Dodaj do ulubionych

Kupowalam dzis samochod

10.06.05, 21:41
I nawet kupilam, z tym, ze jeszcze go nie mam, no bo tablice, ubezpiecznia
itd. Ale trzeba bylo sie nim przejechac. Zapakowalismy sie w trojke - maz,
sprzadawca i ja i ruszylismy. Teraz maz trzyma sie za glowe i w kolko
powtarza "co to bedzie, co to bedzie". Ja jestem pelna optymizmu. Ze sie o
malo nie wpakowalam pod inny samochod no to bez przesady, nie wpakowalam sie
przeciez, bo sprzedawca wrzeszczal na tylnym siedzeniu, zgasl mi silnik na
skrzyzowaniu, wielkie rzeczy, kazdemu sie moze zdarzyc, przeciez jeszcze nie
znam tego samochodu, inni kierowcy trabili na mnie, co za chamowo! No moze
faktycznie niepotrzebnie po zawroceniu probowalam jechac pasem przeznaczonym
dla nadjezdzajacych z przeciwka, ale tak mi sie jakos ustawilo. To przeciez
nie powod, zeby sie zalamywac i lapac za glowe, no nie? W kazdym razie jakbym
sie nie odzywala po wtorku to znaczy, ze sie jednak w cos wpakowalam. Musze
sie dowiedziec, czy ten sprzedawca jest do wynajecia, bo moze faktycznie
lepiej jakby mi ktos wrzeszczal na tylnym siedzeniu.
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Kupowalam dzis samochod 10.06.05, 23:38
      A jaka marka??? Uważaj, najgorsze są latarnie i drzewa. Te się zaczajają i
      napadają na samochody. Pasy ruchu są złośliwie namalowane, więc się nie
      przejmuj. A znaki, to juz zupełnie symbolicznie stoją. Zapytaj mojego męża -
      naczelnego pirata kraju.
      Widzę, że Twój mąż to wróż jakiś, czy cuś??? Ma szlaną kulę? Wydatnie wspomaga.
      • e_wok Dzieki As :-) 12.06.05, 23:22
        Nie ma to jak wymienic poglady na temat ruchu drogowego z kobieta :-)
        Przynajmniej mozna sie porozumiec, a nie z facetem, ktoremu w trakcie relacji
        oczy sie robia jak spodki i jedyne, co potrafi powiedziec to, ze sie zaczyna
        powaznie martwic. No i w ogole co to bedzie.
        • mamalgosia Re: Dzieki As :-) 13.06.05, 10:05
          As?
          • e_wok A co? Wy piszecie Azerka to w czym As 13.06.05, 12:51
            ma byc gorsze?
            • mamalgosia Re: A co? Wy piszecie Azerka to w czym As 13.06.05, 13:52
              Ale może wyjaśnisz genezę?
              • e_wok Kiedys mylnie przeczytalam 13.06.05, 14:24
                nie A z cyferkami tylko As z cyferkami. I jakkolwiek wiem, ze jest "a" a
                nie "as" to juz przepadlo - nie umiem sie przestawic :-)
                • a000000 Re: Kiedys mylnie przeczytalam 13.06.05, 15:02
                  Talisker nazywał mnie Aoczka, Luzer nazwał Azerka i tak już zostało. Na innym
                  forum nawet o mnie "pani Azerska" mówią, a o moim mężu "pan Azerski".
                  Przez jakiś czas chciałam zmienić na: Stara Wiejska Baba, gdy Arcyś, chcąc się
                  odgryźć, powiedział, że mam takie poglądy na pewne sprawy. Ale chyba pozostanę
                  azerką.
                  Powstało to całkowicie przypadkowo. Wymyślałam nicki przeróżne i za każdym
                  razem już ktoś miał. Ten był pierwszy wolny. Najpierw myślałam, żeby po "a" dać
                  SOS morsem czyli 000111000, ale jedynki wywaliłam, bo za długie i łatwe w
                  pomyłce.
                  • mamalgosia Re: Kiedys mylnie przeczytalam 13.06.05, 20:13
                    a000000 napisała:


                    > Przez jakiś czas chciałam zmienić na: Stara Wiejska Baba,
                    > gdynia to wieś?
                    • a000000 Re: Kiedys mylnie przeczytalam 13.06.05, 20:22
                      Arcyś wtedy mnie lokalizował na "ścianie wschodniej". A w mojej dzielnicy, gdy
                      sie wprowadzałam, koguty piały i krowa szt 1 (słownie: jedna) chodziła. Naokoło
                      las Parku Krajobrazowego, więc powietrze było cudne. W tej chwili pośrodku
                      osiedla stoi moloch na ponad 500 rodzin, i już nawet os i komarów coraz mniej.
                      Czasami coś paskudnie śmierdzi, jakiś plastik palony, czy inny śmierdziel.
                • mamalgosia Re: Kiedys mylnie przeczytalam 13.06.05, 20:12
                  w sumie skojarzenie prawidłowe - A0000 jest asem forum...
                  • a000000 Re: Kiedys mylnie przeczytalam 13.06.05, 20:17
                    hehehe, takim "z rękawa"???
    • diabollo Re: Kupowalam dzis samochod 11.06.05, 01:09
      e_wok napisała:

      > I nawet kupilam, z tym, ze jeszcze go nie mam, no bo tablice, ubezpiecznia
      > itd. Ale trzeba bylo sie nim przejechac. Zapakowalismy sie w trojke - maz,
      > sprzadawca i ja i ruszylismy. Teraz maz trzyma sie za glowe i w kolko
      > powtarza "co to bedzie, co to bedzie". Ja jestem pelna optymizmu. Ze sie o
      > malo nie wpakowalam pod inny samochod no to bez przesady, nie wpakowalam sie
      > przeciez, bo sprzedawca wrzeszczal na tylnym siedzeniu, zgasl mi silnik na
      > skrzyzowaniu, wielkie rzeczy, kazdemu sie moze zdarzyc, przeciez jeszcze nie
      > znam tego samochodu, inni kierowcy trabili na mnie, co za chamowo! No moze
      > faktycznie niepotrzebnie po zawroceniu probowalam jechac pasem przeznaczonym
      > dla nadjezdzajacych z przeciwka, ale tak mi sie jakos ustawilo. To przeciez
      > nie powod, zeby sie zalamywac i lapac za glowe, no nie? W kazdym razie jakbym
      > sie nie odzywala po wtorku to znaczy, ze sie jednak w cos wpakowalam. Musze
      > sie dowiedziec, czy ten sprzedawca jest do wynajecia, bo moze faktycznie
      > lepiej jakby mi ktos wrzeszczal na tylnym siedzeniu.
      >

      Czcigodna E_wok,

      Powodzenia.

      Przyznaję, że mam lekkiego kota na punkcie samochodów.

      I szczerze mówiąc nie drażnią mnie bardzo błędy kierowców takie, jak te
      wymienione przez czcigodnej E_wok, lecz strasznie denerwuje mnie nietolerancja
      innch kierowców na tego typu błędy (niestety szczególnie częste zjawisko w
      Ojczyźnie).
      Z reguły ta nietolerancja wiąże się wielkim zadufaniem w swoje szoferskie
      umiejętności, tudzież zwykłe codzienne sfrustrowanie.

      Czcigodna E_wok, proponuję się nie przejmować, ignorować klaksony i nigdy nie
      dać się sprowokować.

      A kiedy już samodzielnie przejedziesz pierwsze 30 000 km, poczujesz się za
      kierownicą pewnie (to bardzo mało - najniebezpieczniejsza jest ta pewność), może
      nauczysz się "szybko zawracać" używając ręcznego hamulca i może jeszcze kilka
      numerów - pamiętaj wtedy tą swoją dzisiejszą niepewność i dzisiejsze błędy.

      I może wtedy się zdarzy, że będziesz się spieszyła, a komuś w dużym mieście na
      światłach tuż przed Tobą zgaśnie silnik, a Ty jednak się nie zagotujesz, nie
      natrąbisz na niego, a może nawet pomachasz mu się do lusterka - wtedy możesz być
      pewna: jesteś naprawdę dobra za kierownicą.

      Kłaniam się nisko.
      • e_wok No wiec wlasnie 12.06.05, 23:27
        niektorzy, mam wrazenie, uwazaja, ze czlowiek z umiejetnoscia prowadzenia
        samochodu powinien juz sie urodzic. A jesli sie taki nie urodzil to juz trudno,
        przepadlo i wrecz nie ma prawa sie tego nauczyc. Znaczy sie, jest intruzem na
        drodze i nalezy go zgnoic, zeby od razu wiedzial, gdzie jego miejsce. Jasne, sa
        ludzie, ktorym nauka jezdzenia przychodzi latwiej, maja do tego dryg, a
        niektorzy musza sie tego mozolnie uczyc, popelniajac mase bledow. Ale osobiscie
        nie znam nikogo, kto by pewnego pieknego dnia obudzil sie Schumacherem, chociaz
        poszedl spac jako Kowalski. Wiec to, co mamy na drogach to klasyczny przypadek
        wola, ktory zapomnial.
    • mamalgosia Re: Kupowalam dzis samochod 11.06.05, 13:13
      no, ale jaki to samochód????
      No i gdzie obiecane zdjęcia?
      • e_wok Re: Kupowalam dzis samochod 12.06.05, 23:34
        Czteroletnia Agila. Mam nadzieje, ze to dobry wybor, chociaz oczywiscie okaze
        sie w trakcie. Ma dwie poduchy, elektryczne wspomaganie i ABS, co jest dla mnie
        oczywiscie bardzo wazne. I zadbany srodek, na co tez zwracalam uwage, no bo to
        troche tak, jakby spac w cudzej poscieli - lepiej zeby byla czysta :-)
        O zdjeciu pamietam, jak tylko nabede nowy kabelek usb, albo odnajde ten stary,
        ktorego od bardzo dawna nikt nie widzial, bede mogla pozrzucac foty i pomyslec
        o wyslaniu.
        • mamalgosia Re: Kupowalam dzis samochod 13.06.05, 10:06
          Ople ponoć sa małoawaryjne, więc chyba dobry wybór
    • grzespelc Re: Kupowalam dzis samochod 13.06.05, 10:04
      ;)))
      Mnie wkrótce czeka to samo...
    • grzespelc A tak przy okazji? 13.06.05, 10:20
      Poradźcie, co dobrego, taniego w eksploatacji i nie rozsypującego się można
      kupić za uciułane z trudem 4000 zł?
      • a000000 Re: A tak przy okazji? 13.06.05, 10:46
        grzespelc napisał:

        > Poradźcie, co dobrego, taniego w eksploatacji i nie rozsypującego się można
        > kupić za uciułane z trudem 4000 zł?

        Hulajnogę???? Czy może zapomniałeś o jednym zerze?
        • grzespelc Re: A tak przy okazji? 13.06.05, 12:36
          :((((
          No dobra, niech chociaż jeździ i nie psuje się co chwilę.....
          • mamalgosia Re: A tak przy okazji? 13.06.05, 13:53
            Obawiam się, że nie ma czegoś, co by spełniało Twoje warunki
          • elli_nika Re: A tak przy okazji? 13.06.05, 16:28
            4000 tysiace to faktycznie za trochę za mało, zwłaszcza jesli myślisz o
            samochodzie nie psujacym się. Niestety, co zaoszczędzisz na kupnie wydasz w 3
            miesiace w warsztacie...
            Ale samochód nie musi kosztawać 50000 zeby jeżdził. Przy okazji mieszkania
            spłukałam się i musiałam wymienic samochód na tani uzywany. Był to 10 letni
            golf 2. Samochód stary, ale uwierz, po peugeocie 206 byłam zachwycona, choć
            golf 2 to auto z całkiem innej epoki - samochód mimo to jest dynamiczny i
            zrywny, niepsujący się, ma naprawe dobre silniki. Przez rok słuzył mi
            absolutnie bez zarzutu i wiem, ze nie jest to wyjątek. Z resztą, jak juz mnie
            było stac z powrotem na kupno autka kupiłam właśnie golfa;-) Tak wiec polecam
            Ci kupno tego auta, bo jest naprawdę ok - seicenta, cinquecenta, tica - moim
            zadniem w ogóle nie warto tego kupować, zwłaszcza używanego. No ale oczywiście
            trzeba wybrać dobry egzemplarz - na takie 12-13 letnie autko w dobrym stanie
            będziesz musiał wydać z 6000. ale moze ktoś Ci moze pożyczyć albo się dołożyć?
            • grzespelc Re: A tak przy okazji? 13.06.05, 16:56
              DZięki, Niko :).
              • a000000 Re: A tak przy okazji? 13.06.05, 18:58
                Pomyśl o jakimś japończyku. Te są nie do zdarcia. U nas jest już 200tys km i
                jeszcze nigdy nie był zepsuty. Tylko kupuj taki serwisowany, to jest zapisane w
                książce serwisowej.
                A myślałeś o kupnie na raty? Masz autko nowe, a i zapłata mniej boli.
                • e_wok Nie tak latwo :-(( 13.06.05, 19:13
                  z nowym. Tez o tym myslalam, zalatwiania pozornie mniej, pakiety
                  ubezpieczeniowe mozna trafic w promocji no i gwarancja. Najtansza opcja czyli
                  Panda to jak sie dobrze policzy (doplata za lakier, doplata za wspomaganie
                  kierownicy czyli zupelne minimum) wychodzi ok. 37 tys!!! Cinquecento nie
                  liczylam bo chyba wolalabym deskorolke :-(( Goly Matiz to wydatek ok. 28 tys.
                  Nowa Micra ponad 40 tys. A kredyt na nowy samochod wcale nie jest bardzo
                  korzystnie oprocentowany, a wymagania, ze hej - kwitki, kwiteczki,
                  zaswiadczenia... Oprocentowanie kredytu odnawialnego na koncie nie jest duzo
                  wyzsze niz tych "promocyjnych" kredytow, a przynajmniej mozna kase wziac od
                  reki.
                  • a000000 Re: Nie tak latwo :-(( 13.06.05, 19:44
                    Nie wyznaję sie na kredytach i debetach, bo nigdy nie musiałam korzystać. I oby
                    tak dalej. Ale jak słyszę wokół, to sporo ludzi w ten sposób kupuje auta. I
                    sobie chwalą. Twierdzą, że nigdy by po dobrej woli nie zaoszczędzili takiej
                    sumy, jaką MUSZĄ zapłacić bankowi.
                  • elli_nika Re: Nie tak latwo :-(( 13.06.05, 22:53
                    Jeśli kogoś nie stąc na nowe, dobrym rozwiązaniem jest uzywane. Nie mówię tu
                    tylko o koszcie kredytu, ale takze o tym, ze nowy samochód najwięcej traci na
                    wartości, wiec jesteśmy w plecy i koszty bankowe i spadek ceny. Moim zdaniem
                    lepiej zadowolic się tanszym autem a na nowe lepsze powoli odkładac.
                • elli_nika Re: A tak przy okazji? 13.06.05, 22:50
                  Japońskie samochody sa generalnie bardzo dobre, ale dopiero od jakiegoś czasu.
                  Wcześniej to była równa, ale nie najwyższa jakosć, no a Grześ kupi raczej
                  samochód uzywany. No i ile lat mozna samochód serwisować? Większosc przestaje,
                  kiedy się kończy gwarancja - w koncu serwisowanie to duże koszty po upływie
                  gwarancji nie przynoszące już w ogóle jakichkolwiek korzysci.
              • herbarium Jako ekolożka zalecam rower;) 14.06.05, 00:53
                Ale jak już koniecznie nie - może motocykl? Bo wiem z doświadczenia mojego
                brata, ile może kosztować naprawianie ciągle psującego się piętnastoletniego
                złomu, którego nikt by nawet nie ukradł...
                • grzespelc Re: Jako ekolożka zalecam rower;) 14.06.05, 08:27
                  Rowerem to do mojej ukochanej chyba 12h bym jechał :)))...
                  Na motocykl nie mam kategorii.
    • e_wok A cykorie mam ze hej! 13.06.05, 22:16
      Przed jutrzejszym dniem. Nie dosc, ze musze pozalatwiac papierki, a juz ta
      perspektywa wywoluje u mnie mdlosci, to jeszcze dojechac z komisu w Zabkach do
      pracy na Starym Miescie, calkiem sama, z zalozeniem, ze wszyscy beda chcieli
      mnie zabic, a przy biurze z miejscami do parkowania bardzo cienko, trzeba sie
      wciskac na zyletke. Cos czuje, ze polegne juz na tym wielkim parkingu kolo
      Decathlonu i M1 - tam jest takie male wredne rondko, mam nadzieje, ze kolo
      polnocy maz sie domysli ze ja tam w kolko jezdze :-)
      • elli_nika Re: A cykorie mam ze hej! 13.06.05, 22:54
        Będzie dobrez, trzymam kciuki;-)
      • herbarium Re: A cykorie mam ze hej! 14.06.05, 00:54
        Czym sie...
    • e_wok No to przezylam :-) 14.06.05, 20:15
      "Jakos poszlo, osle, jakos poszlo" :-) Pojechalam po samochod, przyjechalam do
      domu, wprawdzie nie udalo mi sie skrecic tam, gdzie chcialam, bo balam sie
      zmienic pas ruchu, ale dzieki temu dowiedzialam sie o istnieniu w Warszawie
      roznych ciekawych ulic, na ktorych jeszcze w zyciu nie bylam. Cudem jakims
      zatankowalam samochod i nawet udalo mi sie domyslec, jak mam jechac, zeby
      dotrzec do domu, dobrze, ze kiedys bylam harcerka :-) Poszlam do domu,
      odparowalam glowe, zebralam sie w sobie i pojechalam do pracy. Miejsca
      oczywiscie nie bylo, w koncu jakies znalazlam, ustawialam sie dobrych pare
      minut, zeby bylo naprawde ksiazkowo, wysiadam, a nade mna zakaz zatrzymywania
      sie i postoju :-(( Poszlam do biura i z nadzieja zapytalam, czy ten znak
      naprawde oznacza to, co ja mysle, bo moze sie niespodziewanie przepisy zmienily
      i znak ten oznacza, ze prosze bardzo, mozna parkowac, ale wszyscy smetnie
      pokiwali glowami, wiec poszlam przeparkowac. W pracy caly czas denerwowalam
      sie, czy aby na pewno zaciagnelam reczny i czy nic sie nie stanie samochodowi,
      ktory tam zostal calkiem sam. No a potem to tylko przeczekalam najwiekszy ruch
      (wyrabiajac nadgodziny) i pojechalam do domu.
      • maria421 Re: No to przezylam :-) 17.06.05, 17:07
        Ewok, nie jestes sama!
        Oj, zebys Ty wiedziala, jak ja sie balam samochodu... Ja do niego podchodzilam
        jak do wroga z zacisietymi zebami "juz ja ci pokaze, kto sie przed kim ugnie,
        juz ja cie opanuje, a wtedy bedziesz robil dokladnie to co ja chce". Stres,
        stres, stres! A do tego prawo jazdy w Niemczech robilam, a tu egzamin trwa 45-
        60 minut i musisz sie wykazac jazda w miescie, poza miastem i na autostradzie
        no i parkowaniem.
        Byl to koszmar!
        Ale od tamtej pory minelo juz 17 lat, bez wypadku, bez stluczki, roznymi
        samochodami, po roznych krajach, w roznych warunkach.
        Grunt to sie nie poddawac.

        A w ogole, prawo jazdy nalezy robic jak najszybciej. Moja corka miala 18 lat i
        dwa tygodnie jak dostala prawo jazdy , jezdzi pewnie i spokojnie. Im czlowiek
        starszy, tym gorzej.
        • e_wok Ja inczej podchodze :-) 17.06.05, 19:20
          polubownie. Wlasciwie nawet sie podlizuje - dobry samochodzik, ladny
          samochodzik, nie gasnij, dostaniesz benzynki :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka