Dodaj do ulubionych

czytanie we dwoje

01.10.05, 14:14
Praktykujemy dosyc czesto (z 1 raz w tygodniu) taki sposob czytania z moja
Pania. Zauwazylem, ze przyjemnosc z obcowania z ciekawym tekstem zwieloktrania
sie w takim przypadku niepomiernie. Jesli chodzi o samo czytanie, to czyta sie
z wiekszym skupieniem i zastanowieniem. I nie ma znaczenia, ze mamy krancowo
rozne gusty literackie. Czesem sie nawracamy:) Z reguly jest to inspiracja do
ciekawej rozmowy luzno zwiazanej z przeczytanym tekstem.
Czy Szanowne Twarki rowniez preferuja taki sposob lektury?
Pzodrawiam:)
PS. Istnieje tutaj 8 interesujacych przypadow:
ja znam | moja Pani zna | ja czytam | moja Pani czyta
1|0|1|0
1|0|0|1
0|1|1|0
0|1|0|1
0|0|1|0
0|0|0|1
1|1|1|0
1|1|0|1

1-tak
0-nie
Obserwuj wątek
    • daria13 Re: czytanie we dwoje 01.10.05, 14:57
      Nie wyobrażasz sobie jak Ci zazdraszczam;).Co ja bym dała, żeby mieć w domu
      takiego współczytacza. Choć jest dla mnie światełko w tunelu, bo już za kilka
      lat będę mogła to praktykować z córką. Tylko jest jeden problem. Szkoda mi
      czasu na ponowne lektury, a ona, żeby wyrobić sobie dobre nawyki czytelnicze
      musi przejść przez przynajmniej częśc klasyki. Ostatnio tak było, kiedy czytała
      Sto lat samotności, a ja nie mogłam być dla niej partnerką do dyskusji, bo
      czytałam to tak dawno temu, że zasadniczo prawie nic nie pamiętam. Skończyło
      się głośnym czytaniem przez nią najciekawszych fragmentów. Czy Ty czytasz
      ponownie książki, które czytałeś bardzo dawno temu, a Twoja Pani teraz dopiero
      za nie się zabiera?
      Jestem też ciekawa na co dałeś się nawrócić, bo znając Twoje ugruntowane
      nastawienie do literatury, wydaje mi się to niezmiernie trudne;)
      Btw. jesteś nam winien relację z wakacji, które o ile mnie pamięć nie zmyla,
      zapowiadały się nader fascynująco;)
      Pozdrawiam pełna zazdrości, ale nie zawiści:)
      • itek1 Re: czytanie we dwoje 01.10.05, 16:49
        Nie rozumiem Ciebie, kiedy piszesz, ze szkoda Tobie czasu na ponowne lektury.
        Naprawde. Ja lubie sie rozsmakowywac w tym, co bardzo cenie, nie chodzi tu tylko
        o powiesci, ale o sztuke w ogole, muzyke, malarstwo, rzezbe, poezje, czy nauke-
        z przyjemnoscia czytam po raz enty ulubione prace naukowe. Jedna lektura jest
        zdecydowanie niewystarczajaca w przypadku naprawde wartosciowej pozycji. To
        dziala na takiej samej zasadzie, na jakiej nie mozna sie rozmakowac w ulubionej
        porawie kulinarnej, jedzac ja raz, i to w przelocie. Nie mam ambicji znac coraz
        to nowych dziel, majac swiadomosc, ze nie dorownuja tym juz przeczytanym.
        A wspolna lektura to juz jest w ogole innej klasy przyjemnosc. Jesli znam
        pozycje od dawna, to nawet jest lepiej, bo czuje sie jakbym wraz z moja Pania
        wchodzil do pieknego parku, w ktorym juz kiedys bylem i moge byc drugi raz, tym
        razem wraz z nia.
        To jest b.przyjemne i wielce ekscytujace.
        Co do nawrocen, to z takich spektakularnych nawrocen np. Grass (teraz uwazam ze
        cos w tym jest, wczesniej uwazalem, ze to typowy nudziasz) czy Chomsky
        (wczesniej uwazalem, ze to tylko prowokator, teraz tak juz nie uwazam).
        Co do wakacji to melduje, Dario bardzo poslusznie, ze plynalem w sina dal,
        doplynalem tu i tam, troche sobie podziwialem, to i owo, troche zazdroscilem,
        tym oraz tamtym, troche odpoczalem, troche sie zmeczylem, wrocilem caly, ale nie
        wiem czy glupszy czy madrzejszy :)))
        Pozdrawiam pazdziernikowo (to moj ulubiony miesiac roku) :)
        • daria13 Re: czytanie we dwoje 01.10.05, 19:04
          Bardzo dziękuję za niezwykle wyczerpującą relację z podróży. Jestem pod
          wrażeniem:)
          Co do ponownego czytania, to nie jest tak, że nie widzę sensu, czy nie
          chciałabym przeczytać ponownie ulubionych lektur, problem tkwi w braku czasu.
          Jeśli mam tylko jakieś pół godziny, czasami jedną godzinę dziennie na lekturę i
          jeśli miałam bardzo długą przerwę w czytaniu pozycji wartościowych, na rzecz
          czytadeł, to po prostu narobiło mi się tyle zaległości, że muszę wybierać, albo
          poznam, to o czym marzę od dawna, albo wrócę do ulubionych pisarzy młodości, bo
          wtedy czytałam wyłącznie rzeczy ważne. Płytę, obraz czy potrawę, można
          powtorzyć w ciągu godziny, z książką rzecz ma się nieco inaczej. Po prostu
          kolejka nowych książek jest zbyt długa a ja jestem zbyt zachłanna, żebym mogła
          robić kroki wstecz. Choć czasem mi żal. Ale może na emeryturze;)
          Pisałeś kiedyś, że jesteś związany zawodowo z czytaniem i pisaniem, z tego co
          zauważyłam nie jesteś obarczony jeszcze rodziną, możesz więc poświęcić czas na
          czytanie, ja ten czas mogę jedynie wykradać z codzienności pracującej matki i
          żony po małym kawałeczku, stąd ta zachłanność na nowości.
          Przepraszam za prywatne wycieczki, ale chciałam się jakoś wytłumaczyć;)
          Pozdrawiam.
          Ps.
          Październik jest piękny, to prawda, pod warunkiem, że podgoda dopisuje, czego
          wszystkim nam życzę:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka