Dodaj do ulubionych

O martwieniu sie

12.05.04, 15:14
Dlaczego ja sie zawsze tak o wszystko martwie? I wszystkim przejmuje?
Czy mozna sie nauczyc wiekszego dystansu do wszystkiego?
Ja strasznie przezywam problemy moich bliskich, ktore sa ICH problemami i oni
sami musza je rozwiazac... Aha, i zawsze bagatelizuje swoje problemy.
Mozna to zmienic?
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: O martwieniu sie 12.05.04, 15:15
      Aariel, nie można mam dokładnie tak samo.
      A najśmieszniejsze, że oprócz dwóch osób na świecie pewnie nikt tak się nie
      martwi o mnie.
      • aariel Re: O martwieniu sie 12.05.04, 15:17
        chiara76 napisała:

        > Aariel, nie można mam dokładnie tak samo.

        No to witaj w kubie ;)

        > A najśmieszniejsze, że oprócz dwóch osób na świecie pewnie nikt tak się nie
        > martwi o mnie.

        Hmmm... o tym nie pomyslalam, ale u mnie tez tak chyba jest.........
        • _waterfall_ Re: O martwieniu sie 12.05.04, 15:18
          u mnie to samo!

          Aariel napisze pozniej -bo teraz jestem goscinnie u mamy a w domu netu nie
          mialam:(orki
          • _waterfall_ Re: O martwieniu sie 12.05.04, 15:19
            SORKI:))))))
          • aariel Re: O martwieniu sie 12.05.04, 15:19
            _waterfall_ napisała:

            > u mnie to samo!
            >
            > Aariel napisze pozniej -bo teraz jestem goscinnie u mamy a w domu netu nie
            > mialam:(orki

            Ok, nie ma sprawy :)
            WLasciwie to ja powinnam odpisac i zaraz to chyba uczynie :)
            • _waterfall_ Re: O martwieniu sie 12.05.04, 15:23
              hehe dzieki-ja nie wiem cy odpisalas czy nie bo nie umiem tu wejsc na konto:(
              a ja zakonczylam maila szybko bo burza szla:(
              prosilam wszystkich by wzieli i wylaczyli kompy bo netu nie bedzie-a oni nieee!
              no i nie ma netu!
    • asia_22 Re: O martwieniu sie 12.05.04, 15:25
      Jakbym słyszała samą siebie...Też nieraz się nad tym zastanawiałam,dlaczego tak
      jest.Może my-kobiety tak mamy,że problemy naszych bliskich są naszymi
      problemami?? Wiecie,że ja czasami nie mogłam spać w nocy,bo szukałam rozwiązań
      na CUDZE KŁOPOTY..Ehhh,żeby tak mną ktoś sie tak przejmował...
      • aariel Re: O martwieniu sie 12.05.04, 15:26
        asia_22 napisała:

        > Może my-kobiety tak mamy,że problemy naszych bliskich są naszymi
        > problemami??

        Chyba nie. Znam wiele kobiet, ktore sa bardzo beztroskie. I im zazdroszcze ;)
    • tsun_am Re: O martwieniu sie 12.05.04, 15:46
      Aariel, o ile zalecam nieprzejmowanie się cudzymi problemami(co nie jest do
      końca możliwe, pamiętam co przeżywałam jak dowiedziałam się o ślubie mojego
      brata:), to NIE POLECAM przejmowanie się swoimi problemami, bardziej niż to
      jest konieczne. Myślę, że chciałabym - tak jak Ty, zbagatelizować problemy,
      zwłaszcza te, które na to zasługują. Tymczasem mi urastają do wielkich spraw
      niepozwalających iść dalej.
    • apawlak1 Re: O martwieniu sie 12.05.04, 16:06
      Och, aariel, jakbym siebie slyszala. Martwienie sie to moje glowne zajecie... .
      I pesymizm. I wyolbrzymianie wszystkiego! Ciezko, oj ciezko, zyc ze mna.
      Ostatnio zyskalam nową ksywke: maruda...
    • m-gosia Re: O martwieniu sie 12.05.04, 18:36
      Ja mam podobnie, z tym że ostatnio co raz bardziej przejmuję się sprawami swojej
      firmy i to mnie dopiero wkurza!!! Niestety chyba już mam taką naturę, że lubiąc
      nie lubiąc czasem całymi dniami zadręczam się problemami innych:(O ile to może
      jeszcze być z korzyścią dla znajomych, to zdecydowanie muszę nauczyć się zamykać
      drzwi w pracy nie myśląc o niej do następnego dnia....ehh. Takie są kobiety (tak
      powiedziałby mój m.:D)
    • malen_a Re: O martwieniu sie 12.05.04, 19:02
      aariel napisała:

      > Dlaczego ja sie zawsze tak o wszystko martwie? I wszystkim przejmuje?
      > Czy mozna sie nauczyc wiekszego dystansu do wszystkiego?
      > Ja strasznie przezywam problemy moich bliskich, ktore sa ICH problemami i oni
      > sami musza je rozwiazac... Aha, i zawsze bagatelizuje swoje problemy.
      > Mozna to zmienic?

      to tylko znaczy, ze masz bardzo dobre serce:)
      nie zmieniaj tego :)))
    • cathe81 Re: O martwieniu sie 12.05.04, 19:29
      zycie jest brutalne.. i kiedys z pewnoscia twoje podejscie do niego sie zmieni:)
      • wakarpl Re: O martwieniu sie 13.05.04, 08:54
        Generalnie jestem optymista, chco czesto przewiduje wszystko w czarnych
        kolorach, oczekujac, ze ktos zaprzeczy, zrestz ajak sie nastawisz na cos zlego,
        a wyjdzie lepeij to bardziej sie cieszysz, niz jak nastawisz sie ze cos Ci sie
        uda, a bedzie klops:)
        • skay5 Re: O martwieniu sie 13.05.04, 09:18
          ojej ten watek juz dawno miałam załozyć...ja non stop kolor czymś się martwię,
          że jest tego sporo dlatego własnie...
          Martwię się nawet tym, że czas leci tak szybko, że juz nieługo bedziemy
          starzy...a bardziej tym,że mama i tata kiedyś odejdą-tym chyba najbardziej!
          A w ogóle ,że tego czy tego nie zrobiłam...
          A ostatnio to nawet tym,że się za dużo martwie! ,że życie mi przez to ucieka!
          Ale inaczej nie potrafię...
          • kasienka80 jestem inna !!! :-)) 13.05.04, 09:35
            Mialam sie nie wypowiadac, bo znowu sie poczuje inna :-))
            Ja generalnie jestem luzak...tzn kiedy trzeba sie martwie, czasem lapie doly
            (wtedy wam sie wyzalam i wyplakuje i przyjaciolom w mailach rozpaczliwych) ale
            generalnie sie niczym nie martwie- co ma byc i tak bedzie. Zawsze robie
            wszystko, zeby pomoc szczesciu, a jesli nie wychodzi? tzn ze nie bylo mi
            pisane :-)))
            • chiara76 Re: jestem inna !!! :-)) 13.05.04, 09:37
              Kasieńka, to ja zawsze mam inną opinię haha:)
              a poza tym właśnie bardzo dobrze, że tak masz, mniej stresu dla Twojego
              serducha i ogólnie pozytywniej...jak ja bym tak chciała.
    • beauty_baby Re: O martwieniu sie 13.05.04, 09:50
      U mnie jest tak, ze sie martwie o swoich bliskich, tzn. jak np. rodzice albo A.
      albo moj brat gdziues np. wyjezdzaja to ja sie strasznie martwie , zeby
      szczesliwie dojechali. Zasze musza mi dzwonic, ze juz sa na miejscu. Martwie
      sie tez o ich zdrowie.
      A innymi rzeczami staam sie nie przejmowac bo uwazam, ze dopoki jestem zdrowa i
      mam bliskich to ze wszystkim sobie poradze. Szkoda zycia na przejmowanie sie
      glupotami. A jak mam problem to mowie jak Scarlett "pomysle o tym jutro" i ide
      spac, i zazwyczaj nowy dzien przynosi rozwiazanie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka