24.07.05, 04:57
PEwnie zdarzaja sie Wam absurdalne sytuacje, bez wyjscia ale obejsc ich sie
nie da. Moze sie takimi doswiadczeniami podzielmy tu dla smiechu.
JA np w ubieglym roku w Polsce we Wroclawiu na stacji kupilam sobie bilet na
pociag. DLa mnie i mojej siostry. Moja siostra stala obok i pani z okienka
jej nie widziala. Obie moje corki staly z moja siostra, wiec pani tez ich nie
widziala. Wsiadamy do pociagu. Po pewnym czasie przychodzi kondukto i
sprawdza bilety. Pokazuja mu je, a ten mnie pyta gdzie sa dormowe bilety dla
moich corek. Mowie mu, ze nie mam, bo nie wiedzialam, ze musze je miec. Facet
mnie zmusil do kupienia dla nich darmowych biletow za niewielka oplata. Kiedy
mu powiedzialam, ze to absurd kupowac od niego darmowe bilety, ow mi
powiedzial, ze jesli sie bede klocic to jeszcze mi wypisze kare, za brak
posiadania darmowych biletow dla corek.:(
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: absurdy 24.07.05, 12:03
      I miał rację. Te darmowe bilety służą do statystyki, potrzebne dla planowania
      na kolei.
      • basia313 Re: absurdy 24.07.05, 12:47
        Uwazam, ze nie mial racji, bo nie mialam biletow, bo o nich nie wiedzialam a
        poza tym nie powinnam byc zmuszona do ich kupowania, skoro sa za darmo.
        • a000000 Re: absurdy 24.07.05, 13:54
          Ale ilość ich wydania jest rejestrowana przez kolej, co się przekłada na
          statystyki obciążenia linii. Te bilety są dla kolei informacją.
    • mamalgosia Re: absurdy 24.07.05, 15:13
      Basiu, tak to jest. Np. czym się różni towar nieobjęty podatkiem VAT od tego,
      który ma VAT zerowy?
      • a000000 Re: absurdy 24.07.05, 15:31
        kiedyś były przedpłaty na samochód, zamienione na ulgę zwolnienia z cła przy
        kupnie zagranicznego. I tak: cła nie było, ale do policzenia watu (i w wyniku
        tego ceny końcowej) na początku to cło doliczano.
        Cena za granicą + cło graniczne + procent od sumy poprzedniego czyli akcyza +
        procent od sumy następnego poprzedniego czyli Vat. Wyszło COŚ i teraz odjęto to
        cło.


        Czyli niby zwolnienie z cła było, ale część zawarta w akcyzie i w wacie musiała
        być zapłacona.
      • czarna_jagodka VAT zw. i 0% to nie absurd! 24.07.05, 22:56
        mamalgosia napisała:

        > Basiu, tak to jest. Np. czym się różni towar nieobjęty podatkiem VAT od tego,
        > który ma VAT zerowy?

        Ojjjj.... to akurat róznica i to OGROMNA!!!!
        Jesli świadczy się usługi lub sprzedaje towary zwolnione z VAT to nie ma się
        prawa do odliczania VAT zawartego w zakupionych towarach i usługach.
        Jesli natomiast sprzedaje się coś objętego VAT 0% to ma się prawo do odliczania
        VAT od zakupów.

        Przykład:
        Zakupiłaś towarów i usług na pewną kwotę, od której VAT wynosi np. 10.000,00 zł.
        Pierwszy przypadek: świadczysz jakieś usługi zwolnione z VAT - urząd skarbowy
        nic ci nie odda, ani nic mu nie zapłacisz :-(((((
        Drugi przypadek: sprzedajesz coś ze stawką 0% - Urząd skarbowy odda ci 10.000,00
        zł :-)))))
        Oczywiście to STRASZNE uproszczenie, bo w rzeczywistości dochodzą inne stawki
        (7, 22) oraz cała masa róznych przepisów które pozwalają, bądź nie odliczyć VAT
        w konkretnych sytuacjach.
        • czarna_jagodka Re: VAT zw. i 0% to nie absurd! 24.07.05, 22:57
          Oczywiście nalezy dodać, że 0% to najkorzystniejsza stawka VAT :-)
        • basia313 Re: VAT zw. i 0% to nie absurd! 25.07.05, 10:29
          To bardzo ciekawe i moze sie kiedys w zyciu przyda.:)
          • a000000 Re: VAT zw. i 0% to nie absurd! 25.07.05, 10:37
            tylko dla prowadzących działalność gospodarczą.
    • stephen_s Re: absurdy 24.07.05, 23:31
      Historię tę opowiadałem już kiedyś Ismie, ale powtórzę i tu...

      Rozegrało się to przed rokiem, kiedy rejestrowałem się jako bezrobotny.
      Wyglądało to tak:

      1. Zgłaszam się do Urzędu Pracy, by zarejestrować się jako bezrobotny.
      2. Pani w UP mówi mi przy rejestracji, że koniecznie muszę donieść numer
      NIP (którego nie miałem nadanego) - inaczej będę miał nieprzyjemności.
      3. Czym prędzej jadę do Urzędu Skarbowego i wypełniam podanie o przyznanie
      NIP.
      4. Pani w US odmawia przyjęcia podania, twierdząc, że nie mogę dostać NIP,
      jeśli nie mam pracy. Gdy mówię, że jestem bezrobotny i NIPu żąda UP, pani
      każe przynieść mi zaświadczenie z UP upowazniające do nadanie NIP.
      5. Jadę do UP. Panie w UP dziwią się, ale wystawiają mi odpowiedni dokument.
      6. Jadę z papierem do US. Tam pani (bodajże ta sama, co poprzednio!)
      oświadcza, że papieru nie może i tak uwzględnić, bo jako bezrobotnemu NIP mi
      po prostu nie przysługuje...

      W tym momencie zgłupiałem kompletnie... :)

      Ostatecznie stanęło na tym, że NIPu nie mam. Oczywiście, w UP nikt się o
      niego nie upomniał, choć wcześniej mi tłumaczono, jak to koniecznie muszę ten
      NIP mieć...
      • a000000 Re: absurdy 25.07.05, 10:35
        Do posiadania NIP-u uprwaniony będziesz Stefanie dopiero w momencie gdy
        zostaniesz PŁATNIKIEM podatku, czy to dochodowego, czy Vat czy akcyzowego. I
        ten NIP pozostanie z Tobą aż do grobowej deski, nawet jeśli potem będziesz
        bezrobotny. Ale w momencie uzuskiwania NIP musisz mieć coś skarbówce do
        zapłacenia z tytułu podatku. To jest Numer Identyfikacji Podatkowej, potrzebny
        WYŁĄCZNIE w celach podatkowych.

        Facetka w UP powinna wiedzieć, że rejestrujesz się jako bezrobotny absolwent.
        Bez NIPu. Jakiś dziwny ten urząd. Tylu kompetentnych ludzi nie ma pracy, a
        zatrudnione są guły.
        • czarna_jagodka Re: absurdy 25.07.05, 10:50
          > Do posiadania NIP-u uprwaniony będziesz Stefanie dopiero w momencie gdy
          > zostaniesz PŁATNIKIEM podatku.

          Wcale nie! Wystarczy być podatnikiem, a nie od razu płatnikiem.
          Podatnik to ten który jest obowiązany do zapłaty podatku (czyli np.
          zwykły "ludź" pracujący na umowe o pracę), a płatnik to ten który
          tylko "zbiera" podatki od innych (np. zakład pracy który potrąca podatek od
          pracowników) i wpłaca do US.
          • basia313 Re: absurdy 25.07.05, 11:07
            I tu widac solidne przygotowanie do tematu:)
            Czego jeszcze mozemy sie nauczyc na tym forum?!
            • czarna_jagodka Re: absurdy 25.07.05, 11:52
              > Czego jeszcze mozemy sie nauczyc na tym forum?!

              No sorry.... ale nie mogłam sie powstrzymać ;-)

              A tak w ogóle .... jak ktoś ma jakieś problemy podatkowe to słuzę radą na
              privie.
          • a000000 Re: absurdy 25.07.05, 13:37
            Czy chcesz powiedzieć, że ja nie jestem płatnikiem podatku dochodowego, czyli:
            podatnikiem w skrócie? Wcale by mnie to nie zdziwiło. Mowa ustaw niekoniecznie
            musi się cechować logiką.
            • czarna_jagodka ;-))) 25.07.05, 13:53
              a000000 napisała:

              > Czy chcesz powiedzieć, że ja nie jestem płatnikiem podatku dochodowego,
              czyli:
              > podatnikiem w skrócie?
              Jesteś podatnikiem (jak się domyslam). Ale czy nie jesteś płatnikiem? Tego nie
              wiem.
              A płatnik to nie jest w skrócie podatnik.
              Jak kiedys będziesz miec kłopoty z usnieciem to polecam Art. 7 i 8 ustawy
              Ordynacja podatkowa ;-))))

              Wcale by mnie to nie zdziwiło. Mowa ustaw niekoniecznie
              > musi się cechować logiką.
              No nie wiem.... to akurat dla mnie jest logiczne. Choć.... może dlatego że już
              się przyzwyczaiłam ;-) W końcu kilka lat mam do czynienia z radosna twórczością
              naszego szanownego parlamentu.
              • a000000 Re: ;-))) 25.07.05, 16:19
                znam bardziej niezawodny środek nasenny: Teoria Pola Elektromagnetycznego.
                Śpisz po paru zdaniach. Wypróbowane.

                Już się zorientowałam, że ustawodawca przez słowo "płatnik" rozumie pośrednika,
                który płaci podatek w imieniu podatnika fizycznego.
                Jeśli chodzi o "płatnika wat" to jest to osoba prawna lub osoba fizyczna
                prowadząca działalność gospodarczą, która ten podatek płaci we własnym imieniu.

                Coraz częściej podejrzewam, że ta radosna twórczość służy zmąceniu wody.
      • isma Re: absurdy 25.07.05, 11:18
        Opowiadalam juz kiedys Stephenowi, ale powtorze i tu ;-)))

        Slubny moj maz, cudzoziemcem bedacy, potrzebowal NIP-u. Mial juz wtedy tzw.
        karte stalego pobytu, urzedowo zwana pozwoleniem na osiedlenie (w odroznieniu
        od pozwolenia na zamieszkanie). Pani w naszym dzielnicowym urzedzie skarbowym,
        ujrzawszy obce obywatelstwo na wniosku, tonem kategorycznym oswiadczyla, ze
        wszyscy cudzoziemcy podklegaja jednemu urzedowi skarbowemu, Stare Miasto. Pani
        we wskazanym urzedzie jednakze nie chciala wniosku mojego meza przyjac,
        stwierdzila bowiem, ze skoro malzonek jest osiedlony, a nie tylko zamieszkaly,
        to nie jest traktowany jak cudzoziemiec, i ma sie starac o NIP tam, gdzie jest
        zameldowany. Jak sie domyslacie, nie rozwiazalo to naszego problemu.

        Pomocy kolegi z Ministerstwa Finansow zawdzieczamy wskazanie frazy-klucza,
        ktora otworzyla wreszcie drzwi do naszego dzielnicowego urzedu: otoz nalezalo
        wyglosic formule, ze maz ma "nieograniczony obowiazek podatkowy", i wtedy pani,
        bez mrugniecia okiem, wniosek cudzoziemca... przyjela ;-))).
        • grzespelc Re: absurdy 25.07.05, 19:38
          Jest jeszcze prostszy sposób. Wystarczy wysłać wniosek pocztą :))
          Znalezienie właściwego urzędu to problem urzędnika, a nie obywatela.
          • isma Re: absurdy 26.07.05, 09:50
            A, to sie zgadza. Tylko, ze wtedy sie n_i_e_c_o czasu traci, niestety ;-(((.

            Nawiasem mowiac, z tej beczki: kiedy malzonek sie staral o wydanie kolejnej
            karty czasowego pobytu, to procedura przewidywala, ze decyzja administracyjna
            zezwalajaca na zamieszkanie musi byc wydana przez tego samego wojewode, ktory
            wydawal pierwsza decyzje w tej sprawie, niezaleznie od tego, gdzie aktualnie
            cudzoziemiec mieszka. W naszym przypadku decyzja miala byc wydana w Gdansku.

            Cel wprowadzenia tego przepisu jest dla mnie do dzis niezrozumialy ;-(((.

            Szczesliwie, mozna przeprowadzic postepowanie w urzedzie wlasciwym dla miejsca
            zamieszkania, a nastepnie kompletne akta sa przesylane do organu wydajacego
            decyzje. Zlozylismy wniosek jeszcze przed terminem wymaganym prawem (60 dni
            przed koncem waznosci poprzedniej karty). No, i panie w naszym urzedzie
            wojewodzkim skompletowaly papiery, pozyskaly wszyskie prawem wymaganie opinie,
            policja itp., a nastepnie zaadresowaly pekata, szara koperte do wojewody...
            ZACHODNIOPOMORSKIEGO, co odkrylam ze zgroza, kiedy po kilkukrotnych
            interwencjach w Pomorskim Urzedzie Wojewodzkim okazalo sie, ze akta tam nie
            dotarly, i zazadalam pokazania w Krakowie dowodu nadania, tzw. zwrotki.

            A decyzja wygasala mezowi za dwa dni, po ktorych uplywie jego pobyt stalby sie
            nielegalny... Mielismy w odwodzie "turystyczny" wyjazd do pierwszej stacji za
            ukrainska granica i natychmiastowy powrot. Szczesliwie udalo sie wyzebrac w
            Szczecinie odeslanie akt poczta kurierska, a w Gdansku wydanie decyzji w ciagu
            jednego dnia, w ostatnim mozliwym terminie.

            Dlaczgo to bylo takie istotne? Ano, dlatego, ze, jak sie okazalo w kilka
            tygodni pozniej, kiedy maz uzyskal prawo do starania sie o karte stalego
            pobytu, wymogiem jest kilkuletni NIEPRZERWANY LEGALNY pobyt w RP. I, niestety,
            nie ma zmiluj sie, nawet jesli jesli nielegalny pobyt nastepuje z winy organu
            administracji, ktory nie wydal decyzji/wizy w terminie nakazanym prawem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka