Serce mi się gotuje

30.06.11, 18:40
takie skrwawione i sponiewierane... ze skrzepami krwi w środku... rozcięte wzdłuż i w poprzek... pokrojone w kostkę... gotuje się właśnie na małym ogniu. Zobaczę czy zmiękło na tyle (a zatwardziałe jest straszliwie, bo wołowe!), żeby już cebulę i przyprawy dodać :-P
    • ingeborga.dapkunaite Re: Serce mi się gotuje 30.06.11, 19:23
      Tylko nie dorzucaj spalonych misi koala (coś mi się wydaje, że ciężko strawne są) i czerwone australijskiego piachu, bo będzie w zębach zgrzytał. :-)
      • state.of.independence Re: Serce mi się gotuje 30.06.11, 19:33
        Niestety nie mam na stanie ani jednego spalonego misia koala. Zamiast czerwonego australijskiego piachu dodałam sproszkowaną paprykę. Nadaje odpowiedniego klimatu.

        Ogólnie (metodą przez żołądek do serca) wyrabiam w sobie właśnie wrażliwość emocjonalną i empatię przeciętnego internetowego psychopaty. A że jest to rzecz trochę niezwyczajna dla normalnego człowieka więc chyba częściej będzie mi potrzebne to skrwawione serce.

        P.S. Gulasz właśnie się dogotował i spożywam w ramach kolacji.
        • ingeborga.dapkunaite Re: Serce mi się gotuje 30.06.11, 19:57
          Smacznego! Też bym spożyła gulasz ale zadowolę się tym, co w lodówce mam.
          • state.of.independence Re: Serce mi się gotuje 30.06.11, 20:06
            Ty jak zwykle masz w lodówce boczek, albo kiełbasę. I spożywasz, nie medytując nad mękami biednej świnki, gdy ją zarzynano. Ja rozważam wszystkie te kwestie bardzo dokładnie ;-)
            • ingeborga.dapkunaite Re: Serce mi się gotuje 30.06.11, 20:46
              A co tu medytować? Swinkę człowiek hoduje po to, by ją zjeść (pomijam, gdy ktos przystraja kokardkami i traktuje jako pet-a). A skoro ktoś ma zjeść, to dlaczego mam to nie być ja? Mięsko i warzywka to jest to. :-) Zresztą nie mam pokusy i powodu, by zacząć jeść same warzywa. Swoją drogą, czytałam kiedyś artykuł, że warzywka też boli, jak je zjadasz. Mierzyli chyba opór ziemniaków przy obieraniu i wyszło, że każdy następny obierany stawia większy opór, bo go obrani koledzy uprzedzili. To samo dzieje się z cebulą, marchewką i innymi warzywami. Jakby umiały krzyczeć, to wiesz, jakiego rabanu by narobiła ta Twoja cebula? Najzdrowiej nic nie jeść - wynika z tego ale ja tak nie umiem.
              • state.of.independence Re: Serce mi się gotuje 30.06.11, 21:01
                O, to warzywa też cierpią przy obieraniu? Nie wiedziałam. A ponieważ od dzisiaj zamieniam się w psychopatkę, to czym bardziej cebule będą wrzeszczeć tym bardziej będą mi smakować. Bo wiesz, takiemu psychopacie to mięso smakuje dlatego, że zarzynana świnia kwiczy. Jakby jej nie bolało i jakby nie kwiczała to by jej nie jadł.

                A właściwie to nie wiem czy to tak jest jak przed chwilą napisałam. Nie mam się kogo zapytać - każdy napotkany psychopata ucieka przede mną aż mu się z tyłka kurzy, ledwie tylko zrozumiem co to za jeden. Żaden nie objaśnił mi należycie tych kwestii, więc teraz sama muszę improwizować :-?
                • ingeborga.dapkunaite Re: Serce mi się gotuje 30.06.11, 21:37
                  Może dlatego, że przeczuwali ten etap Twojego rozwoju i woleli bezpiecznie wycofać się? Tacy psychopaci nie lubią ponoć konkurencji, bo a nuż byś okazała się bardziej psychopatyczna. I co wtedy? Lepsza byłabyś w te klocki, więc dręczyć nie ma sensu, a samemu zadręczać się swoją psychopatyczną niższością żadnemu psychopacie chyba się nie chce. ;-) No widzisz - możesz napawać się krzykami cebuli, i więcej, możesz cały krzyczący chórek sporządzić - z cebuli, marchewki, ziemniaków, pomidorów. :-)
                  • state.of.independence Re: Serce mi się gotuje 30.06.11, 21:47
                    No właśnie nie wiem, czemu pouciekali. A ze mnie takie bydlę, że jak widzę, że taki typek ucieka to od razu mam pokusę, żeby na pożegnanie jakąś ciupagą rzucić. A potem sprawdzić jak głęboko się w plecy wbiła, zapytać o samopoczucie, stwierdzić, że przykro mi, że boli, wyrazić nadzieję, że szybko przejdzie, wygłosić kazanie o mojej wielkiej empatii... i z całej siły dopchnąć, żeby głębiej weszła. Tak na zasadzie: jak Kuba Bogu...

                    Tylko cholery jedne... zmykają jak spłoszone zające, więc mi jedynie zemsta na pomidorach, cebulach, wołowych sercach, wieprzowych nerkach, drobiowych udkach i sojowych kotletach pozostała. Mogę się napawać do woli świadomością, że nawet cebula cierpiała przed śmiercią :-D
                    • ingeborga.dapkunaite Re: Serce mi się gotuje 01.07.11, 18:06
                      No przecież to empatia, a cóżby innego - wepchnąć ciupagę do końca, by więcej się nie męczył. Jakbyś zostawiła takiego na powolną śmierć, to byłby sadyzm czystej wody i świadectwo braku empatii. Zatem empatię posiadasz i nie masz co w to wątpić. :-)
                      • state.of.independence Re: Serce mi się gotuje 01.07.11, 19:47
                        No to mnie pocieszyłaś. A zatem wielkie jest moje serce, wielka moja miłość do ludzi, wielkie zasoby mojej empatii skoro chcę dobijać tą ciupagą, nikogo na powolną śmierć nie zostawiając. Aż sobie sama gratuluję tak wspaniałego i kryształowego charakteru. Chyba własny portret postawię na zaszczytnym miejscu, aby adorować go co najmniej trzy razy dziennie.

                        A tak przy okazji - czy po dobiciu delikwenta wolno np. skalp z niego ściągnąć i zachować jako trofeum? Właściwie to chyba w niczym z empatią sprzeczne nie jest?
                        • ingeborga.dapkunaite Re: Serce mi się gotuje 01.07.11, 20:01
                          Ależ skąd! Nijak to w sprzeczności nie stoi z empatią. Jak jest zimny, martwy, szczęśliwy w jakimś lepszym świecie i zielonkawy jak nos żaby Kermit, to po co mu skalp? Chwalę też zapobiegliwość - co skalp ma się marnować. ;-D
                          • state.of.independence Re: Serce mi się gotuje 01.07.11, 20:11
                            No to już całkowicie mnie pocieszyłaś i podbudowałaś. Miałam już iść z moimi wątpliwościami do jakiegoś psychiatry, zapytać co on o tym myśli. Ale po pierwsze szewc bez butów chodzi, więc z tymi psychiatrami różnie w życiu bywa (pewnie i tam się psychole trafiają). Po drugie, to rzeczywiście słusznie prawisz - szkoda, żeby skalp się zmarnował, więc co się będę przejmować ;-)
    • state.of.independence Musiałam... 01.07.11, 23:25
      Po prostu musiałam sobie to obejrzeć. Niestety jakieś sukinkoty wycięły dwie (najmocniejsze chyba) części :-(
Pełna wersja