nie
        śmiałabym sugerować.
        ...hm, nie ma to jak umiar..., powiadasz: rozsądnie przyłożyć?


        > No, to chyba się udało.) Jakie są pozostałe cele?

        > > no, to jeszcze nic nie wiadomo; pozostale cele sa na etapie
        > > formulowania strategii; wiadomo jak to pod koniec roku bywa;


        Strategia mnie zastanawia (w rzeczy samej).
        W dalszym ciągu ten sam styl: wiesz, jak jest..., wiadomo, jak to bywa...
        oczywiście nie wiem.


        > P.S.
        > W ramach usprawiedliwienia, że dopiero dzisiaj: niestety, systematycznej
        > korespondencji zagwarantować nie mogę, więc jeśli Ci to odpowiada, zrób coś,
        > żeby moje odpowiedzi nie musiły być już taaak lakoniczne. Zapanował jakiś
        > bezruch, na pewno rozumiesz sens struktury przyczyna-skutek. Wprawdzie,
        dzięki
        > Tobie, istnieje tutaj już ciąg przyczyn i skutków, bo nic nie dzieje się bez
        > przyczyny...

        > > ps. na ps.
        > > kto tu mowi o sympatii? zrobie oczywiscie co moge, choc nigdy nie mamy
        pewnosci,
        > > co tak naprawde mozemy; rzecz polega na stalym przesuwaniu granicy
        wytzrymalosci,
        > > coraz dalej od siebie, coraz dalej... rozum jem wiec rozumiem te ciagi
        > > ufff, mam nadzieje, ze to wystarczy na dzien dobry


        Powiadasz, że o sympatii? Naprawdę, nie wiem kto o niej mówił... nie ja,
        Zarazko. Napisałam: „systematycznej” (korespondencji zagwarantować nie mogę), a
        nie: „sympatycznej”. „Zrobię, oczywiście, co mogę”, choć i ja pewności nie mam.
        OK, powiedz czego wystarczy: za dużo (...za mało?), za ostro, nijako, nie pora,
        nie teraz?


        > > pozdrowienia

        ...i vice versa;
        za pozdrowienia bardzo dziękuję.

        > > ps. ode mnie
        > > bynajmniej dla mnie nie ma potrzeby definiowania slowa "egzegeta";
        > > w jakim sensie za to mi placa

        O boże(!), prawdziwy, profesjonalny i jedyny jakiego znam -egzegeta!!! Fajnie,
        świetnie, fantastycznie.

        ...cdn.
        Olga.
        • Gość: Olga Prezentacja wyników -in plus. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 07:17

          Do Mistrza (w przedstawianiu czynów bez motywacji) - Zarazki (jednego, jedynego)

          Tytułem wstępu:
          w przestrzeni „wokół nas” rozgrywają się rozmaite sprawy, wątki... ; liczą się
          tylko te, które nas osobiście dotyczą (choć pewności nie mam). Oto jeden z nich:


          Gość portalu: Olga napisał(a):

          > No, tak widzę, że pewnie zacieśniła się między wami więź i macie wiele spraw
          > wspólnych

          Gość portal: Zarazka napisał(a):

          > > blad - nie mamy wielu spraw wspolnych

          > Dla mnie nie zupełnie zrozumiałych i może nie powinnam się wtrącać,
          > ale taki urok... może, więc odsłonicie wewnetrzną motywację, skrywaną
          > tajemnicę, niedostępną mojej obserwacji, niejasną

          > > motywacja - zabawa
          > > tajemnica - nie moge


          Ukrywanie, zatajanie, maskowanie, kamuflaż?
          Nie ma tutaj wystarczającej motywacji, a Twoja odmowa dana mi jako
          nieumotywowana, bez przyczyny, a jeśli przyczyn nie znam, sądzę, że ich w ogóle
          brak.

          ...a gdyby tak zamieszać w tych Twoich parach?
          Np.:
          tajemnica – zabawa (ergo: wszystko możesz)
          ...lub:
          tajemnica – motywacja (motywacja jako odpowiednik przyczyny -mojego celu:
          rozwiązania ezegezy zarazkowo-wolandowej).
          Para ostatnia:
          zabawa - nie mogę
          I to rozumiem! Zatem zdradź mi tajemnicę, a pobawimy się innym razem (skoro
          teraz nie możesz).


          > Woland ma jakieś poważne problemy, ja przypuszczenia –nie wiem, nie wiem o
          co
          chodzi, jakaś rywalizacja?

          > > problemy wolanda - nie rozwazam


          ...a szkoda, bo te ćwiczenia statystyczno-poznawczo-przyrodnicze winny mieć
          ograniczoną ciągłość; powinieneś być (może) co nieco i jeszcze trochę bardziej
          zhumanizowany, Zarazko. Woland pisze o jakiejś ilości danej mu przez
          doświadczenie, przekraczającej dokładne rachuby – myślę, że i głębszą analizę,
          mógłbyś pomóc koledze zrozumieć co nieco.


          > > rywalizacja - he, he, nie ma miedzy nami rywalizacji i nigdy nie bedzie
          (nie moge
          powiedziec dlaczego, mozesz tylko uwierzyc na slowo)


          ...mogę? OK, dajesz słowo... -już chyba rozumiem „wespół w zespół”? To chyba
          nieprawda...


          > Widać, łatwo zostać przedmiotem kalkulacji opartych na statystyce, teorii
          > prawdopodobieństwa czy też innych zjawiskach. Wygląda na to, że zdarzenia
          takie
          > są (jednak) faktem, a właśnie ich nieprzewidywalność –kwalifikuje je do
          > ujmowania w strukturę jednorazowego, przelotnego zdarzenia. Tak chyba nie
          musi
          > być?

          > > nie musi i z mojej strony nie jest; oboje wiemy, ze egzegeza wolanda
          chybiona,
          > > a jego statystyka i teoria prawdopodobienstwa jedynie zabawna
          > >(opuscil te lekcje, zdaje sie)


          Errata:
          powinnam napisać: „przelotnego zderzenia w wirtualnej przestrzeni”, a
          napisałam: „przelotnego zdarzenia”...


          pozdrawiam

          ...z nadzieją na ciągłość (czasu i przestrzeni),
          Olga.
          • zarazka Re: in plus, in minus, in nieskonczonosc 23.08.01, 10:25
            Gość portalu: Olga napisał(a):

            > Do Mistrza (w przedstawianiu czynów bez motywacji) - Zarazki (jednego, jedynego)

            sarkazm moge sobie tlumaczyc dwojako, pokico tlumacze sobie in minus

            > Tytułem wstępu:
            > w przestrzeni „wokół nas” rozgrywają się rozmaite sprawy, wątki... ; liczą się
            > tylko te, które nas osobiście dotyczą (choć pewności nie mam).

            My Mistrz (jeden, jedyny) zgadzamy sie z tym sadem bozym (z pewna doza pewnosci,
            choc pewnosci nie mam co do dozy)

            > Ukrywanie, zatajanie, maskowanie, kamuflaż?
            > Nie ma tutaj wystarczającej motywacji, a Twoja odmowa dana mi jako
            > nieumotywowana, bez przyczyny, a jeśli przyczyn nie znam, sądzę, że ich w ogóle
            > brak.

            blad w rozumowaniu; czy jesli zamkniesz oczy, swiat przestaje istniec? grecy
            onegdaj sie nad tym zastanawiali; czyliz nie doszli do jakis wnioskow?

            > ...a gdyby tak zamieszać w tych Twoich parach?

            mieszanie w parach-oparach bywa niebezpieczne (wiedzialby doskonale o tym woland,
            gdyby byl czartem, a nie czortem)

            > Np.:
            > tajemnica – zabawa (ergo: wszystko możesz)

            luka w wyksztalceniu: zabawa, karnawalizacja swiata to oczywiscie przekraczanie
            ram swiata oficjalnego, powaznego, ale takze w pewnych ramach i wedlug pewnych
            zastanych regul (patrz M. Bachtin; J. Huizinga)

            > ...lub:
            > tajemnica – motywacja (motywacja jako odpowiednik przyczyny - mojego celu:
            > rozwiązania ezegezy zarazkowo-wolandowej).

            "rozwiazanie egzegezy" = maslane maslo

            > Para ostatnia:
            > zabawa - nie mogę
            > I to rozumiem! Zatem zdradź mi tajemnicę, a pobawimy się innym razem (skoro
            > teraz nie możesz).

            moze sie pobawimy innym razem, moze nie, czas pokaze

            > ...a szkoda, bo te ćwiczenia statystyczno-poznawczo-przyrodnicze winny mieć
            > ograniczoną ciągłość; powinieneś być (może) co nieco i jeszcze trochę bardziej
            > zhumanizowany, Zarazko. Woland pisze o jakiejś ilości danej mu przez
            > doświadczenie, przekraczającej dokładne rachuby – myślę, że i głębszą analizę,
            > mógłbyś pomóc koledze zrozumieć co nieco.

            jestem wystarczajaco zhumanizowany; wlasnie cwiczenia statystyczne mnie
            nuza; "woland pisze...": pisac mozna co komu slina na jezyk przyniesie; nie musze
            mu pomagac, wystarczy, ze ty mu pomagasz

            > ...mogę? OK, dajesz słowo... -już chyba rozumiem „wespół w zespół”?
            To chyba nieprawda...

            boze, to banalne co mowisz, sprawiasz mi przykrosc, tak waskim spojrzeniem na
            sprawe; pewnie, ze nieprawda, nie umialbym sobie tego nawet wyobrazic

            > pozdrawiam

            ja takze

            > ...z nadzieją na ciągłość (czasu i przestrzeni)

            z nadzieja na ciaglosc czasu, ale nie przestrzeni



        • Gość: Olga Woland –kalejdoskop szczegółów. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 07:19

          Do Zarazki o Wolandzie.
          Woland, którego miałam okazję niedawno tutaj poznać, z daleka wydawał się taki
          syntetyczny, ale "z bliska"... to barwny kalejdoskop szczegółów.
          Obecnia pokornie spycha się na peryferia, unika walki, „opuszcza lekcje”– cóż,
          dłużyły się, wywoływały nudę. Usunął się dobrowolnie w dal albo w cień.
          Jest „daleko, coraz dalej...”, przekroczył zasięg mojego widzenia; więc? Woland
          usunięty niespodziewanie (raczej nieoczekiwanie). Widzę to, co widzę: Cel Twój
          osiągnięty, Zarazko.
          To jakiś wewnętrzny paradoks: Woland, który niestrudzenie „bada próby, poddając
          je paraintelektualnej selekcji” teraz zznikaaaaaa... (?) Zaraz, zaraz...
          Zarazko, to jakaś wewnętrzna niekonsekwencja, a może taka tylko jego natura...
          Paradoks tkwi zapewne w strukturze wolandowego „bytuniebytu”.

          Olga.
          • zarazka Re: Olga - wysilek twoj marny 23.08.01, 10:31
            Gość portalu: Olga napisał(a):

            > Do Zarazki o Wolandzie

            boze, boze, boze...

            > Woland, którego miałam okazję niedawno tutaj poznać, z daleka wydawał się taki
            > syntetyczny, ale "z bliska"... to barwny kalejdoskop szczegółów.

            to chyba dobrze, co?

            > Obecnia pokornie spycha się na peryferia, unika walki (...), przekroczył zasięg
            mojego widzenia

            wydaje mi sie, ze nie ma problemu; rzeknij slowo, a sie objawi na wyciagniecie
            reki z roza

            > Widzę to, co widzę: Cel Twój osiągnięty, Zarazko

            polecam wizyte u okulisty

            > To jakiś wewnętrzny paradoks: Woland, który niestrudzenie „bada próby, poddając
            > je paraintelektualnej selekcji”

            przydalaby sie sie single 2 ze slownikiem; nie rozumiem co to
            jest "paraintelektualna selekcja"; brednie, czy mam cos z uszami?

            > Paradoks tkwi zapewne w strukturze wolandowego „bytuniebytu”.

            alez olgo, to cel, to wyzwanie, zglebic istote tego paradoksu

            ps.
            przepraszam, jesli bylem w ktoryms miejscu niemily
            • woland? no dobra, jestem 23.08.01, 10:57

              zarazka napisał(a):

              > Gość portalu: Olga napisał(a):
              >
              > > Do Zarazki o Wolandzie
              >
              > boze, boze, boze...
              Boże ?????? No co to się porobiło...

              >
              > > Woland, którego miałam okazję niedawno tutaj poznać, z daleka wydawał się
              > taki
              > > syntetyczny, ale "z bliska"... to barwny kalejdoskop szczegółów.
              >
              > to chyba dobrze, co?
              >
              > > Obecnia pokornie spycha się na peryferia, unika walki (...), przekroczył z
              > asięg
              > mojego widzenia
              >
              > wydaje mi sie, ze nie ma problemu; rzeknij slowo, a sie objawi na wyciagniecie
              > reki z roza

              prowokator

              >
              > > Widzę to, co widzę: Cel Twój osiągnięty, Zarazko
              >
              > polecam wizyte u okulisty
              >
              > > To jakiś wewnętrzny paradoks: Woland, który niestrudzenie bada prób
              > y, poddając
              > > je paraintelektualnej selekcji
              >
              > przydalaby sie sie single 2 ze slownikiem; nie rozumiem co to
              > jest "paraintelektualna selekcja"; brednie, czy mam cos z uszami?

              uszka masz ładne <podobno>, trza było jej hołdować, a nie rozpoczynać tan wštek. domniemywam, że czuje się zdradzona.

              >
              > > Paradoks tkwi zapewne w strukturze wolandowego bytuniebytu.
              >
              > alez olgo, to cel, to wyzwanie, zglebic istote tego paradoksu

              no proszę, z szatana degradacja do paradoksu...

              >
              > ps.
              > przepraszam, jesli bylem w ktoryms miejscu niemily

              nie ma sprawy, przywykłem i nawet polubiłem, to takie miłe, jak kto� o tobie niemiło pisze, a szczególnie gdy ten kto� jes niegłupi.
              Woland
              • zarazka Re: no dobra, jestem 23.08.01, 12:20
                woland? napisał(a):

                > uszka masz ładne <podobno>, trza było jej hołdować, a nie rozpoczynać tan
                wštek. domniemywam, że czuje się zdradzona.

                nie tylko uszka... ty ja na pewno pocieszysz

                > nie ma sprawy, przywykłem i nawet polubiłem, to takie miłe, jak kto� o tobie ni
                emiło pisze, a szczególnie gdy ten kto� jes niegłupi.

                woland to nie bylo do ciebie; za komplement nie dziekuje, bo mi zwisaja
                kalafiorem twoje komplementy
        • zarazka Re: Do Olgi egzegetki bez sarkazmu mowie 23.08.01, 10:07
          > Gość portalu: Olga napisał(a):
          > ...będzie częściej gościć. (radosc w domu - przyp.)

          czy czepic sie tej liny? hmmm... nadzieja, hmmm... nie chwal dnia przed...

          > ...bez komentarza, mogłoby to doprowadzić do długiego ciągu asocjacyjnego i
          jakże uboga stałaby się nasza rozmowa.

          uboga, ale serce ma zlote i nic to, ze paluszkami musi rozdzielac ziarnka piasku
          od ziaren maku

          > ...ha, ha...) to mnie ubawiłeś

          a tak, czasami jestem zabawny

          // Zarazko, z tego, co piszesz... (o wolandzie - przyp.)

          no coments...

          > ...hm, nie ma to jak umiar..., powiadasz: rozsądnie przyłożyć?

          nie chwalil bym tak umiaru bezkrytycznie; wielokrotnie umiar nie prowadzi do
          niczego dobrego, a przynajmniej do zadowolenia; powiadam ci

          ps.
          > Powiadasz, że o sympatii? Naprawdę, nie wiem kto o niej mówił... nie ja,
          Zarazko. Napisałam: „systematycznej” (korespondencji zagwarantować
          nie mogę), a nie: „sympatycznej”.

          at, czeski blad w czytaniu; no jasne, ze o sympatii mowy nie bylo;

          > OK, powiedz czego wystarczy: za dużo (...za mało?), za ostro, nijako, nie pora,
          nie teraz?

          zostawmy to na zywiol

          > O boże(!), prawdziwy, profesjonalny i jedyny jakiego znam -egzegeta!!! Fajnie,
          > świetnie, fantastycznie.

          napisalem w pewnym sensie

          pozdrawiam, czekam na cdn
      • zarazka Re: Czyż nie pora na dzień dobry? Jasne 23.08.01, 09:42
        Gość portalu: Olga napisał(a):

        >
        > Dzień dobry, Zarazko!
        > -tylko do Ciebie wedle życzenia.


        Dzien dobry Olgo
        wstajesz, kiedy ranne wstaja i podziw tym wstawaniem wzbudzasz moj nieklamany
        alez skad ten wyczuwalny sarkazm w twoim glosie?
    • Gość: Olga Do Wolanda???..., którego nie ma u licha, gdyż poszedł do cholery. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 07:12

      Walk(?)-over(?)?
      Wątpię, aby zabawa w odbijanego się powiodła, nie sądzę (szczerze mówiąc). No,
      chyba że miałeś na myśli inny wariant: chciałeś odbić Zarazkę... Zarazka nie
      jest chyba „przesadnym wampem” (z którym mógłbyś stworzyć duet) i jak sam mówi:
      nie jesteś w jego typie.
      Wolandowi na koniec:
      Jak donosi Zarazka Tobie się nieźle wiedzie(!), „laski piszczą a panowie
      podziwiają, bajki piszą”, zatem: niech ten stan się utrzyma, „prób udanych”,
      powodzenia..
      Trzymaj się na topie.

      Olga.
      • woland? Od Wolanda???..., którego nie ma, gdyż poszedł do cholery ɛ w jednym> 23.08.01, 09:44
        Na poczštek zaznaczam, że mnie tu nie ma i poniższe wypowiedzi prezentujš jedynie prawdopodobne wersje moich wypowiedzi, gdybym tu był. To tyle tytułem wyja�nień.

        Chciałbym stanowczo zaprotestować w swoim imieniu <a jak się domy�lam zapewne i drwala> przed swataniem mojej skromnej osoby <nawet czysto teoretycznie !!!> z zarazkš. To w złym gu�cie. A na domiar złego ja mam plastycznš wyobra�nię...

        Chciałbym także <tu pytanie do zarazki> dowiedzieć się gdzie te laski, bo co� ani widu, ani słychu. Co do bajki, to podobno piszš, ale ja jestem leniwy i jak w tytule nie ma, że do mnie to z rzadka czytam. Podobno miałem przej�cia z pasiastym kotkiem. Cóż taki rok, trzeba dorabiać na różne sposoby.

        Co do zniknięcia i kalejdoskopu. Jestem, kim jestem. Z pierwszy rzut oka wyjštkowo spokojny, na drugi wewnętrznie skłócony, a tak na prawdę sam nie wiem kim jestem. Dla chętnych polecam klasykę, czyli rezerwat, post przed DO Wolanda ex-a.

        Faktycznie jestem niekonsekwentny, ale do czasu. Jak mi się co� wyklaruje, to moja konsekwencja sięga zenitu i wykracza znacznie poza wspomniany wcze�niej rozsšdek.

        ad. do ad I Cieszę się, że się cieszysz i mam nadzieję, że inni też się cieszš.
        II <...> tyle Ci musi wystarczyć
        III proszę
        IV co� co mija i nie wróci

        No widzisz jaki jestem pełen sprzeczno�ci, aż się prosi powiedzieć "no prawie do zasiedlenia". Gdyby nie to, że mnie nie ma, to pewnie zaproponowałbym Ci przej�cie na maila...

        Woland <cały czas mnie nie ma oczywi�cie!>
    • Gość: Olga Dwa w jednym. Do Wolanda. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 07:23

      Woland?
      Co tutaj robisz? Jakoś wcześniej Cię nie zauważyłam...

      Napisałeś między innymi (zdaniami):
      I > cieszę się,
      > a zarazka zapwne cieszy się podwójnie

      ad.I
      Podsumujmy w biegu:
      1. Woland się cieszy.
      2. Zarazka się cieszy (jeśli to w ogóle prawda).

      Dla formy (nie jest mi obca) dorzucam punkt trzeci:

      3. Olga cieszy się potrójnie:)))


      II > do rutyny mi daleko, bliżej do nostalgii


      ad.II
      A jak wieczór? ...to w zasadzie pytanie do Drwala -oczywiście retoryczne, nie
      chciałabym usłyszeć jego odpowiedzi.


      III > dobre, naprawdę dobre! gratuluję!


      ad.III
      ...dziękuję, to miłe.


      IV > Miło, miłej, miłemu <co� mi sie kojarzy...>


      ad.IV
      ...nic mi się nie kojarzy.

      P.S.
      Tyle nostalgii w Tobie, Wolandzie „dwa w jednym”.

      Olga.
    • Gość: Olga Czyż nie pora? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 16:05

      Witaj Zarazko,

      gorzej chyba już być nie może..., kiedy będziesz to czytał jaśniej będzie na
      pewno. Powiem krótko i ogólnie, na początek: jest kontrastowo.


      Gość portalu: Olga napisał(a):
      > >Dzień dobry, Zarazko!
      > >-tylko do Ciebie wedle życzenia.

      Gość portalu: Zarazka napisał(a):
      > Dzien dobry Olgo
      > wstajesz, kiedy ranne wstaja

      Twoje twierdzenie kłóci się z faktami; anachronizm.

      > > i podziw tym wstawaniem wzbudzasz moj nieklamany

      ...zatem: i podziwu nie wzbudzam.

      > > alez skad ten wyczuwalny sarkazm w twoim glosie?

      Na ten zarzut, mówię szczerze:
      nie było sarkazmu ( -stety? nie-stety? ), nie wyczułeś sytuacji i to zapewne
      spotęgowało atak wszelkich zjadliwości, drwin i szyderstw skierowanych w moją
      stronę; ależ potrafisz być „miły”... Nie było tu ironii; bo niby gdzie została
      ta ironia wyróżniona? Gdzie? W moim przekonaniu: zarzut Twój irracjonalny...

      P.S.
      K`woli wyjaśnienia:
      nie obiecywałam sympatii, ale do zjadliwości, szyderstwa i wszelkich takich tam
      innych temu podobnych więcej mnie nie namawiaj, nie prowokuj.
      Oczywiście rozumiem, że i ja mogłam wcześniej powiedzieć za dużo i za ostro,
      nie ukrywam, to mi się zdarza. Nie bez przyczyny gdzieś tam wcześniej spytałam:
      za ostro? za dużo? nie w porę?, a Ty Zarazko na to: „zostawmy to na żywioł”. I
      masz babo placek... (dostaniesz za chwilę).

      cd. za moment...,a może jeszcze się rozmyślę ?

      Olga.
    • Gość: Olga Dezintegracja złudzeń / do Zarazki cd. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 16:23


      Dezintegracja zarazkowych „złudzeń”.

      Może in plus, może... in minus, ale nie w nieskończoność.


      Gość portalu: Olga napisał(a):
      > > Do Mistrza (w przedstawianiu czynów bez motywacji) - Zarazki (jednego,
      jedynego)

      Gość portalu: Zarazka napisał(a):
      > sarkazm moge sobie tlumaczyc dwojako, pokico tlumacze sobie in minus

      ...ja również.



      Będzie motto:
      „Rozum jesz, ciągi znasz, a cięgi dostajesz”.*1
      - parafrazuję Twój takst: „rozum jem, wiec rozumiem te ciagi”, kontekst dla
      przypomnienia:

      napisałam:
      > P.S.
      > > W ramach usprawiedliwienia, że dopiero dzisiaj: niestety, systematycznej
      > > korespondencji zagwarantować nie mogę, więc jeśli Ci to odpowiada, zrób
      coś,
      > > żeby moje odpowiedzi nie musiły być już taaak lakoniczne. Zapanował jakiś
      > > bezruch, na pewno rozumiesz sens struktury przyczyna-skutek. Wprawdzie,
      dzięki
      > > Tobie, istnieje tutaj już ciąg przyczyn i skutków, bo nic nie dzieje się
      bez
      > > przyczyny...

      odpowiedziałeś:
      > ps. na ps.
      > kto tu mowi o sympatii? zrobie oczywiscie co moge, choc nigdy nie mamy
      pewnosci,
      > co tak naprawde mozemy; rzecz polega na stalym przesuwaniu granicy
      wytzrymalosci,
      > coraz dalej od siebie, coraz dalej... rozum jem wiec rozumiem te ciagi

      Komentarz:
      zgodziliśmy się, że o sympatii mowy nie było, czeski błąd –ot, co...


      Przyp.:
      *1. przyp. dla Wolanda, który mógłby nie wiedzieć o co chodzi, bo sens
      przysłoniłyby kwadraciki lub inne krzaki; Wolandzie, czytaj motto tak:
      „Rozum jesz, ci( tutaj ma być:„a” z ogonkiem )gi znasz,
      a ci( tutaj: „e” z ogonkiem )gi dostajesz”.
      Liczę na jakąś doskonałą egzegezę, co by Zarazkę rozbawiła.


      Zarazko,
      ostrzegam, że charakter Twoich ostatnich “rozważań” sprowokował mnie dzisiaj
      do dość ostrej reakcji (jednak...) Wiedz, że przykrość mi uczyniłeś wielką, a i
      bez tego dzień wystarczająco podły...
      Zanim zacznę złościć się i wściekać ( na dobre i złe ) chcę powiedzieć, że nie
      przychodzi mi to wcale łatwo - wbrew temu, co sobie zapewne przekornie
      pomyślisz...
      Nie takiego ping-ponga na słowa oczekiwałam ( zdarza mi się mylić ); Zawiodłeś
      mnie bardzo i banał się ciśnie, jednak się powstrzymam... Jest wiele środków
      wyrazu, to wiesz, na pewno... -nie kończę, bo ufam, że wiesz o co chodzi...
      Rozumiem ironię, krytykę... etc., ale nie rozumiem braku obiektywizmu i braku
      wyobraźni z Twojej strony. Twoje oceny sytuacji pochopne. Dzisiaj zrozumiałam
      żeś egzegetą tylko w pewnym sensie...
      Wybacz mą szczerość, ale to, co robisz, to jakaś bufonada, po prostu. Nie
      potrafisz zająć krytycznego dystansu wobec samego siebie (?!), stąd mój głos
      oddany na Wolanda -Woland emanuje dużo większą skromnością. Nie znam Was za
      dobrze ( i wcale nie proszę o podsumowania ), nie mam też pełnego obrazu tego,
      co się tutaj (ogólnie) dzieje, więc w swych opiniach mylić się mogę, ale...
      jedną rzecz ( jeszcze ) z przekonaniem chcę powiedzieć (powtórzyć): przykro mi
      po stokroć jeśli czynię Ci przykrość ( a czynię ), gdyż to wbrew temu co
      przekornie myślisz nie jest w moim stylu.

      A propos „widzę”:
      Widzę (!) i to bardzo wyraźnie ( gdybyś nadal miał wątpliwości i chciał
      wypychnąć mnie do okulisty), że nie rozumiemy się totalnie i faktycznie...; nie
      będę wysuwać pochopnych, dalej idących wniosków, byłyby bezpodstawne.

      Przykro mi bardzo, przykro mi znowu...; myślałam, że doprowadzi to wszystko do
      innch stanów rzeczy, a przecież wiem, bo z każdym dniem utwierdzam się w
      przekonaniu, że: „życie jest ciągłym budzeniem się z wszelkich snów, jakim się
      kiedykolwiek oddawaliśmy, bezustanną dezintegracją złudzeń, które wciąż z
      uporem odtwarzamy tylko po to, by znów zobaczyć, jak gruchoczą je kolejne
      okresy życia.” Wiem, zbyt dobrze o tym wiem ( „cudzysłowię”, nie mogłam się
      powstrzymać ).

      Sporo napięcia między nami ( i nie czepiaj się „napięcia”, proszę... ), ale to
      poniękąd i dobrze, bo spodziewałam się monotonnej stagnacji – ot, ironia losu.




      > > Tytułem wstępu:
      > > w przestrzeni „wokół nas” rozgrywają się rozmaite sprawy, wątki... ; liczą
      się
      > > tylko te, które nas osobiście dotyczą (choć pewności nie mam).


      > My Mistrz (jeden, jedyny)


      Z całą pewnością: za dużo powiedziane, Mistrzu („jeden w swoim rodzaju
      jedyny”). Majstersztyk to to nie jest. W przyszłości więcej więcej
      refleksji... , a mniej nonszalancji, bezceremonialności, lekceważenia i
      arogancji... itp., itd. ... oczywiście cały ciąg asocjacji...


      > zgadzamy sie z tym sadem bozym (z pewna doza pewnosci,
      > choc pewnosci nie mam co do dozy)


      ... winno być: „choć wyczucia nie mam, co do dozy”.



      Zarazko,
      tutaj muszę poczynić pewną istotną uwagę, otóż:
      zagadnienia przyczyny i inne istotne egzystencjalne kwestie, rozważę następnym
      razem; obiecuję wrócić do tematu -z wielką chęcią, nawet i w dokładnym
      kontekście (przecież fiolzofia rozprawia się doskonale z paradoksami,
      nieprawdaż?). Jednak dzisiaj taka zmiana tematu/klimatu wpłynęła by
      niekorzystnie na moje operacje myślowe, bo filozofia ma ciut inny od nich
      charakter. Zatem, powiem przeto, że postawiony przez Ciebie problem ciągłości
      czy też nieciągłości ma swoje niedociągłości; A propos, może nawet limeryk
      będzie, kto wie...


      Teraz do rzeczy...


      Spytałam razu pewnego:
      > >...a gdyby tak zamieszać w tych Twoich parach?


      Ty odpowiedziałeś:
      > mieszanie w parach-oparach bywa niebezpieczne (wiedzialby doskonale o tym
      woland,
      gdyby byl czartem, a nie czortem)

      ...ja mieszam dalej...
      > > tajemnica – zabawa (ergo: wszystko możesz)

      i nagle zarzucasz mi jakieś poważne braki:
      > luka w wyksztalceniu

      Wygenerowałeś błąd, Zarazko (!) i po chwili stwierdzasz:

      > zabawa, karnawalizacja swiata to oczywiscie przekraczanie
      > ram swiata oficjalnego, powaznego, ale takze w pewnych ramach i wedlug
      pewnych
      > zastanych regul (patrz M. Bachtin; J. Huizinga)

      Twój punkt widzenia, błędny. Chodziło mi głównie o pokazanie konsekwencji jakie
      jawią się wyraźnie (!) jeśli przyrównać do siebie ową zabawę i tajemnicę (tzn.:
      połączyć w parę). Wniosek: postawienie znaku równości między jednym a drugim
      pojęciem nie generuje w żaden sposób mojego sposobu myślenia, mojego
      światopoglądu itd. - inne miałam tutaj intencje. Cóż..., słowo nie zawsze (tak
      dosłownie) równa się: „głos i reprezenatacja” tego, który je wypowiada; możesz
      uwierzyć na słowo, ale oczywiście nie musisz...

      Swoją drogą, ładne moralizatorstwo: zacieranie granic, przekarczanie ram, czyli
      stosunki między karnawałem a sprawami poważnymi i oficjalnymi to relacja dwóch
      odmiennych systemów „w pewnych ramach i wg. reguł”; świetnie, bardzo mnie to
      cieszy, że są jakieś reguły i zasady.
      Książki sprawdzę dokladniej, przy okazji; uczynię z nich niebawem obiekty
      moich osobistych eksploracji.
      Teraz nasuwa mi się pytanie: czyż zabawa, karnawalizacja świata nie wytycza
      (również) owych wspomnianych granic? czyż karnawał często nie parodiuje pewnych
      uznanych i oficjalnch hierarchii?


      > "rozwiazanie egzegezy" = maslane maslo

      ...raczej majonez (sos używany do zimnych potraw).
      Miało być: „rozwiązanie zagadki”, ale nie było... -ot, drobna pomyłka.
      Cóż, rozwiązanie zagadki praktycznie nieużyteczne.


      > > Para ostatnia:
      > > zabawa - nie mogę
      > > I to rozumiem! Zatem zdradź mi tajemnicę, a pobawimy się innym razem
      > > (skoro teraz nie możesz).

      > moze sie pobawimy innym razem, moze nie, czas pokaze

      Wedle mojej teorii („prawdopodobieństwa”) wydaje się najbardziej prawdopodobne,
      że nie... (ze względu na długofalowe konsekwencje).
      T
      • Gość: Olga Re: Dezintegracja złudzeń / do Zarazki cd.2 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 16:32
        ...cd.2

        Twojej teorii nie znam. Chętnie wysłucham.


        > > ...a szkoda, bo te ćwiczenia statystyczno-poznawczo-przyrodnicze winny mieć
        > > ograniczoną ciągłość; powinieneś być (może) co nieco i jeszcze trochę
        bardziej
        > > zhumanizowany, Zarazko. Woland pisze o jakiejś ilości danej mu przez
        > > doświadczenie, przekraczającej dokładne rachuby – myślę, że i głębszą
        analizę,
        > > mógłbyś pomóc koledze zrozumieć co nieco.

        > jestem wystarczajaco zhumanizowany;

        ...a mnie cechuje głęboki humanizm.

        > wlasnie cwiczenia statystyczne mnie nuza;

        Nie wiesz nawet jak bardzo mnie to cieszy.

        > "woland pisze...": pisac mozna co komu slina na jezyk przyniesie; nie musze
        mu pomagac, wystarczy, ze ty mu pomagasz

        ...i to Cię boli?



        > >...mogę? OK, dajesz słowo... -już chyba rozumiem „wespół w zespół”?
        To chyba nieprawda...

        > boze, to banalne co mowisz, sprawiasz mi przykrosc, tak waskim spojrzeniem na
        sprawe; pewnie, ze nieprawda, nie umialbym sobie tego nawet wyobrazic

        I tutaj stwierdzam, że mnie zaskakujesz. Faktycznie, napisałam bez
        sensu /przepraszam czasami wkrada się jakiś politowania godny banał, a czasami
        trzeba/, ale nie bez przyczyny, wszystko przez ten rezerwat i waszą w nim
        ekshibicję /i nawet nie chcę cytować, uwierz choć raz; zatem: zostawmy już ten
        temat, nie dokonujmy zbędnych ekspertyz (?)/.


        > > pozdrawiam

        > ja takze

        > >...z nadzieją na ciągłość (czasu i przestrzeni)

        > z nadzieja na ciaglosc czasu, ale nie przestrzeni


        Z nadzieją na ciągłość czasu i przestrzeni;
        wytłumaczę to gdzieś dalej... bo dzisiaj piszę poważny ekskurs.


        Olga.

    • Gość: Olga Wysiłek mój marny. Zarazka nie widzi, nie słyszy... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 16:39


      > > Woland, którego miałam okazję niedawno tutaj poznać, z daleka wydawał się
      taki
      > > syntetyczny, ale "z bliska"... to barwny kalejdoskop szczegółów.

      > to chyba dobrze, co?

      ...a właśnie, że źle.
      Magma i schizofrenia...
      Oświadzczm, że: od tej pory „2w1” zostawiam bez dalszych komentarzy.


      > > Obecnia pokornie spycha się na peryferia, unika walki (...), przekroczył
      zasięg
      mojego widzenia

      Nie widzę go na horyzoncie, spotykam tylko na pewnej „intelektualnej
      prowincji”, na której wszystkim nam zdarza się bywać, niestety.



      > > Widzę to, co widzę: Cel Twój osiągnięty, Zarazko

      ...skoro do tej pory nie zobaczyłeś to już nie zobaczysz. Z wyprzedzeniem już
      wiem, że masz też problemy z uszami, więc krzyknę: JEŚLI NIE JESTEŚ W STANIE NA
      PIERWSZY RZUT OKA WIELE WYJAŚNIĆ (znaczy: zobaczyć) SAM MUSISZ IŚĆ DO OKULISTY!


      > polecam wizyte u okulisty

      Ja widzę doskonale!

      > > To jakiś wewnętrzny paradoks: Woland, który niestrudzenie „bada próby,
      > > poddając je paraintelektualnej selekcji”

      > przydalaby sie sie single 2 ze slownikiem;

      Zarazko, na litość boską, przestań eksplorować ten nieszczęsny pomysł
      z „singlowymi słownikami”, toż to wierutna bzdura istny encyklopedyzm; zostawmy
      Single2 i jej elukubracje. Single przydałaby się bez słownika, mogłaby wspierać
      dobrym słowem, otaczać szczególnymi względami swojego rycerza, no nie?


      > nie rozumiem co to jest "paraintelektualna selekcja";
      > brednie, czy mam cos z uszami?

      Już mnie gardło boli, a tutaj znowu krzyknąć trzeba: I NA DODATEK MASZ COŚ Z
      USZAMI (!) CYTOWAŁAM WOLANDA, WIĘC JEGO SPYTAJ(!) o te urocze brednie ujęte
      wyżej w cudzysłowie...

      (• Re: Do dwóch egzegetów. 22-08-2001; Woland napisał: statystyka nie kłamie,
      kiedy próba jest odpowiednio duża. W zwišzku z tym, że badana próba była
      poddana wstępnej paraintelektualnej selekcji, nie musi ona wynosić akurat 1127
      dorosłych mieszkańców naszego kraju. )

      > > Paradoks tkwi zapewne w strukturze wolandowego „bytuniebytu”.

      > alez olgo, to cel, to wyzwanie, zglebic istote tego paradoksu

      Nie tylko tego, życie roi się od paradoksów, np.: Ty, Zarazko, zachowujesz się
      wbrew rozsądkowi, wbrew własnemu dobru (wiedzialeś, że cięgi zbierzesz) i ciesz
      mnie to, tylko o tyle, o ile można uznać, że paradoks jest przeciwieństwem
      stagnacji jaka mogła tutaj zapanować.


      > ps.
      > przepraszam, jesli bylem w ktoryms miejscu niemily

      ...WE WSZYSTKICH MIEJSCACH PRZESTRZENI ZAJĘTEJ PRZEZ TWOJE SŁOWA -ochrypłam
      przez Ciebie na dobre - właśnie ta przestrzeń (k`woli wyjaśnienia), jak na
      razie, ma swoją ciągłość, nie mówiłam tutaj o przestrzeni życiowej ani żadnej
      innej wspólnej przestrzeni –mówię upraszczając, gdybyś mnie znowu na opak
      zrozumiał...

      P.S.
      Czy przepraszam?
      Przepraszam, bo coraz większą dynamikę ma to nasze zderzenie...


      Pozdrawiam.

      Olga /z emocją, a czasami bez.../
    • Gość: Olga Do Zarazki, również bez sarkazmu... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 16:49


      Do Zarazki,
      przez którego zawaliłam wszystko, co miałam najpilniejszego do zrobienia, mówię
      jeszcze:

      > > Gość portalu: Olga napisał(a):
      > > ...będzie częściej gościć. (radosc w domu - przyp.)

      > czy czepic sie tej liny? hmmm... nadzieja, hmmm... nie chwal dnia przed...
      > czy czepic sie tej liny?

      Liny? Spaliłeś mosty.

      > > ...bez komentarza, mogłoby to doprowadzić do długiego ciągu asocjacyjnego i
      jakże uboga stałaby się nasza rozmowa.

      > uboga, ale serce ma zlote i nic to, ze paluszkami musi rozdzielac ziarnka
      piasku
      od ziaren maku

      ...???


      > > ...ha, ha...) to mnie ubawiłeś

      > a tak, czasami jestem zabawny

      A tak trudno mi w to uwierzyć...


      > >...hm, nie ma to jak umiar..., powiadasz: rozsądnie przyłożyć?

      > nie chwalil bym tak umiaru bezkrytycznie; wielokrotnie umiar nie prowadzi do
      > niczego dobrego, a przynajmniej do zadowolenia; powiadam ci

      Wiem to.
      Filozofia umiaru nie we wszystkim dobra; czystego hedonizmu nie chwaliła bym
      jednak...


      > > ps.
      > > Powiadasz, że o sympatii? Naprawdę, nie wiem kto o niej mówił... nie ja,
      > > Zarazko. Napisałam: „systematycznej” (korespondencji zagwarantować
      > > nie mogę), a nie: „sympatycznej”.

      > at, czeski blad w czytaniu; no jasne, ze o sympatii mowy nie bylo;

      Nie będę się spierać, czy czeski błąd czy freudowska pomyłka...


      > (...)prawdziwy, profesjonalny i jedyny jakiego znam -egzegeta!!! (...)

      > napisalem w pewnym sensie

      ...świetnie zrozumiałam, zinterpretowałam nawet.


      > pozdrawiam, czekam na cdn

      ...cd. nastąpił,
      a dalej „czas pokaże...”


      Olga /bez pasji, sarkazmu i innych takich tam...; słowo to słowo).
    • Gość: Olga No dobra; do Wolanda i Zarazki. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 16:51


      Do czorta, na początek (bo jeszcze nic nie było).


      Woland? napisał(a):
      > > uszka masz ładne <podobno>, trza było jej hołdować, a nie rozpoczynać tan
      wštek.

      „...jej hołdować”??? Nie żartuj, Wolandzie.

      > > domniemywam, że czuje się zdradzona.

      Zdradzona?!?!? Zdradzona to nie ja jestem (!); ja jestem zawiedziona negatywnym
      nastawieniem podłego Zarazki, a jednocześnie zachwycona siłą wszelkich
      paradoksów; najgorsze jest to, że nie potrafię, a może... jeszcze w tej chwili
      nie chcę - nabrać dystansu do całej tej sytuacji i powielam właśnie zarazkowy
      sposób działania –z pełną świadomością i premedytacją, bez miłosierdzia bożego,
      bo w myśl „zasady”, której nie znoszę: każdemu co jemu należne (!).



      Zarazka napisał(a):
      > nie tylko uszka...

      Zarazko,
      miałeś na myśli: ...i oczka?

      > ty ja na pewno pocieszysz

      Wcale nie oczekuję pocieszenia (!). Błąd niewybaczalny, karygodny...


      Olga.
      • woland? Nowa gwiazda na niebie ! 28.08.01, 17:15
        No, no, no !!!
        Toż to diablica wcielona. Ogniem żywym powsiech daje równo. Oj zarazko, zarazko, ja to chyba podkulę ogon, bo co� mi moja intuicja mówi, że ona nie z ziemskiej gliny lepiona. Bliżej jej do Ateny niż do Afrodyty. Prędzej mi przyjdzie hymn pochwalny usłyszeć od Ciebie zarazko, nisz tę diablicę wcielonš przegadać. Oj zarazko, zarazko porzuć kopię, nie z wiatrakami Ci zmagać się teraz przyjdzie, nie z Wolandem<nieWolandem> co to niby jest, a go ni ma, paraintelektualistš od siedmiu bole�ci.., o nie! Nowa gwiazda na niebie! I to jaka! Dociekliwa, jštrzšca, pozbawiajšca złudzeń, rozwlekle wyja�niajšca, filozoficzna i tajemnicza.

        Gdzie mi do niej, słoma z butów wystaje. Ogórki kiszone je�ć i kiełubacho zagryzać. Idę do drwala. Nawalę się to mi przejdzie.
        Woland
        • Gość: Olga Kompozycja ma się nijak do całości, ale jest pięknie naszkicowana... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 23:10


          Wolandzie,
          staksowałeś wszystko, co napisałam, swym chłodnym okiem i zrównoważonym
          umysłem; oszacowałeś, rzec by można, nieskonczenie wiele kombinacji i działań,
          niewyczerpany materiał możliwości... W Twojej analizie wszystko wychodzi na
          jaw, posiada swoje właściwości, emanuje zdwojoną siłą, rezonuje, zyskuje nowe
          dla mnie odcienie, a wszystko tak połączone, że ewentualne niedopasowanie
          koloru do kształtu, a dosłownie mówiąc, opisu do mojego charakteru jest nawet
          dla mnie zaskakująco ambiwalentne, a co najistotniejsze nic tutaj z pozoru nie
          jest odczuwane jako brak harmonii poszczególnych elementów, wprost
          przeciwnie... pełna harmonia. Nie będę, więc polemizować, zgadzać się czy nie
          zgadzać...
          Dziękuję; wspominam ze wzruszeniem...
          Dobranoc.

          Olga.

    • Gość: Olga Do Wolanda, gdyby nagle... zjawił się tutaj. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 16:59
      Witaj Wolandzie.

      > Chciałbym stanowczo zaprotestować w swoim imieniu <a jak się domy�lam zapewne
      i drwala> przed swatani
      > em mojej skromnej osoby <nawet czysto teoretycznie !!!> z zarazkš. To w złym
      gu�cie.
      > A na domiar złeg o ja mam plastycznš wyobra�nię...

      ...ja również, więc nie trzeba było wypisywać bredni w rezerwacie, o swataniu
      mowy nie było; co do reszty: „gustibus not discutandum” lub jak wolisz „memento
      mori”.


      > Co do zniknięcia i kalejdoskopu. Jestem, kim jestem.

      Radzę dokonać bardziej szczegółowego samokreślenia, do własnych celów; spojrzeć
      głębiej, może np.: endoskopia wystarczy?

      Na pierwsz rzut oka widać w Twojej psychice poważny wewnętrzny rozłam („dwa w
      jednym”), może warto zatem pokusić się o próbę zespolenia owych części,
      Wolandzie?! Przecież „sam nie wiesz (już?, przyp.) kim jesteś”.


      > Dla chętnych polecam klasykę,
      > czyli rezerwat, post przed DO Wolanda ex-a.

      ...„exa” nie czytałam..., znam lepszą klasykę.


      > No widzisz jaki jestem pełen sprzeczno�ci

      To prawda, zauważyłam to już wcześniej.


      > aż się prosi powiedzieć "no prawie do zasiedlenia".

      Entuzjasto! A kto Ci naopowiadał, że ja chcę się przesiedlać?!


      > Gdyby nie to, że mnie nie ma, to pewnie zaproponowałbym Ci przej�cie na
      maila...

      Dobrze, że nie proponujesz, musiała bym odmówić...; to, co robię to czysty
      nepotyzm.


      Pozdr.
      Olga.
      • woland? Re: Do Wolanda, gdyby nagle... zjawił się tutaj. 28.08.01, 17:29

        Gość portalu: Olga napisał(a):

        > Witaj Wolandzie.
        >
        > > Chciałbym stanowczo zaprotestować w swoim imieniu <a jak się domy�lam z
        > apewne
        > i drwala> przed swatani
        > > em mojej skromnej osoby <nawet czysto teoretycznie !!!> z zarazkš. T
        > o w złym
        > gu�cie.
        > > A na domiar złeg o ja mam plastycznš wyobra�nię...
        >
        > ...ja również, więc nie trzeba było wypisywać bredni w rezerwacie, o swataniu
        > mowy nie było; co do reszty: gustibus not

        est

        discutandum lub jak wol
        > isz memento
        > mori.
        nie ja jeden


        >
        >
        > > Co do zniknięcia i kalejdoskopu. Jestem, kim jestem.
        >
        > Radzę dokonać bardziej szczegółowego samokreślenia, do własnych celów; spojrzeć
        >
        > głębiej, może np.: endoskopia wystarczy?
        >
        > Na pierwsz rzut oka widać w Twojej psychice poważny wewnętrzny rozłam (d
        > wa w
        > jednym), może warto zatem pokusić się o próbę zespolenia owych części,
        > Wolandzie?! Przecież sam nie wiesz (już?, przyp.) kim jesteś.

        motylem jestem

        >
        >
        > > Dla chętnych polecam klasykę,
        > > czyli rezerwat, post przed DO Wolanda ex-a.
        >
        > ...exa nie czytałam..., znam lepszą klasykę.

        to po co tyle rozprawiasz o tym wszystkim - brak konsekwencji

        >
        >
        > > No widzisz jaki jestem pełen sprzeczno�ci
        >
        > To prawda, zauważyłam to już wcześniej.
        >
        >
        > > aż się prosi powiedzieć "no prawie do zasiedlenia".
        >
        > Entuzjasto! A kto Ci naopowiadał, że ja chcę się przesiedlać?!

        gratuluję z całego serca! Żyjczie długo i szczę�liwie. Amen.

        >
        >
        > > Gdyby nie to, że mnie nie ma, to pewnie zaproponowałbym Ci przej�cie na
        > maila...
        >
        > Dobrze, że nie proponujesz, musiała bym odmówić...; to, co robię to czysty
        > nepotyzm.
        >

        A kto Twym krewnym, bo nie ja ?

        >
        > Pozdr.
        Prozd.


        > Olga.

        • Gość: Olga Do Motyla, gdyby nagle przyfrunął... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 23:27

          Do Wolanda? vel Motyla,
          komentarz będzie krótki.


          Woland napisał:
          > motylem jestem

          Cóż, koniec wieńczy dzieło, c`est la vie!


          > > Dla chętnych polecam klasykę,
          > > > czyli rezerwat, post przed DO Wolanda ex-a.

          > > ...-exa nie czytałam..., znam lepszą klasykę.

          > to po co tyle rozprawiasz o tym wszystkim - brak konsekwencji

          Nie ma tutaj braku konsekwencji, nietsety. Myślałm, że chodzi o jakiś inny
          wątek, ale teraz widzę, że chodzi o ów rezerwt do którego obiecałam myślami już
          nie wracać.


          > > > No widzisz jaki jestem pełen sprzeczno�ci

          > > To prawda, zauważyłam to już wcześniej.

          > > > aż się prosi powiedzieć "no prawie do zasiedlenia".

          > Entuzjasto! A kto Ci naopowiadał, że ja chcę się przesiedlać?!

          gratuluję z całego serca! Żyjczie długo i szczę�liwie. Amen.

          Żyjcie?! To chyba przeintrpretowane (?!) i nie tylko to..., ale gdyby życzenie
          szczęścia itd. miały być adresowane do każdego oddzielnie, to ja za swoje
          serdecznie dziękuję. Amen, vice versa.


          > > > Gdyby nie to, że mnie nie ma, to pewnie zaproponowałbym Ci przej�cie na
          > > > maila...

          > > Dobrze, że nie proponujesz, musiała bym odmówić...; to, co robię to czysty
          > > nepotyzm.

          > A kto Twym krewnym, bo nie ja ?

          Zgadza się, nie Ty... Wolandzie ja Cię tylko czasami popieram, co nie znaczy,
          że jestem Twoją „fanką”, jak wydedukował ostatnio Zarazka.


          Olga.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka