Dodaj do ulubionych

Zasypianie - problem z matką :-(

21.09.04, 10:27
Dziewczyny, mam ogromne wyrzuty sumienia! Załozyłam podobny watek na
edziecku, ale Was tez chciałabym sie poradzić. zaczęłam uczyc synka
zasypiania samodzielnie. Było to w sobotę. Pierwszy raz zasnął po 20 minutach
płaczu o róznym natężeniu. Kolejne razy były juz lepsze tearz zasypia po 5
minutach, ale płacze zdecydowanie krócej, potem tylko sobie gaworzy. Do tej
pory budził się w nocy kilka razy na karmienie, dzisiaj obudził się dopiero o
4 rano. Wczesniej kilka razy go słyszałam, ale zanim do niego poszlam
zasypial. No więc w zasadzie wszystko wygląda pieknie ale jest pewien
problem. Ze mną. Jest mi bardzo przkro ż ejuz nie spimy razem, że on
popłakuje troche no i ogólnei jestem ta sytuacja bardzo przybita. Karmie go
piersia, duzo się znim bawię przytulam go często, ale czy to wystarczy żeby
wynagrodzic poczucie odrzucenia w czasie zasypiania? Poradzcie coś bo
oszaleję...
Obserwuj wątek
    • renik.w Re: Zasypianie - problem z matką :-( 21.09.04, 13:54
      Hej
      Nauka samodzielnego zasypiania pomaga nie tylko Wam , ale tez dziecku !!! Mały
      też w końcu się wyśpi nie będzie się budził kilka razy w nocy . Jak Ty się
      czułaś rano po wstawaniu kilka razy w nocy - byłaś napewno nieprzytomna ,
      podobnie się czuł Szymek - teraz ma szansę się wyspać to bardzo ważne
      pozdrawiamy
    • mama007 Re: Zasypianie - problem z matką :-( 21.09.04, 22:09
      hej
      wiem o czym mowisz :) o prawda asia zaczela sama przesypiac noce tak jakos, bez
      zadnych dodatkowych zabiegow. ale teraz zrobilismy lozko na antresoli i
      stwierdzilismy, ze nie bedziemy brali Asi na gore pod zadnym pozorem. no i
      pojawil sie probelm - co robic jak mala bedzie chciala sie poprzytulac itp? jak
      asia budzila sie do tej pory to po prostu bralam ja do siebie i tak spalysmy. i
      to bylo super. czasem specjalnie zostawialam ja, zebysmy sobie razem pospaly...
      a teraz... nie kupilismy jeszcze rozkladanego tapczanika na dol, wiec sprawa
      konczy sie tak, ze jak asia placze w nocy (nieczesto) to rozkladam koc i klade
      sie z nia na podlodze...
      czy wygodnie? niebardzo... ale chyba warto, eh...
      chyba mamy podobne problemy :)
      pozdrawiam
    • lch74 Re: Zasypianie - problem z matką :-( 21.09.04, 23:12
      Rysiu od samego początku spał we własnym łóżeczku i nie zauważyłam żeby czuł sie odrzucony. Jest pogodnym i spokojnym maluszkiem:-) Śpi w naszej sypialni, a ja jestem na każde jego zawołanie:-) Poprawiam go w nocy (wędruje po łóżeczku) gdy zaczyna stękać przez sen z niewygody, pogłaszczę po główce, podam smoczka itp. Od dawna nie budzi się w nocy na karmienie (karmiłam go piersią). Przed zaśnieciem nie płacze, nieraz się troszke pobawi ale przeważnie chwilkę po położeniu spać zasypia. Sam sie upomina swoim śpiewnym "aaaaa...", żeby go połozyć już spać:-) Myslę, ze problem faktycznie bardziej dotyczy Ciebie i Twojego podejścia do sprawy. Musisz sie powoli przyzwyczajać do samodzielności Twojego dziecka, że sam śpi, później będzie miał swoich kolegów, swoje zainteresowania, swoją dziewczynę a w końcu żonę, dzieci... Podróż zaczyna się od małego kroczku;-) Powinnaś pomagać Swojemu dziecku w usamodzielnianiu się a nie przeszkadzać;-) Napewno nie dzieje się Twojemu synkowi krzywda, a Twojego ciepła i miłości ma pod dostatkiem w dzień podczas zabawy i przytulanek:-)
      Pozdrówki i głowa do góry:-)
    • a.chudziak Re: Zasypianie - problem z matką :-( 21.10.04, 11:44
      Chyba nie dorosłam jeszcze do tego, by rozstać się z Kubusiem czyli, przenieść
      go z naszego łóżka. Mamy bardzo duże a Kuba śpi we własnym śpiworku na własnej
      podusi ale obok mamusi. Tata śpi też obok mamy więc wszyscy zadowoleni. Jeszcze
      poczekamy, chociaż do żłobka nie chodzi ale jest podczas naszej nieobecności u
      cioci, dlatego nadrabiamy stracony czas nocą. Pozdrawiamy
      • monika_lwo Re: Zasypianie - problem z matką :-( 21.10.04, 21:28
        Moja Natalka śpi obok naszego łóżeczka w swoim:-) W ten sposób śpi sama i ja
        mam ją przy sobie. Myślę, trochę inaczej niz inni chyba. Ja też lubie mieć przy
        sobie kochaną istotkę, słyszeć jak oddycha i czy coś jej się śni. Może to nie
        jest wygodne do konca, ale jeszcze mamy czas aby się rozstać. Narazie jest taka
        malutka i kochana, ze nie mogłabym jej przenieść do swojego pokoiku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka