18.01.05, 20:19
czy klamstwo jest dopuszczalne w zwiazku???? w jakim stopniu?? czy w zwiazku
mozna cos ukrywac, trzymac w tajenicy, czekac na odpowiednia okazje (nie
mowie o niespodiankach)?? chodzi mi o to czy to nie wplynie negatywie na
zwiazek????
Obserwuj wątek
    • Gość: lolo Re: klamstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 22:06
      zalezy co sie ukrywa i z jakiego powodu mysle ze nie ma tego zlego co by na
      dobre nie wyszlo!
    • Gość: on Re: klamstwo IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.01.05, 22:06
      Kłamstwo nigdzie nie jest dopuszczalne. Zawsze kłamstwem posługują się ludzie
      słabi i nikczemni.
      Kłamstwo rozwali zawsze prędzej czy później każdy związek.
      • mandragora666 Re: klamstwo 18.01.05, 22:16
        Stara dobra zasada-nigdy nie pokazuj mezczyznie calej dupy.Szczerosc tylko
        kontrolowana.Prawda moze byc czasem zabojcza.
        • Gość: anatazy Re: klamstwo IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.01.05, 22:58
          Najpierw jedno kłamstwo, później mniejsze i jeszcze jedno kłamstwo, a potem
          wiecznie zdziwione, że facet ma dość i woli z kumplami do knajpy.
          • by_proxy Re: klamstwo 18.01.05, 23:02
            klamstwo - nie chce go/jej zranic
            tajemnica - nie jestem jeszcze gotowy/a zeby o tym powiedziec
            • Gość: Anatazy Re: klamstwo IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.01.05, 23:10
              > klamstwo - nie chce go/jej zranic
              Ale co będzie kiedy ona /on dowie się o tym czymś od kogoś innego (osoby bardzo
              życzliwej)?
              > tajemnica - nie jestem jeszcze gotowy/a zeby o tym powiedziec
              Pytanie, czy w takiej sytuacji jesteś gotowy/a do tego aby być z kimś?
              • by_proxy Re: klamstwo 18.01.05, 23:13
                klamstwo - wiec lepiej zranic?

                tajemnica - moze gotowosci nabiera sie w trakcie zwiazku? a moze skoro jej nie
                ma to niewarto tego ciagnac?
                • Gość: Anatazy Re: klamstwo IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.01.05, 23:36
                  Czy lepiej zranić? Czasem prawda rani, ale kłamstwo może zranić bardziej.

                  W gotowości do powierzenia tajemnicy można przegapić
                  ten właściwy moment na jej objawienie, a potem na wszystko za późno...
                  I zawsze może to być odczytane przez partnera jako brak zaufania, słabość, brak
                  miłości, zdrada...

                  A czy brak tajemnicy oznacza porażkę?
                  Nie!

                  • by_proxy Re: klamstwo 18.01.05, 23:49
                    ale jesli mam tajemnice - ktora nie wynika ze slabosci uczuc, tylko co najwyzej
                    z mojej slabosci i braku gotowosci (bo to tkwi gdzies baaardzo gleboko we mnie)
                    i powiem mu to... ze pragne mu o tym kiedys powiedziec ale jeszcze nie teraz...
                    wiem, ze zupelna otwartosc to nic zlego, to nie porazka, ale jednak na to
                    trzeba byc gotowym, tego trzeba sie uczyc chyaba... hm?
                    • nickita13 Re: klamstwo 19.01.05, 12:57
                      masz rację...do pewnych rzeczy trzeba być gotowym....ale może wtedy oszczędzić
                      partnerowi takich wstępów?? jak będziesz gotowa to powiesz i już..... a jak nie
                      to nie powiesz....ale oszczędzisz jemu zastanawiania się co tam takiego
                      ukrywasz..... a sobie ciężaru zobowiązania, że przecież kiedyś będziesz musiała
                      być gotowa
            • nickita13 Re: klamstwo 19.01.05, 12:54
              a co jak kłamstwo się wyda??? czy wtedy mniej się zrani???
      • nickita13 Re: klamstwo 19.01.05, 12:35
        zgadzam się z przemówcą, kłamstwo ma zawsze krótkie nogi, prędzej czy później
        wyjdzie na jaw i chociaz nikt nie będzie dokładnie pamiętał o co chodziło
        pozostanie kwestia kłamstwa a więc braku zaufania, wykorzystania, zatajenia
        itp. głupot które z całą pewności rozłożą związek całkowicie albo
        połowicznie...ale rozłożą.....
        kłamstwo nie jest wskazane w żadnym związku i pod żadną inną nazwa w
        stylu "niecała prawda", "kłąmstwo dla ogólnego dobra" itd.
    • john_fontane Re: klamstwo 18.01.05, 23:00
      W koncu nigdy nie masz pewnosci czy druga strona tez jest w 100 % szczera...
      • Gość: leziox Re: klamstwo IP: *.arcor-ip.net 18.01.05, 23:07
        Nigdy nie ma pewności co do szczerości innej strony.Każdy ma swoje święte
        tajemnice,ukrywane nawet przed osobą najbardziej kochaną i co najważniejsze-
        każdy ma prawo do takich tajemnic.Czy pokazywanie całej dupy facetowi to duży
        błąd-nie wiem,wiem,że pokazanie wyciągu z konta kobiecie to błąd kardynalny.
        • john_fontane Re: klamstwo 18.01.05, 23:09
          hehe... Ja sie juz nie natne na to zeby byc szczerym w stosnuku do kobiety...
          mozna albo byc z jedna w zwiazku, albo sie przyjaznic... nigdy polaczenie nie
          jest dobre
        • by_proxy Re: klamstwo 18.01.05, 23:09
          a wytlumacz mi dlaczgo mozna miec swoje tajemnice? rozumiem -to nasza
          prywatnosc. ale jesli partner powie przeciez jestesmy sobie najblizsi, nie
          musisz nic przede mna ukrywac, ja to zrozumiem... ja mu to wyjasnic?
        • Gość: xy2 Re: klamstwo IP: .48.242.* / 80.51.176.* 18.01.05, 23:10
          a po co w zyciu całkiem sie obnażać. lepiej poznawać sie całe zycie
          • by_proxy Re: klamstwo 18.01.05, 23:13
            o to dobry argument... dzieki
          • Gość: leziox Re: klamstwo IP: *.arcor-ip.net 18.01.05, 23:15
            Są tajemnice nie będące groźne dla związku.Ale to takie tajemnice,których
            ujawnienie przysporzyłoby partnerowi sporo wstydu,nawet jeśli nikt tego
            wstydzić się nie powinien.Po prostu takie coś małego,ukrytego i własnego-do
            tego ma każdy prawo.Pamiętam że dziewczyny zakopywały kiedyś w ziemi pod
            szkiełkiem,w tajemnicy przed wszystkimi tzw."sekret",gdzie zawarte były utajone
            marzenia i sny.Może to właśnie coś takiego?
            • by_proxy Re: klamstwo 18.01.05, 23:17
              a jesli partner uwaza, ze to dziwne i nienormalne cos ukrywac przed najblizsza
              osoba? i sprawia u to przyykrosc. a ta "tajemnicza" osoba po prostu nie moze...
              • nickita13 Re: klamstwo 19.01.05, 12:49
                jeśli w związku jest zaufanie i miłosć to każdy powiniem uszanować prywatność
                drugiej osoby...ale ta prywatnośc, te nasze sekrety nie powinny wtedy w
                zasadniczy sposób rzutować na nasz związek, tzn. np. jesli panienka była kiedyś
                prostytutką i poznała faceta i teraz jest już tylko z nim i zerwała z
                przeszłością to taki skrywany sekret może zostać z nienacka odkryty przez osobę
                postronną i zniszczyć związek. To oczywiście tylko przykład.... moim zdnaiem
                możemy sobie trzymać w głębokim sekrecie jakieś nasze bardzo osobiste sprawy o
                których wiemy tylko my i nikt więcej...każda inna tajemnica może się wydać i co
                wtedy??? wtedy może lepiej zawczasu samemu poinformować partnera o naszych
                sekretach? może tak unikniemy kłamstw i rozczarowań?
            • Gość: xy2 Re: klamstwo IP: .48.242.* / 80.51.176.* 18.01.05, 23:22
              było coś takiego, przypomnialam sobie. zazwyczaj byly to obrazki przykryte
              szkłem i zasypane ziemią:)
              • by_proxy Re: klamstwo 18.01.05, 23:23
                pamietam. robilismy takie na podworku przy sklepie. ale byla frajda :)))
                • Gość: leziox Re: klamstwo IP: *.arcor-ip.net 18.01.05, 23:32
                  Każdy ma coś takiego na składzie,rzeczy których za żadne pieniądze nie
                  ujawniłby przed innymi.Trzeba szanować u partnera prawo do posiadania tych
                  małych sekretów,w końcu to nic złego,a zawsze można to jeszcze,jak się
                  chce,wymruczeć partnerowi na uszko w dogodnej chwili.
                  • Gość: xy2 Re: klamstwo IP: .48.242.* / 80.51.176.* 18.01.05, 23:37
                    ale też nigdzie nie jest powiedziane ze coś co sie trzyma dla siebie musi byc
                    od razu zle
                  • mandragora666 Re: klamstwo 18.01.05, 23:37
                    Wymruczec albo i nie. Kazdy ma prawo do tajemnic! Prawda bywa czasami tak
                    okrotna ze lepiej jej nie mowic
                    • Gość: leziox Re: klamstwo IP: *.arcor-ip.net 18.01.05, 23:58
                      Swięte słowa Mandragora,święte słowa.
                      • mandragora666 Re: klamstwo 19.01.05, 12:29
                        Moze zostane swieta. Nawet nie wiesz jak bym chciala!!!
                      • nickita13 Re: klamstwo 19.01.05, 12:52
                        czasem najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa....daje możliwość wybory,
                        poczycie bezpieczeństwa i zaufania do drugiej osoby.
                    • Gość: xy2 Re: klamstwo IP: .48.242.* / 80.51.176.* 19.01.05, 00:01
                      czy az tak okrutna czy ty tak to wyolbrzymiasz, bo schematy nie daja ci życ
                    • mandragora666 Re: klamstwo 20.01.05, 10:25
                      A nie pomysleliscie o tym ze prawda nigdy nie jest jednoznaczna i tyle jest
                      prawd ile ludzi. Nawet fizyka odkryla ze wszystko jest wzgledne.Na tym to
                      wszytstko polega ze nic nie jest proste.Pamietajcie o tym Rycerze Prawdy
            • by_proxy Re: klamstwo 19.01.05, 00:07
              a my na to mowilismy "niebko" :)
            • nickita13 Re: klamstwo 19.01.05, 12:43
              ale to nie kłamstwa!!! to nasze prywatne sekrety...nie mamy obowiązku z nimik
              się nimi dzielić...możemy, jeśli chcemy ale nie musimy i nikt nie może nas do
              tego zmusić.
        • nickita13 Re: klamstwo 19.01.05, 12:40
          ale to nie kłamstwo....to rozsądek :-) moim zdaniem można by to ewentualnie pod
          zatajenie podciągnąć...ale: każdy ma prawo do jakiejś prywatności i nie ma to
          nic wspólnego z kłamstwem choć granica może być czasem krucha.....:-/
      • nickita13 Re: klamstwo 19.01.05, 12:36
        ...ale to nie upoważnie cie do oszukiwania w jakikolwiek sposób drugiej
        strony :-). Poza tym powiedzcie mi jaki sens ma budowanie związku na kłamstwie,
        a przecież do tego to się sprowadza: jeśli oszukujemy w jakimkolwiek względzie
        to tak naprawdę oszukujemy tez samych siebie ... i prędzej czy póśniej
        zapłacimy za to...
        • mandragora666 Re: klamstwo 19.01.05, 13:33
          Och Nikito. W zyciu placi sie za wszystko. Zarowno za prawde jak i za
          klamstwo.Poza tym chcialam cie jeszcze poinformowac ze prawda ma wiele
          twarzy.Czesto sa one dosc straszne. Wierz mi ze nie wszyscy chca znac prawde.
          Prawda bywa bolesna i nic nie rozwiazuje tylko wszystko komplikuje.Roznie z nia
          bywa. Zycie to nie film ani romans i z prawda czy bez prawdy konczy sie nie
          najlepiej.
          • nickita13 Re: klamstwo 19.01.05, 15:27
            masz rację, płaci się za wszystko.... ale taniej za prawdę. Trudno mieć do
            kogoś żal że powiedział Ci prawdę.... o kłamstwa zawsze ma się żal.
            Prawde nawet bolesna pozostaje prawdą. Zgodzę się że może mieć wiele twarzy....
            podobnie jak kłamstwo. A uwierz mi....o ile prawda jest czasem straszna to
            kłamstwo potrafi być naprawdę potworne i wyrządzić wiele złego.
            • mandragora666 Re: klamstwo 19.01.05, 15:32
              Klamstwo jest sztuka i wszystko trzeba robic z glowa,a jak dasz prawda po
              oczach to mozesz nawet zabic.Pamietaj o tym.
              • nickita13 Re: klamstwo 19.01.05, 15:34
                hahahah fakt :-)))) jak mnie taki jeden przez dwa lata okłamywał i
                wykorzystywał a potem dał prawdą po oczach to prawie zabił...:-))))))))))
                • mandragora666 Re: klamstwo 19.01.05, 16:41
                  Byl zwyklym burakiem.Przykro mi ale swiat pelen jest takich.Gdybym to ja byla
                  na jego miejscu nigdy nie dowiedzialbys sie prawdy.A przynajmniej takiej ktora
                  zabija.W tym jest cala sztuka.
                  • nickita13 Re: klamstwo 19.01.05, 17:25
                    rzecz w tym że akurat tej rzeczy nie mógł przedemną ukryć.... w końcu i tak by
                    się wydało.... o takich klamstwach mówię...o takich, których nie sposób ukryć...
                    • mandragora666 Re: klamstwo 19.01.05, 17:40
                      Wsystko mozna ukryc albo przedstawic w korzystnym swietle.To sie nazywa
                      socjotechnika. Mozesz komus powiedziec ze jest obrzydliwy albo, ze jest piekny
                      inaczej.
                      • Gość: GBG Re: klamstwo IP: *.bredband.comhem.se 20.01.05, 00:41
                        Bzdury gadasz! Klamstwa nigdy nie mozna ukryc. Czy za rok czy za 10 lat zawsze
                        wyjdzie na wierzch. Swiat tak jest skonstruowany. Za prawde , nawet ta najgorsza
                        mamy szacunek do czlowieka , za klamstwo to tylko zal i nienawisc. Prawda nic
                        nie wazy , klamstwo natomiast jest ciezarem dla klamiacego do konca.
                        • nickita13 Re: klamstwo 20.01.05, 09:50
                          dzięki za poparcie :-) dobrze powiedziane......
                          • mandragora666 Re: klamstwo 20.01.05, 10:29
                            A nie pomysleliscie o tym ze prawda nigdy nie jest jednoznaczna.Jest tyle prawd
                            ilu ludzi.Nawet fizyka odkryla ze wszystko jest wzgledne. Pamietajcie o tym jak
                            bezskutecznie bedziecie uganiac sie za prawda.
    • t_torro "Być wolnym to móc nie kłamać" 20.01.05, 11:01
      Albert Camus
      • mandragora666 Re: "Być wolnym to móc nie kłamać" 20.01.05, 11:19
        A coz to jest wolnosc.Wiesz ? Wiesz ze wolnosc to obowiazek i odpowiedzialnosc.
        Mowisz "Albert Camus".Powiadz raczej do czego doprowadzila go ta wolnosc.
        Wszyscy wiedza ,ze Camus popelnil samobojstwo.To nie takie proste
        • t_torro Re: "Być wolnym to móc nie kłamać" 20.01.05, 14:38
          Moim zdaniem wolnośc to raczej możliwość swobodnego wyboru, który to dopiero
          ciągnie za sobą obowiązki, odpowiedzialnosć i ew. konsekwencje. W tym sensie
          Camus był człowiekiem wolnym. Zadecydował za siebie.

          Ale wracając do tematu: czym innym jest ukrywanie pewnych rzeczy w związku i po
          prostu o nich nie mówienie jeśli nikt o to nie pyta, a zupełnie czym innym
          okłamywanie drugiej strony - zaczyna się od małych oszustw, potem są
          kłamstewska i duże kłamstwa. Następuje pewna eskalacja, prowadząca najczęściej
          do utraty zaufania do drugiej osoby i bardzo często po prostu rozpadu związku.
          Co mnie niestety doświadczyło.
          • mandragora666 Re: "Być wolnym to móc nie kłamać" 20.01.05, 19:35
            No coz, kazdy ma swoje doswiadczenia.Moje sa nieco odmienne.Nie twierdze ,ze
            trzeba kogos robic w konia .To zupelnie nie tak.Nie mozna tez bawic sie cudzym
            kosztem.Ale nigdy pod zadnym pozorem nie nalezy byc za bardzo szczerym. Sa
            sprawy ktore zachowuje sie tylko dla siebie.Jezeli trzeba nalezy rowniez
            sklamac.Sklamac bez wyrzutow sumienia.To wszystko.
            • mandragora666 Re: "Być wolnym to móc nie kłamać" 20.01.05, 19:49
              Jeszcze chcialam dodac cos o samobojstwie.Jest teraz taka teoria ze samobojstwo
              popelniaja ludzie w chorobie np depresji.Czlowiek w depresji nie jest w stanie
              prawdziwie ocenic rzeczywistosci ani sie z nia zmierzyc.Sa ludzie szczegolnie
              podatni na depresje i jest kwestia otwarta czy do samobojstwa pchnela ich
              choroba czy wolnosc.
          • mandragora666 Re: "Być wolnym to móc nie kłamać" 20.01.05, 19:42
            A co do mozliwosci swobodnego wyboru to tez roznie bywa. Jezeli np okaze sie,
            ze za nasz charakter odpowiedzialne sa w duzym stopniu geny to wtedy legnie w
            gruzach cala teoria o wolnej woli.Wolna wola bedzie tylko zludzeniem.To
            zupelnie tak jak z miloscia.Milosc to przeciez tylko chemia.

            Dostojewski napisal-" Prawda jest zawsze nieprawdopodobna i aby nadac jej cechy
            prawdopodobienstwa, nalezy dodac do niej troche klamstwa.Tak robia wszyscy."
            • t_torro Chyba zmieniamy temat :) 20.01.05, 20:33
              Trochę za bardzo w stronę filozofii ?
              OK, ale ja nie za bardzo wyobrażam sobie życie z kimś, do kogo nie mam
              zaufania. A każde, nawet najmniejsze kłamstewko powoduje powstanie pęknięcia na
              tymże...
              Tak, miłośc to chemia, o tym też już gdzieś na forum było... Tak jak i o
              samobójstwie...

              Ale wiesz co: nie popadajmy w skrajności. Jak powiedział Leszek Kołakowski: "W
              żadnej najsłuszniejszej sprawie nie warto popadać w fundamentalizm". Coś w tym
              jest: w życiu jest przeogromna ilość odcieni szarości. Nie ma natomiast
              bezdennie głębokiej czerni i bieli tak idealnej i czystej, że aż bolą od niej
              oczy. I dotyczy to też chyba kłamstwa ;)

              Pozdrawiam,
              Tomek
              • mandragora666 Re: Chyba zmieniamy temat :) 20.01.05, 20:52
                Jezeli odbierasz zmnie jak fundamentalistke to powiem tylko ,ze sie dziwie.Ja
                sie za fundamentalistke nie uwazam.A co do odcieni szrosci to klamstwo tez
                potrafi miec taki kolor nie mowiac juz o prawdzie.A zaufanie jest tez troche
                sprawa wyboru.Tak,tak.Pomimo wszystko.Mowisz pekniecie, a ja mowie tak-
                pekniecie-bo nikt ani nic nie jest doskonale.Moze trzeba sie nauczyc
                poblazliwosci i umiejetnoci wybaczania i godzenia sie na te pekniecia bo
                przeciez i tak nie da sie ich uniknac.Moze to nie ja jestem fudamentalsta?.
                Moze to wieczni poszukiwacze prawdy za wszelka cene.
                Pozdrawiam Beata
              • mandragora666 Re: Chyba zmieniamy temat :) 20.01.05, 20:55
                No widzisz wlasciwie sie zgadzamy
                • t_torro Beato, wyrzucą nas z tego wątku ;) 20.01.05, 21:39
                  Zobaczysz ;)
                  Nie posądzam Cię, broń Boże, o fundamentalizm !!!
                  Nie ma po prostu jednoznacznych odpowiedzi na pytania typu: "kłamać, czy
                  nie?", "kraść, czy nie?", "zabijać, czy nie?", itd...
                  Może jakaś odpowiedź na te pytania zawarta jest w powiedzeniu Franciszka
                  Józefa: "Żyj i pozwól żyć innym", albo w imperatywie kategorycznym
                  Kant'a: "Postępuj wg takich zasad, jakie chciałbyś widzieć za powszechnie
                  obowiązujace prawo".

                  No, to teraz na pewno, przynajmniej mnie, stąd wyrzucą ;)))
                  • mandragora666 Re: Beato, wyrzucą nas z tego wątku ;) 21.01.05, 13:27
                    Dlaczego mieliby to zrobic.
                    Nie robimy nic zlego. Nie klamiemy.Moze mowimy prawde choc to nic pewnego. Albo
                    albo. Czy mamy cos do stracenia? " Albo sie ozenisz i bedziesz tego zalowal
                    albo sie nie ozenisz i tez bedziesz tego zalowal" Kierkegaard. No wiec?
    • beznikogo Re: klamstwo 21.01.05, 19:53
      coz,
      dyskusja z rodzaju "temat - rzeka" - lecz poniewaz mam pewne niemile doswiadczenia zwiazane z klamstwem, to co nieco napisze.
      zatem,
      klamstwo z zalozenia jest czym zlym - i chcialbym moc powiedziec o sobie "ja nigdy nie klamie" - ale nikt z Nas nie moze tak powiedziec, bo kazdy dopuszcza sie malutkich czy wielkicj klamstw - w zwiazku... w pracy... w zyciu.
      po prostu nie da sie przejsc przez zycie bez klamstwa - sa sytuacje, ktore to wrecz wymuszaja.

      ja jednakze - poniewaz brzydze sie klamstwem - postanowilem zminimalizowac ich ilosc do niezbednego minimum.
      i tym samym drobne klamstewka czy nieszczerosci zdarzaja mi sie w zyciu zawodowym - zas w kwestii zycia prywatnego naleze do osob zdecydowanie potepiajacych klamstwo.

      nalezaloby tu zdefiniowac "klamstwo" - sa rzeczy, ktore wszyscy okresliliby jako klamstwo. ale sa tez takie, ktore dla jednych sa klamstwem, a dla innych niegrozna nieszczeroscia. i stad moga wynikac wszelkie roznice zdan na ten temat.

      co do zwiazku - to moim zdaniem klamstwa sa czym, co stopniowo, ale bardzoooooooooooooooooooooooooo oo skutecznie rozwala zwiazek.
      i nie mowie tu o sprawach typu "wyszedlem z pracy o 18" gdy tak naprawde byla wtedy np. 18.20 - takie "klamstwa" moga wynikac z roztargnienia i nie przywiazywania wagi do szczegolow.
      i raczej nie maja wplywu na jakosc i trwalosc zwiazku.

      mowimy o sprawach, ktore wiekszosc z Nas okreslilaby mianem klamstwa - i to one wlasnie rozkladaja zwiazek.

      chciclabym jednak powiedziec, ze bezwzgledna szczerosc powinna bezwzglednie obowiazywac od momentu rozpoczecia "bycia" razem poprzez to, co bedzie potem - czyli krotko mowiac teraz i w przyszlosci.
      lecz kazdy z Nas ma tez jakas przeszlosc - i to ona wlasnie z reguly jest powodem klamstw.
      i tu juz sprawa nie jest taka latwa.
      ja to przerobilem - gdy cos z przeszlosci mojej Kobiety wyszlo na jaw, gdy Ona bardzoooooooo to splycila mowiac mi o tym (bo wiedziala, jakie mam zdanie na TEN temat), i gdy ja przyjalem Jej splycona wersje za prawde - i gdy potem - w bardzo glupi spsosb wyszlo, ze jak cholernie klamala w tym splyceniu.
      i tu doszedlem do momentu pt. "klamac trzeba umiec" - w moim przypadku bylo tak, ze gdyby Moja Znajoma poszla za ciosem i byla konsekwentna - i po swoim klamstwie usunela pewne rzeczy, ktore bezsprzecznie obalaly Jej wersje - nie byloby sprawy, bo raczej nigdy nie dowiedzialbym sie prawdy.
      zas Ona z jednej strony przedstawila mi klamliwa wersje pewnych zdarzen - a z drugiej w miejscu, z ktorego czesto korzystalismy obydwoje trzymala rzeczy, ktore swiadczyly, jak bardzo sklamala.
      wiec albo sie klamie i "zaciera" wszystkie slady, ktore moga obalic to klamstwo - albo nie klamie sie wcale - bo klamac naprawde trzeba umiec.

      i nie myslcie, ze gdy tylko te klamstwa wyszly na jaw, to od razu Ja przekreslilem - nie.
      wiele miesiecy usilowalem dac sobie z tym rade - niestety tylko ja.
      Ona powiedziala "przepraszam" i uwazala sprawe za zalatwiona.
      wiele miesiecy usilowalem - i nie udalo sie.

      dlatego teraz wiem - po wlasnym przykladzie - ze trzeba bycbardzooooooooooooooooooooooo oooooooo silnym psychicznie i charakterologicznie czlowiekiem, by w 100% dac sobie rade, gdy klamstwo pojawia sie w zwiazku.
      zas jak klamstwo moze wplywac destrukcyjnie na zwiazek wie tylko ten, kto przerobil to we wlasnym zwiazku.

      i choc kros cholernie skrzywdzil mnie swoim egostycznym klamstwem i zabral mi dwa lata z zycia - to wbrew logice nadal ufam ludziom.
      ufam-choc moze ostrozniej.
      lecz jesli wchodzac z kims w zwiazek mielibysmy z zalozenia chronic sie za murem nieufnosci i z groy zakladac, ze ktos moze byc nieszczery - to nie mialoby to sensu.
      moim zdaniem kazdy kogo nie znamy w ogole zasluguje na kredyt zaufania.
      a zaufanie to cos co buduje sie bardzoooooo dlugo - zaufanie nie tworzy sie w tydzien, miesiac czy rok - zaufanie buduje sie cale zycie - to jak dokladac do muru cegielke po cegielce - i ten mur rosnie i rosnie...
      a gdy pojawi sie klamstwo - to jakas cegielka z tego muru wypada - i wtedy albo ten mur sie zachwieje lecz bedzie stal nadal - albo rozwali sie z hukiem i z budowanego zaufania pozostanie kupa gruzu, pylu i rozczarowania.

      a jesli nawet czyjs zwiazek przetrwa burze, jakie powstaja po klamstwie - to nie wierze, iz nadal bedzie taki sam.
      moze sie nie rozpasc, moze trwac nadal - ale taki sam nie bedzie juz nigdy.
      moze gorszy, moze lepszy (???) - ale na pewno inny.

      zycze Wam jednak, byscie nie doswiadczali w swoich zwiazkach niczego, czego podlozem byloby klamstwo.

      pzdr.






      • mandragora666 Re: klamstwo 21.01.05, 23:25
        Napisales bardzo dramatycznie.Zgadzam sie ze nie powinno igrac sie z cudzymi
        uczuciami.Co z tego skoro uczucia nie poddaja sie woli i robia czasem co chca i
        tak na prawde nigdy do konca nie wiadomo co bylo prawdziwe.
        • Gość: beznikogo Re: klamstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 23:51
          dramatycznie???
          mialo byc po prostu szczerze - tylko taka forme rozmowy uznaje.
          moze i wyszlo dramatycznie-z reguly do wszystkiego podchodze mniej czy bardziej emocjonalnie.

          w kazdym badz razie milo, ze ktos przeczytal ten elaborat ;)
          • mandragora666 Re: klamstwo 22.01.05, 00:43
            Szczerosc tez bywa dramatyczna.Mozna klamac rowniez z milosci.Nie pomyslales o
            tym? Cale zycie jest dosc dramatyczne poniewaz polega czesto na akceptacji tego
            co nam sie nie podoba."Nie urodzilismy sie do szczsescia" i z tym trzeba
            pogodzic sie w pierwszej kolejnosci. Poza tym lubie czytac elaboraty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka