Dodaj do ulubionych

jestem sama!! :((

27.12.11, 18:56
Czesc! Mam 26 lat i jestem sama. Wiem, ze nie jedyna, ale jest mi z tym beznadziejnie. W ogole zaczynam chyba lapac jakiegos dolka:(( Rozstalam sie na dobre z facetem, ktory byl moim najlepszym przyjacielem, po tym jak kolezanka powiedziala mi, ze widziala go z inna. Wpadlam w szal, wiadomo, nie chcialam wyjasnien, a teraz mega mi go brakuje;((( On szukal kontaktu, mysle, ze chcial wyjasnic sprawe, bylam bezwzgledna na poczatku,ja odrazu zaczelam spotykam sie a innym chlopakiem, trwalo to 3 miesiace, ale niestety nic do niego nie czulam. Zakonczylam sprawe, gdyz on zaczal sie zakochiwac ;/ a ja nie. Wtedy zaczelam myslec troszke logiczniej (wiem, ze to zagmatwane, ale nie potrafilam sobie z ta sytuacja poradzic) i zaczelam lapac z bylym kontakt...on wyjechal na wakacje, pozniej ciagle cos stawalo na drodze, by sie spotkac, az w koncu wiem, ze ma teraz dziewczyne, ta z ktora szedl. Cierpie strasznie, ta sytuacja sni mi sie po nocach, sa dni, ze nie moge przestac myslec, nie mam sie komu wyzalic. Dodatkowo mieszkam z rodzicami- na szczescie mam pietro dla siebie, ale mam ich dosyc, potrzebuj zmiany, a czuje sie mega zagubiona...mysle o zmianie pracy (choc tu w PL mam bardzo dobra, nie narzekam na zarobki), mysle o wyjezdzie za granice, chyba, zeby wyjechac i zapomniec, sama nie wiem...czego tak naprawde chce. Nie moge sie niczym zajac, skoncentrowac, wariuje!! POMOZCIE kochani!
Obserwuj wątek
    • boo-boo Re: jestem sama!! :(( 25.01.12, 19:58
      Na początek najprostsza rada i to od serca na bazie własnych doświadczeń- wybij sobie byłego z głowy bo jak tego nie zrobisz to choć byś na drugi koniec świata wyjechała to nadal cię to będzie po nocach męczyć. Było minęło, facet ciebie z własnego życia wymazał nic nie stoi na przeszkodzie żebyś i ty jego wymazała. Wierz mi brzmi jak fantastyka ale da się zrobić i to im wcześniej tym lepiej. Spotykaj się z ludźmi z innymi chłopakami- ani się obejrzysz, a będziesz szczęśliwa.
      • super_syrenka4 Re: jestem sama!! :(( 05.03.12, 20:09
        Czesc boo boo:) dzieki za rade. Troche mnie tu nie bylo i cos zaczelo sie zianic. Tworze ten post dla tych osob, ktore nie wierza, ze moze byc dobrze,leoiej na plaszczyznie uczuciowej, Oczywiscie nie ma regul, jak poradzic sobie z zawiedziona miloscia, bo kazdy przeciez jest inny i w rozny sposob radzi sobie z uczuciami. Dalej mysle o nim, co slychac tam u niego...czy to ok? Zerwalam jakikolwiek kontakt. Po tym co napisalam tutaj w grudniu, moj byly szukal ze mna kontaktu, chcial sie psotkac,pytal co slychac...Zwyczajnie go splawilam, nie wiem czy dobrze, czy nie, ale mialam poczucie, ze tyle przez niego przecierpialam i w koncu jak zdarzylo sie to, o czym marzylam, znalazlam w sobie sile by pwoiedziec NIE. Mialam wrazenie, ze znow sobie zrobie nadzieje, odgrzebie uczucia i tak bede cierpiec. Jesli w momencie, kiedy bylo to wazne dla mnie mialm mnie gleboko gdzies, to uwazam ze wtedy, gdy szukal kontaktu, nie mialo to zadnego znaczenia. Penwie zawsze pozostanie w moim sercu:( ale musze move forward and go over it! :) Teraz, tym bardziej, kiedy jest wiosna, wychodze, umawiam sie, poznaje ludzi i to daje mi sile;))) Pozdrawiam wszystkie naprawde zlamane serduszka! Bedzie dobrze, glowka do gory !
    • prunio4 Re: jestem sama!! :(( 18.04.12, 09:11
      > zmiany, a czuje sie mega zagubiona...mysle o zmianie pracy (choc tu w PL mam b
      > ardzo dobra, nie narzekam na zarobki), mysle o wyjezdzie za granice, chyba, zeb
      > y wyjechac i zapomniec, sama nie wiem...czego tak naprawde chce.

      wyjazd to ucieczka przed tym, co Cię trapi, przed sobą.
      Jesteś młodą szczęściarą: ciesz się tym, co masz ( a masz duuużo) i buduj swoje szczęście w przyszłości-nie w przeszłości.
      ---------%---%-----@

      www.youtube.com/watch?v=01_kFS45LuU&feature=related
      • super_syrenka4 Re: jestem sama!! :(( 13.05.12, 23:02
        Czesc punio4:)

        Dzieki za mila odpwoiedz.
        Zycie jest bardzo przewrotne - moj byly chlopak nalega na spotkanie. Teraz? Nie wyszlo mu z inna i szuka kontaktu. Fakt - bylismy dobrymi przyjaciolmi, ale ja juz nic nie czuje - ...zmienilam sie, to doswiadczenie wiele mnie nauczylo. Mimo tego, ze w glebi serca pewnie mu przebacze, bo splywa po mnie jego historia, to wiem, ze nie chce dac mu tego do zrozumienia. Czuje, ze nie bede potrafila utrzymywac z nim kontaktu, chyba ze taki sporadyczny, sama nie wiem. Teraz kiedy zaczelam otwierac sie na nowe, jakos ukladam swoje zycie, on sie pojawia. Troche to zalosne.

        Dlatego zgadzam sie z wypowiedzia Twoja Prunio4 - trzeba cieszyc sie tym, co jest i nie rozgrzebywac przeszlosci. Przed nami przyszlosc, nad ktora trzeba pracowac :)
        • super_syrenka4 Re: jestem sama!! :(( 14.07.13, 21:23
          Cześć. Dawno mnie tutaj nie było. Przychodzę tutaj, żeby trochę odświeżyć temat. Właściwie, zastanawiałam się, czy zacząć nowy, ale pozostanę już tutaj. Odświeżę stare dzieje, ale chciałabym tez napisać o zmianach,które zaszły od ostatniego logowania się ;)
          Na początku pisałam o swoich rozterkach miłosnych...Nie uwierzycie, ale ja dalej staram się wymazać byłego z głowy. Po ostatnim moim wpisie spotkałam się z nim kilka razy. W końcu do tego doszło, ale ja sama nie wiedziałam czego chcę. Byłam zła na niego, naprawdę, za jego zachowanie w stosunku do mnie. Przeprosił mnie oczywiście, ja dawałam poznać mu na każdym kroku, jaki mam do niego stosunek, byłam niemiła, widział, że jestem skrzywdzona i jeszcze mnie to wszystko boli. Myślę, że nie spodziewał się mnie takiej. Może przesadzałam, nie wiem, to nie ma już znaczenia. Widzieliśmy się, byliśmy razem, od tamtej pory - ok. roku, nikogo nie miałam. Później kontakt się urwał, szczerze, nie myślałam o nim i naprawdę wyleczyłam się. ... aż do maja tego roku. Około połowy maja, miałam sen, w którym przyszła do mnie jego mama. Znałyśmy się dobrze. Była pogodna i poprosiła mnie, żebym przebaczyła mu wszystko, żebym nie gniewała się już. On był na drugim planie...zawołała go, przytuliliśmy się i przeprosiliśmy. Ja nie chowałam urazy, było już naprawdę OK. Obudziłam się lekka, szczęśliwa w słoneczny poranek. Byłam zdziwiona tym snem. 2 dni później dowiedziałam się, że Jego Mama umarła. Śniła mi się 2 dni po odejściu. Coś chciała mi przekazać? Cieszę się, że do mnie przyszła, jest to dla mnie ważne, bo mówi mi, że mnie lubiła, szanowała i wiedziała wiele. Pokój jej duszy. Wiadomość o śmierci była dla mnie szokiem. Postanowiłam pojechać na pogrzeb. Wcześniej skontaktowałam się z Nim. Na pogrzebie było dużo ludzi, ksiądz czytał podsumowanie Jej życia, napisane prze Niego, wzruszająca chwila :(. On miał bardzo, podkreślam bardzo dobry kontakt z matką. Mając kilkanaście lat stracił już ojca. Z matką byli ze sobą wręcz nierozłączni, co bywało niejednokrotnie powodem naszych kłótni.
          Po pogrzebie podszedł do mnie, aby się przywitać, zaprosił na stypę. Zgodziłam się i poszłam. Rozmawialiśmy, był rozmowny, mówił, że boli...:( powiedziałam, że zawsze może na mnie liczyć, czy jak będzie chciał się spotkać, porozmawiać, zadzwonić, pomilczeć, ja będę. Serce mi pękało. Mieliśmy kontakt, nawet spotkaliśmy się. Było bardzo miło. Dalej po spotkaniu utrzymywaliśmy go. Z obu stron. Muszę się przyznać, że moje uczucia zaczęły odżywać...Tym razem, było to coś zupełnie innego. Było mi go niezmiernie szkoda, chciałam tak bardzo ukoić cierpienie, jest to trudne, ale w jakiś sposób zawsze się da. Zapomniałam o krzywdzie, o tym, jaki miałam stosunek do niego przed tym wszystkim. Teraz Wydawał się osobą, która nie można teraz skrzywdzić...Pewnego wieczoru, napisałam smsa, nie odpisał, napisałam drugiego, że pewnie śpi już, więc życzę dobrej nocy. I to był błąd, bo zdradziłam swoje uczucia. Napisał, że "siedzi z dziewczyną". Nie wiedziałam, że ją ma! Po co chciał się spotykać, czy to znaczy, że się nie zmienił?! To była inna sytuacja, więc rozumiem, że potrzebował wsparcia, rozmowy. Ohhh, rozwaliło mnie to. Czułam i do tej pory czuję wstyd! Już nie dlatego, że chciałam pomóc, wyciągnęłam rękę - w porządku, ale o to, że zapewne odczuł, że ja czuję, a tam jeszcze była dziewczyna, ciekawe, czy jej powiedział, co za wstyd :( kolejny 2 tydzień, chodzę jak struta. Mam doła, dalej o nim myślę, jestem zazdrosna, że ona jest przy nim, nie ja. Nie wiem, co to za laska, niby to nie jest jego poważna dziewczyna. Nieważne, to ja cierpię, rozmyślam, analizuję. Już zaczęłam myśleć, że to jakaś obsesja...czyż nie? ahh. Nie potrafię się zakochać, ale mam nadzieję, że Pan Bóg ześle mi kogoś kochanego :) To w skrócie,ostanie wydarzenia. Poza tym w pracy super, wyjeżdżam. Doceniają mnie :) Pozdrawiam błądzące duszyczki!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka