10.06.05, 20:52
czy ktos z Was zna jakis godny polecenia inny film, gdzie gra Colin Firth?
(obejrzalam Bridget Jones, obie czesci, gdzie gra celowo tak samo jak w Dumie i Uprzedzeniu, ale
same filmy sa do niczego, a chcialabym go jeszcze zobaczyc).
czy w ogole ktos oprocz mnie tez woli zdecydowanie brytyjskich aktorow (plci meskiej, chodzi mi o
podobienstwo do Idealu :-)) Colin Firth, Sean Bean, Hugh Grant, Ewan McGregor...
Rozmarzylam sie piatkowo, a jeszcze jestem w pracy...
Obserwuj wątek
    • agni_me Re: Mr Darcy 10.06.05, 21:00
      Dziewczyna z perłą w reżyseri Peter'a Webbera, gdzie Johannes'a Vermeer'a gra
      Colin Firth właśnie. Film godny polecenia - myślę, że znacznie bardziej niż sam
      Colin. :)
      • agni_me Re: Mr Darcy 10.06.05, 21:00
        i zabrakło.
        • staua Re: Mr Darcy 10.06.05, 21:21
          czytalam ksiazke i zastanawialam sie nad filmem, a potem o nim zapomnialam. Nie wiedzialam nawet,
          ze C.F. tam gral :-)
          • agni_me Re: Mr Darcy 11.06.05, 01:22
            Najpierw album i dokładne przypomnienie sobie obrazów, potem zapomnienie o
            książce. Już w kinie - szeroko otwarte oczy i uszy. Duża przyjemność patrzenia,
            także na "pana Darcy". Polecam.
    • broch Re: Mr Darcy 10.06.05, 21:33
      Clive Owen - twardziel, kompletne przeciwienstwo mieczakow (Grant/McGregor), nie
      wiem wiec czy podejdzie.
      "Closer", "I'll Sleep When I'm Dead", "Gosford Park" (plus paru innych aktorow z
      Wysp).
      Jesli jest jeszcze w kinach, zobacz "Crash"
      • staua Re: Mr Darcy 10.06.05, 21:36
        McGregor mieczak? A "Mlody Adam"?
        Sean Bean to twardziel, a u mnie wyzej niz Grant i McGregor, wiec Owen tez moze byc :-)
        "Closer" widzialam, dosc mi sie podobalo wbrew chyba ogolnycm opiniom.
        Pozostalych nie, na "Gosford Park" usnelam w samolocie (nie ze wzgledu na nudna akcje, tylko
        zmeczenie w podrozy). Zobacze w wypozyczalni. Dzieki.
        • noida Re: Mr Darcy 11.06.05, 10:11
          Ja też kocham Colina Firtha, MacGregora i tę całą ferajnę brytyjską :-) Z
          MacGregorem polecam "Big Fish", z Firthem poza "Dziewczyną z perłą" i "Dumą i
          uprzedzeniem" może jeszcze "Love Actually", jak to się po polsku nazywało? Już
          wiem- "To właśnie miłość"- tam masz i Firtha i Granta (akurat dość słaba rola)
          i Liama Neesona. Słodki film, choć niezbyt inteligentny :-) Jak mi się jeszcze
          coś przypomni to napiszę.
          Pozdrawiam :-)
          • staua Re: Mr Darcy 11.06.05, 18:49
            O wlasnie, Liam Neeson tez jest niezly, choc gra w wielu strasznych produkcjach (np. "Darkman").
            "Love Actually" na pewno moge wypozyczyc, zrobie to! Dzieki!
        • braineater Closer 12.06.05, 17:24
          Właśnie obejrzałem, film niesamowity z rewelacyjnymi dialogami i fotografią
          szczególnie twarzy i nastrojów, ale Owen to jet prawdziwa perełka. Najmniej
          znany bezczelnie ukradł ten film pozostałym 3em gwiazdom, a rozmowa z Julia
          Roberts, po powrocie z delegacji, to jest najprawdziwszy majstersztyk. Kurde,
          koles musi być Szkotem:)
          Pozdrowienia:)
          • staua Re: Closer 12.06.05, 20:43
            Prawda? Super jest.
            Zupelnie nie wiem, dlaczego ten film zostal tak skrytykowany...
            Podoba mi sie tez zakonczenie.
    • braineater Re: Mr Darcy 11.06.05, 16:19
      A o genialnych emerytach nikt już nie pamięta?
      A Malcolm Macdowell w Mechanicznej Pomarańczy i Kaliguli?
      A Terence Stamp w genialnym Angolu Sodenbergha?
      A Alex Finney w rewelacyjnym "Z piątku na sobotę' czy we wspomnianym Big Fishu?
      A Sean Connery w Bondach?

      Nic tylko młodzi i młodzi:)
      Ale MacGregor jak najbardziej ok

      Pozdrowienia:)

      A tak mi sie przypomniało, że Granta to polubiłem za "About a Boy' bo nawet mu
      tam nieźle sie grało, no i film o dziwo dobry, mimo, że ksiązka nader nudna:)
      • staua Re: Mr Darcy 11.06.05, 18:51
        No wlasnie, ksiazki nie przeczytalam ze wzgledu na zle opinie na FK, potem moj maz znalazl film i byl
        on bardzo przyjemny. Do Granta taka rola zblazowanego starego kawalera swietnie pasuje :-)
    • dr.krisk Dlaczego britons sa lepsiejsi do amerykasiow 11.06.05, 16:29
      To co mnie dobija u Amerykanow, zwlaszcza u aktorow, to body lingwidz,
      znaczy "mowa ciala" (tak to bedzie chyba po polsku). Nie wyobrazam sobie aby
      np. Connery udzielajac wywiadu otwieral szeroko paszcze (ze zdziwiony jest),
      pokladal sie ze smiechu na fotelu (smieje sie!), klanial sie nisko publicznosci
      (ze taki fajny koles jest), itp.
      Ale to chyba u wszystkich Europejczykow tak jest. Ja sie nie moge do tego w
      Stanach przyzwyczaic....
      • monikate Re: Dlaczego britons sa lepsiejsi do amerykasiow 11.06.05, 18:36
        Ja jeszcze b. lubię Alana Batesa (też "emeryt"i ś.p. niestety)-choćby za role w
        filmach "Z dala od zgiełku" i "Posłaniec".
        A Alan Rickman? Grał m.in. w "Rozważnej i romantycznej"i w "To właśnie miłość".
        A pamiętacie genialny film "Sekrety i kłamstwa"? I aktora grającego Maurice'a?
        Brytyjscy aktorzy są najlepsi!!!
        • daria13 Re: Dlaczego britons sa lepsiejsi do amerykasiow 11.06.05, 19:47
          McGregora głownie za Transspoting uwielbiałam (nie widziałam niestety Młodego
          Adama;(, ale odkąd zaczął się sprzedawać w koszmarnych komercjach, jakoś mi
          przeszło, widziałam początek piramidalnie głupiej komedii romantycznej (coś z
          miłością w tytule) z niemniej głupią Rene Zellweger (lata sześciesiąte, ona
          pisze książkę feminizującą, a on jest dziennikarzem) i po prostu mnie
          odrzuciło. Mówię Wam koszmar.
          Jeśli chodzi o aktorów naprawdę z klasą to nie rozumiem, jak mogliście
          zapomnieć o Jeremy Ironsie. Zwłaszcza w takiej Skazie na przykład.
          A na obronę Amerykańców dodam od siebie Kevina Spacey'ego, który działa na mnie
          jako na miłośniczkę kina, ale też na mnie jako kobietę, choć przecież nie jest
          obdarzony jakoś szczególnie urodą, ale na mnie działa i już:)))
          • staua McGregor-Joyce 11.06.05, 20:01
            A czy ktos widzial film o Jamesie Joyce z Eanem w roli glownej? Wydaje sie niezly...
            No dobra, to dodam jeszcze Brosnana, choc nie wiem, czy wypada...
            Kevin Spacey jest super zwlaszcza w 'Podejrzanych" i w "Polnocy w ogrodzie dobra i zla"!
            • braineater Re: McGregor-Joyce 11.06.05, 20:17
              O Irons, to tez potęga, mojej żony fetysz:)
              Ale w obronie americanos - Christopher Walken, Willem Dafoe, Harvey Keitel i
              Samuel L. Jackson - to jest dla mnie ekipa, która potrafi uratować nawet
              najbardziej miałki film. Spacey również, szcególnie w wymienionych i nie
              wiedzieć czemu olanym K-Paxie i American Beauty, ale jemu niestety udaje się
              tez film połozyć.
              Pozdrowienia:)
              A co z klasykami Brando, DeNiro, Pacino, Rourke, młodszy Douglas?
              • daria13 Re: Ale jesteście:( 11.06.05, 20:36
                Jak miesiąc temu zaproponowałam taki wątek, to nie chcieliście, z Brochem na
                czele;(, a teraz sami widzicie, jak to fajnie tak pogadać o ulubionych
                aktorach:)))))
                Jaki film położył Spacuś, bo nie pomnę?
                A propos Rourke, czy ktoś widział już Sin City, bo ponoć tam Rourke już nie do
                poznania. A jest to dla mnie też ciekawy osobnik, bo aktor może nie najlepszy,
                ale kurde z tą swoją obleśnością i wredym pyskiem, coś tam w sobie ma.
                • braineater Re: Ale jesteście:( 11.06.05, 20:43
                  Daria, suonko, jakbyś się jeszce nie zorientowała to tematy wątków na tym forum
                  nie mają nic wspólnego z ich zawartościa najczęsciej:)
                  A a Spacey dla mnie niestrawny był w "Kronikach Portowych' ale to też dlatego,
                  że film koszmarnie nudny i w "Negocjatorze' bo sie kompletnie do roli nie
                  nadawał.
                  Natomiast Sin City polecam w ciemno, jako fan komiksów Milera, fan Bruce'a
                  Willisa, fan Mickey'a Rourka i generalnie wielki miłośnik czarnego kina
                  amerykańskiego. A najlepiej sobie wcześniej po pierwsze poczytac komixy - są po
                  polsku w fatalnych tłumaczeniach, a po drugie odświeżyć klasyków - "White
                  Sands' z Cagneye'm, "Sokoła Maltańskiego' z Humphreyem i "Point Blank' - bo to
                  3 głowne źródła wizualnych cytatów w tym filmie. Jak dla mnie najlepszy
                  komercyjny film roku na razie.
                  Pozdrowienia:)
                  • nienietoperz Re: Ale jesteście:( 13.06.05, 11:12
                    Kevin Spacey zazwyczaj jest wielki, w Kronikach Portowych dla mnie akceptowalny,
                    ale juz w 'The Life of David Gale' nie byl w stanie uratowac ogolnej beznadziei.
                    Zreszta w tym filmie tragiczna byla tez Kate Winslet, ktora ogolnie bardzo lubie.

                    We wspomnianym K-Paxie K.S. tworzy rewelacyjna pare z pominietym chyba jak dotad
                    Jeffem Bridgesem (patrz 'Bez leku'. mniam!).

                    A wspomniany wyzej/nizej Maurice z `Secrets and Lies' nazywa sie Timothy Spall,
                    i gral tez swietnie miedzy innymi w Intymnosci.

                    Pozdrowienia,
                    nntpz
                • staua Re: Ale jesteście:( 11.06.05, 21:38
                  Rourke niedawno widzialam w filmie "Picture Claire" (dziejacym sie w Toronto,
                  nie wiem, czy go znacie, glowna bohaterke, francuskojezyczna Kanadyjke z
                  Montrealu, gra Juliette Lewis). Byl wyjatkowo oblesny, ale na szczescie zle
                  skonczyl :-)
                  • noida A ja kocham 12.06.05, 23:03
                    nawet najgorsze komercyjne kino i dlatego "Down with love" mnie nie odrzucił od
                    McGregora. W przeciwieństwie do książek, których nie czytam, jeśli są kiepskie,
                    kino kocham w całej rozciągłości i aby to udowodnić raz do roku organizuję tzw.
                    Wieczór Kwasów, na którym oglądamy najgorsze filmy, jakie uda nam się zdobyć.
                    Oczywiście wolę filmy dobre, ale są też filmy tak złe, że po prostu trzeba je
                    obejrzeć :-)

                    Pozdrawiam maniaków kina w ogóle a złego kina w szczególności.

                    PS. Solidaryzuję się także ze św.p. Panem Zygmuntem Kałużyńskim, który
                    uwielbiał filmy ze spektakularnymi efektami specjalnymi, nawet jeśli w tych
                    filmach nic poza efektami nie było! A co, jak już spadać to z wysokiego
                    konia... Pogrążę się po całości, braineater zamknie forum i tyle was zobaczę...

                    PS.2. To by się w zasadzie kwalifikowało do wątku "Nasze szajby kochane",
                    gdzieś w okolicach wizyt na cmentarzach.
    • kwiecienka1 Re: Mr Darcy 19.06.05, 16:27
      Kwiecienki o aktorach refleksji kilka:
      Colin Firth - zdobywca brązowego medalu (wywalił stąd Hju Granta)
      Clive Owen - mmmmarzenie... w rankingu znalazł się dopiero w tym roku po Closer
      (po Gosford Park zapomniałam na chwilkę o nim), teraz umocnił się po Sin City -
      ach, te czerwone tenisówki...)
      już prawie, prawie dogania mój odwieczny namber łan:
      Wojciech Pokora!!! Niezapomniany von Nogay, wspaniały Gajny, pan docent z
      Alternatyw, no, i oczywiście MARYYYSIA :-)))

      choć teraz sobie myślę, że nie!!! Clive Owen potrzebuje jeszcze kilku niezłych
      filmów żeby w moim rankingu zmieniła się kolejność
      no, ale w kategorii zagraniczni jest u mnie najlepszy :-)

      tak sobie o aktorach chciałam dopisać
      pozdrawiam
      Kwiecieńka Pokory fanka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka