e_wok
10.06.05, 21:41
I nawet kupilam, z tym, ze jeszcze go nie mam, no bo tablice, ubezpiecznia
itd. Ale trzeba bylo sie nim przejechac. Zapakowalismy sie w trojke - maz,
sprzadawca i ja i ruszylismy. Teraz maz trzyma sie za glowe i w kolko
powtarza "co to bedzie, co to bedzie". Ja jestem pelna optymizmu. Ze sie o
malo nie wpakowalam pod inny samochod no to bez przesady, nie wpakowalam sie
przeciez, bo sprzedawca wrzeszczal na tylnym siedzeniu, zgasl mi silnik na
skrzyzowaniu, wielkie rzeczy, kazdemu sie moze zdarzyc, przeciez jeszcze nie
znam tego samochodu, inni kierowcy trabili na mnie, co za chamowo! No moze
faktycznie niepotrzebnie po zawroceniu probowalam jechac pasem przeznaczonym
dla nadjezdzajacych z przeciwka, ale tak mi sie jakos ustawilo. To przeciez
nie powod, zeby sie zalamywac i lapac za glowe, no nie? W kazdym razie jakbym
sie nie odzywala po wtorku to znaczy, ze sie jednak w cos wpakowalam. Musze
sie dowiedziec, czy ten sprzedawca jest do wynajecia, bo moze faktycznie
lepiej jakby mi ktos wrzeszczal na tylnym siedzeniu.