Gość: xp
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
27.04.02, 17:00
Gazeta.pl > Zdrowie > Medycyna
Artur Włodarski 05-02-2001
Im mocniej przysmażone mięso, tym większe ryzyko raka piersi. Przy czym sposób,
w jaki je przyrządzamy, jest nawet ważniejszy od ilości, w jakich je spożywamy.
Kobiety jedzące mięso bardziej przysmażone dwukrotnie częściej zapadają na raka
piersi - ostrzegał dr Rashimi Sihna z Iowa Women's Health Study na kongresie
Amerykańskiego Towarzystwa Badań nad Rakiem w San Francisco.
- To by pokrywało się z naszymi wynikami - przyznali nieco zaskoczeni naukowcy
z Johns Hopkins School w Baltimore. Okazało się, że obydwa zespoły niezależnie
od siebie badały związek między spożywaniem mięsa a rakiem piersi. Ich
przestrogi warto wziąć pod uwagę u progu sezonu grillowego:
- im goręcej - tym krócej, czyli temperatura, w jakiej obrabiamy mięso, powinna
być odwrotnie proporcjonalna do czasu obróbki;
- porcje przyczerniałe czy nadwęglone nadają się tylko do wyrzucenia;
- jak ognia unikaj ognia - płomienie nie mogą dotykać mięsa, do upieczenia
wystarczy bijący od nich żar.
A co robić, jeśli ktoś uwielbia dobrze "zgrillowane" mięso? Powinien wrzucać je
na bardzo gorący ruszt, za to na krótko, a wcześniej podpiec w brytfance lub
podgrzać w mikrofalówce.
Wszystko po to, by nie dopuścić do powstania tzw. heterocyklicznych amin i
wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, które - jak wykazały liczne
badania na zwierzętach - mają działanie silnie rakotwórcze. Zdaniem dr. Sihna
spora część kobiet ma podwyższony poziom enzymu uaktywniającego te rakotwórcze
związki, a to czyni je szczególnie podatnymi na raka piersi.