Dodaj do ulubionych

Czy TWA wyobraza sobie siebie jakoś?:))))))

20.05.05, 19:45
Zdaje się , że większośc osobnikow i osobniczek TWA przypełzła tu z forum
Ksiązki, gdzie pisuja już długo, długo, aż broda siwa może wyrosnąć
człowiekowi...I tak mi jakoś przyszło do głowy, jak piszecie z kimś rok,
dajmy na to z takim ....*tu wstaw dowolny nick , to jakoś sobie wyobrazacie
z kim piszecie? Mam ostatnio takie zboczenie, że zastanawiam się w jakiej
intonacji i tonacji pisane sa posty, czyli po prostu jaki ktoś ma tembr
głosu:)
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Czy TWA wyobraza sobie siebie jakoś?:)))))) 20.05.05, 20:06
      Ja nie o głosie, ja o ogólnym wyobrażeniu mojej zdecydowanej faworyty, która
      wreszcie tu zawitała i rozpoczęła ten watek:)
      Mam poważne wrażenie, że Madame Zdanka, jedyna zresztą osoba na forach przy
      której mam automatyczny odruch pisania "Prosze Pani", jest stateczną niewiasta
      około 40 lat, zaprawiona w znęcaniu się nad uczniami lub studentami, zakopaną
      cąłe zycie pośród ksiązek, wnerwiającą sąsiadów baaaaaardzo głośnym słuchaniem
      Boheren & der club of Gore i udowadniającą im, że przy takiej muzyce mozna
      spiewać i tąńczyć:)Just po prostu ideał:)
      Aż musze to napisać:
      Zajebiście sie ciesze z Pani obecności tutaj:)
      Pozdrowienia:)
      • zdanka1 Re: Czy TWA wyobraza sobie siebie jakoś?:)))))) 20.05.05, 20:24
        Po takim powitaniu wypada mi tylko zarumienic sie i uciec :) A to zabawna
        sprawa swoją drogą bo od wyobrażeń o kimś , nawet w internecie nie da się
        uciec:)

        A skoro już Cię tu mam to się poznęcam , hehe...Pewnie niewiele z tego prawdą
        jest ale jak cię widzą tak cię piszą, choć na forum to chyba odwrotnie powinno
        zabrzmieć - jak piszesz tak Cię widzą:)
        A moja koślawa wyobrażnia szkicuje mi taki obraz:
        Portret pamięciowy:
        - młody mężczyzna -do 30stki , nie wiem dlaczego, ale albo z brodą , albo z
        długimi włosami, chadzający w skórzanej kurtce i czarnym swetrze i zabijający
        wzrokiem ludzi w tramwajach, którzy żeganają się w myslach na jego widok,
        mysląc , że to satanista zjadający koty :)))))) Oczywiscie szarmancko zmusza
        wrednych typów w tramwaju do ustąpienia miejsca staruszce , co może go w
        kłopoty wpedzić pewnego dnia [ a tu dygresja- widzialeś Kontrolerow?]Ta
        Diamanda Galas mi taki twój obraz wytworzyła:))))

        No oczywiście to jest taki portret pamięciowy, jak te robione przez polską
        policję czyli w rzeczywistości to pewnie nic się nie zgadza:))))))

        PS. A do 40 -stki to jeszcze u mnie sporo wody upłynie:))))
        • braineater Re: Czy TWA wyobraza sobie siebie jakoś?:)))))) 20.05.05, 20:29
          Wiek prawie, że igzakli - troszke mniej po prostu:)
          broda nie do końca - bokobrody i owszem:) włosy krótkie nader:)
          Kurtka zamszowa, nie skórzana
          czarnego akurat nie lubie - głownie zieleń & brąz
          Kontrolerów widziałem i skojarzenia mam rózne oraz identyfikacje z głównym dośc
          potęzną:)
          A za pomyłke co do wieku przepraszam:)
          Pozdrowienia:)
          • zdanka1 Re: Czy TWA wyobraza sobie siebie jakoś?:)))))) 20.05.05, 20:42
            Tak napomknęłam o "Kontrolerach" bo muszę przyznać, że film oparty niby na
            banalnym schemacie , a jednak coś w nim jest...No i oczywiście ten bohater, w
            którym zakochałoby się 50 polonistek:)))))
            • staua Re: Czy TWA wyobraza sobie siebie jakoś?:)))))) 20.05.05, 21:38
              A ja sobie wyobrazalam Zdanke jak Kinge Dunin (mam nadzieje, Zdanka, ze sie nie obrazisz, chodzi mi
              o krotkie wlosy, szczuplosc, "ostry" wyglad).
              Ale wiem, ze moje wyobrazenia moga mocno odbiegac od rzeczywistosci, bo kiedys bardzo dokladnie
              wyobrazalam sobie znajoma z innego forum, dosc duzo razem pisalysmy, potem sie spotkalysmy i
              (mimo, ze opisywala sie na forum) to wygladala ZUPELNIE inaczej, niz myslalam.
              • zdanka1 Tam w dół proszę zajrzeć Staua :))) 26.05.05, 21:10
                Bo tam pytanie do Pani jest:) A swoją drogą, wstyd się przyznać - ale
                ponieważ , ja kiepsko widzę i nieco nerwowo czytam , cokolwiek to znaczy:),
                czytałam długo na początku Twój nick jako Statua :)))i równie posagowo sobie
                Ciebie wyobrazałam:) coś jak statua wolności, spojrzenie wolności wiodącej lud
                na barykady, te sprawy,,,Aż tu nagle dnia pewnego przebłysk okulistyczny
                uswiadomił mi, że ty jesteś staua...No i co ja mam teraz zrobic, co????:))))))
                • staua Re: Tam w dół proszę zajrzeć Staua :))) 26.05.05, 21:18
                  Kazdy tak czytal, bo tak czy inaczej jest blad ortograficzny, choc zamierzony.
                  Zaraz zajrze nizej!
    • dr.krisk A tak.... 20.05.05, 20:07
      Zawsze sobie jakos tych piszacych jakos wyobrazamy....
      I to jest fajne, bo jako kogos lubimy (z tego co pisze), to jakos tak zakladamy
      ze jest rowniez sympatyczny z wygladu & obejscia. I tak cale TWA jawi mi sie
      bardzo przyjemnie.
      A taki np. zwolennik Mlodziezy Wszechpolskiej to musowo nalany mlodzieniec i
      ciezkim spojrzeniu blisko osadzonych oczu, tkwiacych jak rodzynki w spuchnietej
      twarzy......
      Pozdrawiam -
      KrisK
      P.S. Tembr mojego glosu: wysoki. Co ujmuje mi powagi, ale to dobrze.
      • daria13 Re: Z radością 20.05.05, 21:42
        Cię witam Zdanko w naszym uroczym TWA, bo nowa osoba (i to jaka Osoba!) z
        pewnością podziała ożywczo na nasze szacowne grono:)))
        Podchodzę do Twojego pojawienia się z taką pewną dozą nieśmiałości (w końcu
        masz najbardziej wyrafinowany gust literacki:) i maleńką nutką zazdrości (nasz
        drogi ojciec-założyciel jeszcze nikogo nie traktował z takim niekłamanym
        entuzjazmem, ale ja go rozumiem:)
        Co do wyobrażania sobie uczestników forum, to ja jeszcze chyba nie mam wprawy,
        bo dopiero od niedawna rozmawiam regularnie z osobami nieznanymi mi osobiście;
        nigdy nie byłam specjalną zwolenniczką jakichkolwiek czatów, nie mam
        zainstalowanego żadnego Gadu-gadu i takich tam wynalazków. Pod tym względem
        jestem raczej mało nowoczesna;)Jedynie obraz drogiego Braineatera jawił mi się
        nieco w głowie, bo był zdziwiony, że ktoś może być chudszy od niego, więc
        pulchnym nijak nie można było go sobie wyobrazić:))
        Pozdrawiam gorąco wszystkich członków TWA, i tych starych:-) i tych nowych, i
        bardziej aktywnych i mniej i tych którzy tylko czytają, bo tacy tu też pewnie
        czasami zaglądają i gdyby mieli ochotę się odezwać, to serdecznie proszę.
        Gdzie jest Lipa55 ?!?!?!
    • beatanu Dołączam się do powitań Zdanki! 20.05.05, 22:35
      Zdarza się, że słucham w radiowej (szwedzkiej) trójce programu zbudowanego na
      zasadzie "Pokaż mi swoją biblioteczkę/płytotekę/kuchnię/samochód itd itp a
      powiem ci kim jesteś" (Są tego typu programy w polskim radiu?)
      Trójka "rzeczoznawców" bombarduje telefonującego delikwenta dziesiątkami pytań,
      wszystko odbywa się w zabójczym tempie, a po krótkiej naradzie, w trakcie
      której słuchamy muzyczki przyjemnej, dowiadujemy się o danej osobie
      WSZYSTKIEGO, tzn nie tylko wieku i wyglądu ale i miejsca zamieszkania, zawodu,
      kierunku studiów, koloru nakrycia głowy. Czasami ubaw jest po pachy, czasami
      niekoniecznie, sporo zależy od poczucia humoru dzwoniącej do studia osoby.
      Tak sobie o tym pomyślałam i opowiedziałam (potwierdzając brochową tezę, że
      kobiety gadatliwe są;) po przeczytaniu nowego wątku. Witaj Zdanko! Też się
      cieszę, że do nas zawitałaś! I od razu się zastrzegam, że na TWA nie tyle
      przypełzłam co wślizgnęłam się na skórce banana, nikogo na FK "poadorować" nie
      zdążyłam, bo dopiero tam zaczęłam raczkować:) ( i rym mi wyszedł...) Ale
      towarzystwo tu zacne.

      A jeżeli już ktoś ma robić za stateczną (jeżeli Zdanka nie spełnia wymogu
      wiekowego) to pewnikiem ja... aczkolwiek niechętnie.
      I tutaj kolejna dygresja: ponad rok temu 60 lat skończył mój pierwszy
      nauczyciel szwedzkiego Na UJ, Anders Bodegård, w Polsce znany przede wszystkim
      jako tłumacz (genialny!) Szymborskiej, Zagajewskiego, Gombrowicza i innych
      wielkich. Z okazji jubileuszu w Krakowie odbył się benefis, w którym wystąpiły
      w radosnych pląsach byłe studentki Andersa, "dziś już stateczne panie" - cyt.
      za Rzeczpospolitą. Jeżeli podpowiem, że pierwszy rok studiów przypadł na stan
      wojenny, to łatwo obliczyć ile mam lat. Ale do statecznej damy cholernie mi
      daleko.

      Jeżeli już myślałam o TWA-owiczach, to właśnie w kontekście "stateczności", bo
      szalenie mi się podoba, że wszyscy jesteśmy na ty. A jeżeli już ktoś ma dłuższe
      włosy to zdecydowanie Daria i DrKrisk. Co do Staua-y - nie jestem pewna...
      :-)
      • daria13 Re: Ile lat trwał stan wojenny? 20.05.05, 23:11
        • daria13 Re: Ile lat trwał stan wojenny? 20.05.05, 23:24
          Jak ja tego nienawidzę:( Znowu mi paluchi za szybko chodzom.
          Sądzę Beatanu, że nie różnimy się tak bardzo wiekiem metrykalnym, ale
          najfajniejsze jest to, że wiekiem duchowym też chyba niewiele:))) Ja stateczna?
          Nigdy, przenigdy!
          Włosy mam półkrótkie, prawdziwie długich nie miałam nigdy, bo uważam, że na
          długie włosy mogą sobie pozwolić jedynie osoby obdarowane przez naturę w tej
          kwestii naprawdę hojnie i takie, które nie muszą ich myć codziennie:(
          Kiedy czasami jestem zmuszona założyć marynarkę (to mój szczyt elegancji;)
          dzieci nieodmiennie się dziwią; Mamo, czemu się dzisiaj tak dziwnie ubrałaś?
          Uznaję wyłącznie styl sportowy, nonszalancki, kocham lny. Choć czasami patrzę z
          zazdrością na kobitki w garsoneczkach i bucikach na wysokim obcasiku, są takie
          kobiece;)Ale to nie dla mnie.
          Nie wyobrażam sobie dottore z długimi włosami. Gdzie długie włosy do kurteczki
          z demobilu, no gdzie?
          Pozdrawiam nieco sennie, bo wczoraj przedłużyło mi się świętowanie urodzin
          koleżanki Stauy:))))
          • dr.krisk Strzal w 10-tke.... 20.05.05, 23:30
            daria13 napisała:

            > Nie wyobrażam sobie dottore z długimi włosami. Gdzie długie włosy do
            kurteczki
            > z demobilu, no gdzie?
            Gratuluje! Od lat bowiem jestem nosicielem fryzury typu "navy cut" - co oznacza
            dlugotrwale jezdzenie po glowie maszynka do strzyzenia (strzyge sie sam), az do
            uzyskania rownej szczotki. Praktycznie, insekt sie nie legnie, szamponu malo
            wychodzi.
            Ja tez wczoraj troche poswietowalem (przeciez obiecalem), ale juz mi przeszlo!
            KrisK
            • staua Re: Strzal w 10-tke.... 21.05.05, 01:48
              A mnie sie Doktor kojarzy z pewnym znajomym Krzysiem, w USA znanym jako Kris. Jednakze poniewaz
              jestem prawie na 100% pewna, ze nie jest ta sama osoba, oszczedze Wam charakterystyki owego
              Krzysia :-) Zreszta teraz moze wygladac inaczej, nie widzialam go chyba 10 lat...
            • beatanu Re: Strzal w 10-tke.... 21.05.05, 09:41
              Trudno, pudło z mojej strony:(
              Na usprawiedliwienie dodam, że kojarzę Ciebie z niejakim Włóczykijem z Doliny
              Muminków, który to Włóczykij długie włosy ode mnie dostał, bo na obrazkach ich
              raczej nie posiada (głowy bym uciąć nie dała, nie zaglądałam dawno do książek
              pani Jansson)
              :)
          • beatanu Re: Ile lat trwał stan wojenny? 21.05.05, 09:36
            OK, nie byłam zbyt precyzyjna. Początek studiów przypadł na początek stanu
            wojennego. W tym roku kończę 43 lata i całkiem mi z tym wiekiem do twarzy, do
            duszy też:)

    • braineater no i zagłaskalismy Zdankę:) n/txt 21.05.05, 17:45

      • dr.krisk Bylo sie nie przymilac!!! 21.05.05, 18:16
        Zdanki plochliwe i kaprysne sa.
        Tak przynajmniej mi sie wydaje.
        KrisK
      • daria13 Re: no i zagłaskalismy Zdankę:) n/txt 21.05.05, 22:14
        Mów za siebie. My się tylko grzecznie przywitaliśmy;)
        Ale nie płacz, to mądra dziewczynka i na pewno wróci, u nas przecież jest
        czasami tak śmiesznie. Zdanka zapewne odpoczywała dzisiaj cały dzień z dala od
        kompa, bo pogoda była przecież wreszcie piękna. Mam tylko nadzieję, że się nie
        spiekła zanadto, bo w moim osiedlowym sklepiku był dziś największy popyt na
        środki łagodzące skutki poparzeń słonecznych.
        Zdanko, przyznaj się nam do swoich słabości, pliiiiiz:))))
        Pozdrawiam:)
        • daria13 Re: About Broch;) 22.05.05, 22:26
          A ja już sobie wyrobiłam dokładnie wyobrażenie (czy można sobie wyrobić tylko
          zdanie, czy też wyobrażenie - chyba nie, no cóż) na temat Brocha. Otóż myślę,
          że jest to wysoki, bardzo przystojny mężczyzna w sile wieku. Skąd wiem, że
          przystojny? A skąd by się wzięła u niego tak wysoka samoocena? Ten typ tak ma;)
          Ponadto nie lubi zwierząt, jest twardzielem gardzącym poezją i albo nie ma
          słabostek, albo żeby nie psuć swojego wizerunku na TWA nie chce się przyznać,
          że na przykład czasami lubi przymierzyć koronkową haleczkę;))))
          No dobra, trochę pojechałam z tą haleczką, ale ja nie wierzę, że są ludzie bez
          drobnych słabostek.
          Aha, no i jestem przekonana, że Broch ma krótkie, szpakowate włosy i chodzi
          głównie w bardzo drogich garniturach, w weekend w zamszowej kurteczce i
          spodniach khaki, ale też w najleszym gatunku. Czy się mylę?
          Pozdrawiam serdecznie:)
          • zdanka1 About everything... 26.05.05, 21:04
            No tak jakoś zapomniałam o tym forum nonszalancko zaraz po zalogowaniu:))))))
            Przestańcie mi kadzić i opowiadać o jakimś tam moim wyrafinowanym guscie - ja
            po prostu lubię poczytać, a jak człowiek czyta takie rzeczy o sobie to się
            czuje co najmniej jak ta "Masłoska", co to jedni ją kochają, a drudzy
            opluwają...

            A co do Kriska ... facet mi się zawsze kojarzył z jednym moim wykładowcą , a
            raczej z połączeniem dwóch wykładowców w jednego - to całkiem przyjemny obraz -
            statecznie tatusiowy , ale przy okazji za bardzo erotyczny, zeby go tutaj na
            forum pakować, bo jeszcze by się serwer przepalił:) A to naprawdę uroczy
            wykładowca był:))))))

            I wybaczyć mi nalezy, ze tak egotycznie o sobie, ale ta Kinga Dunin mnie
            powaliła:))))))Na Forum Feminizm dzieci nią strasza:)))))))Ale tak serio, to
            wiele osób dopóki mnie na oczy nie zobaczy ma własnie skojarzenie z Dunin -
            powaznie, łacznie z rozmowami telefonicznymi, także zaczyna mnie to już powoli
            zastanawiać. Nie wiem, co na to wpływa , ale niewatpliwie coś...ale co, to
            naprawdę nie mam pojęcia, może własnie mi wyjasnisz kochana forumowiczko tam
            hop-hop z góry??????:))))))))Słyszysz mnie stąd? :)))


            PS. No żylasta to jestem ,w glanach czasem chadzam, ale włosy to niestety mam
            do pasa i niestety blond:)
            • staua Re: About everything... 26.05.05, 21:21
              Moze masz taki dosc "ostry" styl pisania? Sama nie wiem... Bo dla mnie to
              wszystko tak jakos sie zlozylo, Twoje zainteresowanie Markizem tez (choc nie
              mam pojacie o zaiteresowaniach pani Dunin, oprocz feminizmu).
              Nie przejmuj sie, dla mnie to nie bylo negatywne skojarzenie, bo choc nie
              naleze do wojujacych feministek, to niektore felietony Dunin podobaja mi sie,
              jej ksiazka "Tabu" rowniez byla OK (czytalam ja co prawda dobrych pare lat
              temu).
              Sama tez nie ejstem posagowa, wrecz przeciwnie.
              Moze kiedys dojdziemy do spotkania forumowego albo jakiegos albumui wtedy
              wszystko sie wyjasni...
              • zdanka1 Re: About everything... 26.05.05, 21:29
                Ale wiesz, ja to w zasadzie jak komplement traktuję...Bo bardzo w Dunin podoba
                mi się bezkompromisowośc i taki brak wdzięczenia się do publiki, który jest
                coraz rzadziej spotykany w ogóle u ludzi...To chodzi i o mówienie prawdy w oczy
                i o taką zwykłą normalnośc, ktora polega na tym, ze nie stoję przed lusterkiem
                3 godziny w domu i nie zastanawiam się , co ludzie pomysla o mnie, o moim
                wyglądzie , o moich poglądach itp...
                • daria13 Re: About Beatanu i Wiśniewski 09.06.05, 23:42
                  Mam w pracy koleżankę; jest mądra (ale w granicach normy), subtelna (ale bez
                  przesady), skromna (ale nie obnosząca się z tym) wysportowana (ale nie
                  fanatyczka sportu), ma krótkie włosy i jest lubiana przez wszytkich, bo
                  normalna i życzliwa. Dokładnie tak wyobrażam sobie naszą drogą koleżankę ze
                  Szwecji:)))
                  Aha, zapomniałam dodać, że jest wrażliwa, nawet bardziej niż ja (przyznała się,
                  że płakała czytając Samotność w sieci Wiśniewskiego - cóż, nobody's perfect,ale
                  ja to akurat poczytuję jej za zaletę, mimo, że Wiśniewski, ze mnie akurat, nie
                  wykrzesał ani jednej łzy;). Btw. jeśli nasz drogi ojciec-założyciel czytał
                  Wiśniewskiego, to po raz nie wiem który, mnie zaskoczy:).
                  Bardzo się cieszę, że jesteś z nami droga B.:)
                  • beatanu Re: About Beatanu i Wiśniewski 10.06.05, 09:21
                    daria13 napisała:

                    > Mam w pracy koleżankę; jest mądra (ale w granicach normy), subtelna (ale bez
                    > przesady), skromna (ale nie obnosząca się z tym) wysportowana (ale nie
                    > fanatyczka sportu), ma krótkie włosy i jest lubiana przez wszytkich, bo
                    > normalna i życzliwa. Dokładnie tak wyobrażam sobie naszą drogą koleżankę ze
                    > Szwecji:)))

                    Całe szczęście, że zamieściłaś "wyjaśniacze" w nawiasach, bo inaczej zaczęłabym
                    się czuć nieswojo...
                    Wprawdzie całe życie wmawiano mi, jako zodiakalnej lwicy, że uwielbiam być w
                    centrum, i że zapędy narcystyczne mieć powinnam ale bez przesady...
                    Krótkie włosy - owszem, jakaś zredukowana i wystrzępiona wersja pazia.
                    Ale subtelność nigdy nie była moją mocną stroną niestety:( Również jeżeli
                    chodzi o tembr głosu (altem śpiewałam w chórze, kiedyś) i wygląd ogólny - Bozia
                    nie obdarowała mnie filigranową budową ciała...

                    > Aha, zapomniałam dodać, że jest wrażliwa, nawet bardziej niż ja (przyznała
                    się, że płakała czytając Samotność w sieci Wiśniewskiego - cóż, nobody's
                    >perfect,ale ja to akurat poczytuję jej za zaletę, mimo, że Wiśniewski, ze mnie
                    >akurat, nie
                    > wykrzesał ani jednej łzy;).

                    Wzruszam się do łez często, oglądając filmy, książki rzadziej, bo cieknące
                    śliozy przeszkadzają w czytaniu, ale zdarza się, zdarza...
                    Wiśniewskiego nie czytałam i chwilowo nie mam go w planie :)

                    A może, jak wspomniała kiedyś Staua dojdzie fo forumowego spotkania i te
                    wybrażenia o sobie zweryfikujemy (jeżeli zajdzie taka potrzeby of course).
                    W lesie/na wsi mamy duuuuużo miejsc noclegowych!!! I kapustę można by sobie
                    zbierać, no, może innym systemem niż ten zaproponowany przez drKriska, ale
                    zawsze...
                    Eh, rozmarzyłam się ciut z rana...

                    Ja też się cieszę, że sobie tak miło rozmawiamy na TWA!
                    Pozdrawiam cieplutko, (ha! 20 stopni o 9.20! Tyle, że pochmurnie)
                    • staua Re: About Beatanu i Wiśniewski 10.06.05, 17:22
                      Bardzo bym chciala, zeby doszlo. W Szwecji? Czemu nie...
                      Tez jestem Lwem zodiakalnym :-))) 11 sierpnia, a Ty?
                      • beatanu Re: About Beatanu i Wiśniewski 10.06.05, 23:37
                        10 sierpnia. To znaczy, że możemy obchodzić urodziny prawie równocześnie :) -
                        chociaż ze względu na różnicę czasu, jednak nie do końca równocześnie...
                        Lwica lwicy, wrrrr!
    • staua A moze jednak 26.08.05, 21:33
      zalozymy sobie (ukryty gdzies) album? Coraz bardziej tesknie za zobaczeniem Waszych twarzy i
      kojarzeniem ich potem z tym, co piszecie...
      • braineater Re: A moze jednak 26.08.05, 21:52
        własnie knuje na imageshack'u, jak się uda to jutro zrobimy galerię:)
        P:)
        • staua Re: A moze jednak 26.08.05, 22:00
          Hurraaaa!!!!!!
          Mam nadzieje, ze nikt nie bedzie juz wtedy chcial sie ukrywac!
    • agni_me Re: Czy TWA wyobraza sobie siebie jakoś?:)))))) 27.08.05, 00:28
      Naprawdę chcecie zobaczyć swoje zdjęcia?

      Na wszelakich czatach, a siedzę na nich od lat, najbardziej dyskwalifikującym
      pytanio-żądaniem jest "czy wyślesz mi swoje zdjęcie". Ma to swój głęboki sens.
      Każdy wysyła zdjęcie nieprawdziwe, ale takie, które przystaje do jego
      wyobrażenia o sobie. Często te zdjęcia są "odpowiednio retuszowane".

      Nigdy nie zdarzyło mi sie wyobrażać sobie forumowiczów, prawdę mówiąc, mam w
      nosie ilość dzieci, stan małżeński, długość włosów, ulubione ciuchy i wiek.
      Liczy się to, co w głowie i na palcach. Uwielbiam organicznie beatanu i staue,
      piszą bez emotikonów, jasno i zwięźle. Cieszy mnie kawa - pewnie wielu z nas
      się jej przygląda i myśli, że będą, jeśli już nie są, z niej ludzie. Chyba
      rozumiem żart brocha, romantyzm ograniczony kriska, młodość ojca założyciela,
      czy jasność całkiem nowej jagody. Nie mam potrzeby wiedzieć czy studiują czy
      nie, i czy aby nie są pulchnymi blondynkami. Nie szukam partnera, nie szukam
      czwartego do brydża, szukam rozmówcy - tu wygląd nie ma najmniejszego
      znaczenia.

      Ale oczywiście chętnie sobie popatrzę na wasze zdjęcia ;-))

      • staua Re: Czy TWA wyobraza sobie siebie jakoś?:)))))) 27.08.05, 03:39
        Na innym forum wysylamy zdjecia, nie wyslalam nic retuszowanego. Spotkalam calkiem duza grupe
        osob z tamtego forum i tez zdjecia, ktore przyslaly, wygladaja jak one. To kwestia uczciwosci. Nie
        zalezy mi na tym, zeby komus zaimponowac swoja osoba i mysle, ze innym z tego grona rowniez
        nie...(czaty moze maja inny cel). Na tamtym forum wkladamy do albumu takze zdjecia ze spotkan (dla
        tych, ktorych nie bylo).
        Chyba po prostu lubie widziec ludzi, ktorych znam. Na tym forum juz ich polubilam, chce miec jakis
        obraz. Dlatego to zaproponowalam, oczywiscie sprawa jest otwarta.
      • beatanu I tak i nie... 27.08.05, 11:29
        agni_me napisała:

        > Naprawdę chcecie zobaczyć swoje zdjęcia?

        No właśnie... nie wiem. Mogę Ci pozazdrościć, że masz w nosie dodatowe
        informacje o rozmówcach, ja tak nie potrafię. Na początku istnienia TWA to nie
        miało takiego wielkiego znaczenia, ale później - owszem. Może to apetyt rosnący
        w miarę jedzenia, może to coraz bardziej odczuwana sympatia do piszących na
        forum, może zwykła ludzka ciekawość... a na pewno wszystkiego po trochu.

        I chciałabym i boję się... Ale dla mnie takie coraz rozleglejsze odsłanianie
        siebie to nieuchronny proces. Nie wiem, może wybitną ekshibicjonistką jestem?
        Nie muszę wszystkich na forum kochać - wystarczy, że szanuję (mam nadzieję) ich
        poglądy. Ale jeżeli planuję spotkanie w realu, to może dobrze jest spojrzeć na
        zdjęcie, żeby mieć pojęcie kogo mi przy kolumnie Zygmunta, czy gdzie się tam
        umówimy - wypatrywać?

        A że w ogóle wybieramy zdjęcia, które odpowiadają naszemu wyobrażeniu o sobie?
        Przecież to zrozumiałe i nie widzę w tym nic złego. Każdy z nas ma jakieś
        wyobrażenie o swoim wyglądzie i chce je propagować. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i
        wychodzę z założenia, że każdy jakoś wyleczył się z kompleksów w związku z
        wyglądem i przeszedł do porządku dziennego na tym, że bozia wyposażyła go w
        takie a nie inne przymioty ciała. A retuszować zdjęć nie potrafię więc nie ma
        się czego obawiać...

        Moja młodsza córka spotkała parę lat temu na czatach koleżankę z miasta na
        zachodnim wybrzeżu, czyli dokładnie po drugiej stronie kraju. Odwiedzają się w
        czasie ferii i wakacji, Inga była u niej w lecie przez dwa tygodnie, są
        naprawdę wspaniałymi przyjaciółkami. I kiedyś tam wysłały sobie jakieś pierwsze
        zdjęcia. I jeżeli ja mam szansę spotkać potencjalnych przyjaciół - to dlaczego
        mam sobie tego odmówić?

        Nie wiem czy jasno się wyrażam (btw - dzięki agni_me za wyrazy uwielbienia,
        speszyłam się ciut, ale chyba nie tak bardzo jak ten opisywany przeze mnie
        wczoraj lekarz. Miło mi!) - tak raczej głośno sobie myślę, bo do tego albumu ze
        zdjęciami Twaczów mam jednak trochę ambiwalentny stosunek. No korci mnie, żeby
        sobie innych pooglądać, ale może wtedy czar pryśnie? No bo przecież NIE TAK
        wyobrażałam sobie Stauę na przykład? Ale chyba jednak głosuję na tak.

        Beata nie do końca przekonana (może ktoś mnie przekona?)
        • blue.berry Re: I tak i nie... 27.08.05, 12:37
          jako ze jestem tu od niedawna (jasność nowej jagody oto ja:) to nie zabiore
          glosu ani na tak ani na nie. ale pokrótce zagaję.
          od dawna wedruje przez internet, mam za soba dlugi czas intensywnego
          czatowania. i przyznam ze przez internet poznalam pare osob. zawsze dla mnie
          bylo wazne to co w glowie i to co moglam przeczytac na ekranie. nigdy sie nie
          dopytywalam ani o imione wlasne (w koncu o ilez ciekawsze sa wlasnie nicki) ani
          o miejsce zamieszkania ani o wiek ani o wyglad. byc moze glownie takie
          podejscie wynika z tego ze w necie szukalam mozliwosci ciekawej rozmowy i
          wymiany pogladow. dodatkowo jestem dosc aspoleczna w wymarze realnym wiec nigdy
          nie wchodzilam w grupy typu "milosnicy miasta rodzinnego". nawet jesli gdzies
          osadzilam sie w jakiejs grupie (kiedys np w mocnej grupie zwiazanej z fantasy)
          to mimo bardzo intensywnej obecnosci wirtualnej, na obecność rzeczywistą (na
          wszelkiego rodzaju spotkaniach) ciezko bylo mnie namowic. zreszta akurat w tym
          przypadku bardzo chetnie wysylałam swoje zdjecia (mialam na ten uzytek
          specjalnie zrobiony set tak wystylizowany i pokrecony ze i tak na ulicy nikt by
          mnie nie poznal). no ale swiat fantastyczny swoimi prawami sie rzadzi.
          do tego stopnia mam specyficzne podejscie ze potrafilam spotykac sie z ludzmi
          nie widzac wczesniej ich zdjec, co zreszta uznawalam za dobra zabawę - próbe
          wychwycenia przyjaznej emanacji osoby fizycznie kompletnie obcej, ale jakze
          bliskiej duchowo:))

          tak jak powiedzialam w kwestii tutejszej glosu nie dam bo dla mnie na razie
          wszystko jest tutaj nowoscią. ale jako że temat zdjeć się pojawił to chętnie
          jedne pokaże - takie co to nimi chwalę się wszedzie i zawsze i do tego bardzo
          nachalnie. jesli ktoś ma ochotę to przedstawiam jagodowego psa:

          www.molosy.pl/galeria/search.php?search_user=BlueBerry
          • kawa_malinowa Re: I tak i nie... 27.08.05, 13:08
            Mnie się wydaje, że zawsze wyobrażamy sobie jakoś naszych rozmówców. Tak
            bezwiednie i bez żadnych zamiarów, tak jak się sobie wyobraża bohaterów
            książek.

            Wydaje mi się też, że na Forum jest nieco inna sytuacja - w jakiś sposób, mniej
            lub bardziej się poznaliśmy, poznajemy i tak już mam nadzieję zostanie
            (uwielbiam TWA!). To nie jest tak jak na gg, kiedy ktoś Cię zaczepia i zadaje
            ciągiem trzy pytania: 1) "elo, poklikamy" (słowo "poklikamy" sprawia, że mną
            wstrząsa dreszcz niechęci na samym początku), 2) "z jakiej jesteś
            dzielni/dzielnicy", 3) "masz foto" (kiedyś, kiedy powiedziałam, że nie mam,
            zostałam zapytana, czy mam zdjęcie, więc musi być między tymi dwoma dziełami
            jakaś różnica). I o ile na gadu nie wysyłam zdjęć z zasady (chyba że kogoś znam
            bardzo długo), to tutaj nie miałabym nic przeciwko, ale nie jestem orędowniczką
            żadnej ze stron.

            Wysyłanie nie swoich, czy podretuszowanych zdjęć nie ma sensu, bo przeciez może
            tak się ułożyć, że spotkamy jakąś Wiórkę szanowną i co wtedy (a mnie się kroi
            wizyta w stolicy, jeśli dobrze pójdzie)? Będziemy się tłumaczyć, czy
            zrezygnujemy z rozmowy?

            Karolina raczej na tak :)
          • braineater Obwięszczenię! 27.08.05, 13:10
            Jestem gupi i nijak nie potrafie uzyskac rejestracji na imageShacku.
            Miał przyjś zwrotka maila z kodem, nie przyszła * 3 więc chwilowo projekt
            galeryjny z mojej strony ulega zawieszeni, chyba, że reszta Szacownego TWA ma
            jakiś pomysł alternatywny:)
            A c o do ujawniania się w sieci i poza, to ja nie wierze w niezmanipulowane
            zdjęcia, tak jak agni_me, ale w niczem mnie to nie powstrzyma i kilka moich i
            Marysiowych zmanipulowanych okrutnie zamieścic zamierzam:) JAK TO KTOŚ KU...
            URUCHOMI!!!:)
            P:)
            • aaneta pomysł alternatywny 27.08.05, 16:38
              Prymitywny, ale zawsze. Można, na życzenie, wysyłać zdjęcia na priva. Każdy, kto
              się tu loguje, ma przecież "gazetową" skrzynkę.
          • daria13 Re: I tak i nie... 27.08.05, 13:25
            Jako osoba o najkrótszym najprawdopodobnie stażu w forumowaniu i zerowym w
            czatowaniu mam też mieszane uczucia co do umieszczenia zdjęć. Kiedy na początku
            TWA zażartowałam podpuszczając trochę Brocha na temat ewentualnego spotkania
            czułam, że takie spotkanie mogłoby sprawić, że tzw. czar by prysł.Też uważam,
            że najważniejsze to co mamy w "głowach i na palcach". Nie wyobrażam sobie
            specjalnie uczestników naszego forum, może jedynie w jakimś ogólnym zarysie i
            to tylko niektórych. Z czasem jednak układ zmienił się nieco. Po pierwsze
            uważam, że niepostrzeżenie bardzo się ze soba nawzajem zżywamy, po drugie nasze
            formu nie jest tylko forum tematycznym, gdzie rzeczywiście wiek i inne niż
            konkretny temat upodobania czy powiązania są nieistotne. My rozmawiamy o
            wszystkim, poznajemy swoje podglądy na bardzo wiele tematów, zwierzamy się
            czasami sobie (to głównie ja), wspieramy się i pomagamy sobie. Myśl o spotkaniu
            staje mi się coraz bliższą i bardziej pożądaną. Nie mam odniesienia do innych
            forów, ale myślę, że nasze jest specyficzne i bardzo dla nas wszystkich miłe, a
            dla niekórych wręcz potrzebne (mówię zwłaszcza o sobie). Dlatego myślę, że
            wszystko wskazuje, że w większych lub mniejszych grupach będziemy się
            prawdopodobnie co jakiś czas spotykali, i bardzo dobrze.
            Co do zdjeć, to już gorzej. Beata napisała, że chyba w większości pozbyliśmy
            się już kompleksów, ale niestety nie wszyscy. Kiedy przebiegłam myślą swoje
            ostatnie zdjęcia, ogarnęła mnie czarna rozpacz. Ja na szystkich wyglądam
            beznadziejnie. Nie wiedzieć czemu mam zawsze taką chomiczkową twarz, zwłaszcza
            jak się uśmiecham. Zgroza, jak ja Wam się zaprezentuję? Toż zabiję Was śmiechem.
            A tak poważnie, myślę, jesteśmy tu w gronie osób, które nie mają ochoty jakoś
            specjalnie się autokreować, to jak wyglądamy jest ciekawe, ale nie
            najważniejsze. Przecież jeśli ktoś z nas ma na przykład zeza nie sprawi, że
            przestaniemy go lubić. Zdjęcia możemy zamieścić, ale dobrowolnie, tylko Ci
            którzy mają na to ochotę i potrzebę. Nie ma obowiązku.
            Pozdrawiam serdecznie:)
            Ps.
            Co złego jest w emotikonkach. Bez nich musielibyśmy pisać tylko na poważnie, a
            nie każdy umie żartować tak, żeby wszyscy w stu procentach rozumieli, że to
            żart. Ja tak nie umiem i muszę czasami puścić oko, sorry.
            • staua Re: I tak i nie... 27.08.05, 17:48
              Daria- zobaczysz, jaka ja mam chomiczkowa twarz :-) Mihai mi zawsze powtarza,
              ze mam takie POLICZKI (jedno ze slow bezblednie opanowanych po polsku).
              Latwo zalozyc zamkniety album na yahoo.com. Wlasnie tam sa albumy, ktore znam i
              sprawdza sie to dobrze.
            • kawa_malinowa Re: I tak i nie... 28.08.05, 15:52
              > Co do zdjeć, to już gorzej. Beata napisała, że chyba w większości pozbyliśmy
              > się już kompleksów, ale niestety nie wszyscy.

              Nie chcę nic nikomu wytykać, jako ze TWA i jego członkow sobie cenię bardzo,
              ale większośc miała szansę się komplesków wyzbyć. A co mają robić nielubiące
              siebie osiemnastolatki? ;) Zdjęcia mam tylko te do dokumentów, bo innych nie
              znoszę sobie robic...
              • aaneta Re: I tak i nie... 28.08.05, 16:24
                O, to ze zdjęciami masz zupełnie tak jak ja. Ale z kompleksów zdążyłam już
                wyrosnąć, a miałam straszne. Kurczę, czy wszystkie nastolatki tak mają?
                Oczywiście dziewczyny, bo jeszcze nie zdarzyło mi się spotkać faceta,
                niezależnie od wieku, który miałby kompleksy, wręcz przeciwnie, powiedziałabym,
                bo, czy na to zasługują, czy nie, panowie zazwyczaj są sobą zachwyceni.
                Ale, ale, z innej beczki, chociaż może nie do końca - czy słusznie wnioskuję z
                Twojej, Kawo, wypowiedzi w innym miejscu, że przyjęłaś moje zaproszenie na
                imprezkę w Warszawie? A nawet jeśli masz zamiar być w Warszawie z innego powodu,
                to i tak zaproszenie obowiązuje. Ktoś jeszcze chętny?
                • kawa_malinowa Re: I tak i nie... 01.09.05, 08:44
                  > Ale, ale, z innej beczki, chociaż może nie do końca - czy słusznie wnioskuję z
                  > Twojej, Kawo, wypowiedzi w innym miejscu, że przyjęłaś moje zaproszenie na
                  > imprezkę w Warszawie? A nawet jeśli masz zamiar być w Warszawie z innego
                  powodu
                  > ,
                  > to i tak zaproszenie obowiązuje. Ktoś jeszcze chętny?

                  Jeśli tylko wyższa instancja się pozytywnie odniesie, przyjadę do Warszawy (i
                  jesli odpowiedź będzie na tak, to na pewno się tu pochwalę :)), bardzo chętnie
                  skorzystam z Twojego zaproszenia ;) Już mam obiecane spanie u koleżanki "gdyby
                  coś".
          • griszah Re: I tak i nie... 29.08.05, 09:18
            Mając takiego pieska Powinnaś koniecznie zobaczyć "Bonbon-El perro" - od
            jakiegoś czasu leci w kinach.
        • broch Re: I tak i nie... 27.08.05, 20:41
          Panie sa chyba bardziej ciekawe (wygladu rozmowcy) niz panowie :). Osobiscie
          lubie odrobine niedopowiedzenia, malenka tajemnice. W zaleznosci od tego o czym
          opowiadacie wyobrazam sobie Was inaczej. Nie idzie o szczegoly wygladu, raczej o
          "szczegoly" slowa. Zdjecia pozbawia Was (dla mnie) odrobiny niedopowiedzenia
          ktore lubie.
      • dr.krisk Ja jakos chyba nie...... 28.08.05, 01:06
        Co prawda mam jakies zdjecia na ktorych wygladam jak tansza wersja Bruce
        Willisa, ale jakos mam watpliwosci co do Albumu Rodzinnego.
        Wiecie, prezenty pod choinke najbardziej mnie cieszyly gdy lezaly sobie ukryte
        przemyslnie przez moich rodzicow w pawlaczu, za pudlem po odkurzaczu marki
        Czajka. Po rozpakowaniu - owszem cieszyly, ale jakby troche mniej......
        KrisK
        • noida Re: Ja jakos chyba nie...... 28.08.05, 18:38
          O, ja mam to samo! Z prezentami. A już myślałam, że tylko ja tak mam, bo
          wszyscy ludzie, których znam wolą rozpakowane prezenty. A dla mnie mogłyby
          leżeć pod choinką do Wielkiejnocy :-)

          A co do zdjęć- jestem w zasadzie przeciwna. Zdjęcia kłamią. Jeśli już przyjdzie
          taki moment, że zechcemy się spotkać zbiorowo to może przyjdę. Ale do tego
          czasu wolę was sobie powyobrażać, niż oglądać na zdjęciach.
      • beatanu Czyli chyba jednak nie... 28.08.05, 18:46
        • beatanu Re: Czyli chyba jednak nie... próba nr 2 28.08.05, 18:50
          Gdy przeczytałam wszystkie dotychczasowe posty na temat ew. albumu Twaczów to
          pomyślałam sobie: może fakt, że braieaterowi nie wyszło wczoraj
          (przedwczoraj?) z założeniem galerii to znak na niebie i na ziemi, coby sobie z
          tymi zdjęciami dać na wstrzymanie? Wygląda na to, że nie ma wielu chętnych. I
          nikt mnie nie przekonał na tak, raczej dokładnie odwrotnie. Zapakowane prezenty
          są bardziej nęcące, to prawda...
          Beata tym razej raczej na NIE.
          :)
          • olahabe Tu Was mam! 28.08.05, 19:43
            Widzę, że całe Towarzystwo przeniosło się tutaj. I od razu efekt-
            forum "książki" od paru dni żenująco obniżyło poziom! Juz nie ma co czytać,
            chyba że tu.
          • daria13 Re: Czyli chyba jednak nie... próba nr 2 28.08.05, 20:28
            Zrobiliście mi wode z mózgu, ale chyba chłopaki zza oceanu mnie przekonały:)
            Tajemnica, niedopowiedzenie, wyobrażenia, zapakowane prezenty... Tak, chyba tak
            miało zostać, co wcale nie oznacza, że na zawsze, ale ja chyba też wolałabym
            poczekać z odsłanianiem wszystkiego do czasu spotkania. Co prawda niektórzy z
            nas mieszkają cholernie daleko i pewnie przyjdzie nam długo czekać, ale
            przecież wszyscy mają tu silne korzenie i bywają w Polszcze,więc kiedyś się
            doczekamy:)A czas tak pioruńsko szybko mija, z każdym rokiem psiakość coraz
            szybciej.
            Pozdrawiam coraz bardziej przekonana do opcji, żeby poczekać z wizualizacją:)
            • braineater Obwięszczenię nr 2 28.08.05, 20:38
              Żadnych zdjęc, komputer mnie nienawidzi, strony mi sie nie otwierają, mam
              depresje, posadźcie na moim grobie chryzantemy...

              P:)
              • beatanu Re: Obwięszczenię nr 2 29.08.05, 04:26
                braineater napisał:

                > Żadnych zdjęc, komputer mnie nienawidzi, strony mi sie nie otwierają, mam
                > depresje, posadźcie na moim grobie chryzantemy...
                >
                > P:)

                A moga byc nagietki? Bo tych mam w bród, a chryzantem ani na lekarstwo...

                Glowa do góry! Komputer wie co robi, wyczul pismo nosem: NIE galerii Twaczów!
                B :)




                --------------------------------------------------------------------------------
            • broch Gwozdek 28.08.05, 20:49
              programu:
              "Tak, chyba tak miało zostać, co wcale nie oznacza, że na zawsze,"
              Czyz to oczekiwanie nie jest najpiekniejsze?
              A czasem Daria sie nie przejmuj, najlepiej o gosciu zapomniec :)

              braineaterze: czy jest jakis sposob aby pomoc w rozwiazaniu Twojego problemu?
              • braineater Re: Gwozdek 28.08.05, 20:52
                Nie no, nie jest tak źle tylko jak jeszce raz zobaczę formularz rejestracji na
                jakiejś stronce to dostane spazmów i wyłysieję:)
                Pozdrowienia:)
                • noida Re: Gwozdek 28.08.05, 21:08
                  Oj, rzuć to świństwo i zadepcz!!!
                  • staua Re: Gwozdek 28.08.05, 21:14
                    No dobra, to dostosowuje sie, choc zal mi...
              • daria13 Re: Gwozdek 28.08.05, 22:16
                Łatwo Ci powiedzieć - zapomnieć. A co mam zrobić z lustrami? Wy z reguły z
                czasem wyglądacie coraz lepiej, dostojniej, szpakowate włosy i takie tam. Taki
                Sean Connery na ten przykład. U nas to wygląda niestety inaczej. Próbuję się
                starzeć z godnością, dbam o siebie; kupuje jakieś cholerne mazidła, balsamy
                ujędrniające i inne badziewstwo, a czas i tak odciska swoje piętno. Co robić,
                żeby się tym nie przejmować, powiedzcie plizzzz.
                Pozdrawiam wciąż przerażona upływem czasu.
                • braineater Re: Gwozdek 28.08.05, 22:39
                  Daryjko - zawsze możesz wyglądać jak:
                  Edith Piaff
                  Julia Hartwig
                  prof. Staniszkis
                  Wisia Szymborska
                  lub
                  Katherine Hepbourn

                  a my możemy wyglądać jak:
                  Henryk Gołebiewski
                  stary Mattise
                  stary Ezra Pound

                  więc chyba nie macie tak najgorzej:)

                  Pozdrowienia:)
                  • dr.krisk Matko jedyna! 29.08.05, 01:31
                    Ja bardzo przepraszam (bo troche pod wplywem jestem....) ale jak mozna jakiejs
                    kobiecie zyczyc wygladu prof. Staniszkis! Te krwiste usta cedzace Prawde o
                    Stanie Panstwa....
                    Co innego Katherine Hepbourn - niedawno ogladalem film o jej dziecinstwie + jej
                    komentarze. Wspaniale wygladal oraz mowila, choc przeciez miala wtedy juz
                    zaawansowanego Parkinsona.
                    Sadne ze w starszym wieku, kiedy zmarszczki daja o sobie znac, bardziej liczy
                    sie ow mlodzienczy blysk w oku niz klasyczna uroda.
                • dr.krisk Hmm.... uplyw czasu.... 29.08.05, 02:23
                  daria13 napisała:

                  > Co robić,
                  > żeby się tym nie przejmować, powiedzcie plizzzz.
                  > Pozdrawiam wciąż przerażona upływem czasu.
                  Wiem sam po sobie - organizm od pewnego czasu zachowuje sie jak silnik starego
                  motocykla: przerywa, strzela w rure wydechowa, dymi... I nie ma na te
                  dolegliwosci jednej odpowiedzi, ino ze czas taki...
                  Niedawno poszedlem do pani okulistki zeby okular mi jakis nowy przepisala, bo
                  ledwo widze, i etykietki na buteleczkach myle!! A ta po szczegolowych badaniach
                  orzekla, ze wiek moj ma swoje prawa, i to jedno z tych praw wlasnie... Czy to
                  znaczy ze bede do sklepow alkoholowych musial chodzic z psem-przewodnikiem???
                  A skad psisko ma wiedziec ktora canadian whisky jest lepsza, a ktora gorsza????
                  I jak mozna psa rozpijac?
                  Ale dbac o siebie trzeba - wiec prosze kremy wklepywac, cwiczenia fizyczne
                  uprawiac, dowcip ostrzyc - bedzie dobrze!!! Wiem po sobie.
                • beatanu Re: Gwozdek 29.08.05, 03:55
                  daria13 napisała:
                  Co robić,
                  > żeby się tym nie przejmować, powiedzcie plizzzz.
                  > Pozdrawiam wciąż przerażona upływem czasu.

                  1.ZAAKCEPTOWAC. 2.Olewac zachodnioeuropejsko-amerykanski kult mlodosci az do
                  grobowej deski 3. Poznac swoja wartosc nie jako obiektu seksualnego o cerze
                  siedemnastolatki i dlugich nogach (dosyc proste, jezeli sie nigdy dlugich nóg
                  nie mialo - to o mnie :) - ale wartosc czlowieka madrego doswiadczeniem
                  zyciowym... 4. Cieszyc sie kazda chwila zycia, dopóki nie zezre nas artetyzm i
                  demencja. 5. Czytac dobre ksiazki, pic dobre wino/piwo/whisky, chodzic na
                  spacery/rowerowac/plywac itp 6. Uczestniczyc zwawo w dyskusjach Twaczów! 7.
                  Mazidla wklepywac - ale bez przesady. 8. Nie wiem co dalej... moze najpierw
                  trzeba skonczyc czterdziestke?

                  Beata, której uplyw czasu nie przeraza na codzien a tylko od swieta i to
                  glównie z tego powodu, ze nie chce byc niedolezna i nie móc jezdzic na rowerze
                  i Beata, której zmarszczki dodaja uroku :)
                  • eva.68 Mogę się wtrącić? 29.08.05, 13:04
                    Bardzo mi się powyższe podoba. :-)
                    Od siebie dodam, że mnie upływ czasu cieszy. Jak sobie przypomnnę siebie sprzed
                    lat 15 np. ... Katastrofa!!! Mało mądra wtedy byłam i ... ogólnie szkoda
                    gadać. ;-)
                    Mądra kobieta droga Dario (a Ty przecież JESTEŚ kobietą mądrą!)jest jak wino.
                    Pozdrawiam. :-)
                    • daria13 Re: Mogę się wtrącić? 29.08.05, 14:05
                      Przekonałaś mnie Evo. Chyba rzeczywiście dorosłam do tego, że więcej
                      satysfakcji i przyjemności sprawia mi określenie mojej niegodnej osoby mianem
                      mądrej (dziękuję!) niż ładnej.
                      Z tym zamartwianiem sie upływem czasu i wywieraniem piętna na urodzie to trochę
                      żartowałam. Bardziej martwi mnie właściwie fakt przeciekania czasu przez palce,
                      ten popłoch, kiedy uświadamiam sobie, że lato dopiero sie zaczynało, a już się
                      kończy, że Kubuś niedawno raczkował po schodach, a już ma swoje zdanie na każdy
                      temat i nie pozwala mi wchodzić do łazienki:(. Za moment dzieci się wyprowadzą
                      i tyle bedę je miała:(
                      Wkurza mnie ten ciągły pośpiech, w jakim musimy zyć. Tak bardzo chciałabym móc
                      częściej usiąść i popatrzeć na te przepływające patyki Kriska:)
                      Pozdrawiam zasmucona wiecznym brakiem czasu.
                  • dr.krisk Kult mlodosci...... 30.08.05, 00:54
                    beatanu napisała:

                    2.Olewac zachodnioeuropejsko-amerykanski kult mlodosci az do
                    > grobowej deski
                    Oraz urody tez. W niedziele jedzilem sobie na rowerze po campusie - do
                    fraternities oraz sororities (to takie meskie i zenskie stowarzyszenia
                    studenckie, prowadzace wlasne domy studenckie) wprowadzali sie ich mieszkancy.
                    Poniewaz w Stanach kazda okazja jest dobra aby zeby zrobic swieto, a kazde
                    swieto godne jest wyprodukowania stosownych koszulek z nadrukami, przed kazdym
                    domem stal tlum w koszulkach i swietowal.
                    Jako naukowiec postanowilem przeprowadzic obserwacje i wyciagnac wnioski.
                    Zakotwiczylem na pobliskiej lawce i rozpoczalem badania. Jak sie domyslacie,
                    wybralem oczywiscie zenski akademik :)
                    Panienki zaolatajac ramiona utworzyly wielkie kolo, w srodku ktorego stalo
                    kilka roslych amerykanskich pieknosci i cos powrzaskiwalo (nie bylem w stanie
                    zrozumiec o co idzie), na co otaczajacy je tlumek przerazliwie odpiskiwal. To
                    co rzucalo sie w oczy, to kontrast pomiedzy bujna uroda owych cheerleaderek
                    (jak nic - silikon byl tu obficie w uzyciu) a zwyczajnoscia otaczajacej je
                    publiki (skutki odzywiania sie hamburgerami + cola). Poczciwe pucolowate i
                    niskie dziewczeta wpatrywaly sie z podziwem i miloscia w owe ucielesnione
                    boginie, pragnac chocby piszczeniem jakos sie z nimi polaczyc, miec cos
                    wspolnego!
                    Ja zawsze cos wypatrze.... z tylu na stole poczestunek (pizza) przygotowywala
                    ladnie opalona dziewczyna. Tez w koszulce ze stosownym napisem. Krzywila sie
                    niemilosiernie przy kazdej eksplozji ekstatycznego pisku....
                    Beda z niej ludzie. Podejrzewam ze podjela sie owych prac organizacyjnych po to
                    tylko aby nie uczestniczyc w tym entuzjastycznym seansie poparcia Urody i
                    Glamouru.
                    KrisK
                    • quarantina Re: Kult mlodosci...... 30.08.05, 07:47
                      Nie jestem ani piękna ani mądra, ale gdybym miała wybierać wolałabym być piękna
                      niż mądra. Uwielbiam piękno w ludzkiej postaci. Naturalne piękno. Pozostaje
                      tylko kwestia gustu.


                      • daria13 Re: Kult mlodosci...... 30.08.05, 11:10
                        quarantina napisała:

                        > Nie jestem ani piękna ani mądra, ale gdybym miała wybierać wolałabym być
                        piękna
                        >
                        > niż mądra. Uwielbiam piękno w ludzkiej postaci. Naturalne piękno. Pozostaje
                        > tylko kwestia gustu.

                        Podoba mi się, że przyznajesz się do tego, zwłaszcza u nas, gdzie jednak jak by
                        nie patrzeć panuje zdecydowanie kult jeśli nie mądrości, to przynajmniej
                        błyskotliwości i poczucia humoru.
                        Też tak miałam jak byłam młoda. Ponieważ uważałam się wtedy za
                        yntelektualistkę, czytałam wyłącznie książki ambitne i nad wyraz trudne,
                        uważałam się już za bardzo, ale to bardzo mądrą, więc tylko urody mi brakowało
                        (w moim odczuciu), a że wtedy jeszcze wierzyłam w piękne uczucia i porywy serca
                        żyłam w ciągłym smutku, że z moim wygladem nigdy nie spotkam tego jedynego.
                        Kiedy teraz oglądam zdjecia z tamtego okresu nieodmiennie sie dziwię, dlaczego
                        ja sie sobie wtedy tak nie podobałam, bo ze zdjęć spoziera całkiem ładna
                        dziewczyna, a i na brak powodzenia w tamtym okresie narzekać nie mogłam.
                        Też lubie patrzeć na pokazy mody i na piekne kobiety, bo piękni męzczyźni z
                        reguły jacyś tacy na swój sposób odpychający są; sztuczni i odęci. Naprawdę
                        piękne to są w moim odczuciu niektóre zwierzęta. Takie konie rasowe na ten
                        przykład, a nade wszystko małe kotki i pieski. Ot co.
                        Piękno rzecz ważna i miła dla oka, ale do czasu, do czasu....
                        Pozdrawiam szczególnie odważną Quarantinę:)
                      • beatanu Piękna i mądra 30.08.05, 14:17
                        A ja chciałabym być i piękna i mądra :)

                        I w jakimś tam sensie jestem, he he... Tylko, że nie chodzi o mi o mądrość
                        książkową, encyklopedyczną - bo jeżeli o taką chodzi, tutaj zawsze będę miała
                        lęki, że nie kojarzę jakiegoś wielkiego nazwiska czy faktu historycznego, czy
                        choćby wspomnanego przez Griszah w innym poście pojęcia hermeneutyki (a na ten
                        temat kiedyś tam studiowałam). Chodzi mi bardziej o mądrość życiową, nabytą z
                        biegiem lat, może też coś w rodzaju harmonii, pogodzenia się z jednymi
                        ograniczeniami ale też nie ograniczanie się innymi, pogody ducha ("Czas nas
                        uczy pogody" - jak ładnie śpiewa pan Sojka) - i tutaj jak najbardziej na
                        miejscu są i kriskowe patyki i moje oglądanie włochatych i ubabrabych w pyłku
                        kwiatowym trzmieli, czyli ogólnie rzec biorąc: melancholijna zaduma nad
                        przemijaniem... (i o tym chyba też chciałabym napisać w innym poście, jak mi
                        starczy siły)

                        A co do piękna? Jak każda pewnie nastolatka (i wielu nastoletnich chłopaków,
                        podejrzewam!) miałam kompleksy związane z wyglądem. Teraz przeżywam swoiste
                        déjá vu - bo mam w domu dwie nastoletnie córki - i może właśnie dlatego wkurza
                        mnie okrutnie fakt, którego jako nastoletnie naiwne dziecię nie rozumiałam, że
                        pojęcie piękna jest tak nieuczciwie zawężone... Przynajmniej w propagujących
                        jakiś tam kanon piękna środkach masowego przekazu...

                        Kiedyś przeczytałam, że ideałowomi piękna lansowanemu na wybiegach przez
                        modelki odpowiada w rzeczywistość ok. pięć procent kobiet (nie wiem jak się to
                        ma do mężczyzn, podejrzewam, że podobnie)- a cała reszta? 95% młodych dziewczyn
                        i chłopaków uważa, że mają przechlapane, bo nie mieszczą się w "normie". Mam
                        nadzieję, że nie wszyscy tak strasznie się tym przejmują. Ale tych, którzy to
                        czynią jest wystarczająco dużo, żeby się zastanowić nad problemem...

                        Nie mam prostych rozwiązań, w zasadzie skomplikowanych też nie. Na własny
                        użytek stwarzam sobie alternatywne pojęcia piękna i przy takich się upieram. I
                        dlatego w porywach czuję się piękna, nawet ze świadomością, że nigdy nie
                        miałabym szans jako modelka, chociażby ze względu na niski wzrost. Ale gdy
                        czuję się cała happy, czasami z banalnych całkiem powodów, to... no, po prostu
                        nie ma problemu!

                        Znów mam wątpliwości, co do jasności wywodu. Na usprawiedliwienie dodam, że
                        spałam tylko parą godzin po nocnym dyżurze i procesy w mózgu zachodzą chyba
                        ciut wolniej...
                        Pozdrawiam, B.
                  • nienietoperz Upływ czasu 30.08.05, 11:24
                    Drodzy i mili,
                    jakoś tak mi się nie chce uwierzyć, że upływ czasu może nie poruszać codziennie
                    i od święta, regularnie i znienacka. Przecież o tym jest w zasadzie każda
                    dobra książka (chętnie podejmę polemikę z kontrprzykładami)! Nie chodzi mi
                    głównie o zmarszczki, nabyte/zrzucone kilogramy, wzory urody czy kult młodości.
                    Myślę raczej o kriskowych patykach bezpowrotnie znikających po drugiej stronie
                    mostka, Dariowych dzieciach, które już nigdy nie będą psychodzić na cwolakach i
                    wołać "Mammaaa", o fryzjerze na rogu, który zmienił się w spożywczy, o
                    pierwszym w życiu czytaniu opowiadań Borgesa, o czasie, kiedy do
                    Nienietoperzowej zbliżało się z niepewnością (i odrobiną irracjonalnego lęku).
                    Odkad to uczucie myślowych powrotów sie już raz wykryło, nie sposób się go
                    pozbyć. I w tym cały, czasem zabarwiony odrobiną żalu, życiowy urok.
                    Wasz
                    nienietoperz
                    • aaneta Re: Upływ czasu 30.08.05, 13:14
                      Bo widzisz, nasz nienietoperzu, właśnie na tym cały problem polega. Te
                      zmarszczki, nawet liczne i głębokie, to drobiazg wobec tego żalu, że się nie
                      przeżyje po raz drugi pierwszej miłości czy narodzin dziecka. Nie to, że cały
                      czas myślę o tym, że "nic dwa razy się nie zdarza", ale jednak czasami mi to
                      przychodzi do głowy i wtedy robi mi się trochę smutno. Niedawno dopadło mnie to,
                      kiedy obejrzałam film "Przed zachodem słońca", widzieliście może? Długo nie
                      mogłam pogodzić się z myślą, że od czasu, kiedy, dziewięć lat wcześniej,
                      oglądałam po raz pierwszy "Przed wschodem słońca", w moim życiu wszystko się
                      zmieniło, z reguły na lepsze, ale i tak mi żal, że już to przeżyłam, że mam to
                      już za sobą. Nie mam nic przeciwko zmarszczkom i nie żal mi młodości, to znaczy
                      nie marzę o tym, żeby mieć znowu 18 lat, tylko strasznie mi szkoda, że wielu
                      spraw już nigdy nie przeżyję po raz pierwszy.
                      • beatanu Re: Upływ czasu 30.08.05, 14:38
                        Zgadzam się z wami jak najbardziej - Toperzu (mogę tak? 2 x nie=0?) i Aneto.
                        Jako jedyny chyba gatunek człowiek jest świadomy swojej przemijalności i
                        śmierci (chociaż czasami podejrzewam o jesienne doły psychiczne naszego Kota :)
                        tylko, że na codzień fakt ten przemilczamy, odsuwamy, ba! mniej lub bardziej
                        świadomie wypieramy. Bardzo nam w tym wszystkim pomocne są żrodki masowego
                        przekazu i panujący już chyba wszędzie radosny kult młodości. A przecież, jak
                        ładnie zauważasz Toperzu - w tym naszym absurdzie istnienia zawiera się nie
                        tylko smutek ale i urok....

                        Dlaczego w powszechnym przekonaniu dominują więc wymienione przez Was objawy
                        starzenia się niż właśnie refleksja nad tym, że wszystko płynie, nic dwa
                        razy... Pamiętam jak zabolało mnie kieyś takie głupiutkie zdarzenie... Przed
                        kilkoma już laty robiliśmy porządki "na strychu/w piwnicy" i pozbyliśmy się
                        wielu przedmiotów związanych z małymi szkrabami, m. in. dziecęcego wózka. Niby
                        nic a jednak takie symboliczne podkreślenie faktu: pt. najprawdopodobniej nie
                        urodzę już więcej dzieci... Normalna kolej rzeczy, powiecie. A przecież
                        skłamałybym, gdybym się zapierała, że mnie to nie skłoniło do myśli
                        melancholijno-smętnych...

                        Tak wogóle to nie wiem do końca, co chcę powiedzieć, straciłam wątek, chyba
                        muszę zjeść jakieś śniadanio-luncho-podwieczorek i jeszcze raz to przemyśleć :)

                        Beata Zgłodniała.
                    • eva.68 Re: Upływ czasu 30.08.05, 14:45
                      A ja sobie myślę, że kiedy na sprawę popatrzeć z innej strony, to można z ulgą
                      ten upływ czasu przyjąć. Bo przecież nie jest tak, że zdarzają nam się tylko
                      rzeczy miłe i takie, za którymi tęsknimy. Zdarzają nam się też rzeczy, których
                      nie chcielibyśmy nigdy przeżyć. I wtedy z ulgą przyjmujemy fakt przemijania. Bo
                      czas, upływając, zabiera ze sobą wszystko. Zostaje nadzieja, że "nic dwa razy
                      się nie zdarza"...
                      • braineater Re: Upływ czasu 30.08.05, 16:42
                        Kurcze - z Was to są depresjonaci (to dla noidy - pasjonaci bycia w depresji:).
                        Ja to w sumie młody gnojek jestem, jakby na to nie patrzeć, zmarszczki mam i
                        owszem, ale tylko przy oczach i ustach, bo w sumie przez większośc czasu sie
                        radośnie szczerzę, jakis wielkich katastrof zdrowotno-życiowych udawało mi sie
                        jakimś cudem unikać (czasami naprawdę cudem:)i jakoś cieszę się sobą, cieszę
                        się każdym dniem, olewając jak na razie świadomośc, że każdy prowadzi w stronę
                        starości. Tyle, że kto powiedział, że starośc będzie nie fajna: hormony
                        wyluzują, pracowac nie będę juz musiał (mam nadzieję), i generalnie chyba mnie
                        cieszy wizja bycia starym, bo juz mam plan, jak to bedę siedział w parku na
                        ławeczce i mamroczac pod nosem paskudne przekleństwa, wymachiwał laską na
                        przebiegające dzieciaki, próbując je straszyć.
                        No i ile czasu będzie żeby czytać....:)

                        Pozdrowienia:)
                        • beatanu Re: Upływ czasu 30.08.05, 16:59
                          Ależ my tam żadne depresjonaty (ładne słowo!) nie som :)
                          Przynajmniej frakcja skandynawska.
                          Wręcz przeciwnie! Czasami mam wrażenie, że nawet ta moje mękoloca radość życia
                          może być dla innych upierdliwa.
                          Tylko chodzi mi o to, żeby w tym radosnym korzystaniu z życia, nie zapominać,
                          że nie nie jest dane na zawsze, że wszystko przemija - czyli coś jak filozofia
                          drKriska, tylko może trochę inaczej...
                          B :)
                          • dr.krisk Jak bede bardzo bogaty i popularny... 30.08.05, 17:53
                            .. to poprosze cie, Beato, zebys zostala moim rzecznikiem prasowym. Wysoka
                            pensja i bonusy!!!
                            A na powaznie - to nic dodac ani ujac. Przeciez przemijanie to tez rzecz mila i
                            krzepiaca, jak slusznie zauwazyla ewa.68 (dalej zwana ewa). Przemija i radosc
                            ale i rozpacz, wydajaca sie nie do zniesienia. A ze czasem melankolijnie
                            popatrzymy na swoje zdjecia z lat, albo jesiennym, ddzystym dniem zaszyjemy sie
                            w kacie kuchni z Kubusiem Puchatkiem, na ktorego stronach sa jeszcze plamy po
                            kakalku, rozlanym przez Kriska w wieku lat 7-miu?
                            Sadze, ze zastanawiajac sie nad przemijaniem tym bardziej jestesmy w stanie
                            docenic piekno tego co teraz. I nie musi byc to zagladanie w glab Grand Canyon,
                            ale np. to o czym pisalas w watku sylwestrowym: mrozna cisza.
                            Faktem jest oczywiscie , ze Badacze Przemijania sa ludzmi lekko
                            melancholijnymi, ale lepsze to chyba niz cos w rodzaju Kuby Wojewodzkiego (tak
                            gosc z telewizora) ktory wrzaskami usiluje zagluszyc przeplyw czasu.
                            Jezeli o mnie chodzi, to jestem pogodnym pesymista.
                            Pozdrawiam pogodnie.
                            KrisK
                            • nienietoperz Re: Jak bede bardzo bogaty i popularny... 30.08.05, 18:54
                              W celach klaryfikacyjnych: nntpz jest optymista w zasadzie stałym, osobą nie
                              mogącą spokojnie usiedzieć w jednym miejscu przez 2 godziny i w jednym mieście
                              przez miesiąc. A dlaczego? Po części właśnie z uwagi na dogłębną świadomość
                              czasu straconego, i potrzebę poszukiwania go w tym, co zdarza się właśnie, albo
                              dopiero sie zdarzyć ma.
                              Rzekł,
                              zęby jeszcze niewypadłe szczerząc,
                              NNTPZ.
                              • dr.krisk A widzi? Jakie to ludzie rozne sa... 30.08.05, 19:00
                                nienietoperz napisał:

                                > W celach klaryfikacyjnych: nntpz jest optymista w zasadzie stałym, osobą nie
                                > mogącą spokojnie usiedzieć w jednym miejscu przez 2 godziny i w jednym
                                mieście
                                > przez miesiąc.
                                A ja coraz czesciej lubie sobie siedziec na murku, nogami bimbac, cygaro palic,
                                whisky z torby brazowej przyswajac i zastanawiac sie co tez przyjdzie,
                                przyjedzie, przyleci albo przypelznie. Ostatnio przybieglo: czworo Chinczykow
                                cwiczacych jogging.
                                Bo ludzie rozne sa, i cale w tym nasze szczescie.
                                Pozdrawiam i dalej ide skakac po podlozu sprezystym!
                                KrisK
                                • quarantina Re: A widzi? Jakie to ludzie rozne sa... 30.08.05, 21:50
                                  Nie wiem, czy kogoś to interesuje, ale quar. nie jest ani optymistką ani
                                  pesymistką. Quar. nie wie kim jest.
                                  Zastanawiam się, dlaczego ludzie kojarzą piękno tylko z młodością. I dlaczego
                                  smuci przemijanie. Przeżyć życie, zrobić co zrobić i tyle, chyba. Czy nie?
                            • beatanu Re: ...Jak bede bardzo bogaty i popularny 31.08.05, 08:22
                              dr.krisk napisał

                              Jak bede bardzo bogaty i popularny > .. to poprosze cie, Beato, zebys zostala
                              moim rzecznikiem prasowym. Wysoka
                              > pensja i bonusy!!!

                              Popularny to już jesteś, przynajmniej w pewnych kręgach Twackich i nie tylko...
                              O bogactwo duszy podejrzewam Cię bardziej niż zasobne konto bankowe w
                              Szwajcarii, ale kto tam drKriska wie...

                              Za propozycję w każdym razie dziękuję, dobrze mieć w perspektywie dodatkowe
                              zajęcie gdyby mi się zajęcia obecne znudziły...

                              Pozdrawiam na razie nie znudzona i w drodze do lasu, na brusznice głównie :)
                              • dr.krisk Niestety, nic mi nie wiadomo... 31.08.05, 17:27
                                beatanu napisała:

                                > O bogactwo duszy podejrzewam Cię bardziej niż zasobne konto bankowe w
                                > Szwajcarii, ale kto tam drKriska wie...
                                ... o moich Zasobnych Kontach. Co innego Puste Konta, Konta Zawieszone, Konta
                                Zlikwidowane - tych mam cale mnostwo. Az mi czasem glupio wzgledem tych bankow
                                rozmaitych co przysylaja mi oferty rozne: a zeby lokate zalozyc, albo kredyt
                                wziac.. a ja nic!
                                Wiec jakby ktos przypadkiem odkryl jakies moje konto pelne forsy, to uprzejmie
                                prosze o wiadomosc - wysokie znalezne!!!!!!
                                KrisK
    • agni_me Re: Czy TWA wyobraza sobie siebie jakoś?:)))))) 31.08.05, 01:46
      Coś wam powiem, dobrze?

      Miałam taką niezłomną wolę nie otwierać tego wątku do setnego wpisu. Dziś mi
      się wola zezłomiła. I dobrze. Bo ogromną frajdę sprawiło mi przeczytanie
      wszystkich postów. Chyba jesteście "moi". Pewność sobie zostawie na kiedyś.

      Mam ogromny realny głód ludzi. Głód "fizyczny" mocno nasycony, ale nie głód
      rozmów. Zdjęcia nie dają nic, nie pokazują zmarszczek w kącikach oczu, kiedy
      kto się śmieje, albo szpary w zębach, szczególnego zamyślenia kiedy wypowiada
      się yyyyyy. Na zdjęciu nie da się usłyszeć seplenienia, nie widać zabawnej
      krzywizny nóg i nie można dotknąć czyjejś dłoni, by powiedzieć "nie martw się".

      Ktoś mi dziś, oczywiście na czacie, powiedział, że internet to pragnienie
      poznania czyjejś "duszy". No to poznajmy swoje "dusze", ciała zostawmy
      realności.

      PS. Najbardziej dziękuję za to, że nie pisaliście iż jestem dwudziestoletnią
      nauczycielką nauczania początkowego, z trwałą na głowie. Znienawidziłabym.
      • beatanu Re: Czy TWA wyobraza sobie siebie jakoś?:)))))) 31.08.05, 08:12
        agni_me napisała:
        Zdjęcia nie dają nic, nie pokazują zmarszczek w kącikach oczu, kiedy
        > kto się śmieje, albo szpary w zębach, szczególnego zamyślenia kiedy wypowiada
        > się yyyyyy. Na zdjęciu nie da się usłyszeć seplenienia, nie widać zabawnej
        > krzywizny nóg i nie można dotknąć czyjejś dłoni, by powiedzieć "nie martw
        się".

        Ha, akurat mam takie zdjęcie na którym widać i zmarszcki i szparę w zębach! Co
        do reszty - zgadzam się.

        Fajnie, że z nami jesteś agni_me...
        pozdrawiam porannie :)
      • aaneta Re: Czy TWA wyobraza sobie siebie jakoś?:)))))) 31.08.05, 10:58
        PS. Wzajemnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka