Gość: arika
IP: *.cable.wanadoo.nl
20.04.04, 21:02
to tytul jednej z piosenek na ostatniej plycie pani Ewy Bem,ale nie o to
chodzi...
jestem od jakiegos czasu rozczarowana tym, co sie dzieje wokol nas. Wirzylam,
ze istnieja nadal tak wazne i wielkie wartosci w zyciu, jak oddanie,
zaangazowanie, monogamia, wiernosc, tradycyjnosc, szacunek, zaufanie i
zapewne jeszcze kilka innych, ktore sa zanikajacymi jak sie okazuje we
wspolczesnym swiecie. Teraz jest moda na niezaleznosc, innosc, wolnosc
seksualna, wyszukany i inny seks, na zwiazki bez malzenstwa, na dzieci bez
tatusiow z niezaleznymi zawodowo mamusiami, robiacymi zawrotna kariere. No
albo jeszcze gorzej, niezaleznych ludzi pod kazdym wzgledem! czyli zapomnijmy
o dzieciach, rodzinie, domu, cieple, serdecznosci... oddajmy sie temu
slodkiemu szalenstwu zycia, tej beztrosce, gdzie nie musimy uwazac na niczyje
uczucia, nastroje, humory. Gdzie mozna sie po prostu odwrocic i zapomniec, a
na drugi dzien "zakochac" sie w kims innym, bo w obecnych czasach
slowo "kocham" bardzo stracilo chyba na swojej wadze. Teraz mozna kazdemu
powiedziec "kocham Cie" i nie ponosic tego zadnych konsekwencji. Ta moda na
niepisana wolnosc, zwiazki niezalezne... Czy nikt juz nie potrzebuje oddawac
sie tylko jednej osobie i czerpac z tego przyjemnosc? Czy ten ped
wspolczesnego swiata tak zagubil nasze glowy, ze prawdziwa milosc i uczucie
nie maja miejsca na tym swiecie? Liczy sie tylko ilosc osob poznanych via
net, ilosc ciekawych kobiet lub facetow na liscie gg i te dyskretnie ukrywane
przed swoim partnerem rozmowy erotyczne. Po co? Czy nie nie warto juz dbac o
siebie nawzajem? szukac sposobow, okazji, aby powiedziec sobie ponownie czule
i tajemniczo "kocham Cie"? podniecac sie w kolejny ciekawy sposob i czerpac
radosc, ze to robi sie to z ta, jedyna, wyjatkowa, oddana osoba? NIE. Latwiej
przeciez poznac, zaczepic pierwsza lepsza ciekawa osobke na necie i
powzruszac sie chociazby tylko piszac do siebie czule slowka. Ponakrecac sie
troche, a jak sie znudzi, zaczac wszystko od nowa. Po co zatem partner, zona,
maz?... Chyba mijam sie z obecna epoka i nie jest mi z tym dobrze, ale jakos
nie umiem sie wtopic w ta nowoczesna milosc... Mam tylko wielka nadzieje, ze
jednak sa jeszcze na swiecie tradycjonalisci, dla ktorych wazne sa prawdziwe
uczucia i prawdziwe oddanie, jedna, jedyna i wyjatkowa osoba, bez
zbednych "dopalaczy". Wierze, ze ktos taki jeszcze jest na tym swiecie. A
wiara czasem czyni cuda...