Dodaj do ulubionych

Kto tu jest, a nie jest?

05.09.11, 00:43
Obserwuj wątek
    • tojabogdan maryjaradio 05.09.11, 17:46
      www.youtube.com/watch?v=U-B1zc9uYRg&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=U4ib9i4JGS0&feature=related

    • state.of.independence Re: Kto tu jest, a nie jest? 05.09.11, 18:41
      Jo żech tu jest, ino nie sama, bo z grypą :-(
      • ingeborga.dapkunaite Re: Kto tu jest, a nie jest? 05.09.11, 20:06
        No i gdzieś się tak załatwiła? Było nie latać w miniówie z gołym tyłkiem. ;-D Zdrowiej! Trzymam kciuki! :-)
        • state.of.independence Re: Kto tu jest, a nie jest? 05.09.11, 20:16
          No ja cały czas załatwiona jestem - okazało się, że ten dziwny ból to od przeziębienia. Jeszcze muszę jutro w pojemniczek nasikać i oddać do analizy, bo jest podejrzenie jakiejś infekcji nerki. Podobno to dosyć typowe objawy.
        • gat45 Re: Kto tu jest, a nie jest? 05.09.11, 20:17
          I tak dobrze. Bo ja czytałam w prasie, że jak się lata w miniówie z gołym tyłkiem, to gwałcą. I nie można im tego mieć za złe, bo jak się lata w miniówie z gołym tyłkiem, to należy się z tym liczyć. Na forum też byli tacy, co tak mówili.
          • state.of.independence Re: Kto tu jest, a nie jest? 05.09.11, 20:25
            Chwileczkę - ja latałam w portkach, a pod portkami miałam majtki. Co i tak mnie przed przeziębieniem nie ustrzegło. A z tym gołym tyłkiem i miniówą to jakaś niesprawdzona pogłoska.
            • ingeborga.dapkunaite Re: Kto tu jest, a nie jest? 05.09.11, 20:33
              Sciemniasz. Grypy właśnie dostaje się od latania w miniówie z gołym tyłkiem. Dolatałaś się! Szukałaś gwałciciela, a złapałaś grypę. Ecchhh, nieudolność! ;-P
              • gat45 Re: Kto tu jest, a nie jest? 05.09.11, 20:43
                No ! Ciemnotę nam wciska, z tym badaniem siusiu także ! Ale może by jej powiedzieć, że na ten test ciążowy to jeszcze za wcześnie ?
                • state.of.independence Re: Kto tu jest, a nie jest? 05.09.11, 20:47
                  Test ciążowy to se można w każdej aptece kupić, nie trzeba mieć na to skierowania od lekarza. A moje siki to wam mogę dać do wypicia. Wprawdzie wyglądają trochę mniej apetycznie niż zwykle, no ale to już problem pani doktor, co z tym zrobić.
                  • ingeborga.dapkunaite Ważniejszy laptop 06.09.11, 00:45
                    Aj tam, aj! Jak mi wyślesz pocztą to będą w takim stanie, że tego nawet nie da się wąchać, tylko wywalić przed odbiorem. Ty lepiej mi powiedz, specjalistko chora, co mam z pewnymi klawiszami w laptopie zeobić i co man zrobić, bo mi zaczynają z trudem wciskać się, a sama wiesz, że łapki mam bardzo małe (rozmiar 12 pierścionka) - taka się urodziłam i tak mam. Wiesza mi się cholernik, a nie wiem, co mu jest. I muszę mu restart z kopa robić, wyjmując baterię. Kupiłam mu taki płyn ale niewiele pomógł.
                    • state.of.independence Re: Ważniejszy laptop 06.09.11, 01:00
                      ingeborga.dapkunaite napisała:

                      > co mam z pewnymi klawiszami w laptopie zeobić

                      Albo wydłubać klawisze i wymienić ;-) na nowe, albo iść z tym laptopem do serwisu i tam zapytać, albo wywalić laptop i kupić inny.
                      • gat45 Re: Ważniejszy laptop 06.09.11, 08:57
                        Słuchaj, Siostro, albowiem głębokie doświadczenie przeze mnie przemawia :

                        1] Wytrząchnąć okruchy i inne śmieci

                        Polecam sprawdzoną metodę: laptop do walizeczki, walizeczkę (w pionie, mordą w dół !!!) do samochodu (najlepiej z marnym zawieszeniem) i przejechać tak minimum ze 20 po bardzo wyboistej drodze albo ulicy z kocimi łbami ; okruszki z walizeczki zgarnąc i ptaszętom bożym podrzucić, niech się pasą

                        2] Sciągnąć nowe piloty do klawiatury (ze strony producenta Twojego sprzętu)

                        3] Ostateczność : kupić nową klawiaturę ; UWAGA - przed zmianą własnoręczną wyposażyć się w komplecik śrubokrętów zegarmistrzowskich i dobry środek uspokajający

                        Wstrząsnęła mną informacja o pierścionku : ja myślałam, że mam bardzo niewyrośniete rączki, a numer pierścionka mam 48, czyli czterokrotnie więcej od Ciebie. Czy ja jestem Guliwerzyca ??? Która z nas jest nienormalna ?



                        • ingeborga.dapkunaite Różnie 06.09.11, 13:17
                          Dzięki Ci Siostro za tak budujące rady. :-) Jest tylko mankament taki, że gdy metodą kupna (nie kradzieży!) nabyłam laptopa to stanowczo zabroniłam podchodzenia do niego z żarciem i jakimkolwiek piciem. Jak coś pogryzam, to udaję się do blatu kuchennego. Stamtąd nic nie ma prawa przywędrować do okolic laptopa. Z jednej strony - gimnastyka, z drugiej... Ja poprzedniego laptopa zalałam kawą i zrobił się trupem. I wcale tą kawą nie machałam, tylko przeczytałam coś takiego (juz nie pamiętam, co), że mnie wstrząsnęło i kubek mi z ręki wyleciał. Skoro mam taką wrażliwość, to wolę sprzętu nie narażać.

                          Tak więc okruchów w moim laptopie nie ma. Jest czyściutki jak pupka niemowlęcia. Spróbuję coś zrobić z tym moim fantem. Sprzęt jest firmy "Lenovo", chociaż gwarancja skończyła mi się miesiąc temu, niestety.

                          No a co dotyczy pierścionków. Nawet obrączkę musiałam przerabiać, bo to, co było najmniejsze, to chyba na kciuku nosiłabym, by nie zlatywała. Nic na to nie poradzę, że łapki mam małe. To u nas rodzinne. Mama i babcia też mają łapki małe. Chciaż szczęśliwie rozmiar stopy mamy normalny. Ja noszę 37, mama 37,5. Jeszcze by mi brakło, bym zaopatrywała się w obuwie w sklepie dla dzieci. Całe życie w paputkach z króliczymi uszami.... Never! :-)
                          • gat45 Re: Różnie 06.09.11, 15:00
                            a] Widzisz sama, że nie warto być tak porządną. Jak byś miała paprochy w laptopie, to mogłabyś go po prostu wyczyścić, a tak musisz kupić nowy :(

                            b] Jak pupa niemowlaka ???? Czysty ??? Masz dzieci ? Jeżeli jeszcze nie, to uważaj, bo możesz przeżyć szok.

                            c] Jednak Twoja skala pierścionków musi być inna niż ta, którą ja znam. Z ciekawości sprawdziłam. O :

                            www.free-form.ch/size.html
                            d] Spróbuj jednak przewietrzyć piloty klawiatury. Wejdź na stronę Lenovo, a tam już powinni Cię poprawadzić za tę malutką rączkę : miej tylko na podorędziu wszystkie dane, dotyczące modelu Twojego sprzętu.
                            • ingeborga.dapkunaite Re: Różnie 06.09.11, 15:35
                              1) Ichhhh, to mój bardzo prywatny świr ale się wydał. Pamiętasz, opowiadałam o skorkach, które mi po elewacji właziły? Zapłaciłam 50 zeta i firma mi mieszkanie przetruła, bo inaczej nie umiem tego nazwać i pozbyłam się, podejrzewam że wszystkiego, co mogło wleźć. Ja jestem tą popieprzoną fanką czystości i u mnie wszystko jest na swoim miejscu i mi żadny robal latać po mieszkaniu nie będzie - dopuszczam biedronki, bo im pozwalam na parapecie zimować. Bez przesady, użytkuję sprzęty, ubrania i pt. ale lubię, by było czysto.

                              2) Miałam na myśli pupcię niemowlaka umytą, upudrowaną Bebiko i taką "łaciutką". :-)

                              3) Według jakiej skali sprawdzałaś? Ja mam mierniczek z "Kruka". Według nich to jest 12-ka.

                              4) Pójdę na to, co proponujesz. Jak się nie pojawię z powrotem, to znaczy, że mi coś zdechło i laptop poszedł do naprawy. :-)
                              • ingeborga.dapkunaite Re: Różnie 06.09.11, 15:44
                                Aha, to już wiem, o czym mówimy z pierścionkami - diametr. Tu jest moja 12-ka. Dotarło do mnie. :-)
                                • gat45 Re: Różnie 06.09.11, 16:07
                                  Ja też sprawdziłam i mam na serdecznym palcu lewej ręki nr 51. Nr 48 to takie malutkie coś, co mogę założyć na mały paluszek. Czyli możemy sobie uścisnąć łapki i uważać, żeby potem każda wzięła swoją, bo mogą się nam pomylić :)
                                  • ingeborga.dapkunaite Re: Różnie 06.09.11, 17:09
                                    Oj, na to wygląda. :-) Należy tylko cieszyć się, że litościwa przyroda zadbała, byśmy nie musiały spacerować w dziecięcych laczkach.
                                    • state.of.independence Kobity! 06.09.11, 19:26
                                      Co za dziwne numery pierścionków wy nosicie? Ja noszę 19 (domyślam się, że to średnica kółka), przynajmniej na tym paluchu na którym nosi się obrączkę.
                                      • gat45 Re: Kobity! 06.09.11, 19:30
                                        A my 12, bo my mamy rączki niedorozwinięte. A ja na dodatek i stópki. 165 cm i numerek 35,5 - czy to przystoi ? Nie przystoi - odpowiadam sobie karcąco.
                                        • state.of.independence Re: Kobity! 06.09.11, 19:35
                                          I jeszcze stopy jakieś niedorozwinięte: ja najniższa jestem w tym towarzystwie, a poniżej 38-39 to nic na nogę nie wepchnę, poniekąd dlatego, że stopę mam dosyć szeroką.
                                          • ingeborga.dapkunaite Re: Kobity! 06.09.11, 19:37
                                            Przynajmniej Gat mnie pocieszyła, że nie taki dziwoląg ze mnie, że też ktoś jest taki małowymiarowy. :-)
                                      • ingeborga.dapkunaite Re: Kobity! 06.09.11, 19:35
                                        Jeżyk w paski! Nie widziałaś moich dłoni? No fakt, może nie zwróciłaś uwagi, bo nie jesteś facet. Ja je po prostu mam małe. Owszem, hoduję sobie paznokietki, by wyglądało ich na więcej ale mam małe. W każdą mysią dziurę wetknę, bo też mam aż do naggarstka układające się tak, jak mi się chce. :-(
                                        • gat45 Re: Kobity! 06.09.11, 19:42
                                          Ja też mam pazury hodowlane. A pierścionek nr 12 spadał mi z palca, kiedym 3 lata temu ważyła coś koło 35 kg i mogłam stawać do konkursu na Miss Auschwitz 1944. Teraz już ważę przynajmniej jak człowiek.
                                          • ingeborga.dapkunaite Re: Kobity! 06.09.11, 19:47
                                            Jak zapytam, czemu, to chyba nie będzie ładnie, co? Nie musisz mówić. Ja ważę w porywach do 58 kilo i staram się przytyć. Nie, żadna anoreksja, tylko dziwna przemiana materii. Mogę rąbać wszystko, a i tak to gdzieś ulatnia się. Próbowałam jeść smalec ale mnie w końcu odrzuciło smakowo. Albo to jest moja waga i mam tak być albo nie wiem, co (przebadałam się, zdrowa jak byk jestem, dodatkowo oddaję krew jako honorowy krwiodawca co cztery miesiące, więc mi nic nie jest).
                                            • gat45 Re: Kobity! 06.09.11, 19:52
                                              Miałam anoreksję popromienną. Ale za to świeciłam w ciemności i mogłam robić konkurencję Gwieździe Betlejemskiej. Pastuszków jakichś czy królów trzech na manowce wodzić :)

                                              Ale sole metali ciężkich i potężne dawki naświetlań ubiły mi raka, co w końcu najważniejsze jest, nie ?
                                              • ingeborga.dapkunaite Re: Kobity! 06.09.11, 19:58
                                                No baaa! Ubić Pana Koszmara to wielka rzecz. Też swojego ubiłam dwa lata temu (rak piersi ale wykryty w stadium początkowym, więc obyło się bez amputacji. Kawałek mi wycięli ale zrobili mi ładnie, mam tylko małą szramkę - na mnie to się goi, jak na psie, więc widać dopiero jak mam opaleniznę. A żeby było cudniej - za miesiąc służbowo miałam jechać do Amsterdamu i pojechałam!). Nie sądziłam, że masz podobne doświadczenie. Przykro mi. :-(
                                                • gat45 Re: Kobity! 06.09.11, 20:09
                                                  Mnie się zalągł był na strunach z głosami i na szczęście bez noża się obyło. Bo bym miała w szyjce kokieteryjną dziurkę od tracheotomii. Jakoś mi się to nie uśmiechało.
                                                  • state.of.independence Re: Kobity! 06.09.11, 20:15
                                                    Nie możecie mi tych raków podesłać trochę? Może by mi nieco sadełka odessało, albo muskulatury ujęło, bo (wstyd się przyznać) kolegów z pracy kładę na rękę, a lanie spuścić bym im mogła jednym palcem :-(
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: Kobity! 06.09.11, 20:19
                                                    Wypluj to! I natychmiast! I nie proś o to, bo ja się naoglądałam. Mi się upiekło! Gat też! Wypluj, bo prosisz się o coś bardzo niedobrego!
                                                  • gat45 Zachętę do plucia wykonałyśmy 06.09.11, 20:25
                                                    z Ingeborgą całkowicie niezaleźnie od siebie. Za to wydaje mi się, że z jednakowym przekonaniem.

                                                    State, ja Ci kiedyś w wolnej chwili opiszę, jak wygląda taka schudnięta osoba : na początek i w skrócie- jak świeżo wydobyta z piasków i jeszcze nie otrzepana mumia. Twarzyczka zdradza szczegóły własnego czerepu, a barwę ma ziemistoszarą. Jak masz szczęście, to włosy wypadły ci wszystkie i wtedy możesz liczyć, że odrosną w miarę normalnie. Jak nie masz, to zostaną ci kępki starych, które potem zdecydowanie odróżniają się od nowych. Nowe mają inny kolor i inną teksturę.

                                                    Mam kontynuować ?
                                                  • state.of.independence Re: Zachętę do plucia wykonałyśmy 06.09.11, 20:37
                                                    Możesz kontynuować. Mnie nic nie odstrasza. Kiedyś na studiach probowałam się odchudzić. Doszło do tego, że wydzielałam sobie przez 3 miesiące po 400 kalorii dziennie. Nawet po tym waga nie spadła poniżej 60 kilo (przy moim wzroście powinnam ważyć około 52 - ile ważę nie powiem, w każdym razie dużo więcej), nawet pomimo tego, że zanikła mi miesiączka i trzeba było "restartować" mnie farmakologicznie. A całe życie słucham durnego pieprzenia "gdybyś tylko chciała to byś schudła - no przecież są skuteczne metody".

                                                    Żeby było śmieszniej - należę do osób, które cały dzień żyją owocami, jakimś twarożkiem czy jogurtem i kawałkiem chudego mięsa lub ryby. Na przykład pieczywa czy słodyczy w ogóle nie tykam, ziemniaków, kasz, makaronów, ryżu, itd. też prawie nie jadam. Pizzę jadłam może ze 3 razy w życiu, hamburgera - raz, itd, itp.
                                                  • state.of.independence Re: Kobity! 06.09.11, 20:29
                                                    Kiedy mnie się choróbska cosik nie imają. Kupiłam sobie wczoraj maść końską (na ten ból), nasmarowałam się porządnie na noc... i nie wiem czy cokolwiek badanie moczu wykaże, bo to co nasiusiałam z rana do pojemniczka wyglądało już całkiem normalnie. I do tego po tej maści (wybrałam najbardziej piekielną, z miętą pieprzową, papryką i innymi dodatkami) wyraźnie mi ulżyło już po jednej nocy. Nawet katar i kaszel prawie przeszedł, a gorączka to już całkiem mnie pożegnała.
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: Kobity! 06.09.11, 20:40
                                                    I daj Ci Boże zdrowie, czy cokolwiek, w co wierzysz. Nie umiem opowiedzieć, co myślałam, jak dowiedziałam się. Nie umiałam uwierzyć, broniłam się wewnętrznie tak jakoś. Ja się koszmarnie bałam i nie umiałam sobie poradzić. Byłam przerażona - może Ci porównanie nóż do gardła pomoże. Poprostu sypie Ci się świat. A ja to jeszcze kasę miałam ograniczoną do tego, co sobie uzbierałam. Poszło wszystko, długi już spłaciłam. Pomógł też kolega koleżanki, do którego dotarło, na co potrzebuję. Ja tylko mam ufność, że to koniec. Dalej się boję ale żyję! I staram się to życie jakoś pełniej przeżyć... Nie tak jak Breivik... ale lepiej, bym jak zostawię po sobie ślad, to był ślad dobry. Taki mały śladek - odcisk na piasku małej stopy.
                                                  • state.of.independence Re: Kobity! 06.09.11, 20:46
                                                    Ha, a mnie się ostatnio świat nie posypał na łeb z powodu innego Breivika, o nazwisku zaczynającym się na "P" i kończącym się na "k"? Tyle, że ja zostawię po sobie taki odcisk mojej rapety, że wcale mały nie będzie.
                                                  • gat45 Re: Kobity! 06.09.11, 20:20
                                                    Wypluj to. Poważnie mówię.
                                                  • ingeborga.dapkunaite Re: Kobity! 06.09.11, 20:16
                                                    A komu tak? Pana Koszmara trzeba ubijać, a nie mu dawać zasiedzieć się i zjeść nas. Nie wiem, czy mi pomogło to, co zrobili ale dotąd nawrotów nie mam, chociaż dalej nie tyję. Lekarz nie wykluczyła, że to genetyczne, że jestem szczupła, bo w rodzinie nie ma grubasów i moja babcia waży tyle, co ja i czuje się dobrze. Też mam się dobrze, choć kontrole sobie robie, bo nie chce zejść z tego świata pzez Pana Koszmara.

                                                    Mam nadziję, że badań nie zaniedbujesz i dbasz o siebie. :-)
                              • gat45 Czyściocha ! 06.09.11, 16:16
                                To ja też się przyznam : mam ogromnie skomplikowaną osobowość - jestem bezwarunkową czyściochą i jednocześnie bałaganiarą. Wszystko musi być czyściutkie, wyprane i wypucowane, ale z poskładaniem na swoje miejsce duuuuuuuuuuużo gorzej. A jak już uda mi się wszystko poukładać, to bardzo szybko przedmioty nieożywione rozłażą mi się na wszystkie strony.
                                Te dwie osobowości we mnie są skłócone, przez co cierpię niezmiernie, ale zmienić się nijak nie mogę. Piorę, czyszczę i rozrzucam. I cierpię :(
                                • ingeborga.dapkunaite Mój laptopik żyje i inne takie tam! 06.09.11, 17:05
                                  Jemu trzeba było odnowić różne dziwne takie-tam, jakieś sterowniki, czy co tam jest - mówiono mi ale do mnie tak można mówić - to jak język chiński. Wróciłam z serwisu. Nie zapłaciłam nic, bo chłopaki zgłupieli, widząc tak zadbane urządzenie, jak moje. Okazuje się też, że klawisze wcale nie zużyły się - coś tam coś trzeba było drobnego zrobić - taki mach ręką i już.
                                  • state.of.independence Re: Mój laptopik żyje i inne takie tam! 06.09.11, 19:29
                                    ingeborga.dapkunaite napisała:

                                    > Jemu trzeba było odnowić różne dziwne takie-tam, jakieś sterowniki, czy co tam
                                    > jest - mówiono mi ale do mnie tak można mówić - to jak język chiński.

                                    No, jak chcesz bardziej zrozumiale, to niektórzy mówią na to z angielska "drivery" . Ja też kiedyś tak mówiłam, dopóki się słowo "sterowniki" nie upowszechniło :-P
                                    • ingeborga.dapkunaite Re: Mój laptopik żyje i inne takie tam! 06.09.11, 19:42
                                      Aj, to było jakieś inaksze. Oni mówili bardziej mądrze ale grosza nie wzięli, bo się uśmiali i stwierdzili, że za to, to ode mnie nic nie chcą, bo im nie wyglądam na klienta, co kapie kasą. To mnie zmartwiło potrosze. Wolałabym nie wyglądać na takie coś, co uznali za "bez kasy". Mogłam zapłacić. Ale nie spirałam się, tylko zabrałam laptka do torby i wyszłam.
                                      • state.of.independence Re: Mój laptopik żyje i inne takie tam! 06.09.11, 19:47
                                        To się ze mną zamień - nie wiem skąd się to ludziom bierze, że mnie zawsze uznają za osobę "przy kasie" i muszę za wszystko płacić, choćby ostatni grosz wydłubując :-(
                                        • ingeborga.dapkunaite Re: Mój laptopik żyje i inne takie tam! 06.09.11, 20:03
                                          Ja ogólnie łażę w spranych dżinsach i jakiejś koszulce, więc jak chłopaki są pod domem z serwisem, to do nich zlazłam, nawet kapci nie zdjęłam. Znają mnie, bo zaopatrują się w tym samym sklepiku spożywczym, co ja. Tysiąc razy ich widziałam, więc mnie widzieli też. Może to dlatego?
                                          • state.of.independence Re: Mój laptopik żyje i inne takie tam! 06.09.11, 20:18
                                            Aaaa, alem ja przyzwyczajona do swych szat ochędożnych, biorąc pod uwagę, że tanio je mam, bo nawet spodnie i marynarki sobie szyję, a zeszłej jesieni udało mi się uszyć płaszcz. Spranych dżinsów w życiu bym na się nie wdziała (w ogóle takich nie posiadam), takam zmanierowana :-(
                                            • ingeborga.dapkunaite Re: Mój laptopik żyje i inne takie tam! 06.09.11, 20:24
                                              A moje to nie są takie? Po co mam ubierać się do wyjścia, jak złażę tylko do nich? Może umalować się? Mordkę mam umytą, z gęby nie śmierdzi, uczesana, więc o co miałoby chodzić. Tysiąc razy (bo otwierają sklep, jak idę do pracy) widzieli mnie odstawioną do pracy, więc opinię wyrobić mogli, że jak ktoś czasem z domu pracuje, to mu coś pada i się mechaci.
                                              • state.of.independence Re: Mój laptopik żyje i inne takie tam! 06.09.11, 20:39
                                                Ło rany, ja nawet po domu często łażę w strojach wytwornych, coby się poczuć jak bogaczka, to się nawet wychodząc nie muszę przebierać.
                                                • ingeborga.dapkunaite Re: Mój laptopik żyje i inne takie tam! 06.09.11, 20:45
                                                  Po co? Masz wizytę gości co i rusz? Ja łążę w dżinsowych portkach i koszulce. Mój dom - to mogę sobie w nocnej koszulce zapieprzac (ale wolę w tym spać). Nie łażę jak jakaś niedomyta łajza, tylko jak człowiek. :-)
                                                  • state.of.independence Re: Mój laptopik żyje i inne takie tam! 06.09.11, 20:49
                                                    Nie mam co rusz wizyty gości, ale mojej delikatnej skóry nie godzi się w byle co przyodziewać. Za to mam pełną szafę ciuchów własnej produkcji i jak ich po domu bym nie nosiła to bym nawet nie wiedziała, że tyle tego mam. Nie po to szyłam, żeby mole mi zeżarły zanim włożę na siebie.
                                • ingeborga.dapkunaite Re: Czyściocha ! 06.09.11, 17:08
                                  Haaa, to mnie rozumiesz! Ale ja nauczyłam się, że lepiej nie mieć niczego rozwalonego po domu, by potem nie zbierać. Na miejsce i już. Fakt, czasem się nie chce ale znając siebie, wolę to coś wetknąć gdzie trzeba, bo to potem powoduje eskalację mojego wkurzenia.
                                  • gat45 Re: Czyściocha ! 06.09.11, 17:21
                                    Widocznie Twoje różne-różniste, to znaczy przedmioty, mają mniej wędrowny charakter. U mnie one same chodzą po domu i nic sobie z zakazów nie robią. Ani z mojego wkurzenia :(

                                    A propos sterowników - to właśnie miałam na myśli pisząc o "pilotach". Przepraszam za galicyzm, natępnym razem czystą polszczyzną napiszę o DRAJWERACH.
                                    • ingeborga.dapkunaite Re: Czyściocha ! 06.09.11, 17:47
                                      Jesteś z dawnej Galicji? Bo ja jestem wschodniaczka. Jak zgadniesz, bez Wiki, co to klumpes, to masz u mnie order z ziemniaka. :-)

                                      Tfu, nie obeznaję się na sterownikach i innych niegodnych mojej uwagi pierdołach. Po licho mi to.

                                      A ja pilnuję przedmiotów, bo nie lubię, gdy ich nie ma tam, gdzie mają być. Taka durnowata natura.
                                      • gat45 Re: Czyściocha ! 06.09.11, 18:37
                                        Nie wpadłabyś do mnie ? Tak na jakiś tydzień ? Powinno wystarczyć...
                                        • ingeborga.dapkunaite Re: Czyściocha ! 06.09.11, 18:44
                                          I co niby miałabym robić? Wysprzątać dom umiem, bo tak dorabiałam w czasach studenckich. Ustawić małoletnie dzieci (do lat 7) też, bo do tego też jestem zdolna (przez całą szkołę średnią dorabiałam niańczeniem cudzych dzieci). Nie przepadam za tym, szczerze mówiąc ale dzieciaki i zwierzaki mnie kochają. Nie wiem, za co.

                                          A jak masz na myśli uporządkowanie rzeczy, by nigdzie nie poszły. Oj, to od Ciebie zależy. Formułą moją jest znalezienie dla nich ich miejsca i odkładanie ich tam. Nigdzie indziej. :-)
                                          • gat45 Re: Czyściocha ! 06.09.11, 18:54
                                            Sama nie wiem, co mi się bardziej marzy - wizyta dobrej wróżki, która wszystkie rzeczy poukładałaby na swoje miejsce, czy taka mojej natury przemiana, żebym sama z siebie, z radosną pieśnią na ust koralu zaczęła panować nad żywiołem. :((
    • dziewica_konsystorska Kto tu jest, a nie jest na roratach?!!! 22.10.11, 08:58
      Bach!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka