Dodaj do ulubionych

Sądząc po objawach...

14.02.12, 17:00
to teraz ja wirusowe zapalenie jelit załapałam. A ponieważ ze 2 lata temu już zostałam uczęstowana rotawirusem przez koleżankę z pracy to tym razem nie za bardzo mnie ta cholera męczy i żyć się da prawie normalnie.
Obserwuj wątek
    • state.of.independence Re: Sądząc po objawach... 20.02.12, 17:13
      A teraz podobne objawy mam z zupełnie innych przyczyn - dowiedziałam się dzisiaj, że jutro będzie wielki dzień w moim życiu...
      • horpyna4 Re: Sądząc po objawach... 20.02.12, 19:37
        Jeszcze się za bardzo odwodnisz od tych objawów i będziesz jak suszony owoc...
        • state.of.independence Re: Sądząc po objawach... 20.02.12, 19:43
          No to sobie zrobię kompot... z suszonych owoców, żeby uzupełnić płyny (taki jak się na Wigilię robi). Wprawdzie nie wiem, co na to nasz forumowy lekarz, ale czekać na jego opinię nie będę. Najwyżej objawy się nasilą, he he :-D
      • joanna_on-line Re: Sądząc po objawach... 20.02.12, 20:20
        state.of.independence napisała:

        > A teraz podobne objawy mam z zupełnie innych przyczyn - dowiedziałam się dzisiaj, że jutro będzie wielki dzień w moim życiu...
        >
        brzmi poważnie! jakby coś to 3mam kciuki :-)


        PS. uchylisz rąbka tajemnicy?

        • state.of.independence Re: Sądząc po objawach... 20.02.12, 21:08
          joanna_on-line napisała:

          > PS. uchylisz rąbka tajemnicy?

          Uchylę: jakby do Ciebie zadzwonili dzisiaj, że masz się na rozmowę stawić jutro to też byś osławionych objawów dostała. A jeszcze jakbyś przez zimę sporo przytyła i biała bluzka nie dopinałaby Ci się na biuście - to już wszelkich objawów można dostać, nawet jasnej cholery.

          Efekt jest taki, że pójdę w brązowej, bo to jedyna, która pasuje do reszty ubrania i jest wystarczająco luźna. Innymi słowy, niezależnie od wyniku rozmowy, muszę zrzucić zbędne kilogramy i znowu albo sobie skręcę kostkę, albo przebiję stopę patykiem (jak to w zeszłym roku bywało w trakcie zrzucania zimowego sadła). I wszystko to przez ten dzisiejszy telefon. Na szczęście zakupiłam w biegu fajny płaszczyk z wyprzedaży za jakieś 35% jego poprzedniej ceny.
          • joanna_on-line Re: Sądząc po objawach... 20.02.12, 21:21
            state.of.independence napisała:

            > joanna_on-line napisała:
            >
            > > PS. uchylisz rąbka tajemnicy?
            >
            > Uchylę: jakby do Ciebie zadzwonili dzisiaj, że masz się na rozmowę stawić jutro to też byś osławionych objawów dostała. A jeszcze jakbyś przez zimę sporo przytyła i biała bluzka nie dopinałaby Ci się na biuście - to już wszelkich objawów można dostać, nawet jasnej cholery.

            oj tam oj tam - załóż jakiś top pod bluzkę i jej nie zapinaj - może wyglądać nawet bardziej interesująco ;)))

            hmmm... a rozmowa biznesowa czy bardziej związana z Twoim wyuczonym zawodem?
            • state.of.independence Re: Sądząc po objawach... 20.02.12, 21:30
              Jakby to była rozmowa biznesowa to bym dzisiaj musiała tę białą bluzkę z pod ziemi wytrzasnąć i do tego jakąś marynarkę, a nie kombinowałabym z tego co mam w szafie i co się bez trudu dopina. To rozmowa jak najbardziej związana z moim wyuczonym zawodem, więc jakbym w dżinsach i sweterku poszła to też by uszło, ale trochę bardziej elegancko chciałam wyglądać i będą brązowe spodnie i brązowa koszula, do tego beżowy żakiecik, ale z dzianiny bo robiony przeze mnie (i dlatego, że z dzianiny to też się dopina na biuście). Nic innego w tym tempie nie wykombinuję w czym nie wyglądałabym jak kuleczka.
              • joanna_on-line Re: Sądząc po objawach... 20.02.12, 23:10
                state.of.independence napisała:

                > Jakby to była rozmowa biznesowa to bym dzisiaj musiała tę białą bluzkę z pod ziemi wytrzasnąć i do tego jakąś marynarkę, a nie kombinowałabym z tego co mam w
                > szafie i co się bez trudu dopina. To rozmowa jak najbardziej związana z moim wyuczonym zawodem, więc ....
                • state.of.independence Re: Sądząc po objawach... 20.02.12, 23:53
                  Z tym sukcesem to jeszcze zaczekaj - diabli nadali jakiegoś faceta, który też złożył papiery. Żeby tych kandydatów było z pięciu to bym spała spokojnie, pewna swoich nikłych szans. No, ale tak to wyszło, że na dwoje baka wróżyła. To chyba najgorsza możliwa sytuacja w jakiej można się znaleźć. Czuję się jak kot Schroedingera uwięziony w śmiertelnej pułapce :-(
                • state.of.independence No i masz babo placek :-( 21.02.12, 14:05
                  Oczywiście, że konkurs był rozpisany pod jakiegoś ichniejszego znajomego (teoretycznie nie wolno tak postępować, ale kto by się tym przejmował?) i dano mi to do zrozumienia owijając grubo w bawełnę. Konia z rzędem temu, kto mi pokaże taki konkurs, który nie jest ustawiony pod krewnych i znajomych królika.
                  • joanna_on-line Re: No i masz babo placek :-( 21.02.12, 16:00
                    state.of.independence napisała:

                    > Oczywiście, że konkurs był rozpisany pod jakiegoś ichniejszego znajomego (teoretycznie nie wolno tak postępować, ale kto by się tym przejmował?) i dano mi to do zrozumienia owijając grubo w bawełnę. Konia z rzędem temu, kto mi pokaże taki konkurs, który nie jest ustawiony pod krewnych i znajomych królika.

                    >
                    a niech ich kaczka kopnie!!!

                    PS. konkursy takie widzialam (w koncu wygralismy pare;), ale przetargow to juz nie (tylko to nieco inna dzialka, niz Twoja)
                    • state.of.independence Re: No i masz babo placek :-( 21.02.12, 17:34
                      joanna_on-line napisała:

                      > a niech ich kaczka kopnie!!!

                      Normalna sprawa, wszak niby teraz wszedzie sie zatrudnia w trybie konkursowym, a w mojej branzy jakos zawsze te konkursy wygrywaja krewni i znajomi przyszlego szefa. Ot, taki zbieg okolicznosci. Nasluchalam sie jeszcze kazan, ze powinnam miec wiecej swiezych publikacji, tylko niech mnie ktos oswieci jak mam opublikowac to, co lezy mi w szufladzie, nie majac obecnie zadnej afiliacji? Bledne kolo i tyle, bo bez afiliacji zadne czasopismo nie przyjmie ode mnie pracy, a tu czas leci i za pol roku czy rok te moje publikacje beda jeszcze mniej swieze, a droge do opublikowania czegos nowego mam po prostu zamknieta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka