Dodaj do ulubionych

bez slubu..

21.03.05, 23:54
12 minelo jak jeden dzien.. dzis. 12 lat z jednym facetem w tym 11 mieszkajac
razem. bez slubu, co mysle mialo duzy wplyw na to, ze wciaz jestesmy razem.
bo przeciez tak latwo odejsc.. staramy sie wiec oboje bardziej, bo nie
jestesmy na siebie skazani. chcemy byc razem. czy slub jest potrzebny i do
czego? wymog srodowiska? kolezank mi ostatnio powiedziala,ze ona majac lat 13
juz wiedziala jaka suknie slubna bedzie miala. ja do tej pory nie wiem.
hmmmm...
Obserwuj wątek
    • Gość: andrzej Re: bez slubu.. IP: *.aster.pl 22.03.05, 00:51
      mysle, ze jest potrzebny. wtedy wszystkie plany (wspolne) nabieraja innego
      wymiaru i sensu.

      pozdr.

      --
      www.gra24h.pl/?idpartner=41237
      • Gość: Vivka Re: ble, ble ble IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 09:41
        Andrzejku. czy możesz bardziej szczegółowo? O jakim wymiarze i sensie mówisz?
        Mam wrażenie, że sam nie wiesz, bo gdybyś przemyślał to nie napisałbyś tego, co
        napisałeś. Jeśli dwoje ludzi się kocha i chcą być ze sobą, to jak najbardziej
        ma to sens i wymiar każdy. Jeśli natomiast nie ma uczucia, to sam akt
        małżeństwa nie pomoże go utrzymać ani żaden wspomniany przez Ciebie "wymiar"
        i "sens"
        • Gość: andrzej Re: ble, ble ble IP: *.aster.pl 22.03.05, 10:40
          oczywiscie, ze bez uczucia to wszystko nie ma sensu. nawet z tym nie dyskutuje.
          o tym, ze malzenstwo nadaje zwiazkowi inny charakter i sens nie mam zamiaru cie
          przekonywac. a wiem o czym mowie bo sam jestem zonaty i bywalem w roznych
          zwiazkach.
          nabiera o tyle innego sensu, ze od tego czasu wszystko robie sie 'dla nas'.
          wszystko przestaje byc juz takie proste - nie pasuje mi to trzaskam drzwiami i
          wychodze. to trudniejsze niz luzny zwiazek.
          pozdr.

          --
          www.gra24h.pl/?idpartner=41237
          • x-kasix Re: ble, ble ble 22.03.05, 10:53
            nie rowine tematu jak to jest po slubie, bo w tej sytuacji nie bylam, ale.. nie
            zgodze sie z toba w "nabiera o tyle innego sensu, ze od tego czasu wszystko
            robie sie 'dla nas'. wszystko przestaje byc juz takie proste - nie pasuje mi to
            trzaskam drzwiami i wychodze. to trudniejsze niz luzny zwiazek."
            decydujac sie na bycie razem TEZ robisz wszystko DLA NAS. jak mi cos nie
            pasuje, to nie wychodze trzaskajac drzwiami tylko rozwiazuje problem. mysle, ze
            zalezy jak podchodzisz sam do takiego zwiazku. jesli uwazasz to za tymczasowe i
            nie zalezy ci na drugiej osobie - to oczywiscie: zawsze mozna wyjsc. ale czy
            nie mozna "wyjsc" z malzenstwa rowniez? tylko troche dluzej i drozej to bedzie
            trwac.
    • Gość: ola Re: bez slubu.. IP: 195.136.143.* 22.03.05, 07:28
      Ślub to według mnie jakieś zwieńczenie miłości która dojrzewa przez lata
      • x-kasix Re: bez slubu.. 22.03.05, 08:45
        slub.. koscielny czy cywilny czy obojetnie jaki papier podpiszesz? czy chodzi
        moze o rodzine i przyjaciol, ktorzy beda swiadkami tego "procesu"?
        a co o milosciach, ktore nie dojrzaly w malzenstwie? i albo sie rozpadly albo
        mecza sie przez lata razem.
    • konrado80 Re: bez slubu.. 22.03.05, 11:06
      moim zdaniem luzny zwiazek jest dlatego ze nie jest sie do konca pewnym czy
      chce sie spedzic z ta druga osoba reszty zycia, jest fajnie, ale to nie jest
      to, to nie jest ta osoba ktora pokochamy na cale zycie
      bo jednak slub to jest pewna deklaracja
      • x-kasix Re: bez slubu.. 22.03.05, 11:17
        a kiedy jestes pewny, ze chcesz z dana osoba spedzic reszte zycia? mysle, ze
        wiesz dopiero jak to zycie przezyjesz razem. bo gdyby nie to, to nie istnialyby
        rozwody.
        deklaracja.. znowu. deklaracja na papierze? czy tez deklaracja przed rodzina i
        przyjaciolmi? czy nie jest wystarczajaca deklaracja to, ze uslyszysz: kocham
        cie, czujesz to, szanujecie sie nawzajem itp. bo zadeklarowac podpisem jest
        najlatwiej moim zdaniem. ale zadeklarowac wobec siebie i dotrzymac to - to
        jest dopiero wyzwanie.
        • konrado80 Re: bez slubu.. 22.03.05, 11:23
          nie wiem kiedy, to po prostu trzeba czuc, ze to jest ta osoba
          wiele osob mowi kocham, ale czy kazdy mowi to szczerze???
          to nie jest deklaracja, to jest oszukiwanie samego siebie
          juz nie mowiac o innych
          na papierze, przed rodzina i przyjaciolmi
          ale trzeba byc pewnym tego co sie robi
        • Gość: goścjul! Re: bez slubu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 11:31
          czytam te wypowiedzi od paru minut! mowa o uczuciu, deklaracji
          słownej,zlegalizowaniu "słów i myśli" na papierze, co ważne, co mniej...?
          Powiem jedno- znam dwoje ludzi, ktorzy od 30 lat nie są pewni tego, czy chcą
          być razem - a jednak SA RAZEM! nie wiem czy to juz przyzwyczajenie takie, czy
          co innego ich przy sobie trzyma - ale są ze sobą. Ostatnio, gdy zakładali
          WSPÓLNE konto bankowe, oboje zupełnie pogubili sie - a wiecie w czym: Jak się
          ubrać na tę chwilę? - bo była jak ślub! - mieli przecież wspólnie podpisać
          ważnym dokument!
          • x-kasix Re: bez slubu.. 22.03.05, 11:43
            mysle, ze przyzwyczajenie tez gra duza role. ale nie tylko w malzenstwie- w
            przyjazni rowniez. wlasciwie w kazdej plaszczyznie zycia.
            ja przez wspolne konta przeszlam dawno. najciezej bylo podpisac wspolny
            kontrakt o kupno domu. z tym zastanawialam sie najdluzej. nie chodzilo o
            ubranie, ale o sam fakt, ze bedzie mnie wiazac cos wiecej niz tylko moja chec
            bycia razem.
            generalnie jestem przeciw kazdej REJESTRACJI UCZUC. dosc, ze rejestrujemy
            pieniadze, auta, zwierzeta..
            • Gość: Ciotka Re: bez slubu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 13:15
              Ja chce dodac swoje 5 groszy do tych 12 lat z facetem i do tego , co mowi
              Andrzej i z czym sie zgadzam, slub jest wazny i potrzebny... Mam wsrod
              znajomych kilka takich par po 12 lat razem , bez slubu, ok, to ich sprawa,
              ale....malutkie ale, rozpadlo sie i tu i tam i jeszcze gdzies
              i ...............po 12 latach wspolnego zycia, budowania lub kupowania i
              remontowania mieszkania, samochodu, zagospodarowywania dzialki, altanki,
              hustawki, remontowania lodzi na Zalewie itp, wszystko ok, przez 12 pieknych
              lat, tylko, ze te wszystkie rzeczy/nieistotne, bo materialne, liczy sie
              uczucie, wiem, ze tak powiecie i bedziecie mi uragac/, wiec wszystkie te rzeczy
              byly zarejestrowane na jedna polowke, z reguly faceta, tak wyszlo, przypadkiem,
              bo mu dziadek dal dzialke, albo babcia zostawila mieszkanie, niewazne, ale po
              12 latach ONE wrocily do rodzicow, jedna z nich, Paulina, to nawet do kawalerki
              z mama, a gdyby byl slub, to chyba byloby inaczej, a tak ok. 30 lat na karku i
              wspomnienia, to wszystko /powiecie pewnie, ze wspomnienia sa najwazniejsze, a w
              kawalerce z mama dobrze sie wspomina, ok ! Pocieszam te dziewczyny, mowie im,
              ze przezyly wielka milosc, ze nie kazdemu to dane, ale w duchu mysle, glupia
              byla, trzeba bylo nie zyc na kocia lape, to bys choc na tarasie albo w altance
              plakala..........Nie zrozumcie mnie zle, dla mnie pieniadze nie sa naprawde
              najwazniejsze, ale.......zyc jakos trzeba.
              • x-kasix Re: bez slubu.. 22.03.05, 14:17
                ach! ciotka nikt tu uragac nie bedzie. uwazam, ze kazdy ma troche racji. duzo
                zalezy od sytuacji zyciowej tez.
                powazne podchodzenie do mieszkania razem to tez wspolna rejestracja dobr i
                wspolne konta. bo jesli razem dla nas, to na pol. lub z zaleznosci kto na ile
                zapracowal lub wniosl. ale wciaz sie sprzeciwiam rejestracji uczuc.
                przyklady mozna mnozyc, bo nawet po slubie jesli sad orzeknie mieszkanie na
                zone z dziecmi, ale eksmisja sie nie odbedzie, to jaka pociecha z tego
                mieszkania.
                • Gość: ciotka Re: bez slubu.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 14:38
                  masz racje, tylko kto przy 20 letnich ludziach /bo w znanych mi przypadkach
                  tyle lat mieli ci mlodzi ludzie/ mysli o jakimkolwiek zapisywaniu, a gdyby byl
                  kwit slubny, to by sie samo zapisalo. I jeszcze druga kwestia - dzieci, po
                  slubie dosc czesto mezczyzni czuja potrzebe, czy tez nabieraja swiadomosci
                  potrzeby posiadania potomstwa, bo slub to "zalozenie podstawowej komorki...", a
                  jesli nie ma slubu i jest odklada ny za 2 lata, po powrocie z..., po obronie
                  dyplomu, po wybudowaniu..., lata leca, moje znajome nie maja dzieci, nie tylko
                  dachu nad glowa, poza tym u mamy, ale za to maja 29-34 lata.
                  • Gość: zaraza Re: bez slubu.. IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 24.03.05, 13:19
                    Podnoszę wątek, bo ciekawy.
                    A my mieszkamy bez ślubu z błahego powodu: przeraża nas ślub. Ceremonia,
                    papiery, rodzina. Już i tak ustaliliśmy, że wesela nie będzie, tylko obiad dla
                    najbliższych. I co? Jakoś nie możemy się zebrać i pójść pozałatwiać to
                    wszystko. Papier stąd, papier stamtąd. Tłumaczenie, dlaczego nie ta parafia,
                    tylko ta druga. Później cyrk z suknią: nie chcę kupować sukni, bo mi ona
                    niepotrzebna. Mogę założyć jakiekolwiek ubranie (nie, nie dzinsy :) ) i ludzie
                    mnie zjedzą. I naszych rodziców, że wcale nie uszanowali ceremonii. Brrr!...
                    Dlaczego nie mogę pójść np dziś do księdza i powiedzieć: Czy może nam ksiądz
                    dać ślub - teraz?
                    • red_one Re: bez slubu.. 24.03.05, 13:32
                      rozumiem, ze jestes osoba wierzaca i blogoslawienstwo jest ci potrzebne? no,
                      jesli tak, to chyba sie nie da bez papierkow. ciekawa jestem co by ksiadz
                      powiedzial, ze nie chcesz bialej sukni, i tak na szybko. to samo co
                      ludzie: "wcale nie uszanowali ceremonii"?

                      zaraz.. po co ci slub?

                      • aleksandra.anna Re: bez slubu.. 24.03.05, 13:41

                        Zalogowałam się, stąd zmiana nicka.
                        Po co mi ślub? Bo jestem wierząca. Bo tak trzeba. Bo chcemy. Ale czy suknia i
                        weselisko wyznacza ważność ślubu? Czy ja nie mogę obiecać mojemu mężczyźnie
                        tego, co się obiecuje, bez tabunów ludzi dookoła? Z tego, co wiem, potrzebni są
                        młodzi, którzy sobie ślubują, ksiądz, który jest świadkiem i Bóg, który
                        ślubowania wysłucha. Gdzie tu miejsce na papiery i kieckę?
                        • red_one Re: bez slubu.. 24.03.05, 13:53
                          aleksandra.. no to juz troche odbiega od glownego tematu: czy slub w ogole jest
                          potrzebny.
                          ale jesli jest, z jakiegokolwiek powodu - to i tak nie bede sie klocic z
                          toba. :o) nawet w instytuacji kosciola nie mozna wziasc slubu z biegu.. nauki
                          przemalzenskie, zalatwianie papierow moze ma ci uswiadomic i upewnic, ze
                          zrobisz wszystko z milosci? nie wiem.
                          jeden plus - w biala suknie nikt nie mozna cie wcisnac. twoj wybor. ;o)

                          • aleksandra.anna Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:43
                            Aha: jak przejdą przez tę biurokrację, to już wszystko zniosą? :)

                            Masz rację - odbiegłam od tematu. Tyle że mnie też co jakiś czas nachodzi
                            takie "A po co mi ten ceremoniał? W końcu do ślubu wystarczą młodzi i Bóg..."
                            • red_one Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:51
                              moj punkt dokladnie.. po to, zeby byc dobrym czlowiekiem nie trzeba co tydzien
                              biegac do kosciola. lepiej byc szanowana samotna matka z dzieckiem, niz
                              rozwdodka po przejsciach.

                              moze sie mysle.. bo nie o wszystkim moge powiedziec z wlasnego doswiadczenia.
                              ale jak popatrze na te sterty papierow i listow z roznych urzedow, to nic a nic
                              z miloscia mi sie to nie kojarzy.
              • agnesea77 Re: bez slubu.. 24.03.05, 13:45
                podpisuję się obiema rękami
                ja znam taki co to po 10 latach się popsuł...było jeszcze jedno
                dodatkowe "ale" - dziecko... i co? i nagle stała się samotną matką, bez
                mieszkania, a dziecko bez ojca, bo tatuś nagle stwierdził, że zrozumiał iż to
                nie to
                • red_one Re: bez slubu.. 24.03.05, 13:48
                  agnesea. ale samotna matka mozesz zostac i po slubie i bez.

                  • agnesea77 Re: bez slubu.. 24.03.05, 13:49
                    ha tylko że po ślubie to sąd może ustalić alimenty :]
                    • red_one Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:01
                      ha.. troche zapomnialam o polskich realiach. sorki. mieszkam w kraju, gdzie
                      alimenty sie zasadza na innych podstawach.

                      powaznie w polsce - nawet jesli dziecko nosi nazwisko ojca ale rodzice sa bez
                      slubu - nie ma szansy na alimenty?
                      • agnesea77 Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:10
                        wiesz, dokładnie nie wiem jak to jest ogólnie
                        ale w tym konkretnym przypadku, czegoś tam nie podpisali, nie załatwili (bo
                        przecież papierki nie są w miłości potrzebne)
                        a teraz facet "zakochał się" w młodszej o kilka lat, stwierdził, że TEN BACHOR
                        go nie obchodzi bo ON zaczyna nowe życie itp.
                        szkoda tylko, że ona nie pomyślała wcześniej i dała się wrobić :/
                      • aleksandra.anna Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:56
                        Nie musi być ślubu, żeby były alimenty. Różnica polega na tym, że dziecko
                        urodzone w związku małż. z założenia jest męża (chyba że mąż złoży wniosek o
                        zaprzeczenie ojcostwa), a w związku pozamałż. - o ile nie-mąż nie zadeklarował,
                        że uznaje dziecko za swoje, o alimentach decyduje wynik badań lekarskich.
                        • red_one Re: bez slubu.. 24.03.05, 16:03
                          wiec jesli dziecko urodzi sie poza malzenstwem, ale np bedzie nosilo nazwisko
                          ojca ( za jego zgoda)- to wlasciwie nie ma problemu z alimentami? bo z wielu
                          wypowiedzi wynika, ze jak bez slubu, bo kobiecie z dzieckiem nie nalezy sie
                          nic.
                          • Gość: Kaśka Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 16:51
                            Jesli ojciec dziecka uznał dziecko - to zgodnie z prawem nie ma żadnego
                            problemu z alimentami ( piszę oczywiście o mężczyźnie nie będącym mężem matki
                            swojego dziecka). Jeśli natomiast się wypiera, wówczas przeprowadza się badania
                            NA WYLKUCZENIE OJCOSTWA. Jeśli badania jednoznacznie nie wykluczą, to też
                            jeszcze nie znaczy, że faktycznie jest Ojcem, ale to bardzo prawdopodobne :-))
                            • red_one Re: alimenty 24.03.05, 16:58
                              to moze cie wyeksploatuje na jeszcze jednym temacie :o)
                              a jak to jest w takim razie jesli mieszka sie razem przez.. zalozmy 20 lat bez
                              slubu. chodzi o podzial majatku. czy sa podstawy prawne na to kto ile
                              wniosl=zapracowal, czy na kogo co zapisane - to jego.
                              bo jesli on np wniosl mieszkanie, ona dzialke. a razem kupili meble, tv itp -
                              to on moze zabrac wszystko i podziekowac?
                              bo tak wynika z niektorych wypowiedzi...
                              • Gość: Kaśka Re: alimenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 17:11
                                Tutaj sprawa już się bardziej komplikuje- niestety. W świetle prawa są dla
                                siebie obcymi osobami, więc "każdy zabiera swoje zabawki" i tyle. Jeśli któraś
                                ze stron sporu nie ma zamaru czegoś oddać, to pozostaje sąd, który jednak
                                zażąda dowodów, że to (czego on oddać ani spłacić nie zamierza) jest Twoje.
                                Pozdr.
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:05
      moje spostrzeżenie może być trochę "a priori" - bo ślubu swojego to nawet na
      horyzoncie nie widzę, ale co myslę to moje - więc się podzielę :)

      Uważam, ze ślub jest potrzebny. Nie z powodów społecznych [ choć faktycznie,
      alimenty i podział wspólnego , było nie było, dorobku, w przypadku ewentualnego
      rozstania to bardzo ważna rzecz ], ale sednem mojego podejścia jest co innego -
      czasem, gdy ludzie sie pokłócą, ktoś huknie drzwiami, ktoś powie o jedno słowo
      za dużo - i tak wychodzi, że każde idzie w swoją stronę. Zarejestrowany związek
      w pewnym sensie wymusza kompromis i dojście do porozumienia, wymusza tą zgodę -
      bo przeca zakończyć oficjalne małżeństwo to urzędowa droga przez mękę.

      tak sobie o tym myśle, ale to tylko moje, kawalerskie, dywagacje...
      • red_one Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:13
        "Zarejestrowany związek w pewnym sensie wymusza kompromis i dojście do
        porozumienia, wymusza tą zgodę - bo przeca zakończyć oficjalne małżeństwo to
        urzędowa droga przez mękę"
        a nie uwazasz, ze to nie najlepszy powod, zeby sie pogodzic. zgoda powinna
        wyplywac z chcenia, ma nie strachu przed urzedowa meka. bo tez wiele ludzi trwa
        w mece, bo ich nie stac finansowo czy pscychicznie na ta droge cierniowo-
        urzedowa.
        • agnesea77 Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:15
          powiem ci co kiedyś usłyszałam od mojego ówczesnego faceta:
          "słonko, nie chcę już żadnych ślubów, papierków itp. bo już raz podpisałem
          takie gó.. i potem miałem problem jak chciałem odejść. a tak jest zawsze
          łatwiej"
          he, szkoda, że wtedy byłam chora na ślepotę....
          • red_one Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:23
            no, ale w tym wypadku agnesea.. moze i lepiej tak, bo slub, nie slub - i tak by
            odszedl?
            • agnesea77 Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:24
              wiem
              popatrz co napisałam kilka linijek niżej
              • red_one Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:26
                ok. nie zrozumialam? byl slub?
                • agnesea77 Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:27
                  nie
                  napisałam, że moje spojrzenie może byłoby inne gdybym spotkała innych ludzi itd
                  • red_one Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:30
                    :o) no to jezdem calkiem do tylu..

                    jestes za slubem, bo spotkalas ludzi, ktorzy nie mieli slubu i sie
                    popieprzylo..

                    trafilam teraz..?
                    • agnesea77 Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:32
                      poczytaj moje wypowiedzi to będziesz wiedzieć co chciałam powiedzieć
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:17
          chodzi mi o to, że zacietrzewienie czasem odbiera zdolność logicznego
          rozumowania, a ten urzędowy "mus" wymusza nie tyle zgodę [ bo to czy ludzie
          pogodzą to inna bajka ] ale ochłonięcie i "rozumowe" podejście do problemu
          • agnesea77 Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:20
            ja wiem o co ci chodzi
            zgadzam się z tobą
            może miałabym inne zdanie gdybym trafiała na innych ludzi...
            a tak jest jak jest :]
            najlepiej samemu, wtedy nie ma problemu czy brac ślub, co zrobić jak się
            rozwali po iluś tam latach ipt itd :]
        • beate1 Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:21
          córka znajomych moich rodziców wyszła za mąż na wiadomość o tym, że jest w
          ciąży, chociaż tatuś bynajmniej nie kwapił się do jakiejkolwiek
          odpowiedzialności. rozwód nastąpił parę miesięcy po urodzeniu dziecka

          dlaczego ślub? "bo lepiej być rozwódką niż panną z dzieckiem, więc lepiej wyjść
          za mąż nawet zakładając z góry rozwód"

          nie rozumiem takiego myślenia
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:25
            lepiej być rowódką niż panną z dzieckiem bo rozwódka to kobieta, która
            "próbowała żyć jak człowiek, ale jej nie wyszło", a "panna z dzieckiem to
            idiotka, która dała sobie zrobić bachora".

            od razu zakładam, ze NIE JEST to mój tok myślenia
            • krzysiek_dwadziesciapare Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:25
              miało być "zaznaczam", nie "zakładam"
              • beate1 Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:36
                nadal nie rozumiem, po co wychodzić za kogoś z poczuciem, że to małżeństwo i
                tak skazane jest na klęskę totalną

                zaznaczam, że nie jestem z zasady przeciwniczką małżeństwa
                • krzysiek_dwadziesciapare Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:41
                  bea - to proste: społeczeństwo lepiej patrzy na rozwódkę, która "próbowała" niż
                  na pannę, która "się dała". Niektórym opinia otoczenia zwisa, a dla innych jest
                  istotna.
                  Dla dziewczyny, której przypadek opisałaś, widać była istotna...
                  • beate1 Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:50
                    wiem, ale i tak nie rozumiem- ani tej dziewczyny, ani społeczeństwa
    • malinka48 Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:16
      ilu dyskutantów tyle zdań:))nie ważne śluby,ważni są ludzie którzy sa ze
      sobą.Danie słowa bez ślubu,czy po ślubie zobowiązuje jednakowo,co nie znaczy,że
      jest dotrzymywane.A ślub okazja do zabawy i wychlania hehehehe,a pózniej
      oplotkowania./oczywiście żartuję /
      • red_one Re: bez slubu.. 24.03.05, 14:21
        heh.. chyba zgodze sie z malinka, ze ilu dyskutantow, tyle zdan.
        ale ciekawe poczytac jak sie myslenie pokolenia zmienia. i tak dumam, ze chyba
        wiele sie nie zmienilo od naszych rodzicow czasow.
        moze gdyby prawo stanelo po stronie osob mieszkajacych razem, wygladaloby to
        inaczej?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka