Dodaj do ulubionych

Jak to interpretować?

25.08.04, 11:21
chodzi w jego zachowaniu...
Mam problem z pewnym facetem...działa na mnie, ale nie mozemy dojść do
porozumienia. Oboje jestesmy w niezakończonych zwiazkach; mailujemy do siebie
często i gorąco, ale spotkać się nie mozemy, bo jak sam sie wyraził - bardzo
chce, ale boi sie, ze nie jest jeszcze gotowy i boi sie że się wycofa i mnie
tym zrani; wie, ze nie chce zwiazku tylko fajnej przygody (on też tak chce);
stwierdził, ze chyba sie angazuję; nasze kontakty mailowe są zrywami, albo
bardzo czeste, albo dlugo cisza, poza kontaktami zawodowymi, ktore sa bez
zarzutu; ostatnio dał mi wydawało mi sie jasno do zrozumienia, ze nie ma
czasu i nie chce - nie odbebrał mojego telefonu, ani potem nie oddzwonił,
mimo że mumawialismy sie na kontakt, by o nas porozmawiać. Po tej sytuacji
odpusciłam sbie - dochodziłam do równowagi i już bylo dobrze - oddzieliłam
sprawy zawodowe od prywatnych - zawodowo nie unikniemy kontaktu...a tu nagle
znowu maile zaczepno-flirciarskie...jak mam to rozumieć?
Skoro nie chce i uważa sie sie angazuję, po co mnie zaczepia? Móglby sobie to
darować...Zna moj stosunek do niego...

Obserwuj wątek
    • zako1 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 11:46
      Uważam, że każdy po zakończeniu związku chce trochę odpocząć a do nowych
      znajomości podchodzi trochę jak do jeża.
      Nie dziwię się że facet się wycofuje bo tu działa zasada "chcę i boję się"
      Powinnaś to zrozumieć a mądrość wyniesiona z poprzedniego związku pomoże
      uniknąć błędów.
      Pozdrawiam
      • fuga27 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 12:21
        zako1 napisał:

        > Uważam, że każdy po zakończeniu związku chce trochę odpocząć a do nowych
        > znajomości podchodzi trochę jak do jeża.
        > Nie dziwię się że facet się wycofuje bo tu działa zasada "chcę i boję się"
        > Powinnaś to zrozumieć a mądrość wyniesiona z poprzedniego związku pomoże
        > uniknąć błędów.
        > Pozdrawiam

        Swięte slowa, ale takie gierki trochę mnie rozwalają, a on nie wiem - boi się
        rozmowy, nie chce, nie czuje się gotowy, ale po prostu wydaje mi sie, ze
        szczera rozmowa typu - nie chcę sie z Tobą spotykać, nic nie planuję jest
        bardzo na miejscu, a tak - raz góra raz dół...
        Czujeę gdzieś wewnętrznie, ze jednak cos go do mnie ciagnie, dlateog tak
        postepuje, ale prościej byloby to wyjasnić; sam stwierdził, ze się angażuję,
        więc gdyby nic ode mnie nie chciał, to przestałby sie ze mna kontaktowac
        prywatnie -żadne gierki, tylko zawodowy kontakt...chyba ze się mylę??
        • zako1 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 12:38
          uważam, że sprawę powinnaś postawić jasno. Niedomówienia do niczego dobrego nie
          prowadzą.
          Powiedz, że ta sytuacja cię męczy i oczekujesz od niego deklaracji.
          Porozmawiajcie o wątpliwościach i oczekiwaniach. Powinno pomóc.
          • fuga27 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 12:45
            zako1 napisał:

            > uważam, że sprawę powinnaś postawić jasno. Niedomówienia do niczego dobrego
            nie
            >
            > prowadzą.
            > Powiedz, że ta sytuacja cię męczy i oczekujesz od niego deklaracji.
            > Porozmawiajcie o wątpliwościach i oczekiwaniach. Powinno pomóc.

            wiem, zę to powinno pomóc i na pewno pomoze, ale własnie ma problem, ze on
            unika rozmów na ten temat:( OK, praca, OK poprzedni związek, ale kurcze...jemu
            pewnie miło, jak ma dola, bo wie, ze jestm gdzieś tam obok i może sobie ze mną
            porozmawiać, ale jak tylko odzyskuję równowagę, on sie odzywa i mam jazdę...
            Chyba jeszcze troszkę poczekam, jak znowu zaczepi, to sie zapytam;

            Ostatnio były z mojej strony suche kontakty zawowodw, a nawet byłam dosyć
            obcesowa na jego zaczepki, a on stwierdził, ze i tak mnie lubi...strasznie
            miesza...dzieki, ze moge na forum o tym opowiedzieć.
            • Gość: facet Re: Jak to interpretować? IP: *.devs.futuro.pl 25.08.04, 12:54
              daj sobie spokój dziewczyno .....właśnie dlatego, że go trochę odpychasz, to
              zaczyna na nowo. tak już jest :)))
              szkoda Twojego czasu ;)))
              pozdr.
              • fuga27 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 13:00
                Gość portalu: facet napisał(a):

                > daj sobie spokój dziewczyno .....właśnie dlatego, że go trochę odpychasz, to
                > zaczyna na nowo. tak już jest :)))
                > szkoda Twojego czasu ;)))
                > pozdr.
                ale czy mogę go odpychac własnie swoim zachowaniem...że angażuję sie?? Po co
                mnie zaczepia...ja sobie mogę dac spokój, al potrzebuję również, by on mi dał
                spokój, bo tylko w ten sposób moge dac sobie spokój, po prostu za czas jakiś to
                przyschnie i będzie ok...
              • zako1 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 13:01
                Jak to daj sobie spokój?
                Nie rezygnuj póki nie jesteś pewna póki Ci zależy.
                Nieżyczę Ci byś resztę życia spędziła zastanawiając się czy dobrze zrobiłaś
                zostawiając go. A może to ten jedyny?
                Powiedz mu o swoich wątpliwościach i o tym na czym Ci zależy. Niech piłka
                będzie po jego stronie. Poczekaj a później wyciągniesz wnioski.
                Pozdrawiam
                • fuga27 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 13:05
                  zako1 napisał:

                  > Jak to daj sobie spokój?
                  > Nie rezygnuj póki nie jesteś pewna póki Ci zależy.
                  > Nieżyczę Ci byś resztę życia spędziła zastanawiając się czy dobrze zrobiłaś
                  > zostawiając go. A może to ten jedyny?
                  > Powiedz mu o swoich wątpliwościach i o tym na czym Ci zależy. Niech piłka
                  > będzie po jego stronie. Poczekaj a później wyciągniesz wnioski.
                  > Pozdrawiam
                  poczekaj...pewnie jak piłeczka bedzie po jego stronie, to bedzie tam baaardzo
                  długo a mnie do tego czsu skręci...On doskonale wie, czego chcę, bo mu
                  powiedziałam - nie wiążemy sie, spotykamy i zobaczymy co bedzie, on na to że
                  musi sie zastanowić i co?? I nic! były chwile ciszy, a potem znowu z jego
                  strony zaczepki; Mówie Ci, oszalec mozna...strasznie mnie to gniecie...:))
                  • zako1 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 13:14
                    Widocznie boi się zostać usidlony przez kolejną kobitkę. Chce traktować ten
                    związek na luzie i w momencie gdy go przyciskasz do muru, wycofuje się.
                    Daj mu do zrozumienia że go lubisz ale oczekujesz czegoś innego z jego strony.
                    Może się okazać, że w momencie gdy on zechce to Ciebie już nie będzie.
                    Zastanów się też czy nie dać mu więcej czasu. Może Ty za bardzo i za szybko
                    chcesz?
                    • fuga27 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 13:20
                      zako1 napisał:

                      > Widocznie boi się zostać usidlony przez kolejną kobitkę. Chce traktować ten
                      > związek na luzie i w momencie gdy go przyciskasz do muru, wycofuje się.
                      > Daj mu do zrozumienia że go lubisz ale oczekujesz czegoś innego z jego
                      strony.
                      > Może się okazać, że w momencie gdy on zechce to Ciebie już nie będzie.
                      > Zastanów się też czy nie dać mu więcej czasu. Może Ty za bardzo i za szybko
                      > chcesz?
                      no własnie chyba trafiłas w sedno - chcę chyba za bardzo i za szybko, walcze z
                      tym, ale cięzko mi idzie...:))) Że go lubię, to on wie...:)) Chyba faktycznie
                      dam mu więcej czasu, a rękę będe miec na pulsie:))) tez nie chcę kolejnego
                      zwiazku, tylko czegoś bez zobowiązań...
                      A swoja drogą, to gdyby dał sie namówić na spotkanie, wówczas wszystko by sie
                      wyjaśniło. Nie wiem, czemu tak unika spotkania?
                      • zako1 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 13:24
                        Może boi się odrzucenia (już to miał)albo braku pełnej akceptacji. Jest czegoś
                        niepewny a do słabości żaden facet się nie przyzna. Trzeba to uszanować.
                        Życzę cierpliwości i powodzenia w waszych dążeniach
                        • fuga27 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 13:32
                          zako1 napisał:

                          > Może boi się odrzucenia (już to miał)albo braku pełnej akceptacji. Jest
                          czegoś
                          > niepewny a do słabości żaden facet się nie przyzna. Trzeba to uszanować.
                          > Życzę cierpliwości i powodzenia w waszych dążeniach
                          Bardzo możliwe, w sotatnim zwiazku byl 6 lat, wiec nie jest to mało, ale z
                          drugiej strony wie, jaki jest mój stosunek do niego. Śmieszne jest too jego
                          niezdecydowanie, choć go tak w głebi duszy rozumiem i naprawdę dam mu ten
                          czas, by okrzepł, ale zebym wiedziała, ze to pozwoli mu na określenie się:))
                          Dzieki Ci bardzo za rady - na pewno pomogły, bo ja juz naprawde nie potrafię
                          chyba tego własciwie interpretować.
              • fuga27 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 13:01
                Gość portalu: facet napisał(a):

                > daj sobie spokój dziewczyno .....właśnie dlatego, że go trochę odpychasz, to
                > zaczyna na nowo. tak już jest :)))
                > szkoda Twojego czasu ;)))
                > pozdr.
                a poza tym jest to fajne, ale męczące:))) Moze jednak cos z tego bedzie??
      • Gość: tymczasem Re: Jak to interpretować? IP: *.softomasz.pl 25.08.04, 14:36
        No własnie mam ten sam problem
    • saqqara odpusc sobie gnojka 25.08.04, 13:31
      takie bujanie sie niezle daje w kosc
      a koles sie po prostu nudzi wiec jak wie ze ma kogos takiego jak Ty to
      kombinuje...
      splaw go i juz. po diabla sie meczyc!
      • fuga27 Re: odpusc sobie gnojka 25.08.04, 13:34
        saqqara napisała:

        > takie bujanie sie niezle daje w kosc
        > a koles sie po prostu nudzi wiec jak wie ze ma kogos takiego jak Ty to
        > kombinuje...
        > splaw go i juz. po diabla sie meczyc!
        Łatwo powiedzieć, gorzej zrobić...:)) może kombinować, ale byleby coś z tego
        bylo, a na razie tylko szarpanie psychiczne. Chyba zobaczę, jak dalej się
        potoczy.
      • Gość: yorg Re: odpusc sobie gnojka IP: *.crowley.pl 25.08.04, 13:37
        od przybytku głowa nie boli, a kobiety są wspaniałe
        pozdrawiam
        • fuga27 Re: odpusc sobie gnojka 25.08.04, 13:38
          Gość portalu: yorg napisał(a):

          > od przybytku głowa nie boli, a kobiety są wspaniałe
          > pozdrawiam
          kogo nie boli??? Fakt, kobiety sa wspaniałe:)) i wyrozumiałe...
      • jasmina_tdi Re: odpusc sobie gnojka 25.08.04, 13:39
        kopnij go w tylek i nie daj sie nabrac na zadne teorie pt "chcialbym ale boje
        sie". Sama widzisz, ze wraca jak na gumce za kazdym razem, gdy przestaniesz o
        nim myslec!!! Pewnie dlatego, ze juz sto razy wykrecil ci numer, a ty zamiast
        sie czegos nauczyc, czekasz na niego i liczysz na cud z nieba.
        • fuga27 Re: odpusc sobie gnojka 25.08.04, 13:43
          jasmina_tdi napisała:

          > kopnij go w tylek i nie daj sie nabrac na zadne teorie pt "chcialbym ale boje
          > sie". Sama widzisz, ze wraca jak na gumce za kazdym razem, gdy przestaniesz o
          > nim myslec!!! Pewnie dlatego, ze juz sto razy wykrecil ci numer, a ty zamiast
          > sie czegos nauczyc, czekasz na niego i liczysz na cud z nieba.
          To chyba nie do końca tak...nie przekreślam go tak od razu, każdy ma jakieś
          przejścia, być moze inaczej nie potrafi, nie wie, itp; dlatego staram sie to
          zrozumieć...co nie ejst łatwe;
          • jasmina_tdi Re: odpusc sobie gnojka 25.08.04, 13:48
            no to moze spytam inaczej: na co ci taki popapraniec? Masz nadzieje, ze
            wychowasz go jak psa i pod twoimi skrzydlami zacznie sie zachowywac inaczej?
            Wiesz, kazdy cud zawiera w sobie fagment rzeczywistosci, ktora jest, jaka jest.
            Facet, ktory nie potrafi podejmowac decyzji i zachowuje sie jak rozpuszczona
            nastolatka, potrafi dac niezle do wiwatu (no chyba, ze masz charaker mamuski,
            wtedy oboje skorzystacie)


            fuga27 napisała:

            > > > sie czegos nauczyc, czekasz na niego i liczysz na cud z nieba.
            > To chyba nie do końca tak...nie przekreślam go tak od razu, każdy ma jakieś
            > przejścia, być moze inaczej nie potrafi, nie wie, itp; dlatego staram sie to
            > zrozumieć...co nie ejst łatwe;
            • fuga27 Re: odpusc sobie gnojka 25.08.04, 13:51
              jasmina_tdi napisała:

              > no to moze spytam inaczej: na co ci taki popapraniec? Masz nadzieje, ze
              > wychowasz go jak psa i pod twoimi skrzydlami zacznie sie zachowywac inaczej?
              > Wiesz, kazdy cud zawiera w sobie fagment rzeczywistosci, ktora jest, jaka
              jest.
              >
              > Facet, ktory nie potrafi podejmowac decyzji i zachowuje sie jak rozpuszczona
              > nastolatka, potrafi dac niezle do wiwatu (no chyba, ze masz charaker mamuski,
              > wtedy oboje skorzystacie)
              >
              >
              > fuga27 napisała:
              >
              > > > > sie czegos nauczyc, czekasz na niego i liczysz na cud z nieba
              > .
              > > To chyba nie do końca tak...nie przekreślam go tak od razu, każdy ma jaki
              > eś
              > > przejścia, być moze inaczej nie potrafi, nie wie, itp; dlatego staram sie
              > to
              > > zrozumieć...co nie ejst łatwe;
              Nie chcę go zmieniac i wychowywać. Własnie to jest ciekawe, po co?? Jakiś czas
              temu wszystko sie zaczęło i moze trochę z ciekawosci i trochę z przekory chcę
              zobaczyć co bedzie dalej, a moze chcę go "uzaleznić" od siebie aa potem
              zostawić:)) To ostatnie to był żart - nie jestem taka okrutna.
              • jasmina_tdi Re: odpusc sobie gnojka 25.08.04, 13:54
                hehe... jeszcze nie jest z toba do konca zle. trudno jednak byloby zostawic
                kogos, kto w kolko od ciebie odchodzi - moglby nawet nie zauwazyc tej subtelnej
                roznicy :)

                fuga27 napisała:
                > Nie chcę go zmieniac i wychowywać. Własnie to jest ciekawe, po co?? Jakiś
                czas
                > temu wszystko sie zaczęło i moze trochę z ciekawosci i trochę z przekory chcę
                > zobaczyć co bedzie dalej, a moze chcę go "uzaleznić" od siebie aa potem
                > zostawić:)) To ostatnie to był żart - nie jestem taka okrutna.
      • zako1 Re: odpusc sobie gnojka 25.08.04, 13:40
        Nie znasz faceta a już go oceniasz. Każdego tak traktujesz?
        • saqqara odpuscic i juz! 25.08.04, 13:43
          gdyby zalezalo to by sie nei zachowywal jak niedorznieta dziewica
          sory, nie wymaga sie od niego zadnych deklaracji, ale skoro wspomina o
          uczuciach a potem olewa to co? dziewczyna ma siedziec i czekac az laskawie
          sobie o niej znowu przypomni?!
          • fuga27 Re: odpuscic i juz! 25.08.04, 13:45
            saqqara napisała:

            > gdyby zalezalo to by sie nei zachowywal jak niedorznieta dziewica
            > sory, nie wymaga sie od niego zadnych deklaracji, ale skoro wspomina o
            > uczuciach a potem olewa to co? dziewczyna ma siedziec i czekac az laskawie
            > sobie o niej znowu przypomni?!
            >
            A moze inaczej nie potrafi? nie wiem...Nie bronię go, ale mam do niego słabosć,
            dlateog nie chce go tak od razu przekreślać...moze ma po poprzednim związku
            inne podejscie do życia, został skrzywdzony, nie chce sie wiązac, a tu "coś"
            się przytrafia i moze stara sie bronić???
            Nie atakujcie mnie od razu, ze go bronię...staram sie tylko poznać motywy
            postepowania, ale niestety nie u źródła tylko może na bazie Waszych
            doświadczeń...
            • saqqara na bazie moich doswiadczen 25.08.04, 13:50
              przez 2 lata bujalam sie z takim 'skrzywdzonym' przez zycie panem, ktory chyba!
              chcial ale sie bal. tylko ja nadal nie wiem czego. i Ty sie nie dowiesz jak sie
              dasz za nos tak wodzic.

              troche szacunku dla samej siebie.
              • fuga27 Re: na bazie moich doswiadczen 25.08.04, 13:52
                saqqara napisała:

                > przez 2 lata bujalam sie z takim 'skrzywdzonym' przez zycie panem, ktory
                chyba!
                >
                > chcial ale sie bal. tylko ja nadal nie wiem czego. i Ty sie nie dowiesz jak
                sie
                >
                > dasz za nos tak wodzic.
                >
                > troche szacunku dla samej siebie.
                >
                wiem, ze z perspektywy czasu łatwiej wydawac wyroki i pewnie za czas jakiś sama
                dojde do takich wniosków, ale teraz chyba nie ejst mi dane trzeźwo myśleć.
                Naprawdę az tak źle oceniasz tamten czas??
                • saqqara Re: na bazie moich doswiadczen 25.08.04, 13:59
                  w kazdym przypadku jest inaczej. ale jedna zasada powinna obowiazywac:
                  jestescie dla siebie partnerami (w jakims tak ukladzie) a nie uzaleznionymi od
                  siebie jednostkami. on powinien okazywac szacunek Twoim uczuciom tak jak Ty to
                  robisz broniac go. skoro teraz tego nie robi... jak bedzie sie liczyl z Twoimi
                  uczuciami kiedys, gdy sie bardziej zaangazujesz?

                  wiem ze trudno to uciac, ale to najlepsze wyjscie. jesli mu naprawde zalezy-
                  bedzie walczyl. jesli nie-przekonasz sie ze nie bylo to warte Twojego zachodu
            • jasmina_tdi do fugi 25.08.04, 13:51

              wiesz co mi mowi moje doswiadczenie? ze facet jeszcze nie znalazl sobie nic
              lepszego niz ma, i lepsza taka alternatywa jak ty, niz zadna. nie jest jednak
              do konca przekonany, czy warto sie pakowac w uklad, ktory nie do konca go
              zadowala, wiec przychodzi i odchodzi. rozejrzyj sie, pewnie kilka twoich
              kolezanek zaliczylo podobna historie, pogadaj z nimi, moze cos wymyslisz.



              > A moze inaczej nie potrafi? nie wiem...Nie bronię go, ale mam do niego
              słabosć,
              >
              > dlateog nie chce go tak od razu przekreślać...moze ma po poprzednim związku
              > inne podejscie do życia, został skrzywdzony, nie chce sie wiązac, a tu "coś"
              > się przytrafia i moze stara sie bronić???
              > Nie atakujcie mnie od razu, ze go bronię...staram sie tylko poznać motywy
              > postepowania, ale niestety nie u źródła tylko może na bazie Waszych
              > doświadczeń...
              • fuga27 Re: do fugi 25.08.04, 13:55
                jasmina_tdi napisała:

                >
                > wiesz co mi mowi moje doswiadczenie? ze facet jeszcze nie znalazl sobie nic
                > lepszego niz ma, i lepsza taka alternatywa jak ty, niz zadna. nie jest jednak
                > do konca przekonany, czy warto sie pakowac w uklad, ktory nie do konca go
                > zadowala, wiec przychodzi i odchodzi. rozejrzyj sie, pewnie kilka twoich
                > kolezanek zaliczylo podobna historie, pogadaj z nimi, moze cos wymyslisz.
                >
                >
                >
                > > A moze inaczej nie potrafi? nie wiem...Nie bronię go, ale mam do niego
                > słabosć,
                > >
                > > dlateog nie chce go tak od razu przekreślać...moze ma po poprzednim związ
                > ku
                > > inne podejscie do życia, został skrzywdzony, nie chce sie wiązac, a tu "c
                > oś"
                > > się przytrafia i moze stara sie bronić???
                > > Nie atakujcie mnie od razu, ze go bronię...staram sie tylko poznać motywy
                >
                > > postepowania, ale niestety nie u źródła tylko może na bazie Waszych
                > > doświadczeń...
                a moze jeszcze kocha poprzednia partnerkę i boi sie jak to sam kiedyś nazwał"
                ze bedzie jak pies, który zerwał się z łańcucha" albo będzie miał mnóstwo
                kobiet, albo się zakocha znowu; moze właśnie ja kocha, liczy że wróci i nie
                chce na razie nic zmieniac w swoim życiu? A moze masz rację, też o tym myślałam
                i chyba zacznę częsciej, bo to pomaga mi osiągnąć bilans psychiczny.
              • fuga27 Re: do fugi 25.08.04, 14:02
                jasmina_tdi napisała:

                >
                > wiesz co mi mowi moje doswiadczenie? ze facet jeszcze nie znalazl sobie nic
                > lepszego niz ma, i lepsza taka alternatywa jak ty, niz zadna. nie jest jednak
                > do konca przekonany, czy warto sie pakowac w uklad, ktory nie do konca go
                > zadowala, wiec przychodzi i odchodzi. rozejrzyj sie, pewnie kilka twoich
                > kolezanek zaliczylo podobna historie, pogadaj z nimi, moze cos wymyslisz.
                >
                >
                >
                > > A moze inaczej nie potrafi? nie wiem...Nie bronię go, ale mam do niego
                > słabosć,
                > >
                > > dlateog nie chce go tak od razu przekreślać...moze ma po poprzednim związ
                > ku
                > > inne podejscie do życia, został skrzywdzony, nie chce sie wiązac, a tu "c
                > oś"
                > > się przytrafia i moze stara sie bronić???
                > > Nie atakujcie mnie od razu, ze go bronię...staram sie tylko poznać motywy
                >
                > > postepowania, ale niestety nie u źródła tylko może na bazie Waszych
                > > doświadczeń...
                a moze jest tak, ze boi się związać z kimś, skoro poprzendi zwiazek ejszcze w
                nim siedzi;
              • fuga27 Re: do fugi 25.08.04, 14:09
                jasmina_tdi napisała:

                >
                > wiesz co mi mowi moje doswiadczenie? ze facet jeszcze nie znalazl sobie nic
                > lepszego niz ma, i lepsza taka alternatywa jak ty, niz zadna. nie jest jednak
                > do konca przekonany, czy warto sie pakowac w uklad, ktory nie do konca go
                > zadowala, wiec przychodzi i odchodzi. rozejrzyj sie, pewnie kilka twoich
                > kolezanek zaliczylo podobna historie, pogadaj z nimi, moze cos wymyslisz.
                >
                >
                >
                > > A moze inaczej nie potrafi? nie wiem...Nie bronię go, ale mam do niego
                > słabosć,
                > >
                > > dlateog nie chce go tak od razu przekreślać...moze ma po poprzednim związ
                > ku
                > > inne podejscie do życia, został skrzywdzony, nie chce sie wiązac, a tu "c
                > oś"
                > > się przytrafia i moze stara sie bronić???
                > > Nie atakujcie mnie od razu, ze go bronię...staram sie tylko poznać motywy
                >
                > > postepowania, ale niestety nie u źródła tylko może na bazie Waszych
                > > doświadczeń...
                Kiedyś mielismy umowić sie na spotkanie, ale żadne z nas nie zadzwoniło. potm
                musiałam w sprawach zawodowych z nim się skontaktować i sam zaczął przepraszać,
                że jest niedobry, że nie zadzwonił, ale ma teraz okropny czas w pracy; nawet
                słowem nie wspomniałam o tym , po prostu zero - żadnych dąsów - zawodowe
                sprawy; Moze sa w nim jakies uczucia? coś jednak czuje, ale nie chce tego
                okazać, bo własnciwie jeszcze stary związek nie wygasł w jego sercu i nie chce,
                bo sie boi, ze sie zaangazuje??? moze idealizuję, ale nie wiem...
                • jasmina_tdi Re: do fugi 25.08.04, 14:14
                  Na twoim miejscu nie snulabym domyslow, co on czuje, a czego nie, bo za moment
                  zaczniesz zyc w jakims wirtualnym swiecie. I co to znaczy, ze on sie boi, ze
                  sie zaangazuje?????? jezu co za bzdura!!! chyba na tym wlasnie polegaja
                  zwiazki, nie wydaje ci sie?

                  fuga27 napisała:

                  > sprawy; Moze sa w nim jakies uczucia? coś jednak czuje, ale nie chce tego
                  > okazać, bo własnciwie jeszcze stary związek nie wygasł w jego sercu i nie
                  chce,
                  >
                  > bo sie boi, ze sie zaangazuje??? moze idealizuję, ale nie wiem...
                  • fuga27 Re: do fugi 25.08.04, 14:17
                    jasmina_tdi napisała:

                    > Na twoim miejscu nie snulabym domyslow, co on czuje, a czego nie, bo za
                    moment
                    > zaczniesz zyc w jakims wirtualnym swiecie. I co to znaczy, ze on sie boi, ze
                    > sie zaangazuje?????? jezu co za bzdura!!! chyba na tym wlasnie polegaja
                    > zwiazki, nie wydaje ci sie?
                    >
                    > fuga27 napisała:
                    >
                    > > sprawy; Moze sa w nim jakies uczucia? coś jednak czuje, ale nie chce tego
                    >
                    > > okazać, bo własnciwie jeszcze stary związek nie wygasł w jego sercu i nie
                    >
                    > chce,
                    > >
                    > > bo sie boi, ze sie zaangazuje??? moze idealizuję, ale nie wiem...
                    Niby tak i faktem ejst, ze każdy układ jakikolwiek, to zwiazek. Pewnie masz
                    rację, muszę wziąć sie w garść, ale własnie po kontakcie z nim pozazawaodowym
                    jestem w takim własnie stanie...rozkłada mnie totalnie, bo wie, w które
                    miejsce "uderzyć":)) Na razie podjęłam decyzję, ze nie odpowiadam na jego
                    zaczepki i zobaczę, co on dalej zrobi. Najlepiej dla mnie byloby, gdybym w
                    ogóle nie miała z nim konktaktyu, ale jest to awykonalne - niestety.
        • jasmina_tdi Re: odpusc sobie gnojka 25.08.04, 13:44
          nieeee... tylko tych, których panie domagaja sie wyraznej interpretacji. A co?

          zako1 napisał:

          > Nie znasz faceta a już go oceniasz. Każdego tak traktujesz?
    • Gość: paulinka Re: Jak to interpretować? IP: *.softomasz.pl 25.08.04, 14:44
      wiesz mam ten sam problem, jeden kolega ode mnie z pracy dziwnie na mnie
      działa, mam ochotę przespać się z nim zupełnie bez zobowiązań, poprostu ma w
      sobie cos takiego co mnie ciągnie do niego, obydwoje jesteśmy związani na
      stałe, nie wiem na ile on jest szczęsliwy ze swoja dziewczyna, ja KOCHAM mojego
      chłopaka i tylko i wyłącznie dlatego nie poszłam jeszcze z tym kolegą do łóżka,
      poprostu nie potrafiłabym zdradzić, a raczej nie potrafiłabym żyć z poczuciem
      winy i wolę tego nie robić, najgorsze jest to że w 100% ja go prowokuję i tak
      trwa nasz flirt smsowo- mailowy, fajna zabawa i tak musi pozostać, tobie radzę
      zabawiac się z nim i nie robic sobie żadnych nadziei przynajmniej do czasu
      kiedy on się nie okresli czego chce, i jeszcze jedno nie angażuj się choc z
      tego co piszesz to już chyba jest po ptakach, ale mówie jeżeli mozesz nie
      zakochuj się bo ryzyko jest spore i możesz tylko cierpieć,
      PZDR
      • fuga27 Re: Jak to interpretować? 25.08.04, 14:50
        Gość portalu: paulinka napisał(a):

        > wiesz mam ten sam problem, jeden kolega ode mnie z pracy dziwnie na mnie
        > działa, mam ochotę przespać się z nim zupełnie bez zobowiązań, poprostu ma w
        > sobie cos takiego co mnie ciągnie do niego, obydwoje jesteśmy związani na
        > stałe, nie wiem na ile on jest szczęsliwy ze swoja dziewczyna, ja KOCHAM
        mojego
        >
        > chłopaka i tylko i wyłącznie dlatego nie poszłam jeszcze z tym kolegą do
        łóżka,
        >
        > poprostu nie potrafiłabym zdradzić, a raczej nie potrafiłabym żyć z poczuciem
        > winy i wolę tego nie robić, najgorsze jest to że w 100% ja go prowokuję i tak
        > trwa nasz flirt smsowo- mailowy, fajna zabawa i tak musi pozostać, tobie
        radzę
        > zabawiac się z nim i nie robic sobie żadnych nadziei przynajmniej do czasu
        > kiedy on się nie okresli czego chce, i jeszcze jedno nie angażuj się choc z
        > tego co piszesz to już chyba jest po ptakach, ale mówie jeżeli mozesz nie
        > zakochuj się bo ryzyko jest spore i możesz tylko cierpieć,
        > PZDR
        staram się odangazować mocno i staram się podejść do tego tylko i wyłącznie
        zabawowo i milo spędzić czas i taki jest mój cel - bez zakochiwania sie..teraz
        to już po prostu musze doprowadzić sprawę do końca, czyli wstrzymam sie
        chwilowo i zobacze co z tego wyniknie.
        • fuga27 Re: Jak to interpretować? - Nowe fakty 14.09.04, 12:12
          Ostatnio, po naszym umówionym telefonie, którego nie odebrał, przez jakiś czas
          nie odzywał sie, aż do zeszłego tygodnia; napisał mail, ze bardzo przeprasza za
          swoje chłodne czasem postepowanie i po prostu zaczął normalnie korespondować -
          oczywiscie mnie rozstroił tym. Powiedzcie czy fakt, ze przeprosił i sie odezwał
          rokuje na przyszlosć? Bo gdyby nic ode mnie nie chciał, nie odzywałby sie, poza
          sprawami słuzbnowymi, ktore są bez zarzutu.
          • Gość: rita.h Re: Jak to interpretować? - Nowe fakty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 23:44
            właśnie czytając ten wątek doszłam do wniosku czym się różni miłość prawdziwa od
            zadurzenia, na które niepotrzebnie tracimy my kobiety energię:

            w miłości nie boisz się bez przerwy, że to się zaraz skończy,
            w zadurzeniu raz po raz trawią Cię takie lęki

            w miłości jak i w zadurzeniu zdarzają się okresy większej i mniejszej bliskości,
            ale w zadurzeniu asynchronicznie i niespodziewanie - wiecznie ktoś kogoś goni,
            ściagając własną niepewność

            no i przede wszystkim miłość to jazda głównie pozytywna, a zadurzenie to
            toksyczna mieszanka bólu i przyjemności, uzależniająca dla tych, co kochają
            przeżywać.

            Nie znam Cię moja droga, ale najwyraźniej uwielbiasz przeżywać coś intensywnie,
            głęboko. Uwielbiasz rozterki emocjonalne. Dlatego właśnie ten pan Cię pociąga.
            Błąd techniczny popełniłaś taki, że powiedziałaś, że nie chcesz zobowiązań.
            Podstawowa zasada negocjacji - domagaj się więcej niż możesz dostać - żeby mieć
            z czego ustępować. Teraz dla Ciebie już właściwie nie ma miejsca dla ustępstw,
            to znaczy jest ale poniżej granicy Twojej godności. Skoro powiedziałaś mu, że
            wyastarczy Ci relacja bez zobowiązań (w domyśle z seksem), to poniżej jest tylko
            niedotrzymywanie obietnic, brak szacunku, nieliczenie się z Tobą,
            wykorzystywanie Cię, lanie po twarzy i tym podobne atrakcje.

            moim zdaniem kobieta w stosunku do mężczyzny zawsze w myśli powinna startować z
            pułapu "traktuj mnie jak boginię", a wtedy miłość wychodzi z tych negocjacji,
            nigdy odwrotnie.
            • fuga27 Re: Jak to interpretować? - Nowe fakty 15.09.04, 09:01
              Gość portalu: rita.h napisał(a):

              > właśnie czytając ten wątek doszłam do wniosku czym się różni miłość prawdziwa
              o
              > d
              > zadurzenia, na które niepotrzebnie tracimy my kobiety energię:
              >
              > w miłości nie boisz się bez przerwy, że to się zaraz skończy,
              > w zadurzeniu raz po raz trawią Cię takie lęki
              >
              > w miłości jak i w zadurzeniu zdarzają się okresy większej i mniejszej
              bliskości
              > ,
              > ale w zadurzeniu asynchronicznie i niespodziewanie - wiecznie ktoś kogoś goni,
              > ściagając własną niepewność
              >
              > no i przede wszystkim miłość to jazda głównie pozytywna, a zadurzenie to
              > toksyczna mieszanka bólu i przyjemności, uzależniająca dla tych, co kochają
              > przeżywać.
              >
              > Nie znam Cię moja droga, ale najwyraźniej uwielbiasz przeżywać coś
              intensywnie,
              > głęboko. Uwielbiasz rozterki emocjonalne. Dlatego właśnie ten pan Cię
              pociąga.
              > Błąd techniczny popełniłaś taki, że powiedziałaś, że nie chcesz zobowiązań.
              > Podstawowa zasada negocjacji - domagaj się więcej niż możesz dostać - żeby
              mieć
              > z czego ustępować. Teraz dla Ciebie już właściwie nie ma miejsca dla ustępstw,
              > to znaczy jest ale poniżej granicy Twojej godności. Skoro powiedziałaś mu, że
              > wyastarczy Ci relacja bez zobowiązań (w domyśle z seksem), to poniżej jest
              tylk
              > o
              > niedotrzymywanie obietnic, brak szacunku, nieliczenie się z Tobą,
              > wykorzystywanie Cię, lanie po twarzy i tym podobne atrakcje.
              >
              > moim zdaniem kobieta w stosunku do mężczyzny zawsze w myśli powinna startować
              z
              > pułapu "traktuj mnie jak boginię", a wtedy miłość wychodzi z tych negocjacji,
              > nigdy odwrotnie.

              Czyli generalnie nie ma ratunku:(( Dzięki za te madre słowa.
              • Gość: rita.h Re: Jak to interpretować? - Nowe fakty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 01:23
                Nie, jest ratunek. Widzę jednak, że to chyba nie do końca jest tak, że chciałaś
                się nie zobowiazywać z nim. Jeśli zależy Ci na nim, po prostu pozwól mu działać
                - zdobywać Cię. Niech przejmie inicjatywę. W najgorszym wypadku - będzie Cię
                szanował. Ja wiem, że łatwo napisać skoro już Cię ogarnęło zadurzenie, ale to
                TYLKO zadurzenie. Masz prawo się zadurzyć w kimkolwiek, ale nie musisz wcale być
                z tą osobą, nie musisz poddawać się jej manipulacji i cierpieć przez nią.
                Najlepiej zamiast chwytać się tej chwiejnej gałęzi - zejść na ziemie i przez
                jakiś czas nie trzymać się żadnej :)) Mówię Ci to ja, która kiedyś zupełnie jak
                małpa, z gałęzi na gałąź, płynnie...
                • trint Re: Jak to interpretować? - Nowe fakty 16.09.04, 01:25
                  moze to właśnie kwestia takiego podejścia... jesli facet jest sensowny,,, nie
                  cgce być którymś w międzyczasie...
                • fuga27 Re: Jak to interpretować? - Nowe fakty 16.09.04, 09:29
                  Dzis w nocy jak sie obudziłam, to zaczęłam się nad tym ponownie zastanawiać i
                  obiecałam sobie, ze nic kompletnie nie robię i po prostu czekam; chociaż
                  zrobiłam jedną głupią rzecz - chyba ostatnią w moim życiu:) Po naszej
                  korespondecnji, napisałam mu, ze przypomniał mi, jak bardzo brakuje mi
                  konktaktu z nim - on oczywiscie na to odpisał w sposób bardzo miły...
    • Gość: edel.29 Re: Jak to interpretować? IP: 62.233.188.* 15.09.04, 22:13
      rita.h-jestem pod wrażeniem,baaardzo mądre podejście do tematu,bardzo mi się
      podoba, tylko dlaczego nie umiem tak robić jak Ty piszesz? A dla fugi rada-
      uciekaj gdzie pieprz rośnie,taki facet wypali Cię zanim zdążysz się
      obejrzec...w końcu pracę będziesz musiała zmienić...
      • Gość: rita.h Re: Jak to interpretować? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 01:13
        edel:
        To nie jest takie trudne: trzeba wyprostować kręgosłup, i pamiętać no matter
        what, że to my jesteśmy boginiami, my dajemy życie i zasługujemy na to co
        najlepsze, a nie jakieś okruchy z "pańskiego stołu".

        Taka postawa wygładza zmarszczki i dodaje urody:))
        • an-da Re: Jak to interpretować? 16.09.04, 14:49
          jestem za, ok, tylko jak to w praktyce ma wyglądać?
          ostatni facet stwierdził, że nie może ze mną być, bo ja mam tylko wymagania i
          oczekiwania i on się boi, że nie jest w stanie mi tyle dać i że ja go na pewno
          zostawię, więc on nawet nie próbuje...
          no i bądź tu mądry
          jak zachęcić i być jednocześnie pewną siebie i swoich oczekiwań, sprawić by się
          zakochał, a jednocześnie nie dać się traktować z góry?
        • Gość: edel29 Re: Jak to interpretować? IP: 62.233.188.* 16.09.04, 15:51
          rita.h, Boże mój jak bardzo chciałabym mieć taką wiare,taką postawę i takie
          myśli jak Ty. może kiedyś do tego dojde, ale teraz to jestem strzepkiem
          człowieka, kobiety czy czymkolwiek.Cokolwiek bym nie rzekła byłoby banalne w
          tym momencie i jakoś nie na miejscu...ale dziękuję Ci :-)
          • fuga27 Re: Jak to interpretować? 16.09.04, 15:57
            zgadzam sie, że rita.h jest niewiarygodna:)) edel29 - rozumiemCię:)) tylko
            zastanawiam sie, dlaczego tak sie dzieje? Dlaczego tak mocno sie wikłamy w
            takie układy? Jesteśmy, a przynajmniej ja - jestem emocjonalnie popaprana.
            • Gość: edel29 Re: Jak to interpretować? IP: 62.233.188.* 16.09.04, 20:26
              fuga- to fakt, już dawno doszłam do tego wniosku,że popaprana emocjonalnie
              jestem bardzo. Nie wiem gdzie szukac przyczyn,czy jestem az tak niepoprawną
              idealistką,czy aż tak naiwną dziewuszką?Jakis maniacki upór i bardzo duzy
              wachlarz wyrozumiałości i ciepła, sprawia że od 5 lat tkwię w takim związku.
              Ale ja wszystko zwalam na miłość. wszystko da sie wytłumaczyc przez pryzmat
              miłości. a może jestem niepoprawną optymistką? a może muszę czuć bardziej,
              doświadczać mocniej,może takie wewnętrzne spalanie jest mi potrzebne jak tlen
              do życia??? Nie wiem,ale Ciebie pozdrawiam, to chyba tylko my kobiety mamy
              takie skłonności...:-)
              • fuga27 Re: Jak to interpretować? 17.09.04, 10:06
                pozdrawiam:)) To nasze wysublimowanie kobiece daje nam ostro popalić:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka