30.06.05, 21:36
Dostałam w dzieciństwie dwa razy pasem (dziś wiem, że słusznie).
I tak:
pierwszy raz, gdy miałam 6 lat i uciekłam z domu do zakładu pracy Mamy -
odległość około 20 km - trzeba było jechać autobusem i tramwajem. do dziś
pamiętam motywy tej mojej wycieczki. Mama rano skarżyła się, że po pracy musi
zrobić zakupy i będzie miała ciężkie torby. Chciałam pomóc. Niestety tego
mojego argumenty nie zrozumiał Tato, pod którego opieką wtenczas przebywałam.

drugi raz, gdy wraz ze starszą kuzynką będąc na wakacjach postanowiłyśmy
odpchlić gospodarskiego psa. Wyłapane pchły topiłyśmy w kubku z wodą. Po
jakimś czasie nadeszła nasza Babunia, a że upał był wielki, to pewnie
dręczyło Ją pragnienie, chwyciła ów kubek i duszkiem wypiła wodę z
zawartością. Oczywiście nasz śmiech pozwolił Babuni zorientować się w
sytuacji. Chwilę potem nie było nam do śmiechu.
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: lanie 30.06.05, 22:32
      W moim życiu obyło się bez tego - w każdym razie nie mogę sobie przypomnieć,
      choćbym nie wiedzieć jak grzebał w pamięci. Prawdopodobnie mnie wystarczyło po
      prostu powiedzieć.
    • glista_ludzka Re: lanie 21.07.05, 17:40
      Ja nigdy nie dostałam pasem, ale obrożą mojego psa - to i owszem. Było to po
      tym, jak mi ukradli rower, który zostawiłam na podwórku bez opieki.
    • pompompom Re: lanie 14.10.05, 20:59
      Ojciec mnie nie bił. Miał inną metodę. Jak za długo rano jadłam śniadanie (a to
      ojciec mnie odprowadzał do szkoły) to wystawiał mnie na klatkę przed drzwi
      razem z talerzem i tam miałam dokończyć śniadanie. Oczywiście połykałam je w
      pospiechu, bo wstyd mi było tak stać na klatce i jeść. Teraz pewnie
      rozsiadłabym się na schodach i w spokoju zjadła. Ale wtedy... szczególnie, że
      pietro wyzej mieszkał przystojny chłopak, sporo starszy ode mnie.
      Za to matka tłukła pasem kiedy popadnie jak popadnie i gdzie popadnie. Pas miał
      wielka metalowa sprzączke i az dziw bierze, ze przez przypadek nie oberwał nia.
      Chwytała pas za byle gowno. Nerwowa byla i jest. Tłukła z takim zapamietaniem,
      zę raz o mało nie zwaliła sobie na głowę wielkiego wazonu glinianek (tzw.
      siwaka). Wazon stał na regale i matka zamachnawszy sie pasem zaczepiła o coś co
      było w wazonie, pewnie jakas sucha kompozycja kwiatowa. Wazon sie zachwial, a
      ja krzyknelam mamo uwazaj. Ona sie odsunela i dalej mnie lała. Ciekawe co by
      było, gdybym nie krzyknęła. Może przestała by tłuc.
      przestała jak juz bylam duza, bo wtedy zaczynalam wydzierac sie na caly blok i
      wstyd bylo mamusi, że taka elegancka dama tak tłucze własne dziecko.
      • riwka Re: lanie 11.12.05, 16:38
        lanko, lanko.... wcale się nie dziwię ( teraz) że wyprowadziłam mamę z
        równowagi ... tak to było jak miało się w dzieciństwie super pisaki, tyle że z
        kartkami było kiepsko... więc wszystko dookoła było "przemalowane" .. Przy
        żółtym telefonie z CZERWONĄ tarczą w paski przegięłam, oj bolało, potem gdy
        pomalowałam maleńkiej siostrzyczce nowiuśki wózek .... się skończyło, co prawda
        lania za wózek nie dostałam, ale za to moje SUPER pisaki znalazły się w piecu ;
        ( no i koniec kolorowania świata )
    • ewelyn4 pas z metalową sprzączką 18.05.06, 10:34
      To moje traumatyczne przeżycie z dzieciństwa. Siniaki od metalowej sprzączki na
      udach i czerwono-sine pręgi na tyłku. Raz dostałam od ojca pasem na rynku( w
      sumie słusznie)Całe szczęście, że nie musiałam zdejmować majtek do "egzekucji"
      Wiem, że w wielu domach tak zaczynało się lanie. Majtki w dół!!! i na goły
      tyłek- pasem, kablem itp.Makabra!!!
      • disarono Re: pas z metalową sprzączką 30.05.06, 19:06
        najbardziej utkwiło mi w pamięci jedno wydarzenie...
        był odpust, dostałm 10 zł i miałam iść pod kościół coś sobie kupić (z tego co
        pamiętam to miał być piszczący, różowy balon z prezerwatywy hehe) no ale po
        drodze gdzieś te pieniądze zgubiłam. wróciłam do domu i co...dostałam lanie.
        stoję tak w przedpokoju i wyję, a rodzice każą mi się wrócić i poszukać tych
        pieniędzy. i podchodzi do mnie siostra (starsza o 9 lat), wciska mi do ręki te
        10 zł i mówi "wróć zaraz i powiedz, że znalazłaś". a mi kamień spada z
        serca...nie zapomnę tego do końca życia....
        • verdana Re: pas z metalową sprzączką 31.05.06, 21:11
          Okropne.
          Chyba wychowałam się w raju...
    • kajka04 Re: lanie 27.06.06, 16:26
      nasz kolega z sąsiedztwa nie chciał się z nami bawić, wyrwaliśmy więc kwaitki
      sprzed ich posesji :-((
      dostaliśmy od tay oboje z bratem i chodziliśmy przepraszać sąsiadkę
    • asiek101 Re: lanie 09.07.06, 18:19
      Ja pamiętam, że rodzice mieli taki adapter na płyty i ja kiedyś cos tam z nim
      majstrowałam i urwałam iglę - lanie było pasem oczywiście.
      Kiedyś jak byłam mała to pamiętam, że jedliśmy śniadanie i to była niedziela
      zdaje się, w tv leciało w Pustyni i w puszczy, mama była w kuchni i babcia się
      pyta: gdzie jest mama, a ja przy wszystkich: Poszła po prostytutkę. Lania nie
      było, ale śniadanie zjadłam za karę w kuchni i taki świetny film mi przeszedł
      koło nosa.
      Tych lań, było mniej niż kar, ale co się dziwić jak moim pierwszym napisanym
      słowem w życiu było: DUPA :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka