Dodaj do ulubionych

żonaty ale samotny

24.09.14, 17:54
Od razu zaznaczę, że nie jestem z tych co liczą na seks z nieznajomą.
Mam 30 lat i niby wszystko jest w porządku ale strasznie brakuje mi romantycznej miłości. Uprzedzano mnie, że ona kończy się jakiś czas po ślubie ale chyba jestem uzależniony. Życie jest bez smaku, a ja nie chcę takiego życia. Chciałbym się zakochać, nawet nieszczęśliwie, ale poczuć coś znowu. Tymczasem po prostu chętnie pogadam z kimś o czymkolwiek.
Obserwuj wątek
    • viviene Re: żonaty ale samotny 24.09.14, 21:05
      Ja tego nie rozumiem..chyba jestem nie z tej ziemi:)
      prawdziwa się nie kończy i trwa i trwa do póznej starości, może być jedynie
      troszkę inna :)
      potrzebę stanu ciągłego zakochania istotnie można nazwać uzależnieniem :)
      no chyba naprawdę jesteś chory..
      smutno.
      • south_wind Re: żonaty ale samotny 25.09.14, 00:56
        Możesz nie rozumieć bo może nie jesteś mężatkom albo za krótko. Romantyczna miłość czy inaczej zakochanie trwa najdłużej 2 lata po ślubie. Potem jest jak mówisz inny rodzaj miłości. Mi brakuje tego pierwszego. A że smutne to jest, to jasna sprawa, też bym wolał być zakochany cały czas w jednej kobiecie, tylko rzeczywistość rozczarowuje.
        • viviene Re: żonaty ale samotny 25.09.14, 14:35
          south_wind napisał(a):

          > Możesz nie rozumieć bo może nie jesteś mężatkom albo za krótko. Romantyczna mił
          > ość czy inaczej zakochanie trwa najdłużej 2 lata po ślubie. Potem jest jak mówi
          > sz inny rodzaj miłości. Mi brakuje tego pierwszego. A że smutne to jest, to jas
          > na sprawa, też bym wolał być zakochany cały czas w jednej kobiecie, tylko rzecz
          > ywistość rozczarowuje.

          Śmieszą mnie, wybacz, te książkowe-poradnikowe schematy, to 2 lata to 3 a to jeszcze inaczej, każdy jest inny i to indywidualna sprawa .
          Jednak na pewno jest tak, ze tą rzeczywistość kreujemy sami.
          Życie ech życie :)
      • kraina_lodu Re: żonaty ale samotny 25.09.14, 08:15
        jesteś starą panną czy zakompleksioną feministką?

        Patrząc jak długo jesteś na forum i jak się udzielasz stwierdzam że jedno i drugie.

        Jeśli ktoś czegoś chce to co w tym złego?

        Popatrz na siebie zanim innych ocenisz bo sama święta nie jesteś :)
        • kraina_lodu Re: żonaty ale samotny 25.09.14, 08:48
          Oczywiście pisałem do Ciebie viviene
          • viviene Re: żonaty ale samotny 25.09.14, 14:30
            kraina_lodu napisał(a):

            > Oczywiście pisałem do Ciebie viviene

            Dziękuję za uwagę :)
            pozdrawiam.
        • viviene Re: żonaty ale samotny 25.09.14, 14:29
          Twoje stwierdzenia nijak się nie mają do mojej osoby bo są Twoje :)
          coś w tym jest, że interesuje Cię moja bytność.
          Nie oceniam a porozmawiać mogę i jak najbardziej święta nie jestem
          a nawet bym nie chciała :)
    • cambria1.2 Re: żonaty ale samotny 25.09.14, 14:34
      Czyli tęsknisz za emocjami, za huśtawką emocjonalną, niepewnością "kocha-nie-kocha", szalonym zaangażowaniem, na skraju łez albo euforii... Fajne, ale bardzo wyczerpujące. Może uzależnić, ale może zmęczyć, jeśli trwa za długo. Dlatego natura mądrze to wymyśliła, i po okresie takiej "jazdy" nadchodzi pora na miłość spokojną, przewidywalną. Aż w końcu przestajesz rozpoznawać w niej miłość, tylko przyjaźń, przywiązanie, a potem - wyrozumiałość, rutynę, codzienność i ... nudę :-/
      • south_wind Re: żonaty ale samotny 25.09.14, 15:13
        cóż, nic dodać nic ująć...
        najgorsze jest to, że nie chcę zdradzać bo choć nie ma już romantyzmu jest miłość, z drugiej strony pozostaje tęsknota za uczuciem zakochania i nuda. I czuję się jak w pułapce. Niestety jestem typem człowieka, który nie powinien się żenić, za późno jednak to zauważyłem. Od zawsze jedyną radością były dla mnie dziewczyny, kobiety i miłość ale nie koniecznie ta fizyczna, chodziło właśnie o to uczucie, podniecenie życiem, działaniem na pełnych obrotach, szaleństwem i hajem emocjonalnym. Zawsze miałem też towarzystwo ale po ślubie okazało się, że już nikt nie dzwoni, większość przyjaźni z dziewczynami okazała się tylko flirtem a koledzy rozeszli się po świecie. Pozostało pisanie na forach.
        • cambria1.2 Re: żonaty ale samotny 25.09.14, 17:05
          Drogi south_wind, doskonale Cię rozumiem :-) I wiesz, był ktoś podobny do Ciebie, wiele, wiele lat temu. To Goethe. Swoje tęsknoty i ciągłe poczucie niespełnienia podsumował krótko: "Kocham kochać".
          • south_wind Re: żonaty ale samotny 26.09.14, 01:08
            Niestety jestem z tych co czytają książki popularnonaukowe a nie beletrystykę, choć "Cierpienia młodego Wertera" pamiętam ze szkoły, wiem że mi się podobało, chyba byłem nieszczęśliwie zakochany wtedy. I co ma zrobić człowiek skazany na wieczny głód miłości? Przeraża mnie starość, przemijanie. Miesiąc temu skończyłem 30 i juz nie jestem młody, jestem dorosły, powinienem być nudny, poważny i odpowiedzialny. Ech.. nie mówię że taki nie jestem, bo stałem sie w końcu taki ale to mi się wcale nie podoba. A im dalej w las tym trudniej wrócić.
            • cambria1.2 Re: żonaty ale samotny 26.09.14, 08:40
              Ten przykład z Goethem to tylko takie skojarzenie. On też uchodził za kogos innego, tymczasem jego życie uczuciowe było, jak piszesz, niedojrzałe do końca. Wiecznie poszukiwał, nie tyle osoby do kochania, co stanu zakochania. Nawet jeśli miałoby sie to łączyć nie z euforią, a z cierpieniem (jak u tego biedaka Wertera).
              A wracając do Ciebie - co to jest 30 lat! Nie żartuj nawet, że powinieneś być w związku z tym nudny i poważny. A odpowiedzialny? To niezależne chyba od wieku, ale wymagane u osób po trzydziestce, niestety...
              • south_wind Re: żonaty ale samotny 26.09.14, 11:52
                Z tym Goethem rozumiem :) i zgadzam się, że w tym jesteśmy podobni.
                O tej nudzie, powadze pisałem jakby z perspektywy nastolatka, który ocenia tak życie 30-latków i mówi, że nigdy taki nie będzie. Ale niestety i tak jestem typowym 30 latkiem. Odpowiedzialność natomiast nie pozwala mi zrobić nic głupiego czyli takiego co będzie mieć dla mnie czy dla innych przykre konsekwencje i dlatego nie gonię za romansem choć chciałbym chociaż otrzeć się o taki, nie przeczę.

                A jaka jest Twoja historia? Widzę, że mnie rozumiesz.
                • cambria1.2 Re: żonaty ale samotny 26.09.14, 14:00
                  Ok, ale może przejdziemy na mejle: cambria1.2@gazeta.pl
    • romantyczka333 Re: żonaty ale samotny 26.09.14, 18:13
      witaj chyba cos w tym jest ze po jakims czasie po ślubie gasnie coś i "cały czar" znika ,mam podobnie jak ty więc jak masz ochotę pogadać ,czy popisać odezwij się :) Gośka
      • south_wind Re: żonaty ale samotny 26.09.14, 21:54
        Chętnie popiszę ale ciężko mi będzie w ten weekend znaleźć możliwość więc odwiedź proszę temat co jakiś czas :)
      • south_wind Re: żonaty ale samotny 26.09.14, 23:56
        Jeśli nie spisz jeszcze to jestem i czekam :) jeszcze z pół h wytrzymam.
        • leziox Re: żonaty ale samotny 27.09.14, 10:58
          Razem ale osobno.
          Sprawa doskonale znana.
          W dalszych czesciach zaczyna sie oddzielnie spac, oddzielnie jesc, przestaje rozmawiac i jedyne na co sie napotyka, to pusty wzrok jeszcze zony myslacej o wszystkim tylko nie o partnerze.
          W promocji mozna miec jeszcze alkoholizm partnerki co jest swietnym bonusem mogacym skutkowac czynami przewidzianymi w KK.
          • cambria1.2 Re: żonaty ale samotny 27.09.14, 13:07
            Tak. Niestety - właśnie tak. Ale od tęsknot za emocjami do ewentualnego alkoholizmu któregoś z dwójki nieszczęśników jeszcze kilka tomów sagi. Trzymajmy kciuki, żeby jednak nie tym razem.
            • leziox Re: żonaty ale samotny 27.09.14, 13:32
              Nie moge pisac za innych tylko z siebie, bo ze tak powiem, tkwie w temacie.
              A w nalog wpasc latwo, tylko to co potem sie dzieje to wlasciwie nie saga, a niekonczaca sie opowiesc, oscylujaca pomiedzy thrillerem a horrorem.
              • cambria1.2 Re: żonaty ale samotny 27.09.14, 14:23
                Przykro mi, że to kawałek Twojej biografii :-( Też znam takie historie, tym tragiczniejsze, że jedno nie mogło obyć się bez drugiego, a właściwie bez codziennej porcji strachu, nienawiści, przemocy. Układ właściwie nierozerwalny, coś silniejszego niż miłość.
                • leziox Re: żonaty ale samotny 27.09.14, 16:32
                  Owszem, bardzo ciezko jest sie z czegos takiego wyrwac.
                  Wspóluzaleznienie sie to zdaje sie nazywa.
                  Ale kazdy ma wszak jakis plecak na garbie. Nie ma zbytnio wyprostowanych, tylko tacy, którzy sa po prostu lepszymi aktorami niz inni i bardziej umieja udawac poczucie szczescia na pokaz.
                  • cambria1.2 Re: żonaty ale samotny 27.09.14, 17:40
                    Masz rację. Dopiero jak zostają sami ze sobą, ściągają maskę. Ale "plecaka" już się tak łatwo nie da zrzucić... Widzę, że mimo wszystko masz jednak dystans do tego, w czym tkwisz. I innych też trzeźwo oceniasz.
    • cambria1.2 Re: żonaty ale samotny 27.09.14, 19:12
      :-)))))))))) Lezio! Z ciekawości weszłam na Twój profil. Jeśli przeszło mi wcześniej przez myśl, żeby się o Ciebie martwić, to mogę spokojnie oddać się innym czynnościom :-))) Się pije, ale też się żyje, gada, opowiada i pokazuje ciekawe ciekawostki, ma się też mnóstwo znajomych, prawda? Wszystkiego dobrego!
      • leziox Re: żonaty ale samotny 27.09.14, 21:25
        Szanowna Cambrio
        Dziwne ze az do tego stopnia sugerujesz sie czyims profilem, tudziez satyrá w nim zawartá.
        Internet albowiem jest iluzjá droga Pani.
        Wprawdzie nie musze nikomu sie z tego, co pisze tlumaczyc, ani niczego wyjasniac, ale ze wydajesz sie byc dobrze wychowana osoba, to dla lepszego zrozumienia napisze tych pare ponizszych slów. Specjalnie dla Ciebie.
        O mnie chcialas sie martwic?! Wszak nie lezalo w moim zamiarze uczulanie kogos na moja skromna osobe ani tym bardziej wywolywanie wspólczucia, bo ani mnie na tym nie zalezy ani nie zamierzam zawracac ludziom czachy sobá do tego stopnia.
        Ilosc znajomych nie jest wykladnia czlowieka, jako tez ilosc wypitego etanolu, ilosc odwiedzin w cudzych lózkach i ilosc zaliczonych mezatek, panienek, starych panien i niewiast cnotliwych.
        I tak jak dlugo sie zyje, uczestniczy sie w rozmowach, spotkaniach, smakuje sie ciekawostki i cieszy sie z malych sukcesów oraz wielkich osiagniec.
        Tak sie sklada ze nienawidze zaklamania, a ludzie oklamujacy mnie sa dyskwalifikowani zaraz na poczatku znajomosci.
        Dlatego to co pisalem jest prawdá i tylko prawdá, ukazujaca niewielki fragment mojego osobistego piekielka.
        Dziwie sie tylko co Cie tak w tym wszystkim zirytowalo.
        W kazdym razie zycze Ci nieco wiecej cierpliwosci do ludzi w zyciu oraz nie tak szybkiego ulegania pozorom.
        Z powazaniem
        Leziox


        • cambria1.2 Re: żonaty ale samotny 27.09.14, 21:48
          Ależ, ależ!!! Drogi Leziox! To nie była irytacja. To było rozbawienie swoja własną naiwnością i zbyt szybkim ocenianiem nieznanej osoby. Po prostu Twój profil jest tak ciekawy i tak zaskakujący, że musiałam dać upust emocjom. Nie gniewaj się, proszę. To przecież nie było żadne zniecierpliwienie. To babskie zaskoczenie, tak po babsku wyrażone.
          Oczywiście również łączę wyrazy szacunku :-)
          • leziox Re: żonaty ale samotny 27.09.14, 22:09
            Wcale sie nie gniewam, poniewaz nie mam powodu.
            Przyzwyczajony jestem do tego, ze kobiety najpierw eksploduja emocjonalnie, potem sie sobie samym dziwia, zas nastepnie staraja sie jeszcze raz przemyslec sytuacje.
            Jesli ktos to przetrzyma, nie skaczac od razu z wysokiego wiaduktu, jest osoba godna podjecia dalszych dyskusji.
            • cambria1.2 Re: żonaty ale samotny 28.09.14, 08:18
              Dziękuję. Jak miło mi się zaczął dzień - szczypta oczywistej oczywistości :-) Podziwiam Twoje opanowanie, naprawdę. Popatrzyłam trochę na forum, czasem można nieźle oberwać po uchu... Tu jest chwilami jak na poligonie. Nawet więcej - jak na polu walki. Powodzenia i udanego dnia! I pełnych garści fajnych rzeczy ;-)
              • leziox Re: żonaty ale samotny 28.09.14, 22:50
                Sprawa jest oczywista- im dluzej sie walczy tym wieksze ma sie w bojach doswiadczenie.
                A ze stercze tu na Gazecie juz mase lat to przeciez niejedno sie widzialo i nie reaguje sie histerycznie na drobne uszczypliwosci czy docinki. No bo przeciez w zyciu realnym tez nie jest inaczej. Tyle ze bardziej werbalnie. Poza tym jestem czlekiem dosyc stoickim i miesem zaczynam rzucac dopiero po nadzwyczajnym i niemozliwym irytowaniu mnie. Potem leca krzeselka.
                Gratuluje milego dnia.
                Mój byl równiez udany, zwlaszcza ze dzisiaj jeszcze zadna kobieta nie zdazyla mnie sie oswiadczyc.
                • cambria1.2 Re: żonaty ale samotny 29.09.14, 08:37
                  Ten miły dzień to też dzięki Tobie, dzięki sympatycznemu "starterowi" z samego rana.
                  Oświadczają Ci sie kobiety? Znam jedną taką, co sie sama oświadczyła, żeby czasu nie tracić. To moja babcia. Rzecz działa sie w 1940 r. :-))))))))))
    • paponia222 Re: żonaty ale samotny 28.10.14, 16:38
      A ja tam Ciebie rozumiem:) Z temperamentem ciężko walczyć, a jeszcze trudniej wygrać:)
    • obrotowy dlaczego nie pogadasz z ossowica ? 03.11.14, 17:17
      south_wind napisał(a):
      Tymczasem po prostu chętnie pogadam z kimś o czymkolwiek.

      dlaczego nie pogadasz z ossowica ?
      tez lubi bezinteresowne, romantyczne rozmowy i nastroje i spacery po lesie:
      forum.gazeta.pl/forum/w,45,150028412,150028412,Sami_mlodzi_.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka