Dodaj do ulubionych

w sprawie Ivy Bittowej

IP: 10.10.41.* 09.04.01, 10:53
Droga mijko! (skoro jestem wybrany)

Jak sądze za przerwanie naszej uroczej pogawory odpowiedzialny jest zły
kalendarz, kóry po piątku ustanowił sobote i niedzielę (dni, które tradycyjnie
nalezy pożytkować na jedzenie i picie, a nie na rozmowy z komputerem); ale na
szczęście mamy poniedziałek (czy lubisz poniedziałki?) i juz moge nawiązać z
toba wirtualny...
Tajemnica dotycząca mnie i Bittowej nie jest tajemnicą. W najbliższy piątek
pojdę do największego sklepu z płytami na Vaclavskiem i kupie sobie jej płytę
(gdybys miała jakieś szczególne zyczenie w zakresie CD z jej nagraniami,
którego jeszcze nie masz, napisz, a twoje zyczenie, byc może, zostanie
spełnione). 18 kwietnia będe już mógł odpowiedziec, czy zostało.
Niestety w najbliższy weekend Iva nie koncertuje w Pradze, więc tego nie masz
co zazdrościć.
Stanowoczo za dużo pracujesz, polecam ci wypoczynek choć przez jedną Wielką Noc.

z nadzieją na dalsze...

pije greckie wino i pozdrawiam

zarazka
Obserwuj wątek
    • Gość: mija Re: w sprawie Ivy Bittowej i nie tylko IP: *.dialup.medianet.pl 09.04.01, 16:01
      Drogi za

      jestem jedyną ze znanych mi osób, które kochają
      poniedziałki. Chyba kiedyś ku ich czci napisałam jakiś
      poemat abo przymajmiej limeryk lub fraszkę). Człowiek
      wreszcie może się podłączyć i ma po czym tęsknić...
      Twoje zaangażowanie w sprawie Bittówki chwyciło mnie za
      osierdzie (nota bene czy takie słowo nie powinno znaleźć
      się na indexie słów strasznych?)
      Wycieczka na Vclavskie zastanawia mnie w kategoriach
      geograficznych, czyżbyś żył na pograniczu? Nie musisz
      odpowiadać. Niech tajemnicą to pozostanie.
      Ja tez onegdaj szukałam na tej ulicy, w sklepie
      muzycznym jej płyt i pani czeszka zrobiła wielkie oczy.
      Okazało się, że Bittówka nagrywała głównie w Niemczech i
      tam była nawet bardziej znana, oczywiście w
      alternatywnych kręgach. Ale teraz jest pewnie lepiej.
      Generalnie szukaj jej pierwszych płyt (początek lat 90-
      tych). Ja mam prawie wszystkie.
      Napiszę więcej, jak zrzucę kierat nieco. Na jutro
      zamawiam ceplejszą noc i wiatr o zapachu świeżo
      skoszonego siana.
      gubię się w ukłonach
      m.

      • Gość: zarazka Re: w sprawie Ivy Bittowej i nie tylko i nie tylko IP: 10.10.41.* 09.04.01, 16:37
        Ukochana moja Mijko!

        &#62 jestem jedyną ze znanych mi osób, które kochają poniedziałki. (...) Człowiek
        wreszcie może się podłączyć i ma po czym tęsknić...

        Oby sie nie uzależnić od podłączenia, bo potem, jak zabiorą łącza, trudniej
        będzie żyć; miej to na względzie droga M.

        &#62 Twoje zaangażowanie w sprawie Bittówki chwyciło mnie za osierdzie (nota bene
        czy takie słowo nie powinno znaleźć się na indexie słów strasznych?)

        Dla Ciebie jestem w stanie zaangażowac sie nawet w konflikt w strefie Gazy
        (aczkolwiek mam nadzieję, że to pozostawisz bez komentarza i darujesz mi).
        A propo słów. Wyobraź sobie, że w słowniku języka polskiego, ani w najnowszym
        wydaniu słownika ort nie ma słowa "capuccino" - jak je więc pisać zgodnie z
        regułami? Co do osierdzia pełna zgoda.
        Jeśli Bittówki nie znajdę w Pradze, ruszę do Berlina, nawet do najbardziej
        alternatywnych kręgów (wtedy będziesz musiała mi dac więćej czasu)

        &#62 Wycieczka na Vclavskie zastanawia mnie w kategoriach geograficznych, czyżbyś
        żył na pograniczu? Nie musisz odpowiadać. Niech tajemnicą to pozostanie.

        Skoro sobie życzysz, niech zasłona...

        &#62 Napiszę więcej, jak zrzucę kierat nieco.

        Napisz, och napisz, bo czekam z utęsknieniem na twoje słowa i jestem gotów nawet
        na kilkakrotne podłączanie. Jeszcze dzisiaj.

        &#62 Na jutro zamawiam ceplejszą noc i wiatr o zapachu świeżo skoszonego siana.

        Zamówienie przyjete.

        Ale, ale, co z budzikiem?

        padam, ściskam, ścielę się

        za
        • Gość: mija Re: w sprawie Ivy Bittowej i nie tylko i nie tylko IP: *.dialup.medianet.pl 10.04.01, 15:50
          Caro mio Za,

          och widzę, że szkołę rycerską ukończyłeś z wyróżnieniem.

          &#62 A propo słów. Wyobraź sobie, że w słowniku języka polskiego, ani w najnowszym
          &#62 wydaniu słownika ort nie ma słowa "capuccino" - jak je więc pisać zgodnie z
          &#62 regułami? A może zgodnie z nową ustawą o krzewieniu polskich nazw, mówi się na
          taką kawę teraz kapturek ?!
          Polecam lokal "Mała Czarna" na Hożej.
          Polecam lokal "i Cappuccini" w Palermo. (przed wejściem do katakumb)

          &#62 Ale, ale, co z budzikiem?

          Gdyby ten biedny seledynowy budzik wiedział, że zrobi taką międzynarodową karierę
          i stanie się obiektem pożądań i będzie wciąż zmęczony własną popularnością, i te
          setki autografów dziennie, być może nie wychyliłby wskazówki poza swoją mieścinę,
          ponad 2 tys. kilometrów stąd.
          Uroczyste wręczenie steranego dzwońca odbędzie się przy najbliższej nadarzającej
          się.

          rozmarzona śródziemnomorska
          twamija
          • Gość: zarazka Re: w sprawie Ivy Bittowej i nie tylko i nie tylko i nie tylko IP: 10.10.41.* 10.04.01, 16:07
            Najdroższa, najukochańsza, najciekawsza M&#62


            &#62 Polecam lokal "Mała Czarna" na Hożej.
            &#62 Polecam lokal "i Cappuccini" w Palermo. (przed wejściem do katakumb)

            Zabiłaś mi klina we łebie. Warszawa czy Palermo? Osobiście wolałbym kawe w
            Palermo (ostatnio moje koleżanki nauczyły mnie gry towarzyskiej w mafię - bardzo
            zabawne ćwiczenie); ale z tobą może być Hoża; aczkolwiek uprzedzam, że ja tylko
            czarną z kardamonem toleruję; capuccino interesowało mnie jedynie ze względów
            językowych

            &#62 Gdyby ten biedny seledynowy budzik wiedział, że zrobi taką międzynarodową
            karierę i stanie się obiektem pożądań i będzie wciąż zmęczony własną
            populrnością, i te setki autografów dziennie, być może nie wychyliłby wskazówki
            poza swoją mieścinę, ponad 2 tys. kilometrów stąd.

            A skąd sie wychylił? Czyzby z Palermo? Czyżby więc odbył długa droge z Sycylii do
            stolicy nadwiślańskiego kraju?

            &#62 Uroczyste wręczenie steranego dzwońca odbędzie się przy najbliższej
            nadarzającej się.

            Czekam z coraz większą niecierpliwością

            A propo włoskich klimatów serdecznie polecam cykl powieści kryminalnych niejakiej
            Donny Leon poświęconych karierze niejakiego komisarza Brunettiego (rzecz dzieje
            sie w Wenecji i jest zaprawde pyszna; intryga kryminalna, dobra kuchnia i sam
            komisarz ze swoja uroczą rodzina i głupkowaty przełożonym)

            Gdybym miał zaproponować spotkanie, to chyba wybrałbym XVII-wieczny Amsterdam

            Każdemu, co mu się nalezy (od zarazki)

            z lamparcim uściskiem

            droga mijomjio


            • Gość: mija Re: w sprawach ważkich i lekkich IP: *.dialup.medianet.pl 11.04.01, 12:27
              Drogi podróżniku
              wagabondo
              trubadurze


              &#62 Zabiłaś mi klina we łebie. Warszawa czy Palermo?
              W naturze - Warszawa, ale w sercu Palermo (oraz maj)
              Stamtąd też się budzik wychylił był.
              &#62 A propo włoskich klimatów serdecznie polecam cykl powieści kryminalnych niejaki
              &#62 ej &#62 Donny Leon
              Chętnie się z nią zapoznam, zapożyczę pod zastaw.
              Ja zaś polecam muzykę Freda Buscalione jako tło do czytania Donny (podejrzewam).
              Jest porywająco-łobuzersko-melancholijna. Strzelaniny i pieśni do ksężyca.
              A o kuchni włoskiej to my jeszcze porozmawiamy.
              Gdybym miała zaproponować spotkanie, to chyba wybrałabym akcję Niebezpiecznych
              związków z Johnem Malkovichem w roli lokaja, bo Valmontem byłbyś oczywiście Ty.
              Mija.
              &#62
              &#62 Każdemu, co mu się nalezy (od zarazki)
              &#62
              &#62 z lamparcim uściskiem
              &#62
              &#62 droga mijomjio
              &#62
              &#62

              • Gość: zarazka Re: w sprawach niebezpiecznych i świątecznych IP: 10.10.41.* 11.04.01, 15:24
                &#62 Droga mimijko (mijo mio) śródniemnomorska
                &#62
                Zginiesz, zgnijesz, ale zmartwychwstaniesz - niech to wielkanocne przesłanie daje
                ci otuchę w sercu na najbliższe dni. Z przykrością (gdyż czeka nas kilka dni
                rozłąki) składam ci najlepsze zyczenia (to bez przykrości) świąteczne, gdyż
                jutrzejszym wczesnym rankiem ruszam w kierunku Prahy, aby szukać po sklepach płyt
                Ivy Bittowej i dzielic sie wielkanocnym jajkiem na Hradczanah.
                Jak jeno wrócę (a będzie to środa), od razu prześlę ci wiadomość, kogo od ciebie
                w Pradze pozdrowiłem. I powiem, co sądzę o Ivie.
                Obiecuję, że wypiję Twoje zdrowie szklanką absyntu w kawiarni Slavia.
                Ty ze swojej strony pozdrów budzik i opiekuj się nim dobrze do mojego powrotu.
                Mam nadzieję, że z okazji świąt odkurzysz go i dobrze nakręcisz.
                O kuchni włoskiej koniecznie musimy porozmawiać.
                Zamiast w roli Valmonta, wolałbym wystąpić w roli Volanda, pod warunkiem, że ty
                będziesz kotem Behemotem (Małgorzta byłaby wówczas pokojówką).

                czule, świątecznie i całuśnie

                zarazka
                • Gość: mija późno, ale niczego sobie IP: *.dialup.medianet.pl 17.04.01, 15:49

                  Drogi włajażerze

                  późne, ale mokre, puszyste i lukrowane powinszowania świąteczne.
                  Jak tam podzielone na Hradczanach jaje, czy aby równo i sprawiedliwie?
                  Jak tam sprawa Bittówki? Czy przypadły do szanownego gustu Pana jej jęki i
                  zawodzenia?
                  Nie wypijaj za dużo za moje zdrowie absyntu, bo oślepniesz (tak mówią).
                  Co najwyżej naparsteczek, gdy Cię dekadencja przypili.
                  Kłaniam się, potykam, leżę jak długa
                  mija-szyja(nie krótka)
                  • Gość: zarazka Re: jestem, ale w kościach ból IP: 10.10.41.* 19.04.01, 16:32
                    Droga mijo!

                    Jużem na powrót jest. Święta w Pradze - deszcz, snieg i deszcz ze śniegiem.
                    Ludzie po knajpach siedzą i kawę po wiedeńsku piją. I ja tam byłem i kawę piłem.
                    Z rzeczy przyjemniejszych to czescy filharmonicy pod dyrekcją - UWAGA, UWAGA -
                    Vladimira Ashenazego (jajko podzieliłem wśród nich równo).
                    W sprawie Bittowej... Jej kilka płyt jest w sklepie na Vaclawskiem (tak, że nie
                    tylko w Berlinie); właśnie Suprahon wydał jej nową płyte pt. Echos. Ja
                    zakupiłem tą z Fajtem (który gra na gitarze, a nie na skrzypacach, jak mi raz
                    napisałaś); cóż, nie jest to śpiewanie do samochodu, a raczej do głębokiej
                    kontemplacji w przepastnych wnetzach kościoła tyńskiego (włśnie po remoncie);
                    Bittówka to czeska Meredith Monk (znasz?), wieć szoku nie przeżyłem; głos ma
                    niesamowity; ale nie będę ukrywał, że chyba jej fanem nie zostanę
                    praski jazz, jak zwykle w dobrej formie; właśnie nową płyte wydał Hot Line,
                    który gra fusion; tak, że wiecej płytek jazzowych nakupiłem
                    jednak radość z wycieczki została przytłumiona przykrym zdarzeniem w drodze
                    powrotnej - mój samochodzik za Jakuszycami opuścił drogę i wpadł do rowu (tak,
                    że w tej chwili jest we Wrocławiu w warsztacie, co sprawia mi niejakie
                    utrudnienie, bo do Wrocławia mam kawałek drogi); w każdym razie w trase
                    wyruszyłem Peugeotem, a wróciłem Nissanem (wypożyczonym)
                    tyle na razie
                    sciskam, sciele się
                    zarazka
                    jutro będzie lepiej
                    • Gość: zarazka Re: absynt.... IP: 10.10.41.* 19.04.01, 16:33
                      Od absyntu sie nie ślepnie, to jakaś bzura
                      a wypiłem tylko szklaneczkę, bo druga spaliłaby mi gardło na amen
                      zarazka
                    • Gość: mija jesteś, czy poturbowany? IP: *.dialup.medianet.pl 19.04.01, 17:20
                      Drogi

                      żywię nadzieję, że Pan nie doznał uszczerbku a z(a)łamania.
                      Cieszę się, że Iva wciąż wydaje (oby szybko pojawiła się w Polszcze).

                      &#62 zakupiłem tą z Fajtem (który gra na gitarze, a nie na skrzypacach, jak mi raz
                      &#62 napisałaś); ??? - pisałam tylko, że ona skrzypaczką jest....
                      Znam Monk a jakże (to koleżanki z tej samej półki mej. Czy masz jej płytę "Do you
                      be"? To pierwszorzędne jęki.
                      Szkoda, że fanem Bittovej nie zostaniesz... A może nie od razu? Daj sobie szansę.
                      Czuję (wirtualnie), że humor Pana w dolnej strefie stanów średnich. Obejrzyj
                      sobie waść "Przyczajonego tygrysa", posłuchaj języka mandaryńskiego, zrób coś
                      czego nigdy nie robiłeś.
                      Ku pokrzepieniu powiem, że mój wóz także mi kłopot sprawił. Wydechowa rura padła
                      i przez trzy dni byłam królową traktorów miejskich. Wszystko mija, nawet Mija.
                      Pa

                      p.s. z tym absyntem to nie tak od razu osiągasz kurzą niewidomość. Ale po kilku
                      latach spędzonych nad kielonkiem...
                      • Gość: zarazka Re: jestem cały IP: 10.10.41.* 20.04.01, 14:31
                        Droga, droższa, najdroższa, eskluzywna, bezcenna...

                        &#62 żywię nadzieję, że Pan nie doznał uszczerbku a z(a)łamania

                        uszczerbku złamań doznał jedynie mój Peugeot, jam cały; także jeśli chodzi o
                        załamania jestem w dobrej formie, bo nie tak łatwo mnie załamać (już złamać
                        łatwiej)

                        &#62 Czuję (wirtualnie), że humor Pana w dolnej strefie stanów średnich. Obejrzyj
                        &#62 sobie waść "Przyczajonego tygrysa", posłuchaj języka mandaryńskiego, zrób coś
                        &#62 czego nigdy nie robiłeś.

                        humor był w dolnej strefie, ale podnosi sie powoli (jak mawiała moja babcia:
                        rewolucje w Rosji przeżyłam, dwie wojny przeżyłam, Bieruta przeżyłam, Gomułke
                        przeżyłam, to i Gierka)
                        "Przycajonego tygrysa" obejrzałem już miesiąc temu i nie podzielam zachwytów
                        recenzentów (ten wykład jaki dali w swych tekstach o walce konfucjonizmu z
                        taoizmem jest wyjątkowo naciągany);
                        Cóż bym mógł zrobić czego wcześniej nie robiłem? I na co miałbym ochotę? Juz
                        wiem, nigdy wcześniej nie czytałem Hrabiego Monte Christe i właśnie rozpocząłem
                        lekturę pierwszego tomu, tego kultowego dzieła; poza tym raczę sie na zmianę
                        nowym produktem Jana Bechera - Limonem, anyżową wódką Ouzo i absyntem (pomimo
                        zakazu importu do Polski tego niecnego, oślepiającego trunku, zaimportowałem
                        jedna butelkę); wieczorem zaś seans Nieznośnej lekkości bytu, który kolega nagrał
                        w święta na video z polskiej TV;

                        na marginesie - jeśli czeskie klimaty i lit. nie są ci wrogie - polecam
                        książęczkę A. Kaczorowskiego Praski elementarz; to takie eseiki o Kunderze,
                        Hrabalu, Kafce, Pavlu, Weilu i Seifercie; przyjemnie się czyta

                        &#62 p.s. z tym absyntem to nie tak od razu osiągasz kurzą niewidomość. Ale po kilku
                        latach spędzonych nad kielonkiem...

                        ps. niektórrzy lubią dobre trunki, inni muszą... ja lubię, więc slepota mi raczej
                        nie grozi

                        ślę wszystko

                        zarazka

                        a może rozmowka na czacie?
                        • Gość: mija Re: jestem cały IP: *.dialup.medianet.pl 20.04.01, 16:19
                          zanim odpowiem: jeśli czat, to kiedy? Ja mogę jeszcze godzinę od tej chwili
                          • Gość: zarazka Re: mijka IP: 10.10.41.* 20.04.01, 16:50
                            jest 16.50
                            www.wp.pl - pokój polityka

                            czekam
                            • Gość: help Re: mijka IP: *.dialup.medianet.pl 20.04.01, 17:11
                              nie mogę się tam zalogować, mój nick jest zarezerwowany
                              podszywajš się pode mnie
                              próbuję innym sposobem, zobaczymy
                              mogę też dłużej być
                              do 18.15 - 30

                        • Gość: mija Re: jestem cały IP: *.dialup.medianet.pl 20.04.01, 18:13
                          Droższy

                          nie dana nam była dzisiaj synchronizacja. Czat na wp był też mało dla mnie
                          gościnny, gdy wreszcie wdarłam się do pokoju, Ciebie już tam nie było. Poza tym
                          mój nick staje się popularny albo co a ja mam manię prześladowczą i ciągle zdaje
                          mi się że się pode mnie podszywają.

                          &#62 uszczerbku złamań doznał jedynie mój Peugeot,
                          wszyscy wiemy, że chodzi Ci głównie o silnik Ferrari 410, którego kryje skorupa
                          peugota.

                          co do "Przyczajonego tygrysa" - nie czytałam recenzji, zostałam prawie siłą
                          zaciągnięta (chwytałam przydrożne słupki) bo za filmami kung-fu nie przepadam ale:
                          jeśli scena walki-tańca na czubkach bambusów, tego dygotu pośród wilgotnej
                          zieleni Cię nie ujęła, nie zachwyciła, nie porwała, toś jest cyborg chyba!
                          Ja miewam czasem sny nie tyle o lataniu, ale o takich podlotach-opadach właśnie,
                          więc nie mogłam w spokoju oglądać. Poza tym powietrze jest moim żywiołem...

                          A jak tam odbiór Nieznośnej lekkości bytu?
                          Ja nie dotrwałam niestety do końca, co oznacza albo zmęczenie-gigant albo
                          niepasję lub obaydwa naraz.
                          Czy Pan slawistą z zawodu czy czechofanem z powołania?
                          życzę kulturalnego łikendu, dużo zdrowia dla samochodu, samych delicyj i
                          delektacyj żywotem.
                          Kończę, może jutro do Ciebie zajrzę
                          albo kiedyś
                          gne się
                          czy
                          gnę się?
                          oto jest
                          ciało
                          mijka
                          • Gość: zarazka Re: jest poniedziałek IP: 10.10.41.* 23.04.01, 10:32


                            &#62 Droższy

                            Najdroższa

                            Odpowiadam

                            &#62 jeśli scena walki-tańca na czubkach bambusów, tego dygotu pośród wilgotnej
                            &#62 zieleni Cię nie ujęła, nie zachwyciła, nie porwała, toś jest cyborg chyba!

                            chyba jestem!

                            Poza tym powietrze jest moim żywiołem...

                            ... jestes stewardesa?

                            &#62 A jak tam odbiór Nieznośnej lekkości bytu?

                            Jeszcze bez odbioru

                            &#62 Czy Pan slawistą z zawodu czy czechofanem z powołania?

                            czechofanem z powołania

                            tyle odpowiedzi
                            łikend upłyną mnie dobrze, ale pewnej indyczce nadzwyczaj źle, popita winem nie chciała nauczyć się
                            pływać i utonęła;
                            w ramach rekompensaty za straty morlane jakie poniosłem wracając z Pragi
                            otrzymałem od moich wielbicielek dwa krawaty; więc zysk
                            podjąłem sie także czynnosci rozliczenia PIT-a, co o tyle mnie ucieszyło, ze będe miał zwrot; więc zysk

                            zgięty
                            padam

                            pozdrawiam

                            Co tam panie w polityce?
                            • Gość: mija jest poniedziałek, jutro wtorek IP: 193.192.165.* 23.04.01, 11:20
                              Drogi Cyborgu,

                              nie jestem stewardesą, ale kocham żelazne ptaki.
                              Upajam się strachem i upijam ze strachu przed startem.
                              Lubię lekki wstrząs przy osiadaniu.
                              Widzę, że atakują Cię zyski (krawaty w pit-y, a może pipety). Dziś furorę w pracy
                              robią moje dzwony - mają ok. metra szerokości. Ogarnia mnie wstyd pomieszany z
                              dumą.

                              &#62 Co tam panie w polityce?

                              Powiem inaczej: co tam u bakterii? Dawno jej tu nie było. Czy udała się wycieczka
                              do opery? Może coś mi Pan Cyborg poleci. Tylko bez science fiction, już wolę
                              fiction. Odwdzięczę się innym poleceniem i będę się wdzięczyć dalej.

                              w meandrach ukłonu
                              mija


                              • Gość: zarazka Re: jest poniedziałek, jutro wtorek IP: 10.10.41.* 23.04.01, 11:43
                                Droga, droższa, najdroższa

                                &#62 nie jestem stewardesą, ale kocham żelazne ptaki.

                                mam pewne podejrzenia, kim jesteś, ale na razie zostawiam to dla siebie

                                &#62 Upajam się strachem i upijam ze strachu przed startem.
                                &#62 Lubię lekki wstrząs przy osiadaniu.

                                bać się nie ma czego, a upijania w samolocie nie polecam

                                Dziś furorę w pracy robią moje dzwony - mają ok. metra szerokości. Ogarnia mnie
                                wstyd pomieszany z dumą.

                                Boże, to cudowne

                                &#62 Co tam panie w polityce?

                                &#62 Powiem inaczej: co tam u bakterii? Dawno jej tu nie było. Czy udała się
                                wycieczka do opery? Może coś mi Pan Cyborg poleci. Tylko bez science fiction, już
                                wolę fiction. Odwdzięczę się innym poleceniem i będę się wdzięczyć dalej.

                                nie wiem, gdyz chwilowo straciliśmy kontakt, ale byc może, byc może... zazdrość
                                jest złym doradcą (nieprawdaż???); opery na azie nie było, ale byc może, byc
                                może...
                                na razie polecam ciepły sweter, bo wieje chłodem

                                &#62 w meandrach ukłonu
                                &#62 mija

                                takoż
                                zarazka

                                www.wp.pl / polityka jak się uda wejść
                                • Gość: mija Re: jest poniedziałek, jutro wtorek IP: *.dialup.medianet.pl 23.04.01, 12:58
                                  Liebe Zarazka,

                                  &#62 mam pewne podejrzenia, kim jesteś, ale na razie zostawiam to dla siebie
                                  podziel się proszę, klęczę, swoimi podejrzeniami

                                  &#62 byc może, byc może... zazdrość
                                  &#62 jest złym doradcą (nieprawdaż???)
                                  cieszę się, że czasami bierzesz urlop od wysublimowania (i nazywasz rzeczy po
                                  imieniu, cha cha) oraz przykro mi, że to (jeszcze) nie zazdrość, jeno próba
                                  złośliwostki dla urozmaicenia naszej sielanki. Tak bardzo kocham siebie (ciekawe
                                  czy z wzajemnością?), że trudno mi sobie wyobrazić zazdrość o jakąś
                                  niezidentyfikowaną bakterię.
                                  Skoro o operze mowa, to czy masz jakąś ulu, którą mogłabym ci nucić na łączach?
                                  Co Ty na "Normę" Belliniego albo jakiś lament Monteverdiego (np. nimfy).
                                  czekam na odpo
                                  mijka
                                  p.s. z czatem trudno mi teraz, ale jeśli cały czas tam siedzisz to może zaglądnę,
                                  niech przypadek roztrzygnie. przez najbliższą godzinę na pewno nie
                                  pa

                                  • Gość: zarazka Re: jest poniedziałek, jutro wtorek, a w końcu sroda IP: 10.10.41.* 23.04.01, 13:58
                                    Naj....


                                    &#62 &#62 mam pewne podejrzenia, kim jesteś, ale na razie zostawiam to dla siebie

                                    &#62 podziel się proszę, klęczę, swoimi podejrzeniami

                                    wstań z klęcz, nie poniżaj się, bo to nie przystoi człowiekowi wolnemu i dobrych obyczajów

                                    &#62 &#62 byc może, byc może... zazdrość
                                    &#62 &#62 jest złym doradcą (nieprawdaż???)
                                    &#62 cieszę się, że czasami bierzesz urlop od wysublimowania (i nazywasz rzeczy po
                                    &#62 imieniu, cha cha) oraz przykro mi, że to (jeszcze) nie zazdrość, jeno próba
                                    &#62 złośliwostki dla urozmaicenia naszej sielanki. Tak bardzo kocham siebie (ciekaw
                                    &#62 e czy z wzajemnością?), że trudno mi sobie wyobrazić zazdrość o jakąś
                                    &#62 niezidentyfikowaną bakterię.

                                    to my mamy jakas sielanke? ciekawe, ciekawe, nawet bardzo ciekawe
                                    i niech cie ta milosc wlasna nie zaprowadzi na manowce, najdrozsza, bo wowczas bede musiał skakć z
                                    mostu (a bakteria? kto wie, może to jaka atrakcyjna zaraza)

                                    &#62 Skoro o operze mowa, to czy masz jakąś ulu, którą mogłabym ci nucić na łączach
                                    &#62 ?
                                    &#62 Co Ty na "Normę" Belliniego albo jakiś lament Monteverdiego (np. nimfy).

                                    A masz dobry głos do nucenia? Mam wielki sentyment do Czarodziejskiego Fletu i Salome

                                    na razie, cholero jedna

                                    zarazka


                                    • Gość: mija lecę już IP: *.dialup.medianet.pl 23.04.01, 16:16
                                      Drogi Za

                                      poniewaz czasami trzeba popracowac na te przeloty wycieczki karaiby, uciela sie
                                      nasza gadka.
                                      Mam nadzieje, ze u Pana wszystko na miejscu oraz wiatr w plecy...
                                      Zegnam wiec do jutra (ide trenowac arietke). Jakies pytanie walesa mi sie po
                                      pustej glowie, ale to tylko na osobnosci
                                      sciskam i dusze
                                      Mijka
                                      • Gość: zarazka Re: czekam IP: 10.10.41.* 23.04.01, 16:34
                                        czekam, drżę, niepokoje się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka